Rozdział I. Grzeczne dziewczynki i towarzyskie koleżanki
ROZDZIAŁ I
Grzeczne dziewczynki
i towarzyskie koleżanki
Wstępem do tej książki jest twoje życie. I moje też. Bo przez cały czas jego trwania jesteśmy tymi "innymi". Gdy
byłaś dzieckiem, prawdopodobnie nie dostałaś żadnej diagnozy i być może
poznałaś prawdę 20, 30 czy 40 lat później. Bardzo możliwe, że diagnoza
dała ci odpowiedź na setki pytań, które zadawałaś sobie od dawna. Dzięki
niej dowiedziałaś się, dlaczego zawsze czułaś się "inna", niedopasowana,
wybrakowana, dziwna, głupia albo przeciwnie, mądrzejsza niż wszyscy.
Możliwe, że teraz już wiesz, dlaczego nigdy nie układało ci się w relacjach i czemu zmagałaś się z wieloma zaburzeniami psychicznymi.
Dorosłe kobiety z zaburzeniami neurorozwojowymi nie są rzadkością,
chociaż statystycznie -?według badań -?jest nas niewiele, znacznie mniej
niż chłopców i mężczyzn z autyzmem i ADHD. Ale czy to prawda? Nie
wiadomo. Dzisiaj wiemy, że wiele z nas nie otrzymało diagnozy w dzieciństwie. Wtedy nie wiedzieliśmy jeszcze o tym, że u dziewczynek
objawy są nieco inne niż u chłopców.
Neuroatypowe dziewczynki zwykle funkcjonują lepiej niż chłopcy. Łatwiej
jest nam radzić sobie w sytuacjach społecznych, mamy zdolność do
naśladowania otoczenia i wtapiania się w tłum. Nazywa się to maskowaniem
objawów. Wyuczamy się mechanizmów społecznych i przystosowujemy, żeby
nasza inność nie była aż tak widoczna. Kosztuje nas to naprawdę dużo.
Konsekwencje maskowania ponosimy przez całe życie. Wpływa ono na nasze
zdrowie psychiczne i fizyczne. Chciałabym jednak cię pocieszyć, że
możesz żyć bardziej komfortowo niż dotychczas, lepiej sobie radzić i nauczyć się jeszcze wielu rzeczy, których nie nauczono cię w dzieciństwie. Czasami niewielkie zmiany przynoszą ogromne korzyści. Bywa
też, że trzeba wypróbować wiele rozwiązań, żeby wybrać to
najskuteczniejsze. Pamiętaj, że każda z nas jest inna i u każdej z nas
mogą występować zupełne różne objawy. Dlatego mówimy o spektrum -?bo w tej naszej neuroróżnorodności jest pełna różnorodność.
Niektóre twoje objawy mogą nie kojarzyć ci się z ADHD i autyzmem. Wynika
to z pewnych stereotypów, a także z tego, że wiele powszechnie znanych
objawów pojawia się częściej u chłopców niż u dziewcząt. Wszystkie
medyczne kryteria ustalono w oparciu o setki badań, jednak brali w nich
udział przede wszystkim chłopcy i mężczyźni, a nie dziewczynki ani tym
bardziej dorosłe kobiety. Stąd też "wiemy", że spektrum autyzmu i ADHD
częściej dotyczy płci męskiej. Współcześnie jednak naukowcy podchodzą do
tej teorii z coraz większym sceptycyzmem właśnie z powodów, które
opisałam wyżej.
Czemu postanowiłam pisać o ADHD i spektrum autyzmu? Pierwotnie miała to
być książka o ADHD u dorosłych. W trakcie pisania jednak zmieniłam
koncepcję, ponieważ uznałam, że warto pogłębić raczej temat "kobiecego
ADHD" i tego, czym się różni od "męskiego ADHD". Później jednak doszłam
do wniosku, że nie jestem w stanie pisać o ADHD, nie uwzględniając przy
tym spektrum autyzmu. Dlaczego?
Około 40-70% osób w spektrum autyzmu spełnia kryteria ADHD, a około 25%
osób z ADHD spełnia kryteria spektrum autyzmu. Spora część osób nie
spełnia pełnych kryteriów diagnostycznych, ale występują u nich objawy
charakterystyczne dla obu zaburzeń.
Zaczęłam drążyć temat, czytając rozmaite polskie i zagraniczne
publikacje, przeglądając posty na różnych forach i w grupach w internecie przeznaczonych dla dorosłych kobiet z ADHD i autyzmem oraz
rozmawiając ze specjalistami. Zauważyłam, że jest to coraz
powszechniejszy problem, co wynika z lepszej diagnostyki i zwiększającej
się świadomości społecznej (większość z nas sama znalazła przyczynę
swoich trudności). A materiałów, które pomogłyby radzić sobie z całym
SPEKTRUM objawów autyzmu i ADHD, jest niewiele.
Sama mam diagnozę spektrum autyzmu i ADHD, którą otrzymałam w dorosłości, postanowiłam więc napisać książkę -?prezent od neuroatypowej
kobiety dla innych neuroatypowych kobiet. Jesteśmy razem w jednym teamie
i możemy się wzajemnie wspierać. Znam wiele kobiet z zaburzeniami
neurorozwojowymi, których wsparcie pomogło mi stanąć na nogi. Teraz ja
chciałabym pomóc tobie odzyskać siłę i wiarę w to, że możesz być
szczęśliwa, lepiej radzić sobie w sytuacjach społecznych, nauczyć się
regulować emocje i przede wszystkim uporządkować swoje życie na wiele
sposobów.
No dobrze, ale mogłabyś powiedzieć: "Musiałowska, czy ty masz w ogóle
jakieś kompetencje, by o tym pisać, czy jesteś tylko jakąś tam blogerką
albo influencerką?".Chciałabym więc cię trochę uspokoić: gdy czytasz tę
książkę, jestem pewnie już po obronie pracy magisterskiej na studiach
psychologicznych o specjalności neuropsychologia, w trakcie których
skupiałam się głównie na tematach związanych z zaburzeniami
neurorozwojowymi i chorobami współtowarzyszącymi. Do tego od kilku lat
pracuję jako psychodietetyczka, doradzając dorosłym zmagającym się z zaburzeniami odżywiania o podłożu psychosomatycznym oraz zaburzeniami
metabolicznymi. Pomagam pacjentom przywrócić zdrową relację z jedzeniem,
zmienić nawyki żywieniowe, zwiększyć poczucie własnej wartości i zaakceptować swoje ciało. Wspieram ich w pracy nad redukcją stresu,
akceptacją diagnozy i zmian, które ona wprowadza, a także nad
asertywnością i wyznaczaniem granic.
Obecnie pracuję także z dorosłymi osobami w spektrum autyzmu i ADHD,
modyfikując swoje dotychczasowe metody działania stosownie do ich
potrzeb. Uczestniczę w większości odbywających się obecnie szkoleń i konferencji na temat neuroróżnorodności. A że mam na te tematy
hiperfocus, to możesz być pewna, że wiem już naprawdę dużo.
Ukończyłam również studia podyplomowe z psychologii zdrowia,
psychosomatyki i somatopsychologii, a także z dietetyki klinicznej oraz
wsparcia psychopedagogicznego i emocjonalnego dla osób chorych
przewlekle i będących w procesie rehabilitacji z elementami
psychoonkologii. Od 10 lat prowadzę edukację zdrowotną i żywieniową,
skupiając się przy tym na aspektach psychologicznych i psychosomatycznych, propaguję również tematy związane ze zdrowiem
psychicznym, profilaktyką zdrowia psychicznego i nutripsychiatrią.
Prowadzę szkolenia, wykłady, współpracuję z wieloma znakomitymi
specjalistami i prowadzę fundację Insulinooporność -?zdrowa dieta i zdrowe życie. Mam nadzieję, że wkrótce będę również działać jako
(neuro)psycholożka, jeszcze lepiej pomagając pacjentom.
Wszystkie moje doświadczenia zawodowe i naukowe zdobywałam, walcząc
jednocześnie z objawami spektrum autyzmu i nieleczonego ADHD. Było mi
bardzo trudno i nie wszystko szło po mojej myśli. Przeżyłam mnóstwo
potknięć i porażek, z których konsekwentnie starałam się wyciągać
wnioski. Intensywnie pracowałam w procesie psychoterapii, żeby poukładać
sobie wiele spraw i uporządkować swoje życie, relacje i emocje. Uczyłam
się wyznaczania granic, rozpoznawania ludzkich emocji i intencji,
regulacji swoich impulsywnych i emocjonalnych zachowań, doceniania
siebie, bezwzględnej akceptacji dla siebie i tego, co się dzieje wokół
mnie, technik wyciszających, pracy nad regulacją sensoryczną i wielu
innych rzeczy. Przepracowałam wiele traum i trudnych doświadczeń, by
zrozumieć, kim jestem i dlaczego pewne sprawy w moim życiu potoczyły się
tak, a nie inaczej. Dzisiaj chcę się podzielić doświadczeniem, wiedzą i wsparciem z tobą, bo wierzę, że jesteś w stanie wiele zmienić, nawet
jeśli wydaje ci się to niemożliwe.
W tej książce opisuję zmiany w stylu życia. Jest to ogromnie ważny
obszar, który ma wpływ na nasze leczenie, osłabienie dokuczliwych
objawów i lepsze funkcjonowanie w świecie.
Jestem pewna, że wskazówki, jak zadbać o swoje żywienie, aktywność
fizyczną, prawidłową jakość snu i redukcję stresu, pomogą ci poprawić
samopoczucie, zwiększyć poczucie własnej wartości i pewność siebie, co
przełoży się na na poprawę w kolejnych aspektach twojego życia. To jest
jak efekt kuli śnieżnej. Jedna drobna zmiana wpływa na wiele obszarów i pociąga za sobą kolejne zmiany, które wpływają na kolejne. Nie musisz
stać w miejscu. Możesz działać. I to działać przede wszystkim dla
siebie. Bo to ty jesteś tutaj najważniejsza! Koniec z zadowalaniem
wszystkich naokoło, dostosowywaniem się, uleganiem, zgodą na manipulację
i wykorzystywanie. Koniec z udawaniem kogoś innego i przedkładaniem
potrzeb innych ponad swoje. Teraz liczysz się ty i to ty powinnaś
stanowić największy priorytet dla samej siebie.
Ta książka nie jest przeznaczona tylko dla kobiet z podwójną diagnozą
ADHD i spektrum autyzmu. Jest dla każdej kobiety neuroróżnorodnej, a także dla ich bliskich. Możesz mieć ADHD lub spektrum autyzmu, podwójną
diagnozę albo nie mieć jej wcale, ale zauważać u siebie niektóre objawy.
W trakcie lektury dowiesz się, jak sobie z nimi skuteczniej radzić i poznasz lepiej siebie oraz mechanizmy, z których wynikają twoje
zachowania.
Ta książka jest też moim osobistym coming outem. O tym, że mam diagnozę
ADHD, wspominałam przelotnie w mediach społecznościowych, natomiast o diagnozie spektrum autyzmu i występujących objawach do tej pory
wiedziało niewiele nawet najbliższych mi osób. Mimo że wydałam wcześniej
trzynaście książek, w których poruszałam osobiste tematy związane z moim
zdrowiem zarówno psychicznym, jak i fizycznym, nigdy nie wspominałam
nigdzie o wielu objawach, o których piszę w tej książce. Nie dzieliłam
się intymnymi historiami dotyczącymi moich relacji z innymi ludźmi, nie
rozwijałam tematów moich natręctw, fobii, obsesyjnych rytuałów i tego,
jak widzę świat.
Można by pomyśleć, że współwystępowanie ADHD i spektrum autyzmu jest
niemożliwe! Jeszcze nie tak dawno naukowcy wykluczali możliwość
podwójnej diagnozy. Przecież osoby z ADHD są nadpobudliwe i chaotyczne,
a osoby z autyzmem ciche, zamyślone, zdystansowane i obsesyjnie
dokładne. Dzisiaj mamy pewność, że występują one razem w wielu
przypadkach, a ich objawy często się na siebie nakładają, co utrudnia
diagnozę.
W tej książce chcę ci pokazać, że nie warto kierować się mitami i stereotypami, bo objawy mieszane obu zaburzeń dają często zaskakujący
efekt w postaci wyjątkowej, nietuzinkowej osoby. Chcę również udowodnić,
że kobiety z diagnozą ADHD albo spektrum autyzmu nie muszą wpasowywać
się w ramy powszechnie znanych stereotypów. Jak różnorodne jest to
spektrum objawów, przekonasz się, czytając tę książkę.
Moja historia. A może też twoja?
Opowiem ci o objawach, jakie towarzyszyły mi przez całe życie. Część z nich się zmieniała, niektóre zupełnie nieświadomie "naprawiłam" podczas
intensywnych terapii, których w moim życiu odbyłam naprawdę wiele. Od
dziecka było ze mną coś nie tak. Podobno byłam charakternym i rozpieszczonym dzieckiem, które wszystko wymuszało. Gdy dorastałam,
słyszałam, że jestem niezależną indywidualistką, wszystko robię po
swojemu i nie lubię, kiedy ktoś mówi mi, co mam robić. Wpadałam w częste
histerie, które były dla mnie nie do zniesienia (możliwe, że nie aż tak
jak dla osób, które musiały je znosić). Doskonale pamiętam to uczucie.
Pamiętam też, że ukrywałam łzy, bo nie umiałam płakać przy ludziach, a potem zamykałam się w swoim pokoju i wyłam w poduszkę, biłam się po
głowie, ciągnęłam za włosy i uderzałam głową o ściany. Nie chciałam, by
ktoś widział, że zachowuję się jak wariatka, mimo że byłam dopiero
dzieckiem. Gdy miałam niecałe dziesięć lat, zaczęłam się w ukryciu
okaleczać. W nocy, gdy wszyscy spali, szłam do łazienki, brałam żyletki
taty i cięłam sobie ręce i nogi, co potem ukrywałam pod ubraniami.
Dawało mi to jakieś poczucie ulgi.
Z czasem było mi coraz trudniej. Pojawiły się silne lęki, wahania
nastroju, bardzo mocno reagowałam na stres. Nie rozumiałam wielu
sytuacji społecznych. Na przykład powiedziałam nauczycielce, która
zaglądała mi w kartkę, stojąc za mną podczas klasówki, że "mnie peszy i nie chcę, żeby tak robiła". Do tej pory nie do końca rozumiem, z czego
wyniknęła afera, ale moja mama musiała przyjść do szkoły, a ja miałam
przeprosić nauczycielkę. Innym razem, w liceum, zostałam wezwana do
dyrektora, ponieważ podobno "gnębiłam" uczennicę z młodszej klasy. Nie
miałam pojęcia, w jaki sposób rzekomo ją "gnębiłam", bo kompletnie nie
kojarzyłam tej dziewczynki i nie wiedziałam nawet, kim jest. Okazało
się, że podobno "dziwnie na nią patrzyłam", a gdy zapytała mnie o coś na
przerwie, niemiło jej odpowiedziałam, i raz ją szturchnęłam, mijając na
korytarzu. Oczywiście również musiałam ją przeprosić.
Jeszcze do niedawna myślałam, że w obszarze relacji społecznych nie mam
problemów, że umiem nawiązywać nowe znajomości, mam sporo bliższych i dalszych przyjaciół i ogólnie jestem lubiana. Gdy otrzymałam diagnozę i zaczęłam na terapii analizować swoje dotychczasowe relacje i zachowania
społeczne, okazało się, że to, co wydawało mi się "normalne", tak
naprawdę wcale takie nie było. Jestem po dwóch rozwodach, przeżyłam też
wiele nieudanych związków i toksycznych relacji. Większość moich
przyjaźni zakończyła się konfliktem, którego nigdy nie rozwiązałam.
Mnóstwa relacji nie udało mi się podtrzymać. Nie umiem odpowiednio
interpretować cudzych zachowań i emocji, mimo że byłam pewna, że nie mam
z tym żadnych trudności. Szybko męczę się ludźmi i nie jestem w stanie
zbyt długo przebywać w towarzystwie tej samej osoby, chyba że jest to
mój partner, z którym jestem akurat w związku. Nie wyjeżdżam na dłużej
ze znajomymi, bo wiem, że dość szybko zaczną mnie denerwować i będę
miała ich dosyć. Unikam ludzi głośnych, ekstrawertycznych, nadmiernie
pobudzonych, bo są nie tylko nieprzewidywalni, ale też często
przekraczają moje granice poprzez zbyt bliski kontakt fizyczny oraz
osaczanie mnie na różne sposoby. Ich szybkość i ekspresyjność dodatkowo
mnie irytują z powodu nadwrażliwości słuchowej i spowolnionych reakcji.
Krótko mówiąc, mój mózg za nimi nie nadąża. Podczas rozmowy plączę się w dygresjach, a gdy ktoś mi przerwie, szybko zapominam, o czym w ogóle
mówiłam.
Nie znoszę, gdy ktoś dotyka moich rzeczy, więc od dziecka nie lubię nic
nikomu pożyczać. Reaguję bardzo emocjonalnie, gdy ktoś zaburza moje
rutyny i rytuały oraz gdy odczuwam zbyt wiele bodźców. Nie lubię dotyku
(chyba, że sama decyduję o tym, kto i kiedy może mnie dotykać), cierpię
również na nadwrażliwość na mocne światło -?reaguję na nie migreną i w słoneczne dni muszę nosić ciemne okulary. Gdy przebywam w głośnym
miejscu z wieloma różnymi bodźcami, szybko zaczynam źle się czuć i staję
się rozdrażniona, zmęczona i marudna. Doświadczam silnych spadków
koncentracji, nie mogę się na niczym skupić, tracę orientację w czasoprzestrzeni, czuję się, jakbym wylądowała w innym świecie, a mój
mózg blokuje możliwość reagowania na kolejne bodźce.
Od dziecka miałam duże problemy z nauką. Godzinami siedziałam nad
książkami i niewiele z tego wynikało, bo i tak po chwili zapominałam, co
właśnie przeczytałam. Robiłam się senna, a moje myśli co chwilę uciekały
w innym kierunku i nie chciały wrócić. Wiecznie wierciłam się na
lekcjach, przebierałam nogami pod stołem, gryzłam paznokcie, strzelałam
palcami, przesuwałam językiem po zębach, gryzłam usta i wewnętrzną
stronę policzków, wykręcałam wargi na różne strony, poprawiałam okulary
i włosy, gryzłam długopisy, rysowałam po zeszytach, rozdzierałam kartki
i robiłam z nich kulki albo pisałam liściki do koleżanek i kolegów. Te
objawy mam do dzisiaj, ale o mniejszym nasileniu. Nauczyłam się też
trochę lepiej sobie z nimi radzić, a na pewno porządnie je ukrywać. Na
lekcjach rzadko byłam skupiona na czymkolwiek, więc wiecznie z kimś
rozmawiałam. Rozglądałam się po sali i obserwowałam, co robią inne
dzieci.
Mimo że nie lubiłam nagłych zmian i zaburzania moich przyzwyczajeń i obsesyjnych nawyków, potrafiłam impulsywnie podejmować różne decyzje bez
zważania na konsekwencje. Czasami wręcz domagałam się zmiany i musiała
ona nastąpić natychmiast. Liczyło się tylko tu i teraz. Dominowało
podejście "teraz albo nigdy", "dzisiaj i teraz albo wcale". Potrzeba
nowości i zmian, o których sama decydowałam, dawała mi mocny zastrzyk
dopaminy, od którego w pewnym momencie się uzależniłam. Nie wiedziałam,
że ma to związek z ADHD, podobnie jak nieustanny myślotok, który nie
dawał mi spokoju.
Słyszałam (i w końcu w to uwierzyłam), że jestem bałaganiarska,
wiecznie rozkojarzona i że nie biorę za nic odpowiedzialności. Dzisiaj
wiem, że towarzyszące mi od dzieciństwa trudności w organizacji,
utrzymaniu porządku i ustalaniu priorytetów, a także hiperfocus, biorą
się z mojej neuroróżnorodności.
Idąc przez miasto, potrafię dostrzegać różne detale na budynkach. Moją
uwagę przyciąga fragment zdartego tynku ze ściany, wgłębienie we
framudze okna czy antena na dachu.
Gdy byłam dzieckiem, potrafiłam całymi dniami oglądać bajki na
odtwarzaczu wideo. Patrzyłam w ekran jak zahipnotyzowana. Tak trudno
było mnie od niego odciągnąć, że mama wykręcała korki w domu. Do tej
pory, gdy widzę włączony telewizor, zagapiam się w niego i odlatuję.
Dlatego w domu nie używam takiego sprzętu w ogóle.
Często mówiono mi, że za dużo myślę i filozofuję. Tak było i tak jest
nadal. Miałam poczucie, że te moje wszystkie rozkminy są niezrozumiałe
dla większości osób, z którymi rozmawiam. Dlatego przestałam o nich
mówić.
Mam niesamowitą, wręcz fotograficzną pamięć do szczegółów, ale nigdy
nie pamiętam ludzkich twarzy. Dlatego robię zwykle bardzo dużo zdjęć,
żeby przed kolejnym spotkaniem przypomnieć sobie, jak ktoś wygląda. Mam
też bardzo dobrą pamięć długotrwałą (pamiętam dobrze nawet wydarzenia z okresu wczesnego dzieciństwa), a kiepską krótkotrwałą (nie pamiętam, co
kupiłam w sklepie trzy godziny temu).
Ciekawym dla mnie zjawiskiem jest budowanie skojarzeń do niektórych
przedmiotów i "widzenie" ich w inny sposób. Na przykład, patrząc w lustro albo na drugiego człowieka, wyobrażam sobie wszystkie jego
narządy wewnętrzne i to, jak w tym momencie pracują. Gdy przyglądam się
swojej dłoni, widzę kości, mięśnie i żyły, którymi płynie krew.
Dostrzegam pulsowanie tętnic szyjnych i "czuję" bicie serca, bardzo
wyraźnie w różnych miejscach mojego ciała.
Zaburzenie moich autystycznych rytuałów powoduje, że jeśli poranek
wygląda inaczej niż zwykle (np. idę na badanie krwi i muszę być na
czczo), nie dość, że wpędza mnie to w duży dyskomfort i nerwowość, to
dodatkowo czuję ucisk w brzuchu, mam problem z wypróżnieniem się i boli
mnie głowa.
Po każdym powrocie do domu od razu muszę umyć ręce, bo niemal "widzę"
bakterie, które na nich osiadły, gdy jechałam windą albo dotknęłam
barierki czy klamki, i strasznie trudno mi jest wytrzymać, kiedy ktoś
inny nie umyje rąk. Z jednej strony nie mogę przestać o tym myśleć i denerwuje mnie to, że "widzę" tam bakterie, a z drugiej moje
upośledzenie społeczne i stres sprawiają, że krępuję się poprosić o umycie rąk.
Jest jeszcze wata. Najgorsza rzecz świata! Tak, WATA. Ta, którą zmywasz
sobie makijaż. Od dziecka widok i dotyk, a nawet wyobrażenie sobie waty
powoduje u mnie tak przykre i wręcz bolesne doznania, że nawet pisząc o tym teraz, popłakałam się. Tak jak niektórzy ludzie nie lubią np.
drapania paznokciem po tablicy, co mnie wcale nie przeszkadza, tak wata
jest dla mnie czymś tak absolutnie koszmarnym, że na samą myśl o niej
czuję ucisk w gardle, mdłości i przeraźliwe dreszcze.
Przeszłam wiele różnych terapii i otrzymałam kilka diagnoz
psychiatrycznych. Od czasów nastoletnich w mojej kartotece medycznej
pojawiły się: depresja, zaburzenia lękowe z napadami paniki, PTSD
(zespół stresu pourazowego), zaburzenia odżywiania, w tym anoreksja,
bulimia, kompulsyjne objadanie się i ortoreksja, uzależnienie od
substancji psychoaktywnych, zaburzenia osobowości typu borderline,
choroba afektywna dwubiegunowa (ChAD), depresja poporodowa, zaburzenia
obsesyjno-kompulsyjne (OCD), cyklotymia. Miewałam również myśli
samobójcze i zachowania autodestrukcyjne. Gdy w jakimś obszarze
pojawiała się poprawa, nadchodziły kolejne zaburzenia i trudności.
Wiele diagnoz psychiatrycznych, które otrzymałam, wynikało
prawdopodobnie z nieleczonego spektrum autyzmu i ADHD, a diagnozy
zaburzeń osobowości borderline i choroby afektywnej dwubiegunowej były
raczej błędne. Odkąd chodzę na terapię nakierowaną na moją
neuroatypowość oraz przyjmuję leki na ADHD i stabilizację nastroju
(metylofenidat, atomoksetyna, fluoksetyna, lamotrygina), nastąpiła
ogromna zmiana w moim życiu. Czuję, że wracam do równowagi
psychofizycznej, lepiej radzę sobie z impulsywnymi zachowaniami, a także
z relacjami międzyludzkimi.
Tyle lat życia w przewlekłym stresie, lęku i z trudnościami w codziennym funkcjonowaniu odbiło się również na moim zdrowiu. Połączenie
genetyki, stresu, zaburzeń odżywiania, nieprawidłowego stylu życia i wielu innych czynników doprowadziło mnie do rozwoju kolejnych chorób i zaburzeń, w tym autoimmunologicznych (celiakii, choroby Hashimoto i alergii), hormonalnych (niedoczynność tarczycy, PCOS), metabolicznych
(insulinooporność, zaburzenia pracy wątroby) i neurologicznych
(migrena). Diagnozy powyższych chorób i zaburzeń również otrzymałam zbyt
późno, więc zdążyły przynieść swoje dalsze powikłania w postaci
niedoborów pokarmowych, tężyczki, zaniku miesiączki i cykli
owulacyjnych, przewlekłego zmęczenia, zaburzeń równowagi, spadku
odporności itd. Doprowadzenie organizmu do równowagi trwało kilka lat.
Gdy miałam to już za sobą, nadszedł czas, by wziąć się za swoje zdrowie
psychiczne.
Chciałabym, żebyś ty również patrzyła na swoje ciało jako na całość.
Nasz stan psychiczny wpływa na zdrowie somatyczne, a stan naszego
organizmu i narządów wewnętrznych mają wpływ na zdrowie psychiczne.
Wszystko to jest ze sobą powiązane i gdy jeden element nie działa
prawidłowo, pociąga za sobą kolejne nieprawidłowości, które mają wpływ
na kilka kolejnych obszarów (efekt kuli śnieżnej, pamiętasz?). Dzisiaj
wiemy, że większość istniejących na świecie chorób ma podłoże
psychosomatyczne, dlatego tak cholernie ważne jest, żebyśmy dbały o siebie w każdym tego słowa znaczeniu!
Mam nadzieję, że moje wskazówki przyniosą ci świeże spojrzenie na
neuroróżnorodność i zdrowie oraz zachęcą cię do wypróbowania różnych
metod, które mogą poprawić twoje funkcjonowanie i komfort życia, a także
zdrowie i samopoczucie psychofizyczne.
PS. Pisząc tę książkę, opierałam się na badaniach dotyczących różnych
aspektów występowania ADHD i spektrum autyzmu, zaburzeń
współistniejących i wielu innych. Podkreślę tylko, że dostępne analizy
nie dostarczają pełnych informacji. Niektóre podają dane dotyczące tylko
dzieci, inne -?tylko dorosłych, ale z jedną diagnozą, jeszcze inne
odnoszą się do wszystkich -?dorosłych i dzieci. Udział dziewczynek i kobiet w badaniach jest niewielki, a te badania, które są skoncentrowane
tylko na płci żeńskiej, były zwykle przeprowadzane na dość małych
grupach. Dlatego dane, którymi się posługuję, mogą być mocno
niedoszacowane albo niekompletne, dają jednak pewien obraz bieżącej
sytuacji.
PS 2. Dodam jeszcze, że dość często używam w tej książce pojęcia
"zaburzenia neurorozwojowe". Robię tak, ponieważ jest ono używane także
w oficjalnych klasyfikacjach. Natomiast w powszechnej, "społecznej"
terminologii coraz więcej osób podważa takie nazewnictwo dla ADHD i spektrum autyzumu, podkreślając, że jest to pewna naturalna
neuroróżnorodność. Podobnie sprawa wygląda z pojęciami "neuroatypowy" i "neurotypowy", które wskazują na cechy znajdujące się bliżej lub dalej
określonej normy. Nie chcę z tym dyskutować, bo każda z nas sama
najlepiej wie, jak chciałaby być określana oraz z jaką terminologią się
utożsamia. Ja również popieram pogląd, że neuroróżnorodność to po prostu
inny i inaczej pracujący mózg, co nie jest tożsame z wadliwością czy
nieprawidłowościami. Mimo to zdecydowałam się używać pojęć, które są
stosowane oficjalnie w praktyce lekarskiej i psychologicznej oraz w badaniach naukowych.
Kolejna sprawa dotyczy podziału na "męski autyzm i ADHD" i "kobiecy
autyzm i ADHD". Oczywiście nie istnieje taki oficjalny podział. Ta
książka jednak jest kierowana głównie do kobiet, a ich objawy często
różnią się od objawów u mężczyzn, więc to do nich przede wszystkim się
odnoszę.
Chciałabym także wyjaśnić kwestię klasyfikacji diagnostycznych ICD-11 i ICD-10. W styczniu 2022 r. weszła w życie klasyfikacja WHO ICD-11,
natomiast w momencie, gdy piszę tę książkę, nadal w Polsce posługujemy
się jeszcze klasyfikacją ICD-10, ponieważ nie ma jeszcze dostępnego
polskiego tłumaczenia. Postanowiłam jednak skupić się już bardziej na
klasyfikacji ICD-11, bo lada chwila to ona będzie obowiązywać.
Wspomnę jeszcze o tym, że w świecie neuroróżnorodności i podwójnej
diagnozy ADHD i spektrum autyzmu stosuje się coraz częściej
(nieoficjalny) termin AuADHD (Au[tyzm]ADHD). Jednak ja w tej książce
zdecydowałam się go nie używać.
Na koniec dodam, że spora część przygotowanych przeze mnie materiałów
nie zmieściła się w tej i tak pokaźnej książce, dlatego zapraszam cię na
stronę www.dominikamusialowska.pl, gdzie znajdziesz dodatkowe, bezpłatne
informacje i porady psychologiczne, a także dotyczące żywienia,
komunikacji, jazdy samochodem, sposobów na utrzymanie porządku w domu i w życiu i wiele innych.
Rozdział II. Choroba niegrzecznych chłopców i ci, co nie potrafią mówić, czyli o ADHD i spektrum autyzmu
ROZDZIAŁ II
Choroba niegrzecznych chłopców i ci, co nie potrafią mówić, czyli o ADHD
i spektrum autyzmu
Przypomnij sobie czasy szkoły podstawowej.
Może ze wzruszeniem wspominasz stare, obdrapane ławki w ulubionej sali,
nauczycielkę z uśmiechem wpisującą ci piątkę do dzienniczka i ulubione
koleżanki. A może raczej pamiętasz też momenty, gdy zaciskałaś zęby,
żeby wysiedzieć do końca lekcji, bacznie obserwowałaś inne dziewczynki,
żeby wiedzieć, co zrobić w danym momencie, albo starałaś się nie zwracać
przypadkiem na siebie uwagi, bo ktoś mógłby zauważyć, że pozjadałaś
skórki przy paznokciach i nerwowo ruszasz palcami u stóp w rozpadających
się trampkach.
W tym czasie nauczycielka krzyczała na paru chłopców, którzy biegali po
klasie i rzucali w siebie nawzajem kredą. Groziła, że wezwie ich
rodziców do szkoły na rozmowę. Chłopcy byli do tego już przyzwyczajeni,
a nauczycielka wiedziała, że wezwanie rodziców niczego nie zmieni, bo
oni po prostu nie są w stanie wysiedzieć w ławce. Mieli ADHD.
Ale co ciekawe, ta dziewczynka, którą byłaś, siedząca grzecznie w ławce
z zaciśniętymi zębami, poobrywanymi skórkami i nerwowo ruszającymi się
palcami u stóp -?też je miała. Ale gdyby wtedy ktoś powiedział, że masz
ADHD, to rodzice i nauczyciele pewnie popukaliby się w głowę. Że jak
to?! Ona? Przecież dobrze się uczy, nie biega, słucha pani i nie stwarza
problemów. Idealna piątkowa uczennica! Kto by pomyślał, że ta wzorowa
dziewczynka może być dodatkowo w spektrum autyzmu, tak samo jak ten
dziwny chłopiec z równoległej klasy, który nie bawi się z dziećmi i żyje
we własnym świecie?
I ta idealna uczennica 20 lat później siedzi w gabinecie lekarza
psychiatry ze łzami w oczach i mówi, że nie chce jej się żyć, chociaż
ostatnie lata spędziła w psychoterapii i u różnych specjalistów, żeby w ogóle móc iść do pracy i "jakoś" funkcjonować. Ma za sobą wiele trudnych
lat depresji i zaburzeń lękowych. W liceum chorowała na bulimię, a później uzależniła się od leków i alkoholu. Była w kilku związkach,
które szybko się rozpadły, bo jej impulsywność była nie do wytrzymania.
Chwiejność emocjonalna sprawiała, że czuła się jak wariatka, która
powinna przebywać cały czas w szpitalu psychiatrycznym. Przyjmowała
wiele leków, w tym przeciwdepresyjne, przeciwlękowe i stabilizatory
nastroju. Trochę pomagały, ale cały czas nie mogła wytrzymać z tym
wewnętrznym napięciem. Z tym, że nie może się na niczym skupić, tak jak
wtedy w szkolnej ławce. Przywykła do odgrywania ról, udawania i robienia
dobrej miny do złej gry. W tej sposób nadal ukrywa swoje trudności i stwarza pozory idealnej uczennicy, tylko już dorosłej. I ciągle czuje
się głupia i niewystarczająca, nie akceptuje siebie. Zawsze czuje się
jak oszustka. I teraz już nie daje rady. Nie ma już siły żyć z tym
wszystkim.
Historia tej dziewczynki jest prawdziwa i podobna do tysięcy historii
innych kobiet ze zdiagnozowanym ADHD. Co ciekawe, wiele z nich ma
również diagnozę spektrum autyzmu, którą obecnie coraz częściej słyszą
dorosłe kobiety. Wiele z nich przeszło ogromne traumy, otrzymało wiele
diagnoz psychiatrycznych i całe lata leczyło się na różne zaburzenia
psychiczne.
Żebyśmy wiedziały, o czym dokładnie mówimy: ADHD, czyli zespół
nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi (ang.
Attention-Deficit Hyperactivity Disorder) to zaburzenie
neurorozwojowe, które jeszcze nie tak dawno temu było uważane za
dotyczące głównie dzieci i to przede wszystkim chłopców. Okazuje się
jednak, że cierpią na nie także dziewczynki, a do tego nie mija ono z wiekiem, więc objawy zostają także u dorosłych. Niektóre ewoluują albo
stają się mniej intensywne, ale samo zaburzenie jest z nami całe życie.
Charakteryzuje się trudnościami ze skupieniem uwagi, nadaktywnością
lub/i impulsywnością. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) ADHD
dotyczy około 5-7% dzieci na świecie, natomiast w klasyfikacji ICD-11
podane statystyki mówią, że ADHD dotyczy około 3-12% dzieci i około 2,5%
dorosłych. U około 30-50% dorosłych, u których zdiagnozowano ADHD w dzieciństwie, objawy są widoczne również w wieku dorosłym (60-85% od
dzieciństwa do okresu dojrzewania). Brakuje danych, które by
potwierdziły, czy faktycznie objawy te zniknęły w dorosłości, czy może w wyniku różnych czynników zmieniły swoją postać. Ilu dorosłych usłyszało,
że cudownie ozdrowiało i problem już ich nie dotyczy, więc nie
uwzględniono ich w statystykach? Albo tak się przyzwyczaili do swoich
objawów, że uznają je za normalność? A może odczuwają je nadal, tylko
tak doskonale je maskują, że otoczenie wcale ich nie dostrzega?
Natomiast spektrum autyzmu (ang. Autism Spectrum Disorder, ASD) to
również zaburzenie neurorozwojowe, które pojawia się w dzieciństwie, a jego cechami charakterystycznymi są trwałe trudności z komunikacją i interakcją społeczną oraz ograniczone i powtarzające się zachowania,
zainteresowania lub aktywności. Według ICD-11 diagnoza spektrum autyzmu
dotyczy około 1% populacji na całym świecie.
Jeszcze nie tak dawno temu uważano, że te dwa zaburzenia nie występują
razem. Okazuje się jednak, że nie jest to prawda, co potwierdza
klasyfikacja diagnostyczna DSM-V z 2013 r., w której znajduje się
informacja, że mogą one współwystępować. W najnowszej klasyfikacji
ICD-11, która ukazała się w 2022 r., w przeciwieństwie do wcześniejszej
ICD-10, również widnieje informacja, że ADHD i spektrum autyzmu mogą
występować jednocześnie.
Oba zaburzenia mają swój początek we wczesnym dzieciństwie, chociaż w 2015 r. pojawiła się ciekawa koncepcja jednego z naukowców, że ADHD może
mieć późny początek i pojawiać się dopiero w wieku dorosłym. Wywołała
ona sporą burzę oraz szereg krytycznych komentarzy w środowisku
naukowym. W dużym skrócie chodziło o to, że badacze zauważyli, iż ADHD
może być zaburzeniem neurorozwojowym, które nie pojawiło się w dzieciństwie. Zaobserwowali, że aż 90% badanych dorosłych z ADHD nie
miało objawów ADHD w dzieciństwie i nie zauważono u nich deficytów
neuropsychologicznych typowych dla dzieci z ADHD. Pojawiła się dyskusja,
czy ADHD u dzieci i ADHD u dorosłych to jedno zaburzenie, czy może ADHD
o późnym początku jest zupełnie niezależną i odrębną jednostką
chorobową. Autorzy tego badania powołują się na postacie cukrzycy typu 1
i 2, które mają podobne objawy i powikłania, ale odmienne patogenezy i przyczyny. Twierdzą, że podobny mechanizm może występować w przypadku
ADHD: u dzieci dominuje silny czynnik genetyczny, natomiast rozwój ADHD
typu 2, czyli ADHD o późnym początku, może wynikać z czynników
genetycznych i większego udziału czynników środowiskowych, takich jak
urazy mózgu, nadmierne wymagania społeczne, nadużywanie substancji
psychoaktywnych itp. Krytycy tej teorii zwracają uwagę na to, że wnioski
wyciągnięto zbyt wcześnie i że w badaniu nie uwzględniono istotnych
czynników takich jak sytuacje, w których osoba z ADHD nie zgłasza
objawów z dzieciństwa, bo ich zwyczajnie nie pamięta, co nie oznacza, że
one nie występowały. Może być również tak, że osoby dorosłe nie są
świadome, iż ich poszczególne zachowania z dzieciństwa były objawami
ADHD, dlatego w procesie diagnostycznym ADHD u osób dorosłych ważna jest
też opinia i wywiad przeprowadzony z innymi osobami, które miały kontakt
z diagnozowanym w okresie dzieciństwa.
Chcąc podtrzymać teorię istnienia dwóch typów ADHD -?u dorosłych i u dzieci -?autorzy ww. analizy powołali się na badania, w których osoby
dorosłe, u których zdiagnozowano ADHD w dzieciństwie, nie potwierdzały
podobnych objawów w okresie dorosłym. Sceptycy tłumaczą to tym, że wielu
dorosłych ma tendencję do bagatelizowania odczuwanych symptomów lub do
nich przywykło i uznaje, że "po prostu tak ma". Dodatkowo krytycy
badania podkreślają, że osoby z rzekomym ADHD o późnym początku mogą
zmagać się z innymi zaburzeniami, które prezentują podobne objawy. Różne
czynniki środowiskowe i trudne czy traumatyczne wydarzenia mogą
prowadzić do przejawiania impulsywności, nieuwagi, problemów z koncentracją i pamięcią czy nadpobudliwości. Problemy te mogą również
wynikać z uszkodzeń mózgu i urazów głowy, wstrząśnienia mózgu, zaburzeń
otępiennych czy psychicznych (np. PTSD, depresja, zaburzenia lękowe,
zaburzenia osobowości borderline, choroba afektywna dwubiegunowa itd.).
Podkreślali również, że problemami z uwagą i nadaktywnością mogą
skutkować również zaburzenia somatyczne, np. hormonalne w postaci
niedoczynności i nadczynności tarczycy.
Wspominam o tym badaniu jako o ciekawostce, żeby pokazać, jak zmieniają
się nauka, medycyna, psychiatria i psychologia. Nieustannie pojawiają
się nowe kryteria, badania, publikacje i teorie. To, co dziś postrzegamy
jako ADHD czy spektrum autyzmu, za 10 lat może mieć zupełnie inny obraz.
Przecież 10 czy 20 lat temu również inaczej postrzegano zaburzenia
neurorozwojowe. Potwierdza to fakt, że z najnowszej klasyfikacji ICD-11
"zniknął" zespół Aspergera, który został włączony do "spektrum autyzmu".
Czyli osoby, które dotychczas miały diagnozę zespołu Aspergera, teraz
nagle są w spektrum autyzmu. Oczywiście niczego to dla nich nie zmienia,
a chodzi przede wszystkim o nomenklaturę. Jednak jeśli ktoś przez 20 lat
miał zespół Aspergera, z którym się utożsamiał, raczej zostanie już
"Aspergerem", "aspim" czy "ZA". Na ten moment współczesna nauka trzyma
się koncepcji, że neuroróżnorodni się rodzimy i jesteśmy tacy całe
życie, a nasze objawy i deficyty są bardziej lub mniej widoczne w zależności od sytuacji i środowiska, w którym się wychowaliśmy i w którym przebywamy oraz od tego, jakie otrzymujemy wsparcie i leczenie.
Rozdział III. Dziewczyny z obgryzionymi paznokciami i nałogowe zakupoholiczki, czyli po czym nas rozpoznać
ROZDZIAŁ III
Dziewczyny z obgryzionymi paznokciami i nałogowe zakupoholiczki, czyli
po czym nas rozpoznać
Żeby uzyskać diagnozę ADHD, spektrum
autyzmu lub jednego i drugiego, należy spełnić konkretne kryteria
zawarte w klasyfikacjach ICD-11 i DSM-V.
Około 40%-70% dzieci ze spektrum autyzmu spełnia również kryteria ADHD,
a 25% dzieci z ADHD -?kryteria spektrum autyzmu. Zwróćmy jednak uwagę na
te dwa słowa: SPEŁNIA KRYTERIA, czyli wszystkie wymogi określone w klasyfikacjach. Natomiast pamiętajmy, że jeśli lekarz znajduje u ciebie
np. cztery punkty, a nie wymagane minimum pięć dla danego zaburzenia,
oznacza to jedynie, że nie spełniasz ustalonych kryteriów
diagnostycznych. Zatem te dane pokazują, ile dzieci SPEŁNIA KRYTERIA.
Pytanie, ile dzieci nie spełnia ich wszystkich, ale ma wiele objawów,
które są charakterystyczne dla jednego i drugiego zaburzenia? Ile dzieci
nie otrzymało podwójnej diagnozy (zakładam, że wiele)?
Przełóżmy to teraz na populację dorosłych. Skoro wiemy, że ADHD i spektrum autyzmu to zaburzenia neurorozwojowe, które zgodnie z aktualną
wiedzą nie mijają z wiekiem, to ilu wśród nas, dorosłych, nie ma (a powinno mieć) chociażby pojedynczej diagnozy, a co dopiero dwóch?
Zastanówmy się, ile wśród tych osób jest kobiet, które od wczesnego
dzieciństwa uczyły się przystosowywać do społeczeństwa i skutecznie
maskować swoje objawy.
Wiele badań potwierdziło współwystępowanie ADHD i spektrum autyzmu, ich
wspólne czynniki genetyczne, a także zwiększone ryzyko występowania
drugiego zaburzenia u osoby, u której występuje pierwsze. Trwają badania
nad neuroobrazowaniem mózgów osób z ADHD i w spektrum autyzmu, aby
odnaleźć cechy wspólne i różnice neuroanatomiczne. Wiadomo już
natomiast, że pewne powszechne warianty genetyczne występują i w ADHD, i w spektrum autyzmu.
Diagnostyka dorosłych zwykle jest bardzo trudna, a u kobiet -?jeszcze
trudniejsza. Wiemy, że objawy ADHD i spektrum autyzmu u dorosłych często
różnią się od tych, które pojawiały się w okresie dzieciństwa. Niektóre
zmniejszają swoją intensywność, niektóre przepoczwarzają się w inne
symptomy, a niektóre po prostu mijają w wyniku pracy, którą nieświadomie
włożyłyśmy w swój rozwój i poprawę komfortu życia -?np. psychoterapii,
coachingu czy zwiększenia kompetencji społecznych. Wiemy również, że
objawy u dziewczynek bywają inne niż u chłopców, podobnie jak objawy u dorosłych kobiet mogą się różnić od tych u dorosłych mężczyzn. Wynika to
z tego, że dziewczynki mają nieco bardziej rozwinięte umiejętności
społeczne i emocjonalne, co pomaga im skuteczniej ukrywać swoje
trudności.
No właśnie... ukrywać. Tu tkwi główny problem diagnostyczny. My, kobiety,
od czasów dzieciństwa przyjmujemy postawę aktorek, które zgodnie z istniejącymi przekonaniami społecznymi nie powinny stwarzać kłopotów.
W "tamtych czasach" dość powszechne były komentarze w stylu "nie bądź
beksą", "uspokój się", "nie zachowuj się tak", "bądź grzeczna",
"dziewczynki przecież tak nie robią", "nie możesz tego robić, to dla
chłopaków" itd. Takie przekonania zakorzenione w naszych głowach stały
się dla nas naturalną codziennością i często są z nami do dziś. Musimy
doświadczyć wielu trudnych sytuacji w życiu, by (często samodzielnie)
znaleźć przyczynę swoich problemów i udać się po trafną diagnozę.
Jakie objawy są charakterystyczne dla kobiet z ADHD, a jakie dla kobiet
w spektrum autyzmu? Jakie objawy mogą świadczyć o obecności obu tych
zaburzeń? Zacznijmy od teorii, czyli tego, jak to wygląda w oficjalnych
klasyfikacjach.
ADHD
Klasyfikacja ICD-11 (International Statistical Classification of
Diseases and Related Health Problems), czyli najnowsza wersja
międzynarodowej klasyfikacji chorób, zaburzeń i innych problemów
zdrowotnych, opracowanej przez Światową Organizację Zdrowia (WHO),
obowiązuje od początku 2022 r. Wprowadzano w niej wiele zmian w stosunku
do jej wcześniejszej wersji ICD-10 i tak naprawdę ADHD już nie widnieje
w niej pod tą nazwą. W klasyfikacji jest to Zespół Nadpobudliwości
Psychoruchowej z Deficytem Uwagi (kod 6A05). Naukowcy postanowili
zrezygnować ze "starej" nazwy w celu zminimalizowania stygmatyzacji
pacjentów. Według ICD-11 diagnoza 6A05 dotyczy 3-12% dzieci na całym
świecie i około 2,5% osób dorosłych.
Klasyfikacja DSM-V (Diagnostic and Statistical Manual of Mental
Disorders), czyli aktualna wersja klasyfikacji zaburzeń psychicznych
Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego DSM-5 obowiązuje od 2013 r.
ADHD (Attention Deficit Hyperactivity Disorder) w tej klasyfikacji
widnieje jako zaburzenie neurobiologiczne, które charakteryzuje się
problemami z uwagą, nadpobudliwością i/lub impulsywnością (nadal
funkcjonuje jako "ADHD").
ADHD według klasyfikacji ICD-11 i DSM-V
ICD-11
DSM-V
1. RODZAJE ADHD
6A05.0
Zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi, dominujący deficyt uwagi
(wszystkie wymagania diagnostyczne zespołu nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi są spełnione; dominują objawy nieuwagi).
6A05.1
Zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi, dominujące objawy nadpobudliwości i impulsywności
(wszystkie wymagania diagnostyczne zespołu nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi są spełnione; objawy nadpobudliwości i impulsywności przeważają).
6A05.2
Zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi, objawy mieszane
(wszystkie wymagania diagnostyczne zespołu nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi są spełnione, a objawy zarówno nadpobudliwości i impulsywności, jak i braku uwagi są klinicznie istotnymi aspektami obecnego obrazu klinicznego, przy czym żaden z nich nie jest wyraźnie dominujący).
6A05.Y
Zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi, inne określone.
6A05.Z
Zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi, nieokreślone.
1. RODZAJE ADHD
ADHD z dominacją objawów zaburzeń uwagi (Inattentive type)
Trudności w utrzymaniu uwagi, trudności w organizacji i planowaniu, trudności z wykonaniem zadań wymagających skupienia uwagi, łatwe rozpraszanie uwagi, zapominanie o codziennych zadaniach, trudności z przetwarzaniem informacji.
ADHD z dominacją objawów nadpobudliwości/impulsywności (Hyperactive-Impulsive type)
Nadmierna aktywność fizyczna i ruchliwość, trudności z pozostawaniem w spoczynku, nadmierne gadulstwo, trudności z oczekiwaniem na swoją kolej lub na kolejne instrukcje, podejmowanie działań bez zastanowienia się nad konsekwencjami, impulsywność w podejmowaniu decyzji.
ADHD z dominacją objawów mieszanych (Combined type)
Zaburzenia uwagi i nadpobudliwości/impulsywności występują równocześnie.
2. OBJAWY
Zaburzenia uwagi i/lub nadpobudliwości i impulsywności utrzymują się przez co najmniej 6 miesięcy.
Objawy mają bezpośredni negatywny wpływ na funkcjonowanie szkolne, zawodowe lub społeczne.
Objawy powinny pojawić się przed 12 rokiem życia, chociaż niektóre osoby mogą po raz pierwszy zgłosić się do lekarza później.
Stopień nieuwagi i nadpobudliwości i/lub impulsywności przekracza granice normy dla danego wieku i poziomu funkcjonowania intelektualnego.
Aby postawić diagnozę, objawy nieuwagi i/lub nadpobudliwości i impulsywności muszą być widoczne w wielu sytuacjach lub miejscach (np. w domu, w szkole, w pracy, w relacjach towarzyskich i rodzinnych), ale mogą się różnić w zależności od okoliczności i wymagań otoczenia.
Objawy nie mogą wynikać z innych zaburzeń psychicznych, behawioralnych lub neurorozwojowych i nie są spowodowane działaniem substancji lub leków.
Nieuwaga odnosi się do znacznej trudności w utrzymaniu uwagi na zadaniach, które nie zapewniają wysokiego poziomu stymulacji lub częstych nagród, a także do rozproszenia uwagi i problemów z organizacją.
Nadpobudliwość odnosi się do nadmiernej aktywności ruchowej i trudności z pozostawaniem w bezruchu, najbardziej widocznych w ustrukturyzowanych sytuacjach, które wymagają samokontroli behawioralnej.
Impulsywność to skłonność do działania w odpowiedzi na natychmiastowe bodźce, bez namysłu lub rozważenia ryzyka i konsekwencji.
2. OBJAWY
Nieustępująca nieuwaga i/lub nadaktywność i impulsywność, które wpływają na funkcjonowanie lub rozwój.
6 (lub więcej) spośród wymienionych objawów u dzieci oraz 5 (lub więcej) u starszych nastolatków i dorosłych z kryterium 1 i tak samo z kryterium 2 (patrz niżej).
Objawy powinny utrzymywać się przez przynajmniej 6 miesięcy w stopniu, który nie jest spójny z wiekiem rozwojowym oraz bezpośrednio negatywnie wpływa na czynności związane z kontaktami międzyludzkimi oraz szkołą/pracą.
Objawy powinny być obecne przed 12. rokiem życia i powinny występować w dwóch lub więcej sytuacjach (np. w domu, w szkole lub w pracy, w relacjach towarzyskich i rodzinnych, w innych obszarach działania).
Objawy powinny zakłócać lub obniżać jakość funkcjonowania społecznego, szkolnego lub zawodowego i nie powinny występować w przebiegu schizofrenii lub innych psychoz, nie można ich trafniej uznać za objawy innego zaburzenia psychicznego (np. zaburzeń nastroju, lękowych, dysocjacyjnych lub nieprawidłowej osobowości).
Kryterium 1. Nieuwaga
Często nie jest w stanie skupić się na szczegółach lub z braku ostrożności popełnia błędy podczas zajęć szkolnych, w pracy zawodowej lub w czasie wykonywania innych czynności (np. przeoczenie lub pominięcie szczegółów, brak dokładności w wykonywanych pracach).
Często ma trudności ze skupieniem uwagi na zadaniach lub na zabawie (np. trudności z utrzymaniem uwagi na wykładach, w czasie rozmowy lub w czasie lektury długiego tekstu).
Często sprawia wrażenie, jakby nie słuchał, co się do niego mówi (np. jest nieobecny myślami, nawet mimo braku czynnika rozpraszającego uwagę).
Często nie w pełni stosuje się do instrukcji i ma trudności z kończeniem zadań szkolnych, obowiązków domowych lub służbowych (np. rozpoczyna pracę nad zadaniem, jednak szybko ulega dekoncentracji i zbacza myślami na inny tor).
Często ma trudności z organizacją zadań i aktywności (np. trudności w realizacji zadań następujących po sobie w określonej sekwencji; trudności w utrzymaniu rzeczy w należytym porządku; chaotyczność, brak organizacji w pracy; brak umiejętności zarządzania czasem; niedotrzymywanie ustalonych terminów).
Często niechętnie angażuje się w zadania wymagające dłuższego wysiłku umysłowego, unika ich lub z nimi zwleka (np. zajęcia szkolne lub prace domowe; w przypadku osób dorosłych: przygotowywanie sprawozdań, wypełnianie formularzy, przeglądanie szczegółowych tekstów).
Często gubi przedmioty niezbędne do realizacji zadań lub działań (np. przybory szkolne, książki, narzędzia, portfele, klucze, okulary, telefony komórkowe).
Często łatwo rozprasza się pod wpływem bodźców zewnętrznych (w przypadku osób dorosłych dotyczy to także myśli niezwiązanych z daną sytuacją).
Często zapomina o codziennych sprawach (np. o obowiązkach domowych, o załatwianiu spraw;
w przypadku osób dorosłych -?o oddzwanianiu, płaceniu rachunków, dotrzymywaniu terminów spotkań).
Kryterium 2: Nadaktywność i impulsywność
Często wykonuje niespokojne ruchy rękoma lub stopami albo wierci się na siedzeniu.
Często wstaje z miejsca w sytuacjach wymagających pozostania na nim (np. opuszcza swoje miejsce w trakcie zajęć lekcyjnych, w biurze lub w innym miejscu pracy albo w sytuacjach, które wymagają pozostania na nim).
Często przesadnie biega lub wspina się, gdy jest to niewłaściwe.
(Uwaga: U osób dorastających lub dorosłych może się to ograniczyć do poczucia niepokoju ruchowego).
Często ma trudności ze spokojną zabawą lub wypoczynkiem.
Często jest w ruchu lub działa, jakby miał "motorek w tyłku" (jest niezdolny do pozostawania w bezruchu dłuższy czas, np. w restauracjach czy na spotkaniach lub jest to dla niego bardzo niewygodne; jego zachowanie może być odbierane jako niespokojne, a za tokiem myślenia trudno nadążyć).
Często jest przesadnie gadatliwy.
Często udziela odpowiedzi, zanim zostaną sformułowane pytania (np. kończy zdania innych osób; nie potrafi czekać na swoją kolej w rozmowie).
Często ma kłopoty z zaczekaniem na swoją kolej (np. podczas oczekiwania w kolejce).
Często przerywa innym lub narzuca się im (np. wtrąca się w rozmowy, gry lub inne czynności; może używać przedmiotów należących do kogoś innego bez pozwolenia; w przypadku osób dorastających lub dorosłych może przerywać lub przejmować czynności, którymi zajmują się inni).
Uwaga: Objawy nie są wyłącznie uzewnętrznieniem zachowań opozycyjnych, nieposłuszeństwa, wrogości lub niezrozumienia zadań czy poleceń.
Być może, gdy byłaś dzieckiem, słyszałaś od dorosłych różne komentarze
na swój temat. Pewnie mówili ci, że wszędzie cię pełno, że robisz
wszystko na ostatnią chwilę, za szybko, niedokładnie i niechlujnie.
Zwracali uwagę, że przerywasz czyjąś wypowiedź albo odpowiadasz na
pytanie, mimo że ktoś nie skończył go zadawać, że wtrącasz się do
cudzych rozmów, że krzyczysz, zamiast spokojnie mówić, że nie słuchasz,
co się do ciebie mówi albo bujasz w obłokach. Możliwe, że popełniałaś
"głupie" błędy w zadaniach szkolnych, chociaż wiedziałaś, na czym one
polegały, a to wpływało negatywnie na twoje oceny. Może byłaś bardzo
niecierpliwa i frustrowałaś się, jeśli nie otrzymywałaś czegoś od razu
albo jeśli ktoś nie chciał spełnić twojej prośby.
Zawsze miałaś ważniejsze rzeczy do roboty niż odrabianie lekcji.
Zdarzało ci się słyszeć, że jesteś nieostrożna, że nie myślisz i wiecznie bałaganisz w swoim pokoju. Pewnie często gubiłaś różne
przedmioty i zapominałaś o obietnicach.
Dzieci z ADHD częściej powtarzają klasę (ponad 58% powtarzało ją
przynajmniej raz), mają większe trudności z nauką i przyswajaniem
wiedzy, a także osiągają gorsze wyniki w szkole niż dzieci bez ADHD (33%
dzieci z ADHD względem 12% dzieci bez ADHD). Dzieci z ADHD osiem razy
częściej niż dzieci neurotypowe rzucają szkołę lub są z niej usuwane, a także wcześniej rozpoczynają życie seksualne niż ich rówieśnicy bez tego
zaburzenia (co niesie ze sobą skutki w postaci nieplanowanych wczesnych
ciąż oraz zachorowania na choroby przenoszone drogą płciową przed
ukończeniem 19. roku życia). Z kolei dorośli z ADHD częściej wybierają
gorszy zawód, zmieniają pracę, a także osiągają niższy poziom
wykształcenia i ogólny status społeczno-ekonomiczny (31% dorosłych z ADHD względem 16% dorosłych bez ADHD). 20-45% osób z ADHD na problemy
społeczne i cztery razy częściej stosuje przemoc wobec innych osób.
Niektóre cechy charakterystyczne dla ADHD
U osób z ADHD częstym objawem jest tzw. time blindness, co możemy
przetłumaczyć jako "ślepota czasowa". Często to właśnie z niego wynika
wiele problemów i trudności, jak choćby spóźnianie się czy
nierealizowanie zadań na czas. [ioditalikować]to zjawisko, które
charakteryzuje się brakiem umiejętności wyczucia czasu. Osoby z ADHD nie
potrafią ocenić ram czasowych dla wykonania zadań i trudno jest im
ocenić, ile zajmie im dana czynność. Skupiają się przede wszystkim na
"tu i teraz". Dlatego jeśli wydaje ci się, że dojedziesz do pracy w trzydzieści minut, na wszelki wypadek miej w zapasie jeszcze dziesięć.
Czasami pojawia się u nas także druga skrajność, która wynika z tego
samego objawu -?pojawianie się na umówionym miejscu na długo przed
czasem. Zdecydowanie jest to widoczne u mnie. Tak bardzo boję się, że
się spóźnię albo będę musiała się spieszyć, że wyjeżdżam zbyt wcześnie,
a później potrafię czekać godzinę na pociąg albo 40 minut na wizytę u lekarza, chociaż wiem, że i tak nastąpi jeszcze opóźnienie. Wizja, że
ktoś będzie na mnie czekał, wpędza mnie w tak duży dyskomfort, że wolę
kręcić się wokół budynku przez pół godziny, niż tłumaczyć się ze
spóźnienia.
Unikanie nieprzyjemnych sytuacji wynika też z trudności w relacjach.
Spóźnienie to dodatkowy element interakcji społecznej, której nie jestem
w stanie przewidzieć; nie wiem, jak zareaguje druga osoba, jak wpłynie
to na jej emocje i czy ja będę umiała je rozpoznać. Po spóźnieniu
potrafię długo męczyć się z poczuciem winy lub niepewnością, czy aby na
pewno relacja z tą osobą się nie zmieniła albo czy nie zaczęła ona na
mnie inaczej -?negatywnie -?patrzeć.
Równie trudno jest nam ocenić upływ czasu, szczególnie gdy wpadniemy w hiperfocus. Nie raz zdarzało mi się usiąść nad czymś na pół godziny,
spojrzeć po chwili na zegarek i zdziwić się, że minęło już kilka godzin.
Z badań wynika, że leczenie farmakologiczne poprawia postrzeganie czasu.
Waiting mode to inne zjawisko, z którym często mają do czynienia osoby
z ADHD. Oznacza bezproduktywne wyczekiwanie na coś. Gdy jako uczennica
miałam z jakiegoś powodu wyjść wcześniej ze szkoły, podczas lekcji nie
byłam w stanie się skupić na niczym innym. Wyczekiwałam. Nieustannie
patrzyłam na zegarek, myśląc o tym, co mnie czeka. Koncentracja i nauka
w tym czasie nie istniały.
Waiting mode dotyczy głównie tych zadań, które przełamują naszą rutynę
(np. rozmowa o pracę, wizyta u lekarza, wyjazd na wakacje itd).
Wasze historie
Nic tak pięknie nie oddaje prawdziwej natury ADHD jak historie kobiet.
Poprosiłam kilka moich pacjentek i znajomych z diagnozą o opisanie
niektórych swoich objawów i tego, jak doświadczają ich w codziennym
życiu oraz z czym mają największe problemy. Oczywiście ich wypowiedzi są
zmodyfikowane w celu zachowania anonimowości, a imiona zmienione.
Asia, 28 lat:
Średnio raz w roku zmieniam miejsce pracy. Jestem fotografką. Na
początku jestem zawsze mocno zdyscyplinowana i uporządkowana. Bardzo się
staram dobrze wykonywać zadania i robię dobre wrażenie. Ludzie chwalą
moją kreatywność i ciekawe pomysły. Niestety z czasem pojawiają się
schody. Pojedyncze spóźnienia powoli stają się codziennością, co złości
mojego szefa, bo opóźniam sesje zdjęciowe. Gdy on się mnie czepia,
narasta we mnie napięcie, zaczynam się szybko irytować, co przekłada się
na mniejszą dokładność podczas robienia i opracowywania zdjęć. Im
większa jest moja frustracja, tym więcej mam trudności z koncentracją i skupieniem. Oczywiście jakość mojej pracy mocno spada, a to wywołuje
kolejne krytyczne komentarze. Koło się zamyka. Gdy zaczynam się źle czuć
psychicznie, czuję presję i napięcie, coraz bardziej się zniechęcam.
Trudniej mi wstać rano z łóżka, więc ze spóźnień po 20-30 minut robią
się spóźnienia o godzinę, czasem więcej. W sytuacjach konfliktowych nie
jestem w stanie dojść do porozumienia z drugą stroną. Unikam
konfrontacji, bo nie umiem przyjmować krytyki. Reaguję na nią bardzo
emocjonalnie, nadmiernie się przejmuję i pod wpływem impulsu potrafię
zacząć krzyczeć i obrażać drugą osobę. Zwykle tak kończy się nasza
współpraca, a ja zaczynam pracę w innym miejscu, od początku według tego
samego schematu.
