Złote myśli z książki
1. Jeśli usłyszysz, że nie dasz rady - zrób to. Nie dlatego, by pokazać innym, że się mylili co do Ciebie, tylko aby uświadomić sobie, że w praktyce jesteś w stanie spełniać swoje marzenia i realizować wyznaczone cele.
2. Klucz to być świadomym swoich ograniczeń, możliwości, celów, swojej wartości i w końcu tego, że jest się w stanie spełniać swoje marzenia.
3. Proces... Marka osobista to proces. Sprzedaż to proces. Sukces to proces. Szczęście to proces. Wolność finansowa to proces. Porażka to proces. Relacja to proces. Miłość to proces. Bo przecież życie to także proces. Wiele osób się poddaje. Wiele traci nadzieję. Jeszcze więcej chce wszystko już, teraz, tutaj... Zapominają jednak, że wszystko to jeden wielki pieprzony proces.
4. Nie jestem nadzwyczajny. Po prostu mam cele, które codziennie realizuję, odwagę, dzięki której próbuję i siłę, dzięki której wstaję, gdy upadnę. To tylko tyle, albo aż tyle - natomiast z pewnością to klucz do sukcesu wielu ludzi. Większość to nie byli nadzwyczajni ludzie czy nie wiadomo jacy geniusze. Większość to byli ludzie pełni pasji, zacięcia - to byli tacy szaleńcy, którzy mieli odwagę żyć po swojemu.
5. Jeśli nie masz wymarzonych rezultatów w tym, co robisz, to są dwie przyczyny: albo masz za małą wiedzę, albo zbyt krótko to robisz.
6. Nieważne, co byś robił, to zawsze znajdzie się ktoś, komu nie będzie to odpowiadało. Dlatego rób swoje i nie staraj się zadowalać wszystkich wkoło. Robisz to dla siebie - dla swojej lepszej przyszłości. Nie zapominaj o tym.
7. Ludzie często poddają się w momencie, w którym już tylko jeden krok dzieli ich od osiągnięcia celu.
8. Ludzie chcą być lepsi, dlatego ciągle kupują kolejne książki czy szkolenia. Prawda jest taka, że każdy może to zrobić, ponieważ jest to łatwe. Pytanie, czy każdy ową wiedzę wdroży. Zamiast przeinwestowywać, aby na siłę się pokazać - zacznij wdrażać i wykorzystywać to, czego nauczyłeś się do tej pory.
9. Często słyszę, że jestem odważny. To nieprawda, że się nie boję. Codziennie się boję, co jak nie podołam, nie zrealizuję celu, ktoś mnie oszuka... Boję się, ale próbuję. Nie umiem, ale się nauczę. Nie wiem, ale się dowiem. Nie chce mi się, ale pracuję. Działaj pomimo wszystko.
10. Autentyczność. Tego Ci nikt nie może ukraść - Twojej osobowości, pewności siebie, poczucia humoru czy stylu wypowiadania. Pielęgnuj to, co jest Twoje, tylko i wyłącznie Twoje.
11. Przyczyna i skutek - znasz to? Działanie mimo wstydu, strachu, lenistwa, czyli poza strefą komfortu, to nowe nawyki, których skutkiem jest sukces.
12. Byłem dziś na spacerze i jak zwykle myślałem o swoich marzeniach, przyszłości czy luksusach. Nagle obok mnie przeszedł Pan w średnim wieku prowadzący wózek inwalidzki, na którym siedział młody chłopak. W sekundę dotarło do mnie, jak wiele posiadam. Mam kochającą rodzinę, jestem zdrowy i szczęśliwy. Jestem wdzięczny!
13. Wiem, że się boisz, stresujesz czy wstydzisz. Pomyśl tylko, czy takie drobiazgi mają sprawić, że nie poznasz tej cudownej dziewczyny, którą widzisz na mieście, nie otworzysz firmy, o której zawsze marzyłeś, czy nie skoczysz ze spadochronem. Jeśli pragnienie tych marzeń jest silniejsze niż ten strach, to po prostu działaj.
14. Sukces to decyzja. Sukces to nawyki. Sukces to poświęcenie. Sukces to droga.
15. Nawet na najbardziej skomplikowane marzenia są nieskomplikowane rozwiązania.
16. Zanim rozpoczniesz cały maraton pracy, edukacji i dążenia do celów, uwierz w siebie i swój sukces. Bo w życiu wygrywają tylko ci, którzy wierzą, że mogą wygrać.
17. Są takie momenty w życiu, kiedy myślisz, że wszystko się kończy i dosłownie dotyka Cię plaga niepowodzeń. Jest to tak naprawdę próba Ciebie. Jeśli wykażesz się cierpliwością i determinacją, to wygrasz. Jeśli natomiast odpuścisz, to przegrasz z samym sobą.
18. Czasami warto wrócić myślami do przeszłości, by zdać sobie sprawę z tego, jak dobrze mamy dziś i to docenić.
19. Przyjdzie taki moment, kiedy Twoja determinacja zacznie innym przeszkadzać. Za wszelką cenę będą chcieli Cię zatrzymać. Jednak pamiętaj, że jesteś dalej niż oni. Jesteś szybszy. Co by się nie działo, nie poddawaj się i biegnij dalej z podniesioną głową.
20. Mamy nowy dzień. Nowy wschód słońca. Nowe doświadczenia. Jesteś nowy Ty. Doceń to! Każdego dnia jest nowa szansa, by coś zmienić, zrobić, być za coś wdzięcznym, wyciągając wnioski z dnia poprzedniego. Nie skupiaj się na przeszłości, tylko się z niej ucz.
21. Bądź dobry dla innych, pomimo tego, że inni nie są dobrzy dla Ciebie.
22. Pomagaj ludziom rozwiązywać ich problemy, dając im wędkę - nie rybę. Jeśli będą chcieli, to skorzystają.
23. Nieważne, skąd pochodzisz. Nieważne, ile masz lat. Nieważne, z jakiego domu się wywodzisz. Ważne natomiast jest to, czego chcesz, ile jesteś w stanie poświęcić i czy jesteś w stanie wytrwać w drodze na szczyt.
24. Łam stereotypy i wychodź poza schematy.
Idea książki
Od małego jesteśmy uczeni pewnych wzorców. Są nam wpajane pewne przekonania. Jesteśmy utożsamiani z pewnymi stereotypami, których przez kolejne lata kurczowo się trzymamy. Od siódmego roku życia zacząłem myśleć inaczej, zacząłem interesować się przedsiębiorczością. Obecnie, mając piętnaście lat, doskonale zdaję sobie sprawę z tego, jak trudno jest cokolwiek zrobić; jak trudno w młodym wieku kreować swoją przyszłość. Dlaczego? No bo rodzina mówi, abyś sobie odpuścił. Koledzy i koleżanki z klasy śmieją się z Ciebie. Prawo nie jest co do tego ściśle określone, czy można, czy nie można. Wiele, wiele przeszkód, które uwaga... wbrew pozorom można pokonać. Ja od małego miałem problem w szkole. Byłem niestandardowym dzieckiem. Nie przez to, że miałem różowe włosy, nic z tych rzeczy, ale wyróżniałem się, ponieważ miałem inny sposób myślenia i postrzegania rzeczywistości. Myślałem z lekka inaczej niżeli moi rówieśnicy. Tę różnicę jestem w stanie zaobserwować aż do dziś. Młodzież w większości przypadków nie myśli w sposób "przedsiębiorczy". Jakby tego było mało, to na przeróżne oznaki przedsiębiorczości z mojej strony reagowali wielkim oburzeniem. Wiadomo - myślenie przedsiębiorcy to pewien spryt. To umiejętne połączenie kropek, by było po prostu dobrze. Mamy pewien zasób materiałów, który trzeba w odpowiedni sposób wykorzystać, by przyniósł pożądane rezultaty. Nie chcę też wielce narzekać na młodzież, bo wierzę i wiem, że takich ludzi jak ja jest na tym świecie naprawdę wiele. Z tego też powodu stworzyłem Startup Młodych, ale o nim powiem więcej w dalszej części lektury. Warto, abyś wiedział, że bez względu na to, w jakiej rodzinie się urodziłeś, ile masz lat, jakie masz predyspozycje, możesz spełniać marzenia. Nie chcę też by zabrzmiało to jak tania mowa motywacyjna, natomiast myślę, że na własnym przykładzie mogę pokazać Ci, iż dziecko czy też nastolatek, w którego nikt nie wierzył, który nie miał znajomych, a rodzina nie przyczyniała się zbytnio do jego rozwoju, może osiągnąć naprawdę wiele. Jest on w stanie nabyć kompetencje, które nie są powszechnie spotykane. Jest w stanie zarobić określoną przez siebie sumę pieniędzy. Jest w stanie inspirować innych czy w końcu jest w stanie spełniać marzenia i świadomie kreować swoją przyszłość, przy okazji świadomie przeżywając obecne życie, a to wiąże się również z tym, że jest tego świadomy. A świadomość to klucz do wielu drzwi.
Narodziny
Urodziłem się 1 maja 2005 roku - w święto pracy. Czy to przypadkowa data, czy przeznaczenie? Tego nie wiem, natomiast wiem, że z pracowitością mam wiele wspólnego. Od najmłodszych lat było o mnie głośno, a z historii moich rodziców wynika jednogłośnie, że w momencie wjeżdżania na szpitalny korytarz dosłownie każdy w szpitalu wiedział, że jedzie "Jan Kapela". Byłem bardzo absorbującym dzieckiem. Wymagałem bardzo dużej uwagi ze strony ludzi, a gdy ktoś inny niż mama próbował ze mną pójść na spacer, to po 300 m musiał wracać, bo tak głośno krzyczałem i płakałem. Byłem maminsynkiem. Istotny jest fakt, że w tamtym momencie miałem czwórkę starszego rodzeństwa - dwóch braci i dwie siostry. Już w wieku kilku lat dało się zauważyć gołym okiem, że nie panowałem nad emocjami, wymuszałem wszystko płaczem, gryzłem, manipulowałem. Bardzo trudno jest mi to pisać, bo w życiu bym tak o sobie nie powiedział, ale w życiu liczą się fakty, a nie opinie czy moje wyobrażenia. Z tego okresu troszkę charakterku mi zostało, nie powiem, aczkolwiek jestem już bardziej przystosowany do rzeczywistości. Jednak jest jedna dobra cecha, która mi została z tych dziecięcych lat, a nawet się nasiliła i jest nią... determinacja! Od urodzenia jak coś chciałem, to tak długo o to walczyłem, dopóty, dopóki tego nie dostałem. Teraz o to walczę w cywilizowany sposób, wtedy to było jedno wielkie tupanie nogami.
Druga sprawa jest taka, że jak się urodziłem, to miałem problemy z mówieniem. Przez bardzo długi czas nie mówiłem. Być może dlatego teraz jadaczka mi się nie zamyka. Tak czy siak, do niedawna nie potrafiłem również wymówić "r". U logopedy spędziłem znaczną część życia, natomiast "r" wymawiać nauczyłem się dopiero w trasie powrotnej z Sopotu, w którym odbywała się moja konferencja. Na tej konferencji był m.in. Dawid Piątkowski, ale to tylko taka ciekawostka. Z historii z dzieciństwa pamiętam jeszcze, że zawsze się bałem piwnicy oraz strychu w moim poprzednim domu. Moje starsze rodzeństwo zawsze mi wmawiało, że tam straszy. Jednak byłem w końcu zmuszony tam schodzić, bo jedynie tam był spokój i mogłem oddać się swoim myślom i kształcić warsztat gitarowy.
Ta gra na gitarze, jak się dowiesz w dalszej części książki, sprawiła, że zacząłem się rozwijać. Zacząłem budować, a nie tylko korzystać. Zacząłem uwalniać pokłady kreatywności i nauczyłem się odpowiedniego myślenia. Gitara to był pierwszy instrument, z jakim miałem do czynienia. Następnie, po latach, zacząłem grać trochę na perkusji i pianinie, jednakże moja przygoda z tymi instrumentami nie trwała zbyt długo.
Mogę Ci również zdradzić, że jak miałem około ośmiu lat, to już zacząłem bardzo dużo manipulować swoją rodziną. Byłem bardzo stanowczy, a moi rodzice byli dla mnie zbyt pobłażliwi. Nie jest to może powód do chwalenia się, natomiast jest to ważne w koncepcie mojej dalszej działalności. Tym objawiała się moja inteligencja, bo raczej psychopatą nie jestem, natomiast jeśli mamy zasoby, a źle je wykorzystamy, to wyjdzie gorzej, niżeli byśmy ich nie posiadali. Wtedy nikt mi tego nie potrafił wytłumaczyć. Chodziłem do poradni psychologicznych i zawsze opinia Pani, która ze mną rozmawiała, była jednoznaczna: "Z Jankiem jest wszystko w porządku, ja nie rozumiem, jak Pani (moja mama) może mieć jakiekolwiek zażalenia co do jego zachowania. Ponadto Janek wykazuje się nadzwyczajną inteligencją". Takie odpowiedzi ze strony psycholożki czy też innych specjalistów niezbyt satysfakcjonowały moją mamę. Pewnego razu zdarzyło się tak, że jak byłem, jeden na jeden, w poradni, to było idealnie. Nagle Pani poprosiła, aby weszła moja mama. Jak tylko usiadłem na kolanach mojej mamy, to moje zachowanie zmieniło się diametralnie. Pani psycholog w szoku, a mama w końcu miała dowód na moje zachowanie. Nie wiem, co wtedy się ze mną działo i pewnie już się nie dowiem, natomiast były to różne dziwne rzeczy.
Wymówki albo wyniki
Obecnie bardzo często słyszę, że kogoś nie stać, by zainwestować w siebie, że to nie dla niego, że nie ma czasu i tego typu pierdoły. Powiecie: "Janek! Przecież to obiekcje sprzedażowe". Tak, to mogą być obiekcje sprzedażowe - da się je zbić, na całe szczęście, natomiast o wiele gorzej, jak są to nasze wewnętrzne obiekcje, nasze wewnętrzne perypetie. Pamiętam, gdy napisałem pierwszego maila do firmy z mojej okolicy: "Czy mógłbym w ramach praktyk podjąć z nimi współpracę?". Po tym mailu poszedłem na umówione spotkanie z właścicielem tej firmy i nigdy nie zapomnę tej chwili, kiedy usiedliśmy, zacząłem mówić jakieś głupoty o sobie, o swoich projektach, a nagle przerywa mi i mówi: "Janek, konkrety! Pokaż mi, co zrobiłeś!". W sekundę się przymknąłem, otworzyłem folder z projektami i przeszliśmy do meritum. Od tej pory wiem, jak ważne w biznesie są konkrety - konkretne dane, fakty, oczekiwania itp. Lanie wody można sobie pozostawić na mowę motywacyjną, w ustalaniu działań liczą się fakty i konkretne dane. Bardzo ważne jest, by to pojąć. Po mojej prezentacji stwierdził, że widzi we mnie potencjał, na co ja od razu zareagowałem entuzjastycznie, ale jednocześnie upewnił mnie w przekonaniu, że wiele nauki przede mną. Dał mi katalog szkoleń z pewnego portalu, za który normalnie zapłaciłbym kilka tysięcy złotych. Dał mi to za darmo i wyznaczył termin, w którym miałem to mieć wszystko w głowie. Przyszedł termin, idę do biura i ku mojemu zaskoczeniu dostałem serię pytań z tego kursu. Nie odpowiedziałem na żadne.
- Co jest? - zapytał.
- No wiesz, nie zdążyłem tego przerobić, przepraszam - odpowiedziałem.
- Nie masz mnie za co przepraszać. Jedyną osobę, jaką powinieneś przeprosić, jesteś Ty sam. Masz przerobić te kursy, masz siedem dni i jak to zrobisz, to przyjdź z powrotem - odpowiedział.
Dostałem w tym momencie drugą szansę, za co jestem ogromnie wdzięczny. Teraz pojawia się kwestia, czy pamiętałem o swoich celach, nie robiąc tego, co miałem zrobić. Czy analizowałem swój cel? O czym myślałem, odkładając te kursy na później? Co miałem w głowie, zamieniając coś, co może mi realnie pomóc, na oglądanie głupich filmików na YouTube? No i tu się pojawia to cholernie ważne pytanie: "Czego tak naprawdę w życiu chcesz?". Ja, pomimo wyznaczonego celu, się zagubiłem. W życiu często jest tak, że niby czegoś bardzo chcemy, mamy wyznaczone cele, ale jak przychodzi co do czego, to po tygodniu przestaje nam zależeć. I gdzie tu logika? Gdzie tu jakikolwiek sens? Jedyne wytłumaczenie tego zjawiska jest takie, że udajemy, że tego chcemy. Udajemy, bo nie wiemy, czego tak naprawdę chcemy.