1. Galicja wynaleziona
1.
Galicja wynaleziona
Józefińskie Oświecenie
a rozbiory Polski
Wprowadzenie: "altri guai!"
"Je vais partir pour la Galicie; altri guai! [Wybieram się do
Galicji; kolejne problemy!], napisał cesarz Józef II do swojego brata
Leopolda, wielkiego księcia Toskanii, w lipcu 1773 rokuk17. Józef nigdy
wcześniej nie był w Galicji, podobnie jak Leopold - taką podróż miało
zresztą za sobą bardzo nieliczne grono osób, ponieważ Galicja nie
istniała aż do 1772 roku, kiedy nazwano tak część Polski, która wskutek
pierwszego rozbioru przypadła Habsburgom. Jeśli Józef w liście do brata
uznał swój wyjazd za doniosłą okoliczność, to dlatego, że Galicja była
światem naprawdę nowym, utworzonym rok wcześniej, wynalezionym w racjonalnym duchu oświeconych rządów i dyplomacji. Józef należał do jej
najważniejszych twórców, a teraz miał stać się również jednym z pierwszych jej odkrywców i badaczy, a także najznamienitszym jej
gościem. Włoskie zawołanie altri guai! wskazywało jednak, że Józef nie
traktuje swojej podróży z nieskazitelną cesarską solennością oraz że
habsburskie spojrzenie na nowo zaanektowaną, świeżo ochrzczoną, dopiero
co wynalezioną i przysparzającą nowych problemów prowincję galicyjską
zawiera niemało ironii, a nawet komizmu - opera buffa.
Galicję wrysowano w mapę, wytyczono granice podmiotu administracyjnego
podlegającego władzy Habsburgów, ale takie geopolityczne zdefiniowanie
Galicji stanowiło tylko kontury prowincji, która rodziła się do
istnienia. Nowy twór domagał się tego, aby w te niekwestionowane ramy
wpisać jakiś sens, tchnąć jakieś znaczenie. W pierwszym pokoleniu
istnienia Galicji od lat siedemdziesiątych do dziewięćdziesiątych XVIII
wieku, czyli w okresie rozbiorów Polski, krainę zdefiniowano oraz
ustanowiono, tak na mapie, jak i w sferze publicznej. Ów wymysł
habsburskiej wyobraźni imperialnej przekształcono w namacalny twór
polityczny, którego kulturowe przejawy utwierdzały terytorialną
realność.
Cesarscy współwładcy - Józef II i jego matka, Maria Teresa - nadali
całemu przedsięwzięciu pierwotny impuls, a kanclerz Habsburgów, książę
Wenzel Anton von Kaunitz-Rietberg, wraz z pierwszym habsburskim
gubernatorem Galicji hrabią Johannem Antonem von Pergenem, w latach
siedemdziesiątych XVIII wieku czynili starania na rzecz jej włączenia w struktury administracyjne państwa austriackiegok18. Lata osiemdziesiąte, dekada
samodzielnego panowania Józefa II, sprowadziły do Galicji józefińskich
podróżnych, takich jak Franz Kratter i Alphons Heinrich Traunpaur,
którzy oceniali tę prowincję zgodnie z wartościami Oświecenia. Ich
opublikowane relacje z podróży stanowiły próbę podsumowania tamtejszej
gospodarki, etnografii i struktury społecznej. Tego rodzaju opisy
umiejscawiają Galicję zgodnie z oświeconą geografią kulturową, która
odróżniała Europę Wschodnią od Zachodniej, mierząc odległość między
zacofaniem społecznym tej pierwszej a rzekomym ucywilizowaniem tej
drugiej. W 1790 roku, po śmierci Józefa II i podczas rewolucji
francuskiej, napięcia polityczne w Galicji odzwierciedlały ówczesne
europejskie nurty ideologiczne, jako że miejscowe elity, które można
określić jako polskie lub galicyjskie, próbowały utwierdzić prerogatywy
polityczne prowincji.
I wreszcie po likwidacji Rzeczypospolitej w 1795 roku i rozszerzeniu
Galicji na zachód prowincja ta zaczęła odgrywać rolę matecznika
przechowującego polską kulturę w latach nieistnienia państwa polskiego.
Kiedy w 1796 roku dramaturg Wojciech Bogusławski przedstawił we Lwowie
swoją niedawno napisaną operę narodową Krakowiacy i Górale, kontekst
spektaklu nadał temu dziełu znaczenie nie tylko polskie, ale również
galicyjskie. Po 1772 roku na potrzeby biurokratyczne ustanowiono stolicę
prowincji, którą stało się miasto po polsku noszące nazwę Lwów, po
niemiecku Lemberg, po łacinie Leopolis, a dzisiaj po ukraińsku Lwiw. Po
1795 roku do Galicji włączono również Kraków, po niemiecku Krakau. Od
wizyty Józefa II w latach siedemdziesiątych do przybycia Bogusławskiego
w latach dziewięćdziesiątych wynalezienie Galicji dokonało się w sensie
politycznym, lecz konstruowanie tożsamości galicyjskiej w sferze
kulturowej dopiero się zaczynało.
Józef II w Galicji: "między Sarmatami"
Maria Teresa miała skrupuły wobec pierwszego rozbioru Polski, który
wedle wszelkich danych uważała za nielegalne zawłaszczenie terytorium
suwerennego państwa. Gorąco jej jednak doradzano przejęcie części Polski
w celu zachowania równowagi sił w sytuacji, kiedy Rosja i Prusy miały
zwiększyć swój stan posiadania. "Nie rozumiem polityki - stwierdziła -
która zezwala, aby w przypadku, kiedy dwóch wykorzystuje swoją przewagę
do uciskania niewinnego, trzeci mógł i musiał ich naśladować i popełniać
tę samą niesprawiedliwość dla zabezpieczenia na przyszłość i obecnej
wygody"k19. Wyrzutów sumienia z pewnością nie uśmierzała świadomość, że
Maria Teresa działa we współpracy z Katarzyną, a zwłaszcza z jej wielkim
rywalem Fryderykiem, który uważał cesarzową za hipokrytkę i zjadliwie
wykpiwał słowami: "Im więcej płacze, tym więcej bierze". Ostatecznie
zabór austriacki - Galicja - okazał się większy od rosyjskiego i pruskiego.
Kaunitz, podobnie jak Józef II, akceptował logikę równowagi sił, a tym
samym konieczność austriackiego udziału w rozbiorach. Podczas dyskusji z Kaunitzem w 1772 roku zmartwiona Maria Teresa odnotowała: "Słowo rozbiór
budzi we mnie odrazę" [Ce mot de partage me répugne]k20. Odraza cesarzowej zaowocowała
wprowadzeniem do habsburskich kalkulacji dotyczących Polski nazwy
"Galicja". Kanclerz Kaunitz już wcześniej zachęcał do badań nad
historycznie uzasadnioną sukcesją średniowiecznych Węgier i teraz, w 1772 roku, w habsburskich dyskusjach o Polsce nagle pojawiły się nazwy
dawnych księstw Rusi Halickiej i Włodzimierskiej. Korona węgierska
wysunęła roszczenia do nich już w XII wieku, a Polska pozyskała te
terytoria dopiero dwa stulecia później. Maria Teresa, koronowana na
królową Węgier, miała prawo obwieścić się sukcesorką "Królestwa Galicji
i Lodomerii", które można było uznać za pokrywające się z grubsza z zaborem austriackimk21. Kiedy w 1772 roku wojska Habsburgów zajęły część
Polski, Wiedeń potwierdził "rewindykację" wspomnianego średniowiecznego
tytułu, a tym samym obszedł słowo "rozbiór", które raziło cesarzową.
Sama Maria Teresa nie użyła nazwy "Galicja" w swoim liście do Józefa z 1773 roku, w którym w imię swojego matczynego "spokoju ducha" odwodziła
go od "tej strasznej podróży". Potrzebowała Józefa koło siebie w Wiedniu, aby mogli się wspólnie zajmować sprawami politycznymi: "Twoje
miejsce jest tutaj, a nie in den Carpathischen Gebürgen"k22. Przechodząc z francuskiego na swój
rodzimy niemiecki, położyła szczególny nacisk na Karpaty, być może chcąc
zasugerować, że są to góry dzikie i odległe. Mówiąc o górach,
topograficznie określiła prowincję, której nie potrafiła jeszcze
swobodnie nazywać "Galicją".
Józef podsumował sytuację w liście wysłanym do niej 1 sierpnia 1773 roku
ze Lwowa: "Już widzę [je vois déja d'avance], że czeka nas tutaj
ogromna praca. Oprócz zamętu panują tu teraz zatrważające nastroje
wywrotowe". Od początku szczególnie martwił się o chłopów, którzy, jak
mu się wydawało, nie mieli "nic oprócz ludzkiej postaci i fizycznego
życia"k23. Ogromna praca, którą widział ponoć przed sobą, wiązała się
zapewne z rewolucyjnymi działaniami podjętymi przez niego w latach
osiemdziesiątych na rzecz chłopów pańszczyźnianych i przeciwko
opresyjnej szlachcie zarówno w Galicji, jak i w innych regionach swojego
kraju. Zawitał w Galicji jeszcze w 1780, 1783 i 1786 rokuk24. Na
pierwszy rzut oka już w 1773 roku prowincja jawiła mu się w świetle jego
własnego "józefińskiego" poczucia imperialnej misji, potwierdzonego w zawartej w liście profetycznej wizji: je vois déja d'avance. Wiedzy o panujących w Galicji warunkach dostarczało cesarzowi uprzywilejowane
habsburskie spojrzenie. "Próbuję być całkiem uprzejmy [assez poli]
wobec wszystkich", zapewnił matkę, potwierdzając swoją bezstronnośćk25.
W tym samym dniu, 1 sierpnia, Józef napisał do swojego brata Leopolda we
Florencji: "Oto zatem jestem między Sarmatami [Me voila donc au milieu
des Sarmates]. Niewiarygodne, ile trzeba tutaj zrobić; niepojęty
zamęt: koterie, intrygi, anarchia, wreszcie nawet niedorzeczność
zasad"k26. Sarmaci byli rzekomo pradawnymi mieszkańcami krainy, których
nazwę przybrała w XVI wieku polska szlachta jako mężnych protoplastów:
sarmacki styl, symbolizowany przez kontusze i szable, uchodził za typowo
polski. Jednak znalezienie się Józefa "między Sarmatami" przypisywało
mieszkańcom Galicji komiczne barbarzyństwo. Cesarz potraktował ich jak
tubylców z jakiejś przypowieści Woltera, na wzór, dajmy na to, Kandyda
pośród Bułgarów i Awarów. Odkrycie przez Józefa charakterystycznego
galicyjskiego "zamętu" było całkowicie spójne z wolterowską oświeconą
wizją Europy Wschodniej. Wolter napisał bowiem do Katarzyny, również w 1773 roku, iż ma nadzieję, że doprowadzi ona do "rozplątania chaosu, w jakim tonie ziemia od Gdańska do ujścia Dunaju"k27. Tak wyglądał
rzekomy wschodnioeuropejski chaos i galicyjski zamęt w oczach Józefa,
współgrający z geografią, zarysowaną przez Woltera. Józefińska misja
galicyjska obejmowała również zapanowanie nad chaosem i uspokojenie
zamętu.
Uporządkowanie miało przede wszystkim polegać na ukonstytuowaniu
niedawno anektowanych terytoriów jako spójnej jednostki
administracyjnej: Galicji. Jednym z pierwszych kroków w tym kierunku
było mianowanie gubernatora, którym został Pergen, protegowany Kaunitza.
Pod koniec sierpnia 1772 roku przyszły gubernator wciąż nie miał
pewności co do nazwy terytorium, w którym przyszło mu rządzić i zaproponował nazwanie go... Wielkim Księstwem Lembergak28. Jednak w październiku, kiedy Pergen
przewodniczył uroczystemu przejęciu przez Habsburgów władzy nad
prowincją, na ulicach i placach Lwowa wywieszono imperialny patent
dotyczący rewindykacji "Królestwa Galicji i Lodomerii" przez koronę
węgierską. Kaunitz zaplanował całe wydarzenie w Wiedniu,
wyszczególniając nawet, że mają być trąbki, werble i salut artyleryjski.
Jednak to Pergen przeszedł do katedry lwowskiej na uroczyste Te Deum,
rozlokowawszy wcześniej w mieście wojska austriackie, aby zapewnić
całemu wydarzeniu niezakłócony przebiegk29.
Nominacja Pergena była równoważna stworzeniu nowej administracji,
zastępującej resztki rządu polskiego i ustanawiającej prowincję, którą
można było zharmonizować i zintegrować z innymi ziemiami habsburskimi.
Tej fantazji oświeconych rządów - całkowitego zastąpienia starych
instytucji i mechanizmów nowymi - sprzyjały ideologiczne konsekwencje
"rewindykacji" Galicji. Kaunitz utrzymywał, że skoro Habsburgowie
odzyskują węgierską prowincję bezprawnie przywłaszczoną w średniowieczu
przez Polskę, to wszystkie zmiany, które się w tym czasie dokonały,
należy uznać za niebyłek30.
Dotyczyło to zwłaszcza rozległych przywilejów i prerogatyw polskiej
szlachty, które można było po prostu anulować wraz z polskim prawem i zwyczajem, tworząc tabula rasa - Galicję - na której nowi Habsburgowie
mogli wypisać własne formuły. Przybywając w 1772 roku do Lwowa, Kaunitz
musiał się zmierzyć z empirycznym faktem, że Galicja nie była ani
niezapisaną kartą, ani nowym światem, lecz całkiem gęsto zaludnionym
krajem z głęboko zakorzenionymi uwarunkowaniami społecznymi,
gospodarczymi i politycznymi, których nie dało się po prostu uchylić.
Obszar Galicji, odebrany w 1772 roku Rzeczypospolitej, zawierał znaczną
część dawnego województwa ruskiego ze stolicą we Lwowie, a także kawałek
Małopolski, której największe miasto, Kraków, pozostało w Polsce, tuż za
granicą z Galicją. Podczas gdy Małopolska należała do państwa polskiego
od początku jego istnienia pod koniec X wieku, Ruś Halicka pierwotnie
wchodziła w skład średniowiecznej Rusi Kijowskiej i dopiero w XIV wieku
anektował ją król Polski Kazimierz Wielki. Ludność zachodniej Galicji
była w większym stopniu polska, a wschodniej w większym stopniu ruska,
chociaż ziemiaństwo bądź szlachta w całej prowincji generalnie należały
do polskiego kręgu językowego i kulturowego. Przy opisie ludności z 1772
roku, zwłaszcza chłopów pańszczyźnianych, słów "polski" i "ruski" nie
należy rozumieć we współczesnych kategoriach narodowościowych, lecz w kategoriach języków czy grup dialektalnych, które z grubsza odpowiadały
zasadniczemu podziałowi religijnemu i kulturowemu na katolicyzm i unityzm czy też grekokatolicyzm. Ludność żydowska regionu również
wywodziła się z czasów panowania Kazimierza Wielkiego i pozostawała pod
wielkim wpływem ukształtowanego w XVII wieku ruchu chasydzkiego, którego
założyciel Baal Szem Tow żył na ziemiach później nazwanych Galicją1.
W maju 1773 roku Pergen przystąpił do podziału Galicji na
administracyjne "cyrkuły" [Kreise] i dystrykty, co odpowiadało
strukturze pozostałych obszarów monarchii habsburskiej. Brał pod uwagę
próbę dopasowania nowych jednostek administracyjnych do składu
etnicznego prowincji - na przykład stworzenie cyrkułu ruskiego - ale
brakowało szczegółowych map i rzetelnych informacji. Zmagał się zatem z propozycjami, które w znacznym stopniu odpowiadały dawnym polskim
podziałom administracyjnym, co podtrzymywało ciągłość polityczną, którą
władza habsburska chciała zatrzećk31. W 1773 roku Pergen nałożył
obciążenia finansowe na galicyjskich Żydów, a także dążył do
zmniejszenia ich liczby poprzez wprowadzenie specjalnego podatku od
żydowskich małżeństw. W kolejnych latach dekady Habsburgowie podjęli
bardziej kompleksową próbę ograniczenia autonomii społecznej,
sądowniczej i politycznej, jaką cieszyli się Żydzi w Rzeczypospolitej.
Przeprowadzona w 1776 roku reorganizacja gmin żydowskich w Galicji -
Allgemeine Ordnung für die gesamte Judenschaft der Königreiche Galizien
und Lodomerien2 - obejmowała reformę podporządkowującą galicyjskich
Żydów jednemu organowi zwierzchniemu z jednym naczelnym rabinem
(Landesrabin) podlegającym bezpośrednio władzom habsburskim. Cesarz
Józef II kontynuował reformę instytucji galicyjskich Żydów w latach
osiemdziesiątych, wprowadzając w całej monarchii system
administracyjnego absolutyzmuk32.
Mapa zachodnich Kreise Królestwa Galicji i Lodomerii. Mapę tę
sporządzono po 1772 roku w ramach kompleksowego projektu
kartograficznego obejmującego Galicję jako nowy byt geopolityczny.
Kreise, czyli "cyrkuły", były nowymi habsburskimi jednostkami
administracyjnymi. Na południe od Galicji leżą habsburskie Węgry, na
północ Polska, a Kraków wciąż jest pokazany na terenie Polski, tuż za
granicą galicyjską.
Józef II już w 1773 roku, kiedy przyjechał do Galicji, przejawiał oznaki
niezadowolenia z Pergena z powodu jego niewystarczającego zaangażowania
w radykalną transformację galicyjskiego społeczeństwa i administracji.
Cesarz przygotował dla niego kwestionariusz zawierający 154 pytania, na
którego podstawie gubernator szybko sporządził raport o całej prowincji
- Beschreibung der Königreiche Galizien und Lodomerien3 - dostępny
w momencie jej "rewindykacji" przez Habsburgówk33. Z raportu bardzo
jasno wynikało, że Galicja nie jest próżnią, w której Habsburgowie mogą
podejmować działania z całkowitym lekceważeniem rzeczywistych
okoliczności. Jednak mimo że Józef II osobiście zamówił ten obszerny
raport, już na pierwszy rzut cesarskiego oka doszedł do wniosku, iż
Galicja jest w najlepszym razie krainą zamętu. Od samego początku tego
właśnie się spodziewał, od momentu wyruszenia w podróż wiedział, że to
właśnie zobaczy: altri guai!.
Listy Krattera: "nowe i dziwne"
W 1780 roku cesarz ponownie odwiedził Galicję i spędził tam trzy
tygodnie po drodze na spotkanie w Rosji z carycą Katarzyną. Zawarty w jego dzienniku opis Lwowa był stosunkowo niewinny, dotyczył udziału w mszach w kilku kościołach oraz spacerów w kilku ogrodach, które Józef
uznał za "bardzo ładne". Typowy wpis z 16 maja brzmiał po prostu: "Rano
pracowałem do jedenastej, potem wysłuchałem mszy w dawnym kościele
jezuickim, udzieliłem szeregu audiencji, jadłem, dyktowałem, a następnie
poszedłem na przechadzkę ze szlachcicami". Wobec rzeczonych szlachciców
cesarz wykazywał zapewne "uprzejmość", tak samo jak w 1773 roku, ale w datowanym na 19 maja liście ze Lwowa do matki napisał, że "do tej pory
było zbyt wiele pobłażliwości [complaisance] wobec tych wielkich
panów" - czyli wobec polskiej szlachtyk34. Śmierć Marii Teresy w listopadzie 1780 roku i początek samodzielnych rządów Józefa wyznaczały
kres cesarskiej pobłażliwości, a może nawet uprzejmości w Galicji.
Cesarzowa zmarła 29 listopada 1780 roku, sześć miesięcy po wizycie
Józefa w Galicji. Maria Teresa rządziła przez czterdzieści lat i kiedy w wiedeńskiej Kapuzinergruft składano ją do grobu obok jej habsburskich
przodków, również w katedrze lwowskiej rozbrzmiewały śpiewy i mowy
pogrzebowe. W jednej z nich - wygłoszonej po polsku, ale opublikowanej
również w Wiedniu po niemiecku - Polaków nazwano najmłodszymi dziećmi
habsburskiej monarchini, ponieważ stanowili najnowszy nabytek cesarstwa:
"Jesteśmy poddanymi cesarskimi, najmniejszymi w Oświeceniu i wiedzy
pośród tych wszystkich, którymi rządzi i których prowadzi najłaskawszy z władców. Jesteśmy dziećmi, które ledwo co ukończyły ósmy rok życia"k35.
A zatem nowość wynalezionej w 1772 roku Galicji w 1780 wyrażono za
pomocą metafory dzieciństwa. Józef II, który po 1780 roku rządził
samodzielnie, miał się zmierzyć z napięciami wieku dorastania.
Lata osiemdziesiąte XVIII wieku były w monarchii habsburskiej dekadą
potężnych turbulencji związanych z prowadzoną przez Józefa II
rewolucyjną kampanią absolutyzmu oświeconego, nazwanego później
józefinizmem. Jej program zawierał: płynący z Wiednia impuls
cywilizacyjny, objęcie życia religijnego kontrolą państwa, wprowadzenie
tolerancji religijnej, złagodzenie cenzury i atak na przywileje
szlachty. Wszędzie w monarchii reformy miały rewolucyjny charakter, ale
ponieważ Galicja została przejęta niedawno i fakt ten przedstawiano jako
"rewindykację", historyczne prerogatywy miały tu mniejsze znaczenie niż
gdzie indziej. Reformy józefińskie narzucano tutaj zatem bardziej
bezceremonialnie, nie zważając na dotychczasowe zaszłości. Galicję jako
twór wymyślony można było uznać za pozbawioną historii, a zatem
dostarczała doskonałego materiału na systematyczną oświeconą
transformację. Jednocześnie w dekadzie józefińskiej władze habsburskie
nadal gromadziły kompleksowe informacje na temat Galicji, wiedzę
urzędową, która ułatwiała rządzenie. Przekazy te dotarły również do
oświeconych czytelników niemieckojęzycznych spoza Galicji, a nie tylko
zamieszkujących monarchię habsburską. W 1786 i 1787 roku w Lipsku i w Wiedniu ukazały się prowokacyjne relacje z podróży. To niemieckie
spojrzenie na Galicję przypisywało prowincji określoną tożsamość i spoistość w kontekście ogólnych wyobrażeń oświeceniowych odnośnie do
Europy Wschodniej.
Franz Kratter, młodzieniec ze Szwabii - krainy w Świętym Cesarstwie
Rzymskim Narodu Niemieckiego, ale poza władaniem Habsburgów - w latach
osiemdziesiątych mieszkał w Wiedniu, publikował pamflety w duchu reformy
józefińskiej i wdał się w spory frakcyjne w gronie wiedeńskich
wolnomularzy. W 1784 roku spędził sześć miesięcy w Galicji w odwiedzinach u swoich braci, którzy prowadzili we Lwowie skład wina.
Jego Briefe über den itzigen Zustand von Galizien. Ein Beitrag zur
Staatistik und Menschenkenntnis4
(Lipsk 1786) ukazały się anonimowo w dwóch tomach, dzięki czemu Galicja
po raz pierwszy stała się przedmiotem dyskusji w sferze publicznej, poza
kręgami i kanałami zastrzeżonymi dla władzy habsburskiej. Zwracając się
w poprzedzającym pierwszy tom wstępie do czytelnika, Kratter stwierdził,
że relacje z podróży "zawsze były ulubioną lekturą niemieckiej publiki",
ponieważ odwołują się do "jej gustu, jej skłonności do tego, co nowe i dziwne"k36. W latach osiemdziesiątych Galicja bez wątpienia była dla
czytelników czymś zupełnie nowym, ale Kratter zaproponował jeszcze
więcej: coś nie tylko nowego, ale również dziwnego. Relacje z podróży,
które fascynowały w XVIII wieku, bywały niezwykle egzotyczne, jak
chociażby opisy wysp pacyficznych - takich jak Tahiti i Hawaje -
odwiedzonych w latach 1768-1779 przez kapitana Cooka. Galicja, chociaż
dla niemieckich czytelników nieporównanie mniej odległa, była podobnie
nieznajoma i Kratter starał się podkreślić, czy wręcz częściowo
wykreować, jej tak pożądaną dziwność.
Kratter obiecywał przedstawić nie tylko pozytywne, ale również "złe,
brzydkie, obrzydliwe" [das Schlechte, Hässliche, Abscheuliche]
aspekty Galicji. Dziwność niekoniecznie miała przybrać atrakcyjną postać
tahitańskiego egzotyzmu, ale raczej galicyjskiej obrzydliwości. Kratter
przewidywał nawet, że złe, brzydkie i obrzydliwe może przytłoczyć jego
oświeconych czytelników, toteż z góry prosił o wyrozumiałość:
Przyjaciele ludzkości, szlachetne, łagodne, życzliwe dusze, muszę prosić
was o wybaczenie, jeśli urażę kiedy waszą delikatną wrażliwość i przyprawię was o krwawienie serca koszmarnymi obrazami nieludzkiej
tyranii, smutnymi opisami uciskanej ludzkiej nędzy. Zaznajomicie się
tutaj z zupełnie obcymi kategoriami ludzik37.
Kratter wykopał zatem rów, który oddzielał pełnych ogłady niemieckich
czytelników od obcej galicyjskiej krainy. Chociaż pisał po niemiecku i przy jej ocenie czasem powoływał się na niemieckie normy cywilizacyjne,
jego spojrzenie z lat osiemdziesiątych nie było narodowo niemieckie we
współczesnym sensie tego słowa, lecz zawierało takie elementy, jak
niemieckie wykształcenie, oświeceniowość józefińska, habsburska
cesarskość i europejskie ucywilizowanie. Jego niemieccy czytelnicy byli
zarazem "przyjaciółmi ludzkości". Niedługo po publikacji swojej książki
Kratter osiadł w Galicji i odgrywał czołową rolę w życiu teatralnym
Lwowa, a jego dramaty, napisane po niemiecku w Galicji, wystawiano w całej niemieckojęzycznej Europie Środkowej. Pod koniec życia - zmarł w 1830 roku we Lwowie - przypuszczalnie uważał się za Galicjanina, lecz w latach osiemdziesiątych poprzedniego stulecia Galicja wciąż wydawała mu
się krainą zupełnie obcą.
Szczególnie niechętnym okiem Kratter patrzył na galicyjską szlachtę, a ponieważ adresował swoją relację do mieszczańskiej publiczności, mógł od
niej oczekiwać akceptacji dla józefińskiego ataku na szlacheckie
przywileje: "Szlachcie galicyjskiej pod władzą Habsburgów trzeba było
oczywiście narzucić ustrój zupełnie odmienny od dawnej konstytucji
[...], aby wziąć jej nierządnego anarchistycznego ducha w karby
monarchii". Samo pojęcie "galicyjskiej szlachty" było czymś nowym,
wytworem rządów austriackich. Habsburgowie anektowali bowiem włości
polskiej szlachty, która w momencie utraty polskiego statusu
politycznego stała się galicyjska. W swoim poprzednim wcieleniu ten
nierządem stojący stan "okradał resztę narodu, czynił z ludzi
niewolników, rządził swoimi poddanymi z całkowitym bezprawiem
despotyzmu, dopuszczał się wszelkiego rodzaju zbrodni i okrucieństw
[Grausamkeiten]"k38. Oświecenie dostrzegało w Europie Wschodniej -
w co najmniej takim samym stopniu w Rosji, jak w Polsce - schemat
stosunków społecznych, w którym chłopi pańszczyźniani byli w praktyce
niewolnikamik39. W 1788 roku bratanek Józefa II Franciszek, przyszły
cesarz, jako dwudziestolatek wybrał się w podróż do Galicji i podsumował
swoje obserwacje w bardzo podobnym duchu do Krattera: "Mieszkańcy, a zwłaszcza chłopi, właśnie zaczęli dostrzegać, jak wielkiej zaznają
życzliwości pod naszymi rządami, jako że wcześniej byli niewolnikami, a teraz są ludźmi wolnymi"k40. Niewolnictwo w józefińskiej Galicji było
postrzegane jako jedno z "okrucieństw", które uzasadniały narzucenie
tamtejszej szlachcie habsburskiej władzy.
Nowożytną ideę Europy Wschodniej sformułowano w epoce Oświecenia, kiedy
wschodnie ziemie kontynentu zaczęto postrzegać jako krainę zacofania,
która czeka na błogosławieństwa cywilizacji. Rządzenie Galicją
traktowano zatem jako projekt cywilizacyjny i w tym kontekście Kratter
mówił o "barbarzyńskiej dzikości polskiej szlachty". Przed nastaniem
władzy Habsburgów polski szlachcic był "najbardziej nieludzkim, budzącym
najwyższy wstręt dzikusem [Wildling]", tudzież człowiekiem
"oddalonym od obyczajnego towarzystwa, od młodości przeznaczonym do
nieograniczonego rozkazywania, zahartowanym grubiańskimi, dzikimi,
okrutnymi uczynkami aż do tygrysiej znieczulicy". Oburzone społeczeństwo
cywilizowanego świata - niemieckie kręgi czytelnicze - przeciwstawiono
dzikiemu, nieokrzesanemu, a nawet zwierzęcemu światu drapieżnego jak
tygrys polskiego szlachcica w Galicji. Kiedy Kratter pisał swoje słowa,
te dzikie stworzenia były poddawane reformie, ucywilizowaniu, były
"przetapiane" [umgeschmolzen] na galicyjskich poddanych
Habsburgówk41.
W ocenie Krattera polska szlachta jawiła się jako szczególnie
barbarzyńska w swoim postępowaniu wobec chłopów pańszczyźnianych.
Pojawia się w niej na przykład niejaki hrabia M. - zwany "dzikim" albo
"strasznym" - który chłostał swoich chłopów na śmierć za drobnostki. Z kolei książę L. następująco rozstrzygnął spór między pewnym Żydem a szlachcicem:
KSIĄŻĘ: He, kapitanie. [Wchodzi]. Powieś Żyda w sąsiednim pokoju.
KAPITAN: Już się robi. [Chwyta Żyda i wywleka do sąsiedniego pokoju].
KSIĄŻĘ: Hej, sługa! Przynieś mi mojego najlepszego tokaju! Siadaj,
szlachcicu, napij się ze mną! [Piją. Trochę później].
KAPITAN: Żyd już wisi!
KSIĄŻĘ: Brawo!k42
Kratter, który na późniejszym etapie życia miał tworzyć dramaty
literackie, przekształcił ten przykład barbarzyństwa w scenkę teatralną,
ćwicząc wyobraźnię dramaturgiczną.
Kolejne brutalne scenki dotyczyły rodu P. (przypuszczalnie Potockich),
którego członkowie "mordowali dla zabicia czasu". Kratter donosił, że
jeden z przedstawicieli rodu kazał chłopu wspiąć się na drzewo i usunąć
sowie gniazdo, a następnie zestrzelił go z gałęzi i śmiał się do
rozpuku. Pojawia się też relacja o byłym biskupie lwowskim, który
rzekomo kazał torturować i palić swoich chłopów. "Gdyby scenę mógł
wykorzystać dobry malarz - ocenił Kratter - stworzyłby arcydzieło
przedstawiające śmiejącego się diabła". Kratter puszczał wodze wyobraźni
artystycznej, budując demoniczną postać biskupa w celu udramatyzowania
dawnych "okrucieństw" Galicji. "Tacy despoci rządzili Galicją, zanim
przeszła pod władanie Austrii", stwierdziłk43. W 1786 roku ukazało się
w Przemyślu anonimowe polskie dzieło Geografia, które zawierało
"dokładny opis Królestwa Galicji i Lodomerii", lecz w imieniu polskiej
szlachty odmawiało temu bytowi geopolitycznemu prawomocnościk44.
Potępiające polską szlachtę dzieło Krattera służyło politycznemu celowi
habsburskiej rewindykacji. Maria Teresa rościła sobie prawo do panowania
nad tymi terytoriami na mocy węgierskiego tytułu do średniowiecznej Rusi
Halickiej i Włodzimierskiej. W epoce Józefa II, w latach
osiemdziesiątych XVIII wieku, można było sformułować wobec opinii
publicznej bardziej współczesny argument, podkreślając konieczność
zastąpienia barbarzyńskiego okrucieństwa oświeconymi rządami.
"Zgroza i obrzydzenie"
Dążąc do ograniczenia prerogatyw szlacheckich w całej monarchii, Józef
II usiłował jednocześnie ograniczyć przywileje Kościoła, przede
wszystkim podporządkowując go państwu. Wrogość Krattera do budzących
najwyższy wstręt biskupów galicyjskich w takim samym stopniu wpisywała
się zatem w ducha józefinizmu jak jego nienawiść do tamtejszej szlachty.
Cesarzowi szczególnie zależało na likwidacji zakonów, a Kratter kipiał z oburzenia na galicyjskich mnichów. Mieli oni swój udział w grzechach
szlachty, ponieważ zakonnik mógł rozgrzeszyć szlachcica z jego
"sprzecznych z naturą, złodziejskich i morderczych czynów". Rozgrzeszony
złoczyńca mógł potem wynagrodzić Kościół sowitym datkiem:
To dlatego jest w Galicji tyle kościołów, klasztorów i fundacji o najbardziej niedorzecznych celach i - nie mówię tego bezpodstawnie -
takie są korzenie większości klasztorów w z gruntu diabelskim i bluźnierczym kupczeniu grzechami. To dlatego kościoły i klasztory
zamienia się w domy rozpusty dla magnatów! Oto przyczyna, dlaczego
świeccy i księża milczą, kiedy lubieżny, rozwiązły potwór każe zabrać
spod ołtarza modlącą się niewinną pokutnicę i w trakcie największego
misterium nabożeństwa, w otoczeniu swojej świty, gwałcił ją na oczach
ludzi! Moje serce się oburza! Krew we mnie wrze, moją duszę wypełnia
zgroza i obrzydzenie, a moje pojęcie o ludzkości i Kościele w tej chwili
gorsze niż o największej brzydociek45.
Tego typu pisarstwo w niezbyt zawoalowany sposób służyło politycznemu
celowi uzasadnienia działań Józefa przeciwko duchowieństwu, lecz
swobodne potraktowanie tematu przez Krattera wychodziło poza konwencje
polemiczne dla osiągnięcia bluźnierczo pornograficznego obrazu, który
budzi skojarzenia z pisarstwem markiza de Sade. Chwytając za pióro,
Kratter wpędzał się we frenetyczny trans i opisywał z kliniczną precyzją
swoje wzburzenie, prawdopodobnie w nadziei, że udzieli się ono co
podatniejszym czytelnikom. Moralny wstręt mieszał się z pornograficznym
pobudzeniem, nie tylko w celu zaszczepienia czytelnikom oświeconego
antyklerykalizmu, ale również w celu wywołania głęboko emocjonalnej, a nawet fizjologicznej reakcji na Galicję.
Z nie mniejszą gwałtownością Kratter omawiał kwestie higieny
duchowieństwa i czystości w klasztorach: "W klasztorach niemieckich
chlewy są zazwyczaj czyściejsze niż tutaj kuchnie i refektarze"k46.
"Proces cywilizacyjny", jak Norbert Elias określił historię obyczajów we
wczesnonowożytnej Europie, dostarczył probierza do mierzenia odległości
między cywilizowaną władzą a barbarzyńskim nieokrzesaniem. Elias cytuje
szesnastowieczne pouczenia Erazma z Rotterdamu, że ludzie kulturalni
wycierają nos chusteczką, a także przytacza osiemnastowieczne Zasady
dobrego wychowania Jana Chrzciciela de la Salle: "Bardzo się to
sprzeciwia zasadom ogłady, gdy się wytrze nos w dwa palce, potem zrzuca
paskudztwo na ziemię, a następnie wyciera palce o odzież"k47. W takim
oto kontekście coraz bardziej świadomego przestrzegania reguł
stosowności Kratter rozmyślał o galicyjskich księżach:
Podczas mszy niektórzy wycierają nosy w szaty liturgiczne, a niektórzy w dłonie i odrzucają smarki o kilka kroków. Stojąc blisko ołtarza, trzeba
uważać, jeśli ktoś nie chce, aby trochę księżego paskudztwa trafiło na
jego odzież lub twarz. Na własne oczy widziałem, jak ksiądz podczas
komunii wyciera nos dłonią, a potem tymi samymi świecącymi,
zapaskudzonymi palcami, którymi wyrzucił smarki, łamie hostię i ze
zdrowym apetytem wsadza sobie do ustk48.
Ten wyrazisty opis, mający na celu wywołanie u cywilizowanego czytelnika
odruchowego obrzydzenia i wstrząśnięcie jego delikatną wrażliwością,
ujawnił pewien szczególny aspekt galicyjskiego antyklerykalizmu
Krattera. Można powiedzieć, że autor położył palec na cywilizującym
pulsie oświeconej niemieckiej opinii publicznej, powołując się na
higieniczne oburzenie jako przesłankę imperialnej obecności Habsburgów.
Kwestia cywilizacji była fundamentalna dla oświeconych spojrzeń na
Europę Wschodnią, toteż z pozoru kuriozalne podkreślanie problemu
smarkania w galicyjskich kościołach stanowiło tylko drastyczny wyraz
newralgicznego powiązania między obyczajami a cywilizacją.
Wprowadzenie przez Józefa II kontroli państwowej nad religią było
szczególnie dotkliwym ciosem dla galicyjskiego Kościoła
rzymskokatolickiego, lecz Kościół unicki czy greckokatolicki, jak z czasem zaczęli go nazywać Habsburgowie, pod pewnymi ważnymi względami
skorzystał na rządach Habsburgów. Oparty na unii brzeskiej z 1596 roku,
która zachowywała prawosławny obrządek i słowiańską liturgię przy
jednoczesnym uznaniu hierarchicznej władzy papieża, Kościół obejmujący
ludność ruską Rzeczypospolitej zawsze cierpiał z powodu uprzywilejowanej
pozycji rzymskiego katolicyzmu. Maria Teresa i Józef II starali się
traktować oba wyznania równoprawnie, lecz na przykład utworzenie
seminariów państwowych Kościół unicki odczuł jako bardzo korzystne dla
siebie.
Również Kratter był bezstronny w swoim antyklerykalnym spojrzeniu na oba
wyznania, chociaż unickie duchowieństwo parafialne zasłużyło sobie nie
tylko na jego ryczałtową pogardę, ale również na współczucie.
Grekokatoliccy księża parafialni często musieli w pocie czoła uprawiać
ziemię, jak chłopi:
Nie jest w tym kraju niczym niezwykłym zobaczyć księdza w obszarpanym
płaszczu, z koloratką wokół szyi, z fajką w ustach, batem w dłoni,
człapiącego obok swoich koni albo wołów. Większość z nich pije alkohol
jak wodę, są pijani prawie codziennie, a potem dopuszczają się bezecnych
łajdactw typowych dla pijaków. Bardzo chciałem osobiście poznać takie
zwierzę w księżych szatachk49.
Kratter patrzył na galicyjskie życie kościelne z niesmakiem,
protekcjonalizmem i być może poczuciem komizmu, deklarując reporterski
zamiar zapoznania się z jakimś typowym okazem. Kiedy udało mu się
zorganizować wywiad, donosił później, że ksiądz, z którym rozmawiał,
mieszka w nędznej izbie, chodzi w brudnym ubraniu i jest rozpaczliwym
ignorantem: "Usiłowałem skierować rozmowę na różne tematy, religię,
moralność, opiekę duszpasterską, katechezę, oświatę, nowe przepisy. Ani
razu mnie nie zrozumiał"k50. Zgodnie z założoną z góry asymetrią
cywilizacyjną Kratter twierdził, że rozumie Galicję i potrafi ją
wyjaśnić, lecz Galicja nie umie zrozumieć jego.
Józef II przystąpił do edukowania unickiego duchowieństwa, otwierając w latach osiemdziesiątych Seminarium Ogólne oraz Instytut Ruski we Lwowie.
Kratter uważał takie instytucje za fundamentalne dla ucywilizowania
Galicji:
Czy filozof, przyjaciel ludzkości, kiedykolwiek będzie w stanie wybaczyć
prawu to, że porzuciło ten biedny lud na czternaście długich,
wyniszczających lat na żer drapieżnym lisom, niedźwiedzom i wilkom, ani
razu poważnie nie rozważając skutecznych środków zbawiennej reformy? W końcu mądry Józef stworzył w kraju lepsze perspektywy dla rozwoju
duchowieństwa dzięki dwóm instytucjom edukacyjnym we Lwowie kształcącym
przyszłych nauczycieli luduk51.
Krajobraz literacki Europy Wschodniej z lat osiemdziesiątych XVIII
wieku, odmalowany na przykład w popularnych powieściach o baronie
Münchhausenie, często oddawał dzikość tych obszarów za pomocą obrazów
zwierząt takich jak wilki i niedźwiedzie. Kratterowi jako drapieżniki
jawili się ludzcy mieszkańcy Galicji, a konkretnie przedstawiciele
duchowieństwa, którzy wymagali oswojenia przez habsburskiego cesarza.
Okres czternastu lat, jakie upłynęły od powstania Galicji w 1772 roku po
publikację listów Krattera, autor postrzegał jako epokę wyczekiwania,
uwieńczoną nie tylko cesarskimi reformami, ale również czynnym
zaangażowaniem niemieckiej opinii publicznej, czyli jego filozoficznie
usposobionych czytelników.
Chociaż Kratter z jednakową wrogością traktował rzymski katolicyzm,
Kościół unicki, który zachował prawosławny obrządek, wydawał mu się
jeszcze bardziej obcy. Autor listów przeżył wstrząs, ujrzawszy
prostrację unickiego księdza przed ikoną św. Mikołaja: "Rzucił się na
podłogę jak niewolnik przed despotą, a potem spojrzał na mnie bardzo
znacząco, ponieważ nie chciałem rzucić się razem z nim na podłogę przed
wielkim Mikołajem"k52. Kratter reagował z ironiczną pogardą na
rozbudowany i według niego przesadny ceremoniał rytu unickiego, a działo
się to w okresie, kiedy reforma józefińska dążyła do uproszczenia i okrojenia ceremonialnych zawiłości rzymskiego katolicyzmu. W tym sensie
można powiedzieć, że krytyczne spojrzenie Krattera na obrządek unicki
było uwarunkowane przez klimat religijny epoki józefińskiej. Kratter
posunął się nawet do tego, że nazwał ten obrządek "lichą komiczną
burleską" [niedrigkomische Purleskerei], chociaż jednym ze źródeł
tego komizmu był użyty przez autora ton opisu. Pewnego razu Kratter
poszedł we Lwowie na nieszpory i zobaczył unickiego biskupa, który
przewodniczył rytuałowi całowania świętych relikwii i ikon:
Ustawili się z całym kramem, a reszta duchowieństwa szła procesyjnie i całowała to, co należało ucałować. Potem tłumnie ściągnęli ludzie, aby
całować to, co należało ucałować. W całym kościele byłem jedynym
wyrzutkiem [Verworfene], który, z powodu nie wiedzieć jakiego
niewybaczalnego ostygnięcia zapału, nie chciał całowaćk53.
Deklaracja chłodnego dystansu człowieka, który stoi poza komicznym
kręgiem rytualnego całowania, czytelnie zdefiniowała spojrzenie Krattera
na dziwność Galicji.
"Ziemia obiecana"
Jeszcze dziwaczniejsi wydawali się galicyjscy Żydzi. Kratter miał
świadomość ich znaczącego udziału w składzie ludnościowym prowincji,
wynoszącego około dziesięciu procent. Niezbyt się jednak zainteresował
ich obrzędami, skupiając uwagę na sytuacji administracyjnej i ekonomicznej. W jego ambiwalentnym stosunku do Żydów zawierała się doza
nieskrywanej wrogości ze względu na ich relacje gospodarcze ze szlachtą,
od której Żydzi dzierżawili pewne przywileje ekonomiczne. "Dzierżawy
obejmują wszystko, co da się wydzierżawić, chrześcijanom czy
niechrześcijanom, Żydom czy nie-Żydom, świętym czy nieświętym",
odnotowałk54. Szczególnie ostro potępiał rozpowszechnione zjawisko
dzierżawienia przez Żydów prawa do warzenia i wyszynku alkoholi w majątkach lub miastach szlacheckich. Przywilej ten - zwany propinacją -
według Krattera stawiał galicyjskich Żydów w pozycji ludzi niosących
zgubę chłopstwu. Opisał dzień targowy, w którym pijani chłopi
przewracali się na ulicach. Opisał też ślub, na którym wszyscy, nie
wyłączając młodej pary, byli pijani w kościele: "Z trudem przychodzi mi
wymyślić scenę, w której godność człowieczeństwa byłaby bardziej
upodlona". Chłopskie picie odbywało się jednak w żydowskiej gospodzie.
Kratter relacjonował, jak żydowscy szynkarze wabią, poją i oszukują
klientów, posuwając się nawet do podawania alkoholu dzieciom, aby
zaszczepić im nawyk picia. Odnotował również rolę żydowskich alfonsów w Lembergu i szczegółowo przedstawił ich różnorodną ofertę handlową,
odzwierciedlającą zróżnicowanie samej Galicji: chrześcijanki i żydówki,
Polki i Rusinkik55.
W 1785 roku Józef II podjął próbę zmiany położenia ekonomicznego Żydów
poprzez ograniczenie możliwości uzyskiwania przez nich dzierżaw
przywilejów od szlachty - na przykład prawa do zarządzania młynami czy
gospodamik56. Dawniej szlachta żądała za te przywileje astronomicznych
stawek, które Żydzi musieli sobie potem odbić na miejscowej ludności.
Położenie Żydów w tym systemie zawsze było niepewne, a często
rozpaczliwe. Występujący w scence teatralnej Żyd, którego powieszono z rozkazu księcia w sąsiedniej izbie, należał do jego dzierżawców. Kratter
ze współczuciem odnotował nędzę i mizerię większości galicyjskich
Żydówk57.
Dla Krattera moment józefiński oznaczał zgoła mesjanistyczne wybawienie
Żydów od nieszczęść, które zawsze ich trapiły.
Cała Galicja życzy sobie mieć teraz inne stosunki z Żydami niosącymi
całemu krajowi zepsucie. Te powszechne pragnienia dotarły aż do uszu
rządu, który gotów jest teraz przetopić [umzuschmelzen] cały
żydowski system, bo nie ma przecież Mojżesza, który by się ulitował nad
swoimi hebrajskimi braćmi, wyswobodził ich spod jarzma despotyzmu i zaprowadził do ziemi obiecanejk58.
Kratter implicite przemawiał w imieniu kształtującej się galicyjskiej
opinii publicznej: "Cała Galicja życzy sobie..." [Ganz Galizien
wünscht]. Władze habsburskie zareagowały na to rzekome życzenie
galicyjskiej opinii publicznej i zaproponowały "przetopienie"
[Umschmelzung] stosunków między chrześcijanami a Żydami, tak samo
jak między szlachtą a chłopstwem. Metafora metalurgiczna sugerowała, że
wykuwa się ni mniej, ni więcej tylko sama Galicja. Józef miał wyzwolić
Żydów spod egipskiego despotyzmu polskiej szlachty i zaproponować im
ziemię obiecaną na tych samych terenach, gdzie od stuleci mieszkali, a teraz przeobrażonych społecznie i politycznie: w habsburskiej Galicji.
Jednym z filarów przetopienia było ograniczenie w 1785 roku możliwości
dzierżawienia przez Żydów przywilejów od szlachty, jednak Kratter zdawał
sobie sprawę, że nowy przepis będzie dla nich niezwykle dotkliwy
ekonomicznie. Autor szacował, że tysiące rodzin nie będą miały z czego
żyć.
To jest dekret, który powinien dać przedsmak całkowitego przekształcenia
stanu żydowskiego, na który wszyscy czekają z przeraźliwą tęsknotą, ale
jednocześnie każdy, Żyd i nie-Żyd, zaczyna się bać, ponieważ jest to coś
zupełnie innego, niż można by się spodziewać! Nieszczęśni Żydzi - Bóg
wie! - zmagają się od wieków z jakimś przekleństwem natury i nieba w relacjach z resztą ludzkości, tak że każdy obywatel, każde
społeczeństwo, każda klasa, każdy naród, nawet samo państwo dopuszcza
nieludzkie traktowanie Żydów bez wyrzutów sumienia. W ten sposób ludzie
sprzeniewierzają się braterstwu rasy ludzkiej [ein ganzes,
mitver-brüdertes Menschengeschlecht]k59.
Józefińskie spojrzenie Krattera istotnie miało w sobie pewien
wizjonerski koloryt. Na całym świecie Żydzi od wieków byli
prześladowani, ale Galicja miała się stać eksperymentalnym terenem
całkowitego przeistoczenia stosunków między chrześcijanami a Żydami. W całej monarchii habsburskiej nie było prowincji, która lepiej by się
nadawała do realizacji takiego programu, ponieważ nigdzie indziej nie
mieszkało tylu Żydów. "Cóż za barbarzyńskie traktowanie! - zakrzyknął
Kratter w odniesieniu do prześladowań Żydów. - Czy państwo Żydowi jest
winne mniej niż chrześcijaninowi? Nad jednym i drugim wstaje słońce".
Wyrugowanie barbarzyństwa antysemityzmu stało się zatem elementem
cywilizującego spojrzenia Krattera na Galicję. Jego oświecone odruchy
miały znaleźć spełnienie w patentach tolerancyjnych Józefa II. Od 1781
roku obowiązywał patent tolerancyjny dotyczący wyznań chrześcijańskich,
znoszący również pewne ograniczenia nałożone na Żydów, a kolejny z 1789
roku przyznawał Żydom galicyjskim pełną wolność wyznania i zawierał
obietnicę równości wobec prawa, "zgodnie z którą Żydom zagwarantowane
zostaną przywileje i prawa innych poddanych"k60.
W teorii zatem cesarz opowiadał się za czymś, co można by nazwać
emancypacją Żydów w monarchii habsburskiej, ale częściowo przeczy temu
nałożenie na nich specjalnych obciążeń finansowych, przede wszystkim
wprowadzonego w 1784 roku w Galicji podatku od sprzedaży koszernego
mięsa. Zresztą sam Kratter przez jakiś czas zajmował się jego poborem. Z kolei wspomniane ograniczenie możliwości dzierżawy przywilejów od
szlachty, chociaż jego zadeklarowanym celem było uwolnienie Żydów od
niezręcznej roli pośredników w feudalnej gospodarce, początkowo
poskutkowało ekonomicznym przemieszczeniem i zubożeniem Żydów. W 1787
roku władze sfinansowały oświecony system niemieckich szkół dla
galicyjskich Żydów, zorganizowany przez Herza Homerga, żydowskiego
reformatora z Czech, ale jego propozycje spotkały się z niemałym oporem
ze strony galicyjskich władz rabinicznych. Ponadto w 1787 roku Józef
zażądał od galicyjskich Żydów zastąpienia tradycyjnych patronimików
nazwiskami rodowymi, zazwyczaj niemieckimik61.
Najbardziej kontrowersyjne było wprowadzenie w 1788 roku poboru do
wojska dla poddanych żydowskich, wbrew perswazjom rady wojennej cesarza.
Posunięcie to wzbudziło wielką konsternację wśród tradycyjnych
galicyjskich Żydów. Historyk Michael Silber odnotowuje, że Józef II,
lekceważąc problemy praktyczne z przestrzeganiem szabatu i ograniczeniami żywieniowymi, zajął pryncypialne stanowisko: "Żyd jako
człowiek i jako współobywatel [Mitbürger] będzie pełnił tę samą
służbę, do której zobligowani są wszyscy inni. [...] Będzie mógł jeść,
co zechce, a podczas szabatu będzie się od niego wymagało tylko
niezbędnej pracy, takiej samej, jaką chrześcijanie zobligowani są
wykonywać w niedziele". Potwierdzona w 1789 roku wolność wyznania
pociągnęła zatem za sobą znaczne koszty społeczne dla tradycyjnych
galicyjskich Żydów. Pod koniec panowania cesarza byli oni głęboko
spolaryzowani: z jednej strony były oświecone zasady głoszone przez
władze habsburskie i żydowskich reformatorów, z drugiej - tradycyjne
żydowskie zwyczaje religijne i społeczne, zwłaszcza te podtrzymywane
przez coraz bardziej wpływowy galicyjski chasydyzm. Historyk Raphael
Mahler odnotował, że większość galicyjskich Żydów - podobnie jak wielu
galicyjskich chrześcijan - doświadczała cesarskich reform jako
prześladowańk62.
Jednak Kratter w myśl józefińskich zasad miał wizję procesu nadchodzącej
asymilacji społecznej: "Za kilka lat Żyd nie będzie już Żydem,
człowiekiem, którym musiałby być zgodnie z przepisami swojej religii;
będzie rolnikiem, obywatelem państwa, szczęśliwym, społecznym i nieodzownym dla ludzkości". Balthasar (Belsazar) Hacquet, uczony z Bretanii, który w latach osiemdziesiątych został profesorem we Lwowie,
uważał, że galicyjscy Żydzi będą musieli zrezygnować ze swojego
charakterystycznego ubioru, bród, języka hebrajskiego, szabatu - "aby
ludzie nie widzieli żadnej różnicy między Żydem a chrześcijaninem". W retoryce józefinizmu w Galicji miały w przyszłości zostać zatarte
różnice religijne, a nawet etniczne; Polacy mieli przestać być Polakami,
a Żydzi Żydami.
Kratter zapowiadał, że Żydzi zostaną kiedyś wyzwoleni ze swojego
położenia "najnieszczęśliwszej, najpodlejszej, najbezsilniejszej klasy
ludzi", przeistaczając się w "braci swoich bliźnich" i "patriotów w łonie ojczyzny"k63. Tak przedstawiała się prawdziwie rewolucyjna
józefińska fantazja o transformacji społecznej w Galicji.
Kratter twierdził, że pod władzą Habsburgów Lwów staje się "jednym z najpiękniejszych i najznakomitszych miast cesarsko-królewskich ziem
koronnych"k64. Przed nadejściem rządów austriackich, utrzymywał, we
Lwowie nie było publicznych urządzeń sanitarnych: "na ulicę wylewano
wszelakie nieczystości [Unrath]. Przy deszczowej pogodzie
trzęsawisko było tak głębokie, że można się było zapaść po pas. [...]
Kiedy cesarz po raz pierwszy przyjechał do Lemberga, utknął w środku
miasta z sześcioma końmi"k65. Obraz Najjaśniejszego Cesarza, który
ugrzązł w odchodach, mógł być przesadzony czy nawet zaliczać się do
kategorii wspomnień apokryficznych, miejskich legend. Jednocześnie
opowieść ta dostarcza drastycznego kontekstu dla uwagi rzuconej od
niechcenia przez Józefa II w liście z Lemberga: "Oto jestem między
Sarmatami, nie do uwierzenia, ile tutaj trzeba zrobić". Herkulesowym
zadaniem habsburskim było ni mniej, ni więcej oczyszczenie galicyjskiej
stajni Augiasza.
Przedstawiając stan galicyjskiego szkolnictwa, Kratter wezwał do
tworzenia szkół, w których uczniowie "na zawsze oduczyliby się
haniebnych przywar narodu polskiego, które podcinają korzenie
moralności, zdrowia i bogactwa". Wyraził nadzieję, że jeśli nauczanie
będzie przynajmniej częściowo prowadzone w języku niemieckim, mieszkańcy
"lepiej poznają nasz sposób życia i zwyczaje", dzięki czemu następne
pokolenie będzie "mniej prymitywne i mniej skłonne do pijaństwa i lenistwa". Kratter podsumował ten projekt jako "powszechną reformację
tego ludu", w wyniku której ze spotkania polskich przywar i niemieckich
zwyczajów wyłoni się nowy galicyjski charakterk66. Chociaż ze swoją
nędzą i brakiem kanalizacji Lwów prezentował się przygnębiająco, Kratter
stwierdził, że kiedy się wejdzie na Górę Zamkową i spojrzy w dal,
Galicja wygląda jak ogród Edenu: "Wszelkie piękności, które może mieć
dolina, Eden, pojawiają się tutaj w całej swojej krasie, w całej naturze
i w całej ozdobie: sielskie pola zboża, soczyste i barwne łąki, stawy,
lasy, dalekie pustkowia, złudne perspektywy, niezmierzone dale!".
Wpędziwszy się w literacką ekstazę, Kratter przeżył następnie druzgocące
rozczarowanie na myśl o tym, "jak nieszczęsny, zdeprawowany, dziki lud
zamieszkuje tę krainę natury i piękna"k67. Złudne perspektywy i niezmierzone dale posłużyły za doskonałe metafory projektu habsburskiego
w Galicji, szykującej się do powszechnej reformacji. Lud musiał zostać
przeobrażony, aby pasował do krajobrazu.
To przeobrażenie dokonywało się przez napływ imigrantów niemieckich, w 1774 roku zachęconych przez władze zwolnieniem od podatków i służby
wojskowej. W 1781 roku, kiedy Józef II rządził już samodzielnie, obiecał
również tolerancję religijną dla protestantów. W 1786 roku, kiedy Franz
Kratter opublikował swoją książkę, w Galicji mieszkało około trzech
tysięcy niemieckich rodzin osadniczychk68. Młody Niemiec miał spore
rozeznanie w temacie, ponieważ zaliczała się do nich również jego
rodzina - to jest jego dwaj bracia, którzy z powodzeniem handlowali we
Lwowie winem. Ignaz Kratter przybył do Galicji niedługo po austriackiej
aneksji, otworzył karczmę i sprowadzał węgierskie i austriackie wina, a później dołączył do niego we Lwowie jego brat Johann. Franz Kratter
postanowił wyrazić entuzjastyczny stosunek Niemców do Galicji ustami
swojego brata Johanna. "Bóg pokazał Mojżeszowi ziemię obiecaną tylko z oddali - oświadczył rzekomo Johann - ale mnie zaprowadził na samo
miejsce". A zatem habsburska Galicja nabrała charakteru ziemi obiecanej
nie tylko dla tamtejszych Żydów, ale również dla osadników niemieckich
spoza prowincji. Kratter opisał, jak jego brat Johann unosi kieliszek
wina i pije za zdrowie monarchy, którego kocha "aż do szaleństwa" [bis
zur Schwärmerei] - monarchy, który uczynił z Galicji habsburską ziemię
obiecaną: "Vivat! Niech żyje cesarz"k69. Józef odwiedził zresztą
Galicję ponownie w 1786 roku, tym samym, w którym Kratter opublikował
swoją relację, można było zatem osobiście oddać mu honory.
Według "Wiener Zeitung" podczas pobytu we Lwowie Józef odwiedzał
szpitale, klasztory oraz katolickie i unickie seminaria duchowne, a także wziął udział w balu na swoją część. Pokłonić się Józefowi przybyła
polska magnateria - Czartoryscy, Potoccy, Lubomirscy - i zapewne również
spełniła za niego toast, chociaż szlachta i arystokraci zasadniczo mieli
mniej powodów niż Kratter, aby życzyć cesarzowi długiego życiak70. De
facto tego życia już niewiele mu zostało - zaledwie cztery lata - ale
sama Galicja, którą rewindykował, wynalazł i "przetopił", miała
przetrwać do XX wieku.
Po krytycznej analizie swoich listów na temat Galicji Kratter przyznał,
że niektóre z zawartych tam przemyśleń mogą się wydawać "niewinnymi
fantazjami człowieka pogrążonego w błogich marzeniach", jednak marzenia
i fantazje pojawiały się we wszelkich rozważaniach o Galicji. Prowincję
trzeba było wyczarować w wyobraźni; jej tworzenie było pracą w toku.
"Całość jest bliska przetopienia", zdradził apokaliptycznie: Das Ganze
is seiner Umschmelzung nahe. Jednak choć przetopienie wydawało się
bardzo bliskie, zawsze pozostawało tuż poza zasięgiem, nieziszczalne,
umykało najlepszym staraniom habsburskich reformatorów. Kratter wyznał,
że nie jest do końca zadowolony ze swojej relacji na temat Galicji,
ponieważ nie zawsze udało mu się przedstawić wszystkie jej aspekty "w należytym uporządkowaniu" [in gehöriger Ordnung]k71. Porażka ta
była mu z góry przeznaczona, ponieważ w przedstawionym przez niego
obrazie nieporządek należał do samej istoty Galicji. Rozwichrzona
fantazja literacka Krattera, podążając za emocjonalną logiką "burzy i naporu", nigdy nie poddała się dyscyplinie należytego uporządkowania.
Ideologiczna rewindykacja Galicji przez oświecone rządy Habsburgów
polegała właśnie na literackim zobrazowaniu nieuporządkowanego zamętu.
Kratter zwrócił się do niemieckich czytelników i wyczarował obraz
Galicji, który miał za zadanie nakłonić ich do tego, aby razem z autorem
snuli marzenia o habsburskiej powszechnej reformacji.
Robinson Crusoe w Galicji
Na swoją publikację z 1786 roku Kratter rok później otrzymał odpowiedź,
wpisującą dyskusję na temat Galicji w ducha polemiki i debaty, który
generalnie cechował kształtującą się osiemnastowieczną sferę publiczną.
Według Jürgena Habermasa wizytówką sfery publicznej jest krytyka, toteż
nie należy się dziwić, że w następnej publikacji dotyczącej Galicji
Kratter został skrytykowany, poczynając od tytułu: Dreissig Briefe über
Galizien: oder Beobachtungen eines unpartheyischen Mannes, der sich mehr
als nur ein paar Monate in diesem Königreiche umgesehen hat5. Dzieło ukazało się anonimowo w 1787
roku w Wiedniu i Lipsku, a jego autorem był urodzony w habsburskiej
Brukseli Alphons Heinrich Traunpaur Chevalier d'Ophaniek72. Jako oficer armii Habsburgów mieszkał
w Galicji całe osiem lat, dzięki czemu, jak przekonywał, był bardziej
wiarygodny od Krattera, którego wizyta trwała zaledwie kilka miesięcy.
Przypisując sobie większy autorytet wynikający z dłuższej i lepszej
znajomości Galicji, Traunpaur oskarżył Krattera o nierzetelność: "Puste
przypuszczenia, płytkie uwagi, wymyślone historyjki, uszczypliwe
anegdotki, nieuzasadnione propozycje...". Wyraził również pogląd, że za
wątpliwej jakości spostrzeżeniami Krattera kryje się zamiar zohydzenia
Galicji. "Niedorzecznością jest odmawiać wszelkiej wartości całej
ogromnej krainie, zdolnej do wszelkich przejawów kultury, tylko dlatego,
że nie zaszła tak daleko, jak jej sąsiedzi", skomentował Traunpaurk73. W pełni więc zaakceptował józefińską
logikę, zgodnie z którą zacofaną Galicję należało ucywilizować.
Deklaracja bezstronności w tytule książki miała sugerować, że Kratterem
kierowały osobiste uprzedzenia, a w szczególności że przejawiał
narodowościową stronniczość wynikającą z wrogości do Polaków. Traunpaur
oświadczył czytelnikom, że sam uznaje "tylko dwie nacje - ludzi dobrych
i złych"k74. Przedstawił "historię
kraju", potwierdzając "dawne roszczenia" Habsburgów do Galicji: "Ziemie
pozyskane przez Austrię w wyniku rozbiorów to ziemie, które dzisiaj
stanowią odrębne królestwo pod nazwą Galicji i Lodomerii". Traunpaur
miał świadomość, że w austriackich roszczeniach do tej prowincji tkwi
pewien nie do końca czysty zabieg - "pod nazwą Galicji" nie brzmi
przekonująco. Wyraźnie dostrzegał imperialną dynamikę władzy, ponieważ
zasugerował inną nazwę: "Nowe Peru". Tak bowiem jawiła się ta kraina
poszukującym skarbów osadnikom, którzy przybyli do Galicji po 1772 roku
"z każdego zakątka cesarskich ziem"k75. Chociaż stwarzano pozory, że Galicja
powraca do macierzy, w istocie wyglądała jak jakiś kolonialny nowy
świat, ziemia obiecana, która daje możliwość łatwego wzbogacenia się.
Chociaż Traunpaur utrzymywał, że maluje życzliwszy portret Galicji niż
Kratter, obie relacje przenika duch józefinizmu. Traunpaur miał
krytyczny stosunek do duchowieństwa klasztornego, twierdząc, że mnisi
uprawiają pogański kult Wenus i Bachusa. Pomimo iż przyznawał, że
warstwy wyższe są "ogładzone, hojne i uczynne", nie potrafił się oprzeć
przytoczeniu sensacyjnych przykładów arystokratycznych bezeceństw i gwałtów: kazirodztwa, defloracji chłopskich dziewic na podstawie ius
primae noctis i historii pewnego szlachcica, który kazał Żydowi wspiąć
się na drzewo i kukać, a potem go zastrzelił, wszystko dla zabawyk76. Traunpaur, jak widać, nauczył się od
Krattera, jakie dykteryjki o galicyjskim barbarzyństwie mogą przykuć
uwagę niemieckiej publiki.
Traunpaur włączył do swojej książki dziennik podróży po Galicji rzekomo
napisany przez innego oficera armii habsburskiej, z pochodzenia Włocha.
Ten niewymieniony z nazwiska przybysz z Italii podróżował po całej
prowincji i zrelacjonował szereg galicyjskich spotkań o sporym ładunku
alegorycznym. Pewnego dnia wyruszył na przechadzkę bez munduru, aby
brano go za "tego, kim naprawdę jestem - za człowieka", a nie
habsburskiego oficera. Trochę pretensjonalnie uznał się za "drugiego
Robinsona" - to jest odartego z wszelkich naleciałości kultury Robinsona
Crusoe wyrzuconego na nieznaną wyspę z dala od cywilizacji. Ten Robinson
nie był jednak na swojej galicyjskiej wyspie sam. "Raptem sobie
uświadomiłem, że trzydzieści kroków przede mną z ziemi sterczy coś
czarnego. Podszedłem bliżej i okazało się, że to Żyd, który zapadł w głęboki sen, a obok niego leżała otwarta książka". Kiedy Żyd się
obudził, habsburski Robinson zagaił rozmowę i wyszło na jaw, że jego
rozmówca to miejscowy rabin. Szybko przeszli na tematy polityczne:
JA: Co pan powie o cesarzu Józefie II?
RABIN: A! Proszę pana, czy pan go kocha?
JA: Nieskończenie!
RABIN: Jak go uwielbiam nie mniej niż pan. Opatrzność go wybrała i użyczyła światu.
JA: Jak się panu podoba naród, między którym pan mieszka?
RABIN: Uznaję na świecie tylko dwie nacje: ludzi dobrych i złych.
JA: Szczerze pan wierzy w przyjście Mesjasza?
RABIN: Moje obowiązki mnie obligują, abym wierzyłk77.
Rozmowa ta nadała ton całemu dziennikowi podróży po Galicji, dotykając
kwestii ściśle związanych z ówczesnymi wyobrażeniami o tej prowincji:
głęboka wiara w przeistaczające moce habsburskiego cesarza, oświecone
zainteresowanie filozoficzne zniesieniem rozróżnień między narodami oraz
mesjanistyczne przepowiednie nastania nowej epoki. Następnie Robinson i rabin rozmawiali o Mojżeszu Mendelssohnie, oświeceniowym filozofie
żydowskim, który zmarł poprzedniego roku (1786) w Berlinie oraz
niemieckim dramaturgu Gottholdzie Ephraimie Lessingu, który na
osiemnastowiecznej scenie teatralnej sławił Mendelssohna w dramacie
Natan mędrzec. Wcielając się w habsburskiego Robinsona, Traunpaur
również zresztą przedstawił galicyjskiego rabina jako podobną postać
dramaturgiczną, galicyjskie uosobienie Natana mędrca.
"Jak traktowano Żydów przed rozbiorem Polski?" - spytał Robinson.
"Wiecznie znosiliśmy ciosy" - odparł rabin i opisał scenariusze, w których Żydów chłostano i bito, aby wymusić od nich pieniądze.
JA: Te bestialstwa przeminęły.
RABIN: Nasi potomkowie pobłogosławią tym, dzięki którym przeminęłyk78.
Dialog ten wytyczył wyraźną granicę między dawną Polską a nową Galicją,
dawnymi bestialstwami a nową wspaniałomyślnością. Przyszłe pokolenia
galicyjskich Żydów, przekonywał rabin, wykazując się niemałym zmysłem
proroczym, miały błogosławić Habsburgom.
Włoski oficer liczył na trwałą i budującą przyjaźń z rabinem, toteż
odwiedził go następnego dnia w jego domu. Jednak rabin nagle zmarł i Traunpaur mógł tylko współczuć wdowie: "Nie mogłem się powstrzymać przed
zmieszaniem moich łez z jej łzami, oddając w ten sposób cześć pamięci
tego racjonalnego i prawego Izraelity"k79. Rabin wysławiał wcześniej Józefa II
jako mesjanistycznego zbawiciela Galicji, a teraz sam jawił się jako
zbawcza postać, której oświecona mądrość zwiastuje tej prowincji
nadzieję na przyszłość. Dziennik podróży przeistoczył się w alegorię,
ponieważ Galicja była czymś więcej niż tylko bytem topograficznym, a mianowicie filozoficzną domeną oświeconej fantazji.
Galizischer Jude, Żyd galicyjski, ilustracja z: Julius Jandaurek, Das
Königreich Galizien und Lodomerien und das Herzogthum Bukowina, Wien
1884. Ze zbiorów Podkarpackiej Biblioteki Cyfrowej.
"Barbarzyńskiej dzikości polskiej szlachty" u Krattera Traunpaur
przeciwstawił cnotliwego szlachcica. Ten wzorcowy okaz, który nazywał
się Wikofski i mieszkał z okolicy Rzeszowa, również odkrył włoski
oficer.
Czci swoją ojczyznę Galicję i łączy inteligentny humor z prawdziwie
męską urodą oraz najszlachetniejszym sposobem myślenia. Jego towarzystwo
jest przyjemne, a w jego domu panuje ład i bezbrzeżna gościnność. Nic
nie daje się porównać z harmonią, w której żyje ze swoją uroczą żoną,
de domo Miretzką. Gdyby wszyscy Polacy przypominali tę rzadką parę,
pragnąłbym zawsze mieszkać między nimik80.
Takie wyróżnienie pary cnotliwych szlachciców sugerowało, że reszta
szlachty nie może się z nimi równać, lecz jeden przypadek dawał nadzieję
na przyszłe odkupienie całej kasty. Najbardziej uderzające było
wskazanie ojczyzny rzeczonego szlachcica: Galicji. Czytelnik mógł
wyciągnąć z tego wniosek, że cnotliwość tego człowieka po części zasadza
się na emocjonalnym porzuceniu Polski, jego dawnej ojczyzny, na rzecz
habsburskiej afiliacji politycznej.
Spotkawszy cnotliwego Żyda i cnotliwego szlachcica, habsburski Robinson
dokonał na swojej samotnej wyspie jeszcze jednego zadziwiającego
odkrycia: odkrył mianowicie Encyclopédie Diderota i d'Alemberta,
literacki totem Oświecenia. Była to najwyraźniej ostatnia rzecz, jaką
podróżnik spodziewał się znaleźć w Galicji i ostatnia, której
znalezienia oczekiwałaby od niego niemiecka publika. A przecież
Encyklopedia stała na czyjejś półce z książkami. "Głęboko się jej
pokłoniłem", oświadczył dosyć surrealistycznie włoski oficer. Obecność
Encyklopedii tudzież okazów prawego judaizmu i nobliwej szlachty
alegorycznie potwierdzała, że Galicja nie jest stracona dla Oświecenia.
Hołdom dla oświeconego habsburskiego cesarza towarzyszyły pokłony przed
tekstami literackimi Oświecenia, a spotkany po drodze rabin sprawiał
wrażenie człowieka, który zstąpił z kart takiego tekstu - a mianowicie
Natana mędrca Lessinga. Wynalezioną pod egidą Oświecenia Galicję
wyobrażono jako krainę przeznaczoną do zbawienia przez oświeconą
transformację.
"Magna Charta Galicji"
W lutym 1790 roku, w wieku zaledwie pięćdziesięciu lat, zmarł Józef II.
Tron objął jego brat Leopold II. W momencie śmierci Józefa, po dekadzie
samodzielnych rządów, jego reformy budziły powszechne niezadowolenie w całej monarchii, a na Węgrzech i w austriackich Niderlandach wywołały
poważny opór. Przyjmował on postać obrony tradycyjnych przywilejów
szlacheckich i prerogatyw politycznych danej prowincji przed
rewolucyjnym absolutyzmem cesarza. Kiedy zatem w 1790 roku na tronie
zasiadł Leopold, galicyjska szlachta wykorzystała okazję do
sformułowania obrony swoich tradycyjnych galicyjskich prerogatyw,
chociaż Galicja jako kraina nie miała żadnych tradycji poprzedzających
1772 rok. Owocem tych sporów była Magna Charta von Galizien oder
Untersuchung der Beschwerden des Galizischen Adels pohlnischer Nation
über die österreichische Regierung6. Tytuł odnosił się do
przedstawionego cesarzowi Leopoldowi II memoriału zawierającego prawa
polityczne, których domagała się galicyjska szlachta, a rzekome
"badanie" ich skarg w istocie oznaczało zajadłą józefińską polemikę z tym memoriałem i z jego postulatami politycznymi. Anonimowo opublikowana
księga, chociaż rzekomo ukazała się w mołdawskich Jassach,
przypuszczalnie powstała we Lwowie, a z całą pewnością krążyła po
monarchii habsburskiej i Świętym Cesarstwie Rzymskim Narodu Niemieckiego
jako skierowana w szczególności do czytelników niemieckich. Składała się
z trzech części: galicyjskich skarg przedstawionych w napisanym po
francusku memoriale zaadresowanym do Leopolda (tzw. Magna Charta),
niemieckiego tłumaczenia polskiego tekstu, który rozwijał te skargi,
zatytułowanego Uwagi nad rządem Galicyjskim7 oraz niemieckiego
odrzucenia galicyjskich skargk81.
Magna Charta wypowiadała się w imieniu całej galicyjskiej szlachty, a jej głównym autorem przypuszczalnie był polski uczony i bibliofil Józef
Maksymilian Ossoliński, przyszły założyciel Ossolineum we Lwowie. Miał
majątki ziemskie w Galicji, ale w latach dziewięćdziesiątych osiadł w Wiedniu, aby być bliżej biblioteki dworskiej. Nawiązał znajomości na
habsburskim dworze, a jednocześnie reprezentował interesy polskiej
szlachty w Galicji. Już w 1789 roku, kiedy Józef II niedomagał,
Ossoliński napisał do Kaunitza, aby zaprotestować przeciwko józefińskim
ograniczeniom dla feudalnych stosunków agrarnych, czyli reformie
urbarialnej, która "zamiast zgodnie z życzeniami naszego łaskawego
monarchy sprzyjać zamożności Galicji, wtrąci ją zapewne w otchłań
nieodwracalnych szkód". W 1790 roku to Ossoliński, jak się wydaje,
sformułował większość przeznaczonego dla cesarza Leopolda memoriału
Magna Charta i zapewne był również głównym autorem anonimowych Uwag
nad rządem Galicyjskim, które wyjaśniały i popierały skargi zawarte w Magna Chartak82.
Anonimowym autorem repliki do Magna Charta i osobą, która stała za jej
publikacją, był Ernst Traugott von Kortum. Urodzony na Śląsku8, wykształcony w duchu niemieckiego
Oświecenia i szczególnie zainteresowany filozofią Immanuela Kanta,
Kortum w latach siedemdziesiątych służył u króla polskiego Stanisława
Augusta w Warszawie, lecz w 1783 roku przeprowadził się do Lwowa i wstąpił do korpusu urzędniczego Józefa II w Galicjik83. W memoriale analizował napięcia
między galicyjską szlachtą a monarchią Habsburgów w okresie głębokiego
rozczarowania oświeconym józefinizmem, a śmierć cesarza dała sposobność
do złagodzenia lub uchylenia najbardziej kontrowersyjnych reform.
Napięcia otaczające śmierć cesarza i upadek józefinizmu w 1790 roku
zaostrzała rewolucja francuska, która dostarczała zupełnie nowego języka
i programu rozwiązywania problemów politycznych. Ówcześni Galicjanie, z którymi Kortum zajadle polemizował, uważali, że mają pewne "prawa" i przemawiali w imieniu swojego "narodu". Ale chociaż folgowali
oświeceniowym formułkom, wpisywali się raczej w konserwatywną reakcję
przeciwko rewolucyjnej Francji - co z kolei pobudziło pokrewną reakcję
przeciwko rewolucyjnemu józefinizmowi. Uwagi nad rządem Galicyjskim
przypuszczalnie odwoływały się do Uwag nad Rządem polskim
Jeana-Jacques'a Rousseau9 z okresu tuż przed pierwszym rozbiorem Polski, jednak poglądy Galicjan w 1790 roku były bardziej zbliżone ideologiczne do Rozważań o rewolucji
we Francji Edmunda Burke'a z tego samego roku. Ideologiczne napięcia
między rewolucyjną polityką a kształtującym się nowożytnym
konserwatyzmem znalazły swój wyraz w sporach dotyczących Galicji.
Pierwszy punkt "wielkiej karty galicyjskich swobód" nosił tytuł Droit
de la propriété, prawo własności, jakby został zaczerpnięty z francuskiej Deklaracji praw człowieka i obywatela. Wzywano otóż
Leopolda: "Niech Wasza Wysokość zważy, że własność to święte prawo
człowieka, fundament społeczeństwa i rękojmia lojalności poddanych wobec
państwa, może być na wieki solidnie ugruntowana"k84. Galicyjska
szlachta powoływała się jednak na prawo własności w dokładnie odwrotnym
duchu niż francuski Stan Trzeci: nie wprost sprzeciwiali się dążeniom
Józefa do ograniczenia ich feudalnego prawa do ziem uprawianych dla nich
przez dźwigających jarzmo poddaństwa chłopów. Fundamentalny konserwatyzm
nieomylnie przebijał również z obrony Kościoła i władzy biskupów, czyli
obszarów rzeczywistości społecznej dogłębnie zreformowanych przez
Józefa. Autorzy memoriału ambiwalentne posłużyli się jednak kilkoma
rewolucyjnymi zwrotami, postulując na przykład, aby Żydzi mieli
"wszystkie prawa obywatela" (z pewnymi wyjątkami, takimi jak prawo do
nabywania ziemi), a chłopi powinni być zabezpieczeni "przed ciemiężeniem
ze strony swoich panów" (wywiązując się oczywiście ze swoich feudalnych
powinności)k85.
Galicjanie domagali się również okresowego zwoływania Stanów Generalnych
- które, jak wszyscy wiedzieli, zapoczątkowały rewolucję we Francji. A przecież w Galicji Stany Generalne były pomysłem z gruntu nowatorskim,
jako że kraina ta przed 1772 rokiem nigdy nie tworzyła spójnego bytu
politycznego. Galicjanie przekonywali, że powołanie takiego
reprezentującego całą prowincję zgromadzenia stanowi "wolę powszechną
narodu"k86. Aluzja do "woli powszechnej" również była bezpośrednim
cytatem z Deklaracji praw człowieka i obywatela, cytującej z kolei
Umowę społeczną Rousseau. Konserwatywna szlachta przywdziała więc
szaty rewolucyjnej retoryki. Nie sprecyzowała jednak, którego "narodu"
wola powszechna ma być reprezentowana w Stanach Generalnych. Skoro
Galicja miała jakąś wolę powszechną, to może istniał naród galicyjski.
Przekonując, że Stany Generalne powinny tworzyć kodeksy prawne dla ich
prowincji, Galicjanie postulowali, aby przepisy te "w jak największym
stopniu współgrały z aspektami fizycznymi i moralnymi kraju [pays],
naturą [génie] jego mieszkańców i wreszcie obecnymi
okolicznościami"k87. Ta śmiała koncepcja ustroju prowincji implicite
opierała się na założeniu, że prowincja posiada własny charakter, że
jego aspekty fizyczne tworzą jednolitą całość: Galicję.
Galicjanie zaproponowali, aby w administracji zamiast niemieckiego
używana była łacina i "język narodowy" oraz nakłaniali do wcielania
galicyjskich żołnierzy w "regimenty narodowe" - ani razu nie posługując
się słowem "polski" dla sprecyzowania rzeczonej narodowości. W memoriale
czytamy: "Nic nie mogłoby lepiej pobudzić i wynagrodzić odwagi naszych
rodaków, którzy zawsze odznaczali się w służbie wojskowej, niż gdyby
walcząc o interesy dostojnego domu Waszej Wysokości, mogli nieść na
sztandarach nazwę swojej ojczyzny [patrie] i wierzyć, że rozlewają
swoją krew dla wskrzeszenia jej chwały". Jednak nawet w tym hołdzie dla
pełnej chwały nazwy swojego kraju Galicjanie nie podali jego miana, aby
pozostawić możliwość, że ich ojczyzną może być Galicja, a ich rodakami
nie Polacy, lecz Galicjanie. Zresztą trochę dalej mowa jest o "Polsce,
kraju ościennym Galicji" [Pologne, pays limitrophe de la Galicie],
tak jakby chodziło o wyraźnie odrębne i łatwo odróżniane od siebie
bytyk88. Postulaty uprawnień "narodowych" z celową dwuznacznością nie
wskazywały, którego narodu to dotyczy.
Warto zwrócić uwagę, że memoriał akceptował habsburskie uzasadnienie dla
aneksji Galicji i potwierdzał "zadawniony związek Galicji i Lodomerii z Węgrami"k89. Aksjomat ten następnie przekształcił się w podstawę do
argumentu, że sprawy galicyjskie należy przydzielić kancelarii
węgierskiej w Wiedniu. Stawiało to Habsburgów w niezręcznym położeniu,
ponieważ postulat logicznie wpisywał się w wykoncypowane przez nich
prawo do Galicji. W 1780 roku Józef II napisał jednak ze Lwowa do Marii
Teresy, że pomysł z administracyjnym przyłączeniem Galicji do Węgier
jest "absurdalny [...], a nawet szkodliwy"k90. Węgry miały już
dostateczną wagę w ramach monarchii habsburskiej, a w latach
osiemdziesiątych XVIII wieku stanowiły najsilniejszy czynnik oporu wobec
józefińskich reform i centralizacji. Powrót korony św. Stefana na Węgry,
który nastąpił w 1790 roku, symbolizował węgierskie zwycięstwo nad
absolutyzmem habsburskim, a Galicjanom zależało na włączeniu się w ten
triumfalny opór. Wespół z węgierską galicyjska szlachta jeszcze
skuteczniej mogłaby bronić swoich interesów przed cesarzem w Wiedniu.
Galicjanie uznali zatem zasadność roszczenia Habsburgów do tej prowincji
poprzez koronę węgierską, aby potwierdzić galicyjskie prerogatywy w ramach rządów Habsburgów.
"Zwyczaje i zasady moralne"
Anonimowe Uwagi nad rządem Galicyjskim przełożono z polskiego na
niemiecki i opublikowano razem z Magna Charta, lecz Kortum opatrzył je
pełnymi oburzenia adnotacjami. Gwałtownie polemizował z zawartymi w Uwagach argumentami, lecz sprawiał wrażenie przekonanego, że może
opublikować tekst bez ryzyka, iż czytelnicy uznają go za politycznie
przekonujący. Napisane z tej samej szlacheckiej perspektywy co Magna
Charta, przypuszczalnie również przez Ossolińskiego jako głównego
autora, Uwagi przedstawiały program polityczny, a ponadto formułowały
filozofię polityczną arystokratycznego konserwatyzmu. Padło pytanie o powody, dla których Galicja stoczyła się "do tego stopnia nikczemności"
i wyjaśnienie znaleziono w upadku tradycyjnych stosunków między
ziemiaństwem a chłopskimi poddanymi. Zgodnie z "ugruntowanymi przez
stulecia zwyczajami" w Galicji osiągnięto "milczące porozumienie między
ziemianinem a jego poddanymi [...] najściślej wiążące dobro ziemianina z dobrem jego poddanego" ku zadowoleniu obu stronk91. Wzorem Edmunda
Burke'a Uwagi odwoływały się zatem do organicznych argumentów za
precyzyjnie dostrojonymi hierarchiami społecznymi usankcjonowanymi przez
nobliwą tradycję, chociaż Ossoliński prawdopodobnie nie zdążył
przeczytać Rozważań o rewolucji we Francji, które ukazały się niewiele
wcześniej, bo w listopadzie 1790 roku. Jednak oba dzieła powstały na tle
trwającej rewolucji francuskiej, a w kontekście galicyjskim filozoficzny
konserwatyzm stał się kanwą aktu oskarżenia wobec józefinizmu.
Chłopstwo ukazano w Uwagach jako zadowolone z życia, a nawet względnie
zamożne, co przypisano harmonijnym stosunkom społecznym w Rzeczypospolitej:
Ta mocno zadzierzgnięta więź między ziemianami a poddanymi sprzyjała
uprawie roli i wzrostowi zaludnienia, dzięki czemu pan i poddany się
wzbogacili. Ziemię posiadali wspólnie. Takie było położenie prowincji,
kiedy przeszła pod rządy domu Austriik92.
Wizja wspólnej własności ziemi oznaczała niezwykle łagodną interpretację
poddaństwa, tworzyła obraz idyllicznego feudalizmu, który rzekomo
istniał na późniejszych terenach galicyjskich do 1772 roku. Podczas gdy
Kratter i Traunpaur dążyli do pokazania, że w chwili aneksji Galicji
przez Austrię w Polsce panowała nędza, autor Uwag odwrócił ten
historyczny argument i przekonywał, że schyłek i upadek Galicji
rozpoczął się z chwilą jej przekształcenia w prowincję habsburską: "Ten
rząd zapoczątkował gwałtowną transformację wszystkich praw oraz
uchylenie wszystkich dotychczasowych zwyczajów i zasad moralnych",
stwierdzono w Uwagach z Burke'owską żarliwością, przekonując, że
Habsburgowie powinni byli uszanować rzecz "uświęconą przez stulecia".
Kortum dodał tutaj przypis, aby stwierdzić w duchu prawdziwego
józefinizmu: "Niedorzecznością jest żądać, aby nie podważać czegoś po
wieczne czasy tylko z tej przyczyny, że liczy sobie wiele stuleci"k93.
Do okoliczności Galicji zastosowano zatem rewolucyjne i konserwatywne
postawy ideologiczne.
W Uwagach opisano walkę między "obcymi", którzy przybyli do Galicji
wraz z okupacją habsburską a rdzennym "narodem", który nagle stał się
obiektem pogardy i ciemiężenia:
Cudzoziemcy przysłani do kraju, aby sprawowali urzędy, stanęli wobec
uprzedzenia, że są obcy. Jednak budzili również zasłużoną nienawiść
narodu, ponieważ przedstawiali go wobec tronu jako barbarzyński, nie
uznający żadnych praw społecznych, jako naród, który wpierw trzeba
wyedukować. Ich niczym nieuzasadnione doniesienia pogłębiały złą opinię,
którą Europa już wcześniej miała o polskim nieładzie. Nawet cesarzowa,
skądinąd tak sprawiedliwa, była za daleko i żaden Galicjanin nie uzyskał
do niej przystępuk94.
Tożsamość galicyjska z 1790 roku była zatem uwarunkowana poczuciem
niechęci do habsburskich urzędników oraz obserwatorów, którzy rzekomo
oczerniali "naród", to jest Polaków. Znaczące odniesienie do Marii
Teresy, która w 1790 roku już od dziesięciu lat leżała w grobie,
sugerowało, że cesarzową celowo wprowadzano w błąd na temat Galicji,
natomiast milczenie w tym kontekście o Józefie miało według autorów
wskazywać na habsburskie dyskredytowanie tej prowincji i obniżanie jej
rangi. Kortum zawarł w przypisie nawiązanie do panującej w Europie
opinii na temat nieporządku w Polsce: "Czy ta opinia jest
nieuzasadniona?"k95. Podobnie jak Kratter i Traunpaur, kierował swoją
odezwę do opinii publicznej, potwierdzając jej autorytetk96.
Lekcje, jakie płynęły z rozgrywającej się we Francji rewolucji,
podpowiadały społecznie konserwatywną interpretację filozoficzną
rozbioru Polski z 1772 roku. Nie była to po prostu kwestia bezprawnego
poćwiartowania suwerennego państwa, jak to na ogół postrzegano z patriotycznej perspektywy polskiej, lecz rozkład całego społeczeństwa
obserwowany z konserwatywnej perspektywy galicyjskiej.
Ciała polityczne przypominają łańcuch złożony z wielu ogniw. Jego siła i przetrwanie zależy od więzi, która łączy ze sobą obywateli, po części
dla obopólnej korzyści, po części dla obopólnej potrzeby. Jeśli więź ta
się przerwie, społeczeństwo również przestaje istnieć. Ciała polityczne
znikają, pogrążają się w anarchii, i upadek ten pociąga za sobą ruinę
całego krajuk97.
Takie filozofowanie było bardzo bliskie w swoim duchu Burke'owskiemu
potępieniu rewolucjonistów, którzy jego zdaniem "Nie mają moralnego
prawa, by samowolnie, myśląc o dokonaniu przygodnych ulepszeń,
odizolować się, rozerwać więzy spajające ich podporządkowaną wspólnotę i zamienić ją w aspołeczny, nieobywatelski, bezładny chaos elementarnych
cząstek"k98. W 1772 roku zaborcy uzasadniali rozbiór Polski między
innymi "anarchią" polityczną w kraju. Galicyjskie Uwagi z 1790 roku
przeformułowały tę kwestię, stawiając tezę, że to zaborcy wywołali
anarchię społeczną na dawniej polskich ziemiach.
Najbliższa galicyjskim sercom była jednak ta więź, która nakładała
feudalne powinności na chłopskich poddanych. Galicjanie dowodzili, że
ingerując w "świętość praw własności" - poprzez uregulowanie własności
feudalnej i konfiskatę majątku kościelnego - władze habsburskie
doprowadziły w Galicji do zapaści gospodarczej. Nakłaniali Leopolda do
uszanowania przywilejów stanu szlacheckiego wraz z jego poczuciem
honoru; parcelację majątków potępiono jako drogę do tureckiego
despotyzmuk99.
"Teraz nowy rząd przeistacza naszą rozpacz w nadzieję", oświadczyli
Galicjanie, oddając hołd Leopoldowi. Oczekiwali jego cesarskiej pomocy
"w przywróceniu krajowi jego dawnego szczęścia i dostatku"k100.
Nakłaniali go, aby wzorował się na panowaniu Marii Teresy, "której
umiłowanie sprawiedliwości potomność pamięta z czcią". O Józefie nadal
nie wspominali. Podczas gdy Magna Charta postulowała, aby w uznaniu
średniowiecznych węgierskich roszczeń do Galicji sprawy galicyjskie
przydzielić kancelarii węgierskiej, Uwagi poszły w akceptacji idei
Galicji jeszcze dalej i postulowały powołanie do nadzoru nad tą
prowincją osobnej kancelarii: "Dlaczego więc nasza ojczyzna miałaby być
pozbawiona tego przywileju"k101. Wymyśloną zaledwie dwadzieścia lat
wcześniej Galicję interpretowano teraz nie tylko jako prowincję, ale
również jako ojczyznę jej szlachetnej krwi mieszkańców.
Groźba rewolucji takiej jak we Francji, która zbiegła się z sukcesją
cesarską w Austrii, stworzyła dla Galicjan moment politycznej szansy.
"Naród jest gwarancją porządku publicznego", oświadczyli. Biskupów można
wezwać do tego, aby szerzyli z ambon ład i posłuszeństwo ludu, a tym
samym osiągnęli "ułagodzenie rozjuszonych dusz". Galicyjska szlachta
miała zgłosić się na ochotnika w tamtejszej administracji, zastępując
urzędniczych "obcych", a tym samym służyć habsburskiemu suwerenowi, a w podtekście jednocześnie realizować swoje interesy klasowek102. Mieli
zaakceptować podległość Galicji wobec Habsburgów w zamian za rezygnację
z józefinizmu i utwierdzenie feudalnych przywilejów.
We wrześniu 1790 roku Leopolda II koronowano w Pradze na króla Czech,
które w odróżnieniu od Galicji posiadały monarchistyczny rodowód. Sam
fakt koronacji był politycznym ustępstwem wobec Czechów, tak samo jak
powrót korony św. Stefana na Węgry był ustępstwem wobec Węgrów, toteż
Galicjanie, którzy nie mieli ani prawdziwej korony, ani tradycji
koronacyjnej, dążyli do uzyskania jakiegoś podobnego ustępstwa na rzecz
prerogatyw politycznych ich prowincji. We wrześniu tego roku przebywał w Pradze również Mozart, aby uświetnić koronację wystawieniem Łaskawości
Tytusa, opery skomponowanej na cześć Leopolda. Leopold został zatem
uhonorowany za swoją rzekomą łaskawość w szatach Tytusa, natomiast
Mozart, nieświadomy, że pozostał mu już tylko rok życia, z pewnością
liczył na pozyskanie patronatu nowego cesarza dla siebie i swojej
muzykik103. Galicyjskie Uwagi również sławiły Leopolda i jawnie
głosiły podporządkowanie Galicji Habsburgom: "Miano poddanego będzie
narodowi przyjemne, przywodzące na myśl szczęśliwe panowanie monarchy".
Miano " poddanego" było ściśle związane z nazwą "Galicja", stworzoną w celu ustanowienia podległości prowincji wobec dynastii Habsburgów. Sześć
lat po rozbiorze Polski w 1772 roku Galicjanie deklarowali, że czekają
na nową epokę szczęścia i dostatku, w której Leopold wybierze "słodkie
imię Tytusa"k104. Podobnie jak Mozart w Pradze, Galicjanie chcieli
wkupić się w łaski nowego cesarza w duchu operowego klasycyzmu i wybujałego pochlebstwa. Jeśli Leopold przybierze starożytne imię
"Tytus", oni zaakceptują nowożytną nazwę "Galicja".
"Dzikus z Mórz Południowych"
Kortum opublikował zarówno Magna Charta po francusku, jak i niemieckie
tłumaczenie Uwag, w pełnym przekonaniu, że mieszczańska publiczność
czytająca będzie tak samo jak on oburzona arystokratycznymi pretensjami
Galicjan. Obok opatrzenia Uwag wrogimi stwierdzeniami polemicznymi,
Kortum napisał również osobny długi tekst, który stanowił wprowadzenie
do całej pozycji, zatytułowany Zbadanie skarg galicyjskiej szlachty
narodu polskiego. Tekst nosił datę 26 września 1790 roku, czyli powstał
ponad siedem miesięcy po śmierci Józefa II (20 lutego) i zaledwie parę
tygodni przed koronacją Leopolda II jako Świętego Cesarza Rzymskiego,
która nastąpiła 9 października. Był to okres ogromnej niepewności i fermentu politycznego. W całej monarchii ludzie zadawali sobie pytanie,
czy Leopold złagodzi drastyczne reformy swojego starszego brata. We
wrześniu, kiedy Kortum pisał omawiany tekst, było już wyraźnie widoczne,
że tak się dzieje, a stronnicy józefinizmu żałowali, że ich rewolucyjna
sposobność przeminęła.
Według Kortuma Józef był cesarzem, który wyprzedzał swoje czasy: "Jego
lud wciąż nie był gotowy na wielkoduszność i cnotę obywatelską. On sam
objął tron o stulecie za wcześnie". Dowodem na ten brak gotowości było
nadużywanie hasła wolności, zdaniem Kortuma przybierające najbardziej
skandaliczny wymiar w Galicji. "Przed 1772 rokiem trzy miliony ludzi
było tutaj zdanych na władzę i kaprysy kilku tysięcy innych", zauważył.
Osiemnaście lat później te kilka tysięcy szlachciców uznało się za
prześladowanych i rozpoczęli akcję "odzyskania wolności, nie znając
wolności". Odmawiali wolności milionom mieszkańców Galicji, lecz
domagali się tego, aby byli wolni od władzy cesarza w Wiedniu. Postulat
ten stanowił trzon zaadresowanego do Leopolda memoriału, który Kortum
potraktował z ironicznym lekceważeniem: "Magna Charta Galicji - zaiste,
godna czternastego wieku"k105. W rzeczywistości angielska Magna Charta
powstała w trzynastym wieku. Ponadto można chyba dostrzec pewną
niezręczność w stawianiu przez Habsburgów Galicjanom zarzutu
mediewalizmu, skoro za uzasadnienie dla aneksji Galicji posłużyło
Habsburgom odkurzenie średniowiecznych roszczeń.
Chociaż Kortum zawarł w opublikowanej książce pełny tekst galicyjskiego
memoriału i Uwag, uznał te dokumenty za tak zasadniczo nieuczciwe w sferze politycznych pobudek i celów, że w swoim Zbadaniu pozwolił
sobie na wypowiedzi w imieniu Galicjan i formułowanie ich rzekomego
prawdziwego znaczenia. Galicjanie stali się scenicznymi czarnymi
charakterami, którzy w napisanych przez Kortuma kwestiach ujawniali
swoje diabelskie intencje. Oto jak sobie ich wyobraził w 1772 roku,
czyli w momencie pierwszego rozbioru:
Znajdowaliśmy się do tej pory w tym fortunnym położeniu, że mogliśmy
uważać wszystkich innych ludzi za nieważnych, a kastę chłopską jako
stworzenia urodzone do poddaństwa. Szczęśliwe czasy, kiedy chłop z drżeniem czekał rozkazów swojego pana! Jakże przyjemne było życie, kiedy
widzieliśmy tysiące dłoni pracujących dla naszej wygody bez zapłaty czy
wynagrodzeniak106.
Kortum zerwał zatem nabożną maskę z wyrażonej w Uwagach nostalgii za
ancien régime.
Jednak po siedmioletnim pobycie w Galicji autor zdążył wyrobić sobie
niepochlebną opinię nie tylko na temat galicyjskiej szlachty, ale
również na temat galicyjskiego chłopstwa. Obie te klasy społeczne winił
za niepowodzenie eksperymentu józefińskiego, nie próbował jednak
wypowiadać się w imieniu chłopów.
Wykształcił się piękny ideał dotyczący duszy galicyjskiego heloty. Lud
ten otrzymał od cesarza wielkoduszny dar - dar największy z możliwych.
Cesarz dał im wolność i własność, a raczej chciał im dać. Ale tak jak
dzikus z Mórz Południowych ze zdumieniem patrzy na europejski statek,
tak galicyjski chłop patrzy na dar od swojego dobroczynnego monarchy.
Nienawykły do wartości i jej wykorzystywania, sprzedał ją
Hebrajczykomk107.
Dążąc do wyrażenia swojej wizji społeczeństwa u progu nowożytnej
historii Europy, Kortum posłużył się aluzjami do spartańskich helotów,
do zamieszkanej przez dzikusów wyspy na południowym Pacyfiku oraz do
wciąż żyjących w Galicji biblijnych Hebrajczyków. Stworzył
antropologiczną przypowieść o chłopstwie niegotowym na przyjęcie
nowożytnych praw ludzkości. Był pod tym względem bliższy, niż chciał
wierzyć, perspektywie galicyjskiej szlachty zawartej w Uwagach i przedstawiającej chłopstwo jako zdolne do szczęśliwego życia tylko w tradycyjnych warunkach feudalnych. Kortum uważał jednak, że eksperyment
józefiński mógłby się powieść, gdyby przeprowadzono go bardziej
stopniowo:
Gdyby miano cierpliwość, aby pozwolić chłopu - przynajmniej chłopu
galicyjskiemu i innym podobnie jak on nieokrzesanym - aby doszedł do
wolności i własności stopniowo, przez zapobiegliwość, oszczędność, dobre
prowadzenie się i oświatę; gdyby podążano drogą natury, która pozwala
dziecku powoli przebudzić się na człowieczeństwo, wtedy wszystkie piękne
skutki, które obiecywano osiągnąć dobroczynnością, byłyby czymś więcej
niż tylko marzeniemk108.
Zacofanie Europy Wschodniej domagało się antidotum w postaci stopniowego
postępu i rozwoju, wyrażonego w trybie warunkowym. Walki między
absolutnym barbarzyństwem a doskonałą cywilizacją nie można było
rozstrzygnąć w jednym starciu potężnych sił.
Wizja oświecenia etapami, analogicznego do przejścia z dzieciństwa do
dorosłości, odzwierciedlała tezy eseju Immanuela Kanta z 1784 roku Co
to jest oświecenie?, w którym autor Krytyki praktycznego rozumu
dowodził, że oświecenie jest stopniowym wyłonieniem się człowieka z niedojrzałości, które można osiągnąć tylko powoli. W latach
sześćdziesiątych Kortum studiował zresztą w Królewcu i zawsze
interesował się filozofią Kanta. Ze swoich skorelowanych ze sobą
negatywnych werdyktów na temat oświecenia galicyjskiego chłopstwa i szlachty Kortum zbudował jednolitą perspektywę oświeconego
zdyskredytowania całej prowincji.
Z tytułu, który Kortum nadał swojemu tekstowi, wynikało, że Magna
Charta reprezentowała tylko "szlachtę galicyjską narodu polskiego", a zatem nie mówiła w imieniu całego narodu galicyjskiego, o ile taki naród
rzeczywiście istniał. Kortum zdawał sobie bowiem sprawę, że Galicja jest
tworem niedawnej daty: "Galicja, która pojawiła się w geografii pod tą
nazwą dopiero kilka lat temu"k109. Jeśli szlachta, która stała za
memoriałem, rzeczywiście wciąż należała do narodu polskiego i zgodnie z podejrzeniami Kortuma skrywała polityczne ambicje odzyskania przez
Polskę suwerenności, to w żadnym razie nie mogła rościć sobie prawa do
reprezentowania "narodu Galicji". Naród ten był demograficznie
rozleglejszy, trzymilionowy, a politycznie niemal z definicji określony
przez suwerenność habsburską. "Co się rozumie przez naród Galicji?",
spytał bez ogródek Kortum. Oczywiście odpowiedział na to pytanie sam:
"Naród galicyjski byłby zatem ucieleśnieniem [Inbegriff] wszystkich
klas ludzi, którzy pod prawem państwa austriackiego w ten czy inny
sposób na stałe zamieszkują w tym kraju z rodzinami"k110. Autor użył
trybu warunkowego, aby zasugerować, że naród Galicji należy uznać za
dzieło w toku. Jako człowiek o silnych inklinacjach filozoficznych
zmagał się z kwestią, co to znaczy, że naród stanowi ucieleśnienie,
emanację czy upostaciowanie różnych ludów.
Stanowczo odrzucił tezę, że naród galicyjski mógłby być z charakteru
polski i bezpośrednio zwrócił się do autorów memoriału, aby ich
powiadomić, że uważa ich za Polaków, a nie Galicjan:
Aż do dzisiaj czekaliście na jakiegoś mesjasza, który wyzwoli was spod
panowania pogan, to jest Niemców. Wciąż nie możecie przywyknąć do myśli,
że macie teraz inną ojczyznę. Na skutek nieświadomego może skojarzenia
idei nadal myślicie o Rzeczypospolitej Polskiej, kiedy mówicie o patriotyzmie. Język, strój i zwyczaje nieustannie przywodzą wam na myśl
wasze dawne położeniek111.
Kortum posłużył się bardzo wyrafinowanym pojęciem narodu - określanego
przez język, ubiór, zwyczaje - co sugeruje, że w latach osiemdziesiątych
czytał nie tylko Kanta, ale również Herdera. Wyobrażenie, że Polacy
czekają na narodowego mesjasza, o całe pokolenie wyprzedzało pojawienie
się na początku XIX wieku polskiego romantycznego mesjanizmu. Kortum
uważał Polaków w Galicji za tak gruntownie uformowanych narodowo jako
Polacy, z ich własnym poczuciem patriotyzmu i ojczyzny, że nie mogli
stanowić narodu galicyjskiego.
"Czy język polski naprawdę jest zatem rzeczywistym językiem narodowym
Galicji? - pytał Kortum. - Czy naród polski bądź polska szlachta są
zatem pierwotnymi mieszkańcami tej ziemi"k112. Postawiwszy tezę, że
Polska szlachta nie może przemawiać w imieniu narodu galicyjskiego,
odrzucił postulat wprowadzenia "języka narodowego" w administracji, a raczej dowodził, że językiem narodowym Galicji nie jest polski. Sam
Kortum był człowiekiem uzdolnionym językowo i w trakcie swojej kariery
nauczył się wielu habsburskich języków, między innymi węgierskiegok113.
W 1790 roku, po siedmiu latach pobytu w Galicji, z pewnością znał polski
dostatecznie dobrze, aby wiedzieć, że jest to język odrębny od ruskiego.
Kilka lat później Johann Christian von Engel zasugerował istnienie
związku między średniowieczną historią Księstwa Halicko-Włodzimierskiego
(któremu zawdzięczało swoją nazwę habsburskie Królestwo Galicji i Lodomerii) a współczesną historią Ukrainy i Kozaków. Historyczne dzieło
Engela Geschichte der Ukraine und der ukrainischen Cosaken wie auch der
Königreiche Halitsch und Wladimir10 opublikowano w 1796 roku w Halle,
wskazując na powiązania narodowościowe i konwergencję Rusinów i Ukraińców, a jednocześnie podkreślając różnice między Rusinami a Polakamik114.
Skoro naród galicyjski jest jednocześnie polski i ruski, zasugerował
Kortum - nie wspominając o Żydach - to nie daje się uznać za jednorodny
językowo i etnograficznie. Autor zwrócił się bezpośrednio do polskiej
szlachty:
Widzicie więc, moi panowie, że w odniesieniu do Galicji nigdy nie
uczyniliście polskiego językiem narodowym tej ziemi i nie możecie się
podawać za pierwotnych mieszkańców tej prowincji. Jesteście w Galicji
nie mniej i nie bardziej obcy niż Niemcy. Przybyliście na tę ziemię jako
obcy i upływ czasu sprawił, że zapomnieliście o swoim pochodzeniuk115.
Nie było powodu uznać polskiego za język narodowy, Kortum opowiedział
się zatem za pierwszeństwem niemieckiego w administrowaniu prowincją. W kwestii polityki językowej zacytował Gibbona, ostentacyjnie przytaczając
ten fragment po angielsku: "A jednak Rzymianie tak dobrze zdawali sobie
sprawę z niedostateczności samej odwagi, nie popartej biegłością i wyszkoleniem, że w ich języku nazwa wojska zapożyczona jest od wyrazu
oznaczającego ćwiczenie"k116. Cywilizujący "wpływ" Habsburgów w Galicji
Kortum uznawał tutaj zatem za klasyczny, a niemiecki za język misji
imperialnej.
"Oto zatem jestem między Sarmatami", stwierdził Józef II - Kortum
również odwołał się do Sarmatów, których Tacyt zaliczył do barbarzyńców.
Swoim zwyczajem Kortum ponownie włożył polskim szlachcicom z Galicji w usta własne słowa:
Nie przestaliśmy być Sarmatami. [...] Spójrzcie na naszych braci w Polsce, jak zrzucają jarzmo obcego panowania, jak zdejmują obcy ubiór,
jak deptają obce oświecenie. [...] Chcemy uczestniczyć w zasługach
naszych braci, którzy wyróżniają się pośród wszystkich ludów Europy, aby
odwrócić się plecami od swoich przodków ze Wschoduk117.
Starożytni Sarmaci uchodzili za orientalnych, a zatem Polacy, z ich
samozwańczą tożsamością sarmacką - długie kontusze i szable, wygolone
głowy i wybujałe wąsy - rzekomo stali się ludźmi Orientu. Jednak w 1790
roku, kiedy - jak odnotował Kortum - Polska dążyła do niepodległości od
obcej dominacji, styl uprawianej przez nich polityki był jak najdalszy
od sarmackiego. Obradował wtedy Sejm Czteroletni (1788-1792), który
odwracał skutki supremacji rosyjskiej w Polsce i przygotowywał uchwaloną
3 maja 1791 roku nowoczesną konstytucję - porównywalną do oświeconych
konstytucji Stanów Zjednoczonych i Francji. Użyta przez Kortuma retoryka
wyszydzania sarmatyzmu Polaków tym bardziej zdradzała zatem jego
kulturowe uprzedzenia.
Kortum widział Galicję jako balansującą między europejskimi elementami
cywilizującymi a orientalnymi siłami barbarzyństwa i zaproponował
następujące ćwiczenie z wyobraźni:
Wyobraźcie sobie na moment, że z Polski i Galicji wyjeżdżają wszyscy
mieszkańcy niemieccy, z ich przedsiębiorczością i interesami, a potem
wyobraźcie sobie, jak wyglądałyby te ziemie. Czy znalazłoby się jakąś
analogię poza Tatarią - czy w najlepszym razie [höchstens] Mołdawią
i Wołoszczyzną? Pomyślcie o polskich miastach, które kiedyś, ze swoimi
niemieckimi mieszkańcami, cieszyły się pewnym dostatkiem, a teraz byłyby
smutnym siedliskiem Żydów, nędzy, braku higieny i ciemnoty. Potem
zaprzeczcie mojej teziek118.
W tym niezwykłym ćwiczeniu z historycznej spekulacji józefiński pogląd
na Galicję z wielkim polotem użył perspektywy Oświecenia wobec Europy
Wschodniej. Jej ideę tworzono za pomocą swoistego półorientalizmu, który
projektował inność Orientu na ziemie bezsprzecznie europejskie,
charakteryzując je przy użyciu paradoksalnego połączenia podobieństw i różnic w stosunku do implicite zachodniego pojęcia cywilizowanej
Europy. W tym przypadku zaproponowane przez Kortuma ćwiczenie z wyobraźni odarło rzekomy galicyjski amalgamat z jego zachodnich
aspektów, aby pokazać, że to, co by pozostało, byłoby zarazem
beznadziejnie zacofane i z gruntu orientalne.
Niezwykłe równanie geograficzne Kortuma przedstawiało się zatem
następująco: Galicja minus Niemcy równa się Tataria. Najlepszym możliwym
- to jest najbardziej zachodnim ze wszystkich dostępnych - porównaniem
było porównanie do rumuńskich hospodarstw Mołdawii i Wołoszczyzny, które
rządzone przez greckich hospodarów, tak zwanych fanariotów pozostawały
pod władztwem osmańskim. Po usunięciu Niemców miasta Galicji przeszłyby
w ręce Żydów, których Kortum postrzegał jako ubogich i ciemnych, ale
również jako biblijny lud Wschodu, co uwydatniało "wschodniość" Galicji.
W XX wieku eksperyment Kortuma miano przeprowadzić w odwrotnym kierunku,
zmieniając równowagę żywiołów narodowościowych w Galicji drogą
eliminacji Żydów przez Niemców. Kortum wyobraził sobie w 1790 roku
Galicję jako balansującą pomiędzy Europą a Orientem, a reformę
józefińską i wpływy niemieckie jako zmagające się z sarmackim oporem.
Wymyślona w 1772 roku Galicja była nie tylko tworem politycznym, ale
również konstrukcją ideologiczną. Kortum wyraźnie pokazał chwiejność tej
konstrukcji, rozkładając ją w swoim eksperymencie myślowym na czynniki
pierwsze.
Difficile est satiram non scribere, westchnął Kortum po łacinie,
cytując Juwenalisa: w tych warunkach trudno nie pisać satyry.
Pretensjonalność Galicjan zdawała mu się tak niedorzeczna, że ledwo
potrafił powstrzymać swój cywilizowany rzymski zmysł sarkazmu i satyry,
zwłaszcza przy tworzeniu monologów galicyjskich w pierwszej osobie: "Nie
przestaliśmy być Sarmatami". Jednak w uwagach końcowych, które przybrały
formę zaadresowanego do Galicjan wykładu w drugiej osobie, Kortum pisał
w duchu mniej skrywanej pogardy:
Jeżeli nie chcecie pójść za przykładami innych oświeconych ludów, jeżeli
lekcje zagranicznej mądrości macie za głupotę i jeżeli dobroczynne
intencje waszego władcy uważacie za ucisk, to skutkiem będzie ten sam
zmierzch, który spływa na waszych braci w Polsce. Możecie się zwrócić do
lepszej części ludów europejskich, ale nie oczekujcie, że ludy te, od
których tak bardzo odstajecie, będą na was czekać z przyjemnością czy
nawet wrócą po wask119.
W końcowych uwagach w Zbadaniu Kortum ponownie zdradził, w jak dużym
stopniu czerpie z oświeceniowego modelu oceny Wschodniej Europy - modelu
zacofanie/rozwój. Europa składała się z bardziej i mniej oświeconych
ludów - te pierwsze bytowały w świetle rozumu, te drugie były skazane na
poruszanie się po omacku w półmroku swojej niewiedzy. Polityczne
wykreowanie Galicji umożliwiło włączenie tej dychotomicznej oświeconej
geografii cywilizacyjnej w habsburskie poczucie imperialnej misji, które
panowało w józefińskich latach osiemdziesiątych. Publikując swoje
Zbadanie w jednym tomie z galicyjską Magna Charta oraz powiązanymi z nią Uwagami, Kortum mógł przedstawić opinii publicznej dynamikę walki
ideologicznej między habsburską cywilizacją a siłami zacofania w Galicji.
"Skutki dzieł Woltera"
W 1792 roku ukazał się wiersz napisany po polsku "przez Gallicyana".
Utwór ten, niezbyt poetycko zatytułowany Skutki dzieł Woltera, wyrażał
wrogość wobec symbolizowanego przez słynnego francuskiego philosophe
europejskiego Oświecenia. W samej Francji widoczne skutki Oświecenia
obejmowały zniesienie w 1792 roku monarchii i powołanie republiki.
Jednakże, podobnie jak Uwagi nad rządem Galicyjskim z 1790 roku, dwa
lata później omawiany wiersz ustanawiał charakterystycznie galicyjską
perspektywę, która odrzucała Oświecenie i wyrażała zasady ideologicznego
konserwatyzmu.
W okresie poprzedzającym pierwszy rozbiór Polski nie było bardziej
zadeklarowanego krytyka państwa polskiego ani bardziej entuzjastycznego
zwolennika rozbioru niż czcigodny philosophe Wolter, piszący w swoim
majątku w Ferney. Wrogość Woltera wobec Polski wynikała z entuzjazmu dla
rozbiorowych monarchów, czyli pruskiego Fryderyka Wielkiego, a zwłaszcza
carycy Katarzyny Wielkiej. Merytorycznie krytyka Woltera dotyczyła
kwestii religijnych. Słynny philosophe uważał Polskę za siedlisko
rzymskokatolickiego fanatyzmu i nietolerancji, a swoje oburzenie zawarł
w Szkicu historycznym i krytycznym o waśniach Kościołów w Polsce,
opublikowanym w 1767 roku pod pseudonimem Bourdillon.
Wolter zmarł w 1778 roku, ale trzy lata później ukazał się we Lwowie
niemiecki przekład wspomnianego eseju o religii w Polsce, wciąż
przypisywany "Bourdillonowi" - przełożony "przez niemieckiego Polaka"
[von einem deutschen Pollaken]k120. W tym samym roku Józef wydał
obowiązujący w całej monarchii patent tolerancyjny, a zatem potępienie
przez Woltera katolicyzmu w Polsce wyraźnie współgrało z józefińskim
atakiem na Polski fanatyzm w Galicji. Na przykład Kratter opisywał
kościoły i klasztory "przerobione na domy uciech" i prezentował
bluźniercze obrazki kichających księży i pijanych mnichów. Wolter przez
całe życie był wrogiem Polski, toteż w latach osiemdziesiątych można
było z niego pośmiertnie uczynić miłośnika Galicji.
W latach dziewięćdziesiątych galicyjska reakcja na józefinizm zyskała
swój wyraz w rymowanym wierszu potępiającym Woltera. Gallicyan, który go
spłodził, deklarował tożsamość, która domagała się wyjaśnienia i w jego
poemacie siłą rzeczy znalazły się refleksje na temat tego, co w 1792
roku znaczyło być Galicjaninem. Niewykluczone, że nasz poeta był
pierwszym zadeklarowanym Galicjaninem w historii polskiej kultury.
Zaczął od zdefiniowania swojej galicyjskiej tożsamości za pomocą
odniesienia do panowania Stanisława Augusta, któremu wiersz został
zadedykowany i do niego się zwracał:
Urodziłem się NAYIASNIEYSZY PANIE!
Twoim Poddanym, i w Szlacheckim stanie:
A gdy los w czasach, rozrządziły Nieba,
Szukać musiałem, w Galicyi chlebak121.
Wynalezienie Galicji przypisano Opatrzności i zaakceptowano z przymusu
ekonomicznego. W latach 1772-1792 poeta był Galicjaninem - "Z synami
iestem Poddany Cesarza" - ale jednocześnie pozostał Polakiem:
Krew wemnie mówi, żem Polak prawdziwy,
Serce Polaka wemnie tchnie, i biie:
Przysiągłem: wiernie Cesarzowi żyiek122.
O wewnętrznej polskości Gallicyana przesądzała zatem fizjologia oraz
uczucia płynące we krwi i tętniące w sercu, natomiast przeznaczenie
sprawiło, że w swoim życiu i działaniach pozostawał lojalnym poddanym
Habsburgów. Czuł się Polakiem, ale żył jako Galicjanin. Głębię jego
żarliwości wyrażał podpis: "z naygłębszych naygłębszy, Gallicyan". Można
tu jednak dostrzec pewien paradoks, bo przecież galicyjskość była tylko
zewnętrzną powłoką dla polskiego serca i polskiej krwi.
Po tej dedykacji poeta usiłował wykazać, że Oświecenie, pod przewodem
Woltera, wypaczyło i zdemoralizowało ludzkość bluźnierczymi sugestiami:
"Że niemasz Boga, Człowiek nie ma duszy"k123. Podobnie jak w Uwagach
nad rządem Galicyjskim Oświeceniu przypisywano radykalne podważanie
tradycyjnych wierzeń i podburzanie do rewolucji. Według galicyjskiego
poety Oświecenie uczyło, "Że Monarchowie są tylko Tyrani", a Wolter
uważał psy za "równe" ludziomk124. W 1792 roku rewolucja francuska była
już mocno rozpędzona, po sierpniowym ataku na pałac Tuileries nastąpiły
wrześniowe rzezie. W wierszu nie wspomniano o rewolucyjnej konstytucji
polskiej z 1791 roku, w której uchwaleniu miał swój udział również
Stanisław August. W 1792 roku, kiedy Gallicyan układał te wersety, armia
rosyjska deptała oświecony konstytucjonalizm w Polsce.
Mimo że ostatecznie zamieszkał w Międzybożu, który był już za Zbruczem, to jest najbardziej kojarzony z tym pierwszym miasteczkiem. [wróć]
Ogólne zarządzenie dla całej społeczności żydowskiej Królestwa Galicji i Lodomerii. [wróć]
Opis Królestwa Galicji i Lodomerii. [wróć]
Listy o obecnym stanie Galicji, rzecz o statystyce i wiedzy o ludziach. [wróć]
Trzydzieści listów o Galicji albo obserwacje człowieka bezstronnego, który rozejrzał się w królestwie dłużej niż tylko kilka miesięcy. [wróć]
Magna Charta Galicji albo zbadanie skarg galicyjskiej szlachty narodu polskiego na rząd austriacki. [wróć]
Uwagi nad rządem Galicyjskim. Przyczyny, dla których do tego stopnia nikczemności prowincya ta przyszła, a nakoniec sposoby jakiemiby los tego kraju poprawić można, [Warszawa] 1790. [wróć]
Tak zwanym Śląsku austriackim, w Bielsku, mieście granicznym z Galicją. Kortum był zatem ewangelikiem-Austriakiem, a nie Niemcem-Prusakiem. [wróć]
Uwagi nad Rządem polskim, oraz nad odmianą czyli reformą onego, proiektowaną. Przez J. Jakoba Russo, obywatela Geneweńskiego, z francuzkiego na oyczysty język przełozone miesiąca Grudnia dnia 20. r. 1788, Warszawa 1789. [wróć]
Historia Ukrainy i ukraińskich Kozaków jak również Królestwa Halicza i Włodzimierza. [wróć]
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Benjamin Segel, Zwei jüdische Volkssagen über Kaiser Franz Josef, "Zeitschrift für österreichische Volkskunde" 1903, Jg. 9, s. 124. [wróć]
Izaak Babel, Dziennik 1920, przeł. Jerzy Pomianowski, Warszawa 1998, s. 109, wpis z 1 sierpnia 1920. [wróć]
Benedict Anderson, Imagined Communities. Reflections on the Origin and Spread of Nationalism, wyd. 2 popr., London 1991, s. 53. [wróć]
Edward Said, Kultura i imperializm, przeł. Monika Wyrwas-Wiśniewska, Kraków 2009, s. IX, 10. [wróć]
Ostap Sereda, From Church-Based to Cultural Nationalism. Early Ukrainophiles, Ritual-Purification Movement andf Emerging Cult of Taras Shevchenko in Austrian Eastern Galicia in the 1860s, "Canadian-American Slavic Studies" 2006, vol. 40, iss. 1, s. 22-23; zob. także Krzysztof Zamorski, Informator statystyczny do dziejów społeczno-gospodarczych Galicji. Ludność Galicji w latach 1857-1910, Kraków 1989, s. 69-71. [wróć]
Korespondencja Józefa Maksymiliana Ossolińskiego, red. Władysława Jabłońska, Wrocław 1975, s. 267, list Josepha Maussa z 29 grudnia 1817. [wróć]
Józef Szujski, Die Polen und Ruthenen in Galizien, Wien-Teschen 1882; Andrzej Wierzbicki, Józef Szujski (1835-1882), w: Nation and History. Polish Historians from the Enlightenment to the Second World War, red. Peter Brock, John Stanley, Piotr Wróbel, Toronto 2006, s. 85-100; Philip Pajakowski, Michał Bobrzyński (1849-1935), w: Nation and History..., op. cit., s. 141-164. [wróć]
Stefan Kaczała, Polityka Polaków względem Rusi, Lwów 1879, s. 14. [wróć]
Jan Kozik, The Ukrainian National Movement in Galicia, 1815-1849, przeł. Andrew Gorski, Lawrence Orton, Edmonton 1986; Nationbuilding and the Politics of Nationalism. Essays on Austrian Galicia, red. Andrei S. Markovits, Frank E. Sysyn, Cambridge 1982; Larry Wolff, Review of The Ukrainian National Movement in Galicia 1815-1849 by Jan Kozik, "Harvard Ukrainian Studies" 1987, vol. 11, no. 1/2. [wróć]
John-Paul Himka, Socialism in Galicia. The Emergence of Polish Social Democracy and Ukrainian Radicalism, Cambridge 1983; Id., Galician Villagers and the Ukrainian National Movement in the Nineteenth Century, Edmonton 1988; Id., Religion and Nationality in Western Ukraine. The Greek Catholic Church and the Ruthenian National Movement in Galicia, 1867-1900, Montreal 1999; Paul Robert Magocsi, Galicia. A Historical Survey and Bibliographic Guide, Toronto 1983. [wróć]
Maria Kłańska, Daleko od Wiednia. Galicja w oczach pisarzy niemieckojęzycznych, 1772-1918, Kraków 1991; Polin. Studies in Polish Jewry, t. 12: Focusing on Galicia. Jews, Poles, and Ukrainians, 1772-1918, red. Israel Bartal, Antony Polonsky, Liverpool 1999; Galicia. A Multicultured Land, red. Christopher Hann, Paul Robert Magocsi, Toronto 2005. [wróć]
Keely Stauter-Halsted, The Nation in the Village. The Genesis of Peasant National Identity in Austrian Poland, 1848-1914, Ithaca 2001; Alison Fleig Frank, Oil Empire. Visions of Prosperity in Austrian Galicia, Cambridge 2005; Daniel L. Unowsky, The Pomp and Politics of Patriotism. Imperial Celebrations in Habsburg Austria, 1848-1916, West Lafayette 2005; Daniel Mendelsohn, The Lost. A Search for Six of Six Million, New York 2006; Omer Bartov, Erased. Vanishing Traces of Jewish Galicia in Present-Day Ukraine, Princeton 2007. [wróć]
Kraków i Lwów w cywilizacji europejskiej, red. Jacek Purchla, Kraków 2003; Yaroslav Hrytsak, Prorok u svoii vitchyzni. Franko ta ioho spil'nota (1856-1886), Kyiv 2006 [wyd. pol.: Jarosław Hrycak, Prorok we własnym kraju. Iwan Franko i jego Ukraina (1856-1886), przeł. Anna Korzeniowska-Bihun, Anna Wylegała, Warszawa 2010]; Die galizische Grenze 1772-1867: Kommunikation oder Isolation?, red. Christoph Augustynowicz, Andreas Kappeler, Wien 2007; Michael Moser, "Ruthenische" (ukrainische) Sprach- und Vorstellungswelten in den galizischen Volksschullesebüchern der Jahre 1871 und 1872, Wien 2007; Hans-Christian Maner, Galizien. Eine Grenzregion im Kalkül der Donaumonarchie im 18. und 19. Jahrhundert, München 2007; Michael Stanislawski, A Murder in Lemberg. Politics, Religion, and Violence in Modern Jewish History, Princeton 2007; Danuta Sosnowska, Inna Galicja, Warszawa 2008; Markian Prokopovych, Habsburg Lemberg. Architecture, Public Space, and Politics in the Galician Capital, 1772-1914, West Lafayette 2009. [wróć]
Julian Ursyn Niemcewicz, Pamiętniki czasów moich, Lipsk 1868, s. 63-65. [wróć]
Leopold Sacher-Masoch, Graf Donski. Eine galizische Geschichte, 1846, wyd. 2, Schaffhausen 1864, s. III-IV. [wróć]
Joseph Roth, Krypta kapucynów, przeł. Józef Wittlin, Kraków-Budapeszt 2015, s. 47. [wróć]
Maria Theresia und Joseph II. Ihre Correspondenz sammt Briefen Joseph's an seinen Bruder Leopold, red. Alfred Ritter von Arneth, t. 2, Wien 1867, s. 12, list Józefa do Leopolda z 23 lipca 1773; część materiału z tego rozdziału pojawiła się w artykule: Larry Wolff, Inventing Galicia: Messianic Josephinism and the Recasting of Partitioned Poland, "Slavic Review" 2004, vol. 63, iss. 4, s. 818-840. [wróć]
Stanisław Grodziski, Historia ustroju społeczno-politycznego Galicji 1772-1848, Wrocław 1971; Horst Glassl, Das Österreichische Einrichtungswerk in Galizien (1772-1790), Wiesbaden 1975; Roman Rosdolsky, Untertan und Staat in Galizien. Die Reformen unter Maria Theresia und Joseph II, przeł. Hilde Nürenberger-Mareiner, red. Ralph Melville, Mainz 1992; Henryk Lepucki, Działalność kolonizacyjna Marii Teresy i Józefa II w Galicji 1772-1790, Lwów 1938; Wacław Tokarz, Galicya w początkach ery józefińskiej w świetle ankiety urzędowej z roku 1783, Kraków 1909. [wróć]
Alfred Ritter von Arneth, Maria Theresia's letzte Regierungszeit, 1763-1780, t. 3, Wien 1877, s. 595. [wróć]
Ibid., s. 596. [wróć]
Stanisław Grodziski, Historia ustroju społeczno-politycznego Galicji 1772-1848, op. cit., s. 27; Stanisław Hubert, Poglądy na prawo narodów w Polsce czasów Oświecenia, Wrocław 1960, s. 207-250. [wróć]
Maria Theresia und Joseph II..., t. 2, op. cit., s. 9-10, list Marii Teresy do Józefa z 20 czerwca 1773. [wróć]
Ibid., s. 14, list Józefa do Marii Teresy z 1 sierpnia 1773. [wróć]
Johann Polek, Joseph's II. Reisen nach Galizien und der Bukowina und ihre Bedeutung für letztere Provinz, "Jahrbuch des Bukowiner Landes-Museums" 1895, Jg. 3. [wróć]
Maria Theresia und Joseph II..., t. 2, op. cit., s. 14, list Józefa do Marii Teresy z 1 sierpnia 1773. [wróć]
Ibid., s. 16, list Józefa do Leopolda z 1 sierpnia 1773. [wróć]
Larry Wolff, Wynalezienie Europy Wschodniej. Mapa cywilizacji w dobie Oświecenia, przeł. Tomasz Bieroń, Kraków 2020, s. 337. [wróć]
Hans-Christian Maner, Galizien. Eine Grenzregion im Kalkül der Donaumonarchie im 18. und 19. Jahrhundert, München 2007, s. 35-36. [wróć]
Horst Glassl, Das Österreichische Einrichtungswerk in Galizien (1772-1790), op. cit., s. 39, 44; Franz A. J. Szabo, Austrian First Impressions of Ethnic Relations in Galicia. The Case of Governor Anton von Pergen, w: Polin. Studies in Polish Jewry, t. 12: Focusing on Galicia. Jews, Poles, and Ukrainians, 1772-1918, red. Israel Bartal, Antony Polonsky, Liverpool 1999, s. 49-60; zob. także Franz A. J. Szabo, Kaunitz and Enlightened Absolutism, 1753-1780, Cambridge 1994, s. 66-69. [wróć]
Horst Glassl, Das Österreichische Einrichtungswerk in Galizien (1772-1790), op. cit., s. 44; zob. także Hugo Lane, Szlachta Outside the Commonwealth. The Case of Polish Nobles in Galicia, "Zeitschrift für Ostmitteleuropa-Forschung" 2003, Jg. 52, H. 4, s. 530-533. [wróć]
Horst Glassl, Das Österreichische Einrichtungswerk in Galizien (1772-1790), op. cit., s. 62-64. [wróć]
Stanisław Grodziski, The Jewish Question in Galicia. The Reforms of Maria Theresa and Joseph II, 1772-1790, w: Polin. Studies in Polish Jewry, op. cit., s. 61-72; Wolfgang Häusler, Das galizische Judentum in der Habsburgermonarchie. Im Lichte der zeitgenössischen Publizistik und Reiseliteratur von 1772-1848, Wien 1979, s. 18-45; Nancy Sinkoff, Out of the Shtetl. Making Jews Modern in the Polish Borderlands, Providence 2004, s. 203-224. [wróć]
Horst Glassl, Das Österreichische Einrichtungswerk in Galizien (1772-1790), op. cit., s. 70; Franz A. J. Szabo, Austrian First Impressions of Ethnic Relations in Galicia..., op. cit., s. 49-60; Ludwik Finkel, Memoryał Antoniego hr. Pergena, pierwszego gubernatora Galicyi o stanie kraju, "Kwartalnik Historyczny" 1900, R. 14, nr 1, s. 24-43. [wróć]
Johann Polek, Joseph's II. Reisen nach Galizien und der Bukowina und ihre Bedeutung für letztere Provinz, op. cit., s. 27-28; Maria Theresia und Joseph II..., t. 3, op. cit., s. 243, list Józefa do Marii Teresy z 19 maja 1780; Derek Beales, Joseph II, t. 1: In the shadow of Maria Theresa, 1741-1780, Cambridge 1987, s. 435. [wróć]
Hans-Christian Maner, Galizien..., op. cit., s. 206-207. [wróć]
[Franz Kratter], An den Leser, w: [id.], Briefe über den itzigen Zustand von Galizien. Ein Beitrag zur Statistik und Menschenkenntnis, t. 1, Leipzig 1786 (reprint: Berlin 1990); Maria Kłańska, Daleko od Wiednia. Galicja w oczach pisarzy niemieckojęzycznych, 1772-1918, Kraków 1991, s. 27-38; Constant von Wurzbach, Franz Kratter, w: id., Biographisches Lexikon des Kaiserthums Oesterreich, t. 13, Wien 1865, s. 144-145; Gustav Gugitz, Franz Kratter. Ein Beitrag zur Geschichte der Tagesschriftstellerei in der josephinischen Zeit, "Jahrbuch der Grillparzer-Gesellschaft" 1913, Jg. 24, s. 245-249; Volkmar Braunbehrens, Mozart in Vienna 1781-1791, przeł. Timothy Bell, New York 1990, s. 247-249; zob. także Maria Kłańska, Erkundungen der neuen österreichischen Provinz Galizien im deutschsprachigen Schrifttum der letzten Dezennien des 18. Jahrhunderts, w: Galizien als gemeinsame Literaturlandschaft, red. Fridrun Rinner, Klaus Zerinschek, Innsbruck 1988, s. 35-48; Jan Papiór, Kontexte des Galizienerlebnisses von Franz Kratter, w: Galizien als gemeinsame Literaturlandschaft, op. cit., s. 83-94; Stanisław Schnür-Pepłowski, Galiciana 1778-1812, Lwów 1896, s. 15-43. [wróć]
[Franz Kratter], An den Leser, w: [id.], Briefe über den itzigen Zustand von Galizien..., t. 1, op. cit. [wróć]
Ibid., s. 154. [wróć]
Larry Wolff, Wynalezienie Europy Wschodniej..., op. cit., s. 146. [wróć]
Hans-Christian Maner, Galizien..., op. cit., s. 55. [wróć]
[Franz Kratter], Briefe über den itzigen Zustand von Galizien..., t. 1, op. cit., s. 159, 165. [wróć]
Ibid., s. 170-171, 176-178. [wróć]
Ibid., s. 185, 191-192. [wróć]
Tadeusz Namowicz, Galizien nach 1772. Zur Entstehung einer literarischen Provinz, w: Galizien als gemeinsame Literaturlandschaft, op. cit., s. 68-69. [wróć]
[Franz Kratter], Briefe über den itzigen Zustand von Galizien..., t. 1, op. cit., s. 192-193; zob. także Tadeusz Cegielski, Der Josephinismus, w: Polen-Österreich. Aus der Geschichte einer Nachbarschaft, red. Walter Leitsch, Maria Wawrykowa, Wien-Warszawa 1988, s. 41-76. [wróć]
[Franz Kratter], Briefe über den itzigen Zustand von Galizien..., t. 2, op. cit., s. 15. [wróć]
Norbert Elias, Przemiany obyczajów w cywilizacji Zachodu, przeł. Tadeusz Zabłudowski, Warszawa 1980, s. 206. [wróć]
[Franz Kratter], Briefe über den itzigen Zustand von Galizien..., t. 2, op. cit., s. 15-16. [wróć]
Ibid., s. 1-2. [wróć]
Ibid., s. 2-3. [wróć]
Ibid., s. 14. [wróć]
Ibid., s. 5. [wróć]
Ibid., s. 168-170. [wróć]
Ibid., s. 13, 27-28. [wróć]
[Franz Kratter], Briefe über den itzigen Zustand von Galizien..., t. 1, op. cit., s. 226-230; Ibid., t. 2, op. cit., s. 193-194. [wróć]
Stanisław Grodziski, The Jewish Question in Galicia..., op. cit., s. 66. [wróć]
[Franz Kratter], Briefe über den itzigen Zustand von Galizien..., t. 2, op. cit., s. 37-40. [wróć]
Ibid., s. 42. [wróć]
Ibid., s. 42-43. [wróć]
Stanisław Grodziski, The Jewish Question in Galicia..., op. cit., s. 68. [wróć]
Ibid., s. 61-72; Wolfgang Häusler, Das galizische Judentum in der Habsburgermonarchie..., op. cit., s. 43-49; zob. także Michael Stanislawski, A Murder in Lemberg. Politics, Religion, and Violence in Modern Jewish History, Princeton 2007, s. 9-17; Stanisław Schnür-Pepłowski, Galiciana 1778-1812, op. cit., s. 15. [wróć]
Michael K. Silber, From Tolerated Aliens to Citizen-Soldiers: Jewish Military Service in the Era of Joseph II, w: Constructing Nationalities in East Central Europe, red. Pieter M. Judson, Marsha L. Rozenblit, New York 2005, s. 25; Raphael Mahler, Hasidism and the Jewish Enlightenment. Their Confrontation in Galicia and Poland in the First Half of the Nineteenth Century, Philadelphia 1985, s. 3-7. [wróć]
[Franz Kratter], Briefe über den itzigen Zustand von Galizien..., t. 2, op. cit., s. 54, 59; Wolfgang Häusler, Das galizische Judentum in der Habsburgermonarchie..., op. cit., s. 43-49; Maria Kłańska, Daleko od Wiednia..., op. cit., s. 42-44. [wróć]
[Franz Kratter], Briefe über den itzigen Zustand von Galizien..., t. 2, op. cit., s. 153. [wróć]
Ibid., s. 154-155. [wróć]
[Franz Kratter], Briefe über den itzigen Zustand von Galizien..., t. 1, op. cit., s. 129-130. [wróć]
Ibid., t. 2, op. cit., s. 184-185. [wróć]
Horst Glassl, Das Österreichische Einrichtungswerk in Galizien (1772-1790), op. cit., s. 220-234; zob. także Deutsche Geschichte im Osten Europas. Galizien, Bukowina, Moldau, red. Isabel Röskau-Rydel, Berlin 1999, s. 22-38. [wróć]
[Franz Kratter], Briefe über den itzigen Zustand von Galizien..., t. 1, op. cit., s. 248, 274-276. [wróć]
Johann Polek, Joseph's II. Reisen nach Galizien und der Bukowina und ihre Bedeutung für letztere Provinz, op. cit., s. 45-46. [wróć]
[Franz Kratter], An den günstigen Leser, w: [id.], Briefe über den itzigen Zustand von Galizien..., t. 2, op. cit. [wróć]
[Alphons Heinrich Traunpaur], Dreissig Briefe über Galizien oder Beobachtungen eines unpartheyischen Mannes, der sich mehr als nur ein paar Monate in diesem Königreiche umgesehen hat, Wien-Leipzig 1787 (reprint: Berlin 1990); Jürgen Habermas, Strukturalne przeobrażenia sfery publicznej, przeł. Wanda Lipnik, Małgorzata Łukasiewicz, Warszawa 2007. [wróć]
[Alphons Heinrich Traunpaur], Dreissig Briefe über Galizien..., op. cit., s. 1-4. [wróć]
Ibid., s. 5-9. [wróć]
Ibid., s. 66, 170-171. [wróć]
Ibid., s. 26, 31-32, 47. [wróć]
Ibid., s. 109-114. [wróć]
Ibid., s. 117. [wróć]
Ibid., s. 121. [wróć]
Ibid., s. 123-124. [wróć]
[Ernst Traugott von Kortum], Magna Charta von Galizien oder Untersuchung der Beschwerden des galizischen Adels pohlnischer Nation über die österreichische Regierung, Jassy 1790. [wróć]
Korespondencja Józefa Maksymiliana Ossolińskiego, red. Władysława Jabłońska, Wrocław 1975, s. 22, list Ossolińskiego z 20 maja 1789; Władysława Jabłońska, Józef Maksymilian Ossoliński. Szkic biograficzny, Wrocław 1967, s. 42-50; zob. także Hugo Lane, Szlachta Outside the Commonwealth..., op. cit., s. 535-538. [wróć]
Ryszard W. Wołoszyński, Kortum Ernest Traugott (1742-1811), w: Polski Słownik Biograficzny, t. 14, Wrocław 1968-1969, s. 120-121; Constant von Wurzbach, Ernst Traugott von Kortum, w: id., Biographisches Lexikon des Kaiserthums Oesterreich, t. 12, Wien 1864, s. 471-473. [wróć]
[Ernst Traugott von Kortum], Magna Charta von Galizien..., op. cit., s. 238. [wróć]
Ibid., s. 268-269. [wróć]
Ibid., s. 241-244. [wróć]
Ibid., s. 252. [wróć]
Ibid., s. 264-265, 270-272. [wróć]
Ibid., s. 265. [wróć]
Maria Theresia und Joseph II..., t. 3, op. cit., s. 244, list Józefa do Marii Teresy z 19 maja 1780. [wróć]
[Ernst Traugott von Kortum], Magna Charta von Galizien..., op. cit., s. 277-278. [wróć]
Ibid., s. 292. [wróć]
Ibid., s. 292-293. [wróć]
Ibid., s. 295. [wróć]
Ibid. [wróć]
James Van Horn Melton, The Rise of the Public in Enlightenment Europe, Cambridge 2001, s. 81-122. [wróć]
[Ernst Traugott von Kortum], Magna Charta von Galizien..., op. cit., s. 312. [wróć]
Edmund Burke, Rozważania o rewolucji we Francji, przeł. Dorota Lachowska, Kraków-Warszawa 1994, s. 113. [wróć]
[Ernst Traugott von Kortum], Magna Charta von Galizien..., op. cit., s. 301-308, 322-325, 329-332. [wróć]
Ibid., s. 343-345. [wróć]
Ibid., s. 349, 358. [wróć]
Ibid., s. 347, 349-350. [wróć]
Larry Wolff, Wynalezienie Europy Wschodniej..., op. cit., s. 190-191. [wróć]
[Ernst Traugott von Kortum], Magna Charta von Galizien..., op. cit., s. 365. [wróć]
Ibid., s. 11-13, 22-23. [wróć]
Ibid., s. 74-75. [wróć]
Ibid., s. 109. [wróć]
Ibid., s. 111. [wróć]
Ibid., s. 3, 8. [wróć]
Ibid., s. 32-33. [wróć]
Ibid., s. 184. [wróć]
Ibid., s. 203. [wróć]
Constant von Wurzbach, Ernst Traugott von Kortum, op. cit, s. 471-473. [wróć]
Johann Christian von Engel, Geschichte der Ukraine und der ukrainischen Cosaken wie auch der Königreiche Halitsch und Wladimir, Halle 1796; Paul Robert Magocsi, Galicia. A Historical Survey and Bibliographic Guide, Toronto 1983, s. 27-28. [wróć]
[Ernst Traugott von Kortum], Magna Charta von Galizien..., op. cit., s. 205. [wróć]
Ibid., s. 200-201; Edward Gibbon, Zmierzch cesarstwa rzymskiego, wyd. 2, t. 1, przeł. Stanisław Kryński, Warszawa 1975, s. 22. [wróć]
[Ernst Traugott von Kortum], Magna Charta von Galizien..., op. cit., s. 18-19. [wróć]
Ibid., s. 205-206. [wróć]
Ibid., s. 206, 231-232. [wróć]
[Voltaire], Der Kirchenzwist der Pollen: historisch kritisch beleuchtet aus dem Französischen des Herrn Bourdillon, Professor des Jus publikums, übersetzt von einem deutschen Pollaken, Lemberg 1781. [wróć]
Gallicyan, Skutki dzieł Woltera, [Warszawa] 1792, s. 3. [wróć]
Ibid., s. 3-4. [wróć]
Ibid., s. 10. [wróć]
Ibid., s. 11, 18. [wróć]