Lęk. Oswój go - Kamran Bedi

Kup ebooka

28.00 zł
23.24 zł (23,24 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

WSTAJE NOWY DZIEŃ

Kam­ran: Co pani sły­szy w swoim umy­śle, pomy­ślaw­szy o swym lęku? Co mówi pani głos wewnętrzny? Pro­szę na chwilę się z nim połą­czyć; usły­szeć go, pozwo­lić mu mówić.

Pacjentka: To jest na ogół zwią­zane z sytu­acjami "co, jeśli", jak na przy­kład: "Co, jeśli powiem coś głu­piego i wszy­scy będą się ze mnie śmiać?", albo: "Co, jeśli utknę w pociągu i nie będę mogła wysiąść?".

Kam­ran: Dzię­kuję. A sły­sząc to, co pani widzi w swo­ich myślach? Czy poja­wiają się jakieś obrazy, pod­czas gdy pani myśli lub sły­szy ten wewnętrzny dia­log?

Pacjentka: Cza­sami.

Kam­ran: Jeśli to pomaga, pro­szę zamknąć oczy i obser­wo­wać te dźwięki i obrazy. Co pani widzi?

Pacjentka: Widzę, że dzieje się to, co naj­gor­sze. Ludzie się ze mnie śmieją, w pociągu wpa­dam w panikę, czuję, że utknę­łam w tłu­mie... to się dzieje w moim umy­śle.

Kam­ran: A co pani czuje, widząc i sły­sząc to wszystko?

Pacjentka: Lęk.

Kam­ran: Gdzie te wszyst­kie uczu­cia lękowe umiej­sco­wione są w pani ciele? Pro­szę je przez chwilę poczuć - gdzie je pani odczuwa?

Pacjentka: W żołądku.

Kam­ran: Pro­szę opi­sać, jak te uczu­cia lęku w żołądku wyglą­dają, czy coś się tam poru­sza.

Pacjentka: To jest jak okrą­gły węzeł poru­sza­jący się, jakby był w pralce. Cza­sem gdy się budzę, mam już to uczu­cie w żołądku.

Kam­ran: OK, pokażę pani, jak pra­co­wać z wewnętrz­nym gło­sem lęku, jak powstrzy­mać poja­wia­jące się w gło­wie lękowe myśli oraz jak szybko zła­go­dzić odczu­cia w żołądku.

Pacjentka: Gdy­bym wie­działa, jak to zro­bić, czu­ła­bym się dużo lepiej... Czu­ła­bym się jak kie­dyś.

Kam­ran: Zatem pozwoli pani, że pokażę jak.

METODA

Pra­cu­jąc z lęko­wym nasta­wie­niem umy­słu, naj­czę­ściej sły­szę od swo­ich pacjen­tów doświad­cza­ją­cych lęku: "Chcę się tylko czuć tak jak kie­dyś". Ten wątek wypływa w kolej­nych sesjach, tydzień po tygo­dniu, tak jak w wyżej przy­to­czo­nej roz­mo­wie.

Innym zada­wa­nym mi zwy­kle pyta­niem jest: "Skąd pan wie­dział, że sły­szę tam głos?". Stwier­dza­łem to wie­lo­krot­nie u róż­nych osób, a nie­które z nich mówiły nawet: "Myśla­łem, że tylko ja mam taki nie­po­ko­jący wewnętrzny traj­kot", lub: "Nie zda­wa­łem sobie sprawy, że ludzie tak dużo roz­ma­wiają ze sobą w myśli".

Moja odpo­wiedź zazwy­czaj brzmi: "Wszy­scy to robimy", gdyż taka jest prawda. Wszy­scy myślimy obra­zami i sły­szymy wewnętrzne głosy. Jed­nak więk­szość ludzi nie słu­cha tego wewnętrz­nego mono­logu ani nie zwraca uwagi na poja­wia­jące się w gło­wie obrazy. Są, to są.

Jeśli chcemy w swoim życiu coś zmie­nić lub napra­wić, w tym rów­nież wyeli­mi­no­wać lęk, musimy zacząć od zmiany i napra­wie­nia powsta­ją­cych w gło­wie myśli. Mają one bar­dzo realny wpływ na to, jak się czu­jemy, a w kon­se­kwen­cji - jak się zacho­wu­jemy.

Jestem pewien, że nasze życie wyglą­da­łoby dużo lepiej, gdyby nauczono nas w szkole rozu­mieć, jak myślimy, co kształ­tuje nasze uczu­cia, zacho­wa­nia i to, czego doświad­czamy, oraz jak sku­tecz­nie zmie­nić swoje myśle­nie, aby czuć się lepiej. To prze­waż­nie nie należy do rze­czy, któ­rych nas uczą. Czy masz lat czter­na­ście, czy osiem­dzie­siąt, pozna­nie swo­jego umy­słu i spo­so­bów pracy z myślami z pew­no­ścią pozwoli ci lepiej posłu­gi­wać się rozu­mem i doświad­czać wię­cej pozy­tyw­nych emo­cji.

Może w tej chwili masz nie­wiele lub nie masz wcale świa­do­mo­ści swo­ich myśli i nie potra­fisz z nimi pra­co­wać. Może lepiej wiesz, jak posłu­gi­wać się smart­fo­nem niż wła­snym umy­słem. Dobra wia­do­mość jest taka, że możesz się tego nauczyć, a ja będę twoim prze­wod­ni­kiem.

PROGRAMOWANIE NEUROLINGWISTYCZNE

Mój tre­ning i metody opi­sane w tej książce kon­cen­trują się wokół zasad pro­gra­mo­wa­nia neu­ro­lin­gwi­stycz­nego (NLP), opar­tego na prze­ko­na­niu, iż umysł wpływa bez­po­śred­nio na ciało. A więc na począ­tek zagłę­bimy się nieco w NLP.

NLP pozwala nam zro­zu­mieć struk­turę wła­snych myśli i roz­po­znać kon­kretne myśli, które powo­dują, że myślimy, czu­jemy i zacho­wu­jemy się w okre­ślony spo­sób. Gdy to zro­zu­miemy, będziemy w sta­nie ana­li­zo­wać, zmie­niać, popra­wiać, a nawet pro­po­no­wać nowe wzorce myślowe, by osią­gać pożą­dany sku­tek.

"Neuro" odnosi się do naszych zmy­słów i tego, jak przyj­mu­jemy swoje oso­bi­ste doświad­cze­nia pocho­dzące z widze­nia, sły­sze­nia, odczu­wa­nia doty­kiem czy nawet węchem i sma­kiem w każ­dym momen­cie, w trak­cie każ­dego doświad­cza­nia. Czyn­niki zmy­słowe są następ­nie prze­kła­dane na "czyn­nik języ­kowy", czyli "język umy­słu". Jest to treść naszych myśli oraz słowa i język uży­wane przez nas do komu­ni­ko­wa­nia w naszej gło­wie o naszej sytu­acji i o tym, czego doświad­czamy w życiu. "Pro­gra­mo­wa­nie" doty­czy wzor­ców, jakimi posłu­gu­jemy się w naszym myśle­niu, które następ­nie wpływa na nasze zacho­wa­nia i na to, co w życiu osią­gamy. NLP można trak­to­wać jako "instruk­cję użyt­ko­wa­nia" umy­słu! Gdy poznamy i zro­zu­miemy ten język, możemy pra­co­wać nad zmianą koń­co­wych efek­tów.

Dla przy­kładu, ktoś może iść ulicą, zoba­czyć zbli­ża­ją­cego się doń psa (neuro), usły­szeć w myślach głos mówiący mniej wię­cej: "ten pies wygląda prze­ra­ża­jąco" (czyn­nik języ­kowy), co pro­wa­dzi do tego, że odczuwa strach lub panikę, więc prze­cho­dzi na drugą stronę ulicy (pro­gram), aby unik­nąć spo­tka­nia ze zwie­rzę­ciem.

Przy­kła­dem postawy lęko­wej będzie osoba myśląca o spo­tka­niu towa­rzy­skim mają­cym się odbyć tego dnia wie­czo­rem i wyobra­ża­jąca sobie za pomocą obra­zów w gło­wie wszystko, co może pójść nie tak (neuro). Oprócz tych obra­zów może też sły­szeć w myślach głos wewnętrzny, powta­rza­jący wciąż: "Dzi­siej­szy wie­czór będzie klę­ską" (czyn­nik języ­kowy). W rezul­ta­cie czuje napię­cie w całym ciele i posta­na­wia nie iść na spo­tka­nie (pro­gram).

Aby metoda NLP odnio­sła sku­tek, ważne jest rze­czy­wi­ste zro­zu­mie­nie subiek­tyw­nego doświad­cze­nia przez tę osobę jej wła­snej sytu­acji. W mojej pracy z ludźmi sta­ram się dokład­nie zagłę­bić w to, "jak" dana osoba myśli, aby roz­po­znać, "co" składa się na jej myśli i "jak" potem te myśli kształ­tują jej uczu­cia i zacho­wa­nie. By naprawdę to wychwy­cić, zadaję pyta­nia bez­po­śred­nie, tak jak w roz­mo­wie na początku tego roz­działu. Gdy już to wszystko wiem, mogę zna­leźć naj­lep­szą dla nich tera­pię, wyko­rzy­stu­jąc odpo­wied­nie zabiegi, narzę­dzia i tech­niki, które pozwolą im bar­dziej kon­tro­lo­wać wła­sne myśli. To osta­tecz­nie zmniej­szy ich lęk, a zwięk­szy samo­kon­trolę i wewnętrzny spo­kój.

O CZYM JEST TA KSIĄŻKA

W książce podzielę się swoją metodą i takim jej dosto­so­wa­niem, aby każdy mógł ją łatwo prak­ty­ko­wać w domu. Chciał­bym, żeby­ście trak­to­wali ją cał­ko­wi­cie jako swoje wła­sne anti­do­tum na lęk: coś, do czego może­cie się zwró­cić w razie potrzeby, co przy­go­tuje was na odpar­cie i prze­zwy­cię­że­nie lęku w przy­szło­ści. Ta książka i to, jak jej uży­wa­cie, będzie spe­cy­ficzna dla waszej sytu­acji, waszego doświad­cze­nia i waszych potrzeb, a więc będzie­cie czymś w rodzaju alche­mi­ków waszego anti­do­tum! Przez wiele lat obser­wo­wa­łem, jak tech­niki te były sku­tecz­nie sto­so­wane przez pacjen­tów, któ­rzy podej­mo­wali się szcze­gól­nej, pole­co­nej im pracy i aktyw­nie ją wyko­ny­wali wtedy i tam, gdzie była konieczna.

Ten porad­nik składa się z trzech czę­ści:

I. Samo­świa­do­mość

II. Samo­dzielne dzia­ła­nie

III. Nowe ja

Pierw­sza część książki, Samo­świa­do­mość, pełni funk­cję dogłęb­nej kon­sul­ta­cji oso­bi­stej i zba­da­nia indy­wi­du­al­nego, subiek­tyw­nego doświad­cze­nia lęku, jakimi zazwy­czaj roz­po­czy­nam począt­kowe sesje tera­peu­tyczne.

W tej czę­ści pomogę wam roz­wi­nąć w sobie więk­szą świa­do­mość wła­snego spo­sobu myśle­nia, tego, jak budu­je­cie myśli i jakim typem myśli­ciela jeste­ście. Pozna­cie typowe dla was objawy lęku i wszel­kie wzorce lękowe oraz na czym macie się sku­pić, czy­ta­jąc tę książkę. Nauczę was, jak stać się bar­dziej świa­do­mym sie­bie w obec­nej chwili, co pozwoli wam z roz­my­słem odsu­nąć uwagę od natręt­nej goni­twy myśli, a umie­jęt­ność tę zyska­cie na całe życie. Przed­sta­wię rów­nież szcze­gó­łowo typowe objawy lęku, men­talne i fizyczne wzorce lękowe oraz powią­za­nie ciała z umy­słem.

Część pod tytu­łem Samo­dzielne dzia­ła­nie wypeł­nią metody, narzę­dzia i tech­niki, które można sto­so­wać w każ­dym cza­sie i miej­scu, aby popra­wić swój spo­sób myśle­nia i odczu­wa­nia.

W ostat­niej czę­ści, Nowe ja, zajmę się przy­szło­ścią i pokażę, w jaki spo­sób wyko­rzy­stać uzy­skaną wie­dzę i pro­po­no­wane narzę­dzia w codzien­nym życiu.

JAK KORZYSTAĆ Z TEJ KSIĄŻKI

Zale­cam prze­stu­dio­wa­nie każ­dej czę­ści książki powoli i dokład­nie. Lęk. Oswój go ma dzia­łać podob­nie jak moje sesje tera­peu­tyczne: prze­pro­wa­dzić czy­tel­nika przez cały pro­ces pracy ze swoim lękiem.

Lekarz prze­pi­suje kura­cję anty­bio­ty­kową trwa­jącą okre­śloną liczbę dni i trzeba ją sto­so­wać od początku do końca. Omi­nię­cie dawki lub nie­do­koń­cze­nie kura­cji anty­bio­ty­kiem praw­do­po­dob­nie nie da ocze­ki­wa­nego rezul­tatu. Zapo­zna­jąc się dokład­nie z tre­ścią książki od początku do końca, tak-że się upew­nimy, że nie omi­nę­li­śmy jakiejś infor­ma­cji będą­cej waż­nym ele­men­tem dla naszego oso­bi­stego anti­do­tum!

Wiem z doświad­cze­nia, jak ważne jest zbu­do­wa­nie nawy­ko­wych wzor­ców myśle­nia, które pra­cują dla was, i bar­dzo zachę­cam do codzien­nej pracy nad swoim umy­słem. Umocni to waszą zdol­ność do myśle­nia w taki spo­sób, że szybko zmie­ni­cie na lep­sze swoje samo­po­czu­cie. Gdy chcemy się nauczyć pro­wa­dzić samo­chód lub jeź­dzić na rowe­rze, na ogół uczymy się kolej­nych kro­ków. Na przy­kład aby samo­chód ruszył, trzeba spraw­dzić lusterka, wło­żyć klu­czyk do sta­cyjki, upew­nić się, że jest na jało­wym biegu; dopiero potem można go uru­cho­mić. Poszcze­gólne kroki stają się nie­świa­do­mym nawy­kiem i nie musimy już się zasta­na­wiać, co trzeba zro­bić. Pro­wa­dze­nie samo­chodu szybko staje się czyn­no­ścią nawy­kową. Od naj­młod­szych lat każda nauka - cho­dze­nia, pisa­nia i czy­ta­nia, gra­nia na instru­men­cie, ucze­nie się jakie­goś przed­miotu czy posłu­gi­wa­nia się jakimś urzą­dze­niem - wymaga zawsze nauki, prak­tyki i powta­rza­nia. Chciał­bym, żeby­ście w ten sam spo­sób pod­cho­dzili do tej książki, sto­su­jąc ją porad­nik tak czę­sto, jak to konieczne, ale też każ­dego dnia jako pro­fi­lak­tykę, aż będzie wam to przy­cho­dziło cał­kiem natu­ral­nie.

Od kon­sul­ta­cji, poprzez ana­lizę i pod­ję­cie dzia­ła­nia, do odpo­wie­dzial­no­ści za sie­bie - w oso­bi­stym kon­tak­cie lub za pomocą tej książki - tylko dzięki wzię­ciu odpo­wie­dzial­no­ści za sie­bie sko­rzy­sta­cie z metod, które zgod­nie z moim naj­lep­szym doświad­cze­niem pozwolą wam wypra­co­wać efekty w swoim życiu. Wyko­rzy­staj­cie tę oka­zję do pogłę­bie­nia wie­dzy o sobie i samo­świa­do­mo­ści oraz sze­ro­kich moż­li­wo­ści zbu­do­wa­nia w sobie na nowo samo­kon­troli.

Zapalenie lampy dla zdrowia psychicznego

Czy umiesz się posłu­gi­wać apli­ka­cjami mediów spo­łecz­no­ścio­wych? Czy potra­fisz wysłać wia­do­mość przez What­sApp? A czy wiesz, jak myśleć, żeby prze­stać odczu­wać lęk?

Jak się domy­ślam, na pierw­sze dwa pyta­nia odpo­wie­dzie­li­ście "tak", a na trze­cie "nie". Takie odpo­wie­dzi otrzy­my­wa­łem na ogół, zada­jąc te pyta­nia poje­dyn­czym oso­bom i całym salom słu­cha­czy, gdy chcia­łem się dowie­dzieć, jakie dzia­ła­nie naj­ła­twiej im przy­cho­dzi. Radze­nie sobie z lękiem i ogólne popra­wia­nie zdro­wia psy­chicz­nego wydaje się dzie­dziną, w któ­rej ludzie nie wie­dzą, jak postę­po­wać. Po raz pierw­szy uświa­do­mi­łem sobie spo­łeczny wymiar tego zja­wi­ska, gdy zwró­ci­łem się z tymi pyta­niami do słu­cha­czy na żywo na Festi­walu Umysł Ciało Duch w Lon­dy­nie.

Było to wio­sną 2019 roku. Mia­łem wykład na temat: jak radzić sobie z codzien­nymi wyzwa­niami dla zdro­wia psy­chicz­nego, takimi jak lęk, depre­sja czy stres. W pro­gra­mie imprezy było uzdra­wia­nie krysz­ta­łami, sza­ma­nizm, śpie­wa­nie mantr i olejki konopne, więc sądzi­łem, że mam moż­li­wość wypeł­nie­nia pew­nej luki, przed­sta­wia­jąc temat zwią­zany ze zdro­wiem psy­chicz­nym. Pro­po­zy­cja mojego wykładu została przy­jęta i zosta­łem włą­czony do pro­gramu wystą­pień na sce­nie na żywo. Nie byłem zasko­czony na widok peł­nej widowni, gdy tam wsze­dłem. Na tle wykła­dów o roz­ma­wia­niu z anio­łami czy kur­sach cudów byłem niczym kro­pla nauki o zdro­wiu psy­chicz­nym w morzu tera­pii alter­na­tyw­nych.

Trzy­ma­jąc kil­ka­set osób w ocze­ki­wa­niu, aż zacznę, prze­bie­głem myślami przy­go­to­wane notatki, o czym zamie­rzam powie­dzieć zebra­nej w tej prze­strzeni i cza­sie widowni. Czu­łem się pew­nie, swo­bod­nie, gotów do zaję­cia miej­sca na podium. Ludzie gawę­dzili ze sobą, część patrzyła w tele­fony, scrol­lu­jąc, inni robili sel­fie, zabi­ja­jąc czas. Były tam osoby w róż­nym wieku, kobiety i męż­czyźni, jak rów­nież garstka dzieci, zapewne po to zabra­nych w tym dniu, żeby poznały kli­mat Festi­walu Umysł Ciało Duch. Nad­szedł czas, by roz­po­cząć, więc wsze­dłem po trzech stop­niach na małą scenę. Trzy­ma­łem już mikro­fon w ręku, a widow­nia wciąż pozo­sta­wała w swoim świe­cie. Moim celem było przy­ku­cie ich uwagi. Mogłoby się zda­wać, że to łatwe: jesteś na sce­nie, a widow­nia jest po to, by cię słu­chać. Lecz ja chcia­łem od nich cze­goś wię­cej niż słu­cha­nie. Chcia­łem, żeby rozu­mieli, żeby szu­kali w sobie tego, czym się z nimi dzielę. Posta­no­wi­łem się przed­sta­wić i od razu zadać trzy pro­ste pyta­nia. Mia­łem wtedy szansę zaan­ga­żo­wać ich uwagę, by w pełni uczest­ni­czyli i naprawdę słu­chali tego, co mówię.

- Dzię­kuję za dołą­cze­nie tutaj w tak piękny wio­senny pora­nek - zaczą­łem, roz­glą­da­jąc się po sali i widząc, jak oczy ludzi, ich uwaga i świa­do­mość zwró­ciły się w moim kie­runku. - Nazy­wam się Kam­ran Bedi, jestem prak­ty­ku­ją­cym tre­ne­rem zdro­wia psy­chicz­nego. Pra­cuję z ludźmi w dzie­dzi­nie lęków i zespołu stresu poura­zo­wego.

Pełny obraz w krót­kiej zapo­wie­dzi, po czym zarzu­ci­łem przy­nętę.

- Chciał­bym zacząć od zada­nia wam wszyst­kim kilku pro­stych pytań.

Weszło jesz­cze wię­cej ludzi i teraz przy drzwiach, a także za ostat­nim rzę­dem zebrał się mały tłu­mek.

- Gdyby pań­stwo mogli pod­nieść rękę w odpo­wie­dzi, abym mógł w pełni poznać reak­cję każ­dego na moje pyta­nia, wów­czas będę mógł się z wami dziś i tutaj podzie­lić swoją naj­lep­szą wie­dzą pro­fe­sjo­nalną z inten­cją naucze­nia was i zain­spi­ro­wa­nia.

Zada­łem pierw­sze pyta­nie:

- Dobrze, zasta­nów­cie się, pro­szę, kto z was potrafi się posłu­gi­wać tele­fo­nem komór­ko­wym. Pro­szę o pod­nie­sie­nie ręki wysoko, żebym wyraź­nie widział tych, któ­rzy to opa­no­wali.

Cała sala pod­nio­sła ręce.

- Świet­nie, dzię­kuję.

Przy­szedł czas na dru­gie pyta­nie:

- Pro­szę o pod­nie­sie­nie ręki w górę, kto wie, jak uży­wać Face­bo­oka lub Insta­grama.

Pra­wie cała sala na­dal trzy­mała ręce w górze. Czu­łem, że wszy­scy już są ze mną, z pełną uwagą słu­cha­jąc, jak się przed­sta­wiam i zadaję pyta­nia. Potem nagle ener­gia sali się zmie­niła.

Zada­łem ostat­nie pyta­nie:

- Kto wie, jak posłu­gi­wać się swoim umy­słem?

Cała armia rąk i twa­rzy przede mną opa­dła w dół jak prze­kłute balo­niki i trwało to kró­cej niż wypo­wie­dze­nie słowa "lęk". Ludzie spu­ścili oczy i patrzyli w pod­łogę. Na nie­któ­rych twa­rzach poja­wiło się zmie­sza­nie. Kilka osób rozej­rzało się po sali, by zoba­czyć rezul­tat, i oto rze­czy­wi­stość przed­sta­wiała się kla­row­nie: ludzie w róż­nym wieku, o róż­nym wykształ­ce­niu, wywo­dzący się z róż­nych kul­tur i mający różne doświad­cze­nia życiowe odpo­wie­dzieli jed­nym gło­sem: "Nie, nie wiem, jak posłu­gi­wać się swoim umy­słem".

Ponie­waż jed­nak pyta­nie to nie jest cał­kiem jasne i można na nie odpo­wie­dzieć roz­ma­icie, posta­ra­łem się je nieco bar­dziej dopre­cy­zo­wać.

- Mówiąc o posłu­gi­wa­niu się umy­słem, mam szcze­gól­nie na myśli, czy wie­cie, jak uchro­nić się od uczu­cia lęku, stresu, depre­sji lub obni­żo­nego nastroju za pomocą myśle­nia.

Kilka rąk unio­sło się nie­śmiało, sygna­li­zu­jąc "tak", a ja cią­gną­łem dalej swój wykład.

Jako zawo­dowy tera­peuta czę­sto sły­szę zwie­rze­nia doty­czące szcze­gól­nie trud­nych doświad­czeń zwią­za­nych z lękiem, a nawet zespo­łem stresu poura­zo­wego. Ludzie skarżą się też nie­kiedy na brak wiary w sie­bie, niską samo­ocenę i nagro­ma­dze­nie prze­żyć, wsku­tek któ­rych czują się nie­zdolni iść do przodu w życiu. Tak wielu żyje na skraju wytrzy­ma­ło­ści, w lęku. Czę­sto nad­mier­nie i w nie­skoń­czo­ność roz­my­ślają o naj­gor­szych sce­na­riu­szach, jakie mogą się zda­rzyć, a to spra­wia, że czują lęk. Widzę rów­nież powta­rza­jący się u ludzi wzo­rzec walki o kon­trolę nad myślami i emo­cjami lęko­wymi, które żyją i roz­sa­dzają ich od wewnątrz.

Uświa­do­mi­łem sobie wtedy na sce­nie, a potem jesz­cze wie­lo­krot­nie, zada­jąc te same pyta­nia róż­nym widow­niom, że nasze spo­łe­czeń­stwo wie, jak posłu­gi­wać się apli­ka­cjami, korzy­stać z tele­fo­nów, wysy­łać wia­do­mo­ści i komu­ni­ko­wać się w sieci, a wciąż zmaga się ze zro­zu­mie­niem, jak działa ich wła­sny umysł, i nie wie, jak się nim posłu­gi­wać. Jako pro­fe­sjo­na­li­sta uwa­żam, że jedną z więk­szych napo­ty­ka­nych przez ludzi trud­no­ści zwią­za­nych z lękiem jest szcze­gó­łowe lub choćby pobieżne opi­sa­nie tego, co czują wewnątrz. Na ogół toczą wewnętrzną walkę, gdy pró­bują się bar­dziej otwo­rzyć na swoje uczu­cia. Czy to wobec przy­ja­ciół, kole­gów, rodziny, czy nawet wobec mnie, zaczy­nają prze­waż­nie od roz­po­star­cia para­sola ochron­nego w rodzaju: "Czuję się dobrze", "Mogłoby być lepiej" lub: "Czuję lęk". Jeśli w ogóle zaczy­nają. Jest im trudno wyra­zić to sło­wami, a co dopiero opi­sać w szcze­gó­łach, jaki odczu­wają w sobie ból i wewnętrzne zma­ga­nie. Zada­nie zro­zu­mie­nia, przyj­rze­nia się i być może jesz­cze prze­ka­za­nia komuś, jak pra­cuje nasz umysł, bywa tak samo depry­mu­jące jak doświad­cza­nie lęku.

Jak opi­sać uczu­cie, że jest się na skraju wytrzy­ma­ło­ści ner­wo­wej, aby inni zro­zu­mieli, że odczu­wamy tak życie nie­mal przez cały czas? Wyra­że­nie w kilku pro­stych zda­niach nie­ustan­nego poczu­cia braku moty­wa­cji, letargu i emo­cjo­nal­nego wyczer­pa­nia może być trud­nym zada­niem, zwłasz­cza gdy sami sie­bie do końca nie rozu­miemy. Wiem bar­dzo dobrze z doświad­czeń oso­bi­stych i zawo­do­wych, że może to naprawdę przy­tła­czać.

Z nauko­wego punktu widze­nia lęk zaczyna się w umy­śle od naszych myśli, które następ­nie oddzia­łują na auto­no­miczny układ ner­wowy. Dzieli się on na dwie pod­sta­wowe czę-ści: układ sym­pa­tyczny i parasym­pa­tyczny. Układ ner­wowy sym­pa­tyczny, gdy czuje zagro­że­nie, odpo­wied­nio roz­syła ener­gię, szy­ku­jąc ciało i umysł do reak­cji "ucie­kaj lub walcz". "Zagro­że­nie" może być zewnętrzne, w sytu­acjach i oko­licz­no­ściach zda­rza­ją­cych się cią­gle w życiu, lub wewnętrzne, w postaci two­rzo­nych przez nas myśli. Bez względu na to, czy zagro­że­nie jest realne czy nie, ciało reaguje, jakby było realne, przy­go­to­wu­jąc się albo do sta­wie­nia temu czoła (walka), albo do odda­le­nia się naj­szyb­ciej, jak to moż­liwe (ucieczka). Wię­cej na temat fizycz­nej reak­cji na lęk znaj­dzie­cie na stro­nie 68.

W tym samym cza­sie układ para­sym­pa­tyczny stara się uspo­koić ciało, pomaga sku­pić się, zre­lak­so­wać i tra­wić oraz powró­cić do stanu nor­mal­no­ści. Obie funk­cje auto­no­micz­nego układu ner­wo­wego powinny współ­pra­co­wać har­mo­nij­nie, lecz gdy ktoś doświad­cza zbyt dużo stresu, zmar­twie­nia, nega­tyw­nego myśle­nia i odczuwa lęk, może się nad­mier­nie akty­wi­zo­wać strona sym­pa­tyczna, co skut­kuje bra­kiem zrów­no­wa­że­nia układu ner­wo­wego. Życie w cią­głym napię­ciu bez żad­nego powodu wywo­łuje odczu­walne objawy fizyczne lęku i może róż­nie wpły­nąć na stan naszego zdro­wia. Gdy układ ner­wowy pozo­staje wciąż w sta­nie peł­nej goto­wo­ści, z cza­sem możemy doświad­czać wszyst­kich takich obja­wów, jak bez­sen­ność, zmę­cze­nie, pro­blemy z tra­wie­niem, pro­blemy skórne oraz zmien­ność nastro­jów i zmiany w oso­bo­wo­ści.

O MNIE

Jed­nym z głów­nych celów napi­sa­nia przeze mnie tej książki jest to, aby­ście jasno zro­zu­mieli, czym jest wasz lęk, jak powstaje i jakie są różne spo­soby radze­nia sobie z nim. W dużej mie­rze wie­dzę, którą chcę się z wami podzie­lić, zawdzię­czam swemu wykształ­ce­niu i doświad­cze­niu zawo­do­wemu w tej dzie­dzi­nie, ale także wła­snemu, oso­bi­stemu doświad­cze­niu skraj­nego lęku w bar­dzo wcze­snym życiu. Czy potra­fi­cie prze­ka­zać, co czu­je­cie, lecz macie wra­że­nie, że nikt was nie słu­cha, nie rozu­mie i nie odnosi się do tego, czy też trudno jest wam samym pojąć ten cię­żar, który was w środku gnie­cie? Moim celem jest wam pomóc zrozu­mieć, zain­spi­ro­wać was do pod­ję­cia dzia­ła­nia i odczu­cia zmian, jakich może­cie doko­nać dla sie­bie pod moim kie­run­kiem. Jest tak, ponie­waż sam dozna­łem lęku, zanim zosta­łem pro­fe­sjo­nal­nym tera­peutą. Doświad­czy­łem ogromu lęku, nie mając żad­nej pomocy i zma­ga­jąc się z tym wewnętrz­nie sam, dla­tego wiem, jak trudno jest sobie z nim pora­dzić. Poprzez tę książkę chciał­bym wska­zać wam drogę do zna­le­zie­nia i wypró­bo­wa­nia róż­nych moż­li­wo­ści uzy­ska­nia więk­szego spo­koju wewnętrz­nego i lep­szej kon­troli nad umy­słem oraz emo­cjami.

Można być bar­dzo wykształ­co­nym w swo­jej dzie­dzi­nie lub nie­zwy­kle doświad­czo­nym w barw­nych życio­wych lek­cjach. Mając dwa­dzie­ścia parę lat, odkry­łem pewien bra­ku­jący kawa­łek ukła­danki w moim życiu. Patrząc wstecz na swoje młode lata, widzę, w któ­rym momen­cie mój umysł i myśli two­rzyły wła­sny odrębny byt. Cza­sami sie­dzia­łem, cier­pli­wie wsłu­chu­jąc się w swoje myśli i obser­wu­jąc je, jak­bym był loka­to­rem zaj­mu­ją­cym miej­sce i prze­strzeń we wła­snej gło­wie. Ota­czały mnie myśli, któ­rych nie zapra­sza­łem, i chwi­lami czu­łem się nie­kom­for­towo w towa­rzy­stwie tego, co było ich tre­ścią. Zasad­ni­czo mia­łem wtedy łatwe życie, a to prze­sadne myśle­nie zwy­kle zda­rzało się, gdy wie­czo­rem leża­łem w łóżku. Mój umysł pełen był aspi­ra­cji. Myśla­łem i marzy­łem o życiu, jakiego pra­gną­łem, o tym, co chciał­bym prze­żyć, a potem spo­koj­nie zasy­pia­łem. Wiele lat póź­niej spo­strze­głem, że ton i nar­ra­cja doty­czące mnie i życia w ogóle, jakie poja­wiały się w moich myślach, stały się bar­dziej nega­tywne. Zaczy­nało to być męczące i nie dało się od tego uciec. Sche­maty myślowe, któ­rych powoli coraz bar­dziej nie­na­wi­dzi­łem, zaczęły się regu­lar­nie powta­rzać, podob­nie jak uczu­cia, jakie mnie w ich efek­cie ogar­niały.

Szybko zna­la­złem pomoc w porad­ni­kach książ­ko­wych. Nie tylko odkry­łem różne spo­soby ukie­run­ko­wy­wa­nia i zmie­nia­nia myśli, ale także codzien­nie medy­to­wa­łem i wkrótce zaczą­łem prak­ty­ko­wać różne dys­cy­pliny pracy z cia­łem i umy­słem. Roz­wój oso­bi­sty i odkry­wa­nie sie­bie pozwo­liły mi chło­nąć rze­czy, o któ­rych wtedy nawet nie wie­dzia­łem, że są moż­liwe. Inwe­sto­wa­nie czasu w umysł i emo­cje, poza moim szko­le­niem zawo­do­wym, pozwo­liło mi na ponad­dzie­się­cio­let­nią wyprawę w samo­roz­wój. Efekty przy­nio­sły lek­tura ksią­żek na temat NLP (pro­gra­mo­wa­nia neu­ro­lin­gwi­stycz­nego) oraz prak­tyka medy­ta­cji pro­wa­dzo­nych na YouTu­bie. Owoce mojej pracy pozwa­lają mi teraz roz­wi­jać się i dzie­lić je z ludźmi, z któ­rymi pra­cuję zawo­dowo.

Pra­cu­jąc indy­wi­du­al­nie z pacjen­tami online i w gabi­ne­cie, spo­tka­łem tysiące ludzi bory­ka­ją­cych się z doświad­cza­niem lęku. Fakt ujrze­nia bli­sko dwu­stu osób zgro­ma­dzo­nych w jed­nym cza­sie i miej­scu, odpo­wia­da­ją­cych, że nie wie­dzą, jak posłu­gi­wać się umy­słem, uświa­do­mił mi moż­li­wość kata­stro­ficz­nej pan­de­mii trud­nych wyzwań dla zdro­wia psy­chicz­nego, jaka może pew­nego dnia dotknąć miliony ludzi na całym świe­cie - zarówno mło­dych, jak i sta­rych.

Moje doświad­cze­nia oso­bi­ste i zawo­dowe prze­ko­nały mnie, iż rze­czy­wi­ście może być trudno opi­sać komuś, co czu­jemy w środku. Może to wywo­łać jesz­cze więk­szy dys­kom­fort emo­cjo­nalny. Jed­nak w mojej opi­nii ważne jest, aby una­ocz­nić, że zmiana i ule­cze­nie są moż­liwe i dostępne dla każ­dego. Obec­nie mamy moż­li­wość sami spró­bo­wać nauczyć się róż­nych spo­so­bów wspo­ma­ga­nia umy­słu, dzięki któ­rym można odna­leźć spo­kój wewnętrzny, zwięk­szyć samo­świa­do­mość i kon­trolę nad sobą. Gdy doświad­czymy siły dzia­ła­nia samo­po­mocy, samo­kształ­ce­nie staje się czymś, co robimy codzien­nie, i nie musi to zabie­rać dużo czasu. Już od dziś może­cie poświę­cić tro­chę czasu spę­dza­nego na bez­ce­lo­wym prze­wi­ja­niu ekranu smart­fona na to, by popra­wić swoje zdro­wie psy­chiczne i emo­cjo­nalne. Nie musi­cie cier­pieć w mil­cze­niu tak jak ja, gdy byłem młod­szy, gdyż może­cie się nauczyć komu­ni­ko­wać ze sobą bez­gło­śnie, lecz sku­tecz­nie, poprzez wła­sne myśli, aby myśleć i czuć się lepiej. Zapew­niam, że pozwoli wam to doświad­czyć uczu­cia odprę­że­nia umy­słu i emo­cji, co pro­wa­dzi do zwięk­sze­nia efek­tyw­no­ści kon­tro­lo­wa­nia sie­bie. Nastę­puje zmiana w odbie­ra­niu życia na bar­dziej swo­bodne i pozy­tywne. Może­cie już teraz przy­jąć taką postawę, pod­no­sząc rękę i dekla­ru­jąc: "Od teraz uczę się wielu spo­so­bów kie­ro­wa­nia swo­imi myślami i emo­cjami, by pomóc sobie w zmniej­sze­niu lęku". Prze­cho­dząc z pozy­cji ofiary wła­snych myśli na pozy­cję bada­cza wła­snego umy­słu, umoż­li­wiasz prze­kształ­ce­nie swo­jego życia, w któ­rym czu­jesz się ogra­ni­czony, osią­ga­jąc taki spo­sób myśle­nia, który da ci poczu­cie braku ogra­ni­czeń.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki