Gen. Roman Polko, były dowódca GROM, komandos, spadochroniarz i maratończyk wraz z żoną dr Pauliną Polko, dziennikarką i politologiem, wydali poradnik dla liderów biznesu. W "RozGROMić konkurencję - Sprawdzone w boju strategie dowodzenia, motywowania i zwyciężania" przekonują jak skutecznie zarządzać zespołem, motywować pracowników, osiągać sukcesy.
Paulina i Roman Polko twierdzą, że doświadczenia wyniesione z wojska można przełożyć na grunt cywilny. "Chcieliśmy pokazać, że dylematy, przed którymi stają menedżerowie, są z powodzeniem rozstrzygane przez dowódców różnych armii. A przy okazji walcząc z wojskowym stereotypem, próbowaliśmy udowodnić, że często to w korporacji można spotkać więcej bezsensownej dyscypliny, działań na pokaz czy zwykłego marnotrawstwa niż w armii".
"Cywile, zwłaszcza w Polsce, rzadko korzystają z doświadczeń armii"
Gen. Roman Polko, były dowódca GROM, mówi o sobie "żołnierz z krwi i kości". W najnowszej publikacji m.in. streszcza historię GROM-u, opowiada o misjach, w których brał udział (Kosowo, Irak, Afganistan) z punktu widzenia stratega. Mówi o sukcesach i porażkach, konsekwencjach podejmowanych w wojsku decyzji.
Poprzez zamieszczone w książce tabele, wykresy, zdjęcia, wycinki prasowe czytelnik zyskuje wiedzę m.in. o tym: jak wyglądają szkolenia wojskowe, jakie zasady obowiązują w elitarnych jednostkach innych krajów (m.in. w amerykańskim 75 Pułku Rangersów). W tle - ciekawostki o historycznych przywódcach i bitwach (m.in. napoleońskich, stąd nawiązanie do Napoleona Bonapartego na okładce książki).
Na wstępie autorzy próbują się też zmierzyć ze stereotypami o polskim wojsku. "Nie mamy w Polsce najlepszego zdania o armii. Gruby, opity, wiecznie wrzeszczący na podwładnych i niezbyt inteligentny żołnierz to typowy bohater dowcipów, chętnie opowiadanych przez cywili. Przez lata, kiedy obowiązywała zasadnicza służba wojskowa, jej unikanie było powodem do chluby, a nie do wstydu. Panowało przekonanie, że czas spędzony przymusowo na nauce zasad obrony ojczyzny to czas stracony. Pajacyki na porannych zaprawach, nieustanny dryl, obsesyjne przywiązanie do „utrzymywania czystości”, ćwiczenia rzutu granatem „na sucho” czy niestrawne jedzenie to najczęściej wymieniane „doświadczenia” cywili z kontaktu z armią. (...)
Wyniesione z tych "doświadczeń" wrażenie przaśności, absurdalności, braku profesjonalizmu i kompletnej nieprzydatności wojska zbudowało na lata krzywdzący wizerunek polskiej armii, zwłaszcza wśród wykształconej części społeczeństwa.
"Opierdol" przestał być motorem postępu
Nic więc dziwnego, że cywile, zwłaszcza w Polsce, rzadko korzystają z doświadczeń armii w zakresie zarządzania i leadershipu. Zakładają bowiem, że wszechobecny w wojsku rozkaz jest podstawą budowania relacji przełożonych z podwładnymi. Tymczasem to właśnie armia najlepiej szkoli liderów zdolnych podejmować samodzielne, kreatywne, trudne decyzje, wymagające twórczego sposobu myślenia, co więcej, decyzje obarczone wysokim ryzykiem, bo ich koszt może być wysoki, łącznie z zagrożeniem życia własnego i podwładnych. Dziś w armii nie wystarczą nakazy i wrzask. „Opierdol” przestał być motorem postępu" - przekonują Paulina i Roman Polko.
W firmie jak na polu bitwy
Czego menadżer może dowiedzieć od stratega wojskowego? "Wiele działań, jakie podejmuje się w „cywilnych miejscach pracy”, podobnych jest do tych, które obserwuje się na polu bitwy. Kierowanie nawet małą firmą czy częścią większej spółki zakłada wszak budowanie strategii „wojny”, tworzenie taktyki prowadzenia „bitew” i ewoluowanie pierwotnych założeń.
Priorytetowe traktowanie realizacji misji nad funkcjonowaniem organizacji wymusza nieustanne reorganizacje w obliczu nowych wyzwań. Istnienie wrogów zwanych konkurentami każe nie tylko rozpoznawać strategię ich działania, ale i zaplanować własną odpowiedź na ich aktywność. Bywa, że z przeciwnikiem trzeba zasiąść do negocjacji, czasem podpisać rozejm czy pakt o nieagresji, ustalić linie ognia lub wspólne sektory działania".
Paulina i Roman Polko dokonują analizy błędów najczęściej popełnianych przez liderów. Podpowiadają, jak pokonać rutynę, która wkradła się do zespołu, w jaki sposób nagradzać i karać pracowników oraz czego uczyć się od podwładnych.
"Najczęściej to szefowie są przekonani, że ich podwładni nie chcą zmiany. Sami nie są jednak w stanie przedstawić ani inspirującej wizji przyszłości po zmianie, ani nawet drobnych korzyści, a często nawet samego celu proponowanych zmian. (...) Są jednak sytuacje, w których brak nowych wyzwań powoduje najpierw spadek jakości pracy zespołu, jego zniechęcenie, obniżenie poziomu zaangażowania w pracę, a następnie odejście tych najaktywniejszych i najambitniejszych.
Czego uczyć się od terrorystów?
Perfekcjonistami pod względem utrzymywania stałej gotowości są terroryści, których globalną sieć charakteryzuje decentralizacja, skrytość, mobilność, szybki przekaz, sięganie po najnowsze technologie i ciągły rozwój; można mieć pewność, że ich organizacja — nawet po stracie lidera — nie ucierpi na tyle, by się rozpaść. Kluczowa dla jej trwania w dobrej kondycji jest właśnie nieustanna zmiana: miejsc działania, stosowanych metod, kryjówek, źródeł finansowania. Dzięki temu terroryści są ciągle o krok do przodu przed najpotężniejszymi państwami świata zjednoczonymi w koalicji do walki z globalnym terroryzmem. Najlepsze agencje wywiadowcze nie były w stanie przewidzieć największych i najbardziej spektakularnych zamachów ostatnich lat.(...)
Choć brzmi to jak herezja, warto się tego od nich uczyć. Szczególnie posługiwania się takim orężem, jak: czas, przestrzeń, unikanie walki czy uderzenie z zaskoczenia" - podkreślają autorzy.
"Nie wystarczy, ze wczoraj byliście świetni. Jutro musicie być jeszcze lepsi"
Jak być dobrym szefem? Oto kilka rad zawartych w książce:
• Nie łudź się, że najtrudniej jest wygrać pierwsza wojnę. Prawdziwe wyzwanie to: nie przegrać kolejnej.
• Nawet najlepszy zespół może okazać się niepotrzebny. Twój też.
• Nie wystarczy, że wczoraj byliście świetni. Jutro musicie być jeszcze lepsi.
• Możesz zwlekać z podjęciem decyzji. Ale jeśli sam nie zadecydujesz o sobie, Twoi przeciwnicy uczynią to za Ciebie.
• Możesz czekać na zmianę standardów. Ale możesz też sam je tworzyć.
• Ludzie mogą Cię zapewniać, że jest świetnie tak, jak jest. Ale bez nowych wyzwań najlepsi zaczną odchodzić.
• Zmiana jest częścią działania. Bez niej nie ma oczekiwanego sukcesu: awansu (zmiana), podwyżki (zmiana), uznania (zmiana).
"Jeśli naprawdę nie musisz, nie kwestionuj decyzji przełożonych"
Jak stworzyć dobry zespół? Wystarczy kierować się określonymi zasadami.
Zadania dla zespołu:
• Słuchaj poleceń. Jeśli naprawdę nie musisz, nie kwestionuj decyzji przełożonych, akurat gdy mamy kryzys.
• Zachowaj jedność. Walcz z zewnętrznym wrogiem, a nie we własnym gronie. Spory z kolegami odłóż na lepsze czasy.
• Nie traćcie ducha walki
• Wyeliminujcie słabe ogniwa
Zadania dla szefa:
• Stań na czele swoich ludzi i bądź otwarty w podejmowaniu decyzji
• Nie przeszkadzaj swoim ekspertom
• Uchroń zespół od swoich problemów
W czym tkwi tajemnica sukcesu wojskowego szkolenia?
"Nie ma na świecie, może poza Kościołem katolickim rozumianym jako zhierarchizowana instytucja, a nie wspólnota ludzi wierzących, drugiej takiej struktury, która by sama szkoliła liderów na własne potrzeby i w dodatku robiła to tak dobrze, jak wojsko. Tu każdego żołnierza od pierwszego dnia szkolenia przygotowuje się do przejęcia dowodzenia — wszak na polu bitwy jego bezpośredni przełożony może w każdej chwili zginąć, a wojna trwa. W dodatku w wojsku od początku kieruje się innymi liderami — za podwładnych też się ma dowódców. Tam, gdzie jest choćby dwóch żołnierzy, jeden z nich jest dowódcą („starszym”). Jak słusznie przypominają Amerykanie: "nie dowodzisz tylko podwładnymi, ale również innymi liderami".
"Choć w armii uczy się pokonywania wroga, co czasem oznacza również jego zabijanie, to jednocześnie nigdzie indziej nie stawia się tak mocno na takie wartości, jak: honor, odpowiedzialność, uczciwość, zaangażowanie i ojczyzna. I że nigdzie indziej, w przeciwieństwie do wojska, błędy popełnione w szkoleniu nie są okupywane krwią ludzi w trakcie praktycznych działań" - czytamy w książce.
"Zawsze kimś dowodziłem"
W zwiastunie filmowym reklamującym książkę generał Polko przekonuje:
"Od pierwszej chwili, gdy założyłem mundur, zawsze kimś dowodziłem - dziesięcioma kolegami w szkole oficerskiej, setką komandosów w jednostce specjalnej czy też tysiącem polskich, litewskich i ukraińskich żołnierzy podczas misji w Kosowie.
Zawsze dobrze strzelałem, ale nie to okazało się być najważniejsze. Jako dowódca musiałem sprawdzić się w zarządzaniu wielomilionowym budżetem, budować bazy, przypominające rozmachem niewielkie miasteczka, poruszać się w meandrach biurokracji. (...) Dziś nie jestem zawodowym żołnierzem, ale moje doświadczenie można wykorzystać na polu walki z konkurencją".
wiadomosci.wp.pl; 2012-03-16
Poradników na temat stawania się idealnym przywódcą, motywowania i sprawiania, że zespół którym zarządzamy będzie super efektywny, a rannych w boju na swoich barkach przeniesie w bezpieczne miejsce jest sporo. Większość napisana jest przez teoretyzujących praktyków (te lepsze), lub praktykujących teoretyków (te gorsze). Co sie jednak dzieje, gdy taką książkę pisze ktoś, kto nie zarządza zasobami, ale ma za zadanie zbudować najbardziej efektywną na świecie super-jednostkę żołnierzy wykonujących zadania specjalne?
Jest ciekawie
Miks autorski dziennikarki-socjologa i generała-komandosa, którzy przy okazji są małżeństwem wyszedł całkiem zgrabnie. „RozGROMić konkurencję – Sprawdzone w boju strategie dowodzenia, motywowania i zwyciężania”, której autorami są dr Paulina Polko i jej mąż gen. Roman Polko jest interesującą pozycją na polskim rynku wydawniczym klasy biznes.
Wojskowa perspektywa
Podobnie jak w przypadku amerykańskiego hitu zarządzania ludźmi pt. „Team Secrets of the Navy Seals” mamy tu do czynienia z książką przenoszącą reguły działania oddziału specjalnego na zasady zarządzania zespołem. Perspektywa tak samo dobra jak każda inna, ale w przypadku wojska ciekawe jest to, że:
„Nie ma na świecie (…) drugiej takiej struktury, która by sama szkoliła liderów na własne potrzeby i w dodatku robiła to tak dobrze, jak wojsko.”
Jak opisuje to gen. Polko…
„Przez ponad 26 lat służby cały czas kimś kierowałem, dowodziłem i cały czas byłem przygotowywany do objęcia wyższych stanowisk służbowych.”
Osadzenie książki w realiach odziału specjalnego powoduje, że zagłębiając się w treść czujemy się troszkę jak komandos. Jeśli jeszcze przy okazji zagramy w Modern Warfare, to sukces murowany. Chociaż może nie do końca.
Nie powinniśmy do tej książki podchodzić bezkrytycznie, bo wojsko to nie biznes, a biznes to nie wojsko i mimo zmiękczenia treści dziennikarką ręką Pani Pauliny Polko jest sporo fragmentów, które należy traktować jako specyficzny punkt odniesienia, a nie regułę postępowania.
Poradnik dla Team Leaderów
Książkę polecam szczególnie ludziom, którzy stanęli u progu konieczności zarządzania ludźmi. Myślę, że będzie przydatna młodym startupowcom, którzy muszą swoje rozentuzjazmowane pierwszymi sukcesami zespoły nakierować na generowanie przychodów i budowanie biznesu.
„Twardość polega na umiejętności powziecia decyzji i jej konsekwentym i uporczywym przeprowadzaniu, zwalczaniu przeciwności, nie uleganiu wpływom postronnym, zdolności panowania nad sobą oraz dużej wytrzymałości…”
Kolejne rozdziały dotyczą
- bycia liderem,
- tworzenia i zarządzania zespołem,
- działań w sytuacjach kryzysowych,
- świadomości ciągłej zmiany,
- potęgi determinacji i konieczności podejmowania ryzyka,
- rozwiązywania konfiktów,
- prowadzenia negocjacji,
- doceniania zwycięztw.
Podsumowanie
„RozGROMić konkurencję” należy do tych książek, po których przeczytaniu przez dość długi czas nie mogę zabrać się za napisanie recenzji. Za dużo myśli krąży wokół nich. Zarówno tych pozytywnych, jak i tych sceptycznych. Ciężko podjąć żołnierską decyzję i wysłać sporo ciekawej treści na pewną śmierć złej recenzji. Z drugiej jednak strony marketingowe wypozycjonowanie tytułu jako klucza do biznesowych oddziałów specjalnych wydaje mi się śmieszne.
Jest to przewodnik – nie podręcznik – dla początkującego kierownika zespołu i jeśli trafi w takie ręce może zdziałać sporo dobrego. Nie należy się jednak spodziewać rewolucyjnych metod i innowacyjnego podejścia. Wszystko, co znajdziecie, to przystępna, wojskowa forma przewodnika po zarządzaniu zasobami ludzkimi.
antyweb.pl; Piotr Peszko, 2012-03-10
Podobno gdy Napoleon Bonaparte wyznaczał generałów, nie pytał o ich doświadczenie w walce i umiejętności zarządzania grupą, lecz o to, czy mają szczęście. Oczywiście, zwycięstwo nie przychodzi zupełnie przypadkiem – jest raczej wynikiem kombinacji dobrych zbiegów okoliczności, ale także ciężkiej pracy i wypracowania odpowiednich strategii.
Warto przypomnieć sobie kilka przykładów znanych historycznych zwycięstw, które mogą być inspiracją dla współczesnego człowieka biznesu.
Pyrrusowe zwycięstwo
Często używamy tego zwrotu, lecz nie wszyscy wiemy, skąd on pochodzi. Pyrrus był krewnym Aleksandra Wielkiego. Jego ambicją było dorównanie swojemu słynnemu kuzynowi i stworzenie wielkiego imperium. Początki były dobre: Pyrrus wygrywał kolejne bitwy, ale robił to wielkim kosztem: tracił w nich coraz więcej żołnierzy. Aby zmotywować swoją zdziesiątkowaną armię do walki, Pyrrus dołączył do pierwszej linii natarcia. To było przyczyną jego zguby: zginął, trafiony w głowę cegłą. We współczesnym świecie wiele jest przypadków takich pyrrusowych zwycięstw. Generał Polko w swojej książce „Rozgromić konkurencję” podaje przykłady z rodzimego boiska:
„[Pyrrusowa] wygrana jest jak polska autostrada budowana na EURO 2012 – kilka razy dłużej, niż planowano, i za większe, niż pierwotnie zakładano, pieniądze, dziurawa za starości, zanim zostanie oddana do użytku”.
Zwycięzcy z przypadku
A jak jest naprawdę z rolą szczęścia w zwyciężaniu
Mało kto wie, że marszałek Józef Piłsudski – symbol niepodległej, silnej Polski – był wojskowym samoukiem. Wiedzę czerpał głównie z książek wojskowych. Mimo że w pierwszej fazie wojny z bolszewikami popełniał błędy, to manewr zwany później „cudem nad Wisłą” zaważył o zwycięstwie: Piłsudski zaskoczył Rosjan i powstrzymał ich atak na Warszawę.
Podobnym „zwycięzcą z przypadku” był generał Charles de Gaulle. Przez pierwsze półwiecze życia generał był teoretykiem wojskowości. Niedługo po objęciu przez de Gaulle’a stanowiska wiceministra ds. wojny, Niemcy wkroczyli do Francji, a władzę przejął proniemiecki marszałek Pétain Zwolennicy walki z Niemcami zostali internowani na pokładzie okrętu w Casablance, lecz nielicznym - w tym de Gaulle’owi – udało się uciec do Anglii. Przypadek sprawił, że z tej garstki osób de Gaulle był najwyższy rangą, więc to jemu przypadło wygłoszenie w radiu BBC odezwy zachęcającej Francuzów do dalszej walki. Brytyjczycy uznali go za przywódcę wszystkich wolnych Francuzów; rząd Vichy skazał go na karę śmierci; sam generał stanął na czele francuskiego ruchu oporu, a parę lat później – na czele rządu francuskiego. Jak potoczyłyby się losy Francji, gdyby generał nie znalazł się w gronie osób, które zdążyły wsiąść do podstawionego przez Churchilla samolotu
Czy faktycznie na zwycięstwie tych dwóch przywódców zaważył przypadek Tak, ale ważne jest także to, że nie bali się zagrać o najwyższą stawkę i podjęli ryzykowne wyzwania.
Mały kontra duży
Nie wiadomo, czy historia ta przydarzyła się naprawdę, ale jej przesłanie jest jak najbardziej prawdziwe i istotne w dzisiejszych czasach. Goliat – dzielny filistyński wojownik, wyposażony w „zaawansowaną technologicznie” (jak na te czasy) broń, a do tego człowiek sporej postury. Dawid – prosty pasterz, który pokonał olbrzyma za pomocą procy i kamienia. Przypadek tych dwojga to klasyczny przykład, że nie wystarczy przewaga technologiczna oraz siła mięśni, aby pokonać wroga. Równie, a może nawet bardziej ważna, jest pomysłowość i wola walki. Podobna historia wydarzyła się na przełomie XIII i XIV wieku w Szkocji (a wersji tej historii jest tyle, ile opowiadających). W szkockiej wiosce żył szlachcic, William Wallace, którego nie obchodziło wcale to, że Anglicy brutalnie przejmowali władzę nad Szkocją. Do momentu, gdy stracono jego żonę, skazaną na śmierć za to, że w obronie własnej zabiła Anglika, który próbował ją zgwałcić. Wallace poprzysiągł Anglikom zemstę. Wraz z ludźmi ze swojej wioski zaatakowali i zdobyli angielską warownię, a to zmotywowało kolejnych Szkotów do walki. Przeciwnik – król Edward I – miał do dyspozycji dobrze wyszkoloną armię, ale mimo to w bitwie pod Stirling przegrał ze szkockimi powstańcami. Wallace zyskał w Szkocji status bohatera i przydomek „Braveheart”. Został w końcu pojmany przez Anglików i, według jednej z wersji, zginął okrutną śmiercią przez powieszenie i poćwiartowanie. Nie da się jednak zaprzeczyć, że jako przywódca powstania napsuł krwi brutalnym (niegdyś) Anglikom.
To przykłady z odległej historii, ale także obecna sytuacja w Afganistanie, gdzie rebelianci afgańscy niejednokrotnie wygrywają ze świetnie uzbrojonymi armiami NATO, ilustruje tezę, że asymetria na polu walki nie oznacza od razu zwycięstwa. Powyższe historie to również ostrzeżenie dla światowych gigantów biznesu, którym zamiast arogancji i pewności siebie przyda się odrobina pokory oraz nieustanne samodoskonalenie.
Historie wspomniane powyżej to przykłady militarne, ale ich morał z powodzeniem można zastosować do zwycięstw na polu biznesu: warto być człowiekiem honoru, czasem zaryzykować, i nie obawiać się silniejszego przeciwnika. A odrobina szczęścia w tym koktajlu nie zaszkodzi.
biznes.onet.pl; Ewa Magiera, 2012-03-06
Marzeniem wielu menedżerów jest by w ich firmie było jak w wojsku. Jasna hierarchia, realizacja poleceń bez szemrania, na rozkaz. Tymczasem generał Roman Polko wraz Paulina Polko, przekonują w swojej książce „RozGROMić konkurencję...", że nie ślepe posłuszeństwo decyduje o sile i skuteczności armii. „To właśnie armia najlepiej szkoli liderów zdolnych podejmować samodzielne, kreatywne, trudne decyzje, wymagające twórczego sposobu myślenia, co więcej, decyzje obarczone wysokim ryzykiem, bo ich koszt może być wysoki, łącznie z zagrożeniem życia własnego i podwładnych" - zapewniają we wstępie autorzy. Z tego przekonania wypływają wnioski, które stały się kanwą książki: wojsko można porównać do firmy a działania wojenne do prowadzenia działalności biznesowej. Niby nic nowego, w końcu ostatnio „Sztuka wojny" Sun Tzu stała się modną, obowiązkową lekturą menedżerów (co z tego zrozumieli to inna sprawa). Tu jednak oryginalnym pomysłem jest połączenie teoretycznych rozważań i dobrych rad dla zarządzających z komentarzem praktyka: doświadczonego dowódcy wojskowego.
Doprawdy, po lekturze kilku książek o zarządzaniu, szkoleniach niczego odkrywczego nie znajdziemy. Porównania są oryginalne ale na wyrost: żołnierz ryzykujący życie to nie to samo co biznesmen ryzykujący stratę (pieniądze może odzyskać, życia raczej nie).
Język wojska odpowiada frazeologii biznesu: strategia, taktyka ewoluowanie założeń. Autorzy chcą udowodnić, że różnorodne doświadczenia w zakresie zarządzania i leadershipu wyniesione z wojska można zaadoptować do potrzeb rynku cywilnego. Podobieństwo jest w tym, że i żołnierz, i biznesmen są ludźmi, którzy tak samo reagują, mają te same cechy charakteru tylko pożytku-ją je w różnych okolicznościach.
Z książki dowiemy się wiele o funkcjonowaniu wojska - w czasie pokoju i podczas misji, w których Roman Polko uczestniczył. Jakkolwiek wojsko stawiane jest jako przykład to nie jest światem idealnym, czego generał nie ukrywa. Nie wystarczy dziś marka „obrońców ojczyzny" w czasach pokoju wychodzą wszystkie słabości wpisane także w świat cywili.
Powstaje zatem pytanie: Skoro wojsko tak znakomicie kształci i przygotowuje, skąd patologie
Nie bądźmy drobiazgowi. Tak naprawdę to książka o współczesnym wojsku i żołnierzach napisana przez liniowego dowódcę i dlatego warto ją przeczytać. Spocznij.
MIESIĘCZNIK KAPITAŁOWY; CAS, 2012-02-01
Jak doświadczenie zdobyte w dowodzeniu jednostką specjalną można wykorzystać w kierowaniu firmą?
Pewnemu generałowi bardzo się spodobało, jak amerykańscy oficerowie bratają się z podwładnymi. Zauważył, że nie tylko siadają przy jednym stole ze zwykłymi żołnierzami, ale również jedzą to co oni. Wydawało mu się, że jeśli będzie ich naśladował, zyska miano dobrego, równego dowódcy. Udał się zatem do stołówki, gdzie zobaczył kocioł z mało apetycznie wyglądającą cieczą, Postanowił jednak, że będzie twardzielem i zje tę zupę. Kategorycznie uciął protesty kelnera i powtórnie zażądał, żeby mu ją podano. Żołnierze, którzy zjedli prawdziwą zupę, zwijali się ze śmiechu, gdy patrzyli na upartego generała konsumującego zlewki. To jedna z wielu anegdot, które przytoczył w książce Roman Polko „Roz-GROMić konkurencję. Sprawdzone w boju strategie dowodzenia, motywowania i zwyciężania". Generał dwukrotnie stał na czele GROM-u, był też zastępcą szefa BBN. Teraz jest doradcą wielu polskich i zagranicznych firm. Twierdzi, że razem z żoną Paulina stworzyli pierwszy polski podręcznik zawierający zasady wojskowe, które z powodzeniem można stosować w biznesie. I faktycznie, udało im się napisać nietuzinkowy poradnik. Znakomicie się go czyta, między innymi dzięki wspomnianym anegdotom z życia wojska, które ilustrują teoretyczne zasady, oraz różnego typu ramkom z ciekawostkami historycznymi czy strategicznymi. Został on również znakomicie przygotowany od strony edytorskiej, ma bardzo elegancką, pomysłową i przejrzystą szatę graficzną. Jest jednak jedno ale. Czy jest to pozycja dla ludzi w garniturach, jak twierdzą autorzy, czy raczej dla tych w mundurach Określenie odbiorcy jest niezwykle ważne, a ja mam wrażenie, że tutaj ta granica się zatarła. Podczas lektury tego poradnika chwilami miałam wrażenie, że jest on jednak skierowany raczej do dowódców niż do dyrektorów korporacji. Ponadto książka w dużym stopniu promuje jej autora - generała Polko.
Polska Zbrojna; Aneta Wiśniewska, 2012-02-26
W końcu udało mi się znaleźć dłuższą chwilę, by zapoznać się z kolejną książką generała Romana Polko i co najważniejsze, nie był to czas stracony. Zanim przejdę do samej lektury, słów kilka o samym autorze, którego prywatnie bardzo cenię od wielu lat. W mojej opinii jest on jedną z najciekawszych osób w naszym kraju niejednokrotnie udowadniając swoją wartość tak w kwestiach bojowych jak i cywilnych.
Generał Roman Polko był wszędzie tam, gdzie potrzebne było doświadczenie strategiczne oraz umiejętności kierowania jednostkami specjalnymi. Brał udział w misjach w Kosowie, Afganistanie, Iraku, Macedonii oraz Zatoce Perskiej. Dwukrotnie dowodził elitarną jednostką GROM. Jednocześnie jako wybitny strateg współpracował z takimi markami jak ING Bank Śląski, PZU, Intel czy Grupą Żywiec.
„Nawet najlepszy zespół może okazać się niepotrzebny. Twój też.”
Ok, tyle teorii, przejdźmy do sedna czyli samej lektury. Książka jest specyficzna, tego nie da się ukryć. Nie jest też dla każdego. Tak mi się przynajmniej wydaje. Roman Polko w interesujący sposób przekuwa doświadczenie z pola bitwy na pole zarządzania i marketingu. W trakcie czytania poznajemy wiele historii z jego życia, odbytych misji, sukcesów oraz porażek.
„RozGROMić konkurencję” udowadnia, że przeciwnika należy pokonać nie siłą, lecz mądrością i strategicznym myśleniem. To co urzekło mnie najbardziej, to mnogość tabel, wykresów oraz fotografii, które nie tylko urozmaicają sam tekst, lecz pozwalają wczuć się w rolę dowódcy, wyobrażając sobie miejsca oraz opisywane wydarzenia. Książkę czyta się bez większego znużenia, ciekawe historie z różnych zakątków świata podnoszą tylko zainteresowanie tematem.
„Nie wystarczy, że wczoraj byliście świetni. Jutro musicie być jeszcze lepsi.”
Psychologiczne podejście, zarządzanie zespołem, kontrola każdego elementu powierzonego nam zadania to części składowe całego procesu, który skutecznie wykorzystać możemy także w realnym biznesie. Całość opisana jest przy udziale historii z życia wziętych, co jest niewątpliwą zaletą tej książki.
Na samym początku wspomniałem, że nie jest ona dla każdego. To prawda, osoby nie interesujące się historią, szukające czysto teoretycznych podstaw marketingu czy zarządzania odłożą książkę na bok już po kilkunastu przeczytanych stronach. Jeżeli jednak interesuje kogoś niestandardowe, lecz skuteczne podejście do biznesu, może śmiało zainteresować się tą pozycją.
„Zanim zaczniesz zwyciężać, zastanów się, co chcesz wygrać.”
Kiedy zaczynałem lekturę, zadałem sobie pytanie. Co Roman Polko może wiedzieć o marketingu czy zarządzaniu własną firmą? Moje wątpliwości szybko zostały rozwiane a książkę poleciłem już wielu zainteresowanych nią osobom, które także nie żałują tych kilku godzin poświęconych lekturze.
newcreative.pl; Artur Smolicki
Nie jestem dyrektorem i nigdy nie byłam manag(i)erem, a epizod związany z moją pracą w korporacji doskonale może posłużyć jako przykład "jak nie zarządzać ludźmi" i "jak zdemotywować pracowników". Jeśli do tego dodać pokutujący w Polsce stereotyp szeroko rozumianej kadry menedżerskiej jako krwiopijczych manipulatorów, cóż więcej powiedzieć, wobec tej książki miałam bardzo sceptyczne nastawienie. Które...
...które się zmieniało z każdym rozdziałem, aż w końcu książkę - całą w moich notatkach - zamknęłam z żalem, że się skończyła. Muszę tu zdradzić pewną tajemnicę, którą wydawnictwo, księgarnie, a może i sami autorzy, próbują skrzętnie ukryć. To nie jest typowy poradnik, jak w kilku prostych krokach osiągnąć jakiś efekt - na co mogą wskazywać informacje na okładce i materiały promocyjne. Nie jest to podręcznik - na co może wskazywać forma książki, tytuły rozdziałów i kolorowe tabelki. No więc, czym jest "RozGROMić konkurencję"?
Roman Polko, generał z bogatym doświadczeniem wojskowym, wieloletni dowódca, w tym - jednostek specjalnych w Kosowie i Iraku, absolwent (jeśli można tak to nazwać) kursu Ranger School na kartkach książki opowiada o swoim życiu zawodowym i dzieli się swoim doświadczeniem. Odsłania kulisy działań wojskowych i rozgrywek wewnątrzarmijnych oraz zdradza, jak pokonał masę krytyczną i wyszedł zwycięsko z kilku kryzysów zawodowych. Całość zaś napisana jest tak bezpośrednim językiem, że można odnieść wrażenie, iż czytelnik obcuje z generałem na żywo. Proponuję więc wprowadzić nowe pojęcie, które, moim zdaniem, idealnie pasuje do tej książki: szkoła mentorska w formie papierowej.
Gen. Polko nie podaje gotowych recept na sukces. Nie wytyka palcem twoich błędów. W zasadzie to nawet nie zawsze mówi, jak konkretnie można przenieść jego doświadczenie do twojej pracy. Gen. Polko daje przykład. Wskazuje na swoje błędy i ich konsekwencje. Mówi o swoich zwycięstwach i tłumaczy, jak je osiągnął. I w kółko powtarza o cechach, które wielu liderom w dzisiejszym świecie jakoś umknęły - o honorze, samodyscyplinie, inteligencji, prawdziwej kreatywności, odwadze. Szczególnie, że w jego przypadku, nie są to puste frazesy.
Tak jak wspomniałam wcześniej, seria wydawnicza oraz wszelkie dostępne w sieci materiały promocyjne częściowo wprowadzają czytelnika w błąd. Owszem, można tę książkę czytać jako podręcznik czy poradnik, ułatwią to tabele z najważniejszymi informacjami, a rozdział o pracy w zespole obfituje nawet w konkretne wskazówki. Jednak po książkę mogą sięgnąć również miłośnicy literatury militarnej lub tacy laicy jak ja, którzy lubią poszerzać horyzonty. Dużo tu ciekawych informacji o współczesnych konfliktach zbrojnych (Kosowo, Irak, współpraca z NATO), o szkoleniach wojskowych (dlaczego żołnierze ćwiczą musztrę? jak wygląda szkolenie amerykańskich rangersów?), faktów z historii polskich sił specjalnych (GROM, FORMOZA i in.), anegdotek z życia wojskowego, faktów historycznych (bitwy starożytne, napoleońskie), zdjęć i mapek. Mieszanka ta jest bardzo wyważona, profesjonalnie podana i motywuje do działania - co, z kolei, zapewne jest zasługą Pauliny Polko.
Jedynym minusem tego wydania jest format książki (wybaczcie to moje zboczenie!) - z powodu nieforemnego, kwadratowego kształtu trochę niewygodnie się czyta, a książka odstaje na półce. Dodatkowo, waga kredowego papieru niemalże uniemożliwia zabranie książki ze sobą w podróż. Z drugiej strony, ci, którym udaje się rozgromić konkurencję, nie muszą się martwić o wagę bagażu ;) Tak więc, kto by się przejmował taką drobnostką.
misja-ksiazka.blogspot.com; 2012-02-19
