Dlaczego piloci kamikadze zakładali hełmy?. Czyli ekonomia bez tajemnic - Robert H. Frank

Kup ebooka

34.90 zł
27.22 zł (27,22 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Dla­czego pra­wie wszyst­kie tak­sówki na Man­hat­ta­nie są żółte, pod­czas gdy tak­sówki w więk­szo­ści miast mają różne ko­lory?(AN­DREI TCHER­NO­IVA­NOV)

Wy­star­czy spoj­rzeć ze szczytu Em­pire State Bu­il­ding na ulicę Trzy­dzie­stą Czwartą, by od­nieść wra­że­nie, że 70% po­jaz­dów na dro­dze to ja­skra­wo­żółte se­dany. Oprócz jed­nego czy dwóch lo­tu­sów czy lam­bor­ghini wła­ści­wie wszyst­kie żółte sa­mo­chody to tak­sówki - w więk­szo­ści se­dany Forda. W ma­łych mia­stecz­kach na ca­łym świe­cie tak­sówki nie by­wają żółte i pra­wie wszyst­kie z nich to po­jazdy wie­lo­funk­cyjne. Skąd ta róż­nica?

Choć we­zwa­nie tak­sówki przez te­le­fon jest na Man­hat­ta­nie moż­liwe, o wiele czę­ściej lu­dzie za­trzy­mują tak­sówkę, która aku­rat prze­jeż­dża ulicą. Dla­tego dla tak­sów­ka­rzy naj­ko­rzyst­niej jest, by ich sa­mo­chody wy­róż­niały się spo­śród in­nych. Ba­da­nia do­wo­dzą, że naj­le­piej na­daje się do tego celu ko­lor ja­skra­wo­żółty (nie­gdyś uwa­żano, że naj­bar­dziej wi­doczny jest ko­lor czer­wony i dla­tego wła­śnie na ten ko­lor ma­lo­wano wozy stra­żac­kie; jed­nak wiele od­dzia­łów straży po­żar­nej w Sta­nach Zjed­no­czo­nych ma­luje te­raz wozy na żółto).

Na Man­hat­ta­nie ty­powa za­jęta tak­sówka wie­zie tylko jedną osobę i rzadko zda­rza się, by kie­rowca od­niósł więk­szą ko­rzyść z tego, że wie­zie czworo pa­sa­że­rów. Dla­tego tak­sów­ka­rze no­wo­jor­scy upodo­bali so­bie se­dany, gdyż są one tań­sze niż po­jazdy wie­lo­funk­cyjne i ła­two mogą spro­stać więk­szo­ści ocze­ki­wań.

Ocze­ki­wa­nia wo­bec tak­só­wek w prze­cięt­nym ma­łym mia­steczku są jed­nak inne. Po­sia­da­nie sa­mo­chodu jest tam znacz­nie tań­sze niż na Man­hat­ta­nie, gdzie samo par­ko­wa­nie może kosz­to­wać po­nad 240 fun­tów mie­sięcz­nie, dla­tego też więk­szość miesz­kań­ców jest zmo­to­ry­zo­wana. Po­nie­waż w ma­łych mia­stecz­kach względ­nie mniej­sza liczba lu­dzi po­trze­buje tak­sówki, tak­sów­ka­rzom nie opłaca się krą­żyć po uli­cach. Za­miast tego tak­sówkę wzywa się przez te­le­fon. Po­ma­lo­wa­nie sa­mo­chodu na żółto nie przy­nosi więc tak­sów­ka­rzowi szcze­gól­nych ko­rzy­ści.

Ktoś mógłby zgło­sić za­strze­że­nie, że tak­sówki w No­wym Jorku są żółte, po­nie­waż prze­pisy miej­skie wy­ma­gają, by wszyst­kie tak­sówki w mie­ście były tego ko­loru. To prawda, lecz przy­po­mina to obiek­cję pew­nego mo­jego gniew­nego ko­re­spon­denta, że kropki al­fa­betu Bra­ille'a znaj­dują się na przy­ci­skach ban­ko­ma­tów z pod­jaz­dem dla­tego, że wy­ma­gają tego prze­pisy. Gdy or­gany re­gu­lu­jące kwe­stie zwią­zane z tak­sów­kami wpro­wa­dziły w kon­se­kwen­cji se­rii skan­dali za­sadę do­ty­czącą ko­loru, ich ce­lem było za­pew­nie­nie pa­sa­że­rom spo­sobu iden­ty­fi­ka­cji prze­pi­so­wych, le­gal­nych, li­cen­cjo­no­wa­nych po­jaz­dów. Wy­brali żółty, gdyż ko­lor ten prze­wa­żał jako ko­lor tak­só­wek w owym cza­sie. Hi­po­teza, że tak­sówki są żółte z po­wodu do­brej wi­docz­no­ści tego ko­loru, po­zwala wy­ja­śnić w wia­ry­godny spo­sób, dla­czego więk­szość tak­só­wek była już żółta, za­nim wpro­wa­dzono w ży­cie ten prze­pis.

Kie­rowcy tak­só­wek w ma­łych mia­stach wolą po­jazdy wie­lo­funk­cyjne od se­da­nów, gdyż pa­sa­że­ro­wie w mia­stecz­kach czę­ściej jeż­dżą w kilka osób. Stu­denci i inne osoby nie po­sia­da­jące sa­mo­cho­dów w ma­łych mia­stach mają zwy­kle ni­skie do­chody i dla­tego chęt­nie oszczę­dzają, dzie­ląc opłatę za tak­sówkę po­mię­dzy sie­bie. Prze­ciętna tak­sówka z lot­ni­ska La Gu­ar­dia wie­zie do No­wego Jorku tylko jed­nego pa­sa­żera, pod­czas gdy ty­powa tak­sówka z lot­ni­ska w mniej­szym mie­ście wie­zie czworo lub wię­cej lu­dzi.

Dla­czego wi­ze­runki na mo­ne­tach przed­sta­wiane są z pro­filu, a por­trety na bank­no­tach przed­sta­wia się en face?(AN­DREW LACK)

Gdy bę­dzie­cie w Wiel­kiej Bry­ta­nii, przyj­rzyj­cie się drob­nym, które ma­cie w kie­szeni, a za­uwa­ży­cie, że twarz kró­lo­wej, która wid­nieje na wszyst­kich mo­ne­tach, od pen­sów po funty, wszę­dzie uka­zana jest z pro­filu. Gdy jed­nak przej­rzy­cie bank­noty w port­felu, nie zo­ba­czy­cie tam ani jed­nego pro­filu. Na bank­no­tach umiesz­cza się wy­łącz­nie por­trety kró­lo­wej, które ar­ty­ści spo­rzą­dzili en face. Z nie­wiel­kimi wy­jąt­kami pra­wi­dło­wość ta wy­stę­puje rów­nież w in­nych kra­jach: pro­fil na mo­ne­tach i por­tret en face na bank­no­tach. Skąd ta róż­nica?

Mó­wiąc po­krótce, choć ar­ty­ści na ogół wolą por­trety en face, trud­no­ści tech­niczne rzeź­bie­nia w me­talu spra­wiają, że spo­rzą­dze­nie roz­po­zna­wal­nego wi­ze­runku en face na mo­ne­cie jest bar­dzo trudne. Głę­bo­kość re­liefu por­tretu na mo­ne­cie wy­nosi zwy­kle mniej niż 0,04 cm, co spra­wia, że trudno jest osią­gnąć sto­pień szcze­gó­ło­wo­ści po­trzebny za­zwy­czaj, by spo­rzą­dzić roz­po­zna­walny por­tret en face. Gdy na­to­miast twarz ukaże się z pro­filu, po­stać bywa ła­twa do roz­po­zna­nia już po sa­mym za­ry­sie. Por­tret en face można by rzeź­bić na mo­ne­tach, lecz tylko znacz­nym kosz­tem. Poza tym więk­sza część sub­tel­nych szcze­gó­łów star­łaby się szybko po wej­ściu mo­nety do obiegu.

Je­żeli pro­fil ła­twiej­szy jest za­równo do wy­pro­du­ko­wa­nia, jak i do roz­po­zna­nia, dla­czego nie umiesz­czać ich rów­nież na bank­no­tach? Otóż trud­ność stwo­rze­nia por­tretu en face na pie­nią­dzach pa­pie­ro­wych utrud­nia za­da­nie fał­sze­rzom.

Ostat­nie dwa przy­kłady w tym roz­dziale zwra­cają uwagę na fakt, że pew­nych cech pro­duktu nie można zro­zu­mieć, je­śli nie weź­mie się pod uwagę uwa­run­ko­wań hi­sto­rycz­nych.

Dla­czego płyty DVD sprze­daje się w znacz­nie więk­szych opa­ko­wa­niach niż CD, cho­ciaż oba typy płyt mają do­kład­nie ten sam roz­miar?(LAURA ENOS)

Płyty CD są do­stępne w pu­deł­kach o sze­ro­ko­ści 148 mm i wy­so­ko­ści 125 mm. Płyty DVD sprze­daje się na­to­miast w opa­ko­wa­niach o sze­ro­ko­ści 135 mm i wy­so­ko­ści 191 mm. Po co uży­wać dwóch róż­nych opa­ko­wań do płyt tego sa­mego roz­miaru?

Odro­bina do­cie­kli­wo­ści po­zwoli nam po­znać hi­sto­ryczne przy­czyny tej róż­nicy. Za­nim po­ja­wiły się płyty o za­pi­sie cy­fro­wym CD, więk­szość na­grań sprze­da­wana była na dys­kach wi­ny­lo­wych, pa­ko­wa­nych w do­pa­so­wane ko­perty w kształ­cie kwa­dratu o boku 320 mm. Sto­jaki, na któ­rych wy­sta­wiano w skle­pie płyty wi­ny­lowe, miały więc sze­ro­kość aku­rat taką, by można było na nich zmie­ścić dwa rzędy płyt CD z ele­men­tem prze­gra­dza­ją­cym po­mię­dzy nimi. Pro­jek­tu­jąc opa­ko­wa­nia na płyty CD o sze­ro­ko­ści nieco mniej­szej niż po­łowa boku ko­pert na płyty wi­ny­lowe, które miały one za­stą­pić, hur­tow­nicy unik­nęli znacz­nych kosz­tów wy­miany sto­ja­ków do prze­cho­wy­wana i wy­sta­wia­nia to­waru.

Po­dobne względy po­wo­do­wały de­cy­zjami do­ty­czą­cymi wiel­ko­ści opa­ko­wań na płyty DVD. Za­nim stały się one po­pu­larne, więk­szość wy­po­ży­czalni udo­stęp­niała filmy na ka­se­tach w for­ma­cie VHS, które pa­ko­wano w do­pa­so­wane pu­dełka o sze­ro­ko­ści 135 mm i wy­so­ko­ści 191 mm. Ka­sety wi­deo prze­waż­nie wy­sta­wiano, usta­wia­jąc je jedną przy dru­giej, grzbie­tami do przodu. Opra­co­wa­nie opa­ko­wa­nia na DVD o tej sa­mej wy­so­ko­ści po­zwo­liło wy­po­ży­czal­niom na wy­sta­wia­nie swo­ich zbio­rów DVD na ist­nie­ją­cych pół­kach, w cza­sie gdy kon­su­menci przy­zwy­cza­jali się do no­wego for­matu. Umiesz­cze­nie płyt DVD w opa­ko­wa­niach tej sa­mej wy­so­ko­ści co opa­ko­wa­nie VHS spra­wiło za­ra­zem, że prze­sta­wie­nie się na DVD było bar­dziej atrak­cyjne dla kon­su­men­tów - mo­gli oni prze­cho­wy­wać swoje płyty DVD na tych sa­mych pół­kach, na któ­rych usta­wiali wcze­śniej ka­sety wi­deo.

Dla­czego dam­skie ubra­nia za­wsze za­pi­nają się na lewą stronę, ubra­nia mę­skie zaś - na prawą?(GOR­DON WILDE, KA­TIE WIL­LERS I INNI)

Nic dziw­nego, że pro­du­cenci odzieży do­sto­so­wują się do jed­no­li­tej normy w kwe­stiach róż­nych cech ubio­rów ku­po­wa­nych przez daną grupę kon­su­men­tów. Co jed­nak może dzi­wić, to fakt, że stan­dard przy­jęty dla stro­jów dam­skich jest do­kładną od­wrot­no­ścią normy sto­so­wa­nej do ubrań mę­skich. Wy­daje się, że stan­dard sto­so­wany wo­bec ubrań mę­skich po­wi­nien być wy­god­niej­szy także dla ko­biet. W końcu około 90% po­pu­la­cji świata - męż­czyzn i ko­biet - to lu­dzie pra­wo­ręczni, a oso­bie pra­wo­ręcz­nej ła­twiej jest za­pi­nać ko­szulę na prawą stronę. Dla­czego za­tem ubra­nia dla ko­biet za­pi­nają się na lewą stronę?

W tym wy­padku hi­sto­ria n a p r a w d ę zdaje się nie bez zna­cze­nia. Gdy w XVII w. po­ja­wiły się gu­ziki, wi­dy­wano je tylko na stro­jach bo­ga­czy. W owym cza­sie męż­czyźni mieli w zwy­czaju ubie­rać się sami, pod­czas gdy ko­biety były ubie­rane przez słu­żące. Szy­cie ko­szul dam­skich za­pi­na­nych na lewą stronę uła­twiało więc za­da­nie na ogół pra­wo­ręcz­nym słu­żą­cym, które je za­kła­dały. Szy­cie ko­szul mę­skich, które za­pi­nały się na prawą stronę, miało wię­cej sensu nie tylko dla­tego, że więk­szość męż­czyzn sama się ubie­rała, ale też i dla­tego, że wy­cią­gana prawą ręką broń, no­szona na le­wym bio­drze, nie za­wa­dzała w ten spo­sób o ko­szulę.

W spra­wach stroju nie kwe­stio­nuje się zna­cze­nia hi­sto­rii!RYS. MICK STE­VENS

Dziś wła­ści­wie nie spo­tyka się ko­biet ubie­ra­nych przez słu­żące, dla­czego więc gu­ziki po le­wej stro­nie wciąż są normą w dam­skich stro­jach? Gdy już ustali się ja­kąś re­gułę, opiera się ona zmia­nie. W cza­sach, gdy wszyst­kie dam­skie bluzki miały gu­ziki z le­wej strony, by­łoby ry­zy­kowne dla pro­du­centa, gdyby ofe­ro­wał on bluzki dam­skie z gu­zi­kami po pra­wej stro­nie. Ko­biety były prze­cież przy­zwy­cza­jone do blu­zek z gu­zi­kami po le­wej stro­nie i by się prze­sta­wić, mu­sia­łyby roz­wi­nąć nowe zwy­czaje i umie­jęt­no­ści. Poza tymi prak­tycz­nymi trud­no­ściami wiele ko­biet mo­głoby też uznać to za spo­łecz­nie nie­wy­godne - gdyby po­ka­zały się w to­wa­rzy­stwie w bluz­kach z gu­zi­kami z pra­wej strony, wszy­scy po­my­śle­liby z pew­no­ścią, że mają na so­bie mę­skie ko­szule.

Za­pra­szamy do za­kupu peł­nej wer­sji książki