Kim jestem i dlaczego miałabyś mnie słuchać?
Być może zastanawiasz się, jakie mam zaplecze, żeby mówić Ci o tym, w jaki sposób zarabiać online.
Mam bardzo jasną misję. Jest nią wspieranie kreatywnych i przedsiębiorczych kobiet, by zarabiały w Internecie na tym, co już wiedzą, na swoim doświadczeniu zawodowym czy wykształceniu, bądź na swoich Supermocach i pasji.
Po co? By mogły budować stabilizację finansową, maksymalizować zyski w biznesie, skalować i automatyzować sprzedaż. Celem jest odzyskanie czasu dla siebie dzięki zmianie modelu biznesowego z wymieniania godzin pracy na pieniądze (usługi, w tym zwłaszcza te 1:1, np. prowadzenie indywidualnych lekcji/konsultacji) na tworzenie produktów digitalowych (np. e-booków czy kursów online) i ich sprzedaż poprzez tzw. lejki (ścieżki klienta). Ich życie zmienia się o 180 stopni. Pojawia się ten upragniony czas dla siebie, dla rodziny, a przy tym przychody, które rosną, mimo że my nie pracujemy więcej, tylko inaczej - mądrzej opakowując swoją wiedzę.
Zapytano mnie kiedyś, czy nazwanie siebie ekspertką było jedną z moich obaw nawet wtedy, kiedy sięgałam po to, co było mi najbliższe pod kątem mojego wykształcenia, czyli po wiedzę muzyczną. Mogłoby się wydawać, że stwierdzenie "Tak. Jestem ekspertką. Jestem muzykiem. Jestem pianistką. Jestem instruktorką zajęć gordonowskich. Jestem nauczycielką muzyki z wieloletnim doświadczeniem" sprawi, że będzie mi łatwiej. Nie było.
Kiedy rozpoczynałam swoje działania online, chwilę wcześniej rozpoczęła się pandemia. Moje placówki stacjonarne zostały zamknięte, otrzymywałam wypowiedzenia umów od rodziców, których dzieci były zapisane do mojego klubu malucha, przedszkola czy do mojej szkoły muzycznej. Nikt nie wiedział, co się będzie działo, wszyscy się bali o swoje pociechy. A ja? Miałam mnóstwo kosztów stałych. Musiałam opłacać pracowników zatrudnionych na umowę o pracę, musiałam płacić czynsze, rachunki... Nikogo nie interesowało, że moje wpływy zatrzymały się gwałtownie, a koszty są niemal na tym samym poziomie co wcześniej.
Jest jeszcze jeden istotny aspekt tej historii. Kiedy 11 marca 2020 roku rozpoczął się pierwszy lockdown, trzymałam na rękach mojego dwumiesięcznego wtedy synka. Miałam nadzieję, że to będzie spokojne drugie macierzyństwo (podczas pierwszego urlopu macierzyńskiego założyłam i rozwijałam biznes stacjonarny). I co? Zostałam postawiona przed faktem, z którym nic się nie dało zrobić. Już wtedy wiedziałam, że to macierzyństwo i ten czas z moim synkiem również nie będą tak spokojne, jakbym tego chciała. Czułam złość, smutek, frustrację... Czułam potworne zmęczenie i miałam ochotę złorzeczyć na cały świat dużo bardziej niż wtedy, kiedy widziałam wjeżdżające na parking SUV-y, o których napiszę kilka stron dalej. Byłam emocjonalnie wycieńczona. Czułam się finansowo niezabezpieczona, jakbym w jakiś sposób zawiodła swoją rodzinę. Przez 6 lat wkładałam wszystkie zarobione pieniądze do biznesu, który okazał się być jak domek z kart, który w tak ekstremalnej sytuacji w żaden sposób ani mnie, ani moich dzieci nie zabezpieczał.
Zadałam sobie wtedy pytanie - czy się poddaję, rzucam wszystko, wyłączam telefon, zostawiam, zamykam, kończę przygodę ze swoim biznesem, czy odnajduję jakieś inne rozwiązanie? Bo najłatwiej byłoby schować głowę w piasek. Ponieważ jednak jestem osobą, która doprowadza projekty do końca, stwierdziłam, że coś wymyślę (pomimo potwornego zmęczenia, maleńkiego drugiego dziecka i starszego biegającego po domu, bo przedszkola były przecież zamknięte). W jakiś sposób muszę znaleźć wyjście z tej całej sytuacji. I tak się stało. Ale nie znalazłam rozwiązania sama. Znalazłam je tylko dzięki temu, że trafiłam na ekspertów, którzy podzielili się ze mną wiedzą o tym, jak budować biznes online.
Byli nimi Dean Graziosi i Tony Robbins - moi pierwsi mentorzy, którzy wprowadzili mnie w arkana tego, w jaki sposób można myśleć o swojej wiedzy i o swoich talentach oraz w jaki sposób można monetyzować je w Internecie. Do dziś czuję ogromną wdzięczność za to, czego mnie nauczyli. To był co prawda tylko wstęp do biznesu online. Nie miałam wtedy jeszcze pojęcia o kwestiach technicznych, nie znałam odpowiedzi na pytania: przez jaki program prowadzi się webinary, jaki program do mailingu jest najlepszy, o co chodzi z bramkami płatniczymi, jak robić reklamy na Facebooku.
Niemniej jednak tych dwoje ludzi wykonało dla mnie ważniejszą pracę - całkowicie zmienili moją perspektywę i całkowicie odmienili mój mindset. Zaczęłam wierzyć w to, że jestem w stanie pracować inaczej, że moją wiedzę mogę sprzedawać zyskowniej i że poradzę sobie niezależnie od sytuacji. I dokonam tego nie poprzez złorzeczenie i wtaczanie kamienia Syzyfa w postaci mojego biznesu pod wieczną górę, tylko z lekkością, z wiarą w to, że to, co wiem, może się monetyzować bez mojej pracy 24 godziny na dobę i że to, co wiem, może pomóc innym - jeśli wyjdę z tym szerzej do świata.
Zanim to nastąpiło, musiałam oczywiście nauczyć się mnóstwa rzeczy i kosztowało mnie to bardzo dużo. Nie będę Cię czarować, że wszystko się zadziało za pstryknięciem palca. Ale najważniejsze było to, że rozpoczęłam swój biznes online. I rozpoczęłam go, jak wspomniałam Ci wcześniej, sięgając do swojego wykształcenia i doświadczenia zawodowego.
Jaki był rezultat?
Efekt potwierdził, iż będąc w czymś ekspertką, możemy dobrze zarabiać w Internecie.
Stworzyłam pierwsze kursy online na temat umuzykalniania niemowląt i małych dzieci według teorii Edwina Eliasa Gordona. Najpierw była to wersja dla rodziców, później dla nauczycieli - zarówno w języku polskim, jak i angielskim. Zaczęłam je sprzedawać i w Polsce, i za granicą. Zaczęłam też uzyskiwać przychody nawet wtedy, kiedy fizycznie nie wykonywałam pracy. Maila informującego o pierwszej sprzedaży jednego z moich kursów otrzymałam, kiedy akurat karmiłam mojego maluszka. Co to oznaczało? Niezależność!
Po raz pierwszy doświadczałam tego, na czym polega praca poprzez posiadanie produktów raz stworzonych, które mogą się sprzedawać wielokrotnie. I to było przeżycie, które trudno opisać. Szczęście i niedowierzanie połączone z uczuciem ogromnej ulgi. Ta ulga towarzyszy mi do dziś, kiedy przychodzą kolejne maile z powiadomieniem o zakupieniu moich produktów. To poczucie bezpieczeństwa, kiedy akurat z jakiegoś powodu nie mogę pracować - bo dziecko jest chore, bo sama się nie czuję dobrze czy cokolwiek się dzieje w moim życiu i sprawia, że nie jestem w stanie działać. To już nie oznacza dla mnie braku wpływów. I ta zmiana to najpotężniejsza transformacja, jakiej doświadczyłam. Bo ktoś może Ci o tym wszystkim mówić - że warto robić to, co się kocha i na tym zarabiać - ale tak naprawdę zrozumiesz to tylko wtedy, kiedy sama to przeżyjesz.
Połączenie robienia czegoś, co potrafisz i chcesz, z rzeczywiście odpowiednim wynagrodzeniem za to da Ci poczucie spokoju i spełnienia.
Pierwsze doświadczenia zachęciły mnie do następnych kroków. Zaczęłam tworzyć kolejne kursy. Kurs audiacji właściwej dla dzieci starszych, nauki gry na pianinie według teorii Edwina Eliasa Gordona, który stworzyłam we współpracy z niestety nieżyjącą już Marilyn Lowe - jedyną postacią związaną z amerykańską edukacją muzyczną, która, współpracując bezpośrednio z Gordonem, wypracowała własną metodę uczenia gry na pianinie. Czuję się zaszczycona tym, że tego typu kurs - w dodatku zawierający nagrania samej Marilyn Lowe prowadzącej zajęcia gry na pianinie z dziećmi swoją autorską metodą Music Moves for Piano - ujrzał światło dzienne i że mogłam się nim podzielić ze światem.
Już wtedy czułam, że mój biznes online jest czymś więcej i że za tym biznesem stoi coś bardzo ważnego - wysyłanie w świat informacji o tym, jak w prosty sposób można rozwijać dzieci dzięki muzyce. Nie tylko uczyć ich muzyki, nie tylko oczekiwać, że będą w przyszłości profesjonalnymi muzykami, ale realnie wykorzystywać teorię Gordona do wspierania maluchów w ogólnym rozwoju. Było to bardzo bliskie mojemu sercu.
Zaczęłam odkrywać różne strony prowadzenia biznesu online. Kontynuując swój rozwój osobisty, zastanawiałam się, jakie elementy prowadzenia biznesu cieszą mnie najbardziej. Byłam dociekliwa. Zrobiłam sobie test Gallupa, który pokazał mi, co jest we mnie najmocniejsze i nad tym się zaczęłam pochylać. Przestałam wyrzucać sobie, że w pewnych kwestiach nie jestem mocna, chociażby w komunikacji czy budowaniu zespołu, tylko zaczęłam doceniać to, w czym byłam silna - w takich działaniach, jak inspirowanie innych, wystąpienia publiczne, pociąganie ludzi za sobą, za ideą. I wtedy nastąpił moment, w którym postanowiłam pójść właśnie za tym.
Dojrzałam do zmiany. Chociaż w pierwszych krokach moich działań online byłam jak większość osób - czyli stawiałam na to, co wiedziałam, jakie miałam wykształcenie, co było mi najbliższe - po czasie dałam sobie prawo do modyfikacji założeń. Do zapytania siebie, co mnie cieszy najbardziej i co - być może innego - mogłabym również robić online.
Otworzyłam się na inne możliwości. To w taki sposób, jeszcze bez nazwy, jeszcze bez spójnej wizji czy strategii, stworzyłam Superkobiety Onlajnu. Narodziłam się ja, Karolina Kizińska, ale w zupełnie nowej roli. Wiele osób wokół mnie, kiedy po raz pierwszy o tym słyszało - szczerze Ci powiem - pukało się w czoło... "Jak to? Będziesz ekspertką biznesów online? Będziesz inspirować inne kobiety do zakładania takich biznesów, rozwijania ich, do bazowania na ich Supermocach?". Wiem, że za moimi plecami było trochę chichotów, nawet jeżeli ktoś nie mówił mi tego prosto w twarz. Wiem, że ludzie bardzo wątpili w to, czy jestem w stanie poradzić sobie z tym, co wymyśliłam, z czymś zupełnie "od czapy", zupełnie innego i niezwiązanego z moim wieloletnim doświadczeniem zawodowym i formalnym wykształceniem. Przecież miałam tytuł doktora! Czy to nie głupota, żeby na tym nie bazować? Ale ja czułam, że chcę iść w innym kierunku. Wcześniej przeszłam przez proces rozwoju osobistego i wzmacniania mojego mindsetu, czyli nastawienia do tego, że mogę iść w każdym kierunku, co do którego czuję, że jest dla mnie. Mocny mindset dał mi wiarę w siebie - w to, że jestem w stanie zrobić, cokolwiek postanowię. Potrafiłam uciszyć wewnętrznego krytyka i wszelkie obawy, że może się nie udać. I tak po zaledwie dwóch latach osiągnęłam niemal milion złotych przychodu! Takim właśnie wynikiem zamknęłam rok 2022.
Czy robiłam to, żeby komuś coś udowodnić? O dziwo nie!
Dlaczego mówię "o dziwo"? Ponieważ zdałam sobie sprawę, że przez większą część mojego dorosłego życia robiłam wiele rzeczy po to, żeby coś komuś udowodnić... Nawet osobom, których już na tym świecie nie ma. Być może wiesz, co mam na myśli, jeśli przepracowywałaś kiedyś różne traumy rodzinne. Ale wtedy nie było tam mnie. Nie było tam nigdy tej Karoliny, która pyta siebie, co chce w życiu robić, która daje sobie prawo do tego, żeby pójść w kierunku, co do którego czuje pewność, czuje, że jest jej powołaniem niezależnie od tego, co mówią lub myślą ludzie wokół. A zapewniam Cię, że to nie jest łatwe.
