Recenzje:
Walka o normalność Kochani jeśli czytaliście już choćby kilka moich wcześniejszych recenzji to zapewne wiecie, że jestem czytelnikiem, który w każdej nawet bardzo słabej książce stara się znaleźć coś dobrego, by nie zniechęcać Was do niej zupełnie, a tym samym dać jej szansę. Dziś jednak mam nie lada problem, bo zupełnie nie wiem, jak i co napisać Wam o książce „Zranieni” H.M. Ward, dla tego może na początku zaznaczę, że to jak ją odbierzecie zależy od kilku czynników. Między innymi od tego, w jakim wieku jesteście, jak wiele książek o podobnej tematyce już czytaliście oraz czego od tej książki oczekujecie. Jeśli czytelnikiem będzie młoda osoba szukająca czegoś lekkiego do poczytania, co nie wymaga dużego skupienia, a co czyta się szybko i łatwo to zapewniam, że „Zranieni” doskonale wpisują się do kanonu takich właśnie tytułów. Natomiast jeśli jesteś osobą, która wybierając książkę do przeczytania ma wobec niej duże oczekiwania i stawia jej wysoką poprzeczkę, to niestety czeka Cię duże rozczarowanie, ale o tym za chwilę. Pozwólcie, że najpierw napiszę kilka słów o samej fabule. Sydney i Peter dwoje ludzi, których losy splata zupełny przypadek. Jedna nieplanowana randka sprawia, że między nimi już na samym początku dzieje się, coś, co dla obojga jest ogromnym zaskoczeniem. Wszystko wydaje się zmierzać ku bajce ze szczęśliwym zakończeniem, ale jak wiemy w każdej bajce są jakieś potwory, demony i czarne charaktery, które starają się zniszczyć to, co piękne, czyste i prawdziwe. Tak jest również i tym razem. Jak się zapewne domyślacie między naszymi bohaterami rodzi się uczucie. Jednak już na samym początku wiemy, że jest to miłość zakazana bowiem Peter jest pracodawcą, a jakby tego było mało wykładowca na uczelni, w której studiuje dziewczyna. Kiedy oboje zdają sobie z tego sprawę czar pryska pozostaje pustka i wewnętrzna walka z samym sobą. Wkrótce dowiadujemy się również, że relacja wykładowca – studentka to nie jedyna przeszkoda na drodze do szczęścia. Tu właśnie dają o sobie znać demony, przed którymi oboje nasi bohaterowie starają się uciec. Nie pojawia się niestety jak to zwykle w bajkach bywa dobra wróżka, która unicestwia potwora i wszyscy żyją długo i szczęśliwie. O nie to nie jest takie proste. W życiu często bywa tak, że demonów, z którymi walczymy nie widać, gdyż kryją się one w naszej głowie niszcząc nas i nasze życie. Dla Sydney i Petera takimi potworami są demony przeszłości, które odebrały im prawdziwe życie. Oboje przeszli bardzo wiele. Zdarzenia z przeszłości zraniły ich serca i duszę. Oboje starają się zepchnąć bolesne przeżycia w najodleglejsze zakątki pamięci, lecz jak zapewne zdajecie sobie sprawę nierozliczona przeszłość prędzej czy później da o sobie znać. Teraz tylko od tej dwójki zależy czy znajdą w sobie na tyle siły, odwagi i determinacji, aby zawalczyć o siebie. Tyle o samej fabule. Teraz powinny paść słowa zachwytu po lekturze i zachęty do bezzwłocznego sięgnięcia po nią. Jednak jak wspomniałam punkt widzenia zależy od punktu patrzenia. Wydaje mi się, że to po prostu nie jest książka dla mnie. Zdecydowanie jest ona adresowana do młodszych czytelników. Mnie samej podczas czytania nieustannie towarzyszyło poczucie, że już gdzieś kiedyś o tym czytałam. Książka jest bardzo schematyczna i powtarzalna. Czytając na usta cisną się słowa „Ale to już było” Dwoje skrzywdzonych przez życie ludzi, bolesna przeszłość, oboje uciekają przed tym, co ich spotkało, zakazana miłość i schemat wykładowca – student, w jak wielu książkach już o tym czytaliście? Jestem pewna, że nie będzie to wasze pierwsze spotkanie z tą tematyką w książce. No cóż, czas przyznać otwarcie, że książka mnie nie zachwyciła. Jest to pozycja do przeczytania naraz i równie szybkiego o niej zapomnienia, choć muszę przyznać, że zakończenie było na tyle dobre, że ze względu na nie dam autorce szansę i sięgnę po drugi tom cyklu mając nadzieje, że będzie on lepszy od tomu pierwszego, a przynajmniej równie dobry, jak zakończenie „Zranionych”. Natomiast decyzję o tym, czy zdecydować się na sięgnięcie po „Zranionych” pozostawiam każdemu z was. Nikogo nie zniechęcam ani nie zachęcam, bo jak pisałam to zależy.

Lubimy Czytać Agnieszka; 2017-04-30


Oboje pełni temperamentu i wdzięku. Spotykają się przypadkowo, na randce w ciemno, która początkowo układa się jak zabawna komedia pomyłek z happy endem... który niestety następuje. Zamiast namiętnego finału Sidney otrzymuje kolejnego kopniaka w tyłek. Na tym rozczarowaniu sprawa się nie kończy. Już wkrótce okazuje się, że ten piękny mężczyzna, bosko zbudowany i silny, a przy tym inteligentny i wrażliwy, jest wykładowcą akademickim, a ona jego asystentką, a także-co gorsza-studentką. Byłoby łatwiej, gdyby Sidney nie ścigały demony przeszłości i gdyby Peter nie nosił w sobie bolesnych wspomnień o śmierci i rozstaniu. Oboje czują, że nie są sobie obojętni-łączy ich więź silniejsza od bólu i strachu. Miłość, którą przyjmują z niedowierzaniem, będzie jednak wymagać odwagi, woli i mocy. Najpierw trzeba stawić czoła przeszłości, aby móc rozpocząć budowę wspólnego szczęścia. Oto pierwszy tom historii Sidney i Petera, którą zachwyciła setki tysięcy czytelników. To zaledwie początek opowieści o dwojgu młodych ludziach, o narastającym pożądaniu, radości żywiołowego tańca, ciepłe młodzieńczej przyjaźni, ale i strachu przed cieniami, które wciąż powracają. Ta wciągająca powieść sprawi, że każdą kolejną kartkę będziesz odwracać z niepokojem i niecierpliwością. Co to za książka ! Ile emocji ! Bardzo spodobał mi się opis z przed książki „ Zgadza Się Życie To Nie Bajka. W Życiu Nie Ma Opcji „ Cofnij” "Przyznam wam się, że serce wali mi dotąd ! Książka jest pełna emocjonalnej huśtawki i rzeczywiście każdą stronę odwracasz i chcesz jeszcze i jeszcze. Zdecydowanie jest to bestseller tego roku! Nie wiem, kiedy ją tak szybko przeczytałam, ale chce jeszcze i jeszcze, a to dopiero pierwszy tom , a co będzie przy kolejnych ? I pytanie, kiedy będzie drugi tom ? Przy czytaniu Zranionych pojawiły mi się w głowie wiele pytań. Ale czy uzyskałam na nie odpowiedzi ? Tak , lecz na nie wszystkie większość dalej czeka na odpowiedź, ale czy drugi tom da te odpowiedzi ? Taka dawka emocjonalna na jeden raz to za dużo ! Kiedy ja się pozbieram po tej książce ?

zaczytanaksiazholiczka.blogspot.com Claudia Sobańska; 2017-06-04


To jedna z tych pozycji, których okładka mnie odepchnęła, a nie zachęciła by po nią sięgnąć. Ale jak to mówią - nie oceniaj książki po okładce. Dodatkowo grubość, a raczej jej brak. Ja uwielbiam książkę, która trochę waży, a stron ma znaczącą ilość. Tu było skromniutko. Ale jak widać nic nie stanęło na przeszkodzie by poznać losy bohaterów stworzonych przez panią Ward. Sidney jest studentką, ale jest też wystraszoną i zagubioną dziewczyną po przejściach przed którymi nadal ucieka. Peter jest wykładowcą, którego życie również nie oszczędziło i z czego efektami zmaga się do dziś. Los chciał, ze drogi obojga się krzyżują i to w niecodzienny sposób. Sid zaproszona na podwójną randkę (w jej przypadku w ciemno) siada przy stoliku niesamowicie przystojnego nieznajomego pewna, że umówiona jest właśnie z nim. Szybko jednak okazuje się, że była to pomyłka, a prawdziwa randka kończy się katastrofą. Życie jednak ma inne plany i jeszcze tego samego wieczoru Sidney natyka się na Przystojniaka, a spotkanie kończy się u niego w domu. Miała być kawa, wyszło coś więcej. Jednak nie tyle na ile ona liczyła. Oboje pewni, że to koniec - żegnają się i tyle. Następnego dnia ona jak zwykle idzie na studia gdzie przy okazji pracuje jako asystentka wykładowcy. Załamana jest od samego rana gdy dowiaduje się, że profesor, któremu asystowała i któremu tak wiele zawdzięczała nie żyje i ma zostać oddelegowana do nowego doktora. Smutna, ale i zaciekawiona rusza na wykład. Jakie jest jej zdumienie, gdy jej nowym przełożonym okazuje się Przystojniak z restauracji i ... nieudanej nocy! On również jest niemniej zaskoczony. Oboje wiedzą, że nie da się zapomnieć o tym co było, a już od pierwszych minut ich spotkania między nimi nie tylko zaiskrzyło, ale pojawiła się mocna nić zrozumienia i bezpieczeństwa. Świadomi tego, że nie maja szans na jakikolwiek związek, bo relacja wykładowca- student jest zabroniona starają się robić wszystko by żyć na stopie przyjacielskiej. Jednak pasja do tańca oraz założenie na uczelni kółka tanecznego sfinansowanego przez Petera nie pomaga... Jakie decyzje podejmą zarówno Peter jak i Sidney? Co się stało w jego życiu, a co w jej, że oboje zmagają się z cierpieniem? Na co zdecydują się bohaterowie? Na próbę stworzenia związku czy może jednak rozejście się w dwie różne strony? Tak jak wspomniałam na początku książka ma niepozorną objętość co niestety daje się odczuć czytając, bo wszystko dzieje się szybko i nie ma czasu na dłuższe zastanowienie się nad czymkolwiek. Troszkę to psuje radość czytania. Ja akurat nie miałam okazji czytać niczego o relacji wykładowca-studentka, więc była to mimo wszystko fajna odskocznia. Książka mimo schowanych dramatów wyjątkowo lekka i przyjemna w czytaniu. Tak na prawdę na kilka godzin. I choć nie jest to pozycja najwyższych lotów to czekam na kolejną część, bo ciekawa jestem dalszych losów bohaterów. No i to co podbiło moje serce to humor. Autorka stworzyła bohaterom tyle niefortunnych sytuacji, że ciężko nie uśmiechnąć się podczas czytania. Pozycja zdecydowanie jako odskocznia od codzienności. Jeśli liczycie na coś głębszego to raczej nie tutaj.

swiatmiedzystronami.blogspot.com Karolina Marek; 2017-06-03


Czy lekkie książki o miłości dwóch osób są dla mnie? I tak i nie, zależy chyba jak wygląda ta miłość. Nie znałam wcześniej autorki, ani co lepsze nie wiedziałam, że istnieje taka książka jak „Zranieni”. Editio Red, które podesłało mi ją, za co dziękuję dopiero otworzyło mi oczy. Nie no, żartuję. Nie otworzyło, bo wiecie że czytam niezależnych amerykańskich autorów, ale jednak dzięki nim mogłam poznać historię Sidney i Petera. Dodatkowo zerknąć na tę autorkę na goodreads i voilá. Dowiedziałam się, że seria „Damaged” ma trzy tomy, a sama autorka wydała naprawdę pokaźną ilość książek. Dobra, koniec tego omawiania przejdźmy do historii. Sidney Colleli jest dziewczyną, która uciekła przed przeszłością. Chciała zapomnieć o poprzednim życiu, gdyż to skrywa niewygodną i jednocześnie dość brutalną tajemnicę. W małym mieście w Texasie zaczyna studiować język angielski i dodatkowo jest asystentką jednego z profesorów. Wszystko toczy się normalną rutyną, dopóki jej przyjaciółka Millie, która jest naprawdę zwariowana zaprasza ją na kolejną podwójną randkę. No właśnie. Sid końcem końców, zgadza się na tę zabawę, ale w samej restauracji dosiada się do chłopaka, który wydaje się jej być tym z którym miała się spotkać. Oczywiste jest to, że ten mężczyzna to całkiem obcy człowiek. To Peter. Zawiązuje się między nimi przyjemna rozmowa i oboje czują jakby się znali już od bardzo dawna, a nie od pięciu minut. Po wtopie związaną z randką, przychodzi czas na powrót na uczelnię, na zajęcia. Sidney przychodzi na salę wykładową i zgadnijcie kogo widzi za mównicą? Petera. Okazuje się, że jej tajemniczy rozmówca w restauracji jest także jej wykładowcą, a ona sama zostaje przydzielona do niego jako asystenatka. To nie może się dobrze skończyć. Szczególnie, że demony przeszłości zaczynają się budzić. „Ból nie znika tylko dlatego, że jesteś gotowa go przezwyciężyć. Na to potrzeba czasu.” Powiem Wam szczerze, zaczynając tę pozycję podchodziłam z rezerwą. Sama nie wiem dlaczego. Prawdopodobnie nieznajomość autorki mnie trochę odstraszała. Jednak w miarę czytania, odwracania strony za stroną książka zaczynała się rozkręcać. Przyznam, że nie poczułam tu BUM, mimo że są momenty gdzie wzrok szybciej mija literki, ale jestem ciekawa jak ich historia potoczy się dalej, dlatego będę czekać na kolejny tom. Ogólnie nie mam zastrzeżeń do tej książki. Jest napisana poprawnie, lekko się czyta i świetnie umila wieczór po wymagającym dniu. Jedynie co to tak jak pisałam wyżej, brakowało mi BUM. Ale nie skreślam autorki i zobaczymy co pokaże w drugim tomie. Na poczytanie o tak, gdy nie ma się co czytać, albo na zrealaksowanie się jest idealna. Jeżeli zaś oczekujecie jakiś cudów, czy wartkiej akcji to tutaj tego nie znajdziecie. Z drugiej zaś strony każdy z Nas ma inny gust i co człowiek to opinia. Z chęcią poznam Wasze dotyczące tej pozycji.

podrugiejstronieokladki6.blogspot.com Amelia Laure; 2017-06-03


Wszystkie jej randki kończą się katastrofą. Mimo to zgadza się na kolejne i kolejne spotkania aranżowane przez przyjaciółkę. Tym razem jednak wszystko wskazuje na to, że będzie inaczej, bowiem mężczyzna siedzący przed nią, nie przywołuje okropnych momentów z przeszłości, ani nie wywołuje ataków paniki. Niestety okazuje się, że to nie chłopak, z którym była umówiona. Dziewczyna czuje się zażenowana i troszkę zawiedziona. Koniec końców i tak jeszcze tego wieczora wyjeżdżają wspólnie z parkingu restauracji... Pomimo tak obiecującego początku finał okazuje się katastrofalny. Sydney zostaje odtrącona przez swojego Pana Przystojnego. Niestety to nie koniec katastrof. Wkrótce okaże się, że to dopiero początek. Peter jest wykładowcą na uczelni, a ona jego asystentką. I jakiekolwiek by nie łączyło ich uczucie i wzajemne przyciąganie, nie mogą być nikim więcej niż tylko przyjaciółmi. Jednak ich relacje wybiegają poza przyjaźń, a nie mogą wybiec dalej. Wszystko byłoby łatwiejsze, gdyby Sydney nie dopadały demony przeszłości i nie decydowały o jej teraźniejszości, a w rezultacie i przyszłości. Dziewczyna nie potrafi żyć nie oglądając się w przeszłość. Peter także nosi bolesne wspomnienia z przeszłości. Jednak on potrafi pogodzić pamięć o bólu, śmierci i stracie z obecną chwilą i szansą na szczęście. Miłość, którą oboje będą przyjmować z obawami i wielkim niedowierzaniem, będzie wymagała siły i walki. Tylko czy będą gotowi stawić czoła przeszłości oraz zwalczyć nowe przeciwności? Skrzywdzone anioły to pierwszy tom historii Sidney i Petera, która zachwyciła setki tysięcy czytelników. To zaledwie początek opowieści o dwojgu młodych ludziach, o narastającym pożądaniu, radości żywiołowego tańca, cieple przyjaźni, ale i strachu przed cieniami, które wciąż powracają. Ta wciągająca powieść sprawia, że każdą kolejną kartkę odwraca się z niepokojem i niecierpliwością... Jedynym małym minusem powieści jest niezdecydowanie bohaterki. Czasami miałam wrażenie, że tylko manipuluje Peterem. Ale po części wiedziałam również, że tak nie jest, a motywy jej działania były dla mnie tak nielogiczne w porównaniu do miłości jaką nosiła w sercu, że czasami miałam ochotę nią potrząsnąć. Powieść, choć krótka, niesie ze sobą ważne przesłanie i ogrom emocji. Napisana bardzo przystępnym językiem, sprawia, że czyta się ją w zawrotnym tempie. Już nie mogę doczekać się kontynuacji.

recenzjekrolewskie.blogspot.com Patrycja Sudoł; 2017-04-09


Kiedy ktoś jest smutny, widzimy to na pierwszy rzut oka. Głębokie rany, bardzo wolno się zabliźniają, tym bardziej, że demony przeszłości, cały czas towarzyszą naszym bohaterom. W prawdziwym życiu, nie ma opcji „cofnij”, ale istnieje - zastanów się dobrze! Pisarka powieści H.M. Ward, to bestsellerowa autorka „New York Timesa”. Jej powieści sprzedały się w milionach egzemplarzy. Z wykształcenia jest teologiem, z zawodu fotografką, a z zamiłowania i pasji autorką interesujących historii. To pierwsza część serii opowiadająca historię Petera Granza i Sidney Colleli. Publikacja zachwyciła wielu czytelników, teraz kolej na mnie i na Was ;-) Peter jest otwarty i posiada naturalną swobodę. Czy jest inny od wszystkich mężczyzn, których do tej pory poznała nasza bohaterka? Sidney, walczy z bardzo bolesnymi wspomnieniami i przeszłością. Jej były chłopak bardzo ją skrzywdził - dosłownie i w przenośni. Ponadto dziewczyna jest asystentką wykładowcy na wydziale angielskiego, na którym studiuje. Peter, zostaje jej szefem i tu, sprawy zaczynają się komplikować. Według przyjętych reguł i zasad romans wykładowcy i studentki jest niemożliwy. Oboje, mogą mieć poważne problemy, a plotki szybko się rozchodzą. Przy Peterze, Sidney czuje się bezpieczna i szczęśliwa, całkiem jakby przeszłość zniknęła i odeszła w niepamięć. On, też przeszedł zbyt wiele… Pomimo, że książka nie jest dużej objętości niesie pewne przesłanie, dotyczące tego, że każdy potrzebuje odrobiny ciepła. Taniec zaś, jest integralną częścią porozumienia pomiędzy naszymi bohaterami. Powiecie, że historia jest banalna, ale to nieprawda. Każda kolejna strona, wciąga coraz bardziej w fabułę. Czytelnik z zapartym tchem śledzi rodzące się uczucie, ale i dostrzega, co jest ważne, dla wszystkich postaci. To spokój i miłość, której każdy szuka i nie ma się czego wstydzić ;-) Gorąco polecam

http://redaktor21.bloog.pl/ Katarzyna Żarska; 2017-05-25


"(...) Prawda jest taka, że kiedy wydarzy się coś złego, nie ma sposobu, żeby to odkręcić.Niestety, w prawdziwym życiu nie ma opcji "cofnij". Nie możesz po prostu wymazać wszystkiego i zacząć od nowa." Nie ukrywam, że zdecydowałam się na książkę "Zranieni" ze względu na niezwykle intrygujący tytuł, a także poniekąd na oprawę ukazującą młodą kobietę z przenikliwym i pełnym bólu spojrzeniem. Zapragnęłam dowiedzieć się, co dokładnie się za nim kryje. Miałam świadomość, że to kolejna powieść z fabułą przebiegającą według znanego już schematu, zresztą wynikało to z opisu. Aczkolwiek coś mnie do niej przyciągało. Czułam, że muszę poznać ową historię. A ponadto chciałam się przekonać, czy prawdą jest, iż to pozycja wciągająca oraz wyzwalająca niepokój w trakcie przewracania każdej kolejnej kartki - jak sugeruje blurb na okładce. Jakie zatem wrażenia wywarła na mnie powieść "Zranieni"? Czy jest warta polecenia? Zapraszam na recenzję. H.M. Ward - jest niekwestionowaną królową niezależnych publikacji cyfrowych. Jej powieści sprzedały się w milionach egzemplarzy. Jako pisarka odniosła wielki sukces, co skrupulatnie odnotowały takie periodyki jak "New York Times", "USA Today" czy "Forbes". Z wykształcenia jest teologiem, z zawodu fotografką, a z zamiłowania autorką pasjonujących historii. Ward urodziła się w Nowym Jorku, a dziś mieszka w Teksasie wraz z rodziną. (źródło: okładka książki "Zranieni") Pewnego dnia przyjaciółka Sidney - Millie organizuje podwójną randkę w jednej z restauracji. Sid zjawia się przed czasem i jest przekonana, że współlokatorka i jej chłopak jeszcze się nie pojawili. Dziewczyna nie ma pojęcia, z kim pragnie zeswatać ją Millie. Nagle dostrzega przystojnego i eleganckiego mężczyznę, samotnie zajmującego miejsce przy jednym ze stolików. Sidney, sądząc, że to ten, z którym została umówiona, przysiada się do niego i nawiązuje znajomość z niejakim Peterem. Po pewnym czasie do zaaferowanych sobą rozmówców podchodzi zaskoczona Millie i uświadamia przyjaciółkę o pomyłce oraz informuje, że reszta towarzystwa zajmuje stolik po drugiej stronie sali. Sid jest zawstydzona, zszokowana zaistniałą sytuacją, a jednocześnie przygnębiona, że nie spędzi wieczoru z nowo poznanym mężczyzną, który wyzwolił w niej niezwykłe uczucia. Jak się potem okazuje, początkowo miło zapowiadający się wieczór będzie obfitował w wiele zaskakujących i nawet zabawnych zdarzeń. O dziwo też, ponownie dojdzie do spotkania Sidney z Peterem, które będzie kontynuowane w jego mieszkaniu. Aczkolwiek nie zakończy się ono happy endem... Upokorzona Sidney postanawia zapomnieć o tym, co się wydarzyło... Tylko to nie będzie takie proste, bowiem już następnego dnia okaże się, że Peter to wykładowca akademicki, a Sidney to nie tylko jego asystentka, ale przede wszystkim studentka... Między dwojgiem zawiązuje się nic porozumienia... Oboje zaczynają pałać do siebie uczuciem... Ale niestety nie mogą się mu w pełni oddać, bowiem po pierwsze, muszą uporać się z trudnymi wspomnieniami z przeszłości, a po drugie, jakakolwiek zażyłość między nimi jest zakazana ze względu na pełnione funkcje na uczelni... Przyznaję, że jestem mile zaskoczona powieścią "Zranieni". Spodziewałam się poniekąd mrocznej, pełnej tajemnic i trudnej historii - i w pewnym sensie rzeczywiście takowa jest. Aczkolwiek nie sądziłam, że znajdę w niej również akcenty humorystyczne, że pojawi się kilka fragmentów wywołujących szeroki uśmiech na twarzy. Fabuła, owszem jest szablonowa, lekko przewidywalna (nie wszystko byłam w stanie wyczuć), ale też niezwykle intrygująca i wciągająca już od pierwszej strony. Pochłonęłam ją w ekspresowym tempie. Po pierwsze, ogromnym atutem jest to, iż książka nie zawiera zbędnych i monotonnych opisów oraz bezsensownych dialogów, które zapełniałyby kolejne strony powieści. Owa liczy zaledwie dwieście osiem stron, jest krótko, zwięźle i na temat. Akcja toczy się w szybkim tempie, choć chwilami można odnieść wrażenie, że aż za intensywnie. Kompletnie mi to nie przeszkadzało. Osobiście preferuję takie rozwiązanie, aniżeli czytanie książki złożonej z pięciuset stron, gdzie połowa tak naprawdę jest o niczym (oczywiście nie uogólniam, ale ostatnio niestety doświadczyłam tego w przypadku dwóch pozycji z tego gatunku). Po drugie - zresztą dla mnie najważniejsze - przedstawiona opowieść wyzwala uczucia, często skrajne. Od początku do końca towarzyszyły mi emocje, co poniektórych nie potrafię nawet dokładnie nazwać. Na pewno pojawiały się: współczucie, żal, zdenerwowanie, napięcie, niepokój, wzburzenie czy nienawiść. Niekiedy też byłam nie tyle co wstrząśnięta pewnymi wydarzeniami, ale niejako przerażona. Ponadto wykazywałam niezrozumienie dla postaw poszczególnych osób, ich zachowania i sposobu postępowania w danej sytuacji. Co więcej, w trakcie bodajże zaledwie dwóch scen, w człowieku wyzwalają się mordercze instynkty. Nawet nie jestem w stanie sobie pewnych rzeczy wyobrazić, ludzie bywają okrutni i czasami po prostu nie zasługują na bycie człowiekiem. Najbardziej zaszokowało mnie dramatyczne zakończenie powieści. Ręce mi drżały, miałam wrażenie, że wszystko się we mnie trzęsie. W oczach wezbrały łzy. Potrzebowałam kilkunastu minut, żeby się uspokoić. Wielokrotnie zastanawiałam się też, dlaczego ludzie postępują tak, a nie inaczej? Skąd w człowieku tyle zła? Cóż... Na wiele pytań pewnie nigdy nie uzyskam odpowiedzi i czas się z tym pogodzić. Dominującym, ale nie jedynym wątkiem powieści jest oczywiście ten miłosny. Uczucie - niezwykle głębokie - rodzące się między głównymi bohaterami poniekąd komplikuje ich dotychczasowe życie. Oboje pragną kochać, zaznać szczęścia i wreszcie ułożyć sobie wszystko na nowo. Ale to jest bez wątpienia trudne, bowiem tych dwoje najpierw musi poradzić sobie z traumatycznymi wspomnieniami z przeszłości, które niestety powracają w najmniej oczekiwanym momencie. Ich wzajemnej relacji nie ułatwia również sytuacja, w jakiej się znaleźli na uczelni. Musieli zatem zmierzyć się z przeciwnościami losu, ze wszelkimi stawianymi na ich drodze przeszkodami, a także z bólem, strachem, obawami. Miłość, która ich połączyła wiązała się niestety z wieloma konsekwencjami, wymagała poświęceń. Zaletą owej prozy - bynajmniej w moim odczuciu - jest również to, iż nie jest ona przesycona seksem, zaledwie pojawia się jedna bardzo intymna scena. Natomiast niesamowicie odczuwalne było narastające między bohaterami pożądanie, w szczególności w trakcie zajęć tanecznych, na których uczyli studentów swingu. Właśnie taniec jest kolejnym motywem owej książki. I mam cichą nadzieję, że zostanie on bardziej rozwinięty w kolejnym tomie serii. Prawdę mówiąc, w trakcie lektury owych fragmentów, niejednokrotnie moje stopy poruszały się w rytm swingowej muzyki. Ostatnim wątkiem powieści są - łagodnie rzecz ujmując - napięte stosunki rodzinne. Zdradzę tylko, że Sidney nie tylko opuściła rodzinny dom, ale od wielu lat nie utrzymywała kontaktu z najbliższymi. Dlaczego? A tego już nie zamierzam ujawniać. Mogę jedynie powiedzieć, że to, czego dziewczyna doświadczyła ze strony rodziców i brata nie mieści się w głowie. Ciekawa jestem, jak potoczą się ich dalsze losy, jaki obiorą kierunek... Głównymi bohaterami powieści są Sidney Colleli i Peter Granz. Ona - piękna, dowcipna, inteligentna, ambitna, a także zamknięta w sobie, lekko naiwna, skrzywdzona, odrzucona przez bliskich, prześladowana, pełna lęków i blizn (nie tylko emocjonalnych), pragnąca spokoju, szczęścia i prawdziwej miłości. On - wykształcony, mądry, odnoszący sukcesy w życiu zawodowym, lubiany, szanowany, przystojny, ale również zagubiony, przygnębiony, niezbyt wylewny, zraniony i osamotniony. Oboje są rozdarci, pełni obaw i bólu, niepewni przyszłości, walczący z demonami przeszłości, które nieustannie powracają i nie chcą odpuścić. Spotykają się przypadkowo, lecz czują jakby znali się od zawsze. Powoli otwierają się na siebie. Odnajdują wspólne pasje. Próbują sobie nawzajem pomóc. Uwielbiają wspólnie spędzać czas. Stopniowo ujawniają bolesne wspomnienia. Walczą ze swymi uczuciami i problemami. I nagle wraca przeszłość... Powieść napisana jest lekkim, płynnym i przejrzystym językiem. Z przyjemnością oddałam się jej lekturze. Podzielona jest na krótkie rozdziały, a na końcu wydzielone są puste kartki przeznaczone na notatki, co nie stanowi częstego zjawiska w tego typu literaturze. Zawiera mnóstwo dialogów, które zdecydowanie przeważają nad opisami. Elementy te sprawiają, że kolejne kartki przewraca się błyskawicznie. Na szczęście też nie dopatrzyłam się ani jednego błędu literowego. Oczywiście, książka ta nie jest idealna i wymaga dopracowania. Bowiem można byłoby pokusić się o poszerzenie fabuły z rozwinięciem pewnych wątków, skonstruowanie bohaterów tak, aby nie byli chwilami aż nadto irytujący, a nawet spróbowanie zastosowania narracji pierwszoosobowej, aby czytelnik miał możliwość dokładniejszego zaznajomienia się z postaciami, a mianowicie: wniknięcia w ich myśli kotłujące się w ich głowach, poznania najskrytszych uczuć nimi targających, a nawet głębszego i mocniejszego przeżywania wraz z nimi poszczególnych ważnych, a jednocześnie trudnych zdarzeń oraz napisanie tej powieści bogatszym i bardziej wyszukanym stylem. Jednak pomimo kilku mankamentów, mnie osobiście przypadła do gustu. Przede wszystkim ze względu na emocje, których brakowało mi w ostatnim czasie. Poza tym ma w sobie coś klimatycznego, magicznego. Zaczynasz i przepadasz. Po prostu. Z niecierpliwością zatem będę wyczekiwać drugiego tomu cyklu. Podsumowując, "Zranieni" to opowieść o przyjaźni, miłości, pożądaniu, bólu, rozpaczy, lękach wywołanych tragiczną przeszłością, obawach związanych z przyszłością, ciągłej ucieczce przed cieniami, śmierci, rozstaniu, wykluczeniu przez rodzinę, radzeniu sobie z dotkliwymi wspomnieniami, poszukiwaniu spokoju i poczucia bezpieczeństwa, a także drogi prowadzącej ku szczęściu i spełnieniu, wreszcie o nadziei na lepsze jutro oraz pięknej pasji. To frapująca i niejako refleksyjna opowieść niepozbawiona wzruszeń i humoru. Uświadamia nam, że nie da się cofnąć czasu, nie da się wymazać przeszłości, nie da się zapomnieć, nawet jeśli bardzo byśmy tego pragnęli. Jednak, aby wkroczyć w nowy etap życia, trzeba podjąć próbę pogodzenia się z tym, co było kiedyś, tym samym postarać się zamknąć tamten rozdział, nie odwracać się, a zrobić krok naprzód... Serdecznie polecam. Cytaty: "Przez większość czasu przeszłość prześladuje mnie niczym wielki, złowrogi cień bestii, kładący się na wszystkim, co robię. Czasami wydaje mi się, że słyszę zza ramienia jej złośliwy głos, który zmusza mnie do powrotu myślami do tej strasznej nocy. Wówczas mam ochotę tylko krzyczeć." "(...) Tęsknię za tą "starą osobą". Tęsknię za osobą, którą kiedyś byłam. Wiem, że ona wciąż gdzieś tam we mnie jest, uwięziona i czekająca, aż ktoś ją uwolni." "(...) Mawiał, że życie jest podróżą. Że nikt nie wie wszystkiego - i najlepsze w tym jest to, że wcale nie musi. Twierdził, że nie trzeba być wszechwiedzącym, żeby wiedzieć, jak żyć." "Istnieje różnica między mądrością a wiedzą." "Czasami nie ma odpowiednich słów. Nie ma nic, co można by zrobić, żeby było lepiej." " - Czasami nieprzyjemna prawda jest lepsza od pięknego kłamstwa." "(...) Czuję, że uda mi się to wszystko przetrwać, przejść przez to bez bólu i strachu. Przepełnia mnie nadzieja i uśmiecham się bez przymusu, naturalnie. Pierwszy raz od bardzo dawna wydaje mi się, że wszystko będzie dobrze." " - (...) Nic nie koi bólu ot tak. Ból nie znika tylko dlatego, że jesteś gotowa go przezwyciężyć. Na to potrzeba czasu. Kiedyś to nie będzie tak bolało - pewnego dnia poznasz kogoś, kto sprawi, że zapomnisz o tamtym. Będziesz gotowa zacząć od nowa, twoje serce będzie na to gotowe."

Wielbicielka-ksiazek.blogspot.com KASIA T-J/WIELBICIELKA; 2017-05-25


H.M. Ward jest niekwestionowaną królową niezależnych publikacji cyfrowych. Jej powieści sprzedały się w milionach egzemplarzy. Jako pisarka odniosła wielki sukces. Z wykształcenia jest teologiem, z zawodu fotografką, a z zamiłowania autorką pasjonujących historii. Ward urodziła się w Nowym Jorku, a dziś mieszka w Teksasie wraz z rodziną. Autorka zadebiutowała na polskim rynku książką „Zranieni”, które spowodowało, że nie mogłam usiedzieć na miejscu denerwując się, co będzie dalej. Wielokrotnie wkurzałam się, ale kiedy opanowałam się znów sięgałam po książkę. Książkę przepełniało tyle emocji, że sama nie wiedziałam czy moje serce to wytrzyma. Sidney Colleli dziewczyna z przeszłością od kilku lat ukrywa się przed rodziną i demonem z przeszłości. Na studiach nie spotyka się z nikim, ale pewnego razu koleżanka wyciąga Sid na randkę w ciemno gdzie spotyka Pana Przystojnego, czyli Petera. Zbieg okoliczności spowoduje zwrot akcji o sto osiemdziesiąt stopni. Którego nikt się chyba nie spodziewał. Peter Granz wykładowca, który boryka się z przeszłością. Przystojniak, który na swej drodze (niespodziewanie) spotyka uroczą dziewczynę. Od samego początku widać, że między tym dwojgiem rodzi się chemia. W książce znalazłam temat, który bardzo zaciekawił mnie a mianowicie Taniec Swingowy. Pierwszy raz słyszałam o takim tańcu. Od razu, kiedy tylko przeczytałam tę nazwę zaciekawiła mnie i szukałam o niej więcej informacji. Taniec seksowny i ekscytujący zarazem. W tańcu możemy dowiedzieć się o twoim partnerze bardzo dużo rzeczy a mianowicie takich jak się porusza i jak nami obraca. Taki jest właśnie taniec i za to właśnie kocham tańczyć tak jak nasza główna bohaterka. Jeżeli może nie wiecie o jaki jednak taniec mi chodzi to zapraszam do obejrzenia filmiku. Pisarka w książce porusza bardzo trudne tematy do rozmów. Bo kto by chciał rozmawiać o gwałcie czy o tym, że rodzice nie ufają ci na tyle, aby uwierzyć w coś, co powierzasz im w zaufaniu. Ludzka krzywda jest nam znana od wielu lat, lecz nie mogę przeboleć tego, że nie każdy jest w stanie pomóc takim osobą. Momentami, kiedy czytałam opisy nie wiedziałam jak sobie z tym poradzić zbyt mocno wzięłam to do siebie. Jak na kategorię romans liczyłam, że pewnie znajdę tu wiele scen seksu, które mogą mnie zniesmaczyć? Nic z tych rzeczy autorka dawkuje nam stopniowo, choć jest też pikantnie. Choć książka liczy 204 strony to dla mnie autorka tak mnie wciągnęła do tego świata, że nie mogę się doczekać, kiedy będzie wydana druga część książki.

recenzje-beaty.blogspot.com Beata Matuszewska; 2017-04-17


Jak zmieścić historię przyjaźni, miłości i przypadku w 200 stronach? Sydney i Peter. Piękna dziewczyna i wyjątkowy mężczyzna. Kolejna para zranionych bohaterów, którzy wciąż uciekają od swojej przeszłości. I kolejna zakazana miłość. Schemat goni schemat. Ale wiecie co? Czytając tę książkę wcale się tym nie przejmowałam. Po prostu cieszyłam się humorem przebijającym przez strony, wciągającą historią i cudownym stylem pisania H.M. Ward. Ich historia zaczyna się od pomyłki. Millie to najlepsza i za razem najgorsza przyjaciółka na całym bożym świecie. Po raz kolejny wrabia swoją współlokatorkę w podwójną randkę w ciemno, lecz ona od początku nie idzie tak, jak iść powinna. Sydney przybywa na miejsce jako pierwsza. Kobieta nie wiedząc jak wygląda jej potencjalna ranka, przysiada się do jedynego wolnego mężczyzny w restauracji, lecz już jego sam uśmiech ją szalenie dezorientuje. Pierwszy raz od bardzo czuje się bezpiecznie przy obcym mężczyźnie. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie pojawiła się Millie z pytaniem wymalowanym w oczach. Okazuje się dziewczyna pomyliła stoliki, a jej dzisiejszy partner czeka na nią w drugiej sali. Dziewczyna nie jest tym zadowolona, ale jej zażenowanie sięga zenitu. Sydney ucieka od nieznajomego najszybciej, jak się da. Niestety - a może stety - po kolejnym nieoczekiwanym wybryku - tym razem z właściwym mężczyzną w roli głównej - dziewczyna opuszcza restaurację, tylko po to by wpaść w silne ramiona Petera, jej nieoczekiwanego towarzysza. Życie zawsze daje drugą szansę... Obydwoje lądują u niego w domu. Akcja rozwija się aż do momentu, gdy Peter wyprasza ją za drzwi swojego mