I. MÓWCIE
DO MNIE
ISHMAEL
[ 1 ] Mówcie do mnie Ishmael. Kilka lat temu
- nie ważne kiedy - nie miałem ani pieniędzy, ani niczego, co by
mnie trzymało na lądzie. Gdy tylko czuję takie przygnębienie wiem, że
czas udać się na morze. Jednak nigdy nie płynę jako pasażer - nie
mam za co opłacić podróży. A i dlaczego miałbym płacić? Zawsze
udaję się na morze jako prosty marynarz, aby zarobić pieniądze,
zażyć ruchu i pooddychać czystym morskim powietrzem.
[ 2 ] Nigdy wcześniej nie pływałem na statku
wielorybniczym - zwykle pracuję na statkach przewożących przyprawy
i bogactwa z jednej części świata do drugiej. Jednak tym razem
chciałem polować na wieloryby, olbrzymy morskich głębin.
[ 3 ] Udałem się więc do miasta New Bedford, a po
przyjeździe tam okazało się, że muszę zaczekać jedną noc i jeden
dzień na statek, który zabierze mnie do Nantucket. W tym czasie był
to najsłynniejszy port wielorybniczy na całym świecie. Spacerując
ulicami miasta, po jakimś czasie dotarłem do miejsca zwanego "Spouter
Inn". Zdecydowałem się wejść do środka.
[ 4 ] W gospodzie nie było wolnych miejsc, jednak
właściciel powiedział, że jest jedno duże łóżko, które mógłbym
dzielić z harpunnikiem ze statku wielorybniczego. Dodał, że opuścił
gospodę na pewien czas i udał się do miasta, chcąc sprzedać kilka
ludzkich głów. Nie byłem pewien, czy chciałem dzielić łóżko
- nawet duże - z innym mężczyzną, zwłaszcza takim, który
handlował ludzkimi głowami. Jednak jedyną alternatywą było spanie
na stole w barze, dlatego poprosiłem właściciela, aby pokazał mi
pokój. Gdy wszedłem, był pusty, więc położyłem się na łóżku
i szybko zasnąłem.
[ 5 ] Jakiś czas później obudził mnie
mężczyzna wchodzący do pokoju - w jednej ręce trzymał świeczkę,
a w drugiej ludzką głowę. Nie zauważył mnie, jednak ja mogłem
obserwować go w świetle świecy. Był to ogromny człowiek z ogoloną
głową, którego całe ciało pokrywały tatuaże. Wszystko wskazywało
na to, że pochodzi z wysp Mórz Południowych i zacząłem się
zastanawiać, czy nie jest kanibalem. W tym momencie bałem się go
tak bardzo, jak boję się diabła.
[ 6 ] Zajrzał do torby i wyjął drewnianego bożka
w kształcie małego dziecka. Przez kilka minut szeptem odmawiał
jakieś modlitwy. Następnie zdmuchnął świeczkę i wskoczył do
łóżka. Był bardzo zdziwiony, gdy mnie tam zastał.
[ 7 ] - Kto ty? Ja zabić ciebie! - krzyknął
kanibal wyskakując z łóżka.
[ 8 ] - Pomocy! - krzyknąłem.
[ 9 ] Na szczęście szybko przyszedł właściciel
gospody ze świecą w ręku.
[ 10 ] - Nie bój się. To Queequeg. On by
nawet muchy nie skrzywdził - powiedział z szerokim uśmiechem na
twarzy.
[ 11 ] - Dlaczego nie powiedziałeś mi, że to
kanibal?
[ 12 ] - Myślałem, że wiesz. Mówiłem ci,
że sprzedaje ludzkie głowy. Queequeg, ten człowiek spać tu,
rozumieć?
[ 13 ] - Moja dużo rozumieć - wymamrotał
Queequeg.
[ 14 ] Przez chwilę mogłem dobrze mu się
przyjrzeć. Był dosyć czysty i wyglądał przyjaźnie. Uznałem
więc, że lepiej jest spać z trzeźwym dzikusem niż z pijanym
chrześcijaninem.
[ 15 ] Gdy obudziłem się następnego dnia, mój nowy
przyjaciel golił się swoim harpunem, który musiał być niewiarygodnie
ostry. W ciągu dnia spędziłem z Queequegiem trochę czasu, a on
opowiedział mi o swoim życiu. Pochodził z Mórz Południowych -
jego dom oddalony było o 20 000 mil. Tego wieczora zjedliśmy razem
kolację, a następnie paliliśmy jego tytoń. Queequeg oświadczył,
że jestem jego przyjacielem i podarował mi ludzką głowę, którą
wcześniej próbował sprzedać.
[ 16 ] Następnego dnia postanowiliśmy, że razem
udamy się do Nantucket i poszukamy statku wielorybniczego, na którym
moglibyśmy pracować. Podczas podróży zauważyłem, że załoga
żartowała z Queequega. Gdy on spacerował po pokładzie, marynarze
podążali za nim i przedrzeźniali jego sposób chodzenia.
[ 17 ] Queequeg zobaczył to i położywszy spokojnie
na ziemi swój worek i harpun, podniósł jednego z mężczyzn do
góry i rzucił go na pokład.
[ 18 ] - Kapitanie! Kapitanie! To diabeł! -
krzyczał mężczyzna.
[ 19 ] - Hej ty! Mogłeś zabić tego człowieka! -
krzyknął Kapitan.
[ 20 ] - Co on mówić? - zapytał mnie
Queequeg.
[ 21 ] - On powiedział, że ty prawie zabić tego
człowieka - odparłem, próbując mówić w ten sam dziwny sposób,
aby mógł łatwiej mnie zrozumieć.
[ 22 ] - Jego? Nie, on mała ryba. Queequeg nie
zabić go, Queequeg zabić wielkiego wieloryba.
[ 23 ] Gdy dotarliśmy do Nantucket, w porcie stały
trzy statki wielorybnicze. Queequeg wyznał mi, że rozmawiał ze swoim
małym bożkiem, Yojo, i że to ja powinienem zdecydować, który
z nich wybrać. Poszedłem do miejsca, w którym zacumowane były
statki i zacząłem się rozglądać. Statki nazywały się Devil-Dam,
Tit-bit oraz Pequod. Pequod to nazwa słynnego plemienia amerykańskich
Indian, które już nie istnieje. Postanowiłem, że na tym właśnie
statku będziemy podróżować ja i Queequeg.
[ 24 ] Na pokładzie statku znajdował się dziwny
namiot w kształcie wigwamu. Zobaczyłem, że w środku siedzi stary
człowiek. Podszedłem do niego i zapytałem głośno:
[ 25 ] - Czy pan jest kapitanem tego statku?
[ 26 ] - A jeżeli jestem, to co? Czego chcesz? -
usłyszałem w odpowiedzi. Teraz lepiej widziałem jego twarz - była
spalona słońcem. Później dowiedziałem się, że był to Kapitan
Peleg, jeden z właścicieli statku Pequod.
[ 27 ] - Chciałbym żeglować na tym statku.
[ 28 ] - A co wiesz o wielorybnictwie?
[ 29 ] - Jestem marynarzem i...
[ 30 ] - Pytałem, co wiesz o wielorybnictwie,
a nie żeglowaniu - przerwał mi starzec.
[ 31 ] - No cóż, chcę poznać świat i chcę
dowiedzieć się, czym jest wielorybnictwo.
[ 32 ] - Chcesz dowiedzieć się, na czym polega
wielorybnictwo? Po prostu spójrz na Kapitana Ahaba.
[ 33 ] - Na kogo?
[ 34 ] - To jednonogi kapitan tego statku.
[ 35 ] - Co się stało z jego nogą? Czy stracił
ją przez wieloryba?
[ 36 ] - Przez wieloryba? Została odgryziona
i przeżuta przez wieloryba-potwora. Więc jeżeli chcesz poznać
wielorybnictwo, poszukaj kapitana, a jeśli chcesz zwiedzić świat,
wyjrzyj za burtę.
[ 37 ] Wyjrzałem przez burtę i nie zobaczyłem
nic oprócz bezkresnego oceanu.
[ 38 ] - I co tam widzisz?
[ 39 ] - Niewiele, nic tylko woda i kilka chmurek
- odpowiedziałem.
[ 40 ] - Co więc myślisz o świecie? Masz ochotę
zobaczyć go więcej?
[ 41 ] Nie wiedziałem, co odpowiedzieć. Ale staruszek
pomógł mi.
[ 42 ] - Przyjmę cię, możesz się
zaciągnąć.
[ 43 ] Po podpisaniu dokumentów wyszedłem, jednak
w drodze powrotnej do gospody zacząłem rozmyślać o kapitanie
Ahabie. Przed wypłynięciem w rejs zawsze dobrze jest poznać
kapitana. Zawróciłem i zapytałem kapitana Pelega, gdzie mogę
znaleźć kapitana Ahaba.
[ 44 ] - A co od niego chcesz? - zapytał
Peleg.
[ 45 ] - Chciałbym z nim porozmawiać -
odpowiedziałem.
[ 46 ] - W tym momencie jest niedostępny. Wydaje
mi się, że jest trochę chory. Ahab to dziwny człowiek, ale dobry. Nie
mówi dużo, ale gdy już mówi, należy go słuchać. Tak czy inaczej,
ja zawsze powtarzam - lepiej żeglować z markotnym, ale dobrym
kapitanem, niż z wesołym, ale złym.
[ 47 ] Usłyszawszy to opuściłem statek i poszedłem
na spotkanie z Queequegiem.