Wstęp
Świat, do którego zamierzasz wkroczyć,
biorąc do ręki tę niewielką książkę ozdobioną kolorami, ilustracjami i słowami, to uniwersum twojej prawdziwej natury. Publikacja ta stanowi
pochwałę i odnosi się do twojej niepodważalnej ważności i kompletności
jako istoty ludzkiej, z uwzględnieniem wszelkich warunków i okoliczności, które kształtowały twoje życie do tej pory, jak również
wykracza daleko poza nie. Mało kto szuka książek na temat bólu,
zwłaszcza takich, które mówią, jak żyć -?i jak żyć dobrze -?z przewlekłym bólem, chyba że zna cierpienie z własnego doświadczenia i wie, jak trudne może być życie, które należy wszak przeżyć jak
najpełniej i na tyle zadowalająco, na ile jest to możliwe w trudnych i często dojmujących okolicznościach. A także wie, jak trudno podjąć to
wyzwanie, dopóki ma się taką szansę -?a mamy ją zawsze tylko tu i teraz.
Ta książka i praktyki, do których będę cię w niej zachęcał, mogą być
furtką do świata możliwości.
Wiedz, że nie jesteś w tym przedsięwzięciu osamotniony. Wiele tysięcy
ludzi z różnymi przewlekłymi dolegliwościami i diagnozami, w przypadku
których leczenie medyczne i chirurgiczne okazało się nieodpowiednie lub
nie przyniosło korzyści, podjęło wyzwanie tej eksploracji i przygody za
pośrednictwem tak zwanej redukcji stresu opartej na uważności (ang.
mindfulness-based stress reduction, MBSR). Większość ludzi odnosi z tej praktyki głębokie i życiodajne korzyści.
Uważność, cz yli mindfulness, jako praktyka medytacyjna i sposób na
życie jest nacechowana nieuniknionym i ważnym aspektem indywidualności.
Zmierzam do tego, że nikt -?rzecz jasna -?nie może medytować za ciebie.
Wewnętrzną pracę musisz wykonać sam. Wszystkie aspekty tej książki, wraz
z medytacjami w formie nagrań, mają być przyjaznymi i wspierającymi
materiałami, przypomnieniami i przewodnikami, które ułatwią poruszanie
się i przebywanie w tym obszarze. Mam nadzieję, że pomogą ci one także
pójść naprzód w obliczu wyzwań i trudnych okoliczności, które
nieuchronnie pojawiają się w życiu każdego z nas. Liczę też na to, że
będą ci one nieustannie przypominać o tym, co najważniejsze -?zwłaszcza
w chwilach, gd y łatwo o zniechęcenie.
Nie jest bowiem ani niedopowiedzeniem, ani przesadą, że najtrudniej
otworzyć się i zwrócić ku temu, czego zniknięcia pragniemy najbardziej w świecie. Robiąc tak i traktując z niekomfortową niekiedy zażyłością to,
co niechciane i co budzi awersję we wszystkich swoich przejawach, możesz
odkryć, że bez względu na napotykane przeszkody prawie zawsze znajduje
się przestrzeń na rozwój, uzdrowienie i życiową przemianę. Jak się
wkrótce przekonasz, witanie z otwartymi ramionami każdego doświadczenia
i utrzymywanie w polu świadomości wszystkiego, co w danej chwili się
dzieje -?bez względu na to, czy jest to przyjemne, nieprzyjemne, czy
neutralne -?stanowi podstawę zarówno formalnej, jak i nieformalnej
praktyki medytacji uważności.
Poza indywidualnym wymiarem uważności jako rygorystycznej i regularnej
praktyki medytacyjnej oraz sposobu bycia istnieje też bardzo realny i niezwykle potrzebny aspekt wspólnoty związany z kultywowaniem uważności.
Jesteśmy istotami społecznymi i jeśli chodzi o życie pełne sensu i spełnienia, w trakcie całego jego trwania potrzebujemy wspólnoty prawie
tak samo jak tlenu, zwłaszcza biorąc pod uwagę kłody, jakie los czasami
rzuca nam pod nogi. W klinicznych programach MBSR wspólnota taka
powstaje spontanicznie podczas ośmiu tygodni zajęć, w których
uczestniczą pacjenci objęci terapią. Cierpią oni na rozmaite
przypadłości, na przykład poważny, przewlekły ból, który nie do końca
ustąpił po standardowych terapiach medycznych albo w ogóle nie został
uśmierzony. Czując się częścią wspólnoty ludzi, którzy podobnie jak my
zmagają się z poważnymi przeciwnościami, zyskujemy świadomość, że nie
jesteśmy sami. Co więcej, możemy czerpać inspirację z tego, z czym inni
ludzie muszą żyć i z czym się godzić, a także z relacji o ich
zwycięstwach -?tych dużych i tych małych -?odnoszonych podczas
nieustannego pielęgnowania uważności w życiu.
Pewien profesor uniwersytecki, którego znałem osobiście z czasów, gdy
kilkadziesiąt lat temu byłem doktorantem na Massachusetts Institute of
Technology, przyszedł na terapię MBSR przed przeszczepem szpiku
kostnego, aby przygotować się na tę gehennę i długą hospitalizację w odosobnieniu, jakiej wymagał zabieg. Któregoś dnia na zajęciach wyraził
przekonanie, że wszyscy na sali należą do czegoś, co nazwał
"społecznością cierpiących". Powiedział też, że wśród innych pacjentów
czuje się o wiele swobodniej niż z kolegami na spotkaniach wydziału.
Rozglądając się pewnego dnia po zatłoczonym wagonie metra w Bostonie w godzinach szczytu -?był wtedy mniej więcej w połowie ośmiotygodniowego
programu MBSR -?w przebłysku przejmującego olśnienia, którym później
podzielił się z nami na zajęciach, uświadomił sobie, że wszyscy jesteśmy
częścią społeczności cierpiących.
W ciągu ostatnich czterdziestu pięciu lat wspólnota osób praktykujących
uważność rosła wykładniczo i przemieniła się w wielką globalną sieć.
Jeśli więc po zapoznaniu się z tą książką będziesz regularnie
praktykować medytacje kierowane, angażując się w nie intencjonalnie i w sposób zdyscyplinowany -?bo właśnie tak należy się nimi posługiwać, aby
najskuteczniej złagodzić swoje cierpienia i wywrzeć największy wpływ na
życie -?wiedz, że nie jesteś sam. Wiedz również, że praktyka ta nie
sprzyja żadnym "szczególnym doświadczeniom" czy "odmiennym stanom
świadomości" ani też nie ma ich na celu. Zachęca ona raczej do
uzmysłowienia sobie, że każdy moment i każdy stan umysłu oraz ciała jest
wyjątkowy w dziejącej się właśnie teraz ponadczasowej chwili, a my
możemy odzyskać pełnię panowania nad sobą poprzez uznanie, że już
jesteśmy całością (angielski źródłosłów wyrazu whole, czyli "całość",
jest pokrewny słowom health, healing i holy, oznaczającym
odpowiednio "zdrowie", "uzdrowienie" i "świętość"). Wyzwanie nie polega
na tym, by przeistoczyć się w kogoś, kim nie jesteśmy, nauczyć się
wznoszenia ponad własne cierpienie czy zupełnie je wyeliminować. Chodzi
o dostrzeżenie pełni osoby, jaką już jesteś, oraz korzyści płynących z czucia się dobrze we własnej skórze i z samym sobą oraz z poczucia
przynależności zarówno do grona osób, na których ci zależy i którym
zależy na tobie, jak i do świata w szerszym znaczeniu.
Ból, zarówno ten fizyczny, jak i emocjonalny, rzeczywiście odbija się na
naszym ciele, o czym traktuje wyjątkowa książka Strach ucieleśniony,
opowiadająca o wychodzeniu z różnego rodzaju traum. Mamy skłonności do
dźwigania emocjonalnego bólu i krzywd w ciele, nawet jeśli często w miarę możliwości ignorujemy ten element naszych doświadczeń i całkowicie
gubimy się w myślach i emocjach, a innymi słowy -?we własnych umysłach.
Już choćby z tego powodu warto zacząć od uważności ciała. Wymaga to
jednak zaproszenia do siebie wszystkiego, co jest w nas obecne -?bez
względu na to, czy są to sprawy przyjemne, nieprzyjemne, czy niebudzące
szczególnych odczuć -?i utrzymywania tego w polu świadomości
dostatecznie długo, by odkryć, że ból, krzywda i cierpienie, choć ważne
i uciążliwe, są tylko niewielkim elementem pełni własnej istoty. Aby
poruszać się po tym terytorium, możesz potrzebować ciągłego wsparcia i miłości ze strony społeczności osób praktykujących uważność, a także
rodziny i przyjaciół. Niewątpliwą zaletą jest ogromna, bezprecedensowa
dostępność obszernych i cennych materiałów wspierających nieustanne
praktykowanie medytacji uważności. Są one powszechne, przystępne i zróżnicowane w każdym znaczeniu tego słowa. Pozostają też w zgodzie z głębokim sensem uważności, gdyż pomagają w rozpoznawaniu i nazywaniu
źródłowych przyczyn cierpienia, jakiekolwiek by one były, oraz wspierają
nas w realnym wyzwoleniu się od tego cierpienia w jego licznych
aspektach i przejawach.
Jeśli chodzi o ból związany z wszelkiego rodzaju traumą, niezbędne jest
wsparcie społeczności rozumiejącej pewne unikatowe elementy bólu i krzywdy, które często są niedostrzegane przez otoczenie oraz niestety
przez instytucje i społeczeństwo jako całość. Internet ułatwia nam
znajdowanie takich społeczności, które są dziś na wyciągnięcie ręki, a także korzystanie z ich zasobów sprzyjających praktykowaniu medytacji.
Jeśli w dowolnym momencie poczujesz się odizolowany i osamotniony w obliczu tego, co pojawi się wskutek zaangażowania w opisane w tej
książce medytacje kierowane, zachęcam cię do poszukania wspólnot, gdzie
będziesz mógł nawiązać kontakty z innymi osobami, których cierpienie,
podobnie jak twoje, domaga się życzliwych relacji międzyludzkich i współczucia. Możesz zapisać się na internetowy lub kliniczny program
MBSR albo skontaktować z ośrodkiem medytacyjnym bądź społecznością -
dobre będzie wszystko, co pozwoli ci znaleźć osoby, z którymi będziesz
mógł dzielić tę życiową podróż. Na końcu książki wymieniłem kilka
pomocnych źródeł informacji i zasobów.