Jak z bankruta stać się milionerem - Doktor Wojciech Chmielewski

Kup ebooka

19.90 zł
17.51 zł (17,51 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

DŁUGI TO STAN UMYSŁU I ZŁE NAWYKI

Czy możliwe jest, aby spłacić wszystkie długi, mając 5 zł w portfelu? Jak zarządzać swoim długiem, aby na nim zarabiać? Co wiedzą ci, którzy wielokrotnie wpadali w długi i bardzo szybko z nich wychodzili? Jak skonstruować własny świat finansów, aby wzbogacał cię wtedy, kiedy ty korzystasz z życia? Dlaczego tylko nieliczni potrafią zarządzać swoim długiem tak, jak gdyby mieli patent wzbogacania? Co musisz wiedzieć, aby pozbyć się długów i zacząć zarabiać duże pieniądze? Czy jesteś gotów, już teraz, zastosować program wychodzenia z długów?

Sprawdź, jak szybko zarobisz swój pierwszy milion bez długów. Pozbądź się nieprzespanych nocy, chaosu w głowie, niepewnej przyszłości, zmęczenia i bezsilności. Zmień swój świat finansów. Zatrzymaj napływające do spłacenia raty, uciekające dni, narastającą niemoc i bezsilność. Zbuduj wiarę i nadzieję stabilności finansowej. Przerwij pętlę kredytową i zacznij zarabiać na plus.

Dbaj o swój czas i swoją rodzinę. Zaprzęgnij pieniądze do pracy nad stabilnością. Chroń swoje zdrowie, zmniejszając stres z powodu obciążeń finansowych. Możesz zastanawiać się, czy jest to możliwe i czy sprawdzi się w twoim przypadku. Możesz również zastosować program wychodzenia z długów i szybkiego wzbogacenia, przekonując się, że metoda działa także w twoim przypadku.

Już dzisiaj powiedz stop swoim długom i rozpocznij drogę ku dobrobytowi. Czas na porządki i systematyzację życia finansowego. Czas na akcję, spokój i stabilność. Na kartach tej książki zdradzam swoją drogę wychodzenia z długów, a z moich doświadczeń skorzystało już wiele osób.

Uważna lektura dostarczy konkretnych wskazówek i podpowiedzi, co robić, aby osiągnąć finansowy sukces.

Osobiste doświadczenia

HISTORIE LUDZI INSPIRUJĄ, SPRAWIAJĄC, ŻE NIEMOŻLIWE STAJE SIĘ MOŻLIWE

Plan wychodzenia z długów powstał dzięki moim doświadczeniom i wiedzy zdobytej w procesie edukacji.

W trakcie trwania studiów założyłem firmę w branży sportowej. Był to pierwszy poważny biznes. Spora inwestycja jak na 23-latka, który wyszedł z domu bez żadnego wsparcia finansowego i rzeczowego. Myślę, że wielu z nas zaczyna swoje życie od przysłowiowej łyżki.

Bez środków finansowych, z wielkimi marzeniami, chciałem otworzyć własną działalność. Jedyne, co przyszło mi do głowy, to oczywiście pożyczka. Zainwestowałem pożyczone od znajomych i rodziny pieniądze. W 1997 roku startowałem z pierwszym sklepem w branży sportowej. Minęły trzy lata. Prowadziłem trzy sklepy markowe, dwa serwisy i własny lokal handlowy. Cieszyłem się życiem i wydawałem pieniądze. Poczucie stabilności i dobrej passy - to wspaniałe uczucie towarzyszyło mi każdego dnia. W trakcie tłustych lat cieszyłem się sukcesami, które przyszły bardzo szybko. Mój system koncentracji i systematyczności rozluźnił się. Po kolejnych dwóch latach nieumiejętnego prowadzenia biznesu interesy zaczęły się pogarszać. Pojawiały się coraz większe koszty, pożyczki i inwestycje. Przedsiębiorstwo miało duży deficyt finansowy. Wartość długu trzykrotnie przewyższała majątek firmy. W międzyczasie wszedłem w spółkę medyczną. Osiem miesięcy później z powodu trudności we współpracy zrezygnowałem ze spółki, skutkiem czego zwiększyły się straty. Niewłaściwie zainwestowałem czas i pieniądze. 600 tys. długu w 2001 roku to spora kwota, zwłaszcza dla 27-letniego mężczyzny, przyprawiająca o mdłości i ból głowy. Jak odrobić takie straty, gdy brak majątku trwałego i jakichkolwiek oszczędności na koncie? Wszystko było na kredyt. Kiedy inni zarabiali duże pieniądze i cieszyli się życiem, ja marzyłem, aby wyjść na zero. Bardzo chciałem mieć zero.

W jednej chwili zaczęły walić się wszystkie plany i nadzieje na lepsze życie. Gorycz i strach przepełniała moje serce. Dzwoniące telefony, ponaglenia, wezwania ostateczne, przedsądowne, komornicy, ZUS i urząd skarbowy. Kilka nietrafionych inwestycji i konsumpcyjne życie przyczyniły się do zachwiania finansowego. Świat okazał się nieprzewidywalny, nadzieja na wzrost obrotów i zysków nie zrealizowała się. Nawet dziś, gdy sobie o tym przypominam, czuję ten spinający stres.

W krótkim okresie, bo zaledwie w ciągu jednego roku patrzyłem, jak moje zaległości lawinowo rosły, a ja musiałem dźwigać tę odpowiedzialność. Wtedy to zastosowałem pewien plan, który systematycznie realizowałem przez sześć lat. W roku 2007 moja sytuacja była ustabilizowana.

Plan był w swojej prostocie genialny i możliwy do zastosowania. Zrobiłem kilka małych kroków, które w ciągu 6 lat dały rozwój i stabilność. To było kilka lat systematyczności, samozaparcia i pracy nad sobą. Za pożyczone 5 tys. zł otworzyłem nową firmę. W międzyczasie szkoliłem się, rozwijałem, inwestowałem w siebie i w swoje przedsięwzięcie. Firma rozrastała się, a ja spłacałem długi. Korzystałem z wielu mądrych rad kolegów, specjalistów oraz z intuicji. Dzięki wielkiej determinacji wytrzymałem ten trudny okres, wzmacniając się poprzez ból i cierpienie. To była bardzo cenna lekcja od życia. Po sześciu latach moje aktywa w postaci nieruchomości i przychodów zaczęły przewyższać rozchody. W końcu na rachunku bankowym miałem wymarzone zero: zero długów, a dodatkowo akcje, fundusze, oszczędności i nieruchomości. I wtedy przyszło wielkie szczęście i rozluźnienie.

Stabilna sytuacja rozbudziła marzenia i chęć dalszego rozwoju. Ambicje były niezaspokojone, chęci duże. Zacząłem inwestować. Aby realizować swoje zamierzenia, powoli zacząłem łamać wcześniej ustalone i sprawdzone zasady. Cierpliwość, konsekwencja, wytrwałość i determinacja zamieniły się w zniecierpliwienie, chęć posiadania, łapanie okazji i chciwość. Po raz pierwszy od wielu lat wziąłem kredyt, aby zrealizować inwestycję. Zacząłem zmieniać branże i przekształcać się. Zamknąłem trzy sklepy, podjąłem kilka ryzykownych operacji na rynku finansowym i stało się. W roku 2010 spostrzegłem, że jestem w środku cyklonu, który prowadzi mnie do skutków z lat 2000/2001. Czas chwilowych zawirowań w gospodarce światowej zwiększył ryzyko, a moje aktywa topniały. Bardzo szybko zatrzymałem ten proces i znowu uruchomiłem swój program. Zobaczyłem, że sytuacja stabilności finansowej, którą wypracowałem, mogła szybko ulec zmianie. Powróciłem do sprawdzonej metody. Aktualnie dzielnie bronię stabilności finansowej i zdecydowanie szybciej łagodzę skutki kryzysu. Jest to druga poważna lekcja i kilka nieodrobionych prac domowych z tematu: jak poradzić sobie z kryzysem. Musiałem powtórzyć i nadrobić zaległe lekcje wychodzenia z długów. Dzięki tej powtórce wzmocniłem się i wiem, jak wyjść z długów. Własne doświadczenia pobudziły mnie do przeanalizowania procesu zadłużania się i łatwego poddawania życiu konsumpcyjnemu.

Bardzo uważnie przyglądałem się sobie i innym. Notowałem słowa, obserwowałem emocje i zachowania. Połączyłem swoje obserwacje z wiedzą psychologiczną, oraz ekonomiczną i doszedłem do zdumiewających wniosków. Moje refleksje i obserwacje pozwoliły stworzyć niezawodny system wychodzenia z długów. Sprawdza się z powodzeniem w każdym trudnym wariancie finansowego zadłużenia. Metoda jest przetestowana przez wiele osób.

Chciałbym tą lekcją podzielić się z tobą, drogi czytelniku. Być może, tak jak ja kiedyś, siedzisz w domu i zastanawiasz się, co dalej, jak wyjść z tego bagna. Być może masz poczucie, że jesteś stary albo myślisz, że już nic ciekawego cię nie spotka. Znam doskonale każde to uczucie, każdą myśl, każdy obraz i narastający lęk oraz bezsilność. Od czasu do czasu pojawia się jeszcze chęć walki i poczucie mocy, lecz nie trwa to zbyt długo. Myślę, że moja droga może stać się dla ciebie inspiracją i zapoczątkować zmianę twojej sytuacji finansowej. Czego z całego serca ci życzę.

Uśmiech losu czy stała konsekwentna praca?

SUKCES TO WIELKIE MARZENIA, CIĘŻKA, KONSEKWENTNA PRACA I ODROBINA TALENTU

Z tarapatów finansowych każdy pragnie wyjść w ciągu jednej chwili. Nikt przy zdrowych zmysłach nie lubi cierpieć i doznawać bólu. Kłopoty finansowe są doskonałym przykładem tego. Chcemy jak najszybciej pozbyć się długów. Czas i sposób to najważniejsze kryteria tej materii. Istnieją dwie drogi wyjścia z długów:

Pierwsze podejście - szybkie, ryzykowne, o niskim prawdopodobieństwie powodzenia. Drugie podejście - wolniejsze, bardziej stabilne, o wysokim poziomie prawdopodobieństwa wyjścia z kłopotów i budowania stabilności finansowej.

Pierwsze podejście to szybki sposób zbicia fortuny i łatwe pieniądze, związane raczej z losem i szczęśliwym przypadkiem niż z własną pracą: otrzymanie spadku, wygrana na loterii, wyjazdy za granicę, trafiona inwestycja, szara strefa, posiadanie bogatego partnera, szukanie złotej zasady, wygrana w kasynie, interes życia itd. Powyższe zdarzenia pojawiają się w życiu, ale obarczone są wysokim ryzykiem i niskim rachunkiem prawdopodobieństwa. Zatem pierwsza droga wychodzenia z długów zdecydowanie nie znajduje miejsca w tej książce.

Ktoś, kto zwykle liczy na korzystny zbieg okoliczności i uśmiech losu, należy do grupy osób z zewnętrznym ośrodkiem kontroli. Znaczy to tyle, że swoje kłopoty i niepowodzenia uzależnia od sytuacji zewnętrznych. To różni ludzie i zdarzenia odpowiadają za aktualną sytuację materialną i jego długi. Ogólnie mówiąc, jest to osoba, która nie bierze odpowiedzialności za swoje życie, a przerzuca zdecydowanie większą jej część na zewnątrz. Schemat zewnętrznego sterowania pozbawia odpowiedzialności indywidualnej i możliwości wzięcia życia we własne ręce.

Drugie podejście wychodzenia z długów jest stabilne i pewniejsze. Opiera się na przemyślanej, sprawdzonej i zaplanowanej strategii, którą realizuje się konsekwentnie przez siedem lat. Decydując się na tę drogę, mogę zapewnić cię, drogi czytelniku, że będziesz zaskoczony i szczęśliwy z powodu osiągniętych efektów. Sposób drugi oparty jest na wykonywaniu czynności zgodnie z ustaleniami w tej publikacji. Aby zastosować pełny program wychodzenia z długów, zapraszam do dokładnej analizy materiału znajdującego się w twoich rękach.

Świat potrzebuje kryzysów, by się rozwijać

Rozmawiając z wieloma ludźmi o ich problemach finansowych, zwróciłem uwagę na pewną opinię o czasach, w których żyją. Z owych opowieści wynika, że żyjemy w bardzo trudnych czasach. Duża konkurencja, pogoń za zyskiem, cięcie kosztów, niepewność rynków. To przekonanie osób znajdujących się obecnie w kryzysie finansowym. Co na to historia? Czasy, w których żyjesz, są o niebo lepsze od czasów naszych przodków!!! A każdy kryzys miał swój koniec, który był początkiem wielkich wzrostów gospodarczych.

Gwoli przypomnienia...

Z życia finansowego USA i świata

Lata 1780-1782 - pierwszy prezydent Stanów Zjednoczonych George Washington powiedział: "Nie mamy pieniędzy, nie mamy ich już bardzo długo". W Stanach Zjednoczonych wybuchały bunty przeciwko wysokim podatkom, polityce gospodarczej władz, ludzie żyli na skraju ubóstwa, żołnierze nie dostawali żołdu.

A potem Washington zbudował majątek o wartości prawie miliona dolarów.

1837 rok - poważny kryzys finansowy w USA. Wielka panika 1837 roku trwała 5 lat. Spekulacyjna bańka pękła. Brak interwencji establishmentu, padające banki, rosnące bezrobocie i wielka depresja finansów domowych i publicznych. Pewien podróżnik w 1840 roku napisał: "Panika jest tak silna, a rozpacz tak wszechogarniająca, że wielu farmerów, mimo że zaorali swoje pola, a niektórzy zasiali zboże, opuściło swoje domostwa, nie zostawiając na swoich ziemiach żadnego ducha". Od tego czasu wszystkie kryzysy miały zasięg światowy.

Po pięciu latach nastąpił wzrost gospodarczy. Kryzys minął.

W 1857 roku można było przeczytać w gazecie: "To mroczne chwile w historii. Od wielu lat nie było takiej żałoby i takiego głębokiego lęku - większość ludzi, którzy czytają tę gazetę, nigdy nie była świadkiem tak wielkiego kryzysu". Kryzys południowo-północny USA. Słabe rządy polityczne prezydenta Jamesa Buchanana i różnice między bogatym Południem a biedną Północą wzmocniły kryzys polityczny, finansowy i społeczny.

To również minęło.

Kolejny kryzys to 1873 rok; rozpoczął się w Europie kontynentalnej. Stany Zjednoczone pogrążyły się w panice. W prasie można było przeczytać: "W całym kraju producenci zamykają fabryki i zwalniają pracowników po prostu dlatego, że nie mogą sprzedać towarów ani pożyczyć pieniędzy w oczekiwaniu na wzrost popytu".

I ta pogrążająca się panika również minęła.

W 1893 roku ogarnięte kryzysem Stany Zjednoczone kolejny raz zostały poddane próbie. Nie tylko Stany Zjednoczone, ale cała światowa gospodarka. Produkcja w Stanach Zjednoczonych spadła o 9,4%. Bezrobocie i czarna rozpacz.

To również jest poza nami.

1929 rok - KRYZYS STULECIA - H.C. Hoover, obejmując prezydenturę, zapowiadał umocnienie wolnej przedsiębiorczości ("systemu amerykańskiego"), ale 24 X 1929 roku nastąpił krach na giełdzie w Nowym Jorku ("czarny czwartek"), który zapoczątkował w USA wielki światowy kryzys gospodarczy. Produkcja w USA spadła o połowę, bezrobocie osiągnęło 25% ogółu zatrudnionych. Szczególnie ciężkie stało się położenie farmerów: 1/4 z nich wskutek zadłużenia straciła ziemię. Środki podjęte przez Hoovera dla ratowania gospodarki okazały się niewystarczające.

Ale i ten koszmarny kryzys mamy za sobą.

2000/2001 - pęka bańka internetowa na giełdzie, ataki terrorystyczne, wojny... kilka lat i znowu wychodzimy z kryzysu.

To również mamy za sobą.

2007/2008 - kryzys gospodarczy, padają banki, rynek nieruchomości zamiera. Wzrasta bezrobocie, osłabia się dolar. Rząd USA drukuje miliardy dolarów.

2011 rok - waluta euro jest zagrożona, Grecja jest na skraju bankructwa.

W dzisiejszych czasach mamy jeszcze głodne sensacji media, które potrafią pompować panikę w dusze zalęknionych konsumentów.

Cóż ten kryzys może mówić o przyszłości?

Mamy przed sobą złote czasy. Każdy kryzys stwarzał szansę tym, którzy nie poddali się hipnotycznemu słowu "kryzys". Oni czytają to słowo jako "szansa".

Nic nie trwa wiecznie.... A tym bardziej kryzys.

Nie pozwól sobie wmówić, że to w przeszłości były wszystkie szanse. Nie hipnotyzuj się słowami, że teraz jest trudniej. Każdy kryzys był potencjalną szansą na rozwój.

W 1907 roku John D. Rockefeller powiedział: "Ludzie czasami mówią tak, jak gdybyśmy my, starsi mężczyźni, żyli w czasach wyjątkowych możliwości - jak gdyby dzisiaj nie było szans dla młodego człowieka, żeby mógł zrobić to, co robiło moje pokolenie, jak gdyby wszelkie ścieżki były zamknięte, a wszystkie wielkie czyny już dokonane. Nie mogą być w większym błędzie. W czasach, w których ja się urodziłem, panowały mroki północy; teraz oślepia nas słońce południa".

Życzę powodzenia w odkryciach kryzysowej szansy.