To jest ten etap w moim biznesie i działaniach online, kiedy wyszłam poza moje doświadczenie zawodowe i wykształcenie, a mimo to przyniósł mi on spektakularne sukcesy. Tak, wiem, że są gdzieś tam eksperci/ekspertki, którzy zarabiają już dużo więcej niż milion rocznie. Ale ja jestem w swoim procesie i już ten wynik mnie zachwyca. Już się nie porównuję z innymi. Jestem w pełni usatysfakcjonowana tym, w jakim punkcie jest w tej chwili mój biznes i zafascynowana tym, że jest on w całkowitej synchronizacji z tym, czego ja chcę. Nie tylko pod kątem tematyki, w ramach której działam, czy ludzi, z którymi współpracuję, czyli wspaniałych klientek, którym mam możliwość doradzać, ale również w kwestii finansowej. Jestem zachwycona tym, że jeśli tylko pojawi się we mnie takie pragnienie, mogę polecieć na Malediwy (jeśli mnie znasz, to wiesz, że się w nich zakochałam. I przepadłam. To moje miejsce na Ziemi). Jestem zachwycona tym, że mogę kupić działkę nad morzem i budować dom, by tam wypoczywać z dziećmi, rodziną, przyjaciółmi i cieszyć się tym wspólnym czasem spędzonym w nadmorskim klimacie. Do niedawna to były dla mnie niedoścignione marzenia. I co najważniejsze - na własnym przykładzie i na przykładzie moich klientek udowadniam, że sukces w biznesie online jest możliwy zarówno w rozwijaniu tematów związanych z wykształceniem i doświadczeniem, jak i wtedy, gdy budujemy go wokół naszych Supermocy i tego, co pragniemy robić.
Spójrz na historie moich klientek, które przeprowadzałam przez proces zakładania i rozwijania ich biznesów online, tworzenia produktów digitalowych i maksymalizowania ich sprzedaży. Odnajdowały się na różnych ścieżkach...
Zuzanna jest koncertującą organistką i uwielbia to, co robi. Sięgnęła po swoją eksperckość i wycisnęła ją do ostatniej kropli, przepięknie tworząc kursy online i zarabiając dwadzieścia pięć tysięcy złotych w 7 dni! I to już w pierwszej kampanii sprzedażowej.
Inaczej potoczyły się losy Igi, która rozpoczęła działania w Internecie od pomysłu wspierania innych mam w zarządzaniu czasem, a zakończyła, zostając rozchwytywaną copywriterką. Nie bała się zmiany, otworzyła się na nowe wyzwania i inne swoje talenty i tak osiągnęła sukces.
Aneta natomiast weszła w biznes online w zgodzie ze swoimi predyspozycjami i z bardzo jasną i prostą propozycją wspierania mam w zmianie zawodowej. Wybrany kierunek okazał się strzałem w dziesiątkę, a Aneta bez problemu monetyzuje swoje działania!
A może zainspiruje Cię Kasia, która rozpoczęła swoje działania w Internecie od nauki angielskiego biznesowego. Skierowała swoją ofertę między innymi do osób chcących się ubiegać o nową pracę bazującą na tym języku. Jednak poczuła się świetnie w zupełnie innej przestrzeni i w tej chwili jest ekspertką od LinkedIn. Przeprowadza swoje klientki przez kursy online, zarabiając dobre pieniądze na tym zupełnie nowym pomyśle. I to uwielbia.
Taka zmiana pokazuje, że mamy w sobie różne Supermoce i dzięki nim możemy sięgać do różnych tematów. Poza tym w miarę działania uczymy się nowych rzeczy, które mogą nam pomóc odkryć kierunki, o których istnieniu nie wiedziałyśmy. A to może się okazać naszym idealnym pomysłem na siebie w Internecie.
Chcę podkreślić, że to wszystko rodzi się w działaniu, a nie w tym punkcie, w którym stoimy i się zastanawiamy, czy w ogóle ruszyć. Zacznij, a być może pewne rzeczy wyklarują się w trakcie. Zauważysz możliwości. Najważniejsze to rozpocząć swoją przygodę z biznesem online. Na rynku jest wiele pracownic naukowych, prawniczek czy architektek, które... robią coś zupełnie niezwiązanego z ich zawodem czy wykształceniem, co uwielbiają - uczą o obfitości finansowej, rękodziele czy rozwijaniu biznesu w branży rozwojowej.
Zapewniam Cię, że zmonetyzować możemy bardzo różne nisze i aspekty tego, co w nas mocne. I wcale nie musimy być rozsądne i kurczowo trzymać się tego, czego nie lubimy, tylko dlatego, że wiele lat poświęciłyśmy na naukę czy pracę w ramach konkretnej dziedziny. Czasami bywa i tak, że doskonale coś znamy, ale nie "czujemy" tego. Nie lubimy. Wtedy ta zła energia przenika do naszego biznesu. Nie jesteśmy w stanie przyciągać do siebie klientów i z sukcesem budować marki eksperckiej, bo w środku się buntujemy. I wiesz, co Ci powiem? To jest ok. Sama przez to przeszłam i tego uczę moje Superkobiety - by się nie bały i wiedziały, że mają prawo do zmiany. To jest w porządku postawić na inną wizję siebie. Jak jesteś księgową, ale tego nie znosisz, daj sobie prawo zostać kimś innym.
Cieszy mnie, że doświadczenie, zarówno moje, jak i moich klientek, pokazuje, iż nie ma czegoś takiego jak nisze, których się nie da zmonetyzować online. Sama jako artystka udowodniłam, że sprzedając wiedzę muzyczną, można świetnie na tym zarabiać. Mam klientki zajmujące się rękodziełem czy innego rodzaju pasjami, które również znakomicie monetyzują. To nie jest tak, że możemy zarobić dobrze tylko na tym, co niezwykle formalne, tylko na wsparciu podatkowym i typowo twardej wiedzy. Nie. Absolutnie. Możemy ubrać w markę ekspercką, w markę osobistą, w produkty digitalowe również to, co płynie z naszego serca i co wynika z naszych talentów. I to także chciałabym zaakcentować, bo wiem, że jest wiele kobiet, którym się wydaje, że nie da się zmonetyzować akurat tego, co one lubią w kontekście pomysłu na biznes. To nie jest prawda. Jesteśmy w stanie zmonetyzować każdy pomysł, o ile rynek potwierdzi nam podczas testów, że klienci właśnie takiego pomysłu od nas chcą. Zdecydowanie warto próbować, a zazwyczaj wystarczy modyfikacja naszej pierwotnej idei czy zmiana grupy docelowej, by wszystko chwyciło i zaczęło nam przynosić świetne pieniądze.
Oczywiście przy testowaniu różnego rodzaju pomysłów na Twoją markę, na Twoje produkty może się zdarzyć sytuacja, że nie wszystko "chwyci" i czasem będą te nieszczęsne "świerszcze w trawie" (czyli cisza i brak sprzedaży Twojej oferty). Ale najważniejsze, że będziesz już na swojej ścieżce poszukiwania tego, co Ty chcesz robić, a nie na drodze robienia czegoś, czego nie znosisz, ale co uważasz za słuszne albo - co gorsza - co ludzie wokół uważają, że powinnaś robić.
Czy uważam, że wystarczy wziąć swoją pasję i ona się sama zamieni w biznes online? Oczywiście, że nie. I po to jest ta książka. Abym mogła Ci pokazać strategie i sposoby na budowanie swojego biznesu, tworzenie marki eksperckiej i - co najważniejsze - monetyzowanie Twoich Supermocy.
Mam nadzieję, że wierzysz już, iż można budować biznes online zarówno na doświadczeniu zawodowym, jak i poza nim. Teraz chciałabym powiedzieć Ci o plusach takiego rodzaju biznesu. Być może jeszcze się nie zetknęłaś bezpośrednio z biznesem online opartym na sprzedaży wiedzy, z różnymi modelami, w ramach których można w Internecie działać. Pewnie chciałabyś wiedzieć, czy naprawdę warto i czy się opłaca zapoznawać m.in. z kwestiami technicznymi, z budowaniem tak tajemniczo brzmiących na początku lejków sprzedażowych i z automatyzacją. To wszystko wydaje się trudne, obce i ja to doskonale rozumiem. Dlatego w kolejnym rozdziale pokażę Ci, dlaczego właśnie na biznes online warto postawić (pomimo tej początkowej "obcości") i jakie są zalety działania w sieci.
Pamiętaj! Wybór należy tylko do Ciebie. Jeśli już jesteś ekspertką i wiesz, co byś chciała robić - doskonale! Jeżeli jeszcze tego nie wiesz i chcesz to odkryć, to jest również super!
Daj sobie prawo do tego, by poczuć: "Tak, to jest dokładnie to, co chciałabym robić w onlajnie!", dzięki czemu będziesz też miała siłę na to, by zbudować wszystkie elementy, które są niezbędne do Twojego sukcesu.
Zachęcam Cię do obejrzenia wideo powitalnego dla czytelniczek tej książki!