Paula, 32 lata:
Gdy muszę coś zrobić, np. posprzątać mieszkanie, czuję przeraźliwą
blokadę. Niby wiem, że jest bałagan, że mogę to w miarę szybko zrobić i mieć z głowy. Ale czuję się, jakbym stała pod ścianą i nie mogła iść
dalej. Gdy próbuję się zmusić do działania, narasta we mnie frustracja,
łzy napływają mi do oczu, czuję straszną niemoc, takie poczucie
bezwładu.
Karolina, 42 lata:
Dziesięć lat temu otrzymałam diagnozę zaburzenia osobowości borderline.
Po wielu latach zmagania się z uzależnieniem od alkoholu i zaburzeniami
odżywiania miałam ekstremalne załamanie nerwowe i próbowałam popełnić
samobójstwo. Wcześniej często się samookaleczałam, a ataki paniki miałam
od dziecka.
Jako nastolatka byłam nie do wytrzymania. Uciekałam z lekcji, nie
potrafiłam wysiedzieć w jednym miejscu. Cały czas musiałam być w ruchu,
co chwilę gdzieś pędziłam. Zapominałam o obowiązkach, co powodowało
ciągłe konflikty w domu. Jasne, że miałam wszędzie bałagan, ale dobrze
mi się żyło w tym chaosie. Biurko zawalone książkami i zeszytami,
ubrania wysypujące się z szafy, bałagan w szafkach.
Byłam w kilku związkach, które zwykle szybko i intensywnie się
zaczynały, i tak samo szybko i intensywnie kończyły. Nic dziwnego, że od
razu uznano, że jestem borderką. Na temat diagnozy ADHD trafiłam
przypadkiem, rozmawiając z koleżanką. Poleciła mi swojego psychiatrę,
który po diagnozie ADHD u jej syna zdiagnozował je u niej. Poszłam,
pogadaliśmy i wszystko stało się jasne. Odkąd zaczęłam brać leki, świat
się zmienił. Zobaczyłam, że można funkcjonować inaczej, spokojniej, z większym skupieniem i mniejszą impulsywnością. To był dla mnie szok.
Danka, 35 lat:
U mnie najbardziej problematyczny był brak myślenia o konsekwencjach
moich działań. Od zawsze byłam impulsywna i nieostrożna, ale w dzieciństwie te zachowania nie były tak niebezpieczne, jak w ostatnich
latach, zanim zaczęłam się leczyć. Szybka i nieostrożna jazda samochodem
lub motocyklem, samotna podróż autostopem w nocy. Nie raz, gdy
zatrzymywała mnie policja za przekroczenie prędkości, zaczynałam się
kłócić i robić sceny. Czemu? Bo wypisywanie mandatu trwało zbyt długo! A ja nie mam czasu, żeby czekać, aż policjant podejdzie, sprawdzi
dokumenty, wypisze ten mandat... Czekanie mnie frustruje i powoduje, że
zaczynam się złościć. Zdarzało mi się w takich sytuacjach obrażać
funkcjonariuszy. Nie myślałam o konsekwencjach, a przecież mogło się to
skończyć pobytem na komisariacie.
Ania, 30 lat:
Moje myśli to ciągła gonitwa. Zanim rano wstanę z łóżka, mam w głowie
więcej myśli niż przeciętny człowiek przez cały dzień. Tysiąc na
sekundę. Mam wrażenie, że myślę intensywnie, nawet gdy śpię. To się
nigdy nie kończy. Zresztą często się przez to budzę w nocy. Zdarza się
też, że nie mogę zasnąć przez kilka godzin, bo jakieś myśli nie dają mi
spokoju. Jeszcze gdyby miały jakiś sens, byłoby okej. Ale to jest
totalny chaos: abstrakcyjne, czasami absurdalne myśli i rozkminy, bywa,
że mocno emocjonalne. Potrafię na przykład przez długi czas analizować
jakąś sytuację z koleżanką czy chłopakiem, bo ktoś coś mi powiedział i ja, zamiast to olać, kilka dni zastanawiam się, dlaczego akurat TO? Co
by było, gdyby powiedział coś innego? Co mógł mieć na myśli? W tym
czasie oczywiście pojawiają się chaotyczne myśli na temat tego, ile lat
żyją pingwiny, z jakiego powodu doszło do awarii samolotu i czy może
pilot jednak był na coś chory, a może zasłabł, a może pracownik lotniska
czegoś nie zauważył. Do tego jeszcze dręczą mnie myśli o aplikacji,
którą widziałam w telefonie faceta stojącego obok mnie w tramwaju, a potem o tym, czy kwiatki, które dałam babci na imieniny, już zwiędły,
czy jeszcze się trzymają. Skakanie z wątku do wątku to klasyk. Mam
wrażenie, że nie umiem nie myśleć o niczym. Przez to ciągle się
rozpraszam. Na przykład, w pracy potrafię nagle się zawiesić, przez
piętnaście minut patrzeć w okno i roztrząsać bałagan w mojej głowie albo
łapię się na tym, że przestaję słuchać mojego rozmówcy i totalnie nie
wiem, o czym opowiada. Jakbym była za mgłą. Gdy studiowałam, nigdy nie
umiałam skupić się na wykładach, bo odpływałam myślami naprawdę daleko.
Cały czas się dziwię, jak to możliwe, że skończyłam szkołę i studia, nie
umiejąc się uczyć ani słuchać, i myśląc ciągle o czymś innym.
Wielokrotnie zgadzałam się na coś "z automatu", bo głupio było mi
powiedzieć, że nie wiem, o czym mowa. A potem okazywało się, że
zgłosiłam się do koła naukowego, które mnie totalnie nie interesowało,
albo do organizacji imprezy studenckiej. Problem w tym, że nigdy nie
wywiązywałam się z obietnic, a zamiast powiedzieć od razu, że jednak nie
chcę czegoś zrobić, próbowałam się wymiksować na totalnie bezsensowne
sposoby. Nie przychodziłam na spotkania koła, nie odbierałam telefonu od
przewodniczącej samorządu itd. Wolałam czekać, aż sami mnie wyrzucą, niż
powiedzieć, że nie chcę tego robić, a decyzję podjęłam zbyt pochopnie,
nawet nie wiedząc, do czego się zobowiązałam.
Iwona, 31 lat:
U mnie główny problem to brak cierpliwości. Irytuję się, gdy ktoś wolno
mówi albo długo podejmuje decyzję. Zaczynam wtedy automatycznie go
popędzać albo nerwowo się kręcić. Sprawy zostawiam na ostatnią chwilę. W sumie najlepiej mi się pracuje, gdy mam określony deadline. Bez tego w ogóle nic bym nie zrobiła,
tak mocno się mobilizuję, często w ostatniej chwili i pod presją czasu,
nawet w nocy. Od dziecka odkładałam wszystko na później i nie mogłam się
zebrać, żeby np. odrobić lekcje. Zwykle robiłam to dopiero na przerwie
tuż przed lekcją. Nawet nie sprawdzałam wcześniej, co jest zadane, i gdy
okazywało się, że jakaś praca wymaga więcej czasu, jak np. wypracowanie
na lekcję polskiego, kończyło się zgłoszeniem nieprzygotowania, a później jedynką w dzienniku, bo sytuacja się powtarzała. Dopiero kiedy
nauczycielka stawiała mi warunek, że jak do końca tygodnia nie przyniosę
jej wypracowania, to obniży mi ocenę na koniec roku, siadałam do
roboty.
Czy widzicie w tych historiach siebie? Ja dostrzegam w nich mnóstwo
podobieństw do swoich doświadczeń. Przeczytałam w badaniach, że kobiety
z ADHD prowadzą szybsze życie. Żyjemy na pełnych obrotach i większość
czynności wykonujemy w dużym pośpiechu. Częściej gubimy przedmioty,
zapominamy o zobowiązaniach, spóźniamy się i jesteśmy chaotyczne.
Nierzadko budzi to w nas poczucie winy i wstyd, a nasze poczucie własnej
wartości gwałtownie spada, szczególnie jeśli otoczenie oczekuje od nas,
żebyśmy były idealnymi kobietami, które wprowadzają ład i porządek w domowym zaciszu. W dzieciństwie zwykle trudności z uwagą i koncentracją
nie były u nas tak widoczne; prezentowałyśmy się jako grzeczne, spokojne
dziewczynki. Czasami stwarzałyśmy wrażenie nieobecnych. Zdarzały się nam
problemy zdrowotne i objawy psychosomatyczne, np. bóle głowy,
dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego, zaburzenia cyklu, bolesne
miesiączki, spadki odporności, co prowadziło do częstszych infekcji.
Było to efektem stresu i kierowania emocji do wewnątrz. Tłumienie swoich
odczuć i silna kontrola nad zachowaniem, niepewność co do słuszności
swojego postępowania oraz obawy przed krytyką wywoływały reakcje
somatyczne, które przyczyniały się do pogorszenia naszego zdrowia.
SPEKTRUM AUTYZMU (ASD)
Spektrum autyzmu według klasyfikacji ICD-11 i DSM-V
ICD-11
DSM-V
Zaburzenie ze spektrum autyzmu (kod 6A02) charakteryzujące się trwałymi deficytami w zakresie zdolności do inicjowania i podtrzymywania wzajemnych interakcji społecznych i komunikacji społecznej oraz wieloma ograniczonymi, powtarzalnymi i nieelastycznymi wzorcami zachowań, zainteresowań lub działań, które są wyraźnie nietypowe lub nieadekwatne w stosunku do wieku jednostki i kontekstu społeczno-kulturowego.
Początek zaburzenia występuje w okresie rozwoju, zwykle we wczesnym dzieciństwie, ale objawy mogą się w pełni ujawnić dopiero później, kiedy wymagania społeczne przekraczają ograniczone możliwości jednostki.
Deficyty są na tyle poważne, że powodują upośledzenie funkcjonowania jednostki, obserwowaną we wszystkich środowiskach, chociaż mogą się różnić w zależności od kontekstu społecznego, edukacyjnego lub innego.
Osoby ze spektrum wykazują pełen zakres funkcjonowania intelektualnego i zdolności językowych.
Objawy muszą być obecne w okresie wczesnego dzieciństwa (ale mogą objawiać się nie w pełni, aż do momentu, gdy oczekiwania społeczne zaczynają przekraczać ograniczone możliwości, lub mogą być maskowane przez wyuczone strategie w późniejszym życiu).
Objawy powodują klinicznie znaczące nieprawidłowości w społecznym, zawodowym funkcjonowaniu lub innych ważnych obszarach.
Zaburzenia nie są lepiej wyjaśnione niepełnosprawnością intelektualną czy globalnym opóźnieniem rozwoju.
Manifestacje mogą obejmować ograniczenia w następujących obszarach:
Rozumienie, zainteresowania lub niewłaściwe reakcje na werbalne lub niewerbalne komunikaty społeczne innych osób.
Integracja języka mówionego z typowymi komplementarnymi wskazówkami niewerbalnymi, jak kontakt wzrokowy, gesty, mimika twarzy i język ciała. Te niewerbalne zachowania mogą być również zmniejszone w częstości lub intensywności.
Rozumienie i używanie języka w kontekstach społecznych oraz umiejętność inicjowania i podtrzymywania komunikacji społecznej.
Świadomość społeczna, prowadząca do zachowań, które nie są odpowiednio modulowane w zależności od kontekstu społecznego.
Zdolność do wyobrażania sobie i reagowania na uczucia, stany emocjonalne i postawy innych osób.
Wzajemne dzielenie się zainteresowaniami.
Zdolność do nawiązywania i podtrzymywania typowych relacji z rówieśnikami.
Utrzymujące się ograniczone, powtarzalne i nieelastyczne wzorce zachowań, zainteresowań lub działań, które są wyraźnie nietypowe lub nieadekwatne w stosunku do wieku i kontekstu społeczno-kulturowego danej osoby mogą obejmować:
Brak zdolności adaptacyjnych do nowych doświadczeń i okoliczności, z towarzyszącym im niepokojem, który może być wywołany przez błahe zmiany w znanym środowisku lub w odpowiedzi na niespodziewane wydarzenia.
Nieelastyczne trzymanie się określonych rutyn, np. mogą to być czynności geograficzne, takie jak podążanie znanymi trasami, lub czynności wymagające precyzyjnego określenia czasu, np. pory posiłków lub transportu.
Nadmierne przestrzeganie zasad np. podczas gier.
Nadmierne i uporczywe, zrytualizowane wzorce zachowań, np. zaabsorbowanie ustawianiem lub sortowaniem przedmiotów w określony sposób, które nie służą żadnemu widocznemu celowi zewnętrznemu.
Powtarzające się i stereopotywe ruchy motoryczne, np. ruchy całego ciała, w tym kołysanie, nietypowy chód, np. chodzenie na palcach, nietypowe ruchy rąk lub palców i nietypowa postawa. Zachowania te są szczególnie częste we wczesnym dzieciństwie.
Uporczywe zajmowanie się jednym lub kilkoma szczególnymi zainteresowaniami, częściami przedmiotów bądź specyficznymi rodzajami bodźców (w tym mediami) albo niezwykle silne przywiązanie do poszczególnych przedmiotów (z wyłączeniem typowych pocieszaczy).
Trwająca całe życie nadmierna i trwała nadwrażliwość lub niewrażliwość na bodźce sensoryczne lub niezwykłe zainteresowanie jakimś bodźcem sensorycznym, który może obejmować rzeczywiste lub przewidywane dźwięki, światło, tekstury (zwłaszcza ubrań i jedzenia), zapachy, smaki, ciepło, zimno lub ból.
A. Nieustępujące trudności w zakresie komunikacji społecznej i interakcji społecznych w wielu kontekstach, manifestujące się obecnie lub w przeszłości na podstawie wywiadów, poprzez:
Deficyty w zakresie odwzajemniania społeczno-emocjonalnego, począwszy od nieprawidłowego społecznie nawiązywania i podtrzymywania rozmowy, poprzez ograniczenie współdzielenia zainteresowań, emocji i przeżyć oraz ograniczenie odpowiedzi, aż do całkowitego braku inicjowania interakcji społecznych.
Deficyty w zakresie niewerbalnych zachowań komunikacyjnych wykorzystywanych w interakcjach społecznych; od słabo zintegrowanej komunikacji werbalnej i niewerbalnej, poprzez nieprawidłowości w zakresie kontaktu wzrokowego i mowy ciała lub deficyty w zrozumieniu i wykorzystywaniu komunikacji niewerbalnej, aż do całkowitego braku ekspresji twarzy lub braku gestykulacji.
Deficyty w zakresie rozwijania i podtrzymywania relacji odpowiednio do poziomu rozwoju (z pominięciem tych z opiekunami); od trudności z dostosowaniem zachowań do różnego kontekstu społecznego, poprzez trudności we współdzieleniu (uczestniczeniu) zabaw opartych na wyobraźni i podtrzymywaniu przyjaźni, aż do widocznego braku zainteresowania ludźmi.
B. Ograniczone, powtarzające się wzorce zachowań, zainteresowań lub aktywności, manifestujące się przynajmniej dwoma z wymienionych poniżej:
Stereotypowe i powtarzające się wypowiedzi, akty ruchowe lub wykorzystanie obiektów (takie jak proste stereotypie ruchowe, echolalia, powtarzalne wykorzystywanie obiektów, zwroty charakterystyczne dla danej osoby).
Nadmierne przywiązanie do rutyny, zrytualizowane wzorce werbalnego lub niewerbalnego zachowania lub nadmierny opór wobec zmian (tj. rytuały ruchowe, naleganie na poruszanie się tą samą trasą lub spożywanie tych samych pokarmów, wielokrotne zadawanie tych samych pytań lub skrajny niepokój wobec małych zmian).
Bardzo ograniczone, sztywne zainteresowania, które są nieprawidłowe w zakresie intensywności lub rodzaju (tj. silne przywiązanie do określonych obiektów lub zainteresowanie nietypowymi obiektami, zainteresowania nadmiernie zawężone lub perseweracyjne).
Hiper- lub hiporeaktywność w odniesieniu do bodźców zmysłowych lub niezwykłe zainteresowanie sensorycznymi aspektami środowiska (tj. pozorna obojętność na ból, ciepło, zimno, nieadekwatne reakcje na specyficzne dźwięki i tekstury, nadmierne obwąchiwanie lub dotykanie przedmiotów, fascynacja światłami lub obracającymi się obiektami).
Dodatkowe cechy kliniczne:
Szczególnie u osób ze spektrum ze współwystępującymi zaburzeniami rozwoju intelektualnego: zachowania samookaleczające np. uderzanie się w twarz, uderzanie głową.
We wczesnym dzieciństwie może występować padaczka, napady drgawek, stany katatoniczne i inne.
Prenatalna ekspozycja na walproinian jest również związana ze zwiększonym ryzykiem wystąpienia spektrum autyzmu.
Kobiety wykazują mniej ograniczonych, powtarzających się zainteresowań i zachowań niż mężczyźni.
W okresie średniego dzieciństwa chłopcy mogą przejawiać agresję reaktywną lub inne objawy behawioralne, gdy ich działanie jest kwestionowane lub gdy są sfrustrowani, natomiast dziewczynki mają tendencję do wycofywania się z życia społecznego i na swoje trudności w dostosowaniu społecznym reagują zmianami emocjonalnymi.
Osoby ze spektrum autyzmu mają trudności z nawiązywaniem kontaktów
społecznych, z rozumieniem języka werbalnego i niewerbalnego, a także z wykonywaniem zadań wymagających elastycznego myślenia i dostosowania do
zmieniających się sytuacji. Wykazują powtarzające się wzorce zachowań i zainteresowań. Część z nich funkcjonuje w bardzo ograniczony sposób w obszarze intelektualnym, społecznym oraz werbalnym i wymaga dodatkowego
wsparcia oraz opieki. Inne charakteryzują się wysokim poziomem
inteligencji i dobrze odnajdują się w relacjach społecznych. Niektóre
osoby mają ponadprzeciętnie wysokie umiejętności w pewnych obszarach,
podczas gdy w innych widać u nich duże deficyty. Dlatego mówimy o "spektrum" objawów, a nie o pojedynczej jednostce chorobowej.
Z badań wynika, że około 20% dzieci w spektrum autyzmu w wieku dorosłym
funkcjonuje prawidłowo, co nie oznacza, że pewne obszary nie stanowią
dla nich nadal trudności.
Pierwsze objawy spektrum autyzmu mogą być widoczne już w okresie
niemowlęcym i wczesnodziecięcym. Rodzice zauważają wtedy u dzieci m.in.
unikanie kontaktu z rodzicami, innymi członkami rodziny czy innymi
dziećmi, niechęć do przytulania, wyrywanie się podczas brania na ręce,
brak potrzeby obecności i uwagi rodziców lub opiekunów, częste reakcje
lękowe na hałas, np. dźwięk odkurzacza czy szczekanie psa za oknem,
wyraźnie inny sposób bawienia się niż u rówieśników, brak lub niechęć
wobec uczestniczenia w zabawach polegających na naśladowaniu lub w zabawach "na niby". Dzieci doświadczają też trudności przy rozszerzaniu
diety (np. problemy z przejściem na pokarmy stałe) lub w ogóle mają
problemy z jedzeniem (wybiórczość) żywieniowa, monotematyczne
preferencje żywieniowe, np. produkty tylko słodkie, płynne, w konkretnych kolorach lub kształtach). Często mają zaburzenia snu (np.
trudności z zasypianiem, częste wybudzenia w nocy, gwałtowne wybudzanie
się np. z krzykiem lub płaczem). Czasami pojawia się u nich opóźnienie
mowy, powtarzanie niektórych słów lub zdań (mowa echolaliczna),
monotonne wypowiedzi bez wyrażania emocji i odpowiedniej intonacji, a także brak zrozumienia znaczenia słów, które dziecko wypowiada. W okresie przedszkolnym i szkolnym dzieci ze spektrum autyzmu często nie
są zainteresowane uczestniczeniem w zabawach grupowych albo w nietypowy
sposób próbują nawiązywać kontakty społeczne, nie umieją podtrzymywać
rozmowy i znajomości, przejawiają sztywne, nieelastyczne zachowania i trudności, źle znoszą wszelkie zmiany i mają ograniczoną ilość
zainteresowań, ale za to nadmierną koncentrację lub fiksację na ich
punkcie. W tym wieku również pojawiają się trudności z rozumieniem norm
społecznych i zasad życia w społeczeństwie, np. niemówienie "dzień
dobry" czy "do widzenia", brak zrozumienia dla emocji innych osób,
trudności w zakresie myślenia abstrakcyjnego, napady złości przy
wprowadzaniu jakichkolwiek zmian lub zaburzeniu ich rytuałów, unikanie
kontaktu wzrokowego.
U dziewczynek te objawy mogą być oczywiście trudniej zauważalne. Jak już
wiemy, wykazują one większe zdolności społeczne i lepiej się dostosowują
do wymagań otoczenia. Potrafimy świetnie kamuflować swoje problemy,
dlatego tak trudno jest u nas z diagnostyką. W mniej widoczny sposób
wyrażamy złość albo tłumimy emocje, a odreagowujemy je, np. skubiąc
skórki, gryząc paznokcie, wargi i długopisy, wyrywając sobie włosy albo
nadmiernie drapiąc się lub rozdrapując strupki i skaleczenia. Częściej
uczestniczymy w zabawach z innymi dziećmi niż chłopcy, jednak mamy
trudności z ich inicjacją albo wymyślaniem zasad. Zwykle naśladujemy
inne dzieci lub działamy zgodnie z instrukcją od nich lub od dorosłych.
Potrzebujemy jasno określonych zasad, a w przeciwnym razie przyjmujemy
postawę bierną albo "improwizujemy" i pod wpływem stresu próbujemy "coś
zrobić", żeby nie zwracać na siebie uwagi.
Zachowanie dziewczynek w placówkach często nie budzi niepokoju.
Wychowawcy mówią, że "X ładnie się bawi z innymi dziećmi, jest spokojna,
grzeczna, wykonuje wszystkie polecenia, nie stwarza kłopotów". Dopiero
po powrocie do domu, do bezpiecznej przestrzeni, dziewczynki często
doświadczają wybuchów złości i histerii, stają się marudne i buntownicze
np. w stosunku do rodziców. To jest nasz sposób na odreagowanie
trudności, z którymi spotkałyśmy się w szkole czy w przedszkolu, i wysiłku włożonego w starania, żeby poradzić sobie poza domem. Jako małe
dziewczynki uciekałyśmy też w świat swoich fantazji, np. długo
obserwowałyśmy motyle, pszczoły czy ptaki, czytałyśmy książki, silnie
skupiałyśmy się na wykonywaniu prac plastycznych czy wykonywaniu zadań
szkolnych. Robiłyśmy to często w dużym skupieniu, nie przeszkadzając
innym. Dlatego też nauczyciele nie zgłaszali niepokojących zachowań, bo
przecież nikomu nie przeszkadzałyśmy, prawda?
Niektóre cechy charakterystyczne dla autyzmu
Charakterystyczna dla autystów jest tzw. sztywność zachowania, która
objawia się niską tolerancją dla wszelkich, a szczególnie
nieoczekiwanych zmian. Często wywołują one frustrację i spadki nastroju,
a także uporczywe domaganie się przywrócenia wcześniejszego porządku lub
ustalonych zasad. Dotyczy to zarówno dużych zmian w życiu, jak zmiana
miejsca zamieszkania czy rozstanie z partnerem, jak i drobniejszych, jak
np. brak płatków, które zawsze jada się na śniadanie.
U osób w spektrum autyzmu często występuje także nieprawidłowa
koordynacja ruchowa (potykanie się, trudności z równowagą oraz z synchronizacją lewej i prawej strony itp.). Obecne są także stereotypie
ruchowe, które obejmują różne powtarzające się zachowania, jak tupanie,
machanie rękoma, bujanie się i inne.
Jeden z wielu mitów na temat autyzmu głosi, że osoby z ASD są
geniuszami, mają wybitne umiejętności itd. Nie jest to prawda. Niektóre
osoby w spektrum charakteryzują się wybitnymi umysłami, podobnie jak
część osób neurotypowych. Autyzm często jest kojarzony z tzw. zespołem
sawanta, okazuje się jednak, że sawantyzm dotyczy 1 na 10 osób w spektrum.
Zdarzają nam się też trudności z wyobrażeniem sobie przyszłości oraz
tego, że ktoś może mieć inny punkt widzenia i myśleć inaczej niż my.
Teoria umysłu, nazywana również teorią myślenia o innych ludziach lub
teorią mentalizacji, to zdolność do rozumienia i przewidywania czyichś
myśli, uczuć, intencji i przekonań. Dzięki niej rozumiemy, że inni mają
swoje wewnętrzne życie umysłowe, które może być różne od naszego.
Pozwala nam ona przewidzieć reakcje innych osób w różnych sytuacjach na
podstawie naszego rozumienia ich perspektywy i emocji. Pełni ważną
funkcję w budowaniu relacji społecznych, rozwiązywaniu konfliktów i współdziałaniu z innymi. Uważa się, że szczególnie u osób w spektrum
autyzmu teoria umysłu nie działa prawidłowo, ale problemy z nią, choć w nieco mniejszym stopniu, mają także osoby z ADHD. Objawia się to np.
dosłownością, brakiem zrozumienia żartów, ironii, metafor i dwuznaczności, nieumiejętnością odczytywania emocji człowieka na
podstawie jego spojrzenia czy wyrazu twarzy, a także brakiem
świadomości, że inni ludzie mogą kłamać, oszukiwać i manipulować.
Wasze historie
A oto historie moich pacjentek i znajomych będących w spektrum autyzmu.
Oczywiście zmieniłam ich imiona i niektóre szczegóły ułatwiające
identyfikację.
Marta, 36 lat:
Dowiedziałam się, że jestem w spektrum autyzmu, kiedy miałam 30 lat,
ale spójrzmy prawdzie w oczy: poznałam wtedy tylko oficjalną nazwę
czegoś, co zawsze było częścią mnie.
Jako mała dziewczynka zawsze miałam swoje dziwactwa. Nie znosiłam,
kiedy ludzie dotykali moich rzeczy, które zawsze musiały być poukładane
w konkretny sposób. Dużo czasu spędzałam w swoim świecie, często
zatapiałam się w lekturze albo godzinami budowałam zamki z klocków.
Rodzeństwo i rówieśnicy uznawali mnie za dziwną. Nie do końca rozumiałam
emocje innych, co komplikowało moje relacje z innymi dziećmi. Już wtedy
widziałam, że do nich nie pasuję. Gdy dorastałam, było tylko gorzej.
Czułam się jak outsider. Nie umiałam nawiązywać relacji, a próby
"normalnego" funkcjonowania były dla mnie wykańczające. Trzymałam się na
uboczu i udawałam, że nie chcę się z nikim przyjaźnić, żeby nie było
widać, że nie umiem tego robić.
Praca w korporacji była koszmarem -?zbyt wiele oczekiwań, presja czasu,
ludzie i ich zachowania, których nie rozumiałam. W dodatku każda nagła
zmiana wywoływała u mnie ogromny stres. Kiedy w końcu dostałam diagnozę,
wszystko zaczęło mieć sens. Zrozumiałam, dlaczego zawsze czułam się jak
kosmitka. Po długiej terapii i z pomocą rodziny zdecydowałam się na
zmiany. Odeszłam z pracy w korpo i zaczęłam działać samodzielnie. Dzięki
temu mam pod kontrolą swoje otoczenie i harmonogram. Nie muszę się
martwić o to, co się będzie działo na oficjalnych spotkaniach czy
podczas firmowych imprez. Sama decyduję, czy jestem w stanie się czegoś
podjąć i w jakim tempie mam pracować. Czuję dzięki temu dużą ulgę. Co
więcej, diagnoza pomogła mi zrozumieć siebie i dała mi narzędzia do
lepszej komunikacji z ludźmi. Nawet nawiązałam głębszą więź z moją
rodziną.
Najważniejsze jednak jest to, że przestałam się siebie wstydzić. Znam
swoje ograniczenia, ale też mocne strony. Mam szczególną zdolność do
zauważania detali, co sprawia, że w mojej pracy jestem naprawdę dobra. I choć nadal zdarzają się dni, kiedy czuję się zagubiona czy
niezrozumiana, przynajmniej teraz wiem, że to nie jest moja wina.
Martyna, 33 lata:
Jestem pacjentką pani Dominiki i dopiero czytając jej wpisy w mediach
społecznościowych, poczułam impuls, żeby zapisać się na diagnozę pod
kątem ASD. Wszystko, czego się dowiedziałam na temat autyzmu u dziewcząt
i kobiet, było jakby o mnie. Meltdown towarzyszył mi od dziecka.
Stresowałam się szkołą, bo nigdy nie wiedziałam, czego się spodziewać.
Bałam się niezapowiedzianych kartkówek, wyrywania do odpowiedzi pod
tablicą i pytań na klasówce. Zawsze potrzebowałam wszystko wiedzieć
wcześniej. Gdy nie czułam się pewnie, rosło we mnie napięcie, które
nieuchronnie doprowadzało mnie do załamania. Jako mała dziewczynka
często wpadałam w histerię. Rodzice mnie uciszali, co tylko potęgowało
moją frustrację. Słyszałam "nie bądź beksą", "zobacz, inne dziewczynki
nie płaczą, a ty co?". Szybko więc nauczyłam się ukrywać emocje, a żeby
dać upust napięciu, zaczęłam wymiotować.
Byłam cicha i trochę zamknięta w sobie. Nie umiałam odnaleźć się wśród
dzieciaków z mojej klasy. Niektórych unikałam, bo byli dla mnie zbyt
głośni. A hałasu nienawidziłam. Dźwięk dzwonka szkolnego po prostu mnie
bolał. Czułam ten ból w całym ciele, ale zaciskałam zęby i próbowałam
wytrzymać. Jak było bardzo źle, wymiotowałam.
Jako nastolatka zachorowałam na anoreksję. Nie pamiętam, jak do tego
doszło, ale po prostu przestałam jeść. Ogólnie od zawsze byłam
niejadkiem i jadłam w kółko tylko kilka potraw i produktów. Może dlatego
na początku nikt nie zwrócił uwagi na to, że jem coraz mniej. W liceum w ciężkim stanie trafiłam do szpitala. Zdrowienie zajęło mi kilka lat. Gdy
już było lepiej, wystarczył nawet drobny stres, żebym znowu wpadała w sidła choroby, i tak w kółko przez kilka kolejnych lat. Pożegnałam się z anoreksją w okolicach studiów, których nie ukończyłam.
Nie mogłam znaleźć pracy, więc tymczasowo zatrudniła mnie ciocia jako
pomoc biurową w swojej firmie. Miałam porządkować dokumenty, wpisywać
jakieś dane do systemu, sprawdzać katalogi produktów i uzupełniać
brakujące informacje na stronie internetowej. Polubiłam to, więc po
prostu tam zostałam. Z czasem uczyłam się kolejnych rzeczy, ukończyłam
specjalistyczne kursy oraz studium policealne o kierunku finanse i rachunkowość, poznałam różne programy i nadal pracuję w tej samej
firmie. Nie wyobrażam sobie, że miałabym robić coś innego gdzieś
indziej. Jestem świeżo po diagnozie, która potwierdziła spektrum
autyzmu. Z jednej strony był to dla mnie szok, a z drugiej -?duża
ulga, a po chwili wściekłość i smutek, że musiałam tak cierpieć przez
całe życie. Kto wie, co by było, gdybym otrzymała diagnozę jako mała
dziewczynka, która tak bała się szkoły i niezapowiedzianych kartkówek?
Oliwia, 24 lata:
Od 14. roku życia wiem, że jestem w spektrum autyzmu. Gdy byłam
dzieckiem, wszyscy uważali, że coś jest ze mną nie tak. Mama co chwilę
była wzywana do szkoły, bo uderzyłam kolegę, nie chciałam odłożyć
breloczka, którym bawiłam się na lekcji, kłóciłam się z nauczycielką,
która zabroniła mi nosić ciemne okulary na WF-ie odbywającym się na
boisku w bardzo słoneczny dzień. Mówiła, że wymyślam, a ja po prostu nie
znosiłam słońca. Hałasu też nie cierpiałam. Pamiętam, jak krzyczałam,
gdy w domu dzwonił telefon, i jak wpadałam w panikę na imprezach
urodzinowych, bo bałam się, że popękają balony. Uważano, że jestem
nadwrażliwa. Unikałam kontaktu wzrokowego i zdecydowanie wolałam bawić
się sama. Moi rówieśnicy wydawali mi się z innej planety, a ich gry i zabawy były dla mnie po prostu nudne albo głupie.
Od dziecka męczyły mnie alergie pokarmowe i bóle brzucha, co jakiś czas
pojawiał się refluks. Diagnoza pojawiła się, kiedy miałam 14 lat. Moi
rodzice uznali, że potrzebuję pomocy, bo miałam ataki paniki i trudności
z nawiązywaniem relacji. Niepokoiły ich także moje problemy jelitowe, co
lekarz tłumaczył rosnącym poziomem stresu i lęków. Terapeuta
zasugerował, że mogę być w spektrum, co dało początek serii badań, wizyt
u specjalistów i w końcu diagnozy. Wiem, że mam dużo szczęścia, że
otrzymałam ją tak wcześnie, bo wtedy dziewczyna w spektrum to był towar
deficytowy. Nie wiem, jak by moje życie wyglądało, gdybym dostała
diagnozę np. teraz. Trudno mi to sobie wyobrazić. Rodzice zapisali mnie
na terapię zajęciową i zajęcia z psychologiem, chodziłam też do klasy
integracyjnej. Raz w roku wyjeżdżałam na turnus terapeutyczny, gdzie
poznawałam inne dzieciaki z trudnościami i zaburzeniami, co pomagało mi
zrozumieć, że nie ja jedyna jestem, jaka jestem. Przed diagnozą czułam
się jak awaria systemu, a potem nagle dostałam klucz do zrozumienia
siebie i to w okresie dojrzewania i burzy hormonów.
Terapia dała mi naprawdę dużo. Myślę, że dzięki niej łatwiej było mi
się odnaleźć w liceum, na studiach i w pracy. A gdy pojawiały się
kryzysy, lęki, stres i spadki nastroju, moi rodzice wiedzieli, z czego
to wynika, i mogli odpowiednio reagować.
Monika, mama 12-letniej Martyny z autyzmem:
Martynka od zawsze miała duże skłonności do nadmiernej fiksacji na
czymś. Nie była wtedy w stanie skupić się na czymś innym i nie dało się
jej oderwać od danej czynności. Na przykład, gdy chciała rozwiązywać
krzyżówki, robiła to bez przerwy przez trzy godziny, nie reagując na
moje prośby, by zjadła obiad czy odrobiła lekcje. Gdy zbyt często jej
przerywałam, złościła się i krzyczała, a potem wracała do krzyżówek.
Nie znosi nagłych zmian. Pamiętam, że gdy w trzeciej klasie zmieniła
jej się wychowawczyni, przez kilka miesięcy nie chciała chodzić do
szkoły. Reagowała na tę zmianę bólami brzucha i złością.
Codziennie zabiera te same przekąski na drugie śniadanie do szkoły i chodzi tą samą, okrężną drogą zamiast krótszą, którą doszłaby szybciej.
Wynika to z tego, że gdy odprowadzałam ją wcześniej na zajęcia, na
jednej z ulic w okolicy był remont i musiałyśmy iść inną trasą. Gdy po
miesiącu otworzono ulicę i mogłyśmy skrócić sobie drogę, Martyna nie
chciała już zmieniać przyzwyczajenia.
Moja córka nie lubi jeść czerwonych produktów, więc buraki, pomidory,
czerwone jabłka, truskawki czy czereśnie nie wchodzą w grę. Lubi
wszystko, co ma płynną lub gęstą konsystencję, a nie znosi produktów
suchych i twardych. Przeszkadzają jej głośne dźwięki i osoby o piskliwym
głosie. Jest na to bardzo wrażliwa, podobnie zresztą jak na zimno.
Martynka ma świetną pamięć do szczegółów i wydarzeń. Na przykład
dokładnie pamięta cały scenariusz przedstawienia na zakończenie roku
sprzed dwóch lat. Potrafi wyrecytować role wszystkich dzieci i opowiedzieć, co kto mówił, jak wyglądał, a także jak ubrani byli
nauczyciele. Ma to swoje wady, ponieważ zapamiętuje też te gorsze sprawy
i np. potrafi mi wypominać, że kilka lat temu nie pozwoliłam jej iść w grubym swetrze do szkoły, kiedy był upał na dworze.
ADHD i spektrum autyzmu -?wyjątkowy pakiet z okazji narodzin
Wiesz już, jak objawia się ADHD i spektrum autyzmu oraz czym są te
zaburzenia. Wiesz, że ich objawy różnią się u dziewczynek i kobiet od
tych u chłopców i mężczyzn, i dlaczego diagnostyka przynosi trudności.
Teraz przejdziemy do tego niesamowitego kombo, jakim jest połączenie
ADHD i spektrum autyzmu.
Przejrzałam wiele publikacji i badań na temat podwójnej diagnozy
zaburzeń neurorozwojowych i mimo że tych materiałów, szczególnie na
temat osób dorosłych, nie ma jeszcze wiele, można wyciągnąć z nich wiele
ważnych dla nas informacji.
Co łączy ADHD i spektrum autyzmu? Po czym poznać, które objawy dotyczą którego zaburzenia?
Wiele badań wskazuje, że dzieci z ADHD, których funkcjonowanie społeczne
jest zaburzone, mogą znajdować się również w spektrum autyzmu. Natomiast
gdy u dzieci ze spektrum autyzmu pojawiają się impulsywność,
nadpobudliwość ruchowa i niepokój, może to wskazywać na i łączyć się z ADHD. Naukowcy szukają cały czas powiązań między tymi dwoma
zaburzeniami, głównie w aspektach genetyki, czynników metabolicznych,
neurobiologicznych i środowiskowych. Nadal nie do końca wiadomo, czemu u osób w spektrum autyzmu występują objawy ADHD i odwrotnie -?czemu u osób
z ADHD występują objawy spektrum autyzmu. Czy to wynik zaburzonego
działania tych samych obszarów w mózgu? Czy to wynik dominacji jednego z zaburzeń nad drugim, czy może odpowiadają za to zupełnie inne
mechanizmy?
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki