[ 1 ] Pewnego letniego popołudnia Alicja siedziała nad brzegiem rzeki przysłuchując się, jak jej siostra czyta książkę. Była już zmęczona tą lekturą: panował upał, czuła się coraz bardziej senna, a na dodatek w książce nie było żadnych obrazków ani rozmów.
[ 2 ] "Co to za książka - pomyślała Alicja - w której nie ma obrazków ani rozmów?" I nagle, gdy powieki już miały zamknąć się do snu, tuż obok niej przebiegł Biały Królik o różowych oczkach.
[ 3 ] Nie było w tym nic niezwykłego; Alicja nie zdziwiła się nawet, gdy usłyszała, jak Królik mówi do siebie: "Aj, aj, spóźnię się".
[ 4 ] Ale kiedy Królik wyjął z kieszonki zegarek, spojrzał na niego i popędził w dalszą drogę, Alicja skoczyła na równe nogi, uświadamiając sobie, że nigdy przedtem nie widziała królika, który by miał gdziekolwiek kieszonkę, i na dodatek, by wyjmował z niej zegarek.
[ 5 ] Pełna ciekawości pobiegła za nim przez pole i w ostatniej chwili zobaczyła, jak znika w dużej norze.
[ 6 ] Alicja zanurkowała za Królikiem pod ziemię, nie zastanawiając się wcale, jak się potem stamtąd wydostanie.
[ 7 ] Początkowo nora była prosta jak tunel, jednak potem nagle skręciła w dół i Alicja poczuła, że spada.
[ 8 ] Czy nora była tak głęboka, czy może Alicja spadała bardzo wolno, w każdym razie miała dość czasu, aby rozejrzeć się dookoła. Najpierw starała się zobaczyć, co było na samym dole, ale było zbyt ciemno. Wtedy spojrzała na ściany obok niej i zobaczyła, że były wypełnione szafami i półkami na książki, a wśród nich wisiały dziwne obrazki i mapy.
[ 9 ] "No pięknie - pomyślała Alicja - po takim spadaniu nie będę się już bała spaść ze schodów! A w domu będą mnie podziwiali i mówili - ależ ona dzielna! Nie skarżyłabym się, nawet gdybym miała spaść z samego dachu domu"
[ 10 ] W dół, w dół, i w dół. Czyż to spadanie już nigdy się nie skończy?
[ 11 ] - Ciekawe, ile mil już spadłam - powiedziała na głos Alicja. - Jestem już chyba blisko środka ziemi.
[ 12 ] W dół, w dół, i w dół. Spadała tak wolno i łagodnie, że wkrótce poczuła się senna; i kiedy oczy zaczynały się jej już kleić - łubudu. Alicja wylądowała na stercie gałęzi i suchych liści. Koniec spadania.
[ 13 ] Nic wielkiego się jej nie stało i po chwili raźno stanęła na nogi. Zobaczyła przed sobą długi korytarz, a w nim, w sporej odległości, wciąż umykającego Białego Królika.
[ 14 ] Alicja pomknęła jak wiatr i zdążyła jeszcze usłyszeć Królika, nim skręcił za rogiem, jak mówił:
- Oj, na moje uszy i wąsy, ależ się robi późno!
[ 15 ] Była tuż-tuż za Królikiem, ale gdy sama minęła zakręt - już go nigdzie nie było. Alicja znalazła się sama w długiej, niskiej sali, oświetlonej rzędem lamp wiszących u sufitu.
[ 16 ] Wzdłuż obu ścian znajdywały się rzędy drzwi; wszystkie były zamknięte. Alicja próbowała je otworzyć, jedne po drugich, ale bez rezultatu; stanęła więc smutna na środku sali, zastanawiając się, jak stąd wyjść.
[ 17 ] Nagle zobaczyła stolik z trzema nogami, zrobiony z grubego szkła. Nie było na nim nic prócz maleńkiego, złotego kluczyka. Alicja pomyślała, że może pasuje do któryś drzwi z sali, ale niestety - albo zamki były zbyt duże, albo kluczyk był za mały, w każdym razie nie otworzyła nim żadnych drzwi.
[ 18 ] Jednak obchodząc ponownie salę, zauważyła spływającą do ziemi kotarę, której wcześniej nie widziała. A za nią - drzwi, wysokie na jakieś piętnaście cali. Przymierzyła złoty kluczyk do zamka i - pasował!
[ 19 ] Alicja otworzyła drzwi i zobaczyła, że prowadzą do przepięknego ogrodu, pełnego ślicznych kwiatów. Ale gdy chciała przejść przez drzwi, okazało się, że przejście jest za wąskie, i że nie przeciśnie przez nie nawet głowy. Jedyne co mogła zrobić, to kucnąć i zadowolić się patrzeniem.
"Gdybym tak mogła stać się mniejsza!" - pomyślała Alicja.
[ 20 ] Wróciła do stolika z nadzieją, że znajdzie na nim inny kluczyk, albo przynajmniej jakiś przepis, jak stać się mniejszą. Ale tym razem na stoliku stała malutka buteleczka ("której z całą pewnością tutaj wcześniej nie było" - pomyślała Alicja) z przyczepioną do szyjki kartką ze słowami "WYPIJ MNIE", napisanymi pięknymi dużymi literami.
[ 21 ] Alicja była bardzo mądrym dzieckiem i wiedziała, że nie należy pić niczego, dopóki nie ma się pewności, że nie jest to oznaczone napisem "Trucizna". Słyszała różne historie o dzieciach, które się spaliły lub zostały pożarte przez dzikie bestie lub cierpiały w inny sposób, a wszystko dlatego, że nie pamiętały prostych zasad przekazanych im przez rodziców.
[ 22 ] Na butelce nie było jednak napisu "Trucizna", więc Alicja zdecydowała się skosztować jej zawartości. Było to bardzo smaczne (miało smak ciasta z wiśniami, ananasa, pieczonego indyka, toffi i grzanki z masłem - wszystkiego naraz), i po chwili wypiła płyn do dna.
[ 23 ] - Cóż za dziwne uczucie! - powiedziała Alicja. - Chyba się kurczę.
[ 24 ] Tak też było: Alicja miała już tylko dziesięć cali wzrostu i poczuła radość, że jest teraz w sam raz, by przejść przez drzwiczki.
[ 25 ] Wciąż trzymała w ręce złoty kluczyk, więc otworzyła drzwi ponownie i z łatwością przez nie przeszła - wprost do ogrodu.