WPROWADZENIE
Burzliwe czasy, w jakich przyszło nam żyć (rok 2022), wprowadziły wiele chaosu i zamieszania w naszym życiu. Z wielu źródeł bombardowani jesteśmy informacjami o inflacji, rosnących stopach procentowych, niedoborach żywności, trudno dostępnych surowcach i o wojnie Rosji z Ukrainą. Boleśnie odczuwamy wzrost cen praktycznie wszystkich towarów i usług. Politycy z jednej strony sceny politycznej mówią, że przyczyną problemów jest wojna, a politycy z drugiej strony tej sceny, że jednak rozdawnictwo i programy socjalne. Prezes Narodowego Banku Polskiego co miesiąc tłumaczy, że nie mamy się już czego obawiać, bo drożyzna już nam nie grozi, a Rada Polityki Pieniężnej po raz kolejny podnosi stopy procentowe.
W tym samym czasie nam wszystkim żyje się coraz trudniej. Problemy ekonomiczne nasilają się i być może dotykają już właśnie Państwa. Możliwe, że brakuje Wam już pieniędzy na spłatę rat i zapłatę wszystkich rachunków, uregulowanie wszystkiego tak, aby pozostało jeszcze coś na życie. Możliwe, że prowadzicie firmę i coraz dotkliwiej odczuwacie skutki zatorów płatniczych oraz wysokich podatków. Prawdopodobnie wiele osób zastanawia się teraz, czy podpisać z bankiem aneks i wybrać dla swojego kredytu oprocentowanie stałe - dosyć wysokie, ale uchronić się jednak przed kolejnymi podwyżkami, czy pozostać przy starej formule. Komu wierzyć? Kiedy raty zaczną w końcu maleć? Jak długo będzie trwało to zaciskanie pasa?
W książce tej dokładnie omówię wszystkie najważniejsze przyczyny wzrostu cen oraz wytłumaczę, dlaczego naszym problemem nie jest nadmiar, lecz niedobór pieniądza. Wyjaśnię i uzasadnię, dlaczego wielki kryzys dopiero przed nami, a działania rządu i Rady Polityki Pieniężnej do spółki z bankami popychają nas ku przepaści. Od razu również zaznaczę, że większości problemów, jakie się przed nami piętrzą, możemy bardzo łatwo uniknąć i wcale nie musimy iść ku kryzysowi. Wiedzę będę wprowadzał stopniowo, proszę więc o cierpliwość, gdyż nie da się wytłumaczyć wszystkiego od razu. Na początku będę jedynie komunikował pewne stwierdzenia po to, aby w dalszej części książki je wyjaśniać i uzasadniać. Niektóre z postawionych w tej książce tez mogą wydawać się Państwu niezgodne z tym, co już wiecie o gospodarce i ekonomii; będzie to spowodowane tym, że są one sprzeczne z tezami, jakie głoszą politycy i eksperci, których możecie Państwo oglądać w telewizji. Nie mniej proszę czytać dalej - z czasem wszystko będzie się stawać coraz bardziej oczywiste i zrozumiałe. Zdobytą w tej książce wiedzę śmiało też proszę konfrontować z otaczającą nas rzeczywistością.
SKĄD SIĘ BIORĄ PIENIĄDZE?
Na to pytanie w oparciu o własną wiedzę i doświadczenie wiele osób mogłoby udzielić różnych odpowiedzi. Niektórzy odpowiedzieliby zapewne, że pieniądze biorą się z pracy. Inni, że pieniądze zarabia się na giełdzie. Jeszcze inni, że pieniądze daje państwo. Żadna z tych odpowiedzi nie jest jednak prawidłowa. Wskazuje jedynie miejsce, z którego dana osoba otrzymuje swoje pieniądze, czyli pracownicy od pracodawcy, renciści i emeryci z ZUS-u, a wygrywający na giełdzie z giełdy. Ale ani nasz pracodawca, ani ZUS, ani też giełda nie stworzyły tych pieniędzy. Pracodawca pieniądze, które nam przekazuje, często bierze od swoich klientów, ZUS otrzymuje je od osób i firm, które muszą płacić składki, a pieniądze, które zarabiamy na giełdzie, pochodzą od innych osób, które chcą kupić akurat te akcje, które my sprzedajemy. Mamy tu opisanych kilka różnych dróg, którymi różne osoby i firmy przekazują sobie już istniejące pieniądze. Ale ciągle nie znamy odpowiedzi na pytanie, skąd te wszystkie pieniądze się biorą.
Otóż pieniądze w Polsce powstają na kilka sposobów.
Pierwszy z nich to inwestycje zagraniczne. Jeśli amerykański fundusz inwestycyjny chce kupić hotel w Warszawie za ok. 45 milionów złotych, to zleca przelew ze swojego zagranicznego banku na kwotę 10 milionów dolarów do banku w Polsce. Narodowy Bank Polski jako bank centralny otrzymuje informację, że taki przelew został zlecony i zapisuje w swoim systemie należność od zagranicznego banku w wysokości 10 milionów dolarów. Następnie pod zastaw tej należności kreuje zupełnie nowe pieniądze o równowartości 10 milionów dolarów, czyli około 45 milionów złotych, i taką właśnie kwotę dopisuje do rachunku banku w Polsce, do którego ten przelew był skierowany. Można więc powiedzieć, że za każdym razem, gdy otrzymujemy przelew z zagranicy, na terenie naszego kraju powstają zupełnie nowe złotówki. Prawdą jest również twierdzenie odwrotne: za każdym razem, gdy ktoś zleca przelew z banku w Polsce do banku zagranicznego, ilość złotówek w naszym kraju maleje. Pieniądze powstają więc w naszym kraju za każdym razem, gdy zagraniczne podmioty nabywają akcje i obligacje, a ilość pieniędzy maleje, gdy podmioty te wycofują się z naszego rynku. Wyprzedaż naszego majątku narodowego, firm i nieruchomości oraz emisja długu w krótkim terminie zwiększają ilość pieniędzy; w długim terminie zaś zmniejszają. Ponieważ każda spłata długu wiąże się z zapłatą kapitału wraz z odsetkami, to z rynku w naszym kraju ubywa więcej pieniędzy niż pierwotnie się pojawiło. Analogicznie - sprzedaż przedsiębiorstwa, które kontynuuje swoją działalność i osiąga zyski, z czasem wpływa negatywnie na ilość pieniędzy dostępnych w naszym kraju, gdyż zagraniczny inwestor po kilku latach nie tylko odzyskuje całą zainwestowaną kwotę, ale też zaczyna czerpać zyski, które, jak pokazuje praktyka, często wyprowadza do innych krajów. Zgodnie z danymi publikowanymi przez Narodowy Bank Polski, w ciągu ostatnich trzech lat tą drogą, czyli zagranicznymi inwestycjami, wykreowanych zostało w naszym kraju 230 miliardów złotych.
KONIEC BEZPŁANTEGO FRAGMENTU
ZAPRASZAMY DO ZAKUPU PEŁNEJ WERSJI