Recenzje

  1. Video marketing nie tylko na YouTube

    Kiedy prowadzi się bloga kulinarnego idealnie byłoby nagrywać filmy z przepisami na video. Czuję jednak blokadę, bo nie wiem jak to się robi i nie czułabym się komfortowo występując w takim filmiku. Jednocześnie bardzo mnie ciągnie w tym kierunku, bo sama wolę czasem obejrzeć, jak coś się robi, niż czytać opis, który może być wieloznaczny i nie na temat. Przekaz słowny i zdjęcia są powoli wypierane przez video, bo odbiorcy są zmęczeni i leniwi.
    Dodatkowo film umożliwia nam przekazanie emocji i opowiadanie historii. Daje też nadzieję, że rozbijemy kiedyś bank i nasz film zyska potencjał wirusowy, tak że ludzie będą sami polecać go swoim znajomym.
     
    Jakie formaty video proponuje blogerom Magdalena Daniłoś? Możemy założyć vloga na YouTubie, czyli regularnie ukazujący się pamiętnik  z naszymi przemyśleniami, który pokazuje nasze życie. Kolejną opcją jest testimonial – opowiedzenie swojej historii. Możemy pokazywać tutoriale np. z przepisami czy DIY, recenzje lub unboxingi nowych produktów. Możemy uczyć nowych umiejętnościach poprzez transmisję webinaru czy prezentacji z konferencji. W końcu możemy przeprowadzać wywiady z ciekawymi gośćmi, a nawet mieć swój własny show internetowy. Do dzieła!

    Ugotowanepozamiatane.pl,

  2. Growth Hacker Marketing. O przyszłości PR, marketingu i reklamy. Wydanie rozszerzone

    Growth Hacker Marketing to narzędzia, które umożliwiają szybki wzrost odwiedzin na naszej stronie, przy wykorzystaniu nietradycyjnych metod, które są tanie i skuteczne. idealna sprawa dla blogerów, którzy zwykle mają zerowy budżet na promocję. Ważne jest przede wszystkim, żeby nasz produkt czy strona były dostosowane do rynku, czyli żeby odpowiadały na realne potrzeby ludzi. Jeśli mamy jakiś produkt na blogu, powinniśmy zdobyć pierwszych użytkowników poprzez obniżenie barier wejścia, które mogłyby ich zniechęcać i postarać się o entuzjastyczne reakcje, które potem przyciągną kolejne osoby. Ważne jest żeby budować listę mailingową, bo maile do naszych fanów nic nie kosztuje. To chyba najważniejsza lekcja z tej książki do natychmiastowego zastosowania.

    Ugotowanepozamiatane.pl,

  3. Crashed. W zderzeniu z miłością

    Miłość potrafi zdziałać cuda demony przeszłości odchodzą w zapomnienie a życie samo pisze rozdziały. Historia miłości Rylee i Coltona nie jest przewidywalna, ani idealna, lecz pokręcona. Ostatnia część trylogii „Driven” zapadła mi tak w pamięci, iż pozostanie ze mną na długo.
     

    Colton biorąc udział w wyścigu wypada z toru i rozbija się. Nikt nie wie, jakie skutki przyniesie tragiczny wypadek i co za tym idzie czy będzie pamiętał wszystko, co było przed zdarzeniem? Czy doczekamy się szczęśliwego zakończenia?
     
    Trzeci a zarazem ostatni tom serii „Driven” pokazuje nam jak Rylee stara się pomóc Coltonowi pozbierać się po tragicznych wydarzeniach. Rylee, jako młoda osoba, która w życiu wiele wycierpiała to tu poznaje ją, jako silną osobę, cierpliwą i umiejącą odsunąć na bok swoją dumę. Dziewczyna dowiaduje się wiele szokujących rzeczy z życia ukochanego każda inna na miejscu jej uciekłaby z krzykiem, ale nie ona. Pomogła mu całkowicie uzdrowić jego zranioną psychikę.


     
    "Kocham to, kim jesteś, i to, do czego mnie motywujesz. Kocham to, że jesteś iskrą, która zniwelowała rozmycie. Kocham to, że chcesz ze mną się wyścigować. I to, że nie potrzebuję już superbohaterów, bo mam ciebie."

    K. Bromberg tak fantastycznie zakończyła serie „Driven”, iż nie mogę się doczekać kolejnych przez tą osobę napisanych powieści. Randka, ślub Coltona i Rylee to tak piękne pomysły, że powinny pobudzić wyobraźnie naszych mężów, narzeczonych i chłopaków do działania. Cała ta trylogia jest napisana na najwyższym poziomie literatury erotycznej.  Z całą pewnością polecam do sięgnięcia po te książki :
    - „Driven. Namiętność silniejsz niż ból”


    - „ Fueled. Napędzani pożądaniem”


    - „Crashed. W zderzeniu z miłością”

    recenzje-beaty.blogspot.com,

  4. Mapy myśli dla biznesu. Wydanie II

    Mówi się iż człowiek myśli lewą bądź prawą półkulą mózgu. Lewa odpowiada za analizę, myślenie logiczne zaś prawa za kreatywność, postrzeganie przestrzeni. Dlaczego więc tego nie połączyć i myśleć wielotorowy wykorzystując cały swój potencjał?
     
    Tony Buzan i Chris Griffiths zachęcają swoich słuchaczy, czytelników aby spróbowali dokonać nowych odkryć w dziedzinie biznesu przez wykorzystanie niby prostych a jednak skomplikowanych technik – map myśli. Celem tej metody jest przedstawienie problemu w sposób wizualny za pomocą kartki papieru bądź komputera tworząc pewnego rodzaju mapę z odnogami do powiązanych i coraz to konkretniejszych tematów związanych z głównym motywem przewodnim. Takie podejście autorzy przedstawiają m.in. w swojej książce – Mapy myśli dla biznesu.
     
    „Mapowanie myśli to więcej niż metodologia – to filozofia życiowa leżąca u podstaw doskonałej kultury organizacyjnej” pisze Alejandro Cristerna. Książka opisuje nie tylko samą metodę ale pokazuje też jak można ją zastosować i w jakich sytuacjach staje się pomocna. Początkowo autorzy wprowadzają czytelnika w tematykę map myśli – przedstawiają zalety i wady tej techniki. Rzeczywiście, pracując w ten sposób człowiek otwiera nowe horyzonty. Jest on w stanie inaczej podejść do danego problemu, zagwozdki. Współpraca analizy i logicznego myślenia z wyobraźnią ludzkiego umysłu potrafi bardzo pozytywnie wpłynąć na osiągnięcie zamierzonego celu szczególnie stawianym sobie w życiu zawodowym. Mapy myśli dla biznesu to nie tylko kolejna pozycja do przeczytania i rzucenia w kąt. To pewnego rodzaju przewodnik, z którego warto czerpać wiedzę. Autorzy wykorzystując przykłady zadań, problemów zagłębiają czytelników w coraz to dalsze poziomy wtajemniczenia. Książka jest napisana w sposób bardzo przystępny, zachęcający czytelnika aby kroczył dalej ścieżką map. Bardzo dobrze opisany jest sposób opracowania map myśli. Zaprezentowane jest rozwiązanie zarówno papierowe z wykorzystaniem kartki i paru flamastrów jak i elektroniczne z wykorzystaniem programu komputerowego. Czytelnik ma okazję poznać dwa podejścia. Minusem niestety w rozwiązaniu elektronicznym jest to iż autorzy pokazują tylko jedno oprogramowanie – swoje. Co prawda informacje o tym że istnieją inne programy czy strony internetowe znajdują się w książce, jednak nie pojawia się żaden konkret ani wskazanie jakiego darmowego rozwiązania można zastosować w przypadku konstruowania map. Jest to zrozumiałe, iż autorzy zachęcają czytelników do używania swojego programu jednak brakuje tego elementu wskazania. Dlatego jeśli zainteresujecie się tematem mapy myśli zachęcam Was do przeczytania także tego artykułu, gdzie znajdziecie różne narzędzia, za pomocą których możecie również online stworzyć swoje notatki.  Mapy myśli na komórce? Czemu nie – Anty apps przygotowało zestawienie przydatnych aplikacji. 
     
    Kolejne rozdziały skupiają się na podejściu biznesowym. Na tym etapie czytelnik wie czym są mapy myśli oraz jak je konstruować, więc czemu nie wykorzystać ich w praktyce? Autorzy podają mnóstwo dobrych wskazówek oraz rozwiązań, które każdy może wdrożyć w swojej firmie lub organizacji. Usprawniają one komunikację, planowanie oraz zarządzanie nie tylko projektami, ale całą organizacją. Pomagają w negocjacjach czy przygotowaniu się do prezentacji. Pokazują jak łatwe może być coś nad czym człowiek normalnie głowiłby się kilka dni. Jest to technika zdecydowanie godna polecenia i przydatna. Gdy czytelnik opanuje już tą metodę sam będzie chciał ją używać – wdrażać we własnej firmie bądź w życiu aby efektywniej pracować.
     
    Mapy myśli dla biznesu to książka po którą warto sięgnąć niezależnie kim się jest – studentem rozpoczynającym studia czy wysoko wykwalifikowanym pracownikiem wielkiej firmy. Mapy myśli to świetna technika analizowania problemów zachęcająca do wykroczenia poza suche notatki. Bardzo dobrze prezentuje się to w tym wydaniu. Zadania opisane krok po kroku wciągają i zachęcają do dalszego studiowania tego przewodnika. Zachęcam też i ja.

    frw.org.pl, Mateusz Salach

  5. Kradnij jak artysta: Dziennik. Notatnik dla kreatywnych kleptomanów

    „Krad­nij jak arty­sta: Dzien­nik. Notatnik dla kreatywnych kleptomanów. Od dziecka uczono mnie, że kraść nie wolno, a w naj­lep­szym wypadku nie wypada. Choć wszy­scy znamy powie­dze­nie, że „pierw­szy milion trzeba ukraść” to z dru­giej strony pamię­tamy „piąte – nie krad­nij”. Austin Kleon prze­kor­nym tytu­łem swo­jej książki „Krad­nij jak arty­sta” zachęca nas do kre­atyw­nej klep­to­ma­nii. Niby chcę być kre­atywny, ale czy muszę ucie­kać się do kra­dzieży? Moje myśle­nie podzie­lali uczest­nicy moich edukacyjnych zajęć. Pytani czym jest kre­atyw­ność odpo­wia­dali, że to two­rze­nie cze­goś z niczego. Tylko jak można z niczego? Na szczę­ście autor już od początku posta­no­wił roz­wiać moje wąt­pli­wo­ści i prze­wró­cić świa­to­po­gląd do góry nogami. Oka­zuje się, że wszystko, co zostało stwo­rzone, zostało też od kogoś „poży­czone”. Odro­binę prze­kształ­cone stwo­rzyło nowe dzieło. Co wię­cej, autor roz­róż­nia w tym przy­padku kra­dzież dobrą od złej (np. pla­giat vs. przy­pi­sa­nie zasług innym). Powo­łu­jąc się na słowa wiel­kich arty­stów zachęca nas do roz­po­czę­cia przy­gody z Dzien­nikiem.

    Musimy tylko:
    1. Zabie­rać go wszę­dzie ze sobą.
    2. Wyko­ny­wać co naj­mniej jedno zada­nie każ­dego dnia.
    3. Pow­ta­rzać pierw­sze dwa punkty tak długo, aż wszyst­kie strony zostaną zapeł­nione.

    Kra­dzież ni­gdy nie była tak przy­jemna, jak w dzien­niku „Krad­nij jak arty­sta”! Austin Kleon pro­po­nuje ćwi­cze­nia tak róż­no­rodne, że czy­tel­nik (a wła­ści­wie: twór­czy zło­dziej) ani przez moment nie nudzi się. Raz trzeba coś wymy­ślić, innym razem pod­słu­chać, cza­sem stwo­rzyć – i nie, ni­gdy z niczego. Raz będziemy prze­ra­biać czyjś tekst, innym razem two­rzyć z tego, co już nam nie­po­trzebne. Zaw­sze dosta­jemy gotowy pomysł na twór­cze zaję­cie (krad­niemy go) i two­rzymy coś, co jest zupeł­nie nowe, a przede wszyst­kim nasze. Błę­dem byłoby nazwać tę pozy­cję tylko „ide­alną dla wszyst­kich, któ­rzy chcą roz­wi­nąć w sobie arty­stę”. Ta książka to coś znacz­nie wię­cej! To wielki wyzwa­lacz twór­czego poten­cjału. Ja sam, choć mala­rzem, czy pisa­rzem nie zosta­łem, z całą pew­no­ścią mogę pole­cić. Wspa­niale jest żyć mogąc czer­pać z oce­anu inspi­ra­cji.

    frw.org.pl, Jakub Grabowski

płatności onepress.pl