Wprowadzenie
Przedstawiając czytelnikowi tę książkę pragnę zwrócić uwagę na kilka faktów. Książka ta została napisana w 1940 roku w innych czasach niż żyjemy obecnie. Zmieniła się technologia, czynniki, nowe prawa itd. jednak wiele wskazówek z tej książki jest wciąż aktualnych. Jesse pisze o przewodniku - ma na myśli książeczkę z zapisami, które po pewnym czasie może posłużyć jak przewidywanie nadchodzących ruchów, trendów.
W książce mamy również do czynienia z wyrazami z giełdy między innymi: ticket - 3 literowy kod danej spółki, translux - urządzenie do wyświetlania notowań giełdowych, trader, spekulant - gracz giełdowy, over-trading - przetrejdowanie, byk - symbol hossy - długotrwały trend wzrostowy, niedźwiedź - symbol bessy - spadki.
Jesse Livermore był jednym z najbardziej znanych spekulantów giełdowych. Jego biografia jest opisana w książce Wspomnienia gracza giełdowego - Edwin Lefevre - 1923. Na końcu książki znajdziemy jego wykresy wraz z komentarzami Jesse'go. Wyrażenia z kolumny są tam zapisane po angielsku, aby ułatwić czytelnikowi zrozumienie wykresów. Jest to książka z oryginalnego tłumaczenia wraz z przedmową Edwarda Jerome Dies. Zapraszam do lektury.
Przedmowa
Kariera Jessego L. Livermore'a jest jasną plamą na schemacie spekulacji. Był w oczach opinii publicznej jako czynnik giełdowy prawie nieprzerwanie, odkąd jako młodzieniec błysnął jak kometa na spekulacyjnym niebie i stał się znany jako milioner Mały Nurek.
Rzeczywiście był pogromcą, a w rzadkich przypadkach skala jego operacji powodowała, że Wall Street mrugał ze zdumienia. Jednak ślepy przypadek nigdy nie pojawił się w jego spekulacjach. Każdy ruch był dotknięty wyjątkowym geniuszem, popartym niekończącymi się badaniami i zawziętą cierpliwością Griseldy (trzyaktowa opera Atonina Vivaldiego - autor ma tu na myśli porównanie).
Jesse Livermore przez czterdzieści lat badał światową i krajową sytuację gospodarczą z niemal fanatyczną intensywnością. W ciągu tych samych czterdziestu lat studiował, rozmawiał, marzył, mieszkał i handlował na rynkach spekulacyjnych. Jego świat był ruchem cen, jego nauka prawidłowego przewidywania takich ruchów.
Miałem przywilej poznać osobiście niektórych wielkich spekulantów naszych czasów i obserwować z bliska ich fascynującą działalność. Jeśli chodzi o zakres intelektualny i naturalne predyspozycje, uważam Jesse Livermore za największego spekulanta i analityka rynku od przełomu wieków. W jednej z moich książek stwierdziłem, że mógłby stracić na wartości każdego dolara, mając niewielki kredyt maklerski zamknięty w pokoju z symbolami giełdowymi, a w ciągu kilku aktywnych miesięcy rynkowych mógłby wyjść z nową fortuną. Taki jest znak jego geniuszu.
Swoją pierwszą sensację stworzył, gdy miał piętnaście lat. Jego matka była najbardziej zdziwiona, bo rzucił jej na kolana tysiąc dolarów w banknotach pięciodolarowych, po raz pierwszy zebranych na giełdzie. Swoją kolejną sensację stworzył, kończąc cztery lata matematyki w ciągu jednego roku, pracując jako marker zarządu w domu maklerskim. Od tamtej pory tworzy rynkowe sensacje, a dla zainteresowanych nauką spekulacji ta mała książeczka, jeśli nie sensacja, to przynajmniej zaskakujące wyjście.
Powód jest oczywisty. Każdy wielki spekulant ma swoją własną metodę działania, własny tok studiów, aby dojść do wniosków, na podstawie których jest skłonny zaryzykować ogromne sumy pieniędzy. Takie metody są strzeżone jak tajemnice państwowe, czasami przez próżność podejrzeń, ale częściej z bardzo praktycznych powodów.
Kiedy więc Jesse Livermore, z charakterystyczną dla siebie szczerością, odsuwa kurtynę i publicznie ujawnia swoje zasady łączenia elementu czasu i cen, zwraca uwagę na śmiałość wśród czołowych spekulantów tamtych czasów. Przedstawia czytelnikowi owoce czterdziestu lat spekulatywnych studiów.
To nowy rozdział w barwnej sadze genialnego gracza giełdowego.
EDWARD JEROME DIES
Rozdział II. Kiedy akcje działają prawidłowo?
Akcje, podobnie jak jednostki, mają charakter i osobowość. Niektóre są napięte, nerwowe i zmienne - inne są szczere, bezpośrednie, logiczne. Poznaje się i szanuje poszczególne papiery wartościowe. Ich działanie jest przewidywalne w różnych warunkach. Rynki nigdy nie stoją w miejscu, są czasami bardzo nudne, ale nie odpoczywają po jednej cenie. Poruszają się w górę lub w dół o ułamek. Kiedy akcje wpadają w określony trend to działają automatycznie i konsekwentnie wzdłuż określonych linii w trakcie jej ruchu.
Na początku ruchu zauważysz bardzo duży wolumen sprzedaży przy stopniowo rosnących cenach od kilku dni. Wtedy nastąpi to, co nazywam "normalną reakcją". Na tej reakcji wolumen sprzedaży będzie znacznie mniejszy niż w poprzednich dniach jej przyspieszenia. Teraz ta mała reakcja jest normalna. Nigdy nie bój się normalnego ruchu. Ale bój się nietypowych ruchów.
Za dzień lub dwa aktywność zacznie się ponownie, a głośność wzrośnie. Jeśli jest to rzeczywisty ruch, w krótkim czasie naturalna, normalna reakcja zostanie przywrócona, a akcje będą sprzedawane na nowym wysokim terytorium. Ten ruch powinien trwać przez kilka dni z niewielkimi codziennymi reakcjami. Wcześniej czy później dojdzie do punktu, w którym nastąpi kolejna normalna reakcja. Kiedy to nastąpi, powinno być na tych samych zasadach, co pierwsza reakcja, ponieważ jest to naturalny sposób, w jaki zachowuje się każda akcja, gdy znajduje się w określonym trendzie. W pierwszej części tego rodzaju ruchu odległość od poprzedniego wysokiego punktu do następnego wysokiego punktu nie jest zbyt duża. Ale w miarę upływu czasu zauważysz, że robi to znacznie szybsze postępy na plusie.
Pozwólcie, że zilustruję: "Weź akcje, które zaczynają się od 50. W pierwszym etapie ruchu może stopniowo sprzedawać się do 54. Dzień lub dwa normalna reakcja może spowodować powrót do 52? lub więcej. Trzy dni później znowu jest w drodze. W tym czasie może wzrosnąć do 59 lub 60, zanim nastąpi normalna reakcja. Ale zamiast reagować, powiedzmy, tylko za punkt lub półtora punktu to naturalna reakcja z tego poziomu mogłaby łatwo wynieść 3 punkty. Kiedy za kilka dni wznowi swój postęp, zauważysz, że wolumen sprzedaży w tym czasie nie jest tak duży, jak na początku ruchu. Akcje stają się coraz trudniejsze do kupienia. W związku z tym kolejne punkty ruchu będą znacznie szybsze niż wcześniej. Akcje mogą z łatwością przejść z poprzedniego maksimum na poziomie 60 do 68 lub 70 bez naturalnej reakcji (korekty). Kiedy ta normalna reakcja wystąpi, może być bardziej dotkliwa. Może łatwo zareagować do 65 i nadal mieć tylko normalny spadek. Zakładając jednak, że reakcja wyniosła 5 lub mniej punktów to nie powinno minąć wiele dni, zanim zaliczka zostanie wznowiona, a akcje powinny być sprzedawane po zupełnie nowej wysokiej cenie. I tu właśnie pojawia się element czasu.
Nie pozwól, aby akcje zestarzały się na Tobie. Po osiągnięciu dobrego zysku musisz mieć cierpliwość, ale nie pozwól, aby cierpliwość stworzyła nastrój, który ignoruje sygnały o niebezpieczeństwie. Akcje zaczynają się ponownie, a ich wzrost o 6 lub 7 punktów w ciągu jednego dnia, a następnego dnia może o 8 do 10 punktów - z dużą aktywnością - ale w ostatniej godzinie dnia nagle nienormalne przebicie siedmiu lub ośmiu punktów. Następnego ranka przedłuża swoją reakcję o kolejny punkt, a potem znowu zaczyna posuwać się naprzód, zamykając bardzo mocno, ale następnego dnia z jakiegoś powodu nie przechodzi.
To jest natychmiastowy sygnał niebezpieczeństwa. Przez cały czas trwania ruchu miał tylko naturalne i normalne reakcje. Wtedy nagle pojawia się nienormalna reakcja - a przez "nienormalną" rozumiem reakcję w ciągu jednego dnia sześciu lub więcej punktów z ekstremalnej ceny osiągniętej tego samego dnia - coś, czego wcześniej nie było, a gdy coś dzieje się nienormalnie - rynkowo jest to sygnał ostrzegawczy, którego nie wolno ignorować.
Miałeś cierpliwość, aby pozostać przy stadzie przez cały okres jego naturalnego rozwoju. Teraz miej odwagę i zdrowy rozsądek, by uszanować sygnał niebezpieczeństwa i odejść na bok. Nie twierdzę, że te sygnały ostrzegawcze są zawsze poprawne, ponieważ, jak wspomniano wcześniej, żadne zasady dotyczące wahań akcji nie są w 100% słuszne. Ale jeśli będziesz konsekwentnie zwracać na nie uwagę to na dłuższą metę odniesiesz ogromne zyski.
Pewien spekulant o wielkim geniuszu powiedział mi kiedyś:
"Kiedy widzę przekazany mi sygnał niebezpieczeństwa, nie kłócę się z nim. Wychodzę! Kilka dni później, jeśli wszystko wygląda dobrze, zawsze mogę wrócić do domu. W ten sposób zaoszczędziłem sobie dużo zmartwień i pieniędzy. Rozumiem to w ten sposób. Gdybym szedł wzdłuż torów kolejowych i zobaczył pociąg ekspresowy jadący do mnie z prędkością sześćdziesięciu mil na godzinę, nie byłbym na tyle głupi, żeby nie zejść z torów i nie puścić pociągu. Gdy to minęło, zawsze mogłem wrócić na tor, jeśli chciałem."
Zawsze pamiętałem to jako graficzną odrobinę spekulatywnej mądrości. Każdy rozsądny spekulant jest wyczulony na sygnały o niebezpieczeństwie. Co ciekawe, z większością kłopotów spekulantami jest to, że coś w nich powstrzymuje ich od zebrania wystarczającej odwagi, by zakończyć swoje zobowiązanie, kiedy powinni. Wahają się i w tym okresie wahania obserwują, jak rynek osiąga przeciwko nim wiele punktów. Wtedy mówią: "Na następnym rajdzie (hossie) wysiądę!" Kiedy nadchodzi kolejny rajd, co w końcu się stanie - zapominają, co zamierzali zrobić, bo ich zdaniem rynek znowu ma się dobrze. Jednak ten wzrost był tylko chwilową huśtawką, która wkrótce się rozgrywa, a potem rynek zaczyna poważnie spadać. I są w tym samym miejscu - z powodu ich wahania - gdyby korzystali z przewodnika, powiedziałby im, co mają robić nie tylko oszczędzając im dużo pieniędzy, ale także eliminując ich zmartwienia.
Powtórzę, że ludzka strona każdego człowieka jest największym wrogiem przeciętnego inwestora lub spekulanta. Dlaczego nie miałby nastąpić rajd po rozpoczęciu z dużym wyprzedzeniem? Oczywiście od pewnego poziomu wzrośnie. Ale po co mieć nadzieję, że rajd zacznie się zbierać w odpowiednim momencie? Są szanse, że tak się nie stanie, a jeśli tak się stanie, chwiejny spekulant może z tego nie skorzystać.
To, co staram się wyjaśnić tej części opinii publicznej, która pragnie traktować spekulacje jako poważną sprawę i celowo pragnę to powtórzyć, to że należy wyrzucić myślenie życzeniowe - nie można odnieść sukcesu, spekulując codziennie lub co tydzień - tylko kilka razy w roku, być może cztery lub pięć razy w roku powinieneś pozwolić sobie na jakiekolwiek zobowiązanie. W międzyczasie pozwalasz rynkowi kształtować się na kolejny duży ruch.
Jeśli prawidłowo zaplanowałeś ruch to twoje pierwsze zobowiązanie przyniesie ci zysk na początku. Od tego momentu wszystko, co jest od ciebie wymagane to być czujnym i uważać na pojawienie się sygnału niebezpieczeństwa, który każe ci odejść na bok i zamienić zyski z papieru na prawdziwe pieniądze. Pamiętaj o tym: kiedy nic nie robisz ci spekulanci, którzy czują, że muszą handlować dzień w dzień, kładą podwaliny pod twoje następne przedsięwzięcie. Będziesz czerpać korzyści z ich błędów.
Spekulacje są zbyt ekscytujące. Większość ludzi spekulujących prześladuje biura maklerskie lub odbiera częste telefony, a po dniu roboczym rozmawia z przyjaciółmi o rynkach na wszystkich spotkaniach. Zawsze myślą o tickerze (3 literowy kod dla danej spółki np. mBank - MBK) lub transluxie (urządzenie do wyświetlania notowań giełdowych). Są tak pochłonięci drobnymi wzlotami i upadkami, że tęsknią za dużymi ruchami. Niemal zawsze zdecydowana większość ma zobowiązania po niewłaściwej stronie, gdy ogólny trend się zmienia. Spekulant, który upiera się przy próbach czerpania zysków z codziennych drobnych ruchów, nigdy nie będzie w stanie wykorzystać kolejnej ważnej rynkowej zmiany, gdy nastąpi. Takie słabości można skorygować, prowadząc i badając zapisy ruchów cen akcji i tego, jak one zachodzą, a także uważnie biorąc pod uwagę element czasu.
Wiele lat temu słyszałem o niezwykle udanym spekulatorze, który mieszkał w górach Kalifornii i otrzymywał notowania sprzed trzech dni. Dwa lub trzy razy w roku odwiedzał swojego brokera z San Francisco i zaczynał wystawiać zlecenia kupna lub sprzedaży, w zależności od jego pozycji na rynku. Mój przyjaciel, który spędzał czas w biurze maklera, zaciekawił się i zaczął dociekać. Jego zdumienie wzrosło, gdy dowiedział się o skrajnym oderwaniu się tego człowieka od obiektów rynkowych, jego rzadkich wizytach, a czasami o ogromnym handlu. W końcu został przedstawiony i w trakcie rozmowy zapytał tego człowieka z gór, jak mógłby śledzić giełdę z tak odosobnionej odległości.
"Cóż, ze spekulacji uważam biznes. Byłbym przegrany, gdybym był w pomieszaniu rzeczy i pozwoliłby mi się rozproszyć drobnym zmianom. Lubię przebywać z dala od miejsca, w którym mogę pomyśleć. Widzisz, prowadzę rejestr (zapiski) tego, co się wydarzyło po tym, jak to się stało i daje mi to dość jasny obraz tego co robią rynki. Prawdziwe ruchy nie kończą się w dniu, w którym się rozpoczęły. Zakończenie prawdziwego ruchu wymaga czasu. Będąc w górach, jestem w stanie wykonywać te ruchy przez cały czas, jakiego potrzebują. Ale przychodzi dzień, kiedy wyjmuję z papieru ceny i zapisuję je w swoich rejestrach. Zauważam, że notowane przeze mnie ceny nie odpowiadają temu samemu wzorcowi ruchów, który był widoczny od jakiegoś czasu. Właśnie wtedy podejmuję decyzję. Jadę do miasta i robię się zajęty."
To wydarzyło się wiele lat temu. Konsekwentnie człowiek z gór przez długi czas obficie czerpał fundusze z giełdy. Był dla mnie inspiracją. Zacząłem pracować ciężej niż kiedykolwiek, próbując połączyć element czasu ze wszystkimi innymi danymi, które skompilowałem. Dzięki ciągłym wysiłkom udało mi się doprowadzić moje zapiski do takiej koordynacji, która pomogła mi w zaskakującym stopniu w przewidywaniu nadchodzących ruchów.
Rozdział III. Podążaj za liderami
Na giełdzie zawsze po okresie sukcesów pojawia się pokusa, by stać się nieostrożnym lub nadmiernie ambitnym. W takim razie zachowanie tego, co masz, wymaga zdrowego rozsądku i jasnego myślenia. Ale nie musisz tracić pieniędzy, gdy już je zdobędziesz, jeśli będziesz mocno trzymać się zdrowych zasad.
Wiemy, że ceny rosną i spadają. Zawsze tak było i zawsze będzie. Moja teoria jest taka, że za tymi głównymi ruchami stoi nieodparta siła. To wszystko, co trzeba wiedzieć. Nie jest dobrze być zbyt ciekawym wszystkich przyczyn ruchów cen. Ryzykujesz niebezpieczeństwo zatarcia umysłu rzeczami nieistotnymi. Po prostu rozpoznaj, że ruch istnieje i wykorzystaj go, sterując statkiem spekulacyjnym wraz z przypływem. Nie kłóć się z chorobą, a przede wszystkim nie próbuj z nią walczyć.
Pamiętaj też, że rozprzestrzenianie się na całym rynku jest niebezpieczne. Rozumiem przez to, nie interesuj się zbyt dużą liczbą akcji naraz. O wiele łatwiej jest obejrzeć kilka niż wiele. Popełniłem ten błąd lata temu i kosztowało mnie to pieniądze. Innym błędem, który popełniłem to było pozwolenie sobie na całkowite osłabienie lub bycze (obstawianie zwyżek) na całym rynku, ponieważ jedna akcja z określonej grupy wyraźnie odwróciła swój kurs od ogólnego trendu rynkowego. Przed podjęciem nowego zobowiązania powinienem był uzbroić się w cierpliwość i zaczekać na moment, kiedy jakiś towar z innej grupy zasygnalizuje mi, że jego spadek lub awans się skończył. Z czasem inne akcje wyraźnie wskazywałyby na to samo. To są wskazówki, na które powinienem był czekać.
Ale zamiast to zrobić, poczułem kosztowną potrzebę zajęcia się całym rynkiem. W ten sposób pozwoliłem, by tęsknota za działaniem zastąpiła zdrowy rozsądek i osąd. Oczywiście zarobiłem na swoich transakcjach w pierwszej i drugiej grupie. Ale znaczną jego część odrzuciłem, dołączając do innych grup, zanim nadeszła godzina zerowa. Wracając do dzikich byków późnych lat dwudziestych wyraźnie widziałem, że wzrost akcji miedzi dobiegł końca. Niedługo później postęp w grupie motorycznej osiągnął zenit. Ponieważ hossa w tych dwóch grupach dobiegła końca to szybko doszedłem do błędnego wniosku, że mogę bezpiecznie sprzedać wszystko. Nie chcę Ci mówić ile pieniędzy straciłem, działając w oparciu o to założenie.