Dane oryginału:
What I Learned About Investing from Darwin, Pulak Prasad
Columbia University Press
Copyright @ 2023 Pulak Prasad
All Rights reserved
Opracowanie okładki oryginału i stron tytułowych
Rafał Kapica
Ilustracja na okładce
David Malan/Getty Images
Wydawca
Dorota Siudowska-Mieszkowska
Koordynator ds. redakcji
Renata Ziółkowska
Redakcja
Jadwiga Witecka
Korekta
Bożena Sigismund, Janusz Sigismund
Produkcja
Zuzanna Lebuda
Skład wersji elektronicznej na zlecenie Wydawnictwo Naukowe PWN S.A.: Michał Latusek
Książka, którą nabyłeś, jest dziełem twórcy i wydawcy. Prosimy, abyś przestrzegał praw, jakie im przysługują. Jej zawartość możesz udostępnić nieodpłatnie osobom bliskim lub osobiście znanym. Ale nie publikuj jej w internecie. Jeśli cytujesz jej fragmenty, nie zmieniaj ich treści i koniecznie zaznacz, czyje to dzieło. A kopiując jej część, rób to jedynie na użytek osobisty.
Szanujmy cudzą własność i prawo.
Więcej na www.legalnakultura.pl.
Polska Izba Książki
Copyright ? for the Polish edition by Wydawnictwo Naukowe PWN SA
Warszawa 2024
ISBN 978-83-01-23787-5
eBook został przygotowany na podstawie wydania papierowego z 2024 r. (Wydanie I)
Warszawa 2024
Wydawnictwo Naukowe PWN SA
02-460 Warszawa, ul. Gottlieba Daimlera 2
infolinia 801 33 33 88
www.pwn.pl
Przedmowa do polskiego wydania
Każdy inwestor indywidualny ma dziś dostęp do ogromu informacji, na których może opierać swoje decyzje inwestycyjne. Oprócz informacji mamy też do dyspozycji coraz bardziej nowoczesne narzędzia analityczne, aplikacje transakcyjne, dostęp do mediów i społeczności, które zachęcają nas do aktywnego odważnego inwestowania, podejmowania ryzyka, poszukiwania zysku. Czy ten nadmiar informacji pomaga w inwestowaniu, czy wręcz przeciwnie? Czy słysząc, że inni zainwestowali w akcje znanej spółki, pójdziemy za głosem tłumu, czy za głosem rozsądku i troski o nasz indywidualny cel inwestycyjny?
Nadmiar informacji jest problemem dzisiejszego świata, a utrzymanie diety informacyjnej bywa niejednokrotnie znacznie trudniejsze niż konsekwentne trwanie w utrzymywaniu reżimu kalorii na talerzu. Pulak Prasad, autor niniejszej książki, przekona Cię, że dieta informacyjna to najlepsze, co może spotkać Twój portfel inwestycyjny i że pierwszą umiejętnością do efektywnego inwestowania nie jest umiejętność podejmowania ryzyka, a umiejętność jego unikania. Zobrazuje to, wyjątkowo zgrabnie przeskakując pomiędzy światem finansów a światem natury, pomiędzy ewolucją liczb w arkuszach kalkulacyjnych a tą w naturze.
Autor udowadnia też, jak ciekawe i potrzebne jest łączenie w życiu zawodowym różnych dziedzin nauki. Taki mariaż otwiera nam horyzonty, pozwala spojrzeć szerzej i pomaga znajdować nowe lepsze rozwiązania dla starych problemów. Pulad Prasad spogląda na rynki kapitałowe oczami doświadczonego inwestora, założyciela funduszu Nalanda Capital, jak również oczami Darwina i innych naukowców zafascynowanych teorią ewolucji. Pokazuje jednocześnie, jak istotne jest dla człowieka znalezienie swojej pasji "po godzinach" i jak pozytywnie może ona wpłynąć na całe życie, również to zawodowe.
Niniejsza książka przeprowadzi Cię przez globalny świat rynków kapitałowych, wskaźników inwestycyjnych, oceny wartości spółek, jak również przez wspaniałe doświadczenia naukowe opisujące teorię ewolucji. To książka, po którą sięgasz, szukając wiedzy o inwestowaniu, i którą odkładasz, chcąc sięgnąć po kolejną - dotyczącą teorii ewolucji. To książka, dzięki której schwytasz nowe pomysły na spokojniejsze, długoterminowe inwestowanie w czasach nadmiaru informacji i z uśmiechem na ustach dowiesz się, jak spowodować, żeby lis... zamachał ogonem. Życzę Ci udanej lektury i poszukiwania swojej własnej drogi inwestycyjnej.
Izabela Kozakiewicz-Frańczak
Inicjatorka projektu edukacyjnego Polak Inwestor
CEO iKsync, CEO Fundacji Trampki na giełdzie
VP Fundacji Invest Cuffs
PODZIĘKOWANIA
To ja napisałem tę książkę, ale ja sam jestem wynikiem niezliczonych interakcji i wpływów od chwili mojego narodzenia, z których zdecydowanej większości nie mogę sobie przypomnieć. Jest jednak kilka, które pamiętam i którym poświęcam tę część książki.
Jestem niezwykle wdzięczny świetnemu zespołowi, który tworzy Nalandę - Anandowi Sridharanowi, Ashishowi Patilowi, Ayalur Seshadri, Gauravowi Kothari i Mukundowi Dhondge. Bez nich nie byłoby Nalandy, a więc nie byłoby również tej książki. Na swój odrębny i unikalny sposób uczynili Nalandę tym, czym jest dzisiaj. Genialna sugestia Ananda, aby dodać podsumowanie na końcu każdego rozdziału, sprawiła, że ta książka (mam nadzieję) stała się znacznie bardziej przystępna. Jestem także wdzięczny naszemu personelowi pomocniczemu: Choon San Soh, Christinie Tan, Henriettcie Pereira i Oi Bek Soh za zapewnienie, że pozostajemy skoncentrowani na inwestowaniu (i okazjonalnym pisaniu książek!).
Pomysł na tę książkę zaczął nabierać konkretnych kształtów w chińskiej restauracji w Singapurze w lutym 2020 roku, gdzie spotykałem się z moimi inwestorami (i przyjaciółmi) Lisą Pattis i Markiem Pattisem. Już od momentu założenia Nalandy w 2007 roku, w swoich kwartalnych listach wykorzystywałem analogie i czerpałem wskazówki inwestycyjne z teorii ewolucji. Jednak napisanie całej książki to zupełnie inna sprawa niż pisanie krótkich przemyśleń w liście. Wiedziałem, że będzie to długa i mozolna podróż. Wątpię, czy ta książka ujrzałaby światło dzienne bez początkowego wsparcia i wskazówek od Lisy i Marka.
Wszyscy potrzebujemy odrobiny szczęścia w życiu - moje przyszło w postaci mojego wnikliwego i kompetentnego agenta Johna Williga. Kiedy pierwszy raz się z nim skontaktowałem, John nie miał pola do popisu, ponieważ miałem wtedy napisany tylko jeden rozdział (rozdział 7). Na szczęście, to nie zniechęciło Johna. Dzięki swojej ogromnej cierpliwości i wytrwałości, John pomógł mi przygotować propozycję książki, której nigdy nie udałoby mi się napisać samemu.
Wiele zawdzięczam również mojemu wydawcy, Mylesowi Thomsonowi z Columbia University Press. Kiedy Myles odpowiedział pozytywnie na książkę, biorąc pod uwagę jego pozycję w świecie wydawniczym i jego skupienie na inwestowaniu długoterminowym, byłem zachwycony, że trafiłem na główną wygraną. Ekscytacja nie była bezpodstawna. Moje kontakty z Mylesem przez ostatnie parę lat umocniły moją admirację dla jego intelektu, zmysłu inwestycyjnego i hojności. Strategia inwestycyjna, która mi przyświeca, to "spokojny sen"; nie wiedziałem, że z Mylesem u boku będą mógł ją wykorzystywać również w kontekście wydania tej książki. Jestem wdzięczny także jego genialnemu koledze, Brianowi Smithowi, którego przemyślane uwagi i sugestie uczyniły tę książkę nieskończenie bardziej czytelną i, ośmielę się powiedzieć, przyjemną.
Jestem również wdzięczny Kalie Koscielak, Karze Cowan i Laurze Bowman z KnowledgeWorks Global za pomoc w procesie tworzenia książki. Ich skrupulatność i dbałość o szczegóły były naprawdę wzorowe.
Moja droga do inwestowania rozpoczęła się przypadkiem. Na zawsze będę wdzięczny Dalipowi Pathakowi i Chipowi Kaye, moim szefom w Warburg Pincus, za przekonanie mnie do zmiany konsultingu na inwestowanie i za przyzwolenie na popełnianie własnych błędów. Nie da się przecenić wartości ich mentorskiego wsparcia i wskazówek.
Chcę podziękować także moim rodzicom, Upendrze i Veena, za (dosłownie) wszystko oraz mojemu rodzeństwu, Roli i Rahulowi, za ich nieustające wsparcie i miłość. Ta fantastyczna podróż nie byłaby możliwa bez dwóch największych miłości mojego życia: mojej żony Deepy i mojego syna Ansha. Dziękuję, że jesteście.
WSTĘP
Przy tak umiarkowanych zdolnościach jak moje, jest to zaprawdę zadziwiające, iż zdołałem w znacznym stopniu wywrzeć wpływ na mężów nauki, co do kilku bardzo ważnych punktów.
"Autobiografia Karola Darwina, życie i wybór listów", wydana przez Franciszka Darwina. Wydawnictwo Przeglądu Tygodniowego, 1891
Ben Graham nauczył mnie czterdzieści pięć lat temu, że w inwestowaniu nie trzeba robić nadzwyczajnych rzeczy, aby osiągnąć nadzwyczajne wyniki.
Warren Buffett, list do akcjonariuszy, 1994
Biologia ewolucyjna, jak sugeruje nazwa, zajmuje się badaniem przyczyn i natury ewolucji organizmów od początku życia na Ziemi. Inwestowanie, w przeciwieństwie do sugerowanej przez nazwę działalności, często jest eufemizmem dla hazardu, w którym praktycy rzadko osiągają lepsze wyniki niż grające w darta małpy.
Na pozór jest wiele innych różnic między tymi dwiema dziedzinami. Biologią ewolucyjną zajmują się poważni profesjonaliści, a w dziedzinie inwestycji dominują amatorzy, którzy siebie traktują poważnie. Wiedza i poszukiwanie prawdy motywują biologów ewolucyjnych; większość inwestorów trzyma się z dala od wiedzy i prawdy, o ile ich 2/20[1] jest chronione. Biolodzy ewolucyjni prowadzą ogromną liczbę badań w wąskich dziedzinach (np. "Drugorzędny kontakt i genomowe zmieszanie się między makakami krótkoogonowymi i długowłosymi na Półwyspie Indochińskim"[2]). Natomiast inwestorzy wydają pewne oświadczenia (np. "Myślę, że rynki wzrosną w tym roku o 10 procent"), opierając się na fałszywych arkuszach kalkulacyjnych, błędnych założeniach i wyolbrzymionym ego.
Największą różnicą jest jednak to, że obie grupy poruszają się w przeciwnych kierunkach. Biolodzy ewolucyjni w dalszym ciągu stają się lepsi w swoim rzemiośle, podczas gdy inwestorzy są coraz gorsi.
W ostatnich latach biolodzy wykorzystali teorię ewolucji Darwina do wyjaśnienia takich czynników, jak pochodzenie ludzkiego wirusa zapalenia wątroby, konsekwencje doboru płciowego dla samic, wpływ mikrobiomów na ewolucję zwierząt, powiązanie między dziedziczeniem kulturowym wśród wielkich małp człekokształtnych a ewolucją darwinowską oraz wpływ przepływu genów na ewolucję gatunków[3]. Jeśli zajrzysz do działu "ewolucja" w dowolnym czasopiśmie naukowym (na przykład "Proceedings of the National Academy of Sciences", dostępnym pod adresem www.pnas.org), będziesz oszołomiony zakresem tematów badawczych i fascynującymi postępami dokonanymi przez naukowców.
Ale społeczność inwestycyjna? Nie ma znaczenia, jak na to spojrzeć - dane są podłe. Naprawdę żałosne. A to pokazuje, że my, zarządzający funduszami, jesteśmy idiotami.
Według raportu S&P z 2021 r. dotyczącego amerykańskiego rynku akcji (zwanego kartą wyników "SPIVA US Scorecard") w okresach pięciu, dziesięciu i dwudziestu lat od 75 do 90 procent amerykańskich funduszy krajowych osiągało wyniki słabsze od rynku[4]. Niech ten fakt głęboko zapadnie ci w pamięć, zanim przeczytasz dalej. Około 75-90 procent zarządzających funduszami, z których większość posiada stopnie naukowe, w tym tytuły MBA, zdobyte w elitarnych szkołach i zarządza bilionami dolarów, nie jest w stanie pokonać rynku. Jeśli jesteś częścią społeczności usług finansowych, możesz wierzyć, że łatwiej jest przewyższyć wskaźniki rynku małych kapitalizacji. To nieprawda. Rynek przewyższył około 93 procent funduszy małych kapitalizacji w okresie dziesięciu lat od 2011 do 2021 r.
Te informacje dobrze obrazują fakt, że sytuacja jest wystarczająco zła, ale to nie koniec. Nie tylko większość amerykańskich funduszy osiąga wyniki poniżej przeciętnej, ale sytuacja ta nadal się pogarsza. Według tego samego raportu S&P w 2009 r.[5], w okresach trzy- i pięcioletnich (nie podano danych dla dziesięcio- i dwudziestoletnich okresów), "tylko" od 55 do 60 procent amerykańskich funduszy działających na rynku krajowym miało wyniki gorsze od rynku.
To zjawisko nie jest charakterystyczne jedynie dla Stanów Zjednoczonych. Na indyjskim rynku akcji na przykład w 2017 r. od 43 do 53 procent funduszy dużych kapitalizacji osiągnęło gorsze wyniki od swoich benchmarków w okresach trzy- i pięcioletnich[6]. Jednakże, według danych z 2020 r.,[7] liczby te znacznie się pogorszyły: około 70 do 80 procent funduszy dużych kapitalizacji nie było w stanie pokonać swoich benchmarków w ciągu trzech, pięciu i dziesięciu lat.
Nie dziwi więc fakt, że fundusze zarządzane pasywnie rosły znacznie szybciej niż aktywne fundusze inwestycyjne. Według raportu Deloitte z 2020 r.[8] od 2009 r. fundusze pasywne w USA o wartości 6,6 biliona dolarów w 2018 r. wzrosły ponad czterokrotnie, podczas gdy aktywne fundusze o wartości 11,4 biliona dolarów wzrosły mniej niż 1,7-krotnie. Powodem tego był znacznie lepszy wynik funduszy pasywnych w porównaniu z funduszami aktywnymi w tym okresie.
Wiem, że możesz się teraz zastanawiać: Jak, u licha, tak niejasna dziedzina, jak biologia ewolucyjna, może rozwiązać ten problem? Dlaczego przecenione i przewartościowane wyższe wykształcenie inwestorów nie nauczyło ich, że to badania ewolucji darwinowskiej mogą im pomóc? Czego ludzie wyznający abstrakcję, taką jak przepływy pieniężne, wskaźniki ceny do zysków (PE) i modele wyceny aktywów kapitałowych, mogą nauczyć się od tych, którzy spędzają dziesięciolecia na wykopywaniu okazów skamieniałości, dyskutują czy neandertalczycy utrzymywali stosunki płciowe z ludźmi oraz przyznają boski status dziewiętnastowiecznemu Anglikowi, który badał dżdżownice, gołębie i pancerzyki? Moim zdaniem, bardzo wiele.
Ale zanim przejdziemy do konkretów, zadajmy pytanie kim jestem i dlaczego napisałem tę książkę?
Kim jestem?
Jestem zarządzającym funduszami typu equity. W 2007 r. założyłem spółkę inwestycyjną Nalanda Capital, która obecnie zarządza nieco ponad 5 miliardami dolarów zainwestowanymi w notowane na giełdzie indyjskie papiery wartościowe. Filozofię inwestycyjną Nalandy można streścić w siedmiu słowach: Chcemy być stałymi właścicielami przedsiębiorstw wysokiej jakości.
Powtórzę: chcemy być stałymi właścicielami. Nie inwestujemy, jeśli nie uważamy, że możemy posiadać udziały w spółce na zawsze. Słaby biznes, który jest tani jak barszcz? Pas. Przeciętny biznes za niską cenę? Dzięki, ale nie. Biznes wysokiej jakości za uczciwą cenę? Wezmę jak najwięcej i nigdy nie sprzedam.
Inwestujemy prawie wyłącznie w przedsiębiorstwa należące i prowadzone przez przedsiębiorców, w przypadku których zazwyczaj to przedsiębiorca jest największym udziałowcem, a my zazwyczaj zajmujemy drugie miejsce pod względem wielkości udziału.
Podejście Nalandy do inwestowania składa się z trzech prostych, sekwencyjnych działań:
Unikaj zbyt dużego ryzyka Nabywaj wysoką jakość w dobrej cenie Nie bądź po prostu leniwy - bądź superleniwy
I to wszystko.
Nasz prosty proces inwestycyjny doprowadził do następującego wyniku. Jedna rupia (1 INR) zainwestowana w pierwszy fundusz Nalandy w momencie jej powstania w czerwcu 2007 r. byłaby warta 13,8 INR we wrześniu 2022 r. Ta sama kwota zainwestowana w indyjski Sensex (krajowy indeks dużych spółek) byłaby warta 3,9 INR, a inwestycja w Midcap Index byłaby warta zaledwie 4 INR. Przez nieco ponad piętnaście lat, uwzględniając rzeczywiste przepływy pieniężne, średnioroczny zwrot z tego funduszu wyniósł 20,3 procent (po odliczeniu wszystkich opłat), a fundusz pokonał zarówno indeks Sensex, jak i indeks Midcap o 10,9 punktu procentowego. Całkiem nieźle.
Przed założeniem Nalandy pracowałem przez prawie dziewięć lat w globalnej firmie private equity Warburg Pincus. Wcześniej spędziłem sześć lat w firmie doradczej McKinsey & Company, obsługując klientów w Indiach, RPA i Stanach Zjednoczonych. Do moich klientów konsultingowych należeli: południowoafrykański bank detaliczny, amerykańska firma technologiczna, szwajcarski ubezpieczyciel oraz indyjski konglomerat. Jako inwestor zasiadałem w zarządach izraelskiej firmy usługowej, singapurskiej firmy spożywczej oraz indyjskiej firmy telekomunikacyjnej, a także kilkudziesięciu innych. Moje inwestycje obejmowały przedsiębiorstwa na wczesnym etapie rozwoju (w których straciłem pieniądze) oraz te na późnym etapie (w których odnotowałem pewne zyski).
Jak widzisz, nie zrobiłem nic. Nie odpowiadałem za dotrzymywanie terminów produkcyjnych, zarządzanie zespołem sprzedaży, restrukturyzację firm znajdujących się w trudnej sytuacji, wprowadzanie na rynek marek i zarządzanie nimi. Przez prawie trzy dekady mojej kariery jako konsultanta i inwestora moim głównym zajęciem było obserwowanie. Brak zaangażowania w codzienną działalność operacyjną pozwolił mi na luksus, aby stanąć o krok dalej i zastanowić, co działa w świecie korporacyjnym, a co nie.
Doświadczenie zdobyte w różnych branżach, firmach i na różnych kontynentach może uprawniać mnie do wypowiadania się na temat szczegółów modelu biznesowego związanych z dostawą pizzy, ale nie będę miał nic przeciwko, jeśli ktoś będzie kwestionował moje kwalifikacje do wypowiadania się na temat ewolucji, bo nie mam dyplomu z teorii ewolucji. W mojej obronie mogę stwierdzić to samo co Mary Jane West-Eberhard w jej niezwykle oryginalnej książce "Developmental Plasticity and Evolution": potrafię czytać[9].
Swoją pasję do inwestowania zawdzięczam szczęściu (natknąłem się na ten zawód w 1998 r.), a teorię ewolucji - co dziwne - Charliemu Mungerowi, wieloletniemu przyjacielowi i powiernikowi Warrena Buffetta. Munger był prezesem Wesco Financial do czasu zakupu go przez Berkshire Hathaway w 2011 r. Podobnie jak Buffett na legendarnych dorocznych spotkaniach w Berkshire, Munger poruszał na dorocznych spotkaniach Wesco szeroki zakres tematów. W 2000 r. w odpowiedzi na pytanie o swoje ulubione książki Munger polecił "The Selfish Gene" Richarda Dawkinsa[10]. Przeczytałem notatki z tego spotkania w 2002 r. i zdecydowałem się kupić tę książkę. Od tego czasu moje życie nie jest już takie samo.
Temat ewolucji darwinowskiej wydał mi się niezwykle fascynujący i wzbogacający. Dzięki Amazonowi i Borders (bardzo za nimi tęsknię) czytam książki na ten temat od około dwudziestu lat. Należą do nich książki popularne, książki ezoteryczne i podręczniki dla absolwentów; książki o owadach, kręgowcach i ludziach; książki dotyczące wysoce wyspecjalizowanych dziedzin, takich jak genetyka i książki dotyczące ogólnej teorii ewolucji; książki o filozofii ewolucji i książki, które zajmują się wyłącznie pojęciami matematycznymi stosowanymi w ewolucji (tak, w biologii jest dużo matematyki)[11]. Nie mogę powiedzieć, że jestem ekspertem w teorii ewolucji, ale myślę, że jestem w stanie przeprowadzić w miarę spójną rozmowę na ten temat z ekspertem. Swoją drogą, nie mogę powiedzieć, że jestem ekspertem nawet w inwestowaniu; mogę się jedynie przyznać, że jestem praktykującym pasjonatem.
Dlaczego napisałem tę książkę?
Dopiero po przeczytaniu kilkudziesięciu książek na temat ewolucji zdałem sobie sprawę, dlaczego tak bardzo pochłonął mnie ten temat. Prawie każdy temat, który studiowałem w biologii ewolucyjnej, jest podobny do zagadnień związanych z inwestowaniem, a w szczególności do sposobu inwestowania Nalandy. Im bardziej wgłębiałem się w ewolucję Darwina - moje nowe hobby, tym więcej dowiadywałem się o inwestowaniu - starej pasji.
Niniejsza książka opisuje, w jaki sposób możemy wyprowadzić podstawowe zasady długoterminowego i cierpliwego inwestowania w kontekście podstawowych koncepcji biologii ewolucyjnej, będącej uosobieniem procesu długoterminowego.
Chociaż jest to książka o inwestowaniu, nie jest to książka typu "inwestowanie na 1000 sposobów". Nie będę omawiał metod amortyzacji, polityki rachunkowości leasingów ani wyceny wartości niematerialnych i prawnych - tego rodzaju informacje można zdobyć z setek innych źródeł. Nie będę analizował wskaźników wyceny ani komentował rachunkowości pozabilansowej. Nie ujawnię również żadnych nowych technik inwestycyjnych.
Niniejsza książka dotyczy nowego podejścia do inwestowania - mówi o zmianie poglądów na temat inwestowania przez zastosowanie sprawdzonych zasad dotyczących ewolucji. Omówię zasady ewolucji, które można wykorzystać do zrozumienia świata biznesu, co z kolei pomoże inwestorom doskonalić swoje umiejętności.
To, co znajdziesz na kolejnych stronach, to opis, a nie gotowy schemat. Przedstawiamy naszą strategię inwestowania w Nalandzie i jej niezwykłe podobieństwa do teorii ewolucji. Zamiast mówić: "To właśnie powinieneś zrobić", piszę: "Tak właśnie zrobiliśmy". Jak wspomniano, większość inwestorów w dłuższej perspektywie radzi sobie słabo. Konsekwencje tego stanu rzeczy są oczywiste: większość metod inwestycyjnych na dłuższą metę nie działa. Nasza jednak jest skuteczna. Oto więc dzielę się moimi przemyśleniami.
Niniejsza książka jest przeznaczona dla wielu typów czytelników. Jeśli jesteś inwestorem amatorem, ta książka powinna cię zaintrygować, gdy odkryjesz fascynujące podobieństwa między światem przyrody a światem pieniędzy. Niniejsza książka jest przeznaczona również dla profesjonalnych inwestorów, którzy są fanami Buffetta. (No dobrze, zgadza się, każdy jest fanem Buffetta). Jest ona przeznaczona dla fanów Buffetta, którzy starają się inwestować tak jak on. Być może nie nauczysz się tu żadnych nowych sztuczek, ale patrząc przez pryzmat biologii ewolucyjnej, nauczysz się wizualizować podstawowe zasady inwestycyjne Buffetta w zupełnie nowym świetle.
Trzecią grupą, dla której niniejsza książka może okazać się interesująca, są miłośnicy nauki. Większość ludzi nauki unika myślenia o pieniądzach jak ognia, ale alternatywny koszt błędnego inwestowania może okazać się znaczny. Te osoby książka może skłonić do bardziej aktywnego zastanowienia się nad inwestowaniem swoich pieniędzy, zwłaszcza że omawiane tu koncepcje będą odpowiadać ich zainteresowaniom.
Książka ta jest przeznaczona także dla czytelników o gustach eklektycznych, którzy szukają czegoś ciekawego do przeczytania. Może ta książka nie jest tak absorbująca jak powieści Agathy Christie, ale mam nadzieję, że pobudzi twoje szare komórki.
Jeśli jesteś ekspertem od inwestowania, możliwe, że nie zgadzasz się z wieloma (lub wszystkimi) tematami dotyczącymi inwestowania, o których dyskutuję. Natomiast jeśli jesteś biologiem ewolucyjnym, możesz być zdania, że niektóre (lub wszystkie) przedstawione przeze mnie tematy są niewarte uwagi. Jednak w obu tych obszarach wiedzy - biologii[12] oraz inwestowaniu - istnieje ogromna elastyczność, w przeciwieństwie do wielu niezmieniających się praw w fizyce i chemii. Podobnie jak naukowcy nie mogą się zgodzić co do definicji gatunku czy genu[13], tak samo inwestorzy mają różne opinie na temat obliczania czegoś tak podstawowego jak wartość przedsiębiorstwa.
Trzy elementy strategii inwestycyjnej Nalandy
W niniejszej książce opisuję jedną z metod inwestowania długoterminowego i jej podobieństwa z darwinowską biologią ewolucyjną: sposób, w jaki inwestujemy w Nalandzie jako stali właściciele. Podzieliłem tę książkę na trzy części, które odzwierciedlają trzy elementy naszej strategii:
Część I. Unikaj zbyt dużego ryzyka
Część II. Nabywaj wysoką jakość w dobrej cenie
Część III. Nie bądź po prostu leniwy - bądź superleniwy
Część I to najbardziej podstawowa lekcja inwestowania: unikaj zbyt dużego ryzyka, to nie stracisz pieniędzy. Podobnie jak w przypadku większości rzeczy, które wydają się zwodniczo proste w życiu, łatwiej powiedzieć niż zrobić. Tak, umiejętność nietracenia pieniędzy może być trudniejsza do opanowania niż zarabianie ich. Jak mówił Warren Buffett: "Zasada numer 1: Nigdy nie trać pieniędzy. Zasada numer 2: Nie zapomnij o zasadzie numer 1".
Czy zauważyłeś, że prawie każda książka o inwestowaniu proponuje strategie i taktyki, które nakłaniają do postępowania w określony sposób? Jedne zalecają sprzedaż na podstawie sygnałów rynkowych, inne zachęcają do kupowania akcji wartościowych, a jeszcze inne namawiają do nabywania akcji start-upów z dziedziny sztucznej inteligencji i biotechnologii. Te książki dotyczą zarabiania pieniędzy. Nie znajdziesz książek mówiących o tym, jak nie tracić pieniędzy. Smutne jest to, że jeśli inwestor nie nauczy się unikać strat, jego kariera inwestycyjna prawdopodobnie będzie krótka i brutalna.
Część II podsumowuje drugie motto Nalandy: Nabywaj wysoką jakość w dobrej cenie. Koncentruje się na szczegółach procesu zakupowego Nalandy widzianych z perspektywy darwinowskiej teorii ewolucji. Rozdziały od 2 do 4 omawiają, co kupić, a rozdziały od 5 do 7 omawiają, jak kupować.
Część III obejmuje trzeci obszar podejścia inwestycyjnego Nalandy: Nie bądź po prostu leniwy - bądź superleniwy. Rzadko kupujemy, a jeszcze rzadziej sprzedajemy. W świecie nieustannego ruchu, w którym hasło Nike "Just do it" (Po prostu to zrób) wydaje się podstawą udanego życia, nasza zasada "Just don't do it" (Po prostu tego nie rób) może wydawać się nie na miejscu. W tej części opisuję logikę naszego lenistwa, odwołując się do trzech koncepcji z teorii ewolucji.
Na zakończenie wyciągam lekcję z intrygującego stworzenia, którego nawet Darwin nie mógł zrozumieć: pszczoły miodnej.
- - -
Na kolejnych stronach poznasz wiele aspektów darwinowskiej teorii ewolucji, które położyły podwaliny pod naszą filozofię inwestowania w Nalandzie. Niniejsza książka może być traktowana jako kompendium analogii. Jak być może zauważyłeś podczas przekonywania kogoś lub bycia przez kogoś przekonywanym, analogie mogą być przydatne w przedstawianiu argumentów. W każdym przypadku. Więc uważaj. Traktuj lekcje ewolucji takimi, jakie są: zachętą dla inwestorów, aby myśleli długoterminowo. Bardzo długoterminowo.
ROZDZIAŁ 1GDYBYM TYLKO BYŁ JAK TRZMIEL
Z drugiej jednak strony w pewnych przypadkach, jak np. u słoni, żaden osobnik nie pada łupem drapieżników, gdyż nawet indyjski tygrys tylko bardzo rzadko ośmiela się napadać na młodego słonia, pozostającego pod opieką matki.
Karol Darwin, O powstawaniu gatunków, rozdział 3, "Walka o byt"
W poprzednich raportach pisaliśmy o rozczarowaniach związanych z inwestycją w spółki o słabej kondycji finansowej. Na przestrzeni lat przedstawiono dosłownie setki wskazówek dotyczących poprawy sytuacji w dziesiątkach branż, a jako inwestujący lub obserwatorzy śledziliśmy każdy krok zmierzający w tym kierunku. Jedno jest pewne - z nielicznymi wyjątkami - gdy zarząd cieszący się uznaniem kieruje spółką w złej sytuacji finansowej, reputacja spółki pozostaje nienaruszona.
Warren Buffett, list do akcjonariuszy, 1980
Zakładam, że kiedy zaczynasz czytać książkę o inwestowaniu, chcesz dać się ponieść geniuszowi autora. Źle trafiłeś. Zacznę tę podróż od przedstawienia swojej głupoty.
Po sześciu latach pracy w McKinsey dołączyłem do Warburg Pincus, globalnej spółki z sektora private equity. Po kilku latach inwestowania nauczyłem się podstaw. A przynajmniej tak mi się wydawało. Nie było w tym nic trudnego: należało inwestować w wysokiej klasy przedsiębiorstwa z potencjałem i nie przepłacać. W przypadku kilku inwestycji miałem szczęście, co dało mi złudne poczucie wyższości.
Na początku XXI w., z prośbą o pozyskanie środków na rozwój, zwrócił się do nas przedsiębiorca prowadzący spółkę odnoszącą sukcesy. Skala działalności była rozsądna jak na standardy indyjskie, a spółka cieszyła się sporym gronem klientów, w tym jedną z największych spółek w Indiach. Warto zauważyć, że była obecna również na rynkach zagranicznych. W tamtych czasach dobrze prosperujące indyjskie spółki spoza branży usług oprogramowania, które działały w ramach eksportu, nie były powszechnie spotykane.
Rozpocząłem proces starannej analizy i zrobiłem to, co zwykle: spędziłem trochę czasu z założycielem i kadrą zarządzającą, aby lepiej zrozumieć ich strategię i dostrzec to, czym wyróżniają się na tle innych, odwiedziłem oddziały spółki, rozmawiałem z kilkoma klientami w Indiach i Europie, zatrudniłem firmę specjalizującą się w badaniu i ocenie, która pomogła przeanalizować działania zarządu, zaangażowałem w ten proces również wiodące indyjskie spółki prawnicze i księgowe, a także przeprowadziłem wywiad z kilkoma ekspertami branżowymi na temat potencjału spółki w zakresie wzrostu i tworzenia wartości. Wszystko wyglądało dobrze i nie musiałem nawet zbytnio angażować się w procesie wyceny i pozyskania dokumentów prawnych.
Przekazałem swój entuzjazm moim szefom i dostałem zielone światło. Spółka pozyskała 50 milionów dolarów - dużą sumę jak na inwestycję private equity w Indiach - a ja entuzjastycznie poprowadziłem do finalizacji transakcji. Zwrot Warburga Pincusa z tej inwestycji? Zero. Spółka straciła wszystkie pieniądze.
To była całkowicie moja wina. Spieprzyłem sprawę. Od tamtej pory nic nie było takie samo.
Zanim zaczniesz zarabiać, dowiedz się jak nie tracić
Następnym razem, gdy będziesz w księgarni, przejdź do działu z książkami z dziedziny inwestowania. Wielu z was poniżej trzydziestego roku życia prawdopodobnie nie wie, czym jest księgarnia. Nie martw się - wpisz w Google "książki o inwestowaniu". Czy zauważasz powtarzający się w tytułach motyw? Wszystkie dotyczą tego, jak zarobić pieniądze. Czego jeszcze ma uczyć książka o inwestowaniu? Zrobię wszystko, aby przekonać cię, że zanim zaczniesz zarabiać, musisz wiedzieć, jak pieniędzy nie tracić.
Prawie każdy - i mówię "prawie", bo to stwierdzenie nie dotyczy mojej żony - popełnia błędy. Błędy te można podzielić na dwie szerokie kategorie: robimy rzeczy, których nie powinniśmy, i nie robimy rzeczy, które powinniśmy. Według mnie polewanie lodów gorącym syropem[1] należy do pierwszej kategorii, a brak regularnego kontaktu ze znajomymi ze szkoły i studiów - do drugiej.
Wszyscy inwestorzy również popełniają te dwa błędy. Pozwolę sobie opisać je w kontekście dziedziny statystyki. Pierwszy rodzaj - nazwany przez statystyków błędem pierwszego rodzaju[2] (kreatywność nie jest ich mocną stroną) - ma miejsce, gdy dokonuje się złej inwestycji, ponieważ błędnie uważa się ją za dobrą. Ten strzał w kolano nazywany jest także błędem "fałszywie dodatnim"(ang. false positive) lub błędem działania (ang. error of commission). Błąd drugiego rodzaju pojawia się, gdy odrzuca się dobrą inwestycję, ponieważ błędnie uważa się ją za złą. Jest to błąd polegający na odrzuceniu potencjalnej korzyści i można go nazwać błędem "fałszywie negatywnym" lub "błędem zaniechania" (ang. error of omission). Każdy inwestor, łącznie z Warrenem Buffettem, regularnie popełnia te dwa błędy. Albo wyrządzają sobie krzywdę, albo tracą świetną okazję.
Jak powie każdy statystyk, ryzyko wystąpienia tych dwóch błędów jest odwrotnie powiązane[3]. Minimalizowanie ryzyka błędu pierwszego rodzaju zwykle zwiększa ryzyko błędu drugiego rodzaju, a minimalizowanie ryzyka błędu drugiego rodzaju zwiększa ryzyko błędu pierwszego rodzaju. Intuicyjnie wydaje się to logiczne. Wyobraź sobie nadmiernie optymistycznego inwestora, który widzi plusy prawie każdej inwestycji. Osoba ta popełni kilka błędów, podejmując złe inwestycje, ale nie przegapi też kilku dobrych inwestycji. Jednak nadmiernie ostrożny inwestor, który ciągle znajduje powody, aby odrzucić każdą inwestycję, prawdopodobnie dokona bardzo niewielu złych inwestycji, ale straci też kilka okazji.
Inwestorzy nie mogą mieć ciastka i zjeść ciastka! Muszą wybrać większą wrażliwość na popełnianie jednego rodzaju błędów, jednocześnie ponosząc konsekwencje popełniania większej liczby tego drugiego. Co należy zrobić? Co ja powinienem zrobić?
Innymi słowy, którą z poniższych strategii inwestycyjnych powinieneś zastosować: (1) dokonywanie wielu inwestycji, co pozwoli nie stracić niektórych dobrych okazji i w rezultacie mierzyć się z nieudanymi inwestycjami, lub (2) bycie wysoce selektywnym, co pomoże uniknąć dokonywania złych inwestycji, tracąc w ten sposób okazje do dobrych inwestycji?
Aby znaleźć odpowiedź, przyjrzymy się ewolucji.
Celem wszystkich zwierząt jest przetrwanie tak długo, jak to możliwe, przynajmniej do czasu rozrodu. W świecie zwierząt każdy jest zarówno ofiarą, jak i drapieżnikiem. Tak, nawet my, homo sapiens. Kto na nas poluje? Pamiętasz COVID-19?
Zacznijmy od ofiary. Jak wyglądałby błąd pierwszego rodzaju w przypadku zwierzęcia będącego ofiarą? Byłoby to równoznaczne z wyrządzeniem sobie wystarczającej krzywdy, aby zagrozić swojemu bytowaniu. Pozwólcie, że aby zbadać dwa rodzaje błędów pierwszego rodzaju, zilustruję przypadek dorosłego samca jelenia.
Pierwszy rodzaj to przykładowo sytuacja, gdy jeleń jest spragniony i znajduje się w pobliżu wodopoju. Instynktownie, z doświadczenia lub przez połączenie obu tych aspektów, jeleń wie, że wodopój może okazać się zabójczy, jeśli lew, lampart lub krokodyl ukryje się, czekając na okazję do łatwego posiłku. Jeśli jeleń zdecyduje się podejść do wodopoju, szybko ugasi pragnienie, aby następnie się oddalić. Ale jeśli przez pomyłkę zbliży się, gdy drapieżnik czeka na ofiarę w pełnej gotowości, jego życie dobiegnie końca.
Badania skamieniałości pokazały, że obecne jelenie wyewoluowały z kopytnych około piętnastu do trzydziestu milionów lat temu[4]. Przeżyły miliony lat wśród dzikich drapieżników, dzięki swojej dużej wrażliwości na popełnianie błędów pierwszego rodzaju - braku czujności. Gdyby tak nie było, gatunek by wymarł. Oczywiście, niektóre pojedyncze jelenie popełniają najtragiczniejszy błąd, pijąc przy wodopojach, w których obecne są drapieżniki, ale gatunek jako całość radzi sobie wyjątkowo dobrze.
Jeśli zdarzyło ci się oglądać filmy o afrykańskiej dzikiej przyrodzie lub byłeś na safari, dało się zauważyć, jak czujne są gnu, antylopy, zebry i inne zwierzęta roślinożerne. Wydaje się, że widzą niebezpieczeństwo tam, gdzie go nie ma. Ale to właśnie ta czujność pozwoliła im przetrwać i prosperować przez miliony lat. Błąd pierwszego rodzaju polegający na niedoszacowaniu zagrożenia może być ostatnim błędem, jaki popełnią.
Drugi typ błędu pierwszego rodzaju, jaki może popełnić jeleń, dotyczy rytuałów godowych. Według mnie, i ośmielę się powiedzieć, że dla samicy jelenia, niezwykłym wydarzeniem jest walka dwóch dorosłych samców jelenia walczących o wyłączną kontrolę nad haremem. Spróbuję opisać teraz kilka zachowań godowych jelenia szlachetnego występującego w wielu częściach Europy oraz w zachodniej i środkowej Azji[5]. Samce nazywane są bykami, a samice łaniami. Łanie żyją w grupach zwanych haremami. Byki, uzbrojone w imponująco duże poroże, "walczą" między sobą o uzyskanie wyłącznych praw do godów wśród samic haremu. Słowo "walka" umieściłem w cudzysłowie, ponieważ popisy te rzadko kończą się fizyczną walką. Błąd pierwszego rodzaju, czyli błąd działania, w tym scenariuszu byłby błędem zaangażowania się w walkę, ryzykując w ten sposób życie lub zdrowie. Chociaż nagroda jest znaczna, jelenie wykazują niezwykłą wrażliwość na błąd pierwszego rodzaju, pojedynkując się bardzo rzadko. Oto jak to działa.
Byki są zdolne do krycia, gdy osiągną wiek około szesnastu miesięcy, ale zwykle łączą się w pary dopiero w wieku co najmniej sześciu lat. Dzieje się tak dlatego, że przed osiągnięciem tego wieku nie rozwija się u nich wystarczająco duże i mocne poroże, aby walczyć. Ryzyko walki ze zbyt małym porożem jest za duże, by podjąć wyzwanie. Mogą doznać poważnych obrażeń, co może zagrozić ich płodności, a nawet życiu.
Kiedy osiągają wiek godowy, biorą udział w rykowiskach, które gromadzą zarówno łanie, jak i byki. Samce nie rozpoczynają jednak walki od razu. Naukowcy zaobserwowali, że bezpośrednie użycie poroża jest prawie zawsze ostatecznością, a byk w rui zazwyczaj walczy tylko pięć razy w ciągu trzech tygodni rui. Fizyczną walkę na poroża poprzedza seria fascynujących rytuałów, które służą jak forma zniechęcania do kontaktu fizycznego. Kiedy dwa byki rzucają sobie wyzwanie, jeden wydaje imponujący ryk. Drugi musi odpowiedzieć mu równie głośno, bo jakość dźwięku jest w tym przypadku oznaką siły rywala. Swoista walka na głosy może trwać dłużej niż godzinę, samce ryczą nawet od trzech do czterech razy na minutę. Gdy jeden z jeleni przewyższa drugiego brzmieniem, drugi zazwyczaj się wycofuje.
Jeśli na podstawie ryków nie są w stanie określić, kto jest silniejszy, przechodzą do kolejnego etapu "walki", stosując specjalną technikę chodu z wyprostowanymi nogami. Zgadza się, chcą pokonać przeciwnika chodzeniem! Ten niezwykły spektakl trwa wiele minut, podczas których rywale z odległości około dwóch metrów oceniają nawzajem swoje siły i kondycję fizyczną. W czasie pojedynku miotają roślinnością i ryczą, aby wyglądać bardziej przerażająco. Gdy jeden byk przewyższa innego gracją i zrobi lepsze wrażenie, drugi może jeszcze zdecydować się na wycofanie. Dopiero gdy obaj nie chcą się wycofać, decydują się na zderzenie porożami. Potyczka ta wygląda jak klasyczna przepychanka. To "przedstawienie" - większość interakcji nie wygląda zatrważająco - może trwać kilka minut, po czym jeden z jeleni przyznaje się do porażki i ucieka.
Gdyby to był mecz bokserski, tłum byłby wściekły, ponieważ bokserzy krzyczeliby i uderzali o ziemię zamiast zaatakować siebie nawzajem! Jelenie odniosły wielki sukces ewolucyjny, ponieważ na każdym etapie rywalizacji minimalizują błąd popełnienia samookaleczenia: nawet nie próbują pojedynkować się, dopóki nie mają wystarczająco dużego poroża, a nawet będąc wystarczająco groźnym dla rywala, nie chcą walczyć dopóki nie uwierzą, że mają ponadprzeciętną szansę na wygraną. Ich pojedynki prawie nigdy nie powodują śmiertelnego żniwa - naukowcy zaobserwowali, że tylko około 5 procent jeleni doznaje trwałych obrażeń.
Podsumowując, ewolucyjny sukces jeleni, przynajmniej częściowo, można przypisać ich instynktowi ochrony życia i zdrowia - to pozwala zminimalizować ryzyko popełnienia błędu pierwszego rodzaju.
Podejście polegające na minimalizowaniu ryzyka błędów pierwszego rodzaju wiąże się z pewnego rodzaju kompromisem: jelenie popełniają znacznie więcej błędów drugiego rodzaju. Błąd drugiego rodzaju, czyli błąd zaniechania, jest równoznaczny z oddaleniem się od wodopoju, w którym nie czeka żaden drapieżnik. Jelenie zbyt często wycofują się z rykowiska, nawet gdy mają duże szanse na pokrycie haremu. W rezultacie tracą możliwość ugaszenia pragnienia lub spłodzenia potomków.
W niektórych przypadkach błąd drugiego rodzaju może okazać się błędem fatalnym. Spragniony jeleń może nie być w stanie biec wystarczająco szybko, aby uciec przed drapieżnikiem, a nadmiernie ostrożny jeleń może nie przekazać swoich genów następnemu pokoleniu. Jednakże, jak pokazują karty historii tego gatunku, dokonanie tego rodzaju kompromisu na rzecz zmniejszenia liczby błędów pierwszego rodzaju przy jednoczesnym tolerowaniu większej liczby błędów polegających na odrzuceniu potencjalnych korzyści sprawdziło się całkiem nieźle.
Popełnienie błędu pierwszego rodzaju może być i było bardziej śmiercionośne niż utrata pojedynczego zwierzęcia - może prowadzić do wyginięcia całego gatunku. Nielotny ptak dodo, pochodzący z Mauritiusa, został po raz pierwszy zauważony przez żeglarzy w 1507 r., wyginął zaś w 1681 r.[6] Dodo były większe od indyków, a ponieważ na odizolowanej wyspie nie miały naturalnych drapieżników, nie bały się ludzkich najeźdźców. Popełniły kardynalny błąd pierwszego rodzaju - nie unikały ludzi, kiedy powinny - co doprowadziło do ich wyginięcia.
Skupmy się teraz na drapieżnikach. Drapieżnik również może popełnić dwa rodzaje błędów: może zaangażować się w zabicie ofiary, która okazuje się zbyt niebezpieczna, zbyt duża lub zbyt szybka (błąd pierwszego rodzaju) lub może także powstrzymać się od ataku na ofiarę, którą z łatwością mógłby zabić (błąd drugiego rodzaju).
Jak myślisz, jaki błąd popełnia częściej?
Gepard jest najszybszym ssakiem na Ziemi i w pogoni za ofiarą zwykle osiąga prędkość od osiemdziesięciu do stu kilometrów na godzinę[7]. Jego przewaga nie polega na rozmiarze czy masie, lecz na szybkości. Gepard waży zazwyczaj od 34 do 54 kilogramów, czyli znacznie mniej niż lew, którego waga na ogół waha się od 170 do 230 kilogramów. Dlatego gepard zwykle atakuje mniejsze zwierzęta, takie jak ptaki, króliki i małe antylopy. Gepard nigdy nie podejmie próby zabicia dorosłego bawołu wodnego, ulubionej ofiary lwów. Gepard po prostu stara się uniknąć okaleczenia. Popełnienie błędu pierwszego rodzaju doprowadzi albo do śmierci - bawoły wodne mogą zrobić krzywdę drapieżnikowi - albo do straty energii, w sytuacji gdy gepard goni antylopę, która była na początku zbyt daleko. Te błędy z kolei doprowadzą do głodu i uniemożliwiają dalsze łowy. W przypadku potomstwa błąd pierwszego rodzaju popełniony przez matkę może doprowadzić do ich śmierci. Fakt, że gatunek ten odnosił sukcesy przez eony[8], pokazuje, że gepardy nie popełniły zbyt wielu błędów pierwszego rodzaju. Błąd drugiego rodzaju w przypadku geparda oznaczałby, że nie zainicjuje polowania wtedy, kiedy trzeba. To sprawi, że samica geparda, a może nawet jej dzieci, będą głodne, ale mimo wszystko przetrwają.
Jelenie i gepardy nie tworzą skomplikowanych diagramów drzew decyzyjnych, oceniając prawdopodobieństwo wiążące się z podejmowaniem danej decyzji w ich życiu. Zwierzęta wykonują daną czynność, ponieważ dobór naturalny doskonalił ich instynkty przez niezliczone pokolenia. Dobór naturalny wśród zwierząt jest nieustanny i bezlitosny - wykreował miliony gatunków, z których wszystkie przestrzegają tej prostej zasady: minimalizuj ryzyko popełniania błędów pierwszego rodzaju, aby zmniejszyć ryzyko obrażeń lub śmierci, i naucz się żyć z błędami drugiego rodzaju i utraconymi szansami.
A co z roślinami, ostatecznym źródłem wszelkiego życia na Ziemi?
Rośliny odniosły ogromny sukces ewolucyjny: pierwsze rośliny lądowe pojawiły się w epoce ordowiku około 490 milionów lat temu, obecnie na naszej zielonej planecie występuje około 400 000 gatunków roślin[9]. W przeciwieństwie do zwierząt, których losy możemy obserwować podczas afrykańskich safari, w kanałach telewizyjnych poświęconych dzikiej przyrodzie i w książkach dla dzieci rośliny mogą wydawać się nieciekawe, uspokajające, spokojne i "nieaktywne". Nic bardziej mylnego. Przyjrzyj się uważnie, a zauważysz, że życie roślin pod wieloma względami jest bardziej ekscytujące i pełne akcji niż życie niemal każdego zwierzęcia. Paradoksalnie dzieje się tak dlatego, że rośliny nie mogą się poruszać. Jeśli są niedożywione, nie mogą przenieść się w inne miejsce; zaatakowane przez roślinożerców nie mają nóg, aby biegać ani pazurów, aby się bronić; w przypadku zarażenia patogenami nie można im zaoferować leczenia, jak ma to miejsce w przypadku ludzi. Rośliny mogą rozwijać swoje zasoby w dwóch obszarach: obronie przed atakami lub uprawie. Podobnie jak w przypadku jeleni i gepardów, każdy błąd, który znacząco zagraża życiu lub dobrostanowi rośliny, można zaliczyć do błędu pierwszego rodzaju. Ponieważ brak odpowiedniej obrony może okazać się dla rośliny zabójczy, błąd pierwszego rodzaju, czyli błąd działania, występuje wtedy, gdy roślina nie przeznacza środków na samoobronę. Błąd drugiego rodzaju występuje, gdy roślina kieruje energię na ochronę, podczas gdy powinna była przeznaczyć ją na wzrost. Ten błąd zaniedbania może nie zabić rośliny, ale może zagrozić jej zdolności do wzrostu i reprodukcji.
Liczne dowody sugerują, że rośliny unikają błędów pierwszego rodzaju kosztem popełniania większej liczby błędów drugiego rodzaju[10]. Przyjrzyjmy się, jak rośliny radzą sobie z roślinożernymi owadami.
Pierwszą linią obrony roślin przed owadami są struktury fizyczne, takie jak wosk, ciernie i trichomy. Trichom to warstwa włosów na liściach, łodygach i owocach, która może być spiralna, prosta, haczykowata lub gruczołowa. Gęsty trichom na liściu utrudnia poruszanie się owadów i ich larw, zmniejszając w ten sposób ich zdolność do uszkadzania naskórka liści. Trichomy w postaci gruczołowej mogą wydzielać trujące lub w inny sposób szkodliwe substancje chemiczne, takie jak flawonoidy i alkaloidy, które odstraszają owady. Niektóre trichomy gruczołowe mogą również łapać owady.
Proces wytwarzania i utrzymania włosków pochłania duże ilości energii i hamuje inne procesy metaboliczne jak wytwarzanie dodatkowych liści, łodyg lub owoców. Zatem gdy owadów jest niewiele lub nie ma ich wcale, powinniśmy spodziewać się, że trichomy będą małe lub nie będzie ich wcale. Jednak w przypadku ataku owadów, aby zmniejszyć ryzyko błędu pierwszego rodzaju (skupianie energii na procesie wzrostu zamiast wytworzenia mechanizmów obronnych), powinniśmy spodziewać się, że roślina zacznie wytwarzać trichomy. Na przykład naukowcy zaobserwowali, że gdy dorosłe stonkowate atakują wierzbę, na nowych liściach (wytworzonych po ataku) występuje większe zagęszczenie włosków. Wierzba instynktownie przekierowuje swoje zasoby ze wzrostu do obrony. Gęstość trichomów po ataku owadów wzrasta również u innych gatunków, takich jak pieprzyca czy dzika rzodkiew. Kiedy gatunek motyla atakuje gorczycę czarną, gęstość włosków w liściach rośliny wzrasta, podobnie jak produkcja ostrych substancji chemicznych zwanych glukozynolanami. W ciągu kilku dni lub tygodni po ataku owadów gęstość włosków może wzrosnąć z 25 do 1000 procent!
Mechanizmy obronne rośliny nie ograniczają się jednak do włosków. Lignina to związek fenolowy, który odgrywa istotną rolę w obronie rośliny przed owadami. Lignina wpływa na dwa aspekty: zwiększa wytrzymałość liści, przez co stają się niesmaczne, i zmniejsza ich zawartość odżywczą. Liść z nadmiarem ligniny nie jest dla owadów łakomym kąskiem. Podobnie jak w przypadku trichomów, produkcja ligniny jest kosztowna. Oprócz ligniny związki zwane flawonoidami, taninami, lektynami i peroksydazami również zmniejszają ryzyko popełniania przez rośliny błędów pierwszego rodzaju przez poświęcanie energii na procesy obronne, a nie na wzrost.
To, co opisałem, to bezpośrednia obrona przed szkodnikami. Jednak wiele roślin ucieka się również do mechanizmów obrony pośredniej, rzadko spotykanej u zwierząt.
Pośrednia obrona działa na prostej zasadzie, że "wróg mojego wroga jest moim przyjacielem"[11]. Kiedy roślina wykryje atak owada, uwalnia z liści, kwiatów i owoców do atmosfery pewne związki chemiczne. Te związki chemiczne przyciągają drapieżniki polujące na owady, które zaatakowały daną roślinę. Na przykład rośliny takie jak fasola półksiężycowata i rzodkiewnik pospolity (łac. Arabidopsis) uwalniają substancję chemiczną zwaną salicylanem metylu, która przyciąga drapieżne owady, takie jak pluskwiaki wielkookie, biedronki i złotookowate. Ta sztuczka nie ogranicza się do nadziemnych części roślin. Korzenie również mogą uwalniać substancje chemiczne, które przyciągają podziemne drapieżniki do podziemnych szkodników. Na przykład gdy zachodnia kukurydziana stonka korzeniowa zagraża roślinom kukurydzy, korzenie kukurydzy uwalniają substancję chemiczną, która przyciąga gatunki nicieni żywiące się stonką.
Kiedy mszyce atakują, wiele roślin wydziela substancję chemiczną zwaną beta-farnezenem. Nie wydaje się dziełem przypadku, że gdy drapieżniki atakują mszyce, mszyce uwalniają tę substancję chemiczną, prawdopodobnie ostrzegając inne mszyce, aby trzymały się z daleka. Zatem roślina wydzielająca beta-farnezen jest odpowiednikiem jelenia naśladującego ryk lwa, gdy zostanie zaatakowany przez lamparta!
Rośliny, podobnie jak zwierzęta, znalazły sposób na swój spektakularny sukces ewolucyjny, skupiając się na ograniczaniu błędów popełnianych w działaniu. Innymi słowy, podobnie jak ich zwierzęce odpowiedniki, unikają podejmowania ryzyka zagrażającego ich życiu i dobremu samopoczuciu za cenę rezygnacji z potencjalnie korzystnych okazji.
Buffett i jego dwie zasady inwestowania
Pewnie nie zaskoczę cię, twierdząc, że Warren Buffett odrobił lekcję z teorii ewolucji wcześniej niż wszyscy inni. Dzięki temu stworzył swoje dwie słynne zasady dotyczące inwestowania:
Zasada numer 1: Nigdy nie trać pieniędzy.
Zasada numer 2: Nigdy nie zapominaj o zasadzie nr 1[12].
Zastanówmy się jednak przez chwilę. Co ma na myśli, mówiąc, abyśmy "nigdy nie tracili pieniędzy"? Jak inwestować, aby nie tracić? Czyż nie tego pragnie każdy inwestor? Dlaczego jakikolwiek inwestor miałby celowo chcieć tracić pieniądze?
Tak naprawdę wydaje się, że Buffett przy wielu okazjach postępował wbrew swoim zasadom. Na przykład w 1993 r. firma Berkshire kupiła akcje firmy Dexter Shoe za 433 miliony dolarów. Jak szczegółowo opisał w swoim dorocznym raporcie z 2007 r.: "To, co uważałem za trwałą przewagę konkurencyjną, zniknęło w ciągu kilku lat. Posunięcie to kosztowało akcjonariuszy Berkshire nie 400 milionów dolarów, ale 3,5 miliarda dolarów. Krótko mówiąc, oddałem 1,6 procent wspaniałego biznesu - obecnie wycenianego na 220 miliardów dolarów - aby kupić bezwartościowy biznes".
W 2014 r. przyznał się do błędu inwestycji w Tesco: "Sprzedawaliśmy akcje Tesco przez cały rok i pozbyliśmy się już ich z naszego portfolio. Nasza strata po opodatkowaniu z tytułu tej inwestycji wyniosła 444 miliony dolarów". Niedawno, na skutek krachu na rynku wywołanego pandemią COVID-19 , Buffett sprzedał wszystkie akcje linii lotniczych. Zainwestował od 7 do 8 miliardów dolarów w American, Delta, Southwest i United. W momencie sprzedaży pozycja Berkshire była warta nieco ponad 4 miliardy dolarów[13]. "Okazało się, że się myliłem" - powiedział.
Wróćmy do dwóch zasad Buffetta. Co dokładnie mamy robić, mimo że od czasu do czasu będzie to miało miejsce, abyśmy nie tracili? Buffett nigdy tego wyraźnie nie wyjaśnił (przynajmniej ja nigdy nie znalazłem wyjaśnienia), ale myślę, że może chodzić po prostu o unikanie zbyt dużego ryzyka. Nie popełniaj błędów pierwszego rodzaju. Nie angażuj się w inwestycję, w przypadku której prawdopodobieństwo utraty pieniędzy jest wyższe niż prawdopodobieństwo zarobienia pieniędzy. Najpierw pomyśl o ryzyku, a nie o zysku.
Zanim przejdziemy dalej, pozwolę sobie na małą dygresję, przytaczając definicję "ryzyka". Definicja, której używam w tej książce, nie jest taka sama, jak ta definiowana przez teoretyków finansów korporacyjnych. Teoria finansów twierdzi, że ryzyko to szansa, że rzeczywisty zwrot z inwestycji będzie różnił się od oczekiwanego zwrotu z inwestycji[14]. Zatem jeśli składnik aktywów charakteryzuje się dużą zmiennością, zostanie sklasyfikowany jako bardziej ryzykowny niż składnik aktywów, który nie jest aż tak zmienny.
Jeśli pomyślisz o tym przez chwilę, dojdziesz do wniosku, że takie podejście jest nielogiczne. Dla każdego inwestora ryzyko powinno oznaczać po prostu prawdopodobieństwo poniesienia straty kapitałowej. Poniższy przykład posłuży mi do zobrazowania mojego toku myślenia. Załóżmy, że oceniam inwestycję w spółkę zajmującą się dystrybucją artykułów spożywczych wysokiej jakości. Spółka radzi sobie całkiem nieźle, co skutkuje stałym wzrostem cen akcji na przestrzeni lat. Załóżmy, że na początku 2020 r. cena rynkowa wyniosła 90 dolarów. Po kryzysie związanym z pandemią COVID-19 rynek akcji stał się bardzo niestabilny, a cena rynkowa tej akcji spadła do 30 dolarów. Załóżmy też, że przeanalizowałeś obecną sytuację i doszedłeś do wniosku, że dystrybutorzy artykułów spożywczych mogą zyskać na kryzysie, bo konsumenci będą bardziej skorzy regularnie uzupełniać swoje zapasy. Co byłoby bardziej ryzykowną inwestycją: inwestowanie w spółkę za 90 dolarów czy 30 dolarów? Jeśli intuicja podpowiada ci 90 dolarów, masz rację. Dzieje się tak dlatego, że ryzyko utraty pieniędzy jest większe przy 90 dolarach niż przy 30 dolarach. Ale wierz lub nie, naukowcy zajmujący się finansami twierdzą dokładnie odwrotnie! Nie, nie żartuję. Doszliby do wniosku, że działalność po kryzysie COVID-19 jest bardziej ryzykowna, ponieważ wzrosła zmienność cen akcji!
W firmie Nalanda, analizując ryzyko związane z daną inwestycją, nigdy nie bierzemy pod uwagę zmienności cen akcji. "Ryzyko" definiujemy jako prawdopodobieństwo utraty kapitału. Im większe prawdopodobieństwo straty, tym większe ryzyko. Jeżeli moja inwestycja w Spółkę A prawdopodobnie przyniesie więcej pieniędzy w porównaniu z inwestycją w Spółkę B, uznam Spółkę A za "bardziej ryzykowną" niż Spółkę B, niezależnie od przeszłej lub przyszłej zmienności cen jej akcji.
Buffett koncentruje się na minimalizacji ryzyka, przez co stał się obiektem zazdrości całego inwestycyjnego świata, który zdaje się mieć obsesję na punkcie realizacji każdego niedopracowanego pomysłu na biznes. Buffett i świat przyrody skupiają się na minimalizowaniu ryzyka błędów pierwszego rodzaju. Czy powinniśmy za nimi ślepo podążać? Czy wyraźna wskazówka Buffetta i to, czego możemy nauczyć się od gepardów i roślin strączkowych zadziałają w przypadku zwykłych śmiertelników, takich jak my?
Jeśli tak, to dlaczego?
Mistrz inwestowania to mistrz odrzucania
Przeanalizujmy prosty przykład porównujący dwa różne style inwestowania. Zobaczmy, czy zasady Buffetta mają sens. Według danych Banku Światowego w 2018 r. w Stanach Zjednoczonych notowanych było 4400 spółek[15]. Dla uproszczenia załóżmy, że będzie ich około 4000. Najpierw musimy zdecydować, ile z nich to "dobre inwestycje". Uprośćmy definicję "dobrej inwestycji" i klasyfikujmy je jako takie, które zapewnią nam przyzwoity zwrot w dłuższej perspektywie. Muszą mieć kompetentny i uczciwy zespół zarządzający, umiarkowany wskaźnik wzrostu, wystarczające przychody i niski stopień zadłużenia. Jeśli jesteś maniakiem finansów, prawdopodobnie nie spodoba ci się to, co napisałem. Co, do cholery, mam na myśli, posługując się niejasnymi terminami, takimi jak "przyzwoity", "wystarczający" i "kompetentny"? Nie martw się, wkrótce przejdziemy do konkretów, ale na tym etapie powiedzmy, że potrafimy rozpoznać dobrą inwestycję.
Załóżmy, że "dobre inwestycje" stanową 25 procent rynku. Jeśli porozmawiasz z praktykami - czyli rzeczywistymi inwestorami - najpewniej liczba ta będzie podobna. W każdym razie, jak się przekonamy, dokładny odsetek jest mniej znaczący. Zgodnie z tą logiką możemy powiedzieć, że na amerykańskiej giełdzie istnieje 1000 dobrych i 3000 złych inwestycji. Nie przywiązuj zbyt dużej uwagi do liczb, które służą nam głównie do zobrazowania danego zjawiska.
Załóżmy, że spotykasz bystrego inwestora, który twierdzi, że w swoich decyzjach inwestycyjnych ma rację w 80 procentach przypadków (zwykle jest to "on"; my, mężczyźni, mamy skłonności do przesady). Innymi słowy, jeśli ma do czynienia ze złą inwestycją (tj. taką, na której nie zarobi żadnych pieniędzy), odrzuca ją w 80 procentach przypadków. Jeśli widzi dobrą inwestycję (tj. taką, na której zarobi pieniądze), w 80 procentach przypadków podejmuje korzystną decyzję inwestycyjną. Zatem jego współczynnik błędów pierwszego rodzaju i drugiego rodzaju wynosi 20 procent. Jeśli ten wspaniałomyślny inwestor podejmie decyzję, jakie jest prawdopodobieństwo, że będzie to dobra inwestycja? Powiedziałbyś, że 80 procent, prawda? Zła odpowiedź: prawdopodobieństwo wyniesie 57 procent. Ale dlaczego? Czy nie ma racji w 80 procentach przypadków? Jak to możliwe, żeby z 80 procent "spaść" do 57 procent efektywności?
Oto jak.
Na rynku jest 1000 dobrych inwestycji, a ponieważ ten inwestor w 20 procentach przypadków popełnia błąd drugiego rodzaju (tj. błędnie odrzuca 20 procent z nich), wybierze ze swojej listy tylko 800 spółek. Na rynku też jest 3000 złych inwestycji, a ponieważ w 20 procentach przypadków popełnia błędy pierwszego rodzaju (tj. błędnie akceptuje 20 procent z nich), to pomyli się w przypadku 600 spółek, myśląc, że to dobre inwestycje. Zatem spektrum, które według niego będą dobrymi inwestycjami obejmie 1400 spółek (800 + 600). Rozumiesz? Dobrze. A teraz najciekawsza część.
Spośród 1400 przedsiębiorstw, które inwestor uważa za dobre inwestycje, ile według ciebie przyniesie prawdziwe korzyści? Tylko 800. Zatem prawdopodobieństwo, że dokona dobrej inwestycji będzie wynosić 800 ÷ 1400 = 57 procent.
Niestety, nawet jeśli inwestor jest obdarzony boską mocą posiadania racji w 80 procentach przypadków, prawdopodobieństwo, że wybierze dobrą inwestycję, wynosi tylko 57 procent. Chociaż w 80 procentach przypadków ma "rację", 43 procent jego inwestycji okaże się złych! Powód jest prosty, zwłaszcza jeśli uwzględnimy naszą wcześniejszą wiedzę ze świata biznesu: na rynku jest bardzo mało dobrych inwestycji.
Powtórzę to stwierdzenie, które stanowi fundament naszej filozofii i całej reszty tej książki: na rynku jest bardzo mało dobrych inwestycji.
Jak właśnie się przekonaliśmy, częstość występowania błędów pierwszego i drugiego rodzaju może utrzymywać nas, inwestorów, w błędnym przekonaniu, że jesteśmy lepsi, niż jesteśmy w rzeczywistości. Ale to nie wszystko, a konsekwencje tego podejścia mogą mieć wpływ na całą profesję. Mając wybór, który rodzaj błędu chciałbyś ograniczyć i dlaczego?
Załóżmy, że nasz inwestor, Inwestor A, postanawia skupić się na odrzucaniu złych inwestycji i zmniejsza odsetek błędów pierwszego rodzaju z 20 do 10 procent. Zatem z 3000 złych inwestycji na rynku wybierze jedynie 300 przedsiębiorstw (10 proc. × 3000). Ponieważ poziom błędu drugiego rodzaju pozostaje na poziomie 20 procent, błędnie odrzuci 200 z 1000 dobrych inwestycji, potencjalnie wybierając w ten sposób 800 inwestycji. Zatem Inwestor A wybrał 1100 inwestycji (300 + 800), ale tylko 800 z nich jest dobrych. W tym scenariuszu prawdopodobieństwo dokonania przez Inwestora A dobrego wyboru wzrasta z 57 do 73 procent (800 ÷ 1100). Zakładam, że przyznasz, że jest to znaczna poprawa jego wskaźnika sukcesu.
Inwestor B, w przeciwieństwie do Inwestora A, jest bardziej skupiony na tym, aby nie przegapić dobrych okazji. Decyduje się zmniejszyć odsetek błędów drugiego rodzaju z 20 do 10 procent i utrzymuje wskaźnik błędów pierwszego rodzaju na poziomie 20 procent. Zatem z 1000 dobrych inwestycji wybierze 900 (90 proc. × 1000), a z 3000 złych inwestycji błędnie założy, że 600 jest dobrych (20 proc. × 3000). Zatem Inwestor B dokonałby 1500 inwestycji (600 + 900), z których tylko 900 okazałoby się trafionych. Tym samym prawdopodobieństwo dokonania dobrego wyboru przez Inwestora B wzrasta z 57 do 60 procent (900 ÷ 1500). Uzyskalibyśmy dodatkowe 3 punkty procentowe, co nie jest oszałamiającym wynikiem.
Względny wpływ taktyki unikania poszczególnych rodzajów błędu jest dość wyraźny, jak pokazano w tabeli 1.1.
TABELA 1.1. Błędy I i II rodzaju
Błąd I rodzaju
Błąd II rodzaju
Efektywność
20%
20%
57%
10%
20%
73%
20%
10%
60%
Oznacza to, że największą poprawę wyników inwestorów (o 16 punktów procentowych) osiągniemy przez zmniejszenie wskaźnika błędów pierwszego rodzaju z 20 do 10 procent. Jednak zmniejszenie poziomu błędów drugiego rodzaju o tę samą wartość poprawia efektywność jedynie o 3 punkty procentowe.
Zgadnij, co się stanie, jeśli inny inwestor, Inwestor C, poprawi swój wskaźnik błędów zarówno pierwszego rodzaju, jak i drugiego rodzaju z 20 do 10 procent. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem odpowiedź, byłem oszołomiony: 75 procent. To niewiele więcej niż 73 procent osiągnięte przez Inwestora A, który skupiał się wyłącznie na ograniczaniu błędów pierwszego rodzaju. Radykalna poprawa wyników następuje tylko wtedy, gdy zmniejszy się odsetek błędów pierwszego typu - błędów związanych z dokonywaniem złych inwestycji.
Tak więc, podczas gdy większość książek o inwestowaniu i programów nauczania w szkołach wyższych koncentruje się na tym, jak dokonywać dobrych inwestycji, dla wszystkich byłoby lepiej, gdyby nauczyli się unikania złych inwestycji. Kariera inwestycyjna należy prawdopodobnie do nielicznych, która bardziej nagradza sceptyka niż optymistę.
Buffett jest najlepszym inwestorem na świecie, ponieważ jest mistrzem odrzucania.
PRZYPISY
Wstęp
[1] . 2/20 odnosi się do struktury wynagrodzenia większości funduszy hedgingowych. Oznacza to, że fundusze te pobierają 2% wartości aktywów oraz 20% zysków funduszu jako opłaty za zarządzanie (czasem nazywane mianem "carry").
[2] Tsuyoshi Ito, Sreetharan Kanthaswamy, Srichan Bunlungsup, Robert F. Oldt, Paul Houghton, Yuzuru Hamada, i Suchinda Malaivijitnond, Secondary Contact and Genomic Admixture Between Rhesus and Long-Tailed Macaques in the Indochina Peninsula, "Journal of Evolutionary Biology" 33, nr 9 (2020), s. 1164-79, https://doi.org/10.1111/jeb.13681.
[3] . Andrea Rasche, Anna-Lena Sander, Victor Max Corman, i Jan Felix Drexler, Evolutionary Biology of Human Hepatitis Viruses, "Journal of Hepatology" 70, nr 3 (2019), s. 501-20, https://doi.org/10.1016/j.jhep.2018.11.010; Robin M. Hare i Leigh W. Simmons, Sexual Selection and Its Evolutionary Consequences in Female Animals, "Biological Reviews" 94, nr 3 (2019), s. 929-56, https://doi.org/10.1111/brv.12484; Sarah M. Hird, Evolutionary Biology Needs Wild Microbiomes, "Frontiers in Microbiology" 8 (2017), s. 725, https://doi.org/10.3389/fmicb.2017.00725; Andrew Whitten, Culture Extends the Scope of Evolutionary Biology in the Great Apes, "Proceedings of the National Academy of Sciences" 114, nr 30 (2017), s. 7790-97, https://doi.org/10.1073/pnas.1620733114; Norman C. Ellstrand i Loren H. Riesberg, When Gene Flow Really Matters: Gene Flow in Applied Evolutionary Biology, "Evolutionary Applications" 9, nr 7 (2016), s. 833-36, https://doi.org/10.1111/eva.12402.
[4] . Berlinda Liu i Gaurav Sinha, SPIVA U.S. Scorecard: Year-End 2021 (New York: S&P Dow Jones Indices, 2021), https://www.spglobal.com/spdji/en/documents/spiva/spiva-us-year-end-2021.pdf.
[5] . Liu i Sinha, SPIVA U.S. Scorecard.
[6] . Akash Jain, SPIVA India Scorecard: Year-End 2017 (New York: S&P Dow Jones Indices, 2018), https://www.spglobal.com/spdji/en/documents/spiva/spiva-indiayear-end-2017.pdf?force_download=true.
[7] . Akash Jain i Arpit Gupta, SPIVA India Scorecard: Mid-Year 2020 (New York: S&P Dow Jones Indices, 2020), https://www.spglobal.com/spdji/en/documents/spiva/spiva-india-mid-year-2020.pdf?force_download=true.
[8] . Krissy Davis, Cary Stier i Tony Gaughan, "2020 Investment Management Outlook", Deloitte, 17 listopada 2021, https://www2.deloitte.com/us/en/insights/industry/financial-services/financial-services-industry-outlooks/investment-management-industry-outlook.html.
[9] Mary Jane West-Eberhard, Developmental Plasticity and Evolution (Oxford: Oxford University Press, 2003), viii. Ekspertyza West-Eberhard dotyczy naturalnej historii i zachowań społecznych os, a książka porusza istotne kwestie związane z podstawowymi założeniami teorii ewolucji. Twierdzi, że umiejętność czytania pozwala jej na rozwijanie punktu widzenia w znacznie szerszej i odmiennie tematycznej dziedzinie, pomimo jej wąskiej specjalizacji w jednym przedmiocie.
[10]. Paladinvest, "Wesco Meeting", Motley Fool (forum), 7 maja 2000, https://boards.fool.com/wesco-meeting-12529248.aspx; Ikoborso, "Re: Wesco Meeting," Motley Fool (forum), May 7, 2000, https://boards.fool.com/here-are-neuroberks-notes-from-the-wesco-12529644.aspx.
[11]. Aby dowiedzieć się więcej na temat teorii ewolucji i pokrewnych zagadnień, oto kilka pozycji, które mogą okazać się przydatne:
Popularna książka, która zapoczątkowała moje zainteresowanie teorią ewolucji: Richard Dawkins, The Selfish Gene (Oxford: Oxford University Press, 1989). [Richard Dawkins, Samolubny gen, Prószyński i S-ka, 2007 - przyp. red.]. Zanim zaczniesz, zapoznaj się najważniejszą pozycją: Karol Darwin, O powstawaniu gatunków (dzieło opublikowane w języku polskim w ramach projektu wolnelektury na stronie https://wolnelektury.pl/media/book/pdf/darwin-o-powstawaniu-gatunkow.pdf). Klasyk: Carl Zimmer, Evolution: The Triumph of an Idea (New York: HarperCollins, 2001). Książka na poziomie absolwentów, która dobrze pokrywa większość tematów teorii ewolucji: Mark Ridley, Evolution (Hoboken, NJ: Blackwell Scientific, 1993). Jedna z moich ulubionych książek na temat ogólnej teorii ewolucji (to gruba książka, ale jej wartość daleko przewyższa jej wagę!): Stephen Jay Gould, The Structure of Evolutionary Theory (Cambridge, MA: Harvard University Press, 2002). Bardzo przystępna książka o genetyce dla laików: Siddhartha Mukherjee, The Gene: An Intimate History (New York: Scribner, 2016). Gdybym miał wybrać jedną książkę do rozpoczęcia zgłębiania filozofii ewolucji, byłaby to ta pozycja: Elliott Sober, Evidence and Evolution: The Logic Behind the Science (Cambridge: Cambridge University Press, 2008). Moja ulubiona książka na temat ewolucji człowieka oraz nauki i kontrowersji związanych z biologią (np. czy określenie "rasa" człowieka ma sens?): David Reich, Who We Are and How We Got Here: Ancient DNA and the New Science of the Human Past (Oxford: Oxford University Press, 2018).
[13]. O sporach naukowców dotyczących definicji gatunku, patrz Ben Panko, What Does It Mean to Be a Species? Genetics Is Changing the Answer, "Smithsonian Magazine", 19 maja 2017, https://www.smithsonianmag.com/science-nature/what-does-it-mean-be-species-genetics-changing-answer-180963380/. Na temat ewolucji terminu "gen", patrz Petter Portin i Adam Wilkins, The Evolving Definition of the Term 'Gene', "Genetics" 205, nr 4 (2017), s. 1353-64, https://doi.org/10.1534/genetics.116.196956.
[12]. Opinia, że biologia ma prawie żadnych praw, jest dobrze wyrażona w tym eseju: Pawan K. Dhar i Alessandro Giuliani, Laws of Biology: Why So Few?, "Systems and Synthetic Biology" 4, nr 1 (2010), s. 7-13, https://doi.org/10.1007/s11693-009-9049-0.
1. Gdybym tylko był jak trzmiel
[1] Chodzi o słynny amerykański deser o nazwie hot fudge Sunda [przyp. tłum.].
[2] Błąd pierwszego rodzaju występuje, gdy odrzucamy prawdziwą hipotezę zerową. Dla inwestora hipotezą zerową powinno być założenie, że inwestycja jest zła, ponieważ większość inwestycji jest zła. Załóżmy, że trafiamy na złą inwestycję. Jeśli błędnie uznamy, że jest ona dobra, odrzucimy hipotezę zerową, że inwestycja jest zła. W takim przypadku odrzucenie hipotezy zerowej oznaczałoby dokonanie złej inwestycji, co skutkowałoby utratą pieniędzy. Teraz przyjrzyjmy się dobrej inwestycji. W tym przypadku błąd drugiego rodzaju występuje, gdy akceptujemy fałszywą hipotezę zerową. Tutaj hipoteza zerowa jest fałszywa, ponieważ inwestycja jest dobra. Ale akceptujemy hipotezę zerową, uznając inwestycję za złą i nie inwestując. W związku z tym błąd pierwszego rodzaju występuje, gdy inwestuję pieniądze w złą inwestycję, a błąd drugiego rodzaju, gdy rezygnuję z inwestycji w dobrą inwestycję. Patrz "What Are Type I and Type II Errors?". Minitab 21 Support, dostęp styczeń 2021, https://support.minitab.com/en-us/minitab-express/1/help-and-how-to/basic-statistics/inference/supporting-topics/basics/type-i-and-type-ii-error/.
[3] Opis odwrotnej zależności między błędami pierwszego i drugiego rodzaju znajdziesz w "What Are Type I and Type II Errors?".
[4] Krótki opis ewolucji jeleni, patrz "Deer (Overview) - Evolution", Wildlife Online, dostęp styczeń 2021, https://www.wildlifeonline.me.uk/animals/article/deeroverview-evolution.
[5] Niezły opis zachowań rozrodczych znajdziesz w "Red Deer Breeding Biology", Wildlife Online, dostęp styczeń 2021, https://www.wildlifeonline.me.uk/animals/article/red-deer-breeding-biology.
[6] Więcej informacji o wyginięciu Dodo w Encyclopaedia Britannica, "Dodo", Encyclopaedia Britannica, 17 maja 2022, https://www.britannica.com/animal/dodo-extinctbird.
[7] Szczegóły na temat sprawności i rozmiaru geparda, patrz Warren Johnson, "Cheetah", Encyclopaedia Britannica, 26 sierpnia 2021, https://www.britannica.com/animal/cheetah-mammal.
[8] Eon największa formalna jednostka geochronologiczna, dzieląca się na ery i wynosząca co najmniej 500 mln lat [przyp. tłum.].
[9] Historia roślin, patrz James A. Doyle, "Plant Evolution", McGraw Hill, dostęp sierpień 2019, https://www.accessscience.com/content/article/a522800. Patrz również: Rebecca Morelle, "Kew Report Makes New Tally for Number of World's Plants," BBC News, 10 maja 2016, https://www.bbc.com/news/science-environment-36230858.
[10]. Abdul Rashid War, Michael Gabriel Paulraj, Tariq Ahmad, Abdul Ahad Buhroo, Barkat Hussain, Savarimuthu Ignacimuthu i Hari Chand Sharma, Mechanisms of Plant Defense Against Insect Herbivores, "Plant Signaling & Behavior" 7, nr 10 (2012), s. 1306-20, https://doi.org/10.4161/psb.21663.
[11]. Mike Newland, "When Plants Go to War", Nautilus, 14 grudnia 2015, http://nautil.us/when-plants-go-to-war-rp-235729/. Rozdział "Spy Games" opisuje, jak rośliny naśladują drapieżników swoich drapieżców.
[12]. Janet Lowe, Warren Buffett Speaks: Wit and Wisdom from the World's Greatest Investor (Hoboken, NJ: John Wiley, 2007), 85.
[13]. Sergei Klebnikov, Warren Buffett Sells Airline Stocks Amid Coronavirus: 'I Made a Mis- take', "Forbes", 2 maja 2020, https://www.forbes.com/sites/sergeiklebnikov/2020/05/02/warren-buffett-sells-airline-stocks-amid-coronavirus-i-made-amistake/?sh=4da74fc15c74.
[14]. Definicja "ryzyka" przedstawiona w James Chen, "Risk," Investopedia, dostęp 20 września 2022, https://www.investopedia.com/terms/r/risk.asp#:~:text=Risk%20is%20defined%20in%20financial,all%20of%20an%20original%20investment.
[15]. "Listed Domestic Companies, Total", World Bank, dostęp luty 2021, https://data.worldbank.org/indicator/CM.MKT.LDOM.NO.