Krok po kroku. O wolności finansowej i dostatnim, spełnionym życiu - JL Collins

Kup ebooka

89.00 zł
73.87 zł (73,87 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

ROZ­DZIAŁ 7

RY­NEK NIE­USTAN­NIE IDZIE W GÓRĘ

W 1987 roku, w dniu, który póź­niej na­zwano czar­nym po­nie­dział­kiem, za­dzwo­ni­łem po pracy do ma­klera. W tam­tych cza­sach wszy­scy mie­li­śmy ma­kle­rów. To było w wie­kach ciem­nych, jesz­cze sprzed ery te­le­fo­nów ko­mór­ko­wych, kom­pu­te­rów oso­bi­stych, in­ter­netu i plat­form do han­dlu on­line.

- Cześć, Bob! - po­wie­dzia­łem ra­do­śnie. - Jak leci?

W słu­chawce za­le­gła długa ci­sza.

- Jaja so­bie ro­bisz? - za­py­tał okrop­nym to­nem głosu.

- Nie, dla­czego?

- Jim, wła­śnie mie­li­śmy naj­więk­sze tąp­nię­cie na gieł­dzie w hi­sto­rii. Klienci wrzesz­czą na mnie cały dzień. Wszy­scy pa­ni­kują. Ry­nek stra­cił po­nad 500 punk­tów. Po­nad 22%.

W tym mo­men­cie do­łą­czy­łem do reszty świata i do­słow­nie za­nie­mó­wi­łem. Trudno mi te­raz opi­sać tamto uczu­cie. Ta­kiego dnia nie było na­wet pod­czas wiel­kiego kry­zysu w la­tach 30. Taki dzień nie po­wtó­rzył się do dziś. Rze­czy­wi­ście wy­glą­dało to na ko­niec świata, przy­naj­mniej tego fi­nan­so­wego. Mniej wię­cej ty­dzień póź­niej okładka ma­ga­zynu "Time" gło­siła: "Krach. Po sza­lo­nym ty­go­dniu na Wall Street świat nie jest już taki sam".

Oczy­wi­ście pod tym wzglę­dem kom­plet­nie się my­lono. Kra­chy, na­wet tak duże jak tam­ten, sta­no­wiły i na­dal sta­no­wią in­te­gralną skła­dową funk­cjo­no­wa­nia rynku.

Jak każdy choć tro­chę do­świad­czony in­we­stor by­łem świa­domy, że ry­nek od­zna­cza się zmien­no­ścią. Wie­dzia­łem, że pod­czas jego nie­ustan­nego mar­szu w górę wy­stę­pują głę­bo­kie spadki, ko­rekty i bessy. Wie­dzia­łem, że naj­lep­szym wów­czas roz­wią­za­niem jest nie pa­ni­ko­wać i prze­trzy­mać trudne czasy. Ale coś ta­kiego? To było zda­rze­nie zu­peł­nie in­nego ka­li­bru. Trzy­ma­łem się dziel­nie przez trzy, może cztery mie­siące. Ceny ak­cji zjeż­dżały co­raz ni­żej. By­łem świa­domy, że do ta­kich rze­czy do­cho­dzi na gieł­dzie, ale wie­dzia­łem to nie­stety tylko na po­zio­mie in­te­lek­tu­al­nym. Nie mia­łem o tym głę­boko za­ko­rze­nio­nego we­wnętrz­nego prze­ko­na­nia. Osta­tecz­nie stra­ci­łem zimną krew i sprze­da­łem. Nie by­łem dość twardy. W dniu, w któ­rym wy­sze­dłem z rynku, giełda nie się­gnęła jesz­cze ab­so­lut­nego dna, ale była już bar­dzo bli­sko. Nie­długo po­tem - zresztą jak pra­wie za­wsze - wró­ciła na ścieżkę wzro­stów. Ry­nek nie­ustan­nie idzie w górę.

Po­trze­bo­wa­łem około roku, żeby ukoić nerwy, zdo­być się na od­wagę i wró­cić do in­we­sto­wa­nia. Ry­nek znaj­do­wał się już wtedy wy­żej niż szczyt sprzed czar­nego po­nie­działku. Naj­pierw przy­pie­czę­to­wa­łem stratę, a po­tem do­dat­kowo mu­sia­łem za­pła­cić za moż­li­wość po­wrotu do sto­lika. To było kosz­towne i głu­pie. Wsty­dzę się tego. Nie by­łem dość twardy. Dziś już je­stem. Błąd po­peł­niony w 1987 roku na­uczył mnie, jak ra­dzić so­bie w trak­cie kry­zy­so­wych mo­men­tów, w tym pod­czas hu­ra­ganu ka­te­go­rii pią­tej, który spu­sto­szył rynki fi­nan­sowe w 2008 roku. Dzięki tam­temu do­świad­cze­niu zro­zu­mia­łem, że trzeba być twar­dym, co osta­tecz­nie po­mo­gło mi za­ro­bić znacz­nie wię­cej, niż kosz­to­wała mnie lek­cja z lat 80.

In­deks Dow Jo­nes In­du­strial Ave­rage, lata 1900-2012Źró­dło: www.stock­charts.com

Je­den z czy­tel­ni­ków mo­jego bloga ujął to na­stę­pu­jąco: "Do­tar­łeś do da­nia głów­nego, a pa­nika była tylko przy­stawką". Zna­ko­mi­cie po­wie­dziane. Trud­nym cza­som na gieł­dzie za­wsze to­wa­rzy­szy przy­stawka w po­staci pa­niki. To wła­śnie dla­tego trzeba być twar­dym. Spójrzmy raz jesz­cze na hi­sto­ryczny wy­kres rynku ak­cji.

Czy na tej gra­fice wi­dać krach z 1987 roku? Tak. Można go do­strzec, i to na­wet re­la­tyw­nie ła­two, ale w kon­tek­ście ca­łego wy­kresu nie wy­gląda prze­ra­ża­jąco, prawda? Po­pa­trzmy przez chwilę na krzywą in­deksu, aby do­brze za­pa­dła nam w pa­mięć. Przede wszyst­kim zwróćmy uwagę na trzy rze­czy:

1. Kry­zysy zda­rzają się re­gu­lar­nie, ale po nich ry­nek za­wsze wspina się jesz­cze wy­żej.

2. Droga pod górę jest wy­bo­ista.

3. W le­wej czę­ści wy­kresu do­strzec można jedno wiel­kie i brzyd­kie zda­rze­nie. O nim opo­wiem póź­niej.

Aby zro­zu­mieć, dla­czego ry­nek ka­pi­ta­łowy za­wsze idzie w górę, na­leży uświa­do­mić so­bie, czym tak na­prawdę on jest. Ry­nek to zbiór wszyst­kich spółek no­to­wa­nych na gieł­dzie. Spółki no­to­wane na gieł­dzie to przed­się­bior­stwa emi­tu­jące ak­cje, które mogą być na­by­wane przez róż­nego ro­dzaju pod­mioty in­sty­tu­cjo­nalne lub in­we­sto­rów in­dy­wi­du­al­nych. Je­śli do­ko­namy za­kupu ak­cji, sta­jemy się wła­ści­cie­lem czę­ści spółki.

Pre­zen­to­wane w książce wy­kresy przed­sta­wiają in­deks Dow Jo­nes In­du­strial Ave­rage (DJIA). Czę­sto po­wo­łuję się na niego, po­nie­waż jest to je­dyna grupa spółek od­zwier­cie­dla­jąca sze­roki ry­nek ak­cji z tak długą hi­sto­rią no­to­wań. W 1896 roku nie­jaki Char­les Dow wy­brał 12 spółek z wio­dą­cych ame­ry­kań­skich branż i na ich ba­zie stwo­rzył in­deks. Dzi­siaj w skład DJIA wcho­dzi 30 du­żych ame­ry­kań­skich przed­się­biorstw. Zo­stawmy jed­nak ten wskaź­nik, który wpro­wa­dzi­łem do na­szych roz­wa­żań tylko z uwagi na jego bo­gac­two da­nych. Się­gnijmy po coś bar­dziej przy­dat­nego i kom­plek­so­wego: CRSP US To­tal Mar­ket In­dex[18]. Tak, na­zwa jest zło­żona, ale nie po­winna prze­ra­żać. Jest to in­deks obej­mu­jący prak­tycz­nie wszyst­kie spółki no­to­wane na ame­ry­kań­skich gieł­dach. Co waż­niej­sze, to wła­śnie on sta­nowi pod­stawę kom­po­no­wa­nia składu port­fela To­tal Stock Mar­ket In­dex Fund, fun­du­szu VTSAX firmy Van­gu­ard, o któ­rym wspo­mi­na­łem wcze­śniej. Za­mysł jest taki, aby za­cho­wa­nia tego fun­du­szu oraz in­deksu były nie­malże iden­tyczne. W VTSAX może za­in­we­sto­wać każdy, za­tem będę po­słu­gi­wał się nim jako od­po­wied­ni­kiem sze­ro­kiego rynku ak­cji. Gdy ostat­nio spraw­dza­łem, fun­dusz ten obej­mo­wał około 3700 spółek, ale ta liczba pod­lega wa­ha­niom. Nie ma to jed­nak więk­szego zna­cze­nia, po­nie­waż in­we­stu­jąc w VTSAX, zo­staje się czę­ścio­wym wła­ści­cie­lem każ­dej spółki no­to­wa­nej na gieł­dzie, bez względu na to, ile ich ak­tu­al­nie jest.

W 1976 roku John Bo­gle, za­ło­ży­ciel The Van­gu­ard Group, za­pre­zen­to­wał światu pierw­szy w hi­sto­rii fun­dusz in­dek­sowy. Był on oparty na S&P 500 i po­zwa­lał in­we­sto­rom nie­wiel­kim kosz­tem wejść w po­sia­da­nie czę­ści każ­dej z 500 naj­więk­szych ame­ry­kań­skich firm. Nie­mal na­tych­miast fun­dusz ten stał się naj­lep­szym na­rzę­dziem umoż­li­wia­ją­cym ko­rzy­sta­nie z tego, że ry­nek za­wsze idzie w górę. Na­stęp­nie, w 1992 roku, Van­gu­ard stwo­rzył ko­lejny fun­dusz in­dek­sowy, tym ra­zem oparty na wszyst­kich no­to­wa­nych spół­kach gieł­do­wych w USA. Po­przez ten fun­dusz in­we­sto­rzy zy­skali moż­li­wość po­sia­da­nia każ­dej pu­blicz­nej spółki w kraju, a nie tylko 500 naj­więk­szych.

Kilka słów gwoli wy­ja­śnie­nia. Van­gu­ard To­tal Stock Mar­ket In­dex Fund wy­stę­puje w wielu wa­rian­tach: VTSAX, VTSMX, VTI i jesz­cze kilku in­nych. Czym się one od sie­bie róż­nią? Omó­wimy to póź­niej. Na ra­zie ogra­ni­czę się tylko do tego, że każdy z tych wa­rian­tów ma do­kład­nie taki sam skład port­fela, oparty na in­dek­sie CRSP. VTSAX to po pro­stu wer­sja pro­duktu okre­ślana mia­nem ad­mi­ral­skiej (Ad­mi­ral Sha­res). In­we­stuję wła­śnie w ten typ fun­du­szu i dla­tego nim po­słu­guję się w książce.

Wiemy już, czym jest ry­nek ak­cji. Wiemy też, że ry­nek za­wsze idzie w górę. Za­sta­nówmy się jed­nak, co spra­wia, że tak się dzieje. Są ku temu dwa pod­sta­wowe po­wody.

Sa­mo­oczysz­cza­nie się rynku

Spójrzmy na li­stę 30 spółek wcho­dzą­cych w skład DJIA. Ile z pier­wot­nych 12 firm na­dal się w nim znaj­duje? Jedna - Ge­ne­ral Elec­tric. Więk­szość przed­się­biorstw, które obec­nie na­leżą do in­deksu, nie ist­niała jesz­cze, gdy był on two­rzony. Z ko­lei więk­szość pier­wot­nie na­le­żą­cych do in­deksu spółek nie do­trwała do cza­sów współ­cze­snych. Nie­które pod­mioty prze­kształ­ciły się w inne, po­zo­stałe zban­kru­to­wały. I na tym wła­śnie to po­lega. Ry­nek nie stoi w miej­scu. Przed­się­bior­stwa re­gu­lar­nie z niego zni­kają i są za­stę­po­wane przez nowe.

To samo można po­wie­dzieć o VTSAX. Obej­muje on nie­mal każdą spółkę no­to­waną na ame­ry­kań­skich gieł­dach. Spójrzmy te­raz na krzywą Gaussa i wy­obraźmy so­bie, że przed­sta­wia ona roz­kład gieł­do­wych stóp zwrotu z wszyst­kich 3700 spółek.

Naj­gor­sze wy­niki ge­ne­rują spółki po le­wej stro­nie, naj­lep­sze zaś stopy zwroty wy­pra­co­wują pod­mioty po stro­nie pra­wej. Po­zo­stałe re­zul­taty pla­sują się gdzieś mię­dzy nimi. Jaki jest naj­mniej po­żą­dany wy­nik w in­we­sty­cji? Ban­kruc­two spółki - ozna­cza to spa­dek cen ak­cji do zera. Taka firma oczy­wi­ście znika z rynku i słuch po niej gi­nie. Jaki jest naj­lep­szy moż­liwy zwrot? 100%? Nie. Praw­do­po­dobne jest 200%, 300%, 1000%, 10 000%, a na­wet wię­cej. Gór­nej gra­nicy nie ma. Ze­sta­wie­nie to nie jest więc sy­me­tryczne, co wy­raź­nie fa­wo­ry­zuje ob­sta­wia­ją­cych, że ry­nek za­wsze idzie w górę.

Krzywa Gaussa

Gdy­by­śmy rze­czy­wi­ście przy­go­to­wali tego ro­dzaju mo­del dla wszyst­kich 3700 spółek wcho­dzą­cych w skład VTSAX, prze­ko­na­li­by­śmy się, że nie­które gwiazdy bledną, ale ich miej­sce zaj­mują nowe firmy, które roz­wi­jają się, od­no­szą suk­cesy i osta­tecz­nie zdo­by­wają uzna­nie na gieł­dzie, cią­gnąc in­deksy w górę. Pro­ces za­stę­po­wa­nia firm umie­ra­ją­cych przez nowe pod­mioty po­wo­duje, że ry­nek (a więc też VTSAX) ma zdol­ność do tzw. sa­mo­oczysz­cza­nia się. Chciał­bym jed­nak pod­kre­ślić, że me­cha­nizm ten działa tylko w przy­padku fun­du­szy in­dek­so­wych sze­ro­kiego rynku. Kiedy do gry wcho­dzi "pro­fe­sjo­nalny za­rzą­dza­jący" i stara się osią­gnąć stopy zwrotu lep­sze niż ry­nek, po­wyż­sze za­sady prze­stają obo­wią­zy­wać. Za­rzą­dza­jący mogą sku­tecz­nie po­kpić sprawę i zresztą czę­sto tak wła­śnie się dzieje. Nie chcę też wspo­mi­nać, że z tego ty­tułu od in­we­sto­rów po­bie­rana jest pro­wi­zja, która jest na­li­czana bez względu na osią­gane re­zul­taty. Za­gad­nie­niem tym zajmę się w jed­nym z ko­lej­nych roz­dzia­łów.

