To książka o czymś więcej niż tylko sieci społecznościowe
Aktor James Cagney wystąpił w ponad 50 filmach i zdobył liczne nagrody, w tym Oscara dla najlepszego aktora. Amerykański Instytut Filmowy umieścił go w pierwszej dziesiątce listy 50 największych amerykańskich gwiazd wszech czasów.
Cagney grywał role twardzieli; gdyby ktoś chciał go naśladować, pewnie wyprostowałby głowę, uśmiechnąłby się szyderczo i powiedział: "Ty brudny szczurze", trzymając w rękach plujący ogniem pistolet maszynowy. Niektórzy pamiętają być może nawiązanie do tej sceny w filmie Kevin sam w domu z roku 1990, w którym Macaulay Culkin jako ośmiolatek walczy z dwoma nieudolnymi włamywaczami próbującymi wejść do jego domu w czasie świąt bożonarodzeniowych. Pewnie słyszałeś Cagneya mówiącego: "Reszty nie trzeba, ty plugawy zwierzaku".
Chodzi jednak o to, że Cagney nigdy nie powiedział: "Mhm, ty brudny szczurze" czy: "Dlaczego, ty brudny szczurze?", czy nawet: "Ty brudny szczurze, zabiłeś mi brata". Najbliższe słowom Cagneya mogłoby być powiedzenie: "Chodź tu i sobie weź, ty brudny, tchórzliwy szczurze albo rzucę ci to przez drzwi".
Widzimy tu pewną zbieżność między nami a Cagneyem. Choć nigdy nie skupialiśmy się na tym, jak niesamowite i wspaniałe są media społecznościowe, to ludzie często powołują się na nas, kiedy o nich mówią, czy wręcz wymieniają nas jako ekspertów od sieci społecznościowych. "Hej, ty brudny szczurze, czytaj dalej, bo mamy asa w rękawie".
Być może kupiliście tę książkę, sądząc, że poświęcona jest mediom społecznościowym. Można to zrozumieć. Napisaliśmy książkę, która według "New York Timesa" stała się bestsellerem, a o której ludzie też myśleli, że poświęcona jest mediom i sieciom społecznościowym - przynajmniej dopóki jej nie przeczytali. Ludzie mogą mówić, że ta książka jest o tym samym.
Formuła wpływu dotyczy zdobywania większej grupy zwolenników dla własnych pomysłów, a także tego, jak wokół nich budować społeczność i przejść dzięki temu na wyższy poziom.
Przy tej okazji mówimy o narzędziach wykorzystanych do tworzenia naszych platform. Są nimi często sieci społecznościowe. Ale traktować Formułę wpływu jak książkę o mediach społecznościowych to tak, jakby powiedzieć, że Moby Dick to książka o okrętach. Narzędzia kształtują otoczenie. Wspominamy o tym, że znacznie łatwiej jest budować platformę za pomocą sieci społecznościowych - znacznie łatwiej, niż polegać na możliwości przyciągnięcia uwagi przez standardowe media.
Ale nie to jest tematem książki. Jej tematem jest wpływ. W książce wyjaśniono, jak szukać pomysłów, jak je rozwijać na platformie, aby były zauważane i dyskutowane, i jak następnie uwzględniać w nich silny element ludzki, dzięki czemu społeczność będzie wiedzieć, że zależy Ci na jej współudziale.
Trochę dziwnie czujemy się, ponownie omawiając to zagadnienie. Lance Armstrong powiedział kiedyś: "Tu nie chodzi o rower". Nikt nigdy nie zapytał Hemingwaya, na jakiej maszynie pisze swoje historie - może ktoś to kiedyś zrobił, ale nie o to chodzi.
Nie piszemy tu o Twitterze, Facebooku, Google+, Pinterest czy Path, bo kogo to interesuje? To tymczasowe narzędzia i nie o nie tu chodzi. Chodzi o ludzi. Jesteś z nami?