« < 1 2 3 4 ... 1329 > »

Fueled. Napędzani pożądaniem

Kobiety to złośliwe suki, mężczyźni to zagmatwani dranie, a ty musisz wybrać, której stronie bardziej ufasz.



 Z twórczością K. Bromberg nie stykam się po raz pierwszy, więc nie jest dla mnie zaskoczeniem, że ta autorka pnie się w górę przeskakując po 3-4 szczebelki. Nie zaczęłam od tej strony co trzeba i teraz czytam od trzeciej części do pierwszej, aczkolwiek nie psuje mi to przyjemności czytania, choć już wiem, jak to się mniej więcej skończy.. Wracając do autorki to nie mogę sobie wyobrazić jak połączyła tak przykre przeżycia z niesamowicie pikantnymi uniesieniami. Nie sztuka napisać dobrą książkę, a co dopiero serię.

Colton, mężczyzna pełen sprzeczności, zamknięty w sobie i jednocześnie otwarty na ludzi, no w szczególności na kobiety, które lgną do niego niczym ćmy do światła. Nigdy nie myślał o tym, że może spotkać go coś dobrego, ale nic bardziej mylnego, na jego drodze “doskonałych zasad”, które kontrolują przeszłość, staje Rylee. Panna Thomas jest drobną kobietą, która potrafi postawić na swoim, ale jest niestety dość naiwna czego Colt nie waha się wykorzystywać. Ta część jest równie cudowna jak następna, no cóż inaczej nie mogę powiedzieć, bo wzięłam się za tę serię nie tak jak trzeba, niemniej jednak dalej mam sporo do powiedzenia, ciekawa i szybko rozwijająca się akcja to z pewnością atrybut tej książki, trudno się przy niej nudzić. Fueled zmusza także do refleksji na temat przemocy oraz molestowaniu dzieci, który jest poruszany w książce. Muszę przyznać, że czytając i jedną i drugą część ciężko było mi przebrnąć przez opowieści Coltona czy historie tych małych chłopców, którzy zostali pozbawieni kochającej rodziny, mimo że nie zasłużyli na takie traktowanie, Boże! A kto zasłużył?! To nie jest zwykły erotyk, na pewno nie. Wzbudza tak skrajne emocje, że jest to aż nie do pojęcia.Już się boję co czeka mnie przy następnych powieściach K. Bromberg.

No cóż nadszedł ten moment, w którym muszę podsumować moją wypowiedź i wyrazić swoją opinię, która jest nawet bardziej niż pozytywna. Wydaje mi się, że cała seria Driven zasługuje na uznanie, ponieważ nie tylko pokazuje jak emocjonujące mogą być erotyki, ale także porusza problemy, które mogą dotknąć każdego z nas i jak trudne do przetrwania są skutki działań innych ludzi. Niekiedy robią to osoby, o których nie powiedzielibyśmy złego słowa. I to tak człowiek człowiekowi, ciężko mi to strawić, dlatego na tym zakończę. Wydaje mi się, że bardziej emocjonalnie przekazałam, że książka jest warta przeczytania, choćby po to aby zapoznać się z historią Coltona i dzieciaków, która kończyć się może różne, sami musimy wydedukować jak to się skończy, dlatego gorąco polecam, ponieważ ta książka zaspokoi nawet tych wymagających czytelników, a wiem, że każda, absolutnie każda kobieta zachwyci się historią miłości, która targana jest przez demony przeszłości, a jednak dalej ma duże szanse istnieć i przetrwać w tym okrutnym świecie, dlatego kobietki (ewentualnie mężczyźni [wątpię żeby coś takiego czytali, ale są wyjątki] ) ta książka to jest to! Raz jeszcze polecam!
Sara Kałecka , Sara Kałecka

Pełna MOC życia. Jeśli o czymś w życiu marzysz - sięgnij po to. Wydanie II zmienione

„Pełna MOC życia to książka inspirująca, pełna humoru i życiowych przykładów. To książka, którą niektórzy czytają jednym tchem przez całą noc, a inni delektują się poszczególnymi rozdziałami.
Miła dla oka czcionka, bardzo dobry rytm zdań, forma zwracania się do czytelnika sprawiająca wrażenie rozmowy z nim. Ponadto oryginalna grafika i ilustracje, wyróżnione inspiracje, sugerowana bibliografia i tzw. rozmyślnik czynią z niej niezwykłą i unikalną pozycje wśród wszystkich, dostępnych książek o charakterze inspirująco – motywujących. Każda książka jest numerowana. Aby nie była jedną z tysięcy. Tylko tą jedną, jedyną, napisaną specjalnie dla Ciebie”. Trzeba przyznać, że wydawca potrafi zareklamować książkę autorstwa Jacka Walkiewicza. Po przeczytaniu takiego opisu nie pozostaje nic innego, jak tylko sięgnąć po lekturę. Jakie są moje wrażenia?
 
Ostatnio bardzo brakuje mi motywacji do robienia czegokolwiek. Czytam poradniki i w nich szukam inspiracji. Nie wiem, gdzie się uchowałam, ale nie słyszałam wcześniej o Jacku Walkiewiczu. W każdym razie muszę przyznać, że moje pierwsze spotkanie z nim uważam za udane. Jego książkę pochłonęłam w tempie ekspresowym i muszę przyznać, że dała mi kopa. Może nie od razu zostanę prezydentem, ale przynajmniej już wiem, co mogę zrobić, żeby znów zacząć działać. Co prawda w paru miejscach autor się powtórzył, lecz jestem w stanie mu to wybaczyć.
 
Autor nie buja w obłokach. Ma bardzo życiowe podejście do tego, o czym pisze. Wie, że jesteśmy tylko ludźmi i pewne rzeczy mogą nas po prostu przerosnąć. Opisuje własne doświadczenia i dzieli się z czytelnikami wnioskami, jakie z nich wyciągnął. Co my zrobimy z tą wiedzą – to już nasza sprawa. Pokazuje, że warto dokonywać zmian. Stojąc uparcie w jednym miejscu niczego nie osiągniemy.
 
Dopóki człowiek ma marzenia, walczy. Czuje w swoim życiu sens. Jacek Walkiewicz uświadamia nam, że warto dążyć do tego, by je spełnić. Łatwo nie będzie, za to jaka czeka nas satysfakcja, gdy uda nam się dojść do celu.
 
Jacek Walkiewicz ma lekkie pióro. Wydawało mi się, że stoi obok mnie i opowiada mi o tym, co zrobić, żeby chciało mi się codziennie podnieść pośladki z łóżka. Nie chciałam kończyć jego książki, ale w końcu musiało to nastąpić. Nie żałuję ani jednej chwili, którą poświęciłam na lekturę. Mam nadzieję, że wyciągnę z niej odpowiednie wnioski.
 
To nie jest wyłącznie sucha teoria. Jako przykłady służą sceny z życia wzięte. Wszystko jest napisane z lekkim przymrużeniem oka. Nie miałam wrażenia, że słucham nauczyciela. Wydawało mi się, że rady daje mi mój dobry znajomy. Takie właśnie powinny być poradniki. Wtedy aż chce się zrobić to, co mówi ich autor. W innym przypadku możemy czuć się jak uczniowie, którzy za karę słuchają nudnego wykładu i nie wyniesiemy z tego nic pożytecznego.
 
Nie wiem, czy znacie Jacka Walczaka. Jeśli nie, możecie spróbować zapoznać się z jego poradnikiem, choćby tylko po to, żeby znaleźć w nim jedno zdanie, jakie warto zapamiętać. To już jest sukces. Przynajmniej moim zdaniem. Jeżeli jesteście w takiej sytuacji, że chcecie coś zmienić, a nie bardzo wiecie, jak się za to zabrać, może temu autorowi uda się wam pomóc. Spróbujcie. W gruncie rzeczy nie ryzykujecie zbyt wiele.
Sztukater.pl, Pani M

Jak zarabiać na blogu i pozostać sobą

Ostatnio przeczytałem książeczkę autorki Ruth South pt.: Jak zarabiać na blogu i pozostać sobą*, która jest dość znaną blogerką na swoim podwórku.
Książka ma raptem 160 stron więc można ją bardzo szybko przeczytać, do tego wiele obrazków sprawia, że dwa wieczory można na nią spokojnie zarezerwować.
Książkę warto przeczytać, jeśli interesujesz się blogowanie oraz jeśli tworzysz treści na strony lub szeroko pojętym biznesem internetowym.
Dla osób, które siedzą trochę w biznesie online ta książka może być dobrym uzupełnieniem wiedzy i potwierdzeniem jakie ścieżki są warte uwagi.
Jeśli dopiero zaczynasz blagować to ta pozycja jest obowiązkowa, gdyż autorka zdradza co należy zrobić aby odnieść sukces.
Ja mogę pochwalić się tutaj, że wyniosłem dwa bardzo istotne szczegóły z tej książki.
Pierwszy to należy tworzyć super treści, dzięki którym jest możliwość dotarcia do większej liczby odbiorców. Oczywiście promocja najważniejsza ale jeśli nie będzie super treści to i nawet najlepsza promocja nie wystarczy aby utrzymać czytelników na blogu.
Drugi bardzo ważny aspekt to skupienie się na mediach społecznościowych. Na chwilę obecną mam FB i Twitter ale nie mam jakiejś konkretnej strategii. Muszę bardziej przyjrzeć się tym mediom, gdyż możliwości dotarcia do nowych odbiorców są ogromne. Na chwilę obecną potencjał tych mediów wykorzystuje w minimalnym zakresie.
I jeśli planujesz na poważnie blagować to należy się przygotować na to, że jest to zajęcie na pełny etat.
Zdecydowanie polecam wszystkim, co nie tylko blogują ale również wykorzystują swoje strony internetowe do szukania klientów, gdyż autorka bloga zdradza w jaki sposób zdobyła ogromną liczbę czytelników oraz ponadprzeciętne zyski.
moneygrabbing.co.uk , Radosław Salak

Oby w piekle podawali piwo

Pozwólcie, że opowiem dziś o pewnym bestsellerze „New York Timesa”.
Na okładce czytamy: "Może uczysz się, a może już pracujesz. Pewnie płacisz podatki, chodzisz na wybory i czasami nawet robisz coś dla ogółu. Pomagasz sąsiadce. Chronisz przyrodę i bierzesz odpowiedzialność za swoje czyny. Segregujesz śmieci. Słowem — jesteś świadomym obywatelem. Masz cel, który starasz się zrealizować. Twoje życie jest uporządkowane i podporządkowane zasadom, które akceptujesz i które akceptuje społeczeństwo. A przecież wcale nie musisz tak żyć! Tę książkę najlepiej po prostu odłożyć na półkę. Nie nauczysz się z niej niczego pożytecznego. To opowieść o całkowicie nagannym życiu, pełnym pijaństwa i dość przypadkowego seksu, za to pozbawionym jakichkolwiek celów i zasad. Napisana dosadnym, ostrym językiem, lekka i dowcipna. Nie znajdziesz tu recepty na sukces, ale możesz liczyć na niespotykaną, choć zupełnie nieakceptowalną społecznie rozrywkę. Jeśli jednak upierasz się przy szukaniu głębszego sensu tej opowieści, możesz potraktować ją jako manifest wolności i bunt przeciwko systemowi". Brzmi kontrowersyjnie. Przynajmniej w moim przekonaniu.
 
Tucker Max, autor książki, według wydawcy i samego siebie jest kompletnym gnojkiem, pijakiem i kobieciarzem. Brak mu choćby cienia empatii. To egoista, narcyz i erotoman. Upija się w każdych warunkach (najchętniej na cudzy koszt), zaczepia nieodpowiednie osoby (zanim to sobie przemyśli) i uprawia seks z każdą kobietą (którą zdoła do tego namówić). Jest mu z tym wszystkim dobrze i nie ma zamiaru niczego zmieniać. Innymi słowy, to człowiek szczęśliwy i spełniony. W końcu jeśli piekło istnieje, to na pewno serwują tam piwo!
Uwierzcie mi, w życiu czytałam wiele mniej lub bardziej kontrowersyjnych książek, ale z przejściem przez tę miałam ogromne problemy. Nie do końca wiem, z czego to wynika. Starałam się podejść do historii z dystansem i z przymrużeniem oka, lecz nie byłam w stanie tego zrobić. To mnie przerosło. Niespecjalnie przemówił do mnie język, jakim posługiwał się autor.
 
Nie mogłam narzekać na nudę, to na pewno. Działo się sporo rzeczy, niekoniecznie przeznaczonych dla oczu niepełnoletnich czytelników. Tak, wiem, zabrzmiałam jak moherowa ciocia i zdaję sobie z tego sprawę, ale nie chciałabym, żeby moje nastoletnie dziecko czytało książki, w których alkohol leje się strumieniami, a przez łóżka bohaterów przewija się wiele kobiet. Jestem dość luzacka, lecz nie na tyle.
Nie jestem konserwatywną czytelniczką, lecz publikacja "Oby w piekle podawali piwo" niespecjalnie przypadła mi do gustu. To nie są moje klimaty. Jak dla mnie była zbyt obcesowa (nie wierzę, że to piszę... ja, człowiek, który nie o takich książkach prace dyplomowe pisał). Tuckera Maxa trudno polubić. Jest kontrowersyjną postacią. Nie ma żadnych wyrzutów sumienia i w sumie nawet może pójść do piekła. Co mu tam, byleby tylko w piekle podawali piwo. Więcej mu do szczęścia nie potrzeba.
Musicie sami odpowiedzieć sobie na pytanie, czy chcecie przeczytać tę książkę. Jeśli nie przeszkadzają wam seks, alkohol i bohater, który ma tyle za uszami, że cud, iż udaje mu się jakoś trzymać głowę - możecie śmiało sięgnąć po "Oby w piekle podawali piwo". Mnie ta książka nie przypadła specjalnie do gustu, ale nie uważam, że jest zła. Tego o niej powiedzieć nie mogę. Byłoby to z mojej strony nie w porządku.
Sztukater.pl, Pani M

Twoja firma w social mediach. Podręcznik marketingu internetowego dla małych i średnich przedsiębiorstw

Książka "Twoja firma w social mediach" powinna zachęcić nawet najbardziej sceptycznych.

Takie zadanie postawił sobie autor ? Marcin Żukowski, doświadczony praktyk na co dzień pracujący w agencji interaktywnej Mint Media. Skierował swoją książkę do szefów i odpowiedzialnych za promocję małych i średnich przedsiębiorstw. Nie wszyscy z nich to młodzi startupowcy, świetnie czujący internet. Wielu wywodzi się ze starszego pokolenia, które do końca jeszcze do internetu nie jest przekonane. I do nich właśnie pisze autor, pokazując, że media społecznościowe to nie tylko coś, w co bawią się ich dzieci, ale potężne i skuteczne narzędzie komunikacji biznesowej firmy.

Stare a nowe media

Pierwsza część książki Twoja firma w social mediach ma za zadanie zaznajomić czytelnika z mediami społecznościowymi - ich historią, zasadami funkcjonowania czy różnymi typami serwisów. Porównuje je ze "starymi" mediami typu prasa, radio czy telewizja. Podkreśla, że choć na media społecznościowe stać nawet małe podmioty (co z mediami tradycyjnymi nie zawsze było możliwe), działania w nich prowadzone nie są całkowicie bezkosztowe. Pokazuje również, w których obszarach biznesu media społecznościowe mogą pomóc.

Najpierw obserwuj, potem działaj

Media społecznościowe wymagają też starannego przygotowania - przeanalizowania swoich grup docelowych, ale również poobserwowania specyfiki komunikacji w tym kanale, w czym dobrze pomaga monitoring mediów. Autor charakteryzuje niektóre narzędzia monitoringu mediów dostępne na polskim rynku - Brand24, Newspoint, Sentione i porównuje je ze sobą.

Najpopularniejsze platformy social media

Spora część książki Twoja firma w social mediach to przegląd platform społecznościowych i ich możliwości marketingowych - zarówno pod kątem publikowania treści, prowadzenia własnych profili jak również współpracy z liderami opinii. Autor zaczyna od Facebooka, przechodzi do Twittera i YouTube, omawia współpracę z blogerami i youtuberami. Charakteryzuje również serwis Pinterest i serwisy mikrowideo takie jak Snapchat i Vine. Przygląda się też mediom społecznościowym dla profesjonalistów - GoldenLine, LinkedIn i Slideshare. Na koniec próbuje przewidzieć najważniejsze trendy związane z mediami społecznościowymi.

Oko praktyka

Książkę "Twoja firma w social mediach" przeczytałam dość szybko - jej zaletą jest lekki i przystępny sposób pisania. Czytelnik znajdzie tu przede wszystkim praktyczne spostrzeżenia i wskazówki, co jest dużą zaletą wydawnictwa. To czego mi natomiast brakowało, to zrzutów z omawianych przykładów (wiem, wiem, koszty, prawa autorskie, itp.) i bibliografii (odesłania pojawiające się w tekście odsyłają głównie do artykułów z internetu). Książkę poleciłabym początkującym ? dokładnie tym osobom, które jako grupę docelową określił sam autor, a także studentom. Za książkę dziękuję wydawnictwu Helion.
annamiotk.pl, Anna Miotk
« < 1 2 3 4 ... 1329 > »