« < 1 2 3 4 ... 1344 > »

Szef, który ma czas. Ewolucja zarządzania - dziennik budowy turkusowej firmy

Koncepcja turkusowej organizacji to nowinka z dziedziny zarządzania. Polega na tym, by budować organizacje mniej hierarchiczne, w których pracownicy mogą współdecydować o losach firmy. Opowiadanie o organizacjach w kolorach wymyślił Belg Frederic Laloux. Czerwień to w jego systemie tradycyjne wodzostwo. Bursztyn oznacza sztywne hierarchiczne instytucje w stylu Kościoła katolickiego. Pomarańczowy kolor ma z kolei większość współczesnych kapitalistycznych organizacji, gdzie królują zysk i wzrost. Leloux dowodził, że przyszłość będzie należała do turkusu. To nie tyle utopia, ile raczej postulat, by miejsca pracy były choć odrobinę bardziej ludzkie. Jeden z efektów ubocznych przejścia na turkus jest paradoksalny. Oto okazuje się, że szef takiej organizacji zostaje uwolniony od ciężaru podejmowania mikrodecyzji oraz przekonania, że "jak ja tego nie zrobię, to na pewno nie będzie dobrze zrobione". W efekcie zaczyna mieć czas. Co otwiera przed nim nowe możliwości. Książka Adama Jeznacha to jedna z prób przeszczepienia koncepcji turkusu na grunt polskiego zarządzania.
Dziennik Gazeta Prawna, RAFAŁ WOŚ; 2017-05-12

Driven. Namiętność silniejsza niż ból

Rylee to piękna i niezależna kobieta. Sercem angażuje się w sprawy, które są jej bliskie. Kobieta ma uporządkowane życie w którym nie ma miejsca na lekkomyślność. Jednak czy ta monotonia jej wystarcza? Coraz częściej z przerażeniem myśli o tym, że nie zdąży zasmakować prawdziwego życia.

Kobieta pracuje w organizacji, która ma na celu zapewnić lepsze życie porzuconym i skrzywdzonym przez los dzieciom. Kocha te dzieci jak własne i angażuje się w ich rozwój. Dlatego kiedy dowiaduje się, że znalazł się sponsor, który zapewni fundusze na jej projekt, nie posiada się ze szczęścia.

Colton Donavan to biznesmen i rajdowiec, który jest znanym kobieciarzem. Nie potrzebuje zobowiązań, które są dla niego barierą w życiu. Kobiety wystarczą mu na jedną noc. Jednak każda z porzuconych przez niego kobiet ma nadzieję na to, że gorący rajdowiec znów zaprosi je w swoje ramiona i zdoła usidlić.

Bal charytatywny na rzecz organizacji Rylee zmieni życie obydwojga. Kiedy kobieta zatrzaskuje się w schowku, to przystojny Colton wybawia ją z opresji. Jednak aby uspokoić rozhisteryzowaną kobietę zaczyna ją całować. Parę zaczyna ciągnąć do siebie, ale Rylee przecież nie może pozwolić sobie na lekkomyślność. Jednak Colton jest nauczony, że zawsze dostaje, to czego chce, a w tej chwili pragnie brunetki o kręconych włosach i ciętym języku. Z wahań kobiety wybawia ją przyjaciółka, która radzi jej, aby skorzystała z okazji odnalezienia w sobie ''wewnętrznej dziwki''. Coś co miało być przygodnym romansem, zamienia ich dotąd podporządkowany regułom świat.

Przyznam, że nie ma w tej historii czegoś, czego nie było w podobnych książkach. Jednak przeczytałam całą trylogię i mogę stwierdzić, że jest elektryzująca. Wciąga od pierwszych stron i z cudem idzie się oderwać. Fabuła jest podobna jak w większości erotyków. Ona piękna, niezależna i twardo stąpająca po ziemi. On bogaty, pewny siebie i charyzmatyczny, który zawsze dostaje to co chce. Obydwoje mają za sobą trudne doświadczenia.

No cóż, Coltona nie da się nie lubić! Mroczny, zbyt pewny siebie i arogancki, ale pod tą powierzchownością kryje się coś o wiele więcej. Rylee polubiłam za jej upartość oraz za zdecydowanie i nie dawanie sobie w kaszę dmuchać. Podczas kłótni nie rzuca talerzami i nie ucieka z domu z krzykiem tylko przeczekuje. Za to ma u mnie wielkiego plusa, bo chociaż jedna książkowa kobieta nie pokazuje nas w świetle rozhisteryzowanych bab. Pomiędzy parą skrzy namiętnością i nawet jeśli obydwoje siebie krzywdzą, to przyciąganie jest silniejsze.

Pomimo, że ''Driven'' to erotyk, to sceny łóżkowe nie zdominowały tej książki. Autorka skupiła się na przyszłości, uczuciach, czy normalnym życiu bohaterów. Pokazała nam jak nasze wcześniejsze życia odbija się na tym teraźniejszym i, że sami nie poradzimy sobie z demonami.

''Driven. Namiętność silniejsza niż ból'' to erotyk pełen namiętności. Historia podsycana cierpieniem i niepewnością. Wciąga od pierwszej strony i dostarcza wielu emocji. Pomimo swojej przewidywalności uwielbiam tę książkę! Za jej humor, za głównych bohaterów i za ten dreszczyk, który powinien posiadać dobry erotyk. Przyznam, że nie spodziewałam się takiego zakończenia jakie dała w pierwszej części K. Bromberg!
Redgirlbooks.blogspot.com, Ewelina Żyła; 2017-04-28

Prawo dla startupu

Podczas budowania startupu stoi przed Tobą wiele wyzwań. Zarówno na samym początku gdy testujesz swój pomysł, weryfikujesz swoje hipotezy, jak i budujesz zespół i prowadzisz działania marketingowe stoi przed Tobą wiele wątpliwości. Często także ciężko obeznać się w formalnych i prawnych aspektach zakładania i rozwijania startupu.

Na rynku pojawiła się książka wydawnictwa Onepress, która w prosty sposób odpowiada na najczęstsze pytania i pozwala zrozumieć ciężki język prawniczy. Autorka Monika Wieczorek pisze o tym, jak nie zgubić się w gąszczu praw i obowiązków przedsiębiorcy.

Książka “Prawo w startupie” w prostych słowach opowiada o zakładaniu firmy, szukaniu finansowania, budowaniu zespołu, ochronie własności intelektualnej, świadczeniu usług, a także ochronie konkurencji. Dzięki tej książce jesteś w stanie przygotować się także na kryzys w startupie i stanąć oko w oko z ryzykiem upadłości.

Pokazuje jak odnaleźć się w gąszczu przepisów jak również daje cenne wskazówki dotyczące ogólnego funkcjonowania startupu.

Dowiesz się między innymi jakie są wady i zalety każdej z form prawnych prowadzenia działalności, dzięki czemu możesz dokonać dobrego wyboru. W publikacji znajdziesz także wiele wskazówek dotyczące pozyskiwania finansowania np. autorka przypomina, że “finansowanie zewnętrzne to środek, za pomocą którego cel chcą osiągnąć firmy na różnych etapach rozwoju. Z dokapitalizowania startupu przez fundusz inwestycyjny skorzystać mogą jednak te firmy, które rozpoczęły już proces realizacji pomysłu i bez zewnętrznego kapitału nie są w stanie pójść na kolejny poziom rozwoju.” Wielu startupowców myśli, że samym pomysłem i umiejętnością sprzedania swojej idei można zdobyć miliony inwestycji i niewiele robić w aspekcie realizacji pomysłu. Przecież 9/10 startupów upada, więc nikt nie będzie miał do nas pretensji o niedotrzymanie warunków. Nie wygląda to tak kolorowo, a dodatkowo jeśli nie osiągnąłeś jeszcze poziomu wypracowania MVP (minimum viable product, minimalnie satysfakcjonujący produkt), istnieje naprawde mała szansa, że pozyskasz inwestora venture capital.

Jednak kiedy masz już pomysł i chcesz go zrealizować, szukasz partnerów, inwestorów i… każesz każdemu podpisywać NDA. Czy to rozsądne? Autorka podkreśla, że “Na rynku funkcjonuje wiele startupów o podobnym profilu, rozwijających produkty w tej samej branży. Część z nich obawia się, że po ujawnieniu pomysłu w teaserze lub pitch decku inwestor zrealizuje go sam albo z kimś innym. Te obawy są bezpodstawne, bo nie taki jest cel działalności inwestora, a pomysł rzadko kiedy jest na tyle unikalny, aby ktoś wcześniej na niego nie wpadł. Tym, w co inwestują aniołowie biznesu i fundusze, nie jest sam pomysł, a sposób jego realizacji.” Dokładnie to powtarzamy współpracującym z nami startupowcom. Sam pomysł jest wart przysłowiowego dolara – to Twoja determinacja, unikalny sposób jego realizacji są wiele warte. Jak górnolotnie by to nie zabrzmiało, to Ty i Twój zespół jesteście mocną stroną biznesu.

Zespół budujący startup jest niezwykle ważny. Ale zwróć uwagę także na aspekt prawny. Jest wiele regulacji prawnych, które są opisane właśnie w tej książce. Procedury i przepisy nie są tylko dla dużych korporacji, ale już najmniejszy zespół powinien uregulować wszelkie zależności i umowy wewnątrzfirmowe. W książce “Prawo w startupie” znajdziesz wiele wskazówek dotyczących tego aspektu.

W życiu nie ma ideałów więc w książce znalazła się też mała wpadka. Autorka opisując aspekty dotyczące marketingu vs. prawo przytacza historię reklamy wódki Żytniej Extra. Brak dobrego researchu lub po prostu roztargnienie spowodowało, że autorka pomyliła miejscowość Lubin z Lublinem. Można to jednak wybaczyć, wielu internautów popełnia ten błąd opisując wskazaną sytuację.

Zdecydowanie warto zaopatrzyć się w tę książkę i dobrze przygotować się do prowadzenia biznesu nie tylko pod względem zarządzania, finansowania, czy marketingu, ale też prawnych aspektów. Na pewno zgodzisz się, że przez niedopełnienie tych spraw nawet bardzo dobry biznes może skończyć się fiaskiem.
Startup Academy, Aleksandra Proksa-Bielawa

Zranieni

Jak zmieścić historię przyjaźni, miłości i przypadku w 200 stronach?

Sydney i Peter. Piękna dziewczyna i wyjątkowy mężczyzna. Kolejna para zranionych bohaterów, którzy wciąż uciekają od swojej przeszłości. I kolejna zakazana miłość. Schemat goni schemat. Ale wiecie co? Czytając tę książkę wcale się tym nie przejmowałam. Po prostu cieszyłam się humorem przebijającym przez strony, wciągającą historią i cudownym stylem pisania H.M. Ward.

Ich historia zaczyna się od pomyłki. Millie to najlepsza i za razem najgorsza przyjaciółka na całym bożym świecie. Po raz kolejny wrabia swoją współlokatorkę w podwójną randkę w ciemno, lecz ona od początku nie idzie tak, jak iść powinna. Sydney przybywa na miejsce jako pierwsza. Kobieta nie wiedząc jak wygląda jej potencjalna ranka, przysiada się do jedynego wolnego mężczyzny w restauracji, lecz już jego sam uśmiech ją szalenie dezorientuje. Pierwszy raz od bardzo czuje się bezpiecznie przy obcym mężczyźnie. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie pojawiła się Millie z pytaniem wymalowanym w oczach. Okazuje się dziewczyna pomyliła stoliki, a jej dzisiejszy partner czeka na nią w drugiej sali. Dziewczyna nie jest tym zadowolona, ale jej zażenowanie sięga zenitu. Sydney ucieka od nieznajomego najszybciej, jak się da. Niestety - a może stety - po kolejnym nieoczekiwanym wybryku - tym razem z właściwym mężczyzną w roli głównej - dziewczyna opuszcza restaurację, tylko po to by wpaść w silne ramiona Petera, jej nieoczekiwanego towarzysza. Życie zawsze daje drugą szansę... Obydwoje lądują u niego w domu. Akcja rozwija się aż do momentu, gdy Peter wyprasza ją za drzwi swojego mieszkania zażenowaną i z pytaniem w głowie: d l a c z e g o. Ogromny kopania w tyłek. Ja na jej miejscu dokładnie w tym momencie zapomniałabym, że istnieje ktoś taki jak on, jednak życie nie zawsze gra z nami fair. Już następnego ranka oboje dowiadują się, kim są naprawdę. Jak przejść do normalnych, a przynajmniej poprawnych stosunków z kimś, kto jednego dnia namiętnie cię całował, a następnego okazuję się być profesorem...a co gorsza; ty jesteś jego studentką.

Już kiedyś pisałam na swoim blogu, że nienawidzę wątku miłości nauczyciela z uczniem. Tak naprawdę takie historie możne opisać w trzech prostych punktach. 1. Poznanie się i ukrywanie związku, 2. ktoś się o tym dowiaduję i 3. punkt kulminacyjny: czyli rozstanie. Tu, w "Zranionych" jest lekkie wyjście poza schemat, bo bohaterowie zamiast ukrywać swoje uczucia, zamieniają je w przyjaźń, a co za tym idzie, nie mogą się od siebie odejść.

Drugim mankamentem tej książki jest na samym końcu pojawiają się dwaj nowi bohaterowie są STRASZNIE przerysowani. Nie wiem, może jestem dziwna, ale jak dla mnie żaden normalny człowiek by się tak nie zachował i nie zachowywał w dalszym ciągu.

I pewnie właśnie w tym momencie stwierdziliście, że nie chcecie czytać tej książki. To błąd z waszej strony, bo pomimo powyższych mankamentów książka jest naprawdę wciągająca, ale też nie oczekujcie jakiś fajerwerków.

Kiedy zaczynałam czytać "Zranionych" pomyślałam: ta książka ma naprawdę potencjał, mimo znienawidzonego przeze mnie wątku, ale czym więcej czytałam... tym bardziej się wydawała się nijaka. Nie wiem dlaczego, ale ta historia kojarzy mi się z operą mydlana, ale jak każdy tego typu tasiemiec serialowy nie posiada jakiś walorów, które by nas czegoś nauczyły, ale... wciąga i na pewno zapoznam się z dalszym ciągiem tej historii.

Ale wracając do pytania zadanego na samym początku: moim zdaniem się nie da i może dlatego zabrakło tu czegoś, co sklejałoby tę historię w całość.

A sami tytułowi "Zranieni" są przewidywalni i... płascy.

Nie wiem, może wam się bardziej spodobają.
Dziewczynaopapierowymsercu.blogspot.com, Justyna Kosmal; 2017-05-08

Zranieni

W sumie nie wiedziałam czego mam się spodziewać po tej pozycji. Jest to naprawdę cieniutka książeczka, która nie przebija się niczym w tłumie. Można powiedzieć , że pomyślałam , że trafiłam na kolejną książkę , która mnie rozczaruje. Jakie było moje zdziwienie , gdy ta pozycja naprawdę okazała się dobra.

Sidney skrzywdzona dziewczyna , która stara się postawić swoje życie na nogi. Peter facet po przejściach , który chce znowu zacząć żyć. Tych dwoje spotyka się przez przypadek , dziewczyna wyciągnięta na randkę w ciemno , myli stoliki i wdaje się w rozmowę z Peterem. Gdy para zostaje wyprowadzona z błędu , chłopak znowu pojawia się na drodze dziewczyny. Jednak okazuje się , że jest jej nauczycielem. Przez co nie mogą dopuścić się romansu , gdyż grozi to po prostu wyrzuceniem ze studiów. Czy tych dwoje znajdzie sposób, aby jednak być ze sobą ? A może przeciwności losu rozdzielą ich ze sobą na dobre ?

Książka jest krótka po ma tylko 208 stron. Mimo tego jednak jest to naładowana bomba ludzkich przeżyć , ich krzywd, z którymi spotykamy się na co dzień. Autorka naprawdę dobrze wykreowała bohaterów , z którymi mocno się zżyłam. Chociaż bardziej do gustu przypadł mi Peter , który zrobił na mnie ogromne wrażenie. Nie uważam jednak , że Sidney , chociaż czasami bardzo irytowała i zachowywała się nierozsądnie , była jednak dziewczyną , od której odwróciła się rodzina.

Powiem tak , cieszę się, że sięgnęłam po tę historię. Autorka naprawdę mocno mnie zaciekawiła i muszę powiedzieć , że już nie mogę ,doczekać się co będzie dalej. Oby nic się nie zepsuła i książka była na tak dobrym, a nawet i lepszym poziomie. Polecam ,każdemu, kto lubi czytać literaturę kobiecą , lekką na rozładowanie napięcia.
Zaczytanamarzycielka8.blogspot.com, Anna Tymińska; 2017-04-21
« < 1 2 3 4 ... 1344 > »