Ak­cja jako część przed­się­bior­stwa

Warto uświa­do­mić so­bie, co tak na­prawdę po­sia­damy, kiedy in­we­stu­jemy w VTSAX. Na­by­wa­jąc ten fun­dusz, sta­jemy się wła­ści­cie­lem czę­ści każ­dej spółki no­to­wa­nej na ame­ry­kań­skich gieł­dach. Ak­cje to nie tylko ka­wałki pa­pieru - a dziś bar­dziej za­pisu elek­tro­nicz­nego - pod­le­ga­jące ob­ro­towi. Ten, kto ma ak­cje, jest wła­ści­cie­lem frag­mentu przed­się­bior­stwa, które składa się z grupy lu­dzi nie­stru­dze­nie pra­cu­ją­cych na rzecz za­spo­ka­ja­nia po­trzeb swo­ich klien­tów i po­zy­ski­wa­nia no­wych. Po­szcze­gólne grupy współ­ist­nieją z in­nymi w bar­dzo trud­nych wa­run­kach, w któ­rych suk­ces od­no­szą wy­łącz­nie te od­zna­cza­jące się wy­star­cza­ją­cym dy­na­mi­zmem, mo­ty­wa­cją i kom­pe­ten­cjami. Prze­gry­wają na­to­miast inne, któ­rym tego bra­kuje. To jest wła­śnie ten spe­cy­ficzny me­cha­nizm, który po­wo­duje, że ak­cje i sto­jące za nimi przed­się­bior­stwa sta­no­wią naj­po­tęż­niej­szą i naj­bar­dziej ren­towną klasę ak­ty­wów in­we­sty­cyj­nych.

W po­rządku, dys­po­nu­jemy po­tęż­nym na­rzę­dziem po­więk­sza­nia ma­jątku, ale - i to jest bar­dzo ważna uwaga - od­zna­cza się ono pewną ce­chą, która spra­wia, że wiele osób na rynku traci: marsz w górę bywa wy­bo­isty, stre­so­genny, a za ro­giem nie­ustan­nie czai się wiel­kie i brzyd­kie zda­rze­nie. Wię­cej na te­mat trud­no­ści za­ra­bia­nia na gieł­dzie na­pi­szę w ko­lej­nym roz­dziale.

KSIĄŻKI WY­DAW­NIC­TWA MA­KLER­SKA.PL

Krok po kroku. O wol­no­ści fi­nan­so­wej i do­stat­nim, speł­nio­nym ży­ciu JL Col­lins

Lek­cje hi­sto­rii Ariel Du­rant, Will Du­rant

Wy­cena firmy Aswath Da­mo­da­ran

Twój mózg, twoje pie­nią­dze Ja­son Zweig

Mi­strzo­wie ryn­ków fi­nan­so­wych Jack D. Schwa­ger

Spe­ku­la­cja in­tu­icyjna Cur­tis M. Fa­ith

Książka o in­we­sto­wa­niu, tom 1 Ra­fał Ja­nik

Książka o in­we­sto­wa­niu, tom 2 Ra­fał Ja­nik

Kiedy pie­niądz umiera Adam Fer­gus­son

Psy­cho­lo­gia giełdy An­dré Ko­sto­lany

Giełda. Po­czą­tek To­masz Trela

Za­rzą­dza­nie wiel­ko­ścią po­zy­cji Tom Basso

Ana­liza price ac­tion: od­wroty Al Bro­oks

Nie­zwy­kłe złu­dze­nia i sza­leń­stwa tłu­mów Char­les Mac­kay

Tra­der Vic Vic­tor Spe­ran­deo

Zwy­kłe ak­cje, nie­zwy­kłe zy­ski Phi­lip A. Fi­sher

Naj­waż­niej­sza rzecz Ho­ward Marks

Za­wód in­we­stor gieł­dowy. Nowe uję­cie dr Ale­xan­der El­der

Świece ja­poń­skie i ana­liza wy­kre­sów ce­no­wych Steve Ni­son

Ana­liza tech­niczna ryn­ków fi­nan­so­wych John J. Mur­phy

Se­krety tra­dingu krót­ko­ter­mi­no­wego Larry Wil­liams

Ana­liza price ac­tion: trendy Al Bro­oks

Day tra­ding Joe Ross

In­side bar Ma­ciej Go­liń­ski

Psy­cho­lo­gia sku­tecz­nego tra­dingu Steve Ward

Geo­me­tria Fi­bo­nac­ciego. Nowe uję­cie Pa­weł Da­nie­le­wicz

Ar­ty­ści ryn­ków Mi­chael McCar­thy

Ty­tuł ory­gi­nału: The Sim­ple Path to We­alth: Your road map to fi­nan­cial in­de­pen­dence and a rich, free life
Prze­kład: Bar­tosz Sał­but
Re­dak­cja me­ry­to­ryczna: Ra­fał Ja­nik, Da­niel Ja­wo­ro­wicz
Ko­rekta: Adam Osiń­ski, Łu­kasz Mac­kie­wicz (eKo­rek­ta24.pl)
Skład: Maga Siar­kie­wicz
Ilu­stra­cja na okładce: Marta Ma­rek
Pro­jekt okładki: Maga Siar­kie­wicz
The Sim­ple Path to We­alth Co­py­ri­ght ? 2016 by JL Col­lins. All ri­ghts re­se­rved. No part of this pu­bli­ca­tion may be re­pro­du­ced, di­stri­bu­ted, or trans­mit­ted in any form or by any me­ans-elec­tro­nic, me­cha­ni­cal, pho­to­copy, re­cor­ding or any other-except for brief qu­ota­tions in prin­ted re­views, wi­thout prior writ­ten per­mis­sion of the au­thor.
Co­py­ri­ght ? for Po­lish edi­tion by Epi­log. All ri­ghts re­se­rved. Po­znań 2023
ISBN: 978-83-96466-58-7
Księ­gar­nia Ma­kler­ska.pl ul. Nowe Osie­dla 22/7 62-040 Pusz­czy­kowo tel. 513 160 320 e-mail: ksie­gar­nia@ma­kler­ska.pl
Ksi­ęgar­nia in­ter­ne­to­wa: www.ma­kler­ska.pl
Fa­ce­book: Fa­ce­book.com/ma­kler­ska
In­sta­gram: In­sta­gram.com/ma­kler­ska.pl
YouTube: youtube.com/c/ma­kler­skaTV
Kon­wer­sja: eLi­tera s.c.
.
Cie­szymy się, że czy­tasz tę pu­bli­ka­cję z le­gal­nego źró­dła.Sza­nu­jąc pracę au­tora oraz na­szą wspie­rasz roz­wój i edu­ka­cję in­we­sto­rów w Pol­sce.
Każdy sprze­dany przez nas ebook jest in­dy­wi­du­al­nie zna­ko­wany za po­mocą tech­no­lo­gii Wa­ter­mark.
Mi­łej lek­tury!
.
Aby po­więk­szyć wy­kres na więk­szo­ści czyt­ni­ków Kin­dle, na­leży dwu­krot­nie ude­rzyć pal­cem w śro­dek ob­razka. Gdy w pra­wym gór­nym rogu po­jawi się znak X, ozna­cza to, że je­ste­śmy w try­bie na­wi­ga­cji po gra­fice.Ruch roz­cią­ga­jący dwoma pal­cami po­więk­szy ob­ra­zek i mo­żemy po­ru­szać się po nim prze­su­wa­jąc pal­cem. Po­więk­szony ob­ra­zek w do­wol­nym mo­men­cie można za­mknąć ude­rza­jąc pal­cem w znak X w pra­wym gór­nym rogu.
.

Książkę de­dy­kuję córce Jes­sice. Na­pi­sa­łem ją dla niej i dzięki jej in­spi­ra­cji. Pu­bli­ka­cję po­świę­cam rów­nież czy­tel­ni­kom www.jlcol­lin­snh.com, któ­rych py­ta­nia i uwagi od wielu lat po­ma­gają mi zro­zu­mieć, czego tak na­prawdę po­trze­bują osoby dą­żące do osią­gnię­cia nie­za­leż­no­ści fi­nan­so­wej.