ROZDZIAŁ 2
Gdy
nadarza się okazja
Czym więc są pieniądze? Co robią dla nas
i z nami?
Te pytania z pewnością nie przeszły przez
myśl George'owi w kasynie. Nam również bardzo rzadko (jeśli
w ogóle) przychodzą do głowy. Są to jednak ważne pytania, które
stanowią doskonały punkt wyjścia.
Pieniądze reprezentują WARTOŚĆ. Same
w sobie nie mają wartości, lecz jedynie reprezentują wartość
dóbr, które możemy za nie uzyskać. Pieniądze są posłańcem
wartości.
To świetnie! Pieniądze
ułatwiają wycenę dóbr i usług, co z kolei ułatwia ich
wymianę. W odróżnieniu od naszych przodków, nie musimy poświęcać
mnóstwa czasu na handel wymienny, rabowanie i plądrowanie, aby
zaspokoić swoje podstawowe potrzeby. To dobrze, ponieważ niewielu
z nas umie się obchodzić z kuszą czy katapultą.
Pewne cechy pieniądza czynią go
nadzwyczaj użytecznym:
Jest uniwersalny. Można go wymienić na niemal
wszystko.
Jest podzielny. Można go zastosować do przedmiotów
wszelkich rozmiarów, nawet tych największych lub bardzo małych.
Jest zamienny. Nie potrzebujemy konkretnej monety
czy banknotu, gdyż można je zastąpić innymi, reprezentującymi tę
samą wartość. Dowolny banknot dziesięciodolarowy jest równie dobry,
jak każdy inny banknot dziesięciodolarowy, niezależnie od tego,
gdzie i w jaki sposób go zdobyliśmy.
Może być przechowywany. Można go użyć w dowolnym
momencie, teraz lub w przyszłości. Pieniądz się nie starzeje ani nie
psuje, w przeciwieństwie do samochodów, mebli, produktów organicznych
i koszulek z logo uniwersytetu.
Innymi słowy, każdej sumy pieniędzy można
użyć w dowolnym momencie do zakupu (prawie) wszystkiego. Ten ważny
fakt pozwolił nam, ludziom, Homo irrationalis,
porzucić handel wymienny i zacząć wykorzystywać symbol
- pieniądze - do dużo bardziej efektywnego wymieniania się
dobrami i usługami. To z kolei nadaje pieniądzowi jego ostatnią,
najważniejszą cechę: pieniądz jest DOBREM POWSZECHNYM, co oznacza,
że mogą go używać wszyscy do (prawie) wszystkiego.
Kiedy weźmie się pod uwagę wszystkie
te cechy, łatwo zauważyć, że nie byłoby współczesnego
życia - takiego, jakie znamy - bez pieniędzy. Pieniądze
pozwalają nam oszczędzać, próbować nowości, dzielić się
z innymi i specjalizować - aby zostać nauczycielem, artystą,
prawnikiem czy farmerem. Pieniądze dają nam swobodę - pozwalają nam
poświęcać czas i wysiłek na rozmaite formy aktywności, rozwijać
talenty i pasje, uczyć się czegoś nowego oraz cieszyć się dobrym
winem i muzyką, które zresztą nie istniałyby (a przynajmniej nie
na dużą skalę) bez pieniędzy.
Pieniądze zmieniły ludzkość, podobnie
jak inne wynalazki - prasa drukarska, koło, elektryczność, a nawet
programy telewizyjne typu reality show.
Jakkolwiek powinniśmy zdawać
sobie sprawę ze znaczenia i użyteczności pieniędzy, warto
również pamiętać, że niektóre spośród ich zalet są
jednocześnie przekleństwem, przyczyną licznych problemów,
jakie się z nimi wiążą. Jak powiedział wybitny filozof
Notorious B.I.G.[8], "Mo' Money Mo' Problems"
(Więcej pieniędzy to więcej problemów).
Aby dostrzec błogosławieństwa
i przekleństwa pieniędzy (jak wiemy, każdy medal ma dwie strony),
zastanówmy się nad ogólną naturą pieniądza. Możliwość wymieniania
pieniędzy na niemal nieskończoną rozmaitość dóbr i usług jest
bez wątpienia czymś ważnym i wspaniałym, ale pociąga za sobą
niewiarygodną złożoność decyzji finansowych.
Wbrew popularnemu powiedzeniu porównanie
jabłek i pomarańczy to nic trudnego[9]. Kiedy stoimy obok patery z owocami, na której leży jabłko
i pomarańcza, doskonale wiemy, na który z tych owoców mamy w danym
momencie ochotę. Jeśli jednak w grę wchodzą pieniądze i musimy
zdecydować, czy jesteśmy gotowi zapłacić za to jabłko dolara lub
50 centów, decyzja staje się trudniejsza. A jeśli jabłko kosztuje
dolara, a cena pomarańczy wynosi 75 centów, to sprawa jeszcze bardziej
się komplikuje. Za każdym razem, gdy do procesu decyzyjnego włączają
się pieniądze, staje się on bardziej złożony!
Utracone możliwości
Dlaczego decyzje dotyczące pieniędzy stają się
bardziej skomplikowane? Z powodu kosztów utraconych możliwości.
Kiedy weźmiemy pod uwagę szczególne
cechy pieniądza - fakt, że jest on uniwersalny, podzielny
i zamienny, może być przechowywany i jest dobrem powszechnym - to
stanie się jasne, że z pieniędzmi naprawdę można zrobić (niemal)
cokolwiek. Fakt, że możemy z nimi zrobić cokolwiek, nie znaczy
jednak, że możemy zrobić wszystko. Musimy dokonywać wyborów. Musimy
z czegoś rezygnować. Musimy być gotowi do wyrzeczeń. Musimy
wybierać, czego nie zrobimy. To
oznacza, że za każdym razem, gdy używamy pieniędzy, bezwzględnie
musimy brać pod uwagę - świadomie lub nie - koszty utraconych
możliwości.
Koszty utraconych możliwości nazywamy
inaczej kosztami alternatywnymi. To rzeczy, z których rezygnujemy
- teraz albo w przyszłości - aby coś zrobić. To możliwości,
które poświęcamy, gdy dokonujemy wyboru.
Oto jak powinniśmy rozumieć koszty
utraconych możliwości: gdy wydajemy na coś pieniądze, nie możemy
ich wydać na nic innego, ani teraz, ani w przyszłości.
Wyobraź sobie raz jeszcze, że stoisz
przed paterą z owocami. Tym razem jednak znajdujesz się w świecie,
w którym istnieją tylko dwa produkty: jabłko i pomarańcza. Kosztem
alternatywnym zakupu jabłka jest utracona pomarańcza, a kosztem
alternatywnym zakupu pomarańczy - jabłko, którego nie
posmakujemy.
Podobnie cztery dolary, które nasz
znajomy z kasyna, George, mógł wydać w lokalnej kawiarni, można
przeznaczyć na bilet autobusowy, część lunchu albo przekąski na
spotkaniu Anonimowych Hazardzistów, w którym nasz bohater weźmie
udział za kilka lat. Gdyby je wydał, nie zrezygnowałby z czterech
dolarów, lecz z możliwości, jakie ta kwota zapewniłaby mu teraz
albo w przyszłości.
Aby lepiej zrozumieć, jak ważne
są koszty utraconych możliwości i dlaczego nie bierzemy ich
w wystarczającej mierze pod uwagę, wyobraź sobie, że w każdy
poniedziałek dostajesz 500 dolarów i że jest to cała kwota, jaką
możesz wydać w danym tygodniu. Na początku tygodnia nie zastanawiasz
się nad konsekwencjami swoich decyzji. Nie zdajesz sobie sprawy,
z czego rezygnujesz, gdy płacisz za obiad w restauracji, zamawiasz
ulubiony drink albo płacisz za tę piękną koszulę, która wpadła
ci w oko. Z biegiem czasu jednak twój kapitał 500 dolarów topnieje
i kiedy nadchodzi piątek, masz w portfelu tylko 43 dolary. Teraz koszty
utraconych możliwości są dużo bardziej widoczne i staje się jasne,
że to, co wydałeś na początku tygodnia, wywiera wpływ na to, ile
jeszcze możesz wydać. Twoja decyzja, aby zapłacić za kolację, drinki
i odlotową koszulę w poniedziałek, pozostawia ci nader ograniczony
wybór w niedzielę - możesz sobie pozwolić na kupno gazety albo
zjedzenie bajgla z kremowym serkiem, lecz nie na jedno i drugie. Teraz,
w niedzielę, gdy koszty utraconych możliwości są wyraźnie widoczne,
jest już za późno (chociaż z drugiej - pozytywnej - strony
przynajmniej świetnie wyglądasz, kiedy czytasz wiadomości sportowe
z pustym żołądkiem).
Tak więc koszty
alternatywne są czymś, o czym powinniśmy myśleć, podejmując
decyzje finansowe. Powinniśmy wziąć pod uwagę możliwości,
z których rezygnujemy, kiedy postanawiamy wydać pieniądze tu
i teraz. W rzeczywistości jednak nie poświęcamy tym kosztom
wystarczająco dużo uwagi, a nawet wcale o nich nie myślimy. To
nasz największy błąd finansowy i powód, z jakiego popełniamy
wiele innych błędów. To chwiejny fundament, na którym stoją nasze
finansowe domy.
SZERSZY OBRAZ
Koszty utraconych możliwości nie ograniczają
się do dziedziny finansów osobistych. Mają globalne konsekwencje,
jak zauważył prezydent Dwight Eisenhower w swoim przemówieniu na
temat wyścigu zbrojeń w 1953 roku.
"Każdy wyprodukowany karabin, każdy
zwodowany okręt wojenny, każda wystrzelona rakieta w ostatecznym
rozrachunku oznacza obrabowanie tych, którzy głodują i nie
zostają nakarmieni, tych, którzy marzną i nie zostają odziani. Ten
zbrojący się świat nie wydaje samych tylko pieniędzy, lecz także
pot robotników, geniusz naukowców i nadzieje swoich dzieci. Oto
koszt jednego nowoczesnego bombowca: nowoczesna szkoła w ponad
trzydziestu miastach. Dwie elektrownie, z których każda obsługuje
sześćdziesięciotysięczne miasto. Dwa nowoczesne, w pełni wyposażone
szpitale. Pięćdziesiąt mil betonowego chodnika. Jeden myśliwiec
kosztuje pół miliona buszli pszenicy. Cena jednego niszczyciela to domy,
w których mogłoby zamieszkać ponad osiem tysięcy ludzi".
Na szczęście większość kosztów
alternatywnych, z jakimi mamy do czynienia w życiu codziennym, jest
bliższa cenie jabłka niż kosztom wojny.
Kilka lat temu Dan wraz z asystentem badawczym
wybrali się do salonu Toyoty i zapytali spotkanych tam klientów,
z czego musieliby zrezygnować, gdyby kupili nowy samochód. Prawie
nikt nie potrafił odpowiedzieć na to pytanie. Żaden z potencjalnych
kupujących nie poświęcił czasu na refleksję, że tysiące dolarów,
jakie zamierza wydać na samochód, można byłoby przeznaczyć na coś
innego. Dan próbował ich przycisnąć, zadając kolejne pytanie: jakich
produktów i usług nie mogliby kupić, gdyby zdecydowali się na zakup
tej toyoty? Większość ludzi odpowiedziała, że gdyby kupili toyotę,
to nie mogliby kupić hondy (albo innego prostego substytutu). Tylko
kilka osób odparło, że nie mogłoby pojechać do Hiszpanii tego
lata ani na Hawaje w przyszłym roku; że przez kilka lat nie mogłoby
sobie pozwolić na wyjście do dobrej restauracji dwa razy w miesiącu;
albo że spłata kredytu studenckiego zajęłaby im pięć lat więcej,
niż gdyby nie kupili samochodu. Najwyraźniej badani nie potrafili
albo nie chcieli traktować pieniędzy, które zamierzali wydać na
nowe auto, jako potencjalnej możliwości zakupu ciągu doświadczeń
i dóbr w przyszłości. Dzieje się tak dlatego, że pieniądze są tak
abstrakcyjne i ogólne, iż trudno nam wyobrazić sobie koszty utraconych
możliwości i wziąć je pod uwagę. Kiedy wydajemy pieniądze,
nie przychodzi nam do głowy nic szczególnego - z wyjątkiem tego,
co zamierzamy kupić.
Nasza niezdolność do uwzględniania
kosztów utraconych możliwości i niechęć do brania ich pod uwagę
nie ograniczają się do zakupu samochodu. Prawie nigdy nie doceniamy
w pełni innych możliwości (tych, których nie wybieramy). Problem
w tym, że kiedy nie bierzemy pod uwagę kosztów alternatywnych,
nasze decyzje z dużym prawdopodobieństwem nie służą naszym
interesom.
Rozważmy przykład zakupu zestawu
stereo, opisany przez Shane'a Fredericka, Nathana Novemskiego,
Jing Wang, Raviego Dhara i Stephena Nowlisa w artykule pod trafnym
tytułem Opportunity Cost Neglect (Zaniedbywanie
kosztów utraconych możliwości). W ich eksperymencie jedna grupa
badanych miała dokonać wyboru między zestawem firmy Pioneer za 1000
dolarów a sprzętem firmy Sony za 700 dolarów. Drugiej grupie dano do
wyboru pioneera za 1000 dolarów i pakiet o wartości 1000 dolarów,
obejmujący sprzęt firmy Sony za 700 dolarów oraz 300 dolarów, które
badani mogli wydać wyłącznie na płyty CD.
W rzeczywistości obie grupy wybierały
między różnymi sposobami wydania 1000 dolarów. Pierwsza grupa
decydowała, czy wyda całą kwotę na zestaw firmy Pioneer, czy
też przeznaczy 700 dolarów na sprzęt marki Sony i 300 dolarów
na coś innego. Druga grupa wybierała między wydaniem całej kwoty
na zestaw marki Pioneer a przeznaczeniem 700 dolarów na sprzęt
firmy Sony i 300 dolarów na płyty z muzyką. Okazało się, że
zestaw marki Sony cieszył się dużo większą popularnością, kiedy
towarzyszyły mu płyty CD o wartości 300 dolarów, niż wówczas,
gdy sprzedawano go bez nich. Dlaczego wydaje się to dziwne? No cóż,
ściśle rzecz biorąc, 300 dolarów, które można wydać na cokolwiek,
ma większą wartość niż 300 dolarów, które musimy przeznaczyć
na płyty CD, ponieważ w pierwszym wypadku możemy kupić wszystko,
na co mamy ochotę - również płyty CD. Kiedy jednak tę kwotę
zdefiniowano jako przeznaczoną na płyty, badani uznali tę propozycję
za bardziej atrakcyjną. To dlatego, że płyty CD warte 300 dolarów
wydają się dużo bardziej konkretne i określone niż 300 dolarów
w "czymkolwiek". W sytuacji "300 dolarów na płyty" wiemy,
co dostajemy - to coś namacalnego i łatwego do wyceny. Tymczasem
w wypadku abstrakcyjnych, ogólnych 300 dolarów nie przychodzą
nam do głowy konkretne obrazy tego, na co je wydamy, a co za tym
idzie - oddziałujące na nas czynniki emocjonalne i motywacyjne
nie są tak silne. To tylko jeden z przykładów tego, że gdy
myślimy o pieniądzach w sposób ogólny (abstrakcyjny), często
zaniżamy ich wartość w porównaniu z sytuacją, gdy mamy w głowie
konkretną reprezentację tych samych pieniędzy[10].
To prawda, jako przykład posłużyły
tutaj płyty CD, co dzisiaj przypomina rozważania nad zużyciem paliwa
przez stegozaura, ale główna myśl pozostaje aktualna: ludzie są
zdziwieni, gdy ktoś im przypomni, że istnieją inne, alternatywne
sposoby wydania pieniędzy - niezależnie od tego, czy chodzi o wyjazd
wakacyjny, czy o stos płyt kompaktowych. To zdziwienie sugeruje, że
ludzie na ogół nie rozważają innych możliwości, a skoro o nich
nie myślą, to nie mogą brać pod uwagę kosztów alternatywnych.
Ta skłonność do lekceważenia kosztów
utraconych możliwości obrazuje podstawowy błąd tkwiący w naszym
sposobie myślenia. Okazuje się, że wspaniała zaleta pieniędzy
- fakt, że można je wymienić na tak wielką rozmaitość dóbr,
teraz albo w przyszłości - jest zarazem najważniejszą przyczyną
problemów związanych z naszymi zachowaniami finansowymi. Chociaż
powinniśmy myśleć o wydawaniu pieniędzy w kategoriach kosztów
utraconych możliwości - ze świadomością, że przeznaczenie
pieniędzy na jakieś dobro tu i teraz oznacza rezygnację z wydania
ich na coś innego - taki sposób myślenia jest zbyt abstrakcyjny. To
za trudne, więc po prostu tego nie robimy.
Na domiar złego współczesne życie
oferuje nam niezliczone instrumenty finansowe, takie jak karty kredytowe,
kredyty hipoteczne, kredyty samochodowe i pożyczki studenckie, które
jeszcze bardziej - często w sposób zamierzony - upośledzają
naszą zdolność do rozumienia przyszłych skutków wydawania
pieniędzy.
Kiedy nie potrafimy albo nie chcemy
myśleć o swoich decyzjach finansowych w sposób, w jaki powinniśmy
to robić, korzystamy z rozmaitych myślowych dróg na skróty. Duża
część tych strategii pomaga nam radzić sobie ze złożonością
pieniędzy, choć niekoniecznie w sposób najbardziej pożądany
i logiczny. Owe drogi na skróty często sprawiają, że popełniamy
błędy w ocenie wartości dóbr.
[8] Notorious B.I.G. (Christopher
George Latore Wallace) - znany amerykański raper
(przyp. tłum.).
[9] Chodzi
o angielskie powiedzenie Compare apples to
oranges, odnoszące się do porównywania rzeczy, które są
zupełnie inne (więc nie sposób ich porównać; przyp. tłum.).
[10] Frederick, Novemsky,
Wang, Dhar i Nowlis, 2009.