Rozdział 1
Czym są ciężary emocjonalne?
Ciężary emocjonalne to przede wszystkim głęboko skrywane tajemnice
grzecznych dzieci, które nie mogły nikomu powiedzieć o swojej krzywdzie
lub którym nikt nie wierzył. Nie były widziane, słuchane, szanowane.
Ciągle straszone i tresowane. Te emocje są jak połknięte raniące
kamienie, których nie możemy wypluć, bo nie wypada, bo zostaniemy źle
ocenieni, narażeni na odrzucenie, samotność, a w konsekwencji być
może... śmierć.
Tylko że to było kiedyś, to było brzemię małego dziecka, które
faktycznie nie poradziłoby sobie samo, ale to dziecko, chociaż dorosło,
w środku nadal jest tym zalęknionym małym człowiekiem, który dźwiga te
same kamienie, te same obawy, te same smutki i nie widzi, że dorosło, że
żyje emocjami z dzieciństwa! TYMI ZAKAZAMI Z DZIECIŃSTWA. Już nie musi
zasługiwać na miłość, uznanie i uwagę. Nawet jeśli zostanie samo, bo
ludzi wokół zabraknie, przeżyje. Ma miejsce na nową jakość, ale nadal
się boi.
Też byłam tym dzieckiem i wiem, że jest nas sporo.
Zawsze marzyłam o napisaniu książki, która może stać się drogowskazem
dla młodych ludzi na drodze świadomego budowania zdrowej niezależności
oraz pewności siebie. Bardzo żałuję, że sama takiej nie dostałam w okresie dojrzewania. Była mi wtedy bardzo potrzebna.
Ostatnie lata mojego życia niespodziewanie pokazały, że zdrową dorosłość
można, a nawet trzeba budować w każdym wieku, więc polecam ją każdemu,
kto pragnie się rozwijać i polepszać jakość swojego życia. Zmiana i świadomość rodzą się najczęściej w kryzysie, w bólu, niezrozumieniu,
mimo że wcale nie musi tak być.
Celem tej książki jest zaproszenie Cię do świadomego życia... zanim ono
samo Cię do tego wezwie. Do świadomego i szczerego odpowiedzenia sobie
na pytanie: co sprawia, że nie widzę lub nie chcę widzieć potrzeb
swojego ciała i umysłu, że tak bardzo maskuję swoje emocje używkami i jedzeniem, żeby tylko nie musieć się z nimi skonfrontować.
Być może pomyślisz teraz: Co ona bredzi z tym świadomym życiem, skoro
na trzeźwo wybrałem osobę do życia, brałem ślub, budowałem dom i decydowałem się na dzieci. To były rozsądne i przemyślane decyzje.
Otóż absolutnie w to nie wątpię, natomiast świadome życie dotyczy czegoś
zupełnie innego - znajomości intencji i pochodzenia każdego własnego
zachowania, pragnienia, wyboru, reakcji, wchodzenia w ostre polemiki lub
siedzenia cicho. To też znajomość własnych lęków, preferencji, wierzeń
(czyli przekonań). Ich genezy, sensu bądź... bezsensu. Na przykład boisz
się dużych psów, bo kiedyś zdarzyło się, że taki właśnie Cię ugryzł. Ale
czy potrafisz mi teraz odpowiedzieć na pytania, dlaczego boisz się
głośno mówić, stawiać innym granice, co myślisz albo dlaczego nie
potrafisz zbudować zdrowej partnerskiej relacji. Może masz przekonanie,
że płeć przeciwna jest do niczego albo zadaje ból - skąd u Ciebie to
myślenie? Co Cię blokuje w osiąganiu celów? Dlaczego nie potrafisz
skutecznie schudnąć albo przestać zajadać stres? Co takiego konkretnie
zajadasz?
Zapewne wiesz doskonale, że determinują nas geny, ale przede wszystkim
sami kreujemy swoje życie poprzez myśli i doświadczenia, dlatego tak
bardzo jesteśmy od siebie różni. Różni nas również to, że nie wszyscy
świadomie budujemy swoje życie, a przecież warto.
Bardzo bym chciała, żeby te treści dostarczyły cennej wiedzy i zainspirowały Cię do życiowego przebudzenia, do zmiany myślenia i zachowania, do uważności na siebie, które uleczy AUTOAGRESJĘ w postaci
zaburzeń odżywiania, złych nawyków, a nawet uzależnień i niezdrowej
relacji z jedzeniem, sobą, innymi ludźmi, sportem. Ruch jest nam
potrzebny do jakościowego życia tak samo jak zdrowe jedzenie, warto więc
się z nim zaprzyjaźnić.
Moją intencją jest pokazać Ci na własnym przykładzie, jak różne
doświadczenia i zdarzenia odbijają się na naszym życiu, naszych
wyborach, emocjach, odczuciach, myśleniu, relacjach, a przede wszystkim
- NA WADZE, POSTRZEGANIU SIEBIE I SWOJEGO CIAŁA!
Wszystko, co przeżywamy, widzimy, słyszymy i odczuwamy od najmłodszych
lat, zapisuje się głęboko w naszej podświadomości w postaci przekonań,
emocji, wierzeń i pewnych wzorców. Co ciekawe, często zapisane wzorce
miłości okazują się NIEMIŁOŚCIĄ, co tłumaczy obecną plagę rozwodów, ale
i frustracji wynikających z braku akceptacji własnego "ja".
Zawody miłosne, nierealne oczekiwania, NIEWIDZENIE siebie i swoich
potrzeb, lęk, podporządkowanie, brak granic i standardów to główne
przyczyny zarówno otyłości, jak i niedowagi.
Głęboko zapisane i często kompletnie ignorowane wzorce rodowe i traumy
tak naturalnie generują tożsamość i kierunek myśli, że wszystko inne
wydaje się jakieś dziwne, nienaturalne, wypaczone, a przede wszystkim
nieznane. Większość zachowań, wyborów i myśli tworzy podświadomy umysł i jeśli czasem nie wiesz, dlaczego postępujesz, zachowujesz się albo
myślisz w sposób, którego nie rozumiesz lub nawet nie akceptujesz, daj
sobie szansę poznać te myśli, zmienić schematy i udeptać nowe ścieżki.
Czy wiesz, dlaczego dorośli ludzie tak zażarcie się kłócą, spierają,
walczą o to, kto ma rację? Rację ma każdy, tylko każdy swoją, bo takim
zapisem krzyczy umysł. Jest o czymś święcie przekonany i często żadne
argumenty tego nie zmienią, dopóki sam nie otworzy się na nowe doznania,
dopóki nie obejmie świadomością swoich myśli i nie zaakceptuje, że może
być inaczej i to "inaczej" też jest OK, a może nawet lepiej.
Pytanie, które jest najbliżej Twojej duszy, serca, rozumu i świadomości.
Masz wybór.
Dziękuję za wszystkie, zarówno piękne, jak i trudne, momenty w moim
życiu ludziom, którzy w nim byli w postaci lekcji do odrobienia, oraz
tym, którzy nadal w nim są w postaci prezentów i darów. Rodzinie, której
się nie wybiera, a która w moim przypadku jest i wspiera mnie na każdym
kroku, mimo że bardzo daleko jej do ideału. Byłym partnerom, którzy
nauczyli mnie tak dużo o sobie, o życiu, intymności, bliskości,
relacjach. Przyjaciołom, którzy - tak jak partnerzy - pokazali mi moje
lustrzane odbicie, mocne i słabe strony, byli przy moich wielkich
sukcesach, ale i porażkach. Rodzicom, którzy pokazali mi zarówno to,
czego chcę w życiu, jak i to, czego nie chcę, synkowi, który pomógł mi
odmrozić trudne emocje i wejść na swoją świadomą drogę życia.
Wszyscy ludzie i zdarzenia nauczyli mnie, że nie ma w życiu przypadków,
że jest na to życie jakiś wyższy plan, niewytłumaczalna siła, która
mądrze pcha nas w sytuacje i ramiona, które albo czegoś nauczą i wniosą
nową jakość, albo nas pogrążą i historia zatoczy koło, będzie się
powtarzać do skutku, czyli do czasu, aż lekcja zostanie odrobiona, a ZMIANA wprowadzona. Wzrost nie jest możliwy w pełnym komforcie, ciepełku
i harmonii. On się procesuje w najbardziej niekomfortowej sytuacji.
Zmiana, mimo że niewygodna, jest warta zachodu, a czasem poświęcenia
czegoś lub kogoś. Przebudzenie to nowy początek. Nigdy nie jest za późno
na zmiany.
Jeżeli dużo uwagi i energii zużywasz na to, co na zewnątrz, na swój
wizerunek, na to, jak postrzegają Cię inni, na zadowalanie wszystkich
dookoła, na zachowanie pozorów i spełnianie czyichś oczekiwań... to
znaczy, że nie widzisz siebie. Może Ci zabraknąć przestrzeni i energii
na własne potrzeby, pilnowanie granic i standardów, uważność myśli i emocji, na prawdę, która wyzwala, daje wolność, radość i spełnienie.
Postaram się wytłumaczyć, co i jak się dzieje, kiedy za mało uwagi
poświęcasz swoim emocjom, wizji na życie i budowaniu solidnej wiary w siebie i swoje możliwości. Dowiesz się, dlaczego tak się dzieje.
PAMIĘTAJ! Wszyscy jesteśmy równi i mamy takie same możliwości osiągania
sukcesów na każdej płaszczyźnie życia. Szanse na start, owszem, nie są
równe, ale tylko od siły Twojego umysłu, kierunku myśli i działań
zależy, co w swoim życiu osiągniesz, gdzie zajdziesz i czy sobie to
życie i wizerunek wykreujesz wedle własnych pragnień i gustu, czy wedle
pragnień kogoś innego. Tylko Ty masz prawo decydować o swoim dorosłym
życiu.
Zaburzony obraz własnego ciała - trend czy poważne zaburzenie psychiczne?
Swoje ciało możesz traktować z szacunkiem, kochać je, rozpieszczać i czuć się w nim jak w najlepszym, idealnie skrojonym płaszczu. Może być
Twoją twierdzą, ochroną, narzędziem, które będziesz wykorzystywać na co
dzień. Zdarza się jednak, że zamiast zaakceptować siebie, karmimy się
negatywnymi przekonaniami, emocjami, staramy się sprostać nierealnemu,
zbyt wygórowanemu i trudnemu do osiągnięcia wizerunkowi. Kiedy stojąc
przed lustrem, tak naprawdę nie widzisz w nim osoby, którą cenisz,
kochasz, szanujesz albo zwyczajnie lubisz, to jesteś na prostej drodze
do wielu problemów.
Niektóre z nich mogą spowodować, że Twoje życie zamieni się w walkę z własnymi demonami. Jednym z nich jest zaburzony obraz własnego ciała i wizerunku. Z pewnością niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że
dysmorfofobia uznawana jest za poważne zaburzenie psychiczne, które
polega na ciągłym wyszukiwaniu defektów ciała, urody, wizerunku. Bardzo
rzutuje na poczucie własnej wartości, myślenie o sobie i niskie
standardy. Nie mija z wiekiem ani nie przestaje oddziaływać na całe
życie osób, które się z nim borykają. Im więcej wiemy o zaburzonym
obrazie własnego ciała, tym szybciej możemy zadbać o to, aby wyzwolić
się ze szponów tego zaburzenia.
Warto rozłożyć ten problem na czynniki pierwsze. Tylko po co to robić,
skoro wielu psychiatrów oraz psychologów nie zauważa go u swoich
pacjentów? Odpowiedź na to pytanie jest banalnie prosta! Znając
przyczyny zaburzonego obrazu własnego ciała, można zacząć trudną, ale
możliwą do wygrania walkę z własnymi przekonaniami, bo to one sterują
Twoim życiem!
Masz to, o czym będziesz przekonany, bo Twój umysł będzie do tego za
wszelką cenę dążył. Będzie podświadomie szukał dowodów i wiesz co?
Zawsze je znajdzie!
Przykład? Jeśli myślisz, że nie jesteś warta/wart tego co najlepsze,
zawsze dostaniesz ochłapy z pańskiego stołu. Jeśli jesteś przekonany, że
związki ranią, taki sobie stworzysz. Jeśli myślisz, że ludzie Cię nie
szanują, swoim brakiem granic im na to pozwolisz. Jeśli wierzysz, że nic
dobrego Ci się w życiu nie przydarza, to masz w sercu brak sprawczości i nie robisz za wiele, by to zmienić, by samodzielnie kreować życie
marzeń. Te wierzenia i przekonania tworzą się nieświadomie,
niezauważalnie. Niestety, często należą do obcych ludzi i zostały przez
Ciebie przejęte.
Zmiana myślenia to wielkie wyzwanie, które warto podjąć, aby zacząć żyć
na nowo i cieszyć się każdym dniem, nie patrząc w lustro z wyrzutami
sumienia.
Zmianę myślenia zaczyna się od uważności na własne myśli. Od
przyglądania się temu, co ja do siebie mówię, co ja o sobie myślę, czy
się wewnętrznie wspieram, czy pogrążam. A gdy już poznam wewnętrznego
krytyka, swoją ciemną stronę, świadomie ją uciszam wspierającymi
formułkami swojej jasnej strony umysłu, która zawsze wierzy w powodzenie
i najwyższą wartość. Kochać siebie to nic innego jak być swoim
najlepszym przyjacielem do końca życia. Bez wyrzutów sumienia, poczucia
winy, wstydu, żalu. Nie są Ci do niczego potrzebne.
Wieki XX i XXI przyniosły nam ogromne zmiany, nie tylko technologiczne,
lecz także cywilizacyjne. Obecnie żyjemy szybko, co nie oznacza, że
łatwo i bezpiecznie. Każdy człowiek, który współcześnie egzystuje na
kuli ziemskiej, pragnie odnieść sukces; nie zawsze musi to być
spektakularne zwycięstwo, ale nikt nie lubi być outsiderem. To
określenie, które nie pasuje do obrazu wykreowanego i sztucznie
wystylizowanego człowieka na miarę XXI wieku.
Każdy z nas rodzi się z predyspozycjami do określonego typu sylwetki i cech wyglądu, na jakie nie mamy zbyt dużego wpływu. Wpływ na to ma
genetyka, choroby lub inne przypadłości. Nie zawsze możemy z nimi
walczyć, bo to walka z wiatrakami. Wówczas wykonujemy dwa kroki w przód,
aby później cofnąć się o piętnaście. Rzeczy, których nie możemy zmienić,
warto zaakceptować, zamiast ciągle dodawać im destrukcyjnej mocy poprzez
skupianie na nich uwagi. To zabiera siły witalne, energię i poczucie
sprawczości tym aspektom naszego życia, na które realnie mamy wpływ!
Niestety, w naszym bardzo szybkim i zapracowanym życiu coraz większym
problemem jest zaburzony obraz własnego ciała. Do tej pory była to
przypadłość bagatelizowana przez większość psychologów i psychiatrów.
Uważali to za fanaberię osób pragnących być idealnymi pod każdym
względem, to znaczy perfekcjonistów.
Być może zdarzyło Ci się zastanawiać, skąd bierze się zaburzony obraz
własnego ciała i dlaczego u niektórych osób jest tak silnie
zakorzeniony, że żadne dotychczasowe metody czy sposoby działania nie
przynoszą najmniejszego rezultatu. Według przeprowadzonych niedawno
badań na dziesięciu szczupłych osobach, które zostały przypadkowo
zapytane o to, w jaki sposób i dlaczego chcą schudnąć, tylko jedna
odpowiedziała zgodnie z prawdą, że nie ma takiej potrzeby, ponieważ
akceptuje ona swoje ciało.
Zaburzenia odżywiania to nie tylko obraz idealnego ciała, który kreowany
jest w mediach, ale przemożne przekonanie o tym, że trzeba być
superszczupłym, aby zostać zaakceptowanym, że ciało jest wyznacznikiem
wartości i pewności siebie, zaistnienia w świecie. Kiedy wyobrażasz
sobie idealne ciało, musi ono być perfekcyjne, pozbawione jakichkolwiek
niedoskonałości. Tylko wówczas możesz być kochany, szanowany, lubiany,
akceptowany i poważany. Osoby, które nie wpisują się w kanon doskonałego
ciała, zazwyczaj spychane są na margines, uważane za leniwe, mało
odporne psychicznie, takie, którym się nie chce zmieniać siebie na
lepsze i stać się piękniejszą wersją siebie.
Pamiętaj jednak, że każdy postrzega piękno na swój sposób, co innego
docenia i lubi, ma inne priorytety, potrzeby. Są ludzie mniej i bardziej
powierzchowni. Dla kogoś, kto obsesyjnie dąży do osiągnięcia "ideału",
by udowodnić, jaki jest wspaniały i w ten sposób zasłużyć na czyjąś
uwagę i osiągnąć spektakularne sukcesy, nie do pomyślenia jest, że ktoś
inny może kompletnie nie skupiać się na swoim wyglądzie, że co innego
jest dla niego ważne i że sukces osiąga się nie przez idealny wygląd.
Wygląd pomaga w życiu i zawsze warto o siebie dbać, ale uwierz, nie daje
gwarancji sukcesu na żadnym polu: uczuciowym, zawodowym czy rodzinnym.
Nie zadowolisz wszystkich i nawet nie próbuj. Jedyną osobą, którą masz
starać się zadowolić i rozwijać, jesteś TY!
Twoje zadowolenie może zarazić resztę otoczenia lub naturalnie
wyeliminować jednostki, którym to zadowolenie przeszkadza. Czy tego
chcesz, czy nie, zmianie i rozwojowi może towarzyszyć zmiana osób,
którymi się otaczasz, nie bój się tego.
Zadaj sobie pytanie: co jest dla Ciebie tak naprawdę ważne?
Czy chorobliwe dążenie do ideału ma sens, co na tym realnie zyskujesz?
Obietnicą czego jest dla Ciebie ten cały "ideał"?
Co Ci się tak naprawdę podoba i dlaczego?
Czy Twój wizerunek tak bardzo odbiega od wyznaczonego ideału, czy
tylko tak Ci się wydaje?
Czy fizycznie jesteś w stanie ten ideał osiągnąć? Jeśli tak, to co Cię
blokuje?
Jakie są prawdziwe intencje działań mających na celu osiągnięcie tego
ideału?
Czy ten kanon piękna jest naprawdę Twój, czy może idziesz za tłumem?
Co powstrzymuje Cię przed zaakceptowaniem swojego ciała?
Czy to idealne ciało realnie przyniesie Ci szczęście, miłość i obfitość, czy tylko CI SIĘ WYDAJE?
Udało mi się osiągnąć ten wymarzony wizerunek, bo nie zawsze byłam
superszczupła, ale uwierz lub nie, nie przyniósł mi tyle szczęścia i spełnienia, ile się spodziewałam, a moje życie zmieniło się diametralnie
dopiero wtedy, gdy przewartościowałam to, co tylko wydawało się ważne.
Bardzo często pogoń za ideałem jest silnie związana z brakiem uwagi,
miłości, akceptacji w dzieciństwie. WYDAJE się, że poprzez bycie i wyglądanie jak "ideał" na to wszystko zasłużę, a tak to nie działa.
Jedyną prawidłową i zdrową intencją dbania o swój wygląd, dietę i aktywność jest troska o zdrowie, dobre samopoczucie i większą pewność
siebie w każdej sytuacji.
Dążenie do tego, by być za wszelką cenę szczupłym, jest obecnie
traktowane jako zaburzenie psychiczne. Bo "za wszelką cenę" oznacza
czasami, że ryzykujemy zdrowie, a nawet życie. Dzieje się tak dlatego,
że dążenie do perfekcyjnej sylwetki stało się nie tylko trendem, ale dla
wielu osób wyznacznikiem egzystencji. Jeśli Twoje życie jest
podporządkowane tylko i wyłącznie myśleniu o tym, jak polepszyć swój
wygląd, oznacza to, że jesteś w grupie osób reprezentujących zaburzony
obraz własnego ciała.
Dążenie do bycia szczupłym może wynikać z rozmaitych przyczyn. Pamiętaj,
że są to nie tylko aspekty biologiczne, lecz także osobowościowe,
społeczne i rodzinne. Jako człowiek jesteś jednostką, której ciało nie
funkcjonuje w odosobnieniu od emocji, świadomości, umysłu, a także
własnego, wewnętrznego "ja". Wszystko to, co przeżywasz, czego
doświadczasz, odbija się na Twoim wyglądzie. Kiedy odbierasz mnóstwo
przekazów, które nakazują Ci być szczupłym, pięknym, idealnym i przede
wszystkim wyjątkowym, zaczynasz zastanawiać się, dlaczego w dalszym
ciągu nie osiągnąłeś tego idealnego wyglądu.
Odrealnione komunikaty wysyłane w przestrzeni publicznej z pewnością nie
ułatwiają Ci zaakceptowania siebie. Życie współczesnego człowieka nie
należy do łatwych. Na każdym kroku jesteśmy bombardowani setkami tysięcy
informacji na temat tego, w jaki sposób żyć, aby być szczęśliwym,
porównujemy się, czując się niekomfortowo.
Kiedy pojawiają się problemy, kłopoty albo różne nieprzepracowane traumy
z przeszłości, Twoje ciało reaguje w taki sposób, że nie jesteś w stanie
odciąć się od żadnego wydarzenia, nie tylko pozytywnego, lecz także
negatywnego.
Człowiek jest białą kartą, na której zapisują się wszystkie zdarzenia,
bez względu na ich wydźwięk. Dlatego też zaburzony obraz własnego ciała
może kształtować się w ciągu wielu lat pod wpływem doświadczeń, a także
negatywnych emocji skumulowanych w ciele. Emocje te, kiedy nie znajdują
ujścia, stają się wewnętrznym zabójcą każdego, kto je przeżywa. Dlatego
kreowany przez środki masowego przekazu obraz idealnego ciała znajduje
podatny grunt w przypadku osób, które bardzo emocjonalnie reagują na
wszystkie przekazy medialne. Bombardowanie wyidealizowanymi i wykreowanymi w mediach trendami powoduje, że ofiarą koncernów
propagujących kult pięknego ciała są zazwyczaj jednostki przeżywające
trudne chwile, mające za sobą negatywny bagaż doświadczeń i wielu
niszczących emocji, odrzucające własne "ja".
W obecnych czasach nieustanne dążenie do perfekcji pod każdym względem
również powoduje to, że obraz własnego ciała jest wyznacznikiem bycia
popularnym, atrakcyjnym i zauważonym. Pewnie nieraz spotkałeś się z opinią na temat osób, które postrzegane są przez środowisko jako
nieapetyczne, niezbyt urodziwe lub wręcz odpychające. Wbrew pozorom
osoby te mogą dbać o swoje ciało, prezentować się poprawnie lub wyglądać
przeciętnie. Problem polega na tym, że nie wpisują się w wykreowany
kanon, gdzie każda osoba musi wyglądać perfekcyjnie, bez względu na porę
dnia, tygodnia, miesiąca czy roku.
Zaburzony obraz własnego ciała to demon, który zabiera najcenniejsze
chwile w życiu. Jeśli zaczniesz poświęcać mu czas, to stracisz
dotychczasową energię. Walka z wiatrakami, podczas której pojawiają się
twoje skumulowane, negatywne emocje i brak zrozumienia własnego "ja",
zaczyna przybierać na sile w chwili, gdy pragniesz zbliżyć się do
ideału, ale nie jesteś w stanie go osiągnąć, bez względu na to, jakich
środków użyjesz.
Obecnie jest to trudny temat, poruszany na wielu spotkaniach, nie tylko
sesjach terapeutycznych, lecz także konferencjach, w jakich uczestniczą
psycholodzy i psychiatrzy. Ci specjaliści jednoznacznie stwierdzili, że
jeszcze piętnaście- dwadzieścia lat temu wszelkiego typu zaburzenia, w tym obsesyjne myśli o jedzeniu czy treningu, nie były uważane za coś
negatywnego. Dlatego większość psychiatrów uznawała to za sposób na
życie danej osoby i poświęcenie się pewnym aspektom egzystencji.
W wieku szesnastu lat, mając zaburzony obraz własnego ciała, niskie
poczucie wartości, potrzebę kontroli przerzuconą z domu rodzinnego na
własne ciało, pierwsze rozterki sercowe, wylądowałam u specjalistów z zaburzeniami odżywiania i stanem depresyjnym. Było naprawdę słabo, bo
przy tym wszystkim doszła bezsenność. Wyglądałam i czułam się jak
zombie. Ciągły płacz i smutek. Niestety, to były czasy, kiedy nie było
popularnych terapii, coachów itp. Były leki. I właśnie takie poprawiacze
nastroju, zwane antydepresantami, dostałam. Pomogły na jakieś piętnaście
lat. Natomiast należy pamiętać, że tabletki to zamiatanie problemów pod
dywan. Nie miałam świadomości, że to tak działa. Kurz tam zostaje, nawet
na długo, ale gdy podniesie się dywan, wydostanie się i zacznie nas
dusić. Zaburzony obraz siebie, zaburzenia odżywiania, bezsenność, to
tylko wierzchołek góry lodowej, która po tabletkach nadal będzie
istniała i nie wiadomo, kiedy się znowu wynurzy. Brak terapii
spowodował, że moją mocno zaburzoną relację z jedzeniem musiałam
naprawiać sama. Zajęło to bardzo dużo czasu, ale śmiało mogę powiedzieć,
że to obecnie najlepsza relacja, jaką w życiu stworzyłam. Natomiast góra
lodowa (czy - jak wolisz - zakurzony dywan) dała się we znaki w najmniej
oczekiwanym momencie, o czym później.
W obecnych czasach, gdy człowiek zaczyna obsesyjnie kontrolować siebie,
to podstawowy sygnał alarmowy, który informuje każdego psychiatrę,
psychoterapeutę i psychologa o tym, że dbałość o piękne czy umięśnione
ciało wymyka się spod kontroli danego pacjenta. Psychoterapeuta, który
ma zamiar współpracować z pacjentem na wielu płaszczyznach, często
obserwuje go i bada podatność na wpływy, zarówno te wewnętrzne, jak i zewnętrzne, na relacje, przeżycia z dzieciństwa itp. Kiedy zaobserwuje,
że pacjent w trakcie sesji terapeutycznych skupia się wyłącznie na swoim
wyglądzie, a pomija warstwę duchową, własną świadomość czy zakłamuje
rzeczywistość albo nie pamięta istotnych faktów, to powinien zacząć
pracować pod kątem zaburzeń w odbiorze własnego ciała.
Kiedyś ten temat nie znajdował zrozumienia i nie był tak często
poruszany, szczególnie na forum publicznym. Teraz uległo to zmianie, bo
coraz więcej terapeutów dostrzega bezpośredni związek odnoszenia
sukcesów, bycia samodzielnym, silnym psychicznie i prawidłowo
ukształtowanym człowiekiem ze stosunkiem do własnego ciała, wagi czy
emocji.
Dysmorfofobia jako jednostka chorobowa
Czasami mamy gorsze dni i nieustannie krytykujemy nasz wygląd. Na
przykład jeśli nasze ciało jest za małe lub za duże, myślimy, że
jesteśmy nieatrakcyjni. Ale zazwyczaj następnego dnia budzimy się w lepszym nastroju i nie myślimy już o swoich wadach. Inaczej jest jednak
w przypadku osób cierpiących na dysmorfofobię.
Zastanawiasz się, czym jest dysmorfia ciała? Jest to zaburzony obraz
ciała. Najogólniej można ją opisać jako chorobę psychiczną
charakteryzującą się przekonaniem danej osoby, że jej budowa ciała jest
nieestetyczna, powodująca dyskomfort i utrudniająca funkcjonowanie.
Pacjenci z dysmorfią ciała cierpią na uporczywe i natrętne myśli o wyimaginowanych defektach. Słowo "dysmorfofobia" ma pochodzenie greckie,
a oznacza brzydotę. W dosłownym tłumaczeniu zaburzenie to można
zdefiniować jako strach przed brzydotą. Takie osoby są stałymi klientami
chirurgów plastycznych i mimo licznych operacji nadal nie są zadowolone
ze swojego wyglądu. W języku angielskim zaburzenie to nazywa się BDD
(Body Dysmorphic Disorder). W polskiej literaturze naukowej często
używany jest także termin "zaburzenie obrazu ciała". Termin ten jest
czasami stosowany zamiennie z dysmorfofobią, chociaż jest to termin
szerszy. Zaburzenie to jest mniej zbadane niż inne zaburzenia
psychiczne.
Pierwszy opis pacjenta znajduje się w dziewiętnastowiecznych źródłach.
Pierwszy przypadek opisał Moselli w 1886 roku, następnie Kraepelin i Freud. W 1980 roku zaburzenie to zdefiniowano jako zaburzenie obrazu
ciała i włączono do klasyfikacji DSM III Amerykańskiego Towarzystwa
Psychiatrycznego.
Często trudno jest rozpoznać tę chorobę, ponieważ naturalne jest
zainteresowanie własnym wyglądem. Wszystko jednak zależy od tego, ile
czasu spędzamy na czynnościach i myślach związanych z naszym wyglądem,
oraz od tego, jakie emocje te myśli wywołują i czego dotyczą. Pacjenci
zazwyczaj zauważają u siebie jedną lub więcej niepożądanych cech i skupiają na nich swoje myśli.
Charakterystyczne objawy BDD to:
- nieustanne patrzenie w lustro,
- rozpaczliwa próba ukrycia nawet najmniejszych wad,
- pozbywanie się rzeczy odsłaniających ciało,
- nadmierne korzystanie z zabiegów upiększających,
- problemy z objadaniem się lub głodzeniem,
- zmiana sposobu i metod odżywiania,
- nadmierne skupienie na swojej wadze,
- ciągłe poszukiwanie akceptacji/aprobaty swojego wyglądu.
Nawet jeśli otoczenie zapewnia pacjenta, że dobrze wygląda i że
wyimaginowane lub istniejące wcześniej wady nie będą miały negatywnego
wpływu na jego wygląd, pacjent zwykle nie jest gotowy w to uwierzyć.
Nadal jest więźniem bezpodstawnych przekonań. Te myśli o wyglądzie mogą
trwać przez większą część dnia (3-8 godzin). Są niewygodne dla pacjenta.
BDD niszczy życie człowieka. Możesz unikać spotykania się z przyjaciółmi
lub nawet opuszczania domu ze względu na swoje lęki i zahamowania oraz
ograniczenia. Zwykle osoby z BDD szukają pomocy u specjalistów z zakresu
medycyny estetycznej, zamiast zwrócić uwagę na własną psychikę,
świadomość, podświadomość...
Powyższe objawy zaburzeń obrazu ciała towarzyszą objawom różnych stanów
chorobowych. Obejmują takie problemy zdrowotne jak:
- zaburzenie obsesyjno-kompulsywne,
- zaburzenia odżywiania,
- zaburzenia lękowe,
- schizofrenia,
- fobia społeczna,
- depresja.
Kto i dlaczego cierpi na zaburzenia w odbiorze własnego ciała?
Z pewnością zastanawiasz się, kto może mieć problemy z akceptacją
własnego wyglądu i u kogo najczęściej występuje zaburzenie obrazu
własnego ciała. Odpowiedź na to pytanie wydaje się banalna. Każdy!
Problem zaburzeń w ocenie swojego ciała to przypadłość zarówno
przeciętnego zjadacza chleba, jak i gwiazdy wielkiego formatu. Jeśli
przeanalizujesz biografie znanych i cenionych osób z pierwszych stron
gazet, a także zwyczajnych ludzi, zauważysz pewną analogię w ich
historiach. Problem pojawia się jako wypadkowa różnych zdarzeń w życiu
danej osoby. Wielu celebrytów i zwykłych zjadaczy chleba, którzy
doświadczyli zaburzeń w odbiorze własnego ciała, potem przez lata
cierpiało także na poważne problemy psychiczne, wyróżniające się
nieprawidłowymi zachowaniami: nieustanną kontrolą, chęcią ucieczki od
codzienności oraz perfekcjonizmem.
Tego typu kłopoty zaczynają się całkiem niewinnie od wystąpienia różnych
zaburzeń w sferze psychicznej. Bo to właśnie psychika oddziałuje na
Twoje ciało i sprawia, że tracisz nad nim kontrolę. Nie ma jednej ściśle
określonej przyczyny pojawienia się zaburzeń w odbiorze własnego ciała.
Zdaniem wielu specjalistów osoby podatne na tego typu problemy
doświadczają braku akceptacji ze strony środowiska. Nie muszą być to
wyłącznie problemy z nawiązaniem relacji z najbliższymi, lecz także
poddawanie się nieustannej ocenie, osądom i chęć przypodobania się innym
za wszelką cenę, nawet kosztem własnego szczęścia.
Osoby doświadczające tego to nie tylko celebryci, ale wszyscy, którzy
narażają są na nieustanną krytykę. W dzisiejszych czasach możesz spotkać
się z tym, że oceniać będzie Cię każdy: szef, matka, syn, dziecko
sąsiada, a nawet dawno niewidziana koleżanka. Kiedy jesteś osobą podatną
na wpływy i nie umiesz poradzić sobie z krytyką, szczególnie tą
nieuzasadnioną i bezpodstawnie wyrażoną, wówczas odbierasz negatywne
emocje płynące ze środowiska jako brak akceptacji własnej osoby.
Kreujesz sobie krzywdzące, autodestrukcyjne przekonania. To właśnie w tym momencie Twoja wrodzona pewność siebie oraz miłość do własnego ciała
i własnej osoby zaczynają gwałtownie maleć. Twoje poczucie własnej
wartości obniża się, a nastrój i emocje, szczególnie te negatywne,
zaczynają przysłaniać pozytywny obraz, piękny wizerunek siebie jako
wyjątkowej i jedynej w swoim rodzaju jednostki.
Wiele osób podkreśla, że przyczyną nieprawidłowego obrazu własnego ciała
może być także perfekcjonizm w najgorszym znaczeniu tego słowa. Jest to
opinia, która została potwierdzona przez psychologów i psychiatrów,
którzy na co dzień współpracują z pacjentami pragnącymi być lepszymi od
innych. Osoby te często w swojej podświadomości budują obraz idealnego
"ja", a stworzenie lepszej wersji siebie zajmuje im cały czas i energię,
jaką mogłyby poświęcić na bardziej produktywne działania. Chorobliwy
perfekcjonizm to dążenie do wyimaginowanych celów, realizacja których
odbywa się kosztem własnego szczęścia.
Każda osoba, która pragnie być najlepsza i za wszelką cenę zdobyć
upragnione trofeum, w trakcie walki traci swoje siły i cenny czas. To
bardzo prosta droga do wypalenia, a także utraty tego, co najważniejsze
- własnej tożsamości. Bycie perfekcjonistą nigdy nie daje szczęścia,
ponieważ chorobliwe dążenie do stania się lepszą wersją siebie odbiera
uroki dnia codziennego. Taka osoba nie potrafi cieszyć się tym, co już
zdobyła, zawsze ma zbyt mało zasobów, w dalszym ciągu jest nieidealna,
mniej atrakcyjna od innych.
Perfekcjonista nieustająco porównuje się z innymi i konkuruje tylko z najlepszymi, wiedząc, że mimo iż z nimi wygra, w dalszym ciągu będzie
musiał walczyć. To właśnie ta walka odbiera mu możliwość bycia sobą i realizowania się na różnych płaszczyznach życia. Perfekcjonistą, który
chorobliwie wierzy w to, że kiedyś osiągnie upragniony cel i stanie się
wreszcie szczęśliwym człowiekiem, może być ktoś, kogo znasz. Twój
sąsiad, kolega, przyjaciółka, a nawet rodzic mogą prezentować tego typu
postawy. Bardzo łatwo możesz zauważyć, że są to jednostki, które zawsze
są z siebie niezadowolone.
Niestety, osoby te są uciążliwe dla otoczenia, ponieważ bardzo łatwo
można się zarazić od nich ich wewnętrznymi problemami i chęcią zmiany
wszystkiego na lepsze. Jeśli będziesz przebywać w otoczeniu
perfekcjonisty, który chorobliwie dąży do tego, aby osiągnąć sukces na
każdym możliwym polu, wówczas może pojawić się u Ciebie problem z prawidłowym odbiorem własnego ciała. Zamiast podkreślać swoje piękno,
zaczniesz je maskować, a jedzenie może stać się zarówno Twoim najlepszym
przyjacielem, jak i największym wrogiem. Wówczas albo będziesz zajadać
emocje, a Twoja waga zacznie rosnąć, albo staniesz się kimś, kto celowo
rezygnuje ze spożywania pokarmów, by osiągnąć idealną wagę i perfekcyjny
wygląd, a tym samym zasłużyć na uznanie perfekcjonisty.
Doskonałym kandydatem na osobę mającą zaburzony obraz własnego ciała
jest także osoba pochodząca z dysfunkcyjnej rodziny. Kiedy w Twoim domu
rodzinnym nie byłeś doceniany, lubiany, szanowany, a wszyscy uważali, że
Twoje zdanie się nie liczy, możesz pragnąć zmienić siebie i stać się
kimś wyjątkowym, aby zasłużyć na wszystko, czego Ci do tej pory
brakowało. Na miłość, zrozumienie, troskę i akceptację.
W dysfunkcyjnej rodzinie może pojawić się sztywność, uwikłanie w konflikty, nadopiekuńczość, chłód emocjonalny, despotyzm, tyrania, brak
stabilności. Wszystkie te emocje kumulują się w umyśle dziecka, które,
nawet odchodząc z dysfunkcyjnej rodziny, w dalszym ciągu z nią
egzystuje. To właśnie wówczas pojawia się u niego zaburzony obraz
własnego ciała, rzeczywistości, wzorców. To wtedy rośnie wielki
emocjonalny ciężar. A dziecko jako dorosły dalej do tej dysfunkcji
lgnie, bo to zna. Do destrukcji w czystej postaci, niedostępności
emocjonalnej, cierpienia, przykrości, chłodu. Wszystkiego trzeba się
uczyć na nowo, dlatego pragnę rozbudzić w Tobie świadomość tego, o czym
ja wcześniej nie wiedziałam, a co zaoszczędziłoby mi wielu lat
doświadczania na chybił trafił. Bo nie ma przypadków. Każdy nasz wybór,
decyzja, zdarzenie to składowa wielu czynników, a szczególnie tego, co
mamy w głowie. Jakie zapisy? Świadomość własnych doświadczeń i emocji
równa się mądre, przemyślane wybory i decyzje. Czy takich właśnie
pragniesz?
Osoba z dysfunkcyjnej rodziny nie umie uwolnić się od demonów
przeszłości. Wracają do niej w każdej chwili słabości i wyczerpania
psychicznego. To właśnie te negatywne emocje i przeżycia wyniesione z domu rodzinnego pchają człowieka do tego, że zaczyna przeżywać swoje
lęki na nowo, kiedy mierzy się z dużymi wyzwaniami. To wówczas pojawia
się chęć usilnego panowania nad wagą albo podjadania jako sposobu na
zabicie smutku, sposobu na zapomnienie, na rozładowanie napięcia i ciężaru, który tak rozpiera, że aż boli. Znasz to może?
Znane porzekadło głosi, że rodziny się nie wybiera. Niestety, zdarza
się, że negatywne doświadczenia z dzieciństwa czy nieprawidłowe relacje
z rodzicami i rodzeństwem w dużej mierze przekładają się na dalsze życie
danej jednostki. To problem, który należy przepracować na terapii. Pod
żadnym pozorem nie należy rozwiązywać go samodzielnie, ponieważ są to
traumy i fiksacje, które mogą doprowadzić do poważnych zaburzeń
psychicznych.
Osoby, które doświadczyły negatywnych przeżyć w dzieciństwie, często nie
potrafią poradzić sobie z nimi w życiu dorosłym, wpadając w różnego typu
uzależnienia, w tym także te związane z jedzeniem. To właśnie u nich
często pojawiają się bulimia, anoreksja, kompulsywne objadanie się.
Wiele z tych osób unika terapii, robiąc to celowo lub też nieświadomie,
nie wiedząc, że to jedyny sposób walki z demonami przeszłości.
Terapia to nie wstyd! To kuracja jak każda inna. Musisz zadbać o siebie.
Pomoże Ci też wyzbyć się wspomnianego wstydu, bo nie jest Ci do
szczęścia potrzebny! Mnóstwo osób, pragnąc oderwać się od rodziny,
uważa, że zmiana stylu bycia i chęć stania się kimś idealnym, pomoże im
w przepracowaniu negatywnych emocji. To duży błąd, bo wszystkie
skumulowane, negatywne doświadczenia w dalszym ciągu są zakodowane w psychice, a traumy i fiksacje powodują łatwiejsze uleganie impulsom,
zarówno tym wewnętrznym, jak i zewnętrznym.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki