ROZDZIAŁ 1. PERSPEKTYWA INDYWIDUALNA
1.1 CZŁOWIEK JAKO PROBLEM LUB CZŁOWIEK JAKO ROZWIĄZANIE
Sposoby radzenia sobie z kryzysem zależą od perspektywy patrzenia na człowieka. Za Haslamem i współpracownikami (2020) można przyjąć, że w nauce ścierają się dwie takie perspektywy. Pierwsza z nich uznaje, że w kryzysie to człowiek stanowi problem: jest wrażliwy, skłonny do załamań, do działania pod wpływem emocji, do kierowania się heurystykami, do koncentrowania się na sobie, do szukania winnych. Dlatego potrzebuje jasnych wskazówek, silnego lidera, paternalistycznego rządu, który wie, co jest dobre dla ludzi, i potrafi narzucić swoje rozwiązania. Warto zwrócić uwagę, że właśnie ta perspektywa dominuje wśród decydentów. Jest także wszechobecna w mediach. Jesteśmy epatowani obrazami ludzi, którzy w panice wykupują podstawowe produkty. Jesteśmy przekonywani, że ludzie nie mają silnej woli, a więc nie będą przestrzegać narzuconych im restrykcji. Komentatorzy straszą, że ludzie szybko się zmęczą i wbrew zdrowemu rozsądkowi i ostrzeżeniom wrócą do starych nawyków (wyjdą na spacer, pojeżdżą na rowerze, zorganizują spotkanie towarzyskie). Takie podejście ma implikacje praktyczne, z których najgorsze jest zwlekanie z podjęciem decyzji opartej na rekomendacjach medycznych, na przykład odkładanie izolacji, a także surowe karanie osób wyprowadzających psy, spacerowiczów i rowerzystów, bądź też karanie zbiorowe, czego przykładem jest zamknięcie parków i lasów. Analiza zachowań ludzi w wielu krajach pokazuje jednak, że ludzie przestrzegali restrykcji w większym stopniu, niż spodziewały się tego poszczególne rządy (których przedstawiciele sami zresztą często lekceważą wprowadzone przez siebie zasady; Haslam i in., 2020). Interesujące, że powody owej społecznej subordynacji były różne, ale w większości związane z zaufaniem: do naukowców (jak w Szwecji) lub do rządu (jak w Niemczech). Analizy, prowadzone także w Polsce, pokazały, że osób intencjonalnie łamiących zakazy było stosunkowo niewiele, a ich przewinienia były niewspółmierne do stosowanych kar (WiadomościOnet, 24 marca 2020; "Gazeta Prawna", 10 marca 2020). W Polsce podporządkowanie restrykcjom wiązało się jednak z całkowitym brakiem zaufania do opieki zdrowotnej i postrzeganiem jej jako systemu kompletnie niewydolnego (Biliński, 2020). Światowe badania pokazują także, że łamanie restrykcji często nie miało nic wspólnego z brakiem motywacji czy z niesubordynacją, ale wynikało z trudności praktycznych. Nie wszyscy mogli pracować z domu - ludzie zatrudnieni w służbach medycznych, trasportowych lub usługowych musieli co rano stawiać się w pracy. Niektórzy potrzebowali przestrzeni bardziej niż inni, choćby z powodu złych warunków mieszkaniowych (Bibby i in., 2020; Smith, 2020). Tu badacze zwracają uwagę, że kryzys, również ten obecny, uderza w najuboższych, a sam wirus, jakkolwiek prowadzi do choroby niezależnie od statusu, nie jest egalitarny, bo nie wszyscy mogą zachować odpowiednie środki ostrożności, żeby się przed nim zabezpieczyć. Dlatego ważne jest, aby zrozumieć powody łamania zakazów i w uzasadnionych przypadkach zamiast kar oferować odpowiednie wsparcie. Wiemy, że podejście punitywne niszczy motywację do stosowania reguł, a w konsekwencji prowadzi do ich łamania, nieposłuszeństwa i nieporządku (Łętowska i Sobczak, 2009). Podejście to nie jest jednak jedyne. Mamy sporo danych wskazujących, że w kryzysie "to człowiek jest rozwiązaniem" (Haslam i in., 2020; van Bavel i in., 2020; Kossowska i in., 2018). Z jego energii i motywacji można stosunkowo łatwo skorzystać, przekuwając to, co destrukcyjne i dysfunkcjonalne, w nową jakość. Skupienie się na tej perspektywie przynosi wiele korzyści. Najważniejsza z nich to możliwość wzmocnienia takich zjawisk, jak solidarność, pomoc i kooperacja. Na tej perspektywie skupimy więc naszą analizę w dalszej części opracowania.
1.2 PSYCHOLOGICZNE DOŚWIADCZENIE PANDEMII: NIEPEWNOŚĆ I LĘK
Lęk jest jedną z najbardziej powszechnych odpowiedzi emocjonalnych na pandemię (Ahorsu i in., 2020; Harper i in., 2020). Lęk to uogólnione poczucie zagrożenia ze strony "obiektu", którego nie można dokładnie zlokalizować. Towarzyszy mu często niepewność, czyli obawa związana z brakiem jasnych reguł, które podpowiadałyby, jakie zachowanie pozwoli uniknąć zagrożenia i przetrwać w dobrym stanie daną sytuację (Kossowska i in., 2018). Człowiek, tak jak inne gatunki, jest wyposażony w mechanizmy obronne, służące poradzeniu sobie z zagrożeniem (LeDoux, 2012). Okazuje się jednak, że niektóre strategie przetrwania z jednej strony skutecznie zwalczają zagrożenie, ale z drugiej sprawiają, że ludzie je stosujący stają się podatni na działanie dodatkowych stresorów. Na przykład przystosowawcze jest poszukiwanie informacji o pandemii, dzielenie się tymi informacjami, uczestniczenie w grupach dyskusyjnych na ten temat, ale te aktywności wzmacniają poczucie zagrożenia. W tej sytuacji zatem ludzie czują się poinformowani, lecz także bardziej przerażeni. Po prostu zmienia się źródło niepokoju. Sam niepokój nie słabnie, ale paradoksalnie zostaje wzmocniony. Rzeczywiście, w pandemii COVID-19 (jak i w innych kryzysach tego typu) doświadczamy niepewności i przerażenia, dlatego że choroba bezpośrednio zagraża naszemu życiu oraz życiu naszych bliskich. To lęk podstawowy. Ale ten lęk wzmacnia nasza niewiedza. Nie wiemy, ile osób jest zarażonych. Nie wiemy, czy podjęte przez państwo działania, takie jak dystansowanie społeczne, izolacja lub zamknięcie, są skuteczne. Nie wiemy, jak zastosowanie tych środków wpłynie na zdrowie pojedynczych osób, grup i całego społeczeństwa. Nie wiemy w końcu, jakie będą ekonomiczne skutki podjętych środków zaradczych. Nie wiedzą tego również naukowcy i decydenci. Przyjrzyjmy się zaleceniu noszenia masek w miejscach publicznych. Nie wiadomo, czy ten rodzaj zabezpieczenia jest skuteczny (WHO zaleca używanie masek, ale jednocześnie zastrzega, że naukowych dowodów na ich skuteczność nie ma; w Polsce minister zdrowia kilka razy zmieniał zdanie w tej sprawie). Pewne jest jednak, że skuteczność masek zależy nie tylko od tego, czy ludzie będą ich używać, lecz także od tego, jak będą je nosić i co z nimi zrobią po ich użyciu (Greenhalgh i in., 2020). Ale jest jeszcze aspekt psychologiczny, wprowadzający dodatkowy niepokój - możemy podejrzewać, że noszenie masek, nawet poprawne, ma negatywne skutki dla jednostki i grupy. Czy sprzyja dehumanizacji, izolacji społecznej, sygnalizuje ryzyko, czy symbolizuje bycie dobrym członkiem grupy, troszczącym się o zdrowie innych? To pytania, na które w świetle dostępnych danych trudno udzielić definitywnej odpowiedzi. Wiemy jednak na pewno, że poczucie zagrożenia będzie nam towarzyszyło przez co najmniej kilkanaście następnych miesięcy. A mechanizmy psychologiczne związane z niepewnością i zagrożeniem oraz odpowiedzi na nie są uniwersalne, niezależnie od czynnika je wywołującego (pandemia lub kryzys społeczny i ekonomiczny po pandemii oraz wymuszona przez kryzys zmiana zachowań). Trzeba je dobrze zrozumieć, aby odpowiednio zaadresować działania obniżające poziom lęku indywidualnego i społecznego. Już teraz wiadomo, że lęk związany z pandemią skutkuje nasileniem objawów klinicznych fobii, lęku społecznego, depresji, a także innych chorób psychicznych (Li i in., 2020; Kreuger i in., 2018; Taylor, 2019). Lęk prowadzi do zachowań szkodliwych indywidualnie, takich jak autodestrukcja i uzależnienia, oraz szkodliwych społecznie, jak agresja lub przemoc (Satchell i in., 2018). Sprzyja także napięciom i konfliktom społecznym (Kossowska i in., 2018). Nieprzypadkowo prezydent Brytyjskiego Towarzystwa Psychologicznego, David Murphy, wskazywał na lęk i poczucie zagrożenia jako kluczowe problemy, z jakimi ludzie (obywatele i decydenci) muszą się zmagać w pandemii (Murphy, 2020). A później, po pandemii? Lęk związany z chorobą opada, ale lęk związany z innymi stresorami pozostaje. Dlatego badania - na przykład nad pandemią eboli w Afryce w latach 2014-2015 lub SARS w 2003 roku - pokazują, że psychologiczne konsekwencje pandemii mogą być znacznie poważniejsze niż jej konsekwencje medyczne i znacznie dłużej utrzymają się w czasie (np. Shultz i in., 2008; Desclaux i in., 2017; Washer, 2004). Ważne jest zatem, aby działań je niwelujących nie ograniczać do sytuacji bieżącej, lecz opracować strategie długoterminowe, które zapewnią dobrostan w przyszłości.
1.2.1 LĘK PRZED ZACHOROWANIEM I LĘK PRZED ŚMIERCIĄ - SPECYFICZNE RODZAJE LĘKU POJAWIAJĄCE SIĘ W PANDEMII
Nieprzystosowawcze reakcje ludzi znajdujących się w sytuacji zagrożenia epidemicznego mogą być skutkiem przeżywania lęku o własne zdrowie (health anxiety). Ten rodzaj lęku "odnosi się do skłonności do bycia zaalarmowanym przez bodźce związane z chorobą" (Taylor, 2019, s. 49). Należy zaznaczyć, że lęk przed zachorowaniem jest zmienną, która przybiera wartości od bardzo niskich (bardzo słaba, a nawet nieadekwatnie słaba reakcja na sygnał o możliwości zarażenia się) do bardzo wysokich (bardzo silna, a nawet nieadekwatnie silna reakcja na sygnał o możliwości zarażenia się). Osoby, u których poziom tego lęku jest niski, mogą ignorować zalecenia dotyczące podejmowania działań ochronnych (takich jak noszenie masek lub unikanie przebywania w zbiorowiskach ludzkich), gdyż po prostu nie odczuwają takiej potrzeby (Goodwin i in., 2009; Williams i in., 2015). Podobnie, jeśli ktoś nie doznaje lęku przed insektami, to nie będzie skłonny do ucieczki na ich widok. Z drugiej strony ludzie z bardzo wysokim poziomem lęku przed zachorowaniem mogą reagować w sposób nieracjonalnie gwałtowny w obliczu informacji o możliwości zarażenia się. Przejawia się to, na przykład, w skrajnie częstym korzystaniu z porad lekarskich (Bobevski i in., 2016; Hagger i in., 2017) czy w uleganiu cyberchondrii, czyli uporczywemu przeszukiwaniu internetu w poszukiwaniu informacji medycznych (Mathes i in., 2018). W tym kontekście Peters (2020) przytacza wyniki badania, w którym zapytano grupę ponad 1200 Amerykanów, jak często sprawdzają w sieci informacje o koronawirusie. Niemal 50% respondentów odpowiedziało, że robi to codziennie - Peters nazywa ich "statystycznymi stalkerami". Okazało się, że ta podgrupa charakteryzuje się podwyższonym poziomem lęku (38% osób deklarowało silne obawy przed koronawirusem w porównaniu z 18% w grupie, która nie ulega zjawisku "statystycznego stalkingu"), a także silniejszym przekonaniem, że może zostać zarażona (14% "statystycznych stalkerów" przyznało, że z dużym prawdopodobieństwem może się zarazić, w porównaniu z 5% w grupie kontrolnej). Podobne wyniki uzyskano w badaniach przeprowadzonych w Polsce (Sobków i in., 2020). Choć wyniki opisane przez Peters, a także przez Sobków i współpracowników, należy traktować jako wstępne i wymagające potwierdzenia, można jednak przyznać, że wpisują się one w szerszy kontekst psychologiczny zjawiska, jakim jest lęk o zdrowie.
Co ciekawe, duże nasilenie lęku przed zachorowaniem wiąże się nie tylko z podejmowaniem konkretnych działań ochronnych, lecz także ze specyficznym sposobem spostrzegania rzeczywistości. Na przykład osoby silnie lękowe mają skłonność do przeszacowywania prawdopodobieństwa zachorowania na poważną chorobę (Wheaton i in., 2010). Mogą też awersywnie reagować na zdjęcia osób, u których widoczne są symptomy chorobowe w różnym nasileniu. W jednym z badań (Hedman i in., 2016) stwierdzono, że nasilenie lęku przed zachorowaniem było dodatnio związane z ocenianiem takich zdjęć w kategoriach odrazy, zaraźliwości i niepokoju oraz ujemnie związane z ocenami w zakresie atrakcyjności oraz gotowości do socjalizowania się. Tak jednoznacznie negatywne spostrzeganie osób chorych przez respondentów ujawniających lęk przed zachorowaniem może wyjaśniać przynajmniej niektóre akty agresji wymierzone w ludzi, o których wiadomo, że są zarażeni koronawirusem (o możliwości ujawniania się tego rodzaju zachowań była już mowa w tym opracowaniu).
Taylor (2019) w swojej pracy wymienia kilka czynników, które wydają się powiązane ze zjawiskiem lęku przed zachorowaniem. Należą do nich:
- Niewłaściwa interpretacja bodźców odnoszących się do zdrowia - objawy, które nie sygnalizują rzeczywistego zachorowania (na przykład bóle mięśniowe), są subiektywnie interpretowane jako objawy choroby, a specyficzne zachowania innych ludzi (na przykład kaszel) są spostrzegane jako potwierdzenie tego, że zachorowania na daną chorobę (na przykład COVID-19) są powszechne.
- Specyficzne przekonania o zdrowiu i chorobie - selektywne przywoływanie śladów pamięciowych o wcześniejszych zachorowaniach i nadawanie im tendencyjnych interpretacji ("W przeszłości zawsze, gdy odczuwałem spadek siły fizycznej, później okazywało się, że jestem chory na grypę") lub podzielanie powszechnych, lecz niepotwierdzonych naukowo przekonań ("Odczuwanie bólu w klatce piersiowej na pewno oznacza zawał serca").
- Koncentracja uwagi - bardzo wysoka czujność (hiperczujność) na wszelkie objawy fizjologiczne, które mogą sygnalizować zachorowanie (na przykład zwracanie uwagi na każde kaszlnięcie lub odczucie duszności w czasie pandemii koronawirusa), baczne obserwowanie reakcji swojego ciała, a nawet ścisłe rejestrowanie tych reakcji.
- Nieadaptacyjne radzenie sobie - skłonność do podejmowania lub niepodejmowania działań, które wydają się sprzyjać zarażeniu (na przykład unikanie jakichkolwiek kontaktów z lekarzem podczas trwania pandemii, wynikające z przekonania, że lekarz z dużym prawdopodobieństwem jest nosicielem wirusa; nieracjonalnie częste, a nawet kompulsywne mycie i odkażanie rąk).
W sytuacji pandemii, kiedy pojawiają się doniesienia o zagrożeniu życia i zdrowia, ludziom zaczynają towarzyszyć myśli o śmierci i pojawia się związany z nimi lęk egzystencjalny (Greenberg i in., 1986). Psychologia sporo wie o skutkach owego lęku przed śmiercią. Do niedawna pokazywano właściwie tylko negatywne jego konsekwencje: że negatywnie wpływa on na dobrostan jednostek i grup (Edmondson i in., 2008; Routledge i in., 2010), że prowadzi do zaburzeń lękowych (Strachan i in., 2007), że upośledza samoregulację (Gailliot i in., 2006; Pyszczynski i Kesebir, 2011; Routledge i Juhl, 2010; Strachan i in., 2007). Wiadomo także, że redukcja tego lęku jest możliwa poprzez wzmocnienie samooceny i silniejsze przywiązanie do grupy własnej, co skutkuje negatywnymi działaniami wobec grup obcych (od uprzedzeń i agresji po poparcie dla wojny i terroryzmu; przegląd w: Greenberg, Solomon i Arndt, 2008). Od niedawna jednak zwraca się uwagę również na jego pozytywne skutki, związane z zaangażowaniem się w zachowania prozdrowotne i pomocowe (Vail i in., 2012). Łączy się je z aktywizacją motywacji prospołecznych, dążących do tego, by jak najmniej szkodzić sobie i innym, a jednocześnie podejmować działania promujące dobrostan fizyczny, społeczny i psychologiczny. Ponadto skutki myślenia o własnej śmiertelności różnią się w zależności od tego, czy myśli te są świadome (czy myślimy o śmierci intensywnie, rozważając różne jej warianty i scenariusze wydarzeń z nią związanych), czy też pozostajemy pod ich wpływem, nawet o tym nie wiedząc (Pyszczynski i in., 1999). Ta druga sytuacja zdarza się wtedy, gdy widzimy czyjąś śmierć lub dowiadujemy się o niej, lecz nasze myśli krążą wokół innego tematu. Myśli o śmierci nie zaprzątają więc naszej uwagi, ale są dostępne zgodnie z zasadą głębokiego stanu aktywacji poznawczej (Wegner i Smart, 1997). Myśli uświadamiane skłaniają do podjęcia wysiłku, aby pozbyć się ich przyczyny. Zastanawiamy się, co zrobić, żeby do śmierci nie dopuścić lub jak najdalej odsunąć ją w czasie. Badania pokazują, że aktywizacja myśli o śmierci sprawia, iż ludzie chętniej chodzą do klubów fitness, chętniej też podejmują ćwiczenia fizyczne (Arndt, Schimel i Goldenberg, 2003), ograniczają palenie papierosów (Arndt i in., 2013), chętniej stosują kremy z filtrami przeciwsłonecznymi, kiedy się opalają (Routledge i in., 2004). Aby jednak zachowania prozdrowotne się pojawiły, najpierw musi pojawić się przekonanie, że podjęcie danej aktywności jest rzeczywiście skuteczne (Cooper i in., 2010) oraz że podjęcie takich działań przez daną osobę przyniesie oczekiwany rezultat (Arndt i in., 2006). W sytuacji pandemii myśli o śmierci mogą pojawiać się często. Mogą więc sprawić, że zaczniemy się zastanawiać nad podjęciem działań prozdrowotnych, które mogłyby nas uchronić przed chorobą. Im łatwiej nam będzie takie działania wymyślić, tym większe prawdopodobieństwo, że je podejmiemy. Dlatego bardzo ważne jest, aby publikować jasne i wiarygodne instrukcje, co robić, aby zachować zdrowie.
Innym potencjalnie pozytywnym skutkiem świadomych myśli o śmierci jest przewartościowanie hierarchii celów. Często się mówi, że sytuacje wzbudzające myśli o śmierci stanowią punkty zwrotne w naszym życiu (reality check, awakening experience; Heidegger, 1926/1982; Yalom, 1980). Śmierć sprawia, że ludzie zaczynają myśleć o tym, co w życiu jest naprawdę ważne, i często - jak pokazują badania - trywializują cele powszechnie uważane za ważne, jak bogactwo, sława lub atrakcyjność fizyczna, kierując się raczej ku celom związanym z rozwojem osobistym lub umacnianiem relacji z innymi ludźmi (Kosloff i Greenberg, 2009; Lykins i in., 2007; Heflick i in., 2011). W pandemii można było takie zachowania zaobserwować. Wiele osób twierdziło, że nareszcie ma czas, żeby pomyśleć, jak wyglądało ich życie i co należałoby w nim zmienić (TVN24, 2020).
Myśli nieuświadomione, pojawiające się niejako mimochodem, jako konsekwencja nadmiaru informacji na dany temat, aktywizują standardy oceny, normy i wartości, które, o ile istnieją, mogą być korzystne dla jednostki i grupy (Vail i in., 2012). Jeżeli kulturowo podzielane standardy tego, co wartościowe, promują osobisty i społeczny dobrostan, a nie skupiają się na hierarchii, podziałach, oddzielaniu dobra od zła, to niepewność związana ze śmiercią może popychać ludzi w stronę pozytywnych rozwiązań, takich jak promocja zdrowia, pomoc potrzebującym lub pozytywne relacje z innymi.
Na przykład Routledge, Arndt i Goldenberg (2004) zademonstrowali, że pod wpływem lęku badani chętniej się opalali (zachowanie traktowane jako ryzykowne), ale tylko wtedy, gdy wiązali własną atrakcyjność z opalenizną. Jeżeli jednak samoocena badanych zależała od spełnienia standardu "jestem zdrowy", to pod wpływem lęku podejmowali zachowania prozdrowotne (na przykład zdrowo się odżywiali, więcej ćwiczyli). Z innych badań wiemy, że jeśli dla kogoś ważne jest myślenie o sobie jako człowieku chroniącym środowisko, to pod wpływem lęku będzie on bardziej skłonny podejmować działania na rzecz jego ochrony (Brook, 2005). Brak związku pomiędzy działaniami na rzecz ochrony środowiska i samooceną zwykle skutkuje zgodą na jego eksploatację (Kasser i Sheldon, 2000), podobnie jak wiązanie samooceny z sukcesem finansowym (np. Gąsiorowska i in., 2018; Goldenberg i in., 2000; Koole i van den Berg, 2004; Zaleskiewicz i in., 2013). Te oraz wiele innych badań sugerują ważny trop w promowaniu zachowań prozdrowotnych - jeżeli chcemy, aby pod wpływem myśli o śmierci opinie ekspertów dochodziły do głosu, to ich argumenty powinniśmy silnie wiązać ze standardami samooceny. Pokazanie, że bycie porządnym człowiekiem, dbającym o bezpieczeństwo innych, szczególnie słabszych, jest cool (jest pożądane i poważane przez znaczących innych), sprawi, że pod wpływem niepewności te treści dojdą do głosu. Oczywiście w proponowaniu tego, co ważne dla samooceny, swoją rolę do odegrania mają grupy rówieśnicze, dziś głównie te w mediach społecznościowych, lecz także szkoła i społeczność, do której się należy. Oprócz standardów samooceny, które dochodzą do głosu pod wpływem nieuświadamianych myśli o śmierci, w tej sytuacji łatwo się aktywizują również normy i wartości grupowe. Greenberg i współpracownicy (1992) pokazali, że wpływ myśli o śmierci aktywizuje tolerancję, empatię i wybaczanie; Gailliot i inni (2008) - pomaganie; Vails i inni (2009) - współczucie; a Jonas i inni (2008) - normy pacyfizmu. Wykazano także, że po atakach terrorystycznych 11 września 2001 zaobserwowano wzrost takich wartości, jak wdzięczność, nadzieja, optymizm, grzeczność, praca zespołowa (Peterson i Seligman, 2003). Można się zatem spodziewać, że i w sytuacji pandemii, kiedy lęk egzystencjalny pojawia się spontanicznie, niejako mimochodem, jako wynik zanurzenia w dyskursie o potencjalnych zagrożeniach i rzeczywistych skutkach pandemii, stosunkowo łatwo zaktywizować te najgłębiej skrywane standardy regulacyjne: wartości prospołeczne, normy pozwalające wzmocnić grupę, czy też myślenie o sobie i innych jako ludziach porządnych, dobrych i działających dla dobra ogółu.
Z analizy Vaill i współpracowników (2012) wynika również, że myśli o śmierci - a więc i lęk, który one rodzą - mogą sprzyjać większej innowacyjności, twórczości i elastyczności (Arndt i in., 2008; Wisman i Koole, 2003). Jest to spójne z wynikami badań Kossowskiej i współpracowników (2018a, 2018b) nad pozytywnymi skutkami niepewności. Pokazano w nich między innymi, że w pewnych warunkach (na przykład jasna, niebudząca wątpliwości instrukcja, zablokowanie możliwości sięgnięcia po najbardziej oczywiste rozwiązania lub obniżenie zaufania do własnych sądów) niepewność prowadzi także do otwartości umysłowej. W sytuacji pandemii, kiedy ważne jest poszukiwanie niestandardowych rozwiązań, paradoksalnie lęk egzystencjalny może być naszym sprzymierzeńcem. Aby tak się stało, muszą być jednak spełnione odpowiednie warunki. Po pierwsze, osoby doświadczające lęku muszą mieć nawyk stawiania czoła przeciwnościom. Pozytywne strategie radzenia sobie ze stresem wypracowujemy przez całe życie. W czasie pandemii ważna jest jednak psychoedukacja, czyli dostarczanie informacji na temat tego, jak żyć w pandemii, jak radzić sobie ze stresem. Tu doskonałym przykładem jest inicjatywa Instytutu Psychologii UJ, który uruchomił stronę z poradami na czas pandemii dla pracowników naukowych, studentów, doktorantów, a także dla każdego, kto wsparcia i pomocy w tym czasie potrzebuje (https://psychologia.uj.edu.pl/kwarantanna/nie-jestes-sam-a). Po drugie, otoczenie społeczne musi być otwarte na niestandardowe działania. Dobrym tego przykładem jest reakcja władz Uniwersytetu w Sztokholmie, które podczas kilku pierwszych miesięcy pandemii przekonywały pracowników, że powinni ten czas wykorzystać dla siebie i dla swoich rodzin, pojechać na łono przyrody i nabrać sił przed powrotem do normalności.
1.2.2 PODATNOŚĆ NA LĘK I RÓŻNICE INDYWIDUALNE W DOŚWIADCZANIU LĘKU1
Niektóre grupy mogą być bardziej podatne na psychospołeczne skutki pandemii niż inne. Należą do nich w szczególności: osoby zarażone, osoby o podwyższonym ryzyku wystąpienia choroby (w tym osoby starsze, osoby z obniżoną odpornością, osoby mieszkające w domach opieki lub w innych placówkach tego typu) oraz osoby z wcześniej istniejącymi problemami medycznymi, psychiatrycznymi lub uzależnieniami (Armitage i Nellums, 2020). Grupą szczególnie wrażliwą są osoby młode, które wprawdzie na samą chorobę są mniej narażone i łagodniej ją przechodzą (Liu, Yan i in., 2020), ale cierpią z powodu destabilizacji życia rodzinnego, izolacji od środowiska rówieśniczego, konieczności zmiany nawyków, często bez pomocy i wsparcia najbliższych (np. Ford i in., 2020). Stres związany z pandemią wzmaga stres związany z problemami rozwojowymi. Dlatego osobom młodym należy zapewnić w tym czasie szczególną opiekę (często specjalistyczną). Podczas pandemii na zwiększony stres narażeni są także pracownicy służby zdrowia (Lai i in., 2020; Collishaw, 2015). Grupa ta ryzykuje zarażenie poprzez ewentualny lub realny kontakt z samą chorobą. Dochodzą do tego obawy o zakażenie bliskich, niewystarczające środki ochrony osobistej (lub ich brak), dłuższe godziny pracy i zaangażowanie w decyzje dotyczące alokacji zasobów, które są mocno obciążone emocjonalnie i etycznie. Dodatkowo pracownicy służby zdrowia często bywają obiektami ataków (werbalnych i fizycznych) ze strony osób bojących się zarażenia. Grupy wymagające szczególnej opiek to także mniejszości, grupy stygmatyzowane, wykluczone, będące na co dzień obiektem ataków społecznych i uprzedzeń (Kirby, 2020). Grupy wrażliwe powinny mieć zapewniony stały dostęp do specjalistycznej opieki, obejmującej zarówno wsparcie psychologiczne, jak i odpowiednie leczenie. Badania pokazują, że znakomitym narzędziem, za którego pomocą można skutecznie dostarczać wsparcia potrzebującym, są interwencje zdalne (telemedycyna, telepsychologia; Miner i in., 2020; Lattie i in., 2029; Duan i Zhu, 2020).
Poczucie zagrożenia spowodowane przez rozprzestrzeniającą się chorobę wywołuje u ludzi stres - stan mobilizacji organizmu, którego celem jest uniknięcie zagrożenia lub poradzenie sobie z nim w inny sposób (O'Connor i in., 2020). Jego natychmiastowymi objawami emocjonalnymi są lęk i niepewność, o których pisaliśmy wcześniej. Trzeba pamiętać, że stres jako intensywna, długotrwała reakcja całego organizmu ma również skutki odroczone. Jedną z takich negatywnych, odroczonych konsekwencji długotrwałego stresu jest zwiększone ryzyko zachorowania na depresję.
Depresja jest terminem wieloznacznym, najczęściej jednak oznacza utrzymujące się ponad dwa tygodnie wyraźne zaburzenia nastroju (obniżony nastrój, brak radości i energii), często związane z ograniczeniem aktywności, zaburzeniami snu i apetytu, negatywną samooceną i myślami samobójczymi. We współczesnym świecie depresja jest jedną z najczęstszych chorób - na świecie choruje na nią około 264 milionów ludzi, a około 800 000 ginie co roku w wyniku samobójstw związanych z depresją (James i in., 2018). Istnieje wiele przyczyn i rodzajów depresji, a choroba ta zawsze jest skutkiem interakcji wielu czynników, ale jedno z podstawowych kryteriów pozwalających na klasyfikację depresji dotyczy właśnie przyczyn: są to przyczyny wewnętrzne (biologiczne, genetyczne, biochemiczne) w depresji endogennej i zewnętrzne (warunki środowiska, traumatyczne zdarzenia, stres) w depresji egzogennej.
Obszerne przeglądy badań nad efektami stresu - czy to ostrego stresu traumatycznego, czy stresu chronicznego - jednoznacznie wskazują na istnienie związku przyczynowo-skutkowego między stresem a depresją egzogenną. Badania te pokazują, że wśród pacjentów z diagnozą depresji występowanie wcześniejszych epizodów silnego stresu jest 2,5 raza częstsze niż u zdrowych osób z grup kontrolnych. W badaniach populacyjnych 80% wykrytych przypadków depresji jest poprzedzonych wystąpieniem stresujących wydarzeń życiowych. Badania te pokazują również, że największy wpływ na zwiększenie ryzyka depresji mają stresory związane z utratą lub z możliwością utraty (na przykład życia, zdrowia, bliskiej osoby, pracy). Ponadto stres chroniczny, w odróżnieniu od stresu krótkotrwałego, jest bardzo silnie związany z ryzykiem wystąpienia depresji (Mazure, 1998; Hammen, 2005).
Trzeba oczywiście pamiętać, że podobnie jak w wypadku innych zjawisk psychologicznych, istnieje duże zróżnicowanie między ludźmi pod względem odporności na stres i podatności na depresję z nim związaną. Większość badań nad związkami stresu i depresji dotyczy kobiet, przede wszystkim dlatego, że u kobiet depresja jest diagnozowana częściej niż u mężczyzn.
Częściowo niezależnie od płci, ludzie różnią się też genetycznie zdeterminowaną podatnością na wystąpienie depresji. Wspomniany związek między depresją i stresem należy jednak uznać za realne, dobrze potwierdzone zjawisko (Hammen, 2005).
Jednym z tradycyjnych wyjaśnień tego zjawiska oferowanych przez psychologię był wzrost poczucia bezradności, związany z nieskutecznymi sposobami radzenia sobie z zagrożeniem (Maier i Seligman, 1967). Według tej koncepcji tak zwana wyuczona bezradność pojawia się wtedy, gdy jednostka stosuje jakąś strategię radzenia sobie z zagrożeniem, która nie prowadzi (lub nie wiadomo, czy prowadzi) do redukcji zagrożenia. Inaczej mówiąc, radzenie sobie z sytuacją zagrożenia, które zawsze jest kosztowne emocjonalnie i fizycznie, jest obliczone na efekt, zmianę sytuacji, w jakiej jednostka się znajduje. Długotrwałe stosowanie strategii radzenia sobie, które nie przynoszą efektu (lub nie wiadomo, czy przynoszą efekt pozytywny), prowadzi do wyczerpania i wiąże się z ryzykiem wystąpienia depresji. Najnowsze badania w dziedzinie neuronauki przynoszą jednak nieoczekiwany zwrot w interpretacji tego zjawiska. Pokazują one bowiem, że bierność w obliczu długotrwałego zagrożenia jest domyślną, automatyczną reakcją organizmu, a stosowanie aktywnych metod radzenia sobie z zagrożeniem jest wynikiem uczenia się efektywnych strategii (Seligman i Maier, 2016).
Dlatego warto pamiętać, że jednym z podstawowych czynników chroniących przed negatywnymi skutkami długotrwałego stresu jest poczucie własnej skuteczności (self-efficacy; Łuszczyńska i in., 2005; Shoji i in., 2016), czyli poczucie, że metody, które jednostka stosuje do zmagania się z zagrożeniem, są właściwe i przynoszą efekt. To poczucie można modyfikować, na przykład demonstrując skuteczność metod redukcji zagrożenia lub upewniając ludzi, że są w stanie poradzić sobie z daną sytuacją.
Zmiana stylu życia, związana z pracą w domu (lub z utratą pracy), z brakiem lub ograniczeniem kontaktów społecznych, z koniecznością zorganizowania życia rodzinnego na nowo (edukacja domowa), wymusza zmianę nawyków zapewniających utrzymanie zdrowia fizycznego i psychicznego. Dlatego powoduje stres i budzi lęk - u każdego z nas. Ludzie różnią się jednak podatnością na lęk i niepewność. Dlatego w trakcie pandemii możemy obserwować pełne spektrum reakcji emocjonalnych - od obojętności, unikania, zaprzeczania po silny lęk (Honingsbaum, 2009; Pettigrew, 1983; Wheaton i in., 2012). Te zróżnicowane reakcje skutkują różnym stosunkiem do zaleceń zdrowotnych. Niektóre osoby w trosce o własne zdrowie poddają się wielokrotnym testom, unikają jakichkolwiek kontaktów z innymi ludźmi (często także ze zwierzętami), nie posyłają dzieci do szkół, odmawiają pójścia do pracy, podejmują desperackie, nieskuteczne i często szkodliwe próby ochrony siebie i bliskich (jak picie chloru, jedzenie imbiru i czosnku, odkażanie banknotów w mikrofalówce; np. Cheng, 2004; Saxena, 2018). Inne z kolei lekceważą wszelkie zalecenia, narażając w ten sposób siebie i innych. Do charakterystyk psychologicznych decydujących o tych różnicach należą cechy temperamentu i osobowości (na przykład impulsywność, poszukiwanie doznań, otwartość na doświadczenie i ekstrawersja, neurotyzm i ugodowość, tolerancja niepewności, lękowość lub wrażliwość na lęk, czyli strach przed odczuciami cielesnymi związanymi z pobudzeniem albo lękiem) oraz style poznawcze (na przykład skłonność do uporczywego poszukiwania sygnałów wskazujących na zagrożenie dla zdrowia lub unikanie zagrażających informacji i minimalizowanie ich znaczenia, nierealistyczny optymizm).
Biorąc pod uwagę zarówno występowanie grup ryzyka, jak i zróżnicowanie indywidualne w reakcjach na zagrożenie, należy wypracować zindywidualizowane formy pomocy i wsparcia w sytuacji pandemii (Holmes i in., 2020). Konieczne jest przy tym identyfikowanie i monitorowanie: (1) czynników zwiększających oddziaływanie stresorów związanych z COVID-19 (takich jak narażenie na kontakt z zakażeniem, zakażeni członkowie rodziny, utrata bliskich, kwarantanna); (2) skutków ubocznych stresu pandemicznego (takich jak straty ekonomiczne, rozpad związków); (3) skutków psychospołecznych (takich jak depresja, lęk zgeneralizowany, lęk związany ze zdrowiem, bezsenność, zwiększone używanie substancji psychoaktywnych, przemoc domowa); oraz (4) wskaźników wrażliwości (takich jak istniejące już wcześniej warunki fizyczne lub psychologiczne zwiększające wrażliwość na stres). Konieczna jest także ścisła współpraca środowiska medycznego z badaczami reprezentującymi nauki behawioralne i społeczne. W łagodzeniu lęków u osób, które dobrze sobie radzą z pandemią, kluczową rolę odgrywa komunikacja (o tym więcej w dalszej części książki) oraz psychoedukacja, czyli dostarczanie informacji, jak żyć w pandemii, jak sobie radzić ze stresem.
1.2.3 STRATEGIE RADZENIA SOBIE Z NIEPEWNOŚCIĄ I LĘKIEM2
Ludzie wypracowują różne sposoby radzenia sobie z niepewnością i lękiem. Niektórym wystarczy zangażowanie się w czynności postrzegane jako przyjemne, takie jak jedzenie, spożywanie alkoholu, używanie narkotyków, uprawianie seksu, nabywanie różnych dóbr (McGregor, Nash, Mann i Phills, 2010; McGregor, Prentice i Nash, 2013). Ich skuteczność wynika z tłumienia negatywnych myśli i wrażeń powiązanych z sytuacją niepewności. Mimo że przyjemne i nagradzające, nie są one efektywne w dłuższej perspektywie, bo przestają działać w momencie wycofania przyjemnego bodźca. Nie są również skuteczne, prowadzą bowiem do innych problemów: z otyłością lub uzależnieniem. O tych strategiach najczęściej słyszymy w mediach w trakcie pandemii. Innym rodzajem działań jest wzmacnianie poczucia własnej kontroli w obszarach niezwiązanych z wyjściową niepewnością, czyli w sytuacji, gdy odzyskanie kontroli w obszarze, w którym została ona utracona, jest niemożliwe. To na przykład sytuacja wielu ludzi, którzy stracili pracę i przez dłuższy czas nie mogą znaleźć innej. W warunkach pandemii przejawem tej strategii było szycie masek, angażowanie się w kolektywne działania, wolontariat - i wiele osób sięgało właśnie po tę strategię (w krajach Europy Zachodniej znacząco wzrosła liczba wolontariuszy pragnących nieść pomoc potrzebującym; za: Haslam i in., 2020). Pod wpływem niepewności ludzie skuteczniej realizują też osobiste projekty, na przykład bardziej efektywnie zdobywają różne umiejętności (McGregor i in., 2010). Sukcesy na ważnych polach działań życiowych zwiększają poczucie kontroli i redukują niepewność. Zdarza się oczywiście, że niepewność sprzyja decyzjom ryzykownym, hazardowi czy niebezpiecznym zachowaniom, które same w sobie są nagradzające, jak na przykład ryzykowny seks (Cavallo i in., 2009; Nash i in., 2013). To, co wybierzemy, zależy zwykle od czynników osobowych (na przykład od zapotrzebowania na stymulację czy od lękowości), od tego, co jest cenione w ważnej dla nas grupie, ale także od dostępnych ważnych projektów osobistych. Na poziomie społecznym strategie radzenia sobie przejawiają się głównie w postaci zwiększonej potrzeby afiliacji z innymi ludźmi. Najskuteczniejsze jest poczucie więzi z bliskimi osobami, ale w sytuacjach wysokiego natężenia niepewności ulgę przynosi kontakt z dowolną osobą, niezależnie od jakości interakcji (Florian i Mikulincer, 1998; Mikulincer, Florian i Hirschberger, 2003). Pod wpływem niepewności wzrasta tendencja do poszukiwania i doświadczania związku z ważnymi osobami. Ludzie wówczas częściej przypominają sobie rodziców - pozytywne (ale nie negatywne) relacje z nimi. Poza tym sami bardziej chcą zostać rodzicami. Częściej również obcy ludzie wydają im się do rodziców podobni. Pozytywne emocje wynikające z kontaktu z innymi ludźmi skutecznie łagodzą negatywne pobudzenie, które bierze się z niepewności. Ponadto przynależność daje jednostkom zaplecze społeczne w postaci dostępu do zasobów i umiejętności innych ludzi, co może ułatwić poradzenie sobie z własną sytuacją. To właśnie ta możliwość redukowania lęku, dla wielu osób najbardziej oczywista, była zablokowana przez zalecenia kwarantanny, izolacji, utrzymywania dystansu. Kontakty przez internet częściowo tę funkcję przejęły.
Inne strategie społeczne odnoszą się do sfery wartości i przekonań. Na przykład pod wpływem niepewności ludzie widzą siebie w bardziej pozytywnym świetle, uważają, że mają większą władzę, i preferują produkty świadczące o ich wysokim statusie (zob. Pyszczynski i in., 2004). Rzeczywiście, w czasie pandemii sklepy z kosmetykami zanotowały rekordowe obroty. Co ważne, ludzie w sytuacji niepewności identyfikują się z grupami, które postrzegają jako byty samodzielne, spójne, intencjonalne i wysoce sprawcze (McGregor i in., 2008; Brewer i in., 2004). Takie grupy obiecują skuteczne działanie i dlatego myślenie i działanie kolektywne w ich imieniu - w kategoriach "my" zamiast "ja" - odbudowuje poczucie osobistej kontroli. Warto jednak raz jeszcze podkreślić, że w sytuacji niepewności i lęku, jakie towarzyszą pandemii, ludzie nawykowo sięgają po te strategie radzenia sobie, które są im dostępne, których używali w przeszłości i które często uznają za skuteczne. Oznacza to, że najłatwiej będzie sprawić, aby ludzie podejmowali działania, które są zalecane w sytuacji pandemii, wówczas, gdy będą one nawiązywały do tego, co im znane, powszechnie akceptowane, o potwierdzonej skuteczności.
Efektywne strategie redukcji zagrożenia w sytuacji kryzysu zdrowotnego są (a w każdym razie powinny być) oparte na wiedzy medycznej i naukowej. Są one opracowywane przez instytucje ochrony zdrowia: Światową Organizację Zdrowia (WHO) na poziomie międzynarodowym czy Ministerstwo Zdrowia i Główny Inspektorat Sanitarny (GIS) na poziomie krajowym. W sytuacji długotrwałego zagrożenia epidemicznego powstaje pytanie, czy i w jakim stopniu ludzie stosują się do tych zaleceń. Następne, powiązane z poprzednim pytanie dotyczy tego, jakie czynniki sprawiają, że ludzie się do tych zaleceń stosują.
Jednym z głównych modeli teoretycznych, który ułatwia odpowiedź na te pytania, jest model SRM (Self-Regulatory Model; Leventhal i in., 1992). Według tej koncepcji ludzie formułują swoją subiektywną opinię na temat danej choroby i na tej podstawie podejmują decyzje co do stosowania się do zaleceń dotyczących tej choroby. To wyobrażenie na temat danej choroby opiera się na pięciu wymiarach: (1) symptomy, które dana osoba kojarzy z przebiegiem choroby; (2) przyczyny choroby (osobiste opinie na temat etiologii); (3) czas trwania choroby; (4) konsekwencje; (5) opinie na temat możliwości kontroli i leczenia danej choroby. Badania pokazują, że te subiektywne wyobrażenia łączą się z tym, jak ludzie przestrzegają zaleceń dotyczących danej choroby (Byer i Myers, 2000; Myers, 2020). Z punktu widzenia instytucji wydających zalecenia dotyczące pandemii COVID-19 warto więc zadbać, by subiektywne wyobrażenie na temat choroby, konstruowane w umysłach potencjalnych pacjentów, było jak najbardziej zbliżone do wyobrażenia podzielanego przez specjalistów.
Badania dotyczące stosowania się do zaleceń medycznych oraz - szerzej - do regulacji prawnych i norm społecznych pokazują, że jednym z najsilniejszych czynników wpływających na stosowanie się do regulacji i norm jest wpływ innych osób, szczególnie osób dla nas znaczących. Jest to tak zwany społeczny dowód słuszności oraz wpływ autorytetu (Cialdini, 2009). Naśladowanie zachowania większości osób w naszym otoczeniu i/lub osób dla nas znaczących daje nam poczucie, że dane zachowanie (i norma, która za nim stoi) jest adekwatne do sytuacji i dla nas korzystne, co skłania do jego podejmowania. Oczywiście, ludzie różnią się skłonnością do ulegania wpływowi większości, autorytetów, norm i ta skłonność wiąże się z cechami osobowości, takimi jak ugodowość czy sumienność (np. Xie, 2020), z perspektywy zarządzania pandemią jednak taka wiedza jest niezbyt przydatna, ponieważ te cechy osobowości w zasadzie nie ulegają modyfikacji w kontekście pandemii COVID-19. Ważniejsze jest konsekwentne przestrzeganie zaleceń medycznych przez osoby znaczące w danej grupie i upowszechnianie tych zaleceń jako obowiązującej normy społecznej.
Jeśli chodzi o czynniki poznawcze, to istnieją już pierwsze wyniki badań na temat ich związku ze stosowaniem się do zaleceń medycznych w pandemii COVID-19. Jak piszemy w innym miejscu, ludzki umysł cechuje się ograniczoną pojemnością i ta ograniczona pojemność przekłada się na stosowanie złożonych reguł decyzyjnych. Oczywiście, istnieją różnice indywidualne w pojemności systemu poznawczego i jak pokazują najnowsze badania, przeprowadzone już w czasie trwania obecnej pandemii, wiążą się one ze stosowaniem się do zaleceń medycznych. Xie i współpracownicy (2020) wykazali, że w populacji amerykańskiej stosowanie się do zalecenia utrzymywania dystansu społecznego było związane ze względnie wysoką pojemnością pamięci krótkotrwałej, nie było natomiast związane z takimi zmiennymi, jak status socjoekonomiczny czy główne cechy osobowości - ekstrawersja i neurotyzm. Omawiając wyniki tego badania, jego autorzy argumentują, że w sytuacji, kiedy istnieje tylko zalecenie (a nie nakaz) utrzymywania dystansu społecznego, a społeczna norma zachowania dystansu nie jest jeszcze utrwalona w populacji, wysoka pojemność pamięci roboczej pozwala jednostce przeprowadzić złożoną analizę kosztów i korzyści płynących z przestrzegania danego zalecenia. Odwracając to rozumowanie, można stwierdzić, że w takiej sytuacji społecznej niska pojemność pamięci nie pozwala na przeprowadzenie takiej złożonej analizy kosztów i korzyści, więc może prowadzić do nieprzestrzegania owego zalecenia. Rozwiązaniem tego problemu może być (1) formułowanie i egzekwowanie nakazów, a nie zaleceń, lub (2) utrwalenie się w populacji automatycznie stosowanej normy utrzymywania określonego dystansu.
1.3 EMOCJONALNE MECHANIZMY ZWIĄZANE Z ZAGROŻENIEM
Emocje są jednym z kluczowych elementów złożonego systemu psychiki człowieka. Badania z udziałem pacjentów neurologicznych, u których w następstwie uszkodzenia mózgu doszło do poważnych zaburzeń w odczuwaniu emocji, dowiodły, że ci pacjenci nie byli w stanie efektywnie funkcjonować w świecie społecznym i mieli poważne problemy z podejmowaniem nawet prostych decyzji, na przykład akceptowali nieracjonalnie wysokie ryzyko i ignorowali możliwość poniesienia straty (Bechara i in., 2005; Damasio, 2011; Poppa i Bechara, 2018; Weller i in., 2009). Tymczasem ludzie odznaczający się wysokim poziomem inteligencji emocjonalnej zdecydowanie lepiej sobie radzą w różnych sferach życia niż osoby, którym brakuje kompetencji w zakresie rozpoznawania emocji oraz ich kontrolowania (Brackett i in., 2016). Można też wskazać pozytywny związek między efektywnym przetwarzaniem emocji a zdrowiem psychicznym i fizycznym (Kubzansky i Winning, 2016).
Mózgowa sieć emocjonalna ukształtowała się w procesie ewolucji gatunku ludzkiego (Plutchik, 2002), co oznacza, że pełni ona ważne funkcje adaptacyjne - doświadczanie emocji i właściwe reagowanie na bodźce wskutek przeżywania tych doświadczeń zwiększa szanse przetrwania w niepewnym otoczeniu. Silne emocje wywierają wpływ już na wczesnych etapach przetwarzania informacji - wpływają na to, które informacje wyłowimy ze strumienia docierających do nas bodźców i potraktujemy jako ważne. Od wielu lat znany jest wpływ emocji na percepcję i uwagę - polega on na tym, że selektywnie wyławiamy ze strumienia bodźców te, które są zgodne z naszym stanem emocjonalnym (Koster i in., 2005; Yiend, 2010). Na przykład osoby odczuwające lęk będą zwracały uwagę przede wszystkim na informacje zagrażające, nacechowane negatywnie, informacje pozytywne zaś będą ignorowały. Ten sam efekt dotyczy emocji pozytywnych. Oznacza to, że osoby będące w pozytywnym nastroju - czy też pod wpływem pozytywnych emocji - będą wykazywały tendencję do dostrzegania zdarzeń pozytywnych, a ignorowania zagrażających (Becker i Leinenger, 2011). Badania nad wpływem emocji na pamięć długotrwałą i przypominanie prowadzą do podobnego wniosku: emocje wywoływane przez czynniki zewnętrzne - a także przez bardziej rozmyte stany, czyli nastroje - ułatwiają przypominanie informacji zgodnych z przeżywaną emocją czy nastrojem (Gaddy i Ingram, 2014). Oznacza to, że osoby doświadczające lęku i strachu mają tendencję do przypominania sobie negatywnych zdarzeń ze swojego życia i ogólnie treści nacechowanych negatywnie. Tak jak w wypadku percepcji, efekt ten dotyczy również emocji pozytywnych. Oznacza to, że osoby będące w pozytywnym nastroju czy pod wpływem pozytywnych emocji będą ujawniały tendencję do przypominania sobie zdarzeń pozytywnych (Matt i in., 1992).
Wieloletnie badania nad wpływem emocji związanych z wysokim pobudzeniem - lęku, strachu i wstrętu - na przetwarzanie informacji prowadzą do wniosku, że stany te powodują zawężanie uwagi i zmniejszanie pojemności pamięci roboczej, czyli ograniczają zdolność do jednoczesnego przetwarzania kilku jednostek informacji. Najnowsze prace przeglądowe zdecydowanie ugruntowują ten pogląd (np. Arnsten, 2009; Moran, 2016; Unsworth i Robinson, 2017). Pod wpływem takich stanów emocjonalnych ludzie są zdolni do przetwarzania tylko pojedynczych jednostek informacji. Oznacza to, że w sytuacji wywołującej lęk, strach i wstręt, jaką jest sytuacja pandemii, ludzie przetwarzają informacje bardzo wybiórczo; nie integrują informacji pochodzących z wielu źródeł. Utrudnia to na przykład zrozumienie złożonych komunikatów, zaleceń czy regulacji prawnych. To wybiórcze przetwarzanie jest przy tym nastawione na informacje zgodne ze znakiem emocji - jeżeli zatem dana osoba przeżywa lęk, to będzie zwracać uwagę przede wszystkim na komunikaty, zalecenia i regulacje mające związek z wielkością zagrożenia i jego redukcją. Trzeba jednak pamiętać, że pod wpływem emocji pozytywnych, na przykład ulgi czy uniesienia, związanych z redukcją zagrożenia, ludzie będą ignorować negatywne informacje związane z zagrożeniem.
Emocje pełnią wiele ważnych funkcji. Przeżywanie konkretnych emocji jest sygnałem, że człowiek napotkał jakieś wyzwanie w środowisku, co wzbudza specyficzną reakcję motywacyjną (Fredrickson, 1998; Frijda, 1986; Schwarz, 2001). Na przykład odczuwanie lęku informuje o zagrożeniu i skłania do wycofania się lub przygotowania do obrony, a przeżywanie smutku jest sygnałem poniesienia straty i uruchamia działania zmierzające do tego, żeby skutecznie sobie z nią poradzić (Lazarus, 1991). Zagadnienie informacyjnej funkcji emocji jest niezwykle istotne w kontekście analizy zachowań podczas pandemii. Doświadczanie lęku, typowe dla większości ludzi mających świadomość zagrożenia epidemicznego (Kanadiya i Sallar, 2011; Rubin i in., 2009), ma wywołać podjęcie działań ochronnych - pełni więc funkcję mobilizującą (LaBar, 2016; LeDoux, 2012, 2020). Jeżeli lęk będzie zbyt słaby lub nieobecny (na przykład wskutek określonych dysfunkcji w działaniu mózgu; Feinstein i in., 2011), to gotowość do podejmowania działań zabezpieczających (jak noszenie maseczki lub dezynfekowanie rąk) będzie niska i w konsekwencji wzrośnie prawdopodobieństwo zarażenia się, a nawet śmierci. Oprócz tych funkcji emocji, odpowiadających za procesy samoregulacji (odczuwanie lęku - podjęcie działania ochronnego), można też wskazać takie, które mają znaczenie w relacjach społecznych (Fischer i Manstead, 2016). Na przykład za pomocą emocji komunikujemy coś innym ludziom - specyficzna ekspresja emocji informuje, że ktoś nam zrobił przykrość albo naruszył ważne dla nas wartości (Keltner i in., 2016). Przykładem emocji, która odgrywa istotną rolę komunikacyjną, jest złość, odpowiadająca, między innymi, za wspomaganie procesu dążenia do celu (Harmon-Jones i Harmon-Jones, 2016). W warunkach pandemii celem, do którego wszyscy dążymy, jest uniknięcie zarażenia, choroby i śmierci. Efektywność działań skoncentrowanych na obniżeniu prawdopodobieństwa zachorowania zależy jednak nie tylko od danej jednostki, lecz także od tego, jak zachowują się członkowie społeczności, do której ta jednostka należy. Eksperci podkreślają, że noszenie maseczek ochronnych ma sens wtedy, gdy noszą je wszyscy, a nie pojedyncze osoby. Ludzie skrupulatnie przestrzegający zasad higieny mogą reagować złością wymierzoną w tych, którzy te zasady naruszają (na przykład nie noszą maseczki, nie dezynfekują rąk, gdy wchodzą do sklepu, nie przestrzegają zasad izolacji społecznej). Ekspresja takiej emocji jest bardzo wyrazista, obejmuje bowiem łatwe do zaobserwowania elementy, takie jak zmarszczone brwi, złowrogi wygląd oczu, rozszerzone nozdrza, zaciśnięte zęby (Izard, 1977), dzięki czemu może szybko wywołać reakcję partnerki czy partnera interakcji. Innymi słowy, okazywanie złości skutecznie wymusza na innych podporządkowanie się zasadom bezpieczeństwa. Również emocja wstrętu pełni ważne funkcje adaptacyjne, szczególnie istotne w kontekście pandemii. Emocja ta wyewoluowała jako część behawioralnego systemu odpornościowego (BSO; Neuberg i in., 2011) - zbioru ewolucyjnie starych mechanizmów psychicznych, które służą unikaniu zagrożeń związanych z patogenami. Wstręt, podobnie jak złość, łączy się z wyraźną ekspresją, zwłaszcza mimiczną, która odgrywa rolę komunikacyjną - twarz osoby doświadczającej wstrętu informuje inne osoby, że dana sytuacja wiąże się z zagrożeniem patogenami.
Emocje mają także skutki społeczne. Na przykład niektóre badania sugerują, że stany emocjonalne związane z zagrożeniem powodują radykalizację preferencji - oznacza to, że w sytuacjach wywołujących pobudzenie decydenci są bardziej zdecydowani rzeczywiście wybierać preferowane przez siebie możliwości i mniej uwagi poświęcają analizie wyborów alternatywnych (Yu, 2016). Inaczej mówiąc, pod wpływem stresu decydenci częściej wybierają to, do czego są przyzwyczajeni, a rzadziej to, co jest dla nich nowe lub mniej preferowane. Znane są jednak paradoksalne efekty lęku egzystencjalnego, które opisaliśmy wcześniej.
Zgodnie z koncepcją risk as feelings (Loewenstein i in., 2001) stany emocjonalne i skłonność do ryzyka są ze sobą ściśle powiązane. Według tej koncepcji odczuwanie lęku przekłada się na zmniejszoną skłonność do ryzyka - pogląd ten wspiera wiele badań (Traczyk i in., 2015; Traczyk i Zaleśkiewicz, 2015; Sobków i in., 2016). Oznacza to, że gdy ludzie odczuwają wzmożony lęk, mają mniejszą skłonność do ryzyka niż wtedy, gdy nie odczuwają wzmożonego lęku.
Z wpływem silnych emocji wiąże się również zjawisko wpływu wstrętu na wydawanie sądów moralnych i ocenę działania innych osób (Schnall i in., 2008). W sytuacji pandemii oprócz lęku to wstręt i obrzydzenie są emocjami dominującymi. Najnowsze metaanalizy (np. Landy i Goodwin, 2015) pokazują, że wstręt zwiększa radykalność ocen moralnych. Oznacza to, że pod wpływem wstrętu (związanego z zagrożeniem patogenami czy toksynami) u ludzi wzrasta skłonność do klasyfikowania cudzych zachowań jako niezgodnych z normami moralnymi, a także skłonność do potępiania takich zachowań. Najnowsze przeglądy badań pokazują również, że aktywizacja tych mechanizmów prowadzi do nasilenia uprzedzeń, szczególnie w odniesieniu do osób, których wygląd sugeruje kłopoty ze zdrowiem, oraz tych, które ogólnie odbiegają od lokalnie przyjętej normy (Schaller, 2016). Innym ciekawym efektem aktywizacji behawioralnego systemu odpornościowego jest wzrost preferencji do atrakcyjnych fizycznie liderów (politycznych czy społecznych), a zmniejszenie preferencji do liderów mniej atrakcyjnych fizycznie, szczególnie takich, których wygląd sugeruje problemy zdrowotne.
Inne badania wskazują, że stany afektywne wywierają wpływ na zaufanie i skłonność do współpracy. Ogólnie emocje pozytywne zwiększają skłonność do współpracy (DeSteno i in. 2010; Tabibnia i in., 2007), a emocje negatywne i stres ją zmniejszają (Lee i in., 2011; von Dawans i in., 2018).
Odczuwanie emocji, czasami nieadekwatnie silnych, w kontekście konfrontowania się z zagrożeniem epidemicznym może być także skutkiem skłonności do budowania wyrazistych wyobrażeń o negatywnych konsekwencjach tego zagrożenia (Sobków, Traczyk i Zaleśkiewicz, 2016; Traczyk, Sobków i Zaleśkiewicz, 2015; Zaleśkiewicz i Traczyk, 2020). Wyobrażanie sobie przyszłości jest naturalną aktywnością psychiczną (Kosslyn i in., 2001; Moulton i Kosslyn, 2009; Suddendorf i Corballis, 2007), a liczne badania pokazują, że wyraziste, żywe wyobrażenia mentalne sprzyjają przeżywaniu intensywnych uczuć (Holmes i Mathews, 2005, 2010; Holmes i in., 2006; Holmes i in., 2008; Ji i in., 2015). Jak podkreślają Hirsch i Holmes (2007), silne i negatywne retrospektywne wyobrażenia pojawiają się w umyśle człowieka przeżywającego stres pourazowy (charakterystyczna reakcja stresowa wskutek doświadczenia traumy, z którą człowiek nie jest w stanie samodzielnie sobie poradzić). Te same autorki przytaczają również badania, z których wynika, że wyobrażenia umysłowe odgrywają istotną rolę w pogłębianiu się fobii społecznej (silny lęk przed wszystkimi lub tylko przed niektórymi sytuacjami społecznymi, na przykład kontaktami z innymi ludźmi) - osoby doświadczające tego zaburzenia tworzą w umyśle obrazy, w których zupełnie sobie nie radzą w kontaktach z ludźmi, co przyczynia się do narastania lęku społecznego. Wyraziste wyobrażenia dotyczące skali pandemii i jej długoterminowych konsekwencji mogą stać się źródłem narastającego lęku o zdrowie. Z pewnością do powstawania takich wyobrażeń przyczyniają się media (przede wszystkim te, które operują komunikatem wizualnym). Co ważne, psychologia kliniczna dysponuje dowodami empirycznymi, pochodzącymi z randomizowanych badań kontrolowanych, wskazującymi na skuteczność terapii poznawczo-behawioralnej w radzeniu sobie z nieracjonalnie silnym lękiem o zdrowie (Cooper i in., 2017; Taylor i in., 2005).
Przytoczone dotychczas właściwości emocji wydają się sprzyjać takiemu spostrzeganiu pandemii i reagowaniu na nią, by dochodziło do uruchamiania adekwatnych działań (na przykład zabezpieczających). Ale emocje mogą także skłaniać do stosowania nieadaptacyjnych strategii regulacji (Barrett, 2013). Przeżywanie złości ułatwia osiągnięcie celu, lecz może również wywołać niekontrolowany wybuch agresji (Holtzworth-Munroe i Clements, 2007). Media niejednokrotnie donosiły o atakach wymierzonych w osoby, u których ich sąsiedzi podejrzewali zachorowanie na COVID-19. Odczuwanie lęku powoduje mobilizację organizmu i skłania do uruchomienia obrony, ale może też doprowadzić do paniki poprzez przenoszenie się reakcji afektywnej z człowieka na człowieka (efekt emocjonalnego zarażania się; Kramer i in., 2014). Nietrudno sobie wyobrazić, jaka jest siła mediów społecznościowych w szybkim transferowaniu informacji (prawdziwych lub nieprawdziwych) o zagrożeniach związanych z pandemią i o zbiorowej reakcji panicznej (Van Bavel i in., 2020).
1.4 MECHANIZMY POZNAWCZE ZWIĄZANE Z ZAGROŻENIEM
Pandemia COVID-19 radykalnie zmieniła sposób funkcjonowania społeczeństw, wymagając od jednostek i grup długotrwałego ograniczenia nawykowych działań lub przynajmniej ich znacznej modyfikacji. Nauki behawioralne mogą pomóc w zrozumieniu zachowania ludzi w tej sytuacji, w takich kontekstach, jak przestrzeganie norm społecznych i regulacji prawnych, zachowania ekonomiczne czy zachowania prozdrowotne. Przedstawione tu wnioski zostały oparte na wiedzy naukowej z zakresu psychologii i neuronauki, szczególnie psychologii i neuronauki poznawczej, psychologii podejmowania decyzji i neuroekonomii oraz psychologii różnic indywidualnych. Podstawowym wnioskiem płynącym z psychologii poznawczej jest ten o bardzo ograniczonej zdolności do przetwarzania informacji, charakterystycznej dla ludzkiego umysłu. Ta właściwość ma daleko idące konsekwencje dla tego, jak ludzie rozumieją komunikaty i normy społeczne i jak się stosują do regulacji prawnych oraz jakie postawy i poglądy rozprzestrzeniają się w grupach społecznych. Prezentujemy tu stan wiedzy w wybranych obszarach dotyczących zachowania ludzi w czasie długotrwałej zmiany związanej z pandemią.
Pandemia spowodowana nowym patogenem, na który nie ma skutecznego lekarstwa ani szczepionki, jest sytuacją zagrożenia, która wywołuje przede wszystkim (1) lęk - uogólnione poczucie zagrożenia ze strony obiektu, którego nie można dokładnie zlokalizować; (2) poczucie niepewności, czyli lęk związany z brakiem jasnych reguł, które podpowiadałyby, jakie zachowanie pozwoli uniknąć zagrożenia i przetrwać w dobrym stanie daną sytuację; oraz (3) wstręt, obrzydzenie, czyli emocję, której adaptacyjną funkcją jest unikanie patogenów (Neuberg i in., 2011). Jak pisaliśmy wcześniej, ludzki umysł charakteryzuje się ograniczoną zdolnością do przetwarzania informacji. Dowody na to są gromadzone w dziedzinie psychologii poznawczej co najmniej od lat pięćdziesiątych XX wieku (przegląd w: Nęcka i in., 2020). Prace przeglądowe z ostatnich lat podsumowują tę wiedzę, podając od jednego do czterech elementów jako typową pojemność ludzkiej pamięci krótkotrwałej (np. Oberauer i in., 2016). Stany afektywne wywołane zagrożeniem i związane z wysokim pobudzeniem (lęk, strach, wstręt) dodatkowo ograniczają tę pojemność, zwiększając tendencję do selektywnego przetwarzania informacji.
Silne emocje ukierunkowują poznanie na poszukiwanie informacji zgodnych ze stanem emocjonalnym i uprzednią wiedzą (co czyni nas odpornymi na informacje odmienne od tego, co już wiemy). Ten rodzaj poznania, zwany poznaniem motywowanym, prowadzi do podejmowania decyzji na podstawie informacji niepełnych, często nieprawdziwych, ale spójnych z przekonaniami (Kunda, 1990; Kahan, 2017). Oznacza to, że nawet jeśli systematycznie śledzimy informacje o rozwoju pandemii, to wybieramy tylko niektóre dane, a więc nasza wiedza na jej temat jest tendencyjna. Pod wpływem zagrożenia jest ona wzmacniana i odporna na zmianę w obliczu nowych danych. W wypadku COVID-19, im więcej negatywnych emocji, tym bardziej ludzie będą poszukiwać negatywnych informacji, uważać je za wiarygodne i wartościowe - i na ich podstawie będą podejmować decyzje. Co więcej, proces ten będzie się intensyfikował, gdyż negatywne skutki pandemii będą trwały, a być może narastały w czasie. Raz sformułowane przekonanie na temat pandemii nie ulegnie zmianie pomimo nowych informacji.
Drugi mechanizm dotyczy percepcji społecznej. Poczucie zagrożenia wpływa na sposób postrzegania rzeczywistości, na ocenę i przewidywanie przyszłych zdarzeń. Wiadomo, że w sytuacji zagrożenia, pod wpływem lęku i negatywnych emocji, ludzie mają skłonność do ignorowania ważnych danych, co skutkuje między innymi błędami w szacowaniu prawdopodobieństwa przyszłych zdarzeń (Krueger i in., 2018). Istotne są tutaj dwa rodzaje błędów poznawczych. Z jednej strony ludzie przeszacowują prawdopodobieństwo wystąpienia zagrożenia związanego z pandemią, z drugiej zaś są osoby, które nie doszacowują tego prawdopodobieństwa (nierealistyczny optymizm; np. Klein i Helweg-Larsen, 2002; Doliński i in., 2020). Skutki obu błędów mogą być katastrofalne. W pierwszym wypadku to silniejsze poczucie lęku i związane z tym koszty zdrowotne, psychologiczne (choroby psychosomatyczne, depresje, samobójstwa, agresja) i społeczne (radykalizacja nastrojów, akceptacja radykalnych, autorytarnych polityk, eksploatacja słabszych), a w drugim - niechęć do stosowania się do zaleceń służb medycznych, takich jak izolacja, zasady higieny i tym podobne, a tym samym działanie na szkodę innych. O pozytywnych złudzeniach i percepcji ryzyka piszemy w dalszej części książki.
Lęk i niepewność nie zawsze degradują nasze funkcje poznawcze, czyniąc przetwarzanie informacji dalece uproszczonym. Niektóre badania pokazują, że reakcją na poczucie niepewności może być próba redukcji tej niepewności przez poszukiwanie dodatkowych informacji (Han, Lerner i Keltner, 2007; Kossowska i in., 2018b). Mimo to w związku z wyraźnym ograniczeniem pojemności pamięci jednostki wykazują obniżoną zdolność do przetworzenia oraz zintegrowania nabytej informacji, co samo w sobie jest stanem awersyjnym i może prowadzić do ograniczonego poszukiwania nowych informacji. Jeśli chodzi o pojemność pamięci roboczej, to emocje pozytywne mają odwrotny skutek niż emocje negatywne - zwiększają wydolność pamięci operacyjnej albo przynajmniej zapobiegają jej zmniejszeniu, wywołanemu przez stres i przeciążenie informacyjne (Ashby i Isen, 1999). Oznacza to, że w wypadku zagrożenia epidemią ludzie mogą poszukiwać dodatkowych informacji na temat tego zagrożenia, ale ze względu na ograniczoną pojemność systemu poznawczego będą mieli problemy z wykorzystaniem tych informacji, szczególnie wtedy, kiedy tych informacji jest dużo i często się zmieniają. Jednoczesne poszukiwanie informacji i trudności z ich przetworzeniem skutkują obciążeniem informacyjnym, które jest rodzajem stresu i prowadzi do podobnych efektów poznawczych, jak silne emocje. Przytoczone wyniki sugerują też, że skomplikowane regulacje prawne, które w dodatku zmieniają się w czasie i są komunikowane niejasno, mogą być słabo rozumiane przez ludzi, co może prowadzić do ich ignorowania. Podobny wniosek można wyciągnąć w odniesieniu do zachowań prozdrowotnych, które - w zamierzeniu urzędników - mają być regulowane przepisami i zaleceniami. Jeśli te przepisy i zalecenia są złożone i często się zmieniają, to ludzie nie będą ich przetwarzać (a tym samym nie będą ich rozumieć i pamiętać), w konsekwencji zaś nie będą się do nich stosować. Można również założyć, że przy dużej złożoności i dynamice środowiska gospodarczego w czasie pandemii przedsiębiorcy będą ignorować skomplikowane regulacje prawne, bądź też stosować się do nich wybiórczo albo popełniać liczne błędy w ich stosowaniu.
1.5 OPTYMIZM
Jedną z najważniejszych funkcji systemu poznawczego człowieka jest formułowanie przewidywań i oczekiwań dotyczących przyszłości. Ludzie starają się oszacować szanse tego, że osiągną ważny dla nich cel (na przykład zdobędą pracę po ukończeniu kształcenia, pokonają chorobę, ukończą projekt w terminie), unikną niekorzystnych zdarzeń (takich jak rozpad związku czy strata w inwestycji finansowej), będą nawiązywać dobre relacje z otoczeniem społecznym i tak dalej. Oczekiwania mogą mieć charakter zgeneralizowany i dotyczą wtedy ogólnych przekonań o tym, że w życiu będzie się wiodło dobrze lub źle; albo też mają charakter szczegółowy i odnoszą się do konkretnych, lokalnych działań. Im większa niepewność, tym ważniejsze staje się formułowanie przewidywań, ponieważ brakuje jednoznacznych wskaźników informujących o tym, jak rozwinie się sytuacja (Tetlock i Gardner, 2015). Dotyczy to również pandemii, która generuje bardzo wysoki poziom niepewności - ludzie próbują przewidzieć, kiedy zostanie wyeliminowane (całkowicie lub przynajmniej częściowo) zagrożenie dla zdrowia, w którym momencie będą mieć dostęp do szczepionki lub skutecznego leku, jaka będzie efektywność podejmowanych działań zabezpieczających (takich jak noszenie maseczek i utrzymywanie dystansu społecznego), w jak dużym stopniu pandemia dotknie gospodarkę, a także ich osobiste finanse. To, w jaki sposób się tworzy owe przewidywania i jak dalece są one nasycone optymizmem, może mieć ogromne znaczenie dla kształtowania się motywacji do podejmowania działań ochronnych i konsekwentnego przestrzegania zaleceń higienicznych, o czym będzie mowa w dalszej części tego rozdziału.
1.5.1 ZNACZENIE OPTYMIZMU DLA SAMOREGULACJI I RELACJI SPOŁECZNYCH W KONTEKŚCIE ZAGROŻENIA
W formułowanie oczekiwań i - ogólnie rzecz biorąc - myślenie o przyszłości zaangażowany jest optymizm lub pesymizm. Definiowanie optymizmu w psychologii naukowej jest zaskakująco zgodne z jego potocznym interpretowaniem: za optymistów uważa się ludzi, którzy spodziewają się, że będą ich spotykać dobre rzeczy, a za pesymistów - ludzi przewidujących, że dotknie ich w życiu coś złego (Carver i Scheier, 2014; Carver i in., 2010). Optymiści, w porównaniu z pesymistami, mają skłonność do tworzenia bardziej pozytywnych wyobrażeń przyszłości (Blackwell i in., 2013). Mimo że popularne i dość powszechne jest dokonywanie zero-jedynkowego podziału między optymistami i pesymistami, warto pamiętać, że optymizm ma charakter zmiennej ciągłej, co oznacza, że grupy skrajnych optymistów i skrajnych pesymistów są nieliczne. Większość nas mieści się gdzieś pomiędzy tymi ekstremami, choć jak dowodzą badania, ludzie są częściej nastawieni do rzeczywistości optymistycznie niż pesymistycznie (Carver i in., 2010)3. Optymiści różnią się od pesymistów pod wieloma względami - na przykład tym, jak rozwiązują problemy, jak reagują na porażki, jakiego rodzaju emocje przeżywają, w jaki sposób spostrzegają swoje kompetencje i zasoby, jak tworzą i modyfikują relacje interpersonalne. Różnice między jednymi i drugimi dotyczą nie tylko zasobów psychicznych, lecz także zdrowia somatycznego - optymiści są średnio zdrowsi od pesymistów (Rasmussen i in., 2009), lepsza jest również ich sytuacja ekonomiczna - optymiści osiągają średnio wyższy status społeczno-ekonomiczny niż pesymiści (Robb i in., 2009; Schutte i in., 1996; Segerstrom, 2007). Oczywiście, przytoczone związki są pochodną tego, jak obie grupy funkcjonują na co dzień, z jakich mechanizmów samoregulacji korzystają oraz w jaki sposób kształtują swoje relacje z innymi ludźmi.
Nastawienie optymistyczne jest z definicji przeciwieństwem poczucia bezradności. Jeśli chodzi o aspekt samoregulacyjny, to dane empiryczne dowodzą, że optymiści (w porównaniu z pesymistami) są bardziej pewni tego, iż mogą osiągnąć ważny dla nich cel, i przejawiają większą wytrwałość w cierpliwym i konsekwentnym dążeniu do niego. Co ważne, te właściwości mają zgeneralizowaną naturę, co oznacza, że rozciągają się na szerokie spektrum działań i nie dotyczą tylko pojedynczych sytuacji (Scheier i Carver, 1992). Różnice między optymistami a pesymistami ujawniają się szczególnie wyraźnie, gdy chodzi o radzenie sobie z trudnościami, przeciwnościami i porażkami. Metaanaliza wyników badań, w których uczestniczyło łącznie prawie 12 tysięcy osób (Nes i Segerstrom, 2006), pokazuje, że dyspozycyjna (czyli relatywnie trwała) orientacja optymistyczna jest: (1) pozytywnie związana z tymi strategiami radzenia sobie, które mają charakter dążeniowy i są nastawione na aktywne modyfikowanie, redukowanie i eliminowanie stresorów; oraz (2) negatywnie związana ze strategiami unikowymi (obronnymi), których wykorzystywanie polega na wycofywaniu się z trudnych sytuacji, koncentracji na pozbyciu się nieprzyjemnych emocji lub całkowitym ignorowaniu pojawiających się przeszkód i zagrożeń oraz zaprzeczaniu ich istnienia. Innymi słowy, optymiści przejawiają podejście cechujące się gotowością do rzeczywistego rozwiązania problemu, jaki napotkali; wykazują "ducha walki" (Carver i in., 2010).
Charakterystyczną cechą działań podejmowanych przez optymistów w obliczu przeszkód jest poszukiwanie informacji, które mogą się okazać pomocne w ich pokonaniu. Może to polegać na dążeniu do tego, by dokładnie poznać specyfikę zagrożenia, z którym trzeba się skonfrontować, oraz zidentyfikować wymiary ryzyka i jego zakres (Radcliffe i Klein, 2002). Typowe dla optymistów nastawienie na aktywne radzenie sobie z problemami, oparte na rzetelnej wiedzy i sprawdzonych informacjach, znajduje odzwierciedlenie w konkretnych działaniach, które mają bardzo duże znaczenie dla zdrowia. Udowodniono, że ludzie o wysokim poziomie optymizmu chętniej poświęcają czas na ćwiczenia fizyczne, zdrowiej się odżywiają, mniej chętnie sięgają po używki (takie jak papierosy lub alkohol), są bardziej sumienni, gdy uczestniczą w zajęciach rehabilitacyjnych, i rzadko angażują się w przypadkowe kontakty seksualne, co grozi zarażeniem się wirusem HIV (Carver i Scheier, 2014; Carver i in., 2010; Lopez i Leffingwell, 2020). Istotą optymizmu nie jest więc przyjmowanie postawy typu "jakoś to będzie" i bierne oczekiwanie, że przeszkody same znikną, lecz aktywne angażowanie się w konkretne działania, których celem jest osłabienie, lub nawet wyeliminowanie przeciwności.
Wydaje się oczywiste, że opisane tu właściwości optymistycznego nastawienia do rzeczywistości będą mieć istotne znaczenie w warunkach zagrożenia związanego z pandemią (Taylor, 2019). Zagrożenie epidemiczne jest swego rodzaju przeszkodą - problemem, z którym każdy z nas musi sobie jakoś poradzić. Łączy się z nim perspektywa utraty zdrowia, a nawet życia, pojawia się konieczność przebywania w odosobnieniu, zmodyfikowania osobistych celów, a nawet zrezygnowania z niektórych spośród nich, dostosowania się do nowych regulacji prawnych, ekonomicznych i medycznych. Na podstawie przytoczonego wcześniej przeglądu można wnioskować, że optymiści (w porównaniu z pesymistami) będą nie tylko bardziej pewni tego, iż sytuacja z czasem się unormuje i zostaną odkryte metody skutecznego radzenia sobie z zagrożeniem, lecz także będą podejmować bardziej racjonalne działania, zarówno w sferze zdrowia (na przykład noszenie maseczek, regularne odkażanie rąk, przestrzeganie zasad dystansu fizycznego), jak i w sferze ekonomicznej (na przykład powstrzymanie się od impulsywnych decyzji finansowych, stworzenie racjonalnego planu przetrwania firmy, korzystanie z rozmaitych możliwości, jakie oferuje tarcza antykryzysowa). Wydaje się również, że osoby optymistyczne będą się starały podejmować decyzje na podstawie sprawdzonych danych i informacji, unikając jednocześnie sięgania po różnego rodzaju teorie spiskowe i plotki (fake-news).
Przeprowadzone dotychczas badania wydają się potwierdzać słuszność zaproponowanych hipotez. Na przykład ludzie cechujący się wysokim nasileniem lękowości i nastawienia na unikanie zagrożeń - które to cechy są silnie powiązane z pesymizmem - przeceniają prawdopodobieństwo negatywnych skutków ryzykownej sytuacji i sparaliżowani negatywnymi emocjami, nie podejmują racjonalnego działania zmierzającego do poradzenia sobie z problemem (Taylor, 2019). W jednym z badań (Lai i Cheng, 2004) wykazano, że nastolatkowie osiągający wyższe wyniki w teście mierzącym poziom optymizmu deklarowali większą gotowość poddania się szczepieniu ochronnemu w obliczu zagrożenia epidemicznego.
Analizując związek optymizmu z podejmowaniem racjonalnych działań w obliczu zagrożenia dla zdrowia lub dobrobytu, warto też zwrócić uwagę na społeczny aspekt omawianej cechy. Jak już wcześniej wspomniano, optymiści dysponują bardziej rozległą siecią relacji interpersonalnych niż pesymiści i w większym stopniu mogą liczyć na płynące z niej wsparcie (Srivastava i in., 2006; Vollmann i in., 2010). W literaturze wskazuje się kilka przyczyn takiego stanu rzeczy (Carver i in., 2010). Po pierwsze, optymiści bardziej "dają się lubić" niż pesymiści - są szybciej akceptowani i spostrzegani jako ci, z którymi chce się spędzać czas, a zatem, siłą rzeczy, łatwiej im stworzyć relacje z innymi. Po drugie, optymistom prościej jest pokonywać trudności w relacjach, co sprawia, że czerpią z nich więcej satysfakcji. Pesymiści zaś w obliczu niepowodzeń częściej zrywają znajomości, zamiast nad nimi pracować. Po trzecie, optymiści intensywniej angażują się w już nawiązane relacje i silniej wierzą, że są one ważne, co jest zgodne z ogólnym stylem ich działania. Korzystne konsekwencje optymizmu dla relacji społecznych wydają się niezwykle istotne w kontekście pandemii. Niepewność i trudności, z jakimi się borykamy, staną się mniej dokuczliwe, gdy inni dostarczą nam wsparcia, zarówno w sensie materialnym (na przykład pomagając w znalezieniu pracy, gdy ją stracimy, a warto pamiętać, że jednym ze zjawisk gospodarczych towarzyszących epidemii jest znaczący wzrost bezrobocia), jak i symbolicznym - afektywnym (na przykład, gdy konieczność izolacji mocno ogranicza jakiekolwiek kontakty, dobrze mieć w swoim otoczeniu ludzi, do których można zadzwonić i porozmawiać).
1.5.2 NIEREALISTYCZNY OPTYMIZM I POZYTYWNE ZŁUDZENIA
Przedstawiony dotychczas przegląd wydaje się świadczyć o tym, że optymizm jest zjawiskiem jednoznacznie pozytywnym, ale to nie do końca prawda - można też wskazać jego potencjalnie ciemniejszą stronę. Będziemy mieć z nią do czynienia wtedy, gdy optymizm przestanie być wyłącznie przekonaniem, że jest szansa na korzystny rozwój przyszłych zdarzeń, i zacznie skłaniać do nierealistycznego spostrzegania rzeczywistości, które nie znajduje odzwierciedlenia w obiektywnych wskaźnikach (Weinstein, 1980; Weinstein i Klein, 1996), przybierając postać pozytywnego złudzenia (the optimism bias lub the positive illusion; Makridakis i Moleskis, 2015; Sharot, 2011; Taylor i Brown, 1988). Ludzi możemy nazwać nierealistycznymi optymistami wtedy, gdy sądzą, że ich aktualne osiągnięcia są większe i przynoszą więcej korzyści w porównaniu z jakimś obiektywnym standardem lub z ich średnimi osiągnięciami w danej dziedzinie w przeszłości (nierealistyczny optymizm absolutny), bądź też w porównaniu z uśrednionymi osiągnięciami właściwej dla nich grupy porównawczej (nierealistyczny optymizm porównawczy; Shepperd i in., 2015). Jako przykład nierealistycznego optymizmu absolutnego można podać sytuację, w której ktoś znacznie zaniża prawdopodobieństwo zachorowania (na przykład na koronawirusa) w porównaniu z tym, jaka wartość tego prawdopodobieństwa wynika ze statystyk. Przykładem nierealistycznego optymizmu drugiego rodzaju (porównawczego) będzie przekonanie, że ma się mniejsze szanse zachorowania na daną chorobę niż przeciętna osoba z odpowiedniej grupy odniesienia. Wiele badań z obszaru psychologii biznesu wskazuje na to, że przedsiębiorcy przejawiają bardzo wysoki poziom nierealistycznego optymizmu porównawczego, wierząc, że mają większe szanse na sukces rynkowy niż pozostałe firmy z branży oraz że straty i niepowodzenia staną się raczej udziałem konkurencji (Coelho, 2010; Zaleśkiewicz, 2006; Zaleśkiewicz i in., 2020). Podsumowując, można powiedzieć, że istotą nierealistycznego optymizmu jest przewidywanie jednostki, iż dobre rzeczy przytrafią się jej z większym prawdopodobieństwem niż innym ludziom, natomiast rzeczy złe przytrafią się jej z mniejszym prawdopodobieństwem niż innym ludziom (Weinstein, 1980; Weinstein i Klein, 1996). Co ważne, zjawisko nierealistycznego optymizmu jest dość powszechne. Na podstawie zgromadzonych danych empirycznych można powiedzieć, że ten motywacyjno-poznawczy fenomen nie tylko istnieje, lecz także jest normą społeczną (Coelho, 2010).
Interpretowanie rzeczywistości przez pryzmat nierealistycznego optymizmu może mieć poważne konsekwencje, takie jak podejmowanie zbyt wysokiego ryzyka (Shepperd i in., 2016; Weinstein, 1989). Odwołując się do przykładu biznesowego, można powiedzieć, że nadmiernie optymistyczni przedsiębiorcy będą nie tylko przeceniać szanse sukcesu, lecz także wybierać niewłaściwe strategie działania, angażować się samodzielnie w przedsięwzięcia wymagające kompetencji, których nie mają (zamiast skorzystać ze wsparcia ekspertów), i koncentrować się na pozytywnej informacji zwrotnej, przy jednoczesnym ignorowaniu informacji negatywnej (Coelho, 2010). Ponieważ ludzie ulegający pozytywnemu złudzeniu zbyt nisko szacują poziom ryzyka, na jakie są narażeni, ich czujność na informacje o zagrożeniu jest stosunkowo niska (Radcliffe i Klein, 2002). W rezultacie ich skłonność do podejmowania ryzyka jest podwyższona (Dillard i in., 2009), a gotowość do podejmowania działań prewencyjnych - obniżona (O'Brien i in., 1995). Na przykład badania ujawniają, że palacze, którzy jednocześnie wykazują nierealistycznie optymistyczne oczekiwania, deklarują mniejszą chęć rzucenia nałogu niż grupa porównawcza (Dillard i in., 2006), co może wynikać z tego, że są nadmiernie pewni tego, iż będą mogli zrezygnować z palenia w dowolnym momencie, gdy już podejmą taką decyzję (Weinstein, 2001). Podobnie studenci, którzy byli zbyt optymistyczni, jeśli chodzi o niekontrolowane spożywanie alkoholu, doświadczali większej liczby problemów związanych z jego nadużywaniem, takich jak opuszczanie zajęć lub wdawanie się w bójki z rówieśnikami (Dillard i in., 2009). Jeszcze inny przykład odnosi się do nadmiernie ryzykownych zachowań seksualnych. Rezultaty niedawnych badań pokazują, że jedną z przyczyn takich zjawisk, jak zarażenie się wirusem HIV lub nieintencjonalne zajście w ciążę wśród młodych ludzi, może być nierealistycznie optymistyczne przekonanie, że nie będzie się podejmowało licznych i przypadkowych kontaktów seksualnych pod wpływem alkoholu (Lopez i Leffingwell, 2020).
Uleganie nierealistycznemu optymizmowi lub pozytywnym złudzeniom nie pozostaje bez wpływu na prawdopodobieństwo wystąpienia określonych zachowań w trakcie zagrożenia epidemicznego (Taylor, 2019). Ludzie ujawniający bardzo silny nierealistyczny optymizm wydają się żywić przekonanie, że są całkowicie odporni na zarażenie się, że zagrożenie w ogóle ich nie dotyczy (Ji i in., 2004). A to sprawia - między innymi - że są zdecydowanie mniej skłonni poddawać się szczepieniom niż ci, którzy spostrzegają rzeczywistość bardziej adekwatnie (Taha i in., 2013). Towarzyszy temu myślenie typu: "Po co mam się szczepić, skoro najpewniej w ogóle nie zachoruję?" Kim i Niederdeppe (2013) badali związek między łatwością ulegania pozytywnej iluzji a podejmowaniem działań prewencyjnych, by uniknąć zarażenia się grypą. Autorzy odkryli, że osoby badane ujawniające nierealistyczny optymizm (to znaczy przekonane, że w ich wypadku możliwość zarażenia się wirusem jest mniejsza w porównaniu z przeciętną osobą z grupy odniesienia) były mniej skłonne często myć ręce i używać płynu dezynfekującego, by zmniejszyć prawdopodobieństwo zarażenia się wirusem H1N1 (podtyp wirusa grypy typu A), niż te osoby, które zakwalifikowano do grupy realistów lub pesymistów.
Interesujące wydaje się również pytanie o to, jakie są poznawcze i afektywne skutki sytuacji, w której wyniki osiągane przez jednostkę (stan ex post) są niespójne z nadmiernie optymistycznymi oczekiwaniami (stan ex ante). Innymi słowy, co się dzieje wtedy, gdy rzeczywistość zderza się z iluzorycznymi prognozami? Odpowiedź można znaleźć w wynikach badania, w którym analizowano przewidywania pracowników dotyczące tego, jak szybko mogą osiągnąć awans w hierarchii organizacyjnej swojej firmy (Ngan i Tze-Ngai Vong, 2018). Po pierwsze, okazało się, że oczekiwania pracowników w tym zakresie były obciążone efektem pozytywnej iluzji, na co wskazywało zestawienie ich przewidywań w zakresie szybkości awansu i danych statystycznych z tej firmy (odnotowano absolutny nierealistyczny optymizm). Po drugie, gdy owe optymistyczne przekonania się nie spełniały, pracownicy deklarowali spadek satysfakcji z pracy i większą gotowość zmiany miejsca zatrudnienia. Te dane świadczą o tym, iż kiedy ludzie zaczynają sobie uświadamiać, że ich wcześniejsze oczekiwania były obarczone błędem, odczuwają frustrację i negatywne emocje, co skutkuje gotowością do podejmowania działań o charakterze kontestacyjnym. Analogia do sytuacji zachowań w czasie pandemii wydaje się tu oczywista. Jeśli okaże się, że sytuacja zdrowotna rozwija się gorzej, niż ludzie przewidywali (na przykład jest więcej zachorowań, przypadków śmiertelnych i ograniczeń prewencyjnych, niż oczekiwano), to można się spodziewać wzrostu niezadowolenia i narastania sprzeciwu wobec regulacji narzucanych przez służby medyczne i administracyjne.
W kontekście pandemii wydaje się ważne, aby ludzie byli optymistami, to znaczy wykazywali przekonanie, że mogą mieć wpływ na uniknięcie zachorowania, i oczekiwali pozytywnego rozwoju zdarzeń (na przykład ufali w to, że obecny poziom rozwoju nauki pozwoli stosunkowo szybko opracować szczepionkę przeciw koronawirusowi i odkryć skuteczny lek, który będzie można podawać zarażonym osobom). Warto podejmować działania, które tego rodzaju optymizm inicjują i wzmacniają. Na podstawie dokonanego wcześniej przeglądu badań można oczekiwać, że ujawnianie optymizmu w interesującej nas sferze zwiększy motywację do przestrzegania zasad bezpieczeństwa i regularnego podejmowania działań ochronnych (takich jak noszenie maseczki, dezynfekowanie rąk, zachowywanie dystansu czy dokładne mycie produktów spożywczych). Co więcej, optymizm - nawet jeśli w pewnych warunkach powoduje percepcję wykraczającą poza realistyczny ogląd rzeczywistości - sprzyja poprawie dobrostanu psychicznego i wzmacnia satysfakcję z życia (Baumeister, 1989; Taylor i Brown, 1988, 1994), co może ochronić ludzi przed narastaniem negatywnych emocji, zwłaszcza w początkowej fazie kryzysu (epidemicznego lub gospodarczego), gdy poziom niepewności jest skrajnie wysoki.
Z drugiej strony nie należy zapominać o tym, że ludzie mają naturalną skłonność, by przewidywać przyszłość z nadmiernym optymizmem, co będzie stopniowo zniekształcać spostrzeganie sytuacji i hamować gotowość do racjonalnych zachowań ochronnych (Baumeister, 1989). Spróbujmy zatem pokusić się jeszcze o przeanalizowanie problemu, jak zapobiegać temu, by optymizm przybierał swą nierealistyczną, iluzoryczną postać. Pewną wskazówką może być tutaj przywołanie wiedzy o determinantach nierealistycznego optymizmu. Jak twierdzą badacze zajmujący się tym zagadnieniem, owe determinanty można podzielić na motywacyjne i poznawcze (Coelho, 2010; Hoorens, 1993; Weinstein, 1980). Kategoria motywacyjna obejmuje: (1) dążenie do budowania i wzmacniania wysokiej samooceny; (2) dążenie do przedstawiania siebie w korzystnym świetle (autoprezentacja); (3) ochronę ego przed zagrożeniami i lękiem. Do kategorii poznawczej można zaliczyć: (1) potrzebę kontroli; (2) uleganie błędom w szacowaniu prawdopodobieństw (przede wszystkim zaniżanie średnich i wysokich prawdopodobieństw zaistnienia zagrożenia); (3) brak osobistego doświadczenia w zakresie, którego dotyczy formułowanie oczekiwań. Wydaje się, że redukowanie nierealistycznego optymizmu może się dokonywać poprzez oddziaływanie na obie kategorie czynników. Na przykład można dostarczać ludziom wiedzy poprzez prezentowanie relacji osób, które doświadczyły danego zdarzenia, lub uświadamiać im, że nie są w stanie aktywnie wpływać na bieg zdarzeń w taki sposób, by efektywnie obniżyć prawdopodobieństwo zaistnienia niekorzystnych skutków.
1.6 PERCEPCJA RYZYKA
W sytuacjach, w których narasta niepewność i ludzie są konfrontowani z różnego rodzaju zagrożeniami (dla zdrowia, życia, stabilności finansowej), szczególnego znaczenia nabiera zrozumienie tego, jak jest spostrzegane i oceniane ryzyko - jak kształtuje się percepcja ryzyka. Można bowiem przyjąć, że percepcja ryzyka wiąże się ze skłonnością do podejmowania działań zabezpieczających. na przykład, gdy człowiek jest przekonany o wysokim ryzyku zarażenia się podczas epidemii, to prawdopodobnie będzie bardziej skrupulatnie przestrzegać zaleceń dotyczących izolacji społecznej, noszenia maseczki ochronnej i częstego mycia rąk.
Gdy w naukach społecznych mówimy o zjawisku percepcji ryzyka, to mamy na myśli specyficzną konfigurację czynników poznawczych i emocjonalnych, która rozstrzyga o tym, czy jednostka spostrzega ryzyko jako wysokie, czy też jako niskie. Innymi słowy, analizujemy to, co ludzie myślą o ryzyku i jakie odczucia w nich ono wzbudza (Parrott, 2017; Renner i in., 2015; Slovic, 2000; Weber, 2017). Aspekt poznawczy (myślenie o ryzyku) obejmuje świadome analizowanie tego, jak bardzo prawdopodobne jest poniesienie negatywnych konsekwencji (na przykład zachorowanie w wypadku zagrożeń zdrowotnych lub strata pieniędzy wskutek załamania na rynku w wypadku zagrożeń ekonomicznych) i jak duże będą owe negatywne konsekwencje. Natomiast odczuwanie ryzyka odnosi się do oddziałujących świadomie lub nieświadomie czynników afektywnych, związanych przede wszystkim z doznawaniem lęku. Dalej zostaną omówione zagadnienia dotyczące: (1) psychologicznych determinant percepcji ryzyka (czynników rozstrzygających o tym, że jednostka spostrzega ryzyko jako wysokie lub jako niskie) oraz (2) związków między percepcją ryzyka a gotowością do podejmowania przez ludzi działań zabezpieczających przed negatywnymi skutkami zagrożenia (w tym zagrożenia epidemicznego). Ponieważ społeczne konsekwencje pandemii obejmują nie tylko sferę zdrowotną, lecz także ekonomiczną, dalsza analiza będzie dotyczyła obu tych obszarów.
1.6.1 OCENIANIE RYZYKA
Jak już wspomnieliśmy, dwa podstawowe wymiary poznawczej oceny ryzyka wiążą się z szacowaniem prawdopodobieństwa i wielkości negatywnych konsekwencji (zdrowotnych lub ekonomicznych, bądź też obu jednocześnie). Zagrożenie jest oczywiście tym większe, im bardziej prawdopodobne jest zachorowanie i im poważniejsze mogą być jego następstwa (na przykład uszczerbek na zdrowiu, śmierć). W odniesieniu do ekonomii będziemy mówić o prawdopodobieństwie straty finansowej i wielkości tej straty (na przykład utrata pracy, utrata środków finansowych niezbędnych do stabilnego funkcjonowania). Warto zauważyć, że od kilkudziesięciu lat badania z zakresu psychologii poznawczej dostarczają dowodów, iż ludzie mają olbrzymie problemy z poprawnym przetwarzaniem informacji probabilistycznej (Benjamin, 2019; Gigerenzer i in., 2008; Gilovich i in., 2002), co może powodować zniekształcenia w ocenie wielkości ryzyka (zaniżanie lub zawyżanie wielkości ryzyka). Jednym z klasycznych przykładów błędu w szacowaniu probabilistycznym jest ignorowanie przez ludzi wielkości próby (Tversky i Kahneman, 1974). Dokonywanie oceny ryzyka na podstawie niewielkiej liczby obserwacji jest mało wiarygodne, ponieważ małe próby charakteryzują się większą wariancją wyników niż próby duże. Na ogół jednak taki sposób formułowania ocen wydaje się ludziom przekonujący (na przykład ryzyko zachorowania wydaje się większe wtedy, gdy na 5 obserwowanych osób 4 osoby chorują, niż wtedy, gdy na 200 obserwowanych osób 120 choruje, choć wiarygodność pierwszej obserwacji jest obniżona przez małą liczebność próby). Podatność ludzi na popełnianie błędu ignorowania wielkości próby potwierdzają przeprowadzone w ostatnich latach replikacje: decydenci nie są wrażliwi na to, czy wielkość próby, na której podstawie formułowana jest ocena, składa się z 10, 1000, czy 1 000 000 obserwacji, i to zniekształcenie poznawcze nie jest neutralizowane, gdy osoby badane otrzymują nagrody finansowe za udzielanie poprawnych odpowiedzi (Benjamin, 2019).
Innym źródłem problemów z formułowaniem probabilistycznych ocen ryzyka jest to, że owe oceny mogą mieć charakter absolutny lub relatywny (Gigerenzer, 2015a, 2015b; Renner i in., 2015). Gigerenzer (2015b) przywołuje w swojej pracy sytuację, w której poinformowano mieszkanki Wielkiej Brytanii, że dwukrotnie (czyli o 100%) wzrosło ryzyko zachorowania na zakrzepicę wskutek zażywania tabletek antykoncepcyjnych (format relatywny). Ta informacja wpłynęła na percepcję ryzyka i spowodowała, że spadło zażywanie tabletek, co później przyczyniło się do wzrostu liczby zajść w ciążę i aborcji w grupie nastolatek. Gdy jednak spojrzy się na dane prezentowane w formacie absolutnym (ile dokładnie wynosi ryzyko obecnie oraz ile wynosiło miesiąc temu, bez wskazywania na zakres zmiany), to okaże się, że zachorowanie odnotowywano u jednej kobiety na siedem tysięcy, co oznacza, że dwukrotny wzrost zagrożenia jest równoznaczny ze zmianą z 1/7000 na 2/7000, a tak prezentowana zmiana wywołuje zupełnie inną reakcję decydentów. Z podobnym zjawiskiem możemy mieć do czynienia wtedy, gdy rozpatrujemy ryzyko poniesienia śmierci przez osobę, która zaraziła się wirusem SARS-CoV-2. Spostrzeganie zmian takiego ryzyka będzie zależało od tego, czy poinformujemy o nim w sposób relatywny (o ile procent wzrosło to ryzyko w ostatnim czasie), czy też w sposób absolutny (ile dokładnie wynosi ryzyko obecnie oraz ile wynosiło miesiąc temu, bez wskazywania na zakres zmiany).
Zniekształceniom w przetwarzaniu prawdopodobieństw towarzyszą deformacje w przewidywaniu wielkości negatywnych konsekwencji, owym wielkościom bowiem są nadawane subiektywne wagi - tak zwane użyteczności (Kahneman i Thaler, 2006). Użyteczność wyniku może się zmieniać w zależności od tego, czy ten wynik jest rozpatrywany oddzielnie, czy w zestawieniu z innym wynikiem (Hsee, 2000). Na przykład zagrożenie zarażeniem się wirusem SARS-CoV-2 będzie interpretowane przez ludzi inaczej w zależności od tego, czy zaistnieje możliwość porównania go z zarażeniem wirusem innego typu (na przykład wirusem grypy), czy też nie. Co więcej, ludzie oceniają użyteczność danego doświadczenia, kierując się heurystyką szczytowego i końcowego doświadczenia (Read, 2006; Redelmeier i in., 2003; Schreiber i Kahneman, 2000). Na przykład, gdy próbujemy ustalić, jak bardzo nieprzyjemna (bolesna) była dla nas określona procedura medyczna, to kierujemy się tym, jakie było największe nasilenie bólu, oraz tym, jak nieprzyjemny był ból w końcowej fazie procedury. Kiedy ludzie oceniają aktualne ryzyko ekonomiczne, to również mogą sięgać pamięcią do poprzednich doświadczeń (na przykład do kryzysu finansowego i recesji z 2008 roku). Aktualna wielkość zagrożenia będzie spostrzegana jako tym większa, im bardziej dotkliwe były dla jednostki najbardziej poważne skutki finansowe podczas poprzedniego kryzysu (szczytowe doświadczenie) i im dotkliwsze były straty w końcowej fazie recesji (końcowe doświadczenie).
Gdy rozpatrujemy błędy poznawcze w ilościowym szacowaniu ryzyka, to oczywiście zadajemy sobie pytanie, czy i w jakim stopniu można zminimalizować ich zakres. Badania z obszaru psychologii poznawczej dowodzą, że błędy ocen probabilistycznych można zmniejszyć przez właściwe dopasowanie formatu prezentowania informacji o prawdopodobieństwie. Okazuje się, że znacznie korzystniejsze jest prezentowanie takiej informacji w formacie frekwencyjnym (na przykład spośród stu osób, które zarażą się wirusem SARS-CoV-2, dwie osoby umrą) niż w formacie liczbowym (na przykład prawdopodobieństwo śmierci wskutek zarażenia się wirusem SARS-CoV-2 wynosi 0,02 lub 2%; Gigerenzer, 2015a, 2015b; Gigerenzer i in., 2008; Petrova i Garcia-Retamero, 2018; Witteman i in., 2015). Dodatkowym wsparciem dla bardziej efektywnego przetwarzania danych probabilistycznych jest zastosowanie wizualizacji obrazkowych (na przykład ilustracja przedstawia wszystkie osoby narażone w postaci punktów, a osoby, które zachorują, są oznaczone innym kolorem; Garcia-Retamero i Cokely, 2013, 2017; Galesic i Garcia-Retamero, 2011; Okan i in., 2012). Zastosowanie frekwencyjnego formatu informowania o prawdopodobieństwie (ryzyku) wydaje się szczególnie użyteczne wtedy, gdy mamy do czynienia z prawdopodobieństwami warunkowymi (na przykład prawdopodobieństwo, iż dana osoba otrzyma pozytywny wynik testu na obecność wirusa SARS-CoV-2 pod warunkiem, że ta osoba jest rzeczywiście chora). W jednym z badań Gigerenzer i współpracownicy (2008) przedstawili grupie lekarzy następujący scenariusz: "Prawdopodobieństwo, że kobieta cierpi na nowotwór piersi, wynosi 1%. Jeśli kobieta choruje na nowotwór piersi, to prawdopodobieństwo, że uzyska pozytywny wynik mammografii, wynosi 90%. Jeśli kobieta nie choruje na nowotwór piersi, to prawdopodobieństwo, że mimo wszystko uzyska pozytywny wynik mammografii, wynosi 9%. Pewna kobieta otrzymała pozytywny wynik mammografii - jakie zatem jest prawdopodobieństwo, że ta kobieta jest chora?" Po przeczytaniu takiego scenariusza tylko 21% lekarzy udzieliło poprawnej odpowiedzi (spośród kilku do wyboru), czyli takiej, że na 10 kobiet z pozytywnym wynikiem testu tylko jedna jest rzeczywiście chora (dokładne prawdopodobieństwo wynosi w tym wypadku 9,2%). Kiedy jednak zmieniono format prezentacji na frekwencyjny, liczba poprawnych odpowiedzi wzrosła do 87%, czyli ponadczterokrotnie. Informacja frekwencyjna byłaby w tym wypadku następująca: "Na każde 1000 kobiet 10 choruje na nowotwór piersi. Spośród tych 10 kobiet 9 otrzyma pozytywny wynik mammografii. Spośród 990 kobiet, które nie są chore, 89 mimo wszystko uzyska pozytywny wynik mammografii". Dodajmy jeszcze, że większość lekarzy mierzących się z tradycyjnym (czyli numerycznym, procentowym) formatem informowania o prawdopodobieństwie wskazała jako poprawną tę odpowiedź, zgodnie z którą prawdopodobieństwo tego, że kobieta jest chora, wynosi 81% lub 90%, co oznacza wielokrotne przeszacowanie wielkości ryzyka.
1.6.2 DUALNY MODEL PERCEPCJI RYZYKA - ROLA EMOCJI I CZYNNIKÓW POZNAWCZYCH
Podsumowując dotychczasowe rozważania, możemy powiedzieć, że ludzie słabo sobie radzą z ilościowym ocenianiem wielkości ryzyka, przede wszystkim wskutek popełniania błędów w ocenach probabilistycznych i nadawania subiektywnych wag negatywnym konsekwencjom. Konieczność oceniania ryzyka jest jednak wpisana w nasze życie (na przykład lekarze oczekują od pacjentów, że to oni oszacują ryzyko związane z operacją i podejmą decyzję, wyrażając zgodę na jej przeprowadzenie; doradcy finansowi pozostawiają klientom wybór produktu finansowego, zalecając, żeby był on dopasowany do poziomu ryzyka, jaki owi klienci są w stanie zaakceptować). Pojawia się zatem pytanie, jak ludzie sobie radzą z tym trudnym zadaniem? Odpowiedzi poszukiwano w psychologii już od lat siedemdziesiątych XX wieku, gdy zaobserwowano nieracjonalnie silny sprzeciw ludzi wobec budowania elektrowni atomowych, przy jednoczesnym akceptowaniu przez nich zagrożeń związanych z wykonywaniem zwykłych codziennych czynności, takich jak palenie papierosów czy jazda na rowerze. Efektem tych obserwacji było zaoferowanie paradygmatu psychometrycznego (Fischhoff i in., 1978; Slovic, 1987, 2000; Slovic i in., 1982; Visschers i Siegrist, 2018), który później z powodzeniem stosowano do analizy percepcji ryzyka związanego z paleniem tytoniu (Popova i in., 2018; Slovic, 2001) lub z doświadczaniem kryzysu ekonomicznego (Michel-Kerjan i Slovic, 2010).
Zgodnie z paradygmatem psychometrycznym ludzie w ocenie ryzyka posługują się zbiorem kryteriów psychologicznych, które można ująć w dwie bardziej ogólne kategorie. Pierwsza z nich odnosi się do wiedzy i obeznania (unknown risk), a druga - do emocji (dread risk; Marris i in., 1997; Siegrist i in., 2005; Slovic, 1987, 2000; Zaleśkiewicz i in., 2002). Jeśli chodzi o czynnik poznawczy, to ocena ryzyka wzrasta wtedy, gdy osobista wiedza o ryzyku jest mała, zaufanie do eksperckiej wiedzy o zagrożeniu jest niewielkie, ryzyko wydaje się nietypowe (brakuje obeznania z tym rodzajem ryzyka), a potencjalne skutki ryzyka są odroczone w czasie. W odniesieniu do czynnika afektywnego ocena ryzyka jest wyższa wtedy, gdy ludzie mają niskie poczucie wpływu (kontroli), potencjalne skutki ryzyka wydają się katastrofalne, obcowanie z ryzykiem wywołuje silne reakcje lękowe, zagrożenie może obejmować również przyszłe pokolenia, a jednostka ma poczucie, że naraża się na ryzyko niezależnie od swej woli. Nietrudno zauważyć, że wymienione tu właściwości są charakterystyczne dla sytuacji rozprzestrzeniającej się obecnie pandemii: ludzie mało o niej wiedzą, jest nowa (większość ludzi nie miała osobistego doświadczenia z jakąkolwiek epidemią), eksperci jawnie przyznają, że ich wiedza też jest niepewna, nie jest jasne, czy podejmowanie działań zabezpieczających przyniesie oczekiwany skutek, co obniża poczucie kontroli, negatywne skutki wydają się masowe i katastrofalne (setki tysięcy zgonów w krótkim czasie), a narażenie jest w sposób oczywisty niezależne od woli ("Ja się zabezpieczam, ale inni ludzie, z którymi mam kontakt, zachowują się nierozsądnie i mogą mnie zarazić").
W jednym z wczesnych badań zastosowano podejście psychometryczne do analizy determinant percepcji ryzyka zdrowotnego i finansowego (Holtgrave i Weber, 1993). Stwierdzono w nim, że istotnymi predyktorami percepcji ryzyka zdrowotnego były takie czynniki, jak dobrowolność narażania się, niepokój, nowość, katastrofalność skutków ryzyka oraz poczucie, że rozkład korzyści i zagrożeń nie jest sprawiedliwy. Percepcja ryzyka finansowego była istotnie zależna od takich czynników, jak poczucie kontroli, niepokój i katastrofalność skutków ryzyka. W ostatnich latach analizowanie percepcji ryzyka w omawianym paradygmacie jest stosowane w odniesieniu do słabego zainteresowania ludzi kwestią zagrożeń dla środowiska naturalnego i - jak się wydaje - znaczącego niedoszacowywania ryzyka zmian klimatycznych (van der Linden, 2017; Weber i Stern, 2011). Negatywne skutki zmian klimatu są odroczone w czasie ("Negatywne oddziaływanie smogu ma charakter chroniczny"), słabo poddają się obserwacji ("Suszy, jak na razie, nie widać"), wydają się możliwe do kontrolowania ("W każdej chwili możemy wstrzymać wydobycie węgla"), nie są nowe ("Od lat toczy się dyskusja na ten temat"). To wszystko sprawia, że ludzie nie podejmują działań, które powinni podejmować, gdyby ich ocena ryzyka zagrożenia dla klimatu była adekwatna do wskaźników obiektywnych (chodzi o takie działania, jak większa oszczędność energii elektrycznej i wody, segregowanie odpadów, unikanie palenia węglem, mniej intensywne podróżowanie i tym podobne). Co prawda badań na temat percepcji ryzyka zachorowania w czasie pandemii prowadzonych w tym paradygmacie jak dotąd nie ma, ale można sądzić, że psychologiczny mechanizm szacowania ryzyka jest tutaj podobny. Negatywne skutki pandemii są odroczone w czasie ("Zarażamy się teraz, ale chorujemy później"), słabo poddają się obserwacji ("Wirusa nie widać - widać efekty działań decydentów"), wydają się możliwe do kontrolowania ("Naukowcy opracowują lek i szczepionki"), nie są nowe ("To nie pierwsza pandemia na świecie"). Ryzyko zachorowania wydaje się niewielkie, więc nie ma sensu przejmować się restrykcjami.
1.6.3 SPECYFICZNE EFEKTY LĘKU I WIEDZY W PERCEPCJI RYZYKA
Dualny, poznawczo-afektywny model percepcji ryzyka, oferowany przez paradygmat psychometryczny, uwzględnia znaczenie wiedzy i lęku. Na ważną rolę tych dwóch czynników w spostrzeganiu ryzyka wskazują też badania prowadzone poza nurtem tego paradygmatu (np. Zaleśkiewicz i in., 2020). Lerner i Keltner (2000, 2001) proponują, by wpływ lęku na spostrzeganie ryzyka interpretować w kontekście doświadczania niepewności. Konfrontacja z ryzykiem oznacza, że nie jest pewne, jakie będą skutki podejmowanego działania (Grupe i Nitschke, 2013). Niepewność wywołuje stan lękowy, a doświadczanie lęku sprzyja narastaniu poczucia niepewności, więc mamy tu do czynienia ze wzajemnym oddziaływaniem obu czynników. Lerner i Keltner (2001) wykazali, że osoby, u których w eksperymencie wzbudzono stan lęku, deklarowały (w porównaniu z grupą, u której wzbudzono złość), że doświadczały większej niepewności i słabszego poczucia wpływu, oraz formułowały bardziej pesymistyczne oceny ryzyka. Co więcej, poczucie kontroli było mediatorem zależności między lękiem a percepcją ryzyka w taki sposób, że silniejszy lęk wiązał się ze słabszym przekonaniem o posiadaniu wpływu, które z kolei było powiązane z szacowaniem ryzyka jako wyższego.
Zgodnie z różnymi modelami opisującymi specyficzną rolę emocji w procesie oceny i podejmowania ryzyka (Bechara i Damasio, 2005; Lempert i Phelps, 2013; Loewenstein i in., 2001; Lerner i in., 2015; Mohr i in., 2010; Parrott, 2017; Pfister i Böhm, 2008; Zaleśkiewicz i Traczyk, 2020) emocje pozostają w obustronnej zależności z poznawczą oceną ryzyka, a to oznacza, że doświadczanie silnego afektu może się przyczyniać do zniekształceń w szacowaniu prawdopodobieństw i wielkości konsekwencji. Na przykład ludzie, w których rozwój epidemii wzbudza silny niepokój, mogą nieadekwatnie reagować na informacje o obiektywnym poziomie zagrożenia. Rzeczywiście, badania prowadzone w ostatnich kilkunastu latach dowiodły, że wrażliwość na zmiany prawdopodobieństwa spada, gdy jednostka doświadcza silnego lęku (Pachur i in., 2014; Petrova i in., 2014; Rottenstreich i Hsee, 2001). Rottenstreich i Hsee (2001) odkryli, że ludzie byli gotowi zapłacić porównywalne kwoty za możliwość uniknięcia nieprzyjemnego bodźca wywołującego silny lęk, niezależnie od tego, czy prawdopodobieństwo jego zaistnienia wynosiło 1%, czy 99%. Gdy nieprzyjemny bodziec nie wzbudzał intensywnych emocji, opłata za jego uniknięcie była znacząco wyższa, gdy prawdopodobieństwo jego zaistnienia wynosiło 99% (w porównaniu z warunkiem, w którym to prawdopodobieństwo było równe 1%), co oznacza, że reakcja ludzi była wtedy bardziej racjonalna niż w warunku doświadczania lęku. Jak twierdzą Petrova, Garcia-Retamero i Catena (2016), kiedy doświadczamy silnych emocji, wydajemy się kierować ogólną heurystyką "zabezpieczanie się zawsze jest dobre", co jednak oznacza, że w niektórych sytuacjach ryzyko jest przeszacowane, a działanie ochronne ma postać fałszywego alarmu. Gdyby odnieść ten przykład do kontekstu zagrożenia epidemicznego, można by powiedzieć, że nawet kiedy zakres jego oddziaływania jest obiektywnie niewielki, ale wzbudza ono silny lęk, to będą podejmowane nieadekwatne działania zabezpieczające (na przykład całkowita izolacja społeczna), mające olbrzymie negatywne skutki ekonomiczne.
Drugim psychologicznym filarem, na którym wspiera się proces percepcji ryzyka, jest poznawczy filar wiedzy. Im mniej o czymś wiemy, im gorzej coś rozumiemy, im słabiej coś poznaliśmy w przeszłości, tym bardziej ryzykowne to coś nam się wydaje (March, 1997; Sjöberg, 2000, 2001; van der Linden, 2015). Jeśli dotychczas nie mieliśmy osobistych doświadczeń z zagrożeniem epidemicznym i mamy niewielką wiedzę na jego temat (co przecież jest powszechne), to tym bardziej będziemy skłonni spostrzegać je jako niebezpieczne. Ale w kontekście spostrzegania ryzyka znaczenie ma nie tylko wiedza ogólna o jakiejś dziedzinie (na przykład o zdrowiu, środowisku naturalnym lub ekonomii), lecz także biegłość obliczeniowa czy statystyczna (numeracy) i biegłość w zakresie kalkulacji finansowych (financial literacy). Biegłość obliczeniowa polega na poprawnym rozumieniu pojęć numerycznych i probabilistycznych oraz na poprawnym nimi operowaniu (Cokely i in., 2012; Galesic, 2010; Lipkus i in., 2001; Peters i Bjalkebring, 2015). Natomiast biegłość w zakresie kalkulacji finansowych to zdolność rozumienia podstawowych pojęć finansowych i ryzyka finansowego, z jakim jesteśmy konfrontowani na rynku (Hung i in., 2009; Huston, 2010; Klapper i Lusardi, 2015). Dane empiryczne zgromadzone w różnych krajach świadczą o tym, że średnie wyniki w zakresie obu rodzajów biegłości są niskie. Jeśli chodzi o biegłość obliczeniową, to nieco ponad 50% osób (N = 2379, 14 krajów z trzech kontynentów) osiąga co najwyżej drugi kwartyl poprawnych odpowiedzi (Cokely i in., 2012). Lusardi i Mitchell (2013) podają, że tylko jedna trzecia badanych osób jest w stanie poprawnie rozwiązać wszystkie trzy zadania mierzące biegłość finansową, a największe trudności sprawia badanym poprawne rozpoznanie, że ryzyko finansowe jest tym większe, im słabiej jest zdywersyfikowany portfel inwestycyjny. Łatwo zatem przewidzieć, że w warunkach kryzysu finansowego lub recesji ekonomicznej konsumenci będą mieli spore problemy z odpowiednim oszacowaniem tego, z jak dużym ryzykiem mają do czynienia i jakie działania powinni w związku z tym podjąć.
1.6.4 PERCEPCJA RYZYKA A PODEJMOWANIE DZIAŁAŃ ZABEZPIECZAJĄCYCH
Wydaje się oczywiste, że percepcja ryzyka powinna się wiązać z podejmowaniem określonych działań ochronnych lub ich unikaniem. Można się spodziewać, że gdy spostrzegane ryzyko rośnie, ludzie będą się starali jakoś zabezpieczyć (na przykład, gdy wzrasta spostrzegane ryzyko wzrostu cen w warunkach epidemii, ludzie zaczynają gromadzić zapasy), a gdy spostrzegane ryzyko maleje, działania ochronne będą się wydawały mniej niezbędne (na przykład, gdy spostrzegane ryzyko zarażenia wirusem spada, ludzie będą bardziej niechętnie nosić maski i rzadziej odkażać ręce). W jednym z badań (Ferrer i in., 2018) sprawdzano, czy percepcja ryzyka dla zdrowia wiąże się z motywacją do podejmowania działań zabezpieczających. Autorzy tego badania stwierdzili, że motywacja była istotnie i dodatnio powiązana ze spostrzeganiem ryzyka zarówno w kategoriach emocjonalnych, jak i probabilistycznych. Im bardziej osoby badane były przekonane, że zaistnienie zagrożenia jest wysoce prawdopodobne, i w im większym stopniu tego zagrożenia się obawiały, tym bardziej były skłonne angażować zasoby i wysiłek w zabezpieczenie się.
Jakkolwiek dane empiryczne wydają się potwierdzać istnienie zależności między szacowaniem ryzyka i motywacją do działania, w psychologii od dawna wiemy, że postawy czy intencje nie zawsze są ściśle skorelowane z rzeczywistymi zachowaniami (np. Sheeran i Webb, 2016). Nawet wtedy, gdy ludzie sami oceniają ryzyko jako wysokie, mogą nie podejmować zachowań ochronnych, ponieważ inni tego nie robią, co oznacza, że w relację między intencjami i działaniem jest uwikłany czynnik społeczny (na przykład konformizm). Dlatego ważne jest ustalenie tego, czy (i jak silna) zachodzi relacja między percepcją ryzyka i angażowaniem się w działania zabezpieczające. To zagadnienie wydaje się szczególnie istotne w kontekście spostrzegania ryzyka dla zdrowia i uruchamiania zachowań ochronnych w tym zakresie (na przykład percepcja ryzyka dla zdrowia a gotowość poddania się szczepieniu ochronnemu; Ferrer i Klein, 2015).
Badań, w których próbowano odkryć związek między percepcją ryzyka (przede wszystkim ryzyka związanego z zagrożeniem dla zdrowia) i podejmowaniem działań ochronnych, jest stosunkowo dużo, ale ich wyniki nie są jednoznaczne. Dlatego w tym kontekście warto się odwołać do metaanaliz, w których wnioski formułuje się na podstawie większej liczby badań. W jednej z metaanaliz tego rodzaju sprawdzono relację między spostrzeganiem ryzyka zdrowotnego i podejmowaniem działania zabezpieczającego, polegającego na poddaniu się szczepieniu (Brewer i in., 2007). Analiza była oparta na 34 badaniach, w których uczestniczyło łącznie prawie 16 tysięcy osób, i ujawniła, że (1) ludzie, którzy spostrzegają ryzyko zachorowania jako wyższe, z większym prawdopodobieństwem się zaszczepią; (2) ludzie, którzy są bardziej przekonani, że sami są podatni na zachorowanie, z większym prawdopodobieństwem poddadzą się szczepieniom ochronnym; (3) ludzie, którzy spostrzegają potencjalne skutki zachorowania jako poważniejsze, również z większym prawdopodobieństwem przyjmą szczepionkę ochronną.
Badania nad związkiem między percepcją ryzyka i zachowaniem na ogół opierają się na analizach korelacyjnych, więc nie można ich interpretować w kategoriach przyczynowo-skutkowych. Interesujące zatem byłoby sprawdzenie, czy podejmowanie interwencji polegających na zmianie sposobu spostrzegania ryzyka może mieć wpływ na zmianę zachowań ochronnych. Na przykład, czy spowodowanie, by ludzie, którzy nie przestrzegają zasad bezpieczeństwa podczas epidemii, zmodyfikowali swoje zachowanie, może się dokonać poprzez podwyższenie ryzyka spostrzeganego przez te osoby? Metaanalizę odpowiadającą na te pytania przeprowadzili Sheeran, Harris i Epton (2014). Analiza objęła zbiór badań opublikowanych w 208 artykułach i ujawniła, że podniesienie świadomości ludzi w zakresie ich osobistej podatności na zagrożenie dla zdrowia miało pozytywny wpływ zarówno na intencje, jak i na zachowania. Co ciekawe, okazało się, że efekt interwencji był silniejszy, gdy oddziaływała ona nie tylko na spostrzeganie ryzyka, lecz także na odczuwane emocje, co pozostaje spójne z omówionym wcześniej dualnym, poznawczo-emocjonalnym modelem ryzyka (zob. też Slovic i Peters, 2006). Najsilniejsze efekty zaobserwowano przy takich interwencjach, które obejmowały nie tylko podnoszenie świadomości ludzi w zakresie wielkości zagrożenia, lecz także zwiększanie poczucia własnej skuteczności. Wydaje się zatem, że decydenci są najbardziej skłonni postępować w sposób racjonalny (na przykład stosować się do zasad izolacji społecznej podczas zagrożenia epidemicznego, a także wkładać maski ochronne i często poddawać się procedurom dezynfekującym), gdy żywią przekonanie, że zagrożenie jest poważne, oraz gdy mogą zaobserwować skuteczność podejmowanych przez siebie działań.
1.7 PROCESY DECYZYJNE W SYTUACJI ZAGROŻENIA
Wpływ stanów afektywnych na elementarne procesy poznawcze przekłada się na złożone procesy poznawcze, takie jak wydawanie sądów i podejmowanie decyzji. Podstawowym normatywnym modelem wydawania sądów i podejmowania decyzji, mającym swe źródło w filozofii, logice i praktyce sądowej, jest wielokryterialna teoria użyteczności (MAUT; Keeney i Raiffa, 1976), która zakłada, że racjonalne sądy i decyzje to te wydane lub podjęte na podstawie wszystkich dostępnych informacji, a każda porcja informacji ma wpływ na końcowy sąd lub decyzję proporcjonalnie do swojej wagi. Kiedy jednak obecne są wcześniej opisane zjawiska (lęk, odczuwanie niepewności i tak dalej), których wspólnym mianownikiem jest wysoka selektywność procesów poznawczych, taki sposób formułowania sądów i podejmowania decyzji jest utrudniony w sytuacji zagrożenia. Badania pokazują, że pod wpływem lęku dochodzi do uproszczenia reguł decyzyjnych, jakimi kierują się decydenci - w sytuacjach wywołujących niepokój ludzie nie rozpatrują wszystkich możliwości i podejmują decyzję, opierając się na pojedynczych, najbardziej istotnych wskazówkach decyzyjnych (Keinan, 1987; Lewinsohn i Mano, 1993; Mano, 1992; Wichary i in., 2016). Dochodzi również do skrócenia perspektywy czasowej - ludzie podejmują decyzje, biorąc pod uwagę krótszy horyzont czasowy. Na przykład częściej preferują mniejsze zyski natychmiastowe od zysków większych, ale odroczonych (Gray, 1999; Lempert i Phelps, 2016). Oznacza to, że w sytuacji zagrożenia epidemicznego ludzie będą się zachowywać w taki sposób, żeby osiągnąć zyski krótkoterminowe, zapewnić sobie poczucie bezpieczeństwa tu i teraz zamiast później - czyli na przykład przeznaczyć zaoszczędzone pieniądze na zakup ogródka działkowego zamiast je odłożyć na emeryturę. Przy podejmowaniu takich decyzji będą się również opierać na wybiórczej analizie przesłanek, co wprawdzie może prowadzić do błędów i poczucia żalu postdecyzyjnego, ale zapewnia poczucie redukcji napięcia emocjonalnego związanego z przetwarzaniem nadmiernej ilości informacji.
Formułując takie wnioski, trzeba pamiętać, że istnieją wyraźne różnice indywidualne w podejmowaniu decyzji, związane z wiekiem, płcią, osobowością, czynnikami motywacyjnymi i afektywnymi. Czynniki te modyfikują efekty ogólne, czyli sprawiają, że u jednych osób opisane zjawiska zachodzą w znacznym stopniu, a u innych - w mniejszym. Podstawowym czynnikiem wpływającym na procesy podejmowania decyzji i modyfikującym efekty na przykład stresu jest płeć biologiczna. Wynika to przede wszystkim ze związków płci biologicznej z problemami regulowania emocji (van den Bos i in., 2013). Wiele badań wykazało, że w populacji ogólnej mężczyźni są bardziej skłonni do podejmowania ryzyka niż kobiety (Byrnes i in., 1999). Prace przeglądowe (np. van den Bos i in., 2013) ugruntowują ten pogląd. Zależność tę widać w badaniach laboratoryjnych, ale także w statystykach więziennych (Guerino i in., 2011). Niektóre badania pokazują również, że płeć moderuje wpływ stresu na skłonność do ryzyka - na przykład badania Lighthall i współpracowniczek (2009) wykazały, że pod wpływem zagrożenia skłonność do ryzyka wzrasta u mężczyzn, a maleje u kobiet. Skłonność do upraszczania strategii decyzyjnych pod wpływem silnych emocji i stresu też może być moderowana przez płeć - wyniki niektórych badań pokazują, że u mężczyzn związek między pobudzeniem i skłonnością do stosowania prostych reguł decyzyjnych jest silniejszy niż u kobiet (Wichary i in., 2016). Ogólnie wyniki te sugerują, że zagrożenie pandemią będzie związane u mężczyzn ze zwiększoną skłonnością do podejmowania ryzyka i podejmowania decyzji w uproszczony sposób, natomiast u kobiet - ze zmniejszoną skłonnością do ryzyka, a ponadto nie wpłynie na złożoność procesów decyzyjnych.
Wiek również wywiera wpływ na procesy decyzyjne. W związku z tym, że ograniczenia poznawcze pogłębiają się z wiekiem (Salthouse, 2011), osoby starsze mają tendencję do częstszego stosowania prostych heurystyk decyzyjnych niż osoby młodsze (Keane i Thorp, 2016; Mata i in., 2007). Efekty te może kompensować przyrost wiedzy, który następuje wraz z wiekiem, ale dotyczy to jedynie określonych dziedzin, w których wiedza danej osoby wzrasta. Wraz z wiekiem spada też skłonność do podejmowania ryzyka (Josef i in., 2016; Mata i in., 2011, 2016). Osoby starsze są zatem mniej skłonne do podejmowania ryzyka niż osoby młodsze. Ponadto wiek moderuje wpływ stresu na skłonność do ryzyka (Mather i in., 2009) - stres powoduje zmniejszenie skłonności do ryzyka u osób starszych i zwiększenie skłonności do ryzyka u osób młodszych. W sytuacji pandemii koronawirusa powinno się to przełożyć na większą skłonność do nieprzestrzegania zaleceń medycznych przez ludzi młodych niż przez osoby starsze. Nasilenie zagrożenia (na przykład wzrost liczby zachorowań, druga fala zachorowań) powinno te tendencje pogłębić. Jednocześnie z badań Czarnek i współpracowników (2019, 2020) wynika, że osoby starsze dużo lepiej niż osoby młodsze potrafią sobie radzić w sytuacjach złożonych poznawczo (mimo oczywistego spadku poziomu funkcjonowania poznawczego w tej grupie), ale tylko wtedy, gdy sytuacja dotyczy ich bezpośrednio. Może to oznaczać, że w sytuacji pandemii to właśnie osoby starsze, bardziej narażone na chorobę niż osoby młode, będą stosowały optymalne strategie decyzyjne.
Płeć i wiek są zmiennymi demograficznymi, które dobrze widać z zewnątrz - to ich przewaga nad pozostałymi moderatorami (czynnikami modyfikującymi, które trzeba mierzyć przy użyciu specjalnych narzędzi). W związku z tym można wykorzystać te zmienne do przewidywania zachowań bez konieczności pomiaru ukrytych zmiennych psychologicznych - zmienne te można na przykład wykorzystać do lepszej kalibracji wielkoskalowych modeli rozprzestrzeniania się epidemii.
Na procesy poznawcze i procesy decyzjne wpływają także cechy temperamentu i osobowości, moderując wpływ zagrożenia na te procesy. Lauriola i współpracownicy (2014) w obszernej metaanalizie badań laboratoryjnych konkludują, że impulsywność i poszukiwanie doznań są pozytywnie związane z podejmowaniem ryzyka. Podobnie Josef i współpracownicy (2016) w artykule przeglądowym pokazują pozytywne związki między skłonnością do ryzyka a otwartością na doświadczenie i ekstrawersją, a także związki negatywne z neurotyzmem i ugodowością. Oznacza to, że osoby impulsywne, towarzyskie i poszukujące nowych wrażeń mają większą skłonność do podejmowania ryzyka, a osoby ugodowe i skłonne do reagowania lękiem wykazują dużo słabszą gotowość do podejmowania ryzykownych działań.
Czynniki motywacyjne również mają związek z przebiegiem procesów poznawczych i decyzyjnych. Szczególną rolę odgrywa tu motywacja epistemiczna, czyli motywacja do zdobywania wiedzy i posiadania określonego obrazu (modelu poznawczego) sytuacji, która przejawia się jako potrzeba domknięcia poznawczego (Kruglanski i Webster, 1996; Kossowska, 2005; Webster i Kruglanski, 1994). Osoby o wysokim nasileniu tej motywacji mają tendencję do upraszczania procesów decyzyjnych (Wichary i in., 2008; Senderecka i in., 2018). Przejawiają także mniejszą skłonność do ryzyka (Schumpe i in., 2017). W sytuacji wzmożonej niepewności pojawiają się jednak paradoksalne efekty tej potrzeby (Kossowska i in., 2018a, 2018b). Wówczas osoby, które zwykle wybierają uproszczony sposób funkcjonowania poznawczego, są skłonne do wytężonej aktywności poznawczej i złożonego przetwarzania informacji. Inne czynniki motywacyjne (na przykład potrzeby fizjologiczne, potrzeba bezpieczeństwa) mogą moderować procesy poznawcze i decyzyjne poprzez zmiany w poziomie pobudzenia, którego efekty są takie same, jak w wypadku silnych stanów afektywnych (lęku, strachu, wstrętu).
Przytoczone wyniki sugerują, że nie powinniśmy oczekiwać jednorodnej reakcji na sytuację zagrożenia u wszystkich osób. Można jednak oczekiwać, że określone subpopulacje - na przykład młodzi mężczyźni versus starsze kobiety - będą zupełnie inaczej reagować na informacje dotyczące zagrożenia. U tych pierwszych na przykład powinniśmy oczekiwać zwiększonej skłonności do łamania regulacji prawnych czy ignorowania zaleceń zdrowotnych, która w dodatku będzie się nasilać wraz ze wzrostem zagrożenia. Z drugiej strony w tej grupie powinniśmy obserwować zwiększoną tendencję do innowacji i inwestycji w ryzykowne przedsięwzięcia gospodarcze pod wpływem zagrożenia.
1.7.1 KOMPROMISY W PODEJMOWANIU DECYZJI
Podejmując decyzje, ludzie czasem znajdują się w sytuacji, w której muszą dokonywać porównań i kompromisów między różnymi wartościami, co może prowadzić do konfliktu decyzyjnego (Weber, Baron i Loomes, 2001). Problem nie jest emocjonalnie dotkliwy, gdy owe porównania dokonują się w obrębie tej samej kategorii wartości, na przykład wybór konsumencki między tańszym produktem w większym opakowaniu a droższym - w mniejszym opakowaniu. Komplikacje o charakterze psychologicznym pojawiają się wtedy, gdy trzeba ważyć słabo porównywalne wartości, na przykład pieniądze i poczucie niepewności, gdy konsument zastanawia się, czy wykupić ubezpieczenie i zapłacić więcej, ale zapewnić sobie spokój, czy zdecydować się na tańsze rozwiązanie, bez ubezpieczenia, ale za cenę przeżywania niepokoju (Frances i in., 1999; Luce i in., 2001; Luce i in., 1999). Jak pokazują wyniki badań, w sytuacjach tego rodzaju ludzie próbują sprowadzić różne wartości do jednej wspólnej waluty, jaką są emocje (Peters i in., 2006; Zaleśkiewicz i Traczyk, 2020). Decydent może sobie najpierw zadać pytanie, jak duże nasilenie pozytywnych lub negatywnych uczuć budzi w nim myśl, że traci pieniądze, czas albo poczucie wpływu, i dopiero wtedy dokonać kompromisowej kalkulacji.
Szczególnie trudna może się okazać konieczność rozstrzygania między takimi wartościami, które wydają się kompletnie nieporównywalne, jak zdrowie i kwestie ekonomiczne (Tinghög i Västfjäll, 2018). Niestety, sytuacja pandemii wielokrotnie stawia ludzi przed podobnymi dylematami (Sokołowska i Zaleśkiewicz, 2020). Na przykład, czy zamknąć firmy (izolacja społeczna) za cenę wzrostu bezrobocia i obniżania wynagrodzeń; czy zablokować import tanich produktów z krajów, w których panuje epidemia, godząc się na wzrost cen; czy zamknąć szkoły i uczelnie, by osłabić tempo rozprzestrzeniania się wirusa, w zamian za pogorszenie jakości nauczania i odcięcia pewnej grupy uczniów od dostępu do kształcenia? Przed tego rodzaju dylematami, w których trzeba zestawiać ze sobą wartości materialne i zdrowotne, stają decydenci na szczeblu organizacyjnym (na przykład rządy), ale też pojedynczy obywatele (czy zwolnić się z firmy, w której szef zmusza pracowników do przebywania na terenie zakładu pracy pomimo zagrożenia epidemicznego?).
Beattie i Barlas (2001) podsumowali badania na temat konfliktów w podejmowaniu decyzji i zaproponowali listę czynników, które można traktować jako predyktory trudności w podejmowaniu decyzji - trudności wynikających z konieczności dokonywania kompromisów: (1) poziom niepewności (trudność wzrasta wraz z narastaniem niepewności); (2) ważność konsekwencji (kompromisy są tym trudniejsze, im większą wagę decydent przykłada do spodziewanych konsekwencji); (3) podobieństwo między alternatywnymi możliwościami do wyboru (kompromisy są szczególnie trudne wtedy, gdy trzeba ze sobą zestawiać wartości z różnych kategorii, takie jak zdrowie i ekonomia); (4) obecność czynników moralnych (trudność kompromisu rośnie, gdy wkracza on w sferę moralności - na przykład, czy w czasie pandemii zrezygnować z zakupu dużej liczby bardzo drogich respiratorów, gdy nie ma pewności, czy po wygaśnięciu pandemii będą one jeszcze potrzebne); (5) materialny lub niematerialny charakter porównywanych wartości (kompromisy są znacznie trudniejsze i bardziej obciążające emocjonalnie, gdy wymagają zestawiania ze sobą wartości materialnych i niematerialnych, takich jak przyjaźń lub wolność versus pieniądze).
Z najbardziej skrajnym przypadkiem niechęci ludzi do dokonywania kompromisów mamy do czynienia wtedy, gdy w jednym dylemacie decyzyjnym kumuluje się jednocześnie kilka spośród wymienionych wcześniej czynników lub gdy ludzie są przekonani, że jakiś rodzaj wartości (na przykład życie, zdrowie lub wolność) w ogóle nie ulega porównaniom ani jakimkolwiek kompromisom. W naukach społecznych mówimy wówczas, że ludzie traktują tego rodzaju wartości jak wartości uświęcone (sacred values; Tetlock, 2003). Możliwość poddawania tych wartości procedurze ważenia jest traktowana jako naruszenie tabu (Chorsu i in., 2018; Daw i in., 2015; Fiske i Tetlock, 1997; Harel i Porat, 2011; Tetlock i in., 2000) lub jako transakcja zakazana (repugnant transaction; Leuker i in., 2020; Roth, 2007, 2015). W czasie pandemii silne emocje, przybierające postać oburzenia, były reakcją na doniesienia medialne, że politycy w niektórych krajach nie wprowadzili ścisłej izolacji (co zwiększało prawdopodobieństwo zachorowania i ewentualnej śmierci osób bardziej narażonych, na przykład w starszym wieku), by w ten sposób spowodować szybsze uodparnianie się ludzi młodszych albo, co gorsza, ochronić pewne wartości ekonomiczne (na przykład nie doprowadzić do gwałtownego wzrostu bezrobocia).
W jednym z najnowszych projektów empirycznych dotyczących psychologii transakcji zakazanych Leuker i współpracownicy (2020) wykazali, że poczucie niestosowności pewnych kompromisów (transakcji) wiąże się z pięcioma czynnikami: (1) oburzeniem moralnym (obserwowanie zakazanych transakcji budzi obrzydzenie i obniża empatyzowanie z ludźmi, którzy się w te transakcje angażują); (2) potrzebą regulacji (niechęć wobec transakcji, w których brak odpowiednich regulacji prawnych wystawia jedną ze stron na bardzo wysokie ryzyko); (3) spostrzeganą niewspółmiernością (poczucie, że pewnych wartości nie da się wyrazić w innych wartościach, na przykład pieniężnych, i że skale, na jakich wyrażane są te wartości, wzajemnie sobie nie odpowiadają, bo przecież nie można wyznaczyć ceny za to, by zawrzeć związek małżeński z kobietą); (4) poczuciem wyzysku, wykorzystania (przekonanie, że dokonywanie kompromisów między różnymi wartościami uprzedmiotawia jedną ze stron transakcji); i (5) nieznanym ryzykiem (nie jest jasne, czy transakcja nie spowoduje długoterminowego zagrożenia dla przyszłych pokoleń). Przywołani autorzy odkryli też, że w pięciu następujących przypadkach dokonywanie kompromisów między wartościami (przeprowadzanie transakcji) wzbudzało najsilniejszy opór: handel bronią, zatrudnianie dzieci, handlowanie prawami wyborczymi, wyznaczanie ceny za pannę młodą i sprzedawanie praw do polowania na gatunki zagrożone wyginięciem. Prawdopodobnie dlatego niektóre decyzje podejmowane w sytuacji pandemii wzbudzały tak duży opór społeczny.
Interesujące wydaje się także rozpatrzenie behawioralnych, a nie tylko poznawczych i emocjonalnych skutków stawiania ludzi przed koniecznością dokonywania niechcianych lub - w ich przekonaniu - niedopuszczalnych kompromisów (których ludzie jednak muszą dokonywać w stanie zagrożenia). Zarówno starsze, jak i nowsze badania (Beattie i in., 1994; Gordon-Hecker i in., 2017) ujawniają, że w takich sytuacjach ludzie przyjmują postawę awersywną i starają się w ogóle uniknąć samodzielnego podejmowania decyzji (na przykład odraczają decyzję w czasie albo próbują przerzucić odpowiedzialność za podjęcie decyzji na kogoś innego). Mogą też dokonywać rozmaitych racjonalizacji, próbując na przykład zdeprecjonować wartość jednego z dóbr, których dotyczy kompromis, do czego powszechnie uciekali się zbrodniarze podczas II wojny światowej, podając w wątpliwość wartość życia przedstawicieli narodu żydowskiego (Arendt, 2010). Gordon-Hecker i współpracownicy (2017) udowodnili ponadto, że kiedy ludzie mają poczucie, iż dokonywany przez nich wybór narusza regułę sprawiedliwego podziału zasobów, to wolą nawet zniszczyć zasób niż zaakceptować naruszenie tego rodzaju, co z perspektywy normatywnej wydaje się kompletnie nieracjonalne.
Decyzje wymagające kompromisu między różnorodnymi wartościami w sytuacji pandemii oczywiście są nieuniknione. Tym bardziej decydenci powinni znać ich mechanizmy i zdawać sobie sprawę z ich odbioru społecznego. To ważne, by móc je właściwie komunikować społeczeństwu i łagodzić negatywne emocje, a także opór społeczny, jaki ze sobą niosą.
1.8 ZAUFANIE DO EKSPERTÓW
Przy podejmowaniu decyzji ludzie sięgają do zewnętrznych źródeł informacji w przypadkach dwojakiego rodzaju: (1) gdy mają do czynienia z nadmiarem informacji i nie są w stanie ich przetworzyć; (2) gdy brakuje im informacji lub gdy nie rozumieją tych informacji, które już posiadają (Payne i Bettman, 2004). Kontekst pandemii wydaje się odpowiadać tej drugiej możliwości. Dla większości ludzi (w tym dla specjalistów) wciąż nie jest jasne, jakie dokładnie są mechanizmy zagrożenia oraz jakie mogą być jego długoterminowe konsekwencje. Dotyczy to zarówno kwestii medycznych (na przykład pełne spektrum symptomów nie jest dobrze rozpoznane), jak i ekonomicznych (trudno jednoznacznie przewidzieć wpływ pandemii na takie zjawiska, jak bezrobocie czy inflacja). Jednym ze źródeł wiedzy, do których odwołują się decydenci, są eksperci (Bonaccio i Dalal, 2006; Shanteau, 1992; Sniezek i in., 2004; Soll i Larrick, 2009; Yaniv, 2004). Aby zdobyć informacje dotyczące zagrożeń związanych z wirusem SARS-CoV-2, można się zwrócić do epidemiologów bądź lekarzy, natomiast danych o gospodarczych konsekwencjach pandemii można oczekiwać od ekonomistów i analityków finansowych. Osoby, które nie mają odpowiedniego wykształcenia, mogą jednak napotkać poważny problem: jak rozpoznać, kto rzeczywiście jest ekspertem, a kto nim nie jest? W czasach powszechnej dostępności internetu w każdej chwili możemy pozyskać informacje dowolnego rodzaju, ale często nie potrafimy ocenić ich wiarygodności. Wpisanie w przeglądarkę Google hasła "coronavirus" przynosi niemal 3 miliony wyników (dane na dzień 12.06.2020).
Jak twierdzi w swojej teorii naiwnego poznania Kruglanski (1989, 2012), jesteśmy gotowi podejmować decyzje tylko na podstawie rekomendacji takich ekspertów, których spostrzegamy jako rzetelnych i godnych zaufania. Dlatego kwestia dobrego rozpoznania czynników wyznaczających wiarygodność danego eksperta wydaje się niezmiernie ważna. Ponieważ w swoich ocenach często kierujemy się intuicją i przeczuciem (gut feelings), a nie systematyczną analizą (Gigerenzer, 2008; Gilovich i in., 2002; Kahneman, 2003), możemy popełniać błędy obniżające jakość decyzji. W omawianym tu kontekście owe błędy będą dotyczyć ocen rzetelności rekomendacji eksperckich i poprawnego zidentyfikowania źródła wiedzy jako źródła eksperckiego, a nie źródła typu fake knowledge lub fake science (Hopf i in., 2019).
Jeden z błędów oceniania autorytetu eksperckiego wiąże się z tym, że ludzie, którzy nie są fachowcami w danej dziedzinie, dążą do potwierdzania własnych sądów i opinii (Lord i in., 1979; Vallone i in., 1985), co sprawia, że popełniają błąd konfirmacji (Baron, 2006; Nickerson, 1998) albo błąd egocentrycznego dyskontowania informacji pochodzących z zewnętrznych źródeł - przepuszczania ich przez filtr osobistych przekonań (Yaniv, 2004; Yaniv i Kleinberger, 2000; Yaniv i Milyavsky, 2007). Ogólnie rzecz biorąc, w takim wypadku możemy mówić o efekcie umotywowanego rozumowania, czyli o takim przetwarzaniu informacji, żeby stały się one zgodne z celami jednostki (Haidt, 2012; Kunda, 1987, 1990; Lundgren i Prislin, 1998; Mercier i Sperber, 2011; Molden i Higgins, 2005). Udowodniono empirycznie, że argumenty niezgodne z czyimś systemem przekonań są przetwarzane dłużej, poddane bardziej dogłębnej analizie i spostrzegane jako słabsze niż argumenty z tym systemem zgodne (Ditto i Lopez, 1992). Można zatem oczekiwać, że również argumenty przytaczane przez ekspertów będą oceniane niejednakowo, w zależności od tego, czy okażą się zgodne z osobistymi przekonaniami jednostki, czy nie. Innymi słowy, ludzie będą skłonni przypisywać większą wiarygodność specjalistom potwierdzającym ich własne opinie, co oczywiście może powodować poważne zniekształcenia w podejmowaniu decyzji (Raviv i in., 1993; Zaleśkiewicz i Gąsiorowska, 2018, 2020; Zaleśkiewicz i in., 2016). Jeśli ktoś jest przekonany, że zagrożenie epidemiczne jest bardzo duże i spowoduje ono poważne konsekwencje społeczne, to będzie bardziej ufać tym ekspertom, którzy głoszą podobną opinię, przy jednoczesnym dyskredytowaniu rekomendacji oferowanych przez specjalistów informujących o niskim prawdopodobieństwie zarażenia się. Z drugiej strony, gdy jakaś osoba wierzy, że zagrożenie nie jest realne, to będzie odrzucać opinie specjalistów wskazujących na wysokie prawdopodobieństwo zarażenia i niechętnie się stosować do zaleceń higienicznych.
Podobne osobliwości przetwarzania wiedzy pochodzącej od ekspertów mogą dotyczyć ocen w sferze gospodarki. Zaleśkiewicz i Gąsiorowska (2018, 2020) badali eksperymentalnie, jak opisane wcześniej mechanizmy psychologiczne działają w odniesieniu do opinii doraców ekonomicznych. Gromadząc dane w Polsce, Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii oraz poddając analizie decyzje dotyczące różnych produktów finansowych (takich jak inwestycje lub ubezpieczenia), autorzy ci odkryli, że oceny autorytetu eksperckiego są silnie skrzywione w kierunku zgodności rekomendacji eksperckich z opiniami samych decydentów. Na przykład, im bardziej ludzie uczestniczący we wspomnianych eksperymentach byli przekonani, że inwestowanie oszczędności na giełdzie jest sensowne i opłacalne, tym lepiej oceniali tych doradców, którzy rekomendowali taki właśnie sposób postępowania. Te dane potwierdzają, że w proces spostrzegania wiarygodności ekspertów jest uwikłane umotywowane myślenie i dążenie do potwierdzania własnych przekonań.
Co więcej, Zaleśkiewicz i Gąsiorowska (2020) wykazali, że efekt umotywowanego myślenia w spostrzeganiu porad eksperckich można wyjaśnić, odwołując się do trzech zjawisk psychologicznych: dążenia do utrzymania poczucia własnej wartości (Greenberg i in., 1986; Hewitt, 2009), przypisywania błędów tym specjalistom, którzy głoszą niewygodne opinie (Pronin i in., 2004; Scopelliti i in., 2015), oraz skłonności do większego ufania takim treściom, których przetwarzanie jest łatwiejsze (Alter i Oppenheimer, 2009; Schwarz i in., 1991). Z kolei Kossowska i współpracownicy (2020a) w serii badań prowadzonych od lutego do lipca 2020 roku w Polsce wykazali, że wprawdzie zaufanie do ekspertów i naukowców w trakcie pandemii wzrosło w porównaniu z sytuacją sprzed pandemii, ale efekt ten wystąpił tylko u osób o poglądach lewicowych bądź liberalnych. Osoby o poglądach prawicowych i konserwatywnych wykazywały niższy stopień zaufania do naukowców, a za ten efekt odpowiedzialne było spostrzeganie naukowców jako przedstawicieli elit. Co więcej, wzrost zaufania do naukowców wiązał się z bardziej pozytywnymi postawami wobec szczepień oraz bardziej pozytywną oceną polityki związanej ze szczepieniami. Badania te pokazują, jak niszczące dla zachowań prozdrowotnych są hasła wymiany elit i pokazywanie ekspertów jako przedstawicieli grup skorumpowanych i motywowanych interesem własnym, a nie dobrem wspólnym. Te wyniki są analogiczne do tych uzyskiwanych w USA, choć linia podziału politycznego w USA nie dotyczy wymiaru elity versus zwykli ludzie, ale spostrzegania naukowców jako osób o poglądach liberalnych, pracujących w instytucjach hołdujących wartościom liberalnym (Confi i in., 2018).
W kontekście poznawczych i społecznych efektów towarzyszących radzeniu sobie przez ludzi z interpretowaniem zagrożenia epidemicznego można by powiedzieć, że ludzie będą przypisywać większą wiarygodność tym ekspertom medycznym i ekonomicznym, których opinie są zgodne z ich własnymi przekonaniami, ponieważ: (a) informacja niezgodna z opinią własną jest zagrażająca dla samooceny, a człowiek automatycznie dąży do jej obrony; (b) ludzie są naiwnymi realistami, co oznacza, że opisywanie świata w sposób niezgodny z ich wyobrażeniami wydaje im się mało wiarygodne; (c) informacje zaprzeczające opiniom własnym są trudne w przetwarzaniu, a w konsekwencji drastycznie spada gotowość, by im zaufać; (d) identyfikacje ideologiczne są ważną wskazówką epistemiczną. Wydaje się zatem, że adekwatne przewidywanie tego, czy ludzie będą w oczekiwany sposób reagowali na rekomendacje ekspertów w warunkach rozprzestrzeniającej się epidemii (dotyczące na przykład przestrzegania izolacji społecznej, noszenia masek, zamykania firm, w których bezpośrednio obsługuje się klientów, czy unikania spotkań towarzyskich i rodzinnych), wymaga najpierw poznania i zrozumienia tego, co ludzie sami sądzą na ten temat. Innymi słowy, chodzi nie tylko o jasność i siłę przekazu eksperckiego, lecz także o jego zgodność (lub niezgodność) z opiniami obywateli.
1.9 SZCZEPIENIA SPOSOBEM NA RADZENIE SOBIE Z PANDEMIĄ4
W dyskusji nad sposobami radzenia sobie z pandemią COVID-19 nie sposób pominąć problematyki szczepień. Wiemy przecież, że wynalezienie szczepionek jest jednym z największych osiągnięć medycyny. Dzięki szczepionkom możliwe stało się wyeliminowanie lub ograniczenie wielu chorób, które przez lata dziesiątkowały ludzkość. Obecnie jednym z największych wyzwań jest opracowanie skutecznej i bezpiecznej szczepionki przeciwko wirusowi SARS-CoV-2.
Wyścig po tę szczepionkę trwa. Według Światowej Organizacji Zdrowia w tej chwili (to znaczy w momencie pisania tej książki - latem 2020)na całym świecie opracowuje się 176 potencjalnych szczepionek, z czego ponad 30 testuje się na ludziach, a w pracę zaangażowanych jest ponad 200 ośrodków naukowych i komercyjnych ("The New York Times" pisze o 37; Corum i in., 2020). Czy wynalezienie szczepionki pozwoli poradzić sobie z pandemią? Biorąc pod uwagę rosnący w siłę globalny ruch antyszczepionkowy, należy zachować sceptycyzm (Hussain i in., 2018; de Figueiredo i in., 2016). Od kilku lat badacze starają się odpowiedzieć na pytanie o powody owej niechęci do szczepień. Obecnie staje się to tym ważniejsze, że już wiadomo ponad wszelką wątpliwość, iż brak akceptacji programów szczepień skutkuje zwiększonym ryzykiem zachorowania, spadkiem odporności populacji i niebezpieczeństwem skoncentrowania epidemii w krajach mniej rozwiniętych. Oczywiste jest także, że wiedza na temat korzystnych skutków podwyższenia poziomu szczepień w populacji ułatwi przyszłe interwencje medyczne, a tym samym z dużym prawdopodobieństwem uchroni przed wybuchem kolejnej pandemii. Stoffels (2020) zauważył również, że sprzeciw wobec szczepień, w tym wobec przyszłej szczepionki przeciwko SARS-CoV-25, wirusowi wywołującemu COVID-19, może nasilać wybuchy epidemii tej choroby, tak jak działo się to w wypadku odry w roku 2019 (zob. też Taylor, 2019; Lambert, 2019). Przypomnijmy, że ruchom antyszczepionkowym udało się przekonać wielu rodziców do wiary w mit o (rzekomej) szkodliwości skojarzonej szczepionki przeciwko odrze, śwince i różyczce w wielu krajach europejskich. W ślad za spadkiem liczby dzieci zaszczepionych przeciw tym chorobom te właśnie choroby powróciły. Przede wszystkim odra, ponieważ jest niezwykle zakaźna. Dlatego niechęć lub odmowa szczepienia siebie i dzieci została uznana przez WHO (2019) za jedno z dziesięciu największych zagrożeń dla zdrowia na świecie.
Powstaje pytanie, dlaczego nagle okazało się, że wśród nas jest tak wiele osób wątpiących w skuteczność szczepionek. Toczące się na całym świecie dyskusje pokazują, jak bardzo złożona jest odpowiedź na to pytanie (Larson i in., 2014). Po pierwsze, ludzie niewiele wiedzą na temat szczepień, a współczesna wiedza na temat szczepień, rodzajów szczepionek oraz ich możliwych kombinacji jest skomplikowana i wysoce specjalistyczna. Nawet będąc ekspertem, trudno się w tym zorientować. Konieczna jest zatem powszechna edukacja, solidny, prosty przekaz wsparty autorytetem naukowym (zob. rekomendacje CDC, 2018b). Okazuje się jednak, że często informacje podważające bezpieczeństwo szczepionek płyną z samego środowiska medycznego. Głośnym przykładem jest artykuł Andrew Wakefielda i współpracowników, opublikowany w 1998 roku w prestiżowym piśmie "The Lancet", dowodzący związku szczepionki przeciw odrze, śwince i różyczce z autyzmem. Artykuł ten, jak się okazało, prezentujący nieprawdziwe wyniki i wnioski, został wycofany, ale informacje w nim zawarte do dziś rozgrzewają dyskusje nad szkodliwością szczepień. W trwaniu takich mitów nie przeszkadzają niebudzące wątpliwości wyniki badań naukowych. Wysiłki podejmowane w celu ich obalenia okazują się nieskuteczne i często przynoszą skutek odwrotny: zamiast zmniejszającej się liczby osób, które wierzą w owe mity, pojawia się silniejsza polaryzacja opinii publicznej (np. Attwell i Freeman, 2015; Daley i in., 2018). Oznacza to, że jakkolwiek osób dobrze poinformowanych jest coraz więcej, to zwiększa się też liczba tych, które aktywnie odrzucają tę wiedzę. Wiemy również, że nawet najsolidniejsza wiedza na temat szczepień często jest wypaczana, przeinaczana i po prostu zakłamywana. Dezinformacja na ogół błyskawicznie rozprzestrzenia się w mediach społecznościowych, a jej zasięg jest znacznie większy niż zasięg rzetelnej informacji (Chiou i Tucker, 2018). W tej sytuacji nietrudno zwątpić w zasadność, a przede wszystkim w bezpieczeństwo szczepień (Larson i in., 2011). Wzrasta więc liczba osób zdecydowanie odmawiających szczepień, a także tych, które się wahają (Luthy i in., 2009; Opel i in., 2011; Larson i in., 2014). Niechęć do szczepień wzrasta również wśród pracowników służby zdrowia, najbardziej narażonych na kontakt z chorobami (Maltezou i in., 2018). To bardzo niebezpieczne zjawisko.
Wskazuje się na wiele czynników powodujących przyjmowanie negatywnych postaw wobec szczepień. Wiemy na przykład, że ludzie odmawiają szczepień z przyczyn religijnych, naukowych i politycznych (Czarnek i in., 2020c; Kahan, 2017; Lewandowsky i in., 2015; Rutjens i in., 2015). Negatywne postawy wobec szczepień wzmacnia wiara w teorie spiskowe (Hornsey i in., 2018), niski poziom zaufania do służb medycznych i nauki (Yaqub i in., 2014; Kossowska i in., w rewizji), silny lęk przed interwencjami medycznymi, takimi jak zastrzyki, lęk przed chorobą lub wstręt do krwi i igieł (Clay, 2017; Clifford i Wendell, 2016; Hornsey i in., 2018). Niektóre osoby uważają też, że szczepienia zagrażają ich autonomii i wolności wyboru (Rosenberg i Siegel, 2017; Hornsey i in., 2018).
Wielu badaczy uważa, że o ile trudno przekonywać do szczepień osoby przeświadczone, iż szczepienia stanowią większe zagrożenie dla zdrowia i życia niż choroby, o tyle grupą, którą warto się zainteresować, są osoby wahające się (Larson i in., 2014). Osoby niezdecydowane czasami odmawiają niektórych szczepionek, ale zgadzają się na inne, często opóźniają szczepienia, ale często też je akceptują i pozwalają szczepić swoje dzieci, choć same nie są pewne swojej decyzji (Opel i in., 2011; Benin i in., 2006). Za owe wahania odpowiedzialne jest: (1) niskie zaufanie (nie ufaj szczepionce ani dostawcy); (2) samozadowolenie, przekonanie, że się wie lepiej (nie dostrzegaj potrzeby szczepionki, nie doceniaj szczepionki); oraz (3) wygoda (łatwość dostępu do szczepień oraz ich niski koszt; Larson i in., 2014). W marcu 2012 roku została powołana Strategiczna Grupa Doradcza Ekspertów SAGE ds. Szczepień, której zadaniem było zidentyfikowanie czynników sprzyjających niezdecydowaniu co do szczepień (http://www.who.int/immunization/sage/sage, według: vaccine hesitancy apr12/en/). Zauważono bowiem, że determinanty owego wahania są różnorodne. Na przykład w Grecji najważniejszymi czynnikami predykcyjnymi zarówno niedostatecznego, jak i opóźnionego szczepienia dzieci były czynniki społeczno-ekonomiczne, takie jak liczba rodzeństwa i wykształcenie ojca (Danis i in., 2010). Natomiast postawy i przekonania rodziców na temat szczepień okazały się nieistotne pod tym względem. Badania przeprowadzone w Nigerii wykazały, że największy wpływ miały takie czynniki, jak nieobecność matki (kobiety chętniej szczepią swoje dzieci) oraz brak wiedzy na temat wagi szczepień (Babalola i in., 2011). Z kolei badania dotyczące decyzji o szczepieniu skojarzoną szczepionką na odrę, świnkę i różyczkę, przeprowadzone w Wielkiej Brytanii, wykazały, że trudno zidentyfikować jakiś spójny wzorzec, ponieważ na podejmowanie lub niepodejmowanie decyzji o szczepieniu zależnie od wielkości dawki wpływały różne czynniki (Brown i in., 2011). Według SAGE, aby zrozumieć powody wahania, trzeba uwzględnić trzy domeny: (1) wpływy kontekstowe - w tym historyczne, społeczno-kulturowe, środowiskowe, system opieki zdrowotnej oraz czynniki instytucjonalne, gospodarcze lub polityczne; (2) wpływy indywidualne i grupowe - w tym wpływy wynikające z przekonań na temat szczepień, a także wpływ otoczenia społecznego i rówieśniczego na te przekonania; oraz 3) kwestie specyficzne dla szczepionek i szczepień, które są bezpośrednio związane z charakterystyką szczepionki lub z samym procesem szczepienia. Zdaniem ekspertów wszelkie działania zachęcające do szczepień muszą być dopasowane do grupy odbiorców, z uwzględnieniem całego zakresu uwarunkowań społecznych tej grupy.
Przypisy:
1 Ten fragment został przygotowany na potrzeby raportu Duszyński i in. (2020). Zrozumieć COVID-19. Warszawa: PAN.
2 Niektóre fragmenty tej części pochodzą z książki Kossowskiej, Szumowskiej i Szwed Tolerancja w czasach niepewności (2018) i zostały tu zamieszczone za zgodą autorek i wydawcy.
3 W dalszej części książki również używamy pojęć "optymiści" i "pesymiści", co jest oczywiście pewnym uproszczeniem. Kiedy mówimy o optymistach, mamy na myśli osoby, które osiągają wysokie wyniki na skalach mierzących cechę optymizmu, i odwrotnie - pisząc o pesymistach, mamy na myśli osoby, które osiągają niskie wyniki na skalach mierzących tę cechę.
4 W przygotowaniu tego rozdziału pomagała Paulina Szwed.
5 Medyczne aspekty szczepionki na COVID-19 oraz zaawansowanie prac nad nią zostało przedstawione w raporcie Duszyński i in. (2020). Zrozumieć COVID-19. Warszawa: PAN.