I będziesz się rozwijał. Izraelska innowacyjność, która zmienia świat - Avi Jorisch

Kup ebooka

39.99 zł
32.79 zł (32,79 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać
?

PRZEDMOWA DO WYDANIA POLSKIEGO

Bodaj dwa lata temu brałem udział w marszu żywych z Rymanowa do oddalonej kilka kilometrów od miasteczka stacji kolejowej, z której rymanowscy Żydzi byli wywożeni do obozów zagłady. Ten marsz ma miejsce zawsze przy okazji corocznych, trzydniowych Dni Pamięci organizowanych przez miejscowych "pozytywnie zakręconych", którzy chcą przywrócić świadomości mieszkańców Rymanowa istnienie i bogactwo wkładu społeczności rymanowskich Żydów, zarówno w rozwój miasteczka, jak i w naukę czy kulturę gdzieś daleko. Tym razem Wielkim Nieobecnym bohaterem Dni Pamięci był Isidor Isaac Rabi, pochodzący z Rymanowa laureat Nagrody Nobla z fizyki, zmarły w latach 80. XX wieku. W czasie marszu rozmawiałem głównie z młodym muzykiem, członkiem zespołu jazzowego z Tel Awiwu, który przyjechał tam, aby dać kilka koncertów w ramach Dni Pamięci. Wprawdzie młody Izraelczyk był pod wielkim pozytywnym wrażeniem Polski, ale rozmowa zeszła szybko na sprawy izraelskie. Nie polityczne, tylko właśnie związane z izraelską kulturą i wynalazczością, z rozwiązaniami, które pomagają Izraelczykom wspaniale rozwijać ich kraj w niezbyt przyjaznych warunkach przyrodniczych. Żartobliwie zauważyłem, że izraelska technologia mnie nie dziwi, ale że byłem mocno zaskoczony, gdy przed laty w dużym sklepie we Francji zauważyłem... dorodne ziemniaki z Izraela. Tego się akurat tam nie spodziewałem. Mój towarzysz marszu uśmiechnął się i podał kilka innych podobnych przykładów, łącznie z pomidorkami cherry, o których też nie wiedziałem, że zostały wymyślone w Izraelu. Kiedy z takim entuzjazmem rozmawialiśmy o tych wynalazkach czy innowacjach, młodszy kolega z Izraela ponownie się uśmiechnął i dodał, jakby dla równowagi: "But we do also have the dark sides". "As any people", odpowiedziałem.

Prezentowana książka I będziesz się rozwijał mówi o "the bright sides" - jasnych stronach - Izraela i Izraelczyków lub lepiej powiedzieć Żydów. I one są rzeczywiście wyjątkowe - i to wyjątkowe w skali świata. Mowa oczywiście o twórczym, kulturowo-intelektualnym potencjale Żydów, zarówno tych mieszkających w Izraelu, jak i w diasporze. Jest to rzecz znana na całym świecie, a w Polsce w szczególności z uwagi na znaczący odłamek ludności pochodzenia żydowskiego na ziemiach polskich w czasach od I do II Rzeczpospolitej i jej wkład w rozwój naszej kultury. Ów potencjał, z którego wynikają zdolności będące tematem tej książki, nie jest niczym zaskakującym, zważywszy na to, że jest tu mowa o "narodzie księgi". Wiele narodów ma swoje księgi, ale w tym przypadku chodzi o księgę zupełnie nadzwyczajną i jedyną spośród wielu innych znakomitych ksiąg. Chodzi głównie o Stary Testament, bardzo ważny także dla chrześcijan. Księgi Starego Testamentu powstawały w pierwszym tysiącleciu przed naszą erą, a niektóre może nawet wcześniej. Stanowią fundament tożsamości Izraelitów tak na Bliskim Wschodzie, jak i w różnych częściach świata, od Chin, przez Azję Środkową, Europę po obie Ameryki. Jeśli Żydzi przetrwali kolejne wygnania i migracje, to między innymi ze względu na poważny stosunek do ich ksiąg. Ksiąg, które nie tylko były i są czytane, ale też głęboko studiowane i dyskutowane. A przecież, jak wiemy, są to teksty trudne, religijne, teologiczne, filozoficzne, ale też poetyckie. Żydzi, studiując je - a zaczynają to robić w bardzo młodym wieku - otrzymują rozlegle horyzonty myślowe, a przy tym dialektyczną, kontradyktoryjną metodę rozumowania. Jak bardzo inspirujące są te teksty, świadczy obecność najrozmaitszych wątków tam zawartych w światowej literaturze, muzyce, filmie, sztuce malarskiej czy rzeźbie. Autor książki otwiera zresztą każdy kolejny rozdział sentencją z Biblii korespondującą z wynalazkiem, o którym będzie w tym rozdziale mowa. Istotnym czynnikiem stymulującym liczne izraelskie innowacje były - i są - niesprzyjające, nierzadko wrogie okoliczności, w których Żydzi musieli umieć przetrwać jako mniejszość. Uświadamiają nam one, że przetrwanie i rozwój wymagało od nich używania rozumu częściej, niż to się zdarzało w przypadku większości narodów świata. I tu pomocą były ich księgi. A sama biblijna Księga Daniela w bardzo plastyczny sposób dostarcza przykładów używania rozumu do przetrwania w skrajnie trudnych okolicznościach.

Korzystając z tego, mówiąc pospolicie, unikatowego fundamentu Żydzi mogą od ponad siedemdziesięciu lat znowu we własnym państwie, po niemal dwudziestu wiekach jego nieistnienia, tworzyć i odkrywać na własne konto, to znaczy ku pożytkowi jego współmieszkańców. Współczesne oblicze Izraela, który zaczynał "na gołej", często piaszczystej lub skalistej ziemi, w otoczeniu tych, którzy chcieli to państwo "zepchnąć do morza", świadczy o niezwykłych możliwościach tkwiących w jego narodzie, w ludziach, którzy go tworzą. Mogą to robić razem i niekiedy przy wsparciu nareszcie własnego państwa. Mając tego wszystkiego świadomość, nie jesteśmy tak bardzo zdziwieni tą książką. Fascynujące są natomiast historie tych odkryć i pasja samych odkrywców czy innowatorów, momenty, w których niejako spada na nich olśnienie i ich nieprzeparta energia i pomysłowość, aby pokonać różne przeciwności, które stały na drodze od olśnienia do realizacji, do gotowego produktu. Gdy czytamy poszczególne historie, fascynuje nas nie tylko ciekawość czy wrażliwość ludzi, którzy w odpowiedzi na określoną potrzebę zaczynają szukać odpowiedzi - wynalazku, ale właśnie ich talent i kreatywność w poszukiwaniu dróg urzeczywistniania swojego pomysłu. Ta wytrwałość i kreatywność w fazie realizacyjnej jest u Izraelczyków czymś, czego często brakuje polskim wynalazcom. Tego się mogą uczyć od swoich żydowskich kolegów. Jak widzimy to na przykładzie kolejnych historii, to jest także sprawa zdolności do zainteresowania swoim pomysłem innych, zdobywania środków, zdolności do współpracy, także z Palestyńczykami czy innymi Arabami.

Dzięki Autorowi poznajemy sekrety kolejnych wynalazków czy innowacji z zakresu medycyny, więc ratujących zdrowie lub życie, rolnictwa - zapewniających wyżywienie, wojskowości - służących obronie Izraela i jego mieszkańców, środowiska naturalnego - zapewniających lepsze wykorzystanie zasobów wodnych czy pozyskiwanie energii ze słońca. Pisząc o tych wynalazkach, które znajdują następnie zastosowanie w wielu innych krajach, Autor promieniuje jednocześnie optymizmem, podkreślając, że ich używanie i rozwijanie służyć będzie współpracy pomiędzy ludźmi reprezentującymi różne nacje, kultury czy religie. I czasem istotnie tak jest. Wynalazki i ich zastosowanie, o czym jest mowa w tej książce, stały się zresztą istotną częścią izraelskiej soft power. Bardzo ważnej, bo służącej przełamywaniu negatywnych stereotypów czy wrogich postaw wobec państwa izraelskiego, początkowo prezentowanego przez swoich sąsiadów z regionu jako nieproszony intruz, który zajął ich ziemię. Kreatywność i innowacyjność Izraelczyków pomaga to zmieniać. Sama książka staje się w ten sposób także trochę częścią izraelskiej soft power. Tym, czego z europejskiej perspektywy w niej brakuje, jest udział kobiet w izraelskiej czy żydowskiej wynalazczości. One są w tej książce nieobecne. To zapewne sprawa uwarunkowań kulturowych. Nie wszystkie opisywane tu wynalazki są oryginalnie izraelskie, bo przecież na przykład "żelazna kopuła" to lokalna odmiana systemu antyrakietowego, nad którym Sowieci i Amerykanie zaczęli odrębnie pracować w latach 60., a więc w latach głębokiej zimnej wojny. Nota bene, aby ograniczyć ofensywną funkcję systemów antyrakietowych, obie strony podpisały w 1972 roku układ ABM.

Otwierający książkę cytat z Księgi Izajasza "I ustanowię Cię światłością dla pogan..." może w odbiorze zewnętrznym wywoływać różne reakcje. Warto też pamiętać, że sama księga jest nie tylko obietnicą wielkości ludu wybranego przez Pana, ale też intensywnym opisem kar na niego przez Boga zsyłanych za jego wcześniejsze grzechy i nieprawości. Jednak samą książkę czyta się z ogromnym pożytkiem poznawczym. Jej lektura uczy i inspiruje. A jest się czego uczyć i czym inspirować. Warto poznawać wielką kreatywność i trud pracy Izraelczyków, warto budować w sobie ten zmysł braku pokory wobec przeciwności i zdolność do szukania nietypowych rozwiązań w trudnych sytuacjach.

Roman Kuźniar

?

WSTĘP

Niech się stanie światłość

Ustanowię cię światłością dla pogan,aby moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi.

~ Izajasz 49:6 [Biblia Tysiąclecia]

Gdy mój samochód jechał drogą niedaleko Jerozolimy, usłyszałem przez radio sygnał alarmu. Obejrzałem się na synka śpiącego w foteliku i poczułem, jak ogarnia mnie strach. Był 8 lipca 2014 roku, właśnie minąłem posterunek. Od tygodni nikt nie mówił o niczym innym niż grożącej nam wojnie z Hamasem. Izrael rozpoczął właśnie operację wojskową w Gazie, skierowaną przeciw islamskim bojownikom. Od lat Hamas - do którego założeń należy "likwidacja" Izraela i zastąpienie go islamską teokracją - używał podziemnych korytarzy do przemytu broni i materiałów z Egiptu. Około wpół do siódmej wieczorem podjechałem pod swój dom na cichej, zadrzewionej ulicy i położyłem syna Orena do łóżka. Potem czekałem. I rzeczywiście, rozległo się wycie syren ostrzegawczych. Hamas zaczął ostrzał rakietowy przez granicę. Podczas tej pierwszej nocy ta wojownicza grupa wystrzeliła serię pocisków M75 w stronę Tel Awiwu i Jerozolimy - dwóch dużych miast, które kiedyś uważano za leżące poza ich zasięgiem. Niosąc synka cztery piętra w dół do schronu, widziałem, że jest przerażony. Mogłem sobie tylko wyobrażać, jak przerażone muszą być inne dzieci w Izraelu i w Gazie. Kilka minut później usłyszeliśmy dwa głośne uderzenia i wiedzieliśmy, że można bezpiecznie wrócić na górę. Izraelski system obrony przeciwrakietowej Żelazna Kopuła z powodzeniem przechwycił rakiety Hamasu.

Przez następne siedem tygodni syreny wyły i ta scena się powtarzała. Strach nigdy nie zniknął, ale moja rodzina, jak i reszta Izraela, znalazła pociechę w Żelaznej Kopule. Zachwycał mnie ten wynalazek. Zapobiegł pogrążeniu się Izraela w chaosie i rzezi, które ogarniały Bliski Wschód: Państwo Islamskie przejmowało terytoria w Iraku i Syrii, gwałcąc i mordując "niewiernych" na masową skalę; reżim Asada masakrował własnych ludzi bombami i bronią chemiczną, podczas gdy miliony uchodźców przelewały się przez granicę do Turcji, Jordanii i Libanu; w Egipcie islamscy bojownicy urządzili krwawe powstanie na Półwyspie Synajskim.

Było to przygnębiające. Dorastałem w przekonaniu, że moje pokolenie zobaczy pokój na Bliskim Wschodzie. Na studiach podyplomowych studiowałem historię islamu i język arabski, przeniosłem się do Kairu, podróżowałem po regionie z nadzieją, że będę świadkiem trwałej zmiany. Jednak żyjących tu ludzi wydaje się prześladować nigdy niekończąca się przemoc.

Ale latem 2014 roku wydarzyło się także coś jeszcze. Dowiedziałem się, że Żelazna Kopuła nie jest jedynym izraelskim wynalazkiem, który ratuje ludzkie życie. Niemal przypadkiem zacząłem zauważać wokół siebie inne innowacje, które wprowadzały prawdziwą zmianę, przybliżając nas do lepszego, łagodniejszego świata. Po każdym kryzysie - czy spadła rakieta, czy zdarzył się wypadek drogowy, czy przypadkowy zawał serca - niemal natychmiast pojawiał się ktoś ze służb ratunkowych, jadąc na czymś w rodzaju półambulansu i półmotocykla (znanym jako ambucykl), wezwany przez aplikację na smartfona przypominającą Ubera. Mój jerozolimski ogrodnik pokazał, że używa specjalnego kroplownika. Szybko się dowiedziałem, że korzystają z niego rolnicy na całym świecie, by oszczędzać jeden z naszych najcenniejszych zasobów - wodę - i karmić rosnącą światową populację. U jednego z moich kolegów zdiagnozowano chorobę Parkinsona i zaczął być poddawany zabiegom głębokiej stymulacji mózgu, co łagodziło przebieg choroby. Dowiedziałem się, że stosowane do tego urządzenie zostało zaprojektowane przez Imada i Rim Junisów, arabską parę z Nazaretu. Ich innowacja zrewolucjonizowała chirurgię mózgu dzięki systemowi GPS, który pozwala chirurgom wprowadzić rodzaj elektrody dokładnie w dotkniętą chorobą część mózgu, by leczyć różnego rodzaju zaburzenia ruchowe i psychiatryczne.

Takie opowieści były małymi promyczkami nadziei przebijającymi się przez ciemność, która w moim odczuciu zalewała region. Chciałem poczuć więź z tą inspiracyjną stroną Izraela. Zacząłem celowo szukać innowatorów społecznych, którzy pracowali nad wyzwaniami - małymi i dużymi - mającymi poprawić życie milionów, jeżeli nie miliardów ludzi na całym świecie.

Jak wielu innych, miałem świadomość niesamowitej historii innowacji w Izraelu, czytałem Naród start-upów, znakomitą opowieść Dana Senora i Saula Singera o tym, jak Izrael osiągnął sukces gospodarczy. Ale nie zdawałem sobie sprawy z zakresu, w jakim duch innowacyjny Izraela miał wpływy sięgające daleko poza granice kraju, przyczyniając się do rozwiązywania najpilniejszych problemów społecznych. Szybko stało się dla mnie jasne, że Izrael to coś znacznie więcej niż tylko "naród start-upów". Odgrywał nieproporcjonalnie dużą rolę, pomagając szukać rozwiązania największych wyzwań stojących przed światem. Nie oczekiwałem, że tak mnie to poruszy. Ale poruszyło. Zacząłem czuć w swoich kishkes (kiszkach w jidysz), że możliwa jest inna przyszłość.

W końcu poznałem Jossiego Wardiego, jednego z ojców chrzestnych rewolucji high-tech w naszym kraju. W czerwcu następnego roku zaprosił mnie na swój coroczny wyjazd na Kinnernet - zlot przedsiębiorców technologicznych, znany z tego, że spotykają się tam Żydzi, chrześcijanie i muzułmanie z Izraela, Palestyńczycy z Zachodniego Brzegu, a także inni. Impulsywnie powiedziałem "tak".

Wchodząc do Saint Gabriel Hotel w Nazarecie miałem wrażenie, że wchodzę do kantyny z Gwiezdnych wojen. Byli tam ludzie grający w zośkę, pilotujący drony i wyskakujący z okien na wielkie poduszki powietrzne, żeby sprawdzić swoją szybkość. Miałem nadzieję zobaczyć Jabbę Hutta. W ciągu następnych kilku dni poznałem niektóre z wiodących intelektów Izraela - i świata - i miałem kontakt z licznymi innowacjami wychodzącymi z Izraela. Poczułem się zobowiązany, by dowiedzieć się więcej i dotrzeć do sedna kwestii, dlaczego właśnie tu miało miejsce aż tyle społecznych innowacji.

Zacząłem podróżować po kraju. Spotykałem się z przedsiębiorcami w ich biurach, na ławkach w parku, a czasami nawet w ich domach. Siedziałem w salonie Michela Revela, gdy opowiadał mi o oryginalnym sposobie, w jaki stworzył Rebif - jeden z czołowych leków na stwardnienie rozsiane - eksperymentując na napletkach. I zajadałem pizzę z Bernardem Bar-Natanem, człowiekiem, który opracował Emergency Bandage - unikalny, ratujący życie produkt, który w natychmiastowy sposób pozwala kontrolować silne krwawienie i zapobiegać infekcjom w ciężkich sytuacjach. Pojechałem do północnej części Izraela spotkać się z Amitem Gofferem - człowiekiem, który stworzył egzoszkielet pozwalający paraplegikom chodzić. A Szlomo Navarro zabrał mnie - i swojego wielkiego psa - do biura w piwnicy, by wyjaśnić, jak dokładnie wpadł na pomysł Grain Cocoon, magicznej torby odgrywającej olbrzymią rolę w walce z głodem na świecie, bowiem przechowuje ona ziarno i zabija owady bez konieczności uciekania się do użycia szkodliwych pestycydów. Z im większą ilością ludzi się spotykałem, tym bardziej do mnie docierało, że ci innowatorzy żyją poza okropnościami wojny - życiem, w którym jest nadzieja i optymizm. Zamiast ulegać bombom i kulom, wynajdywali urządzenia, które - jak mieli nadzieję - uczynią świat lepszym.

Skorzystałem także z okazji, by przekroczyć Zieloną Linię - granicę utworzoną w ramach rozejmu w 1949 roku między Izraelem a jego arabskimi sąsiadami. Tu dowiedziałem się o świecie start-upów na terytoriach palestyńskich. Izraelczycy i Palestyńczycy zmagają się z dysputami o ziemię, prawa do wody, uchodźcami i wieloma innymi bolesnymi sprawami - niewielu ma jakiekolwiek iluzje na temat pokoju. Jednak wielu spośród przedsiębiorców, z którymi rozmawiałem, wierzy, że innowacje mogą posłużyć jako potężny most między dwoma grupami, które walczą ze sobą od pokoleń.

Jeżeli śledzicie wiadomości tylko pobieżnie, możecie myśleć, że życie codzienne w Izraelu to nic tylko przemoc - wojny, ataki samobójcze, zabójstwa, najeżdżanie ludzi samochodami. Kraj faktycznie cierpi z powodu przemocy. Jest jednak także inny Izrael. Jeżeli spojrzycie na dziesięć głównych problemów, z jakimi zmaga się świat, z pewnością ktoś w Izraelu będzie szukał ich rozwiązania.

W początkach XX wieku brytyjski pisarz G.K. Chesterton napisał, że Ameryka jest "narodem z duszą jak kościół"[1]. Wydaje się, że chciał powiedzieć, iż amerykanizm jest religią samą w sobie. Stany Zjednoczone to państwo z własnym credo, własnym zestawem wierzeń i świętych pism - Konstytucją i Deklaracją Niepodległości, a także trwałą wiarą w amerykański sen. Izrael, jak w końcu uwierzyłem, jest narodem z duszą jak synagoga, państwem, gdzie żydowskie tradycje profetyczne - świadomie czy nieświadomie - stworzyły imponującą kulturę innowacji, zaprzęganą w znacznej części do rozwiązywania najtrudniejszych problemów świata. Żydowska tradycja mistyczna mówi, że gdy Bóg stworzył wszechświat, wziął głęboki oddech, by zrobić miejsce na cuda świata. A potem Bóg powiedział: "Niech się stanie światłość" i wysłał dziesięć lśniących naczyń, by wypełniły światłem ciemność tego, co stworzył. Gdyby naczynia pozostały nietknięte, świat byłby doskonały. Jednak boska siła była zbyt potężna. Strzaskała naczynia i rozproszyła ich iskry. Większość spadła na ziemię w krainie Izraela. Naszym celem jako istot ludzkich, twierdzi judaizm, jest zebranie tylu iskier, ile się tylko da, by odtworzyć rozbite boskie naczynia i uczynić świat lepszym.

Ale jak mamy to zrobić? Dla wielu Żydów z całego świata oznacza to spełnianie dobrych uczynków, obdarzanie organizacji charytatywnych oraz ratowanie środowiska. Jednak dla wielu w Izraelu oznacza to coraz bardziej zdecydowanie naprawę świata za pomocą technologii i innowacji. Jeżeli jeden sparaliżowany człowiek będzie mógł znowu chodzić, to może nikt nie będzie przywiązany do wózka inwalidzkiego. Jeżeli jeden głodny człowiek będzie mógł się najeść, może uda nam się rozwiązać problem światowego głodu.

Ta książka pokaże, co Izrael robi w tej chwili, by uczynić świat lepszym, oraz jaki jest jego globalny wpływ. Zasugeruje także, co Izrael jest w stanie osiągnąć w przyszłości. Jeżeli tyle może dawać światu, usiłując się jednocześnie uporać z aktualną sytuacją, wyobraźcie sobie, co ten kraj mógłby osiągnąć niewplątany w wojnę i bez potrzeby nieustannej obrony swoich granic.

Nie ma pojedynczej narracji, która w pełni opisałaby Państwo Izrael. Nie można jednak również zaprzeczyć, że w tym kraju znajdują się niezwykli innowatorzy, których łączy nie religia, pieniądze czy postawa, ale raczej pragnienie ratowania życia i naprawiania świata. Ci, którzy pragną wolności, pokoju i sprawiedliwości społecznej, powinni stanąć obok tych ludzi - i wielu innych, którzy w tej książce się nie znaleźli - i wesprzeć ich w wysiłkach na rzecz naprawy świata. W Biblii stawały się cuda. Jednak książka ta demonstruje, że stają się one także dzisiaj, ile razy ktoś pomoże człowiekowi pozbawionemu nadziei zmienić swoje życie. Poszukiwanie współczesnych cudów to uniwersalne pragnienie - i żadna konkretna tradycja nie ma wyłącznych praw do tego impulsu - ale także głęboko zakorzenione w tym kraju nad Morzem Śródziemnym o rozmiarach stanu New Jersey.

W ostatnich latach pojawiło się kilka imponujących książek o izraelskiej technologii. Naród start-upów zmienił definicję tego kraju i pokazał czytelnikom historię jego cudu gospodarczego. Kraj ma niewiele bogactw naturalnych, mało ludności, za to mnóstwo wrogów. Jednak Izrael wciąż zdołał stworzyć więcej start-upów niż Kanada, Indie, Japonia, Korea i Zjednoczone Królestwo razem wzięte. Poza Ameryką Północną jest to kraj z największą ilością firm na NASDAQ. A jeżeli brać pod uwagę udział w produkcie krajowym brutto, ma najwyższy poziom venture capital w całej Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD). Let There Be Water Setha Siegela było fascynującym opisem tego, jak Izrael stał się potęgą wodną, chociaż dobrze ponad połowa kraju to pustynia. A Weapons Wizards, praca Yaakowa Katza i Amira Bohbota pokazała od wewnątrz systemy broni rodem z Jamesa Bonda, które Izrael stworzył przez ostatnie siedemdziesiąt lat. Każda z tych książek skupiała się na jednym konkretnym aspekcie technologii izraelskiej.

Podczas gdy I będziesz się rozwijał opisuje przedsięwzięcia skupiające się na rolnictwie, medycynie, wodzie i obronie, sercem i duszą tej książki jest globalny wpływ zmieniających świat innowacji oraz stojących za nimi ludzi. Jest to kolektywna opowieść o tym, jak izraelskie innowacje czynią lepszym życie miliardów ludzi na całym świecie i jak izraelska wynalazczość pomaga nakarmić głodnych, leczyć chorych i dawać bezdomnym dach nad głową. I gdy politycy, prawodawcy, inżynierowie, doktorzy, prawnicy, bankierzy, ratownicy i inni fachowcy starają się rozwiązywać problemy - małe i duże - powinni spojrzeć na Izrael, żeby znaleźć istniejące już odpowiedzi lub wymyślać nowe, innowacyjne rozwiązania.

I co niemniej ważne, gdy państwa na całym świecie starają się w interesie własnych społeczeństw i gospodarek pojąć ten izraelski innowacyjny "sekretny sos", powinny poszukiwać wskazówek w esencji izraelskiej kultury.

I będziesz się rozwijał to opowieść o Izraelczykach, którzy wybrali nadzieję i ozdrowienie zamiast śmierci i zniszczenia. W części świata, której przypadła w udziale większa niż zwykle dawka ciemności, te opowieści są promieniami światła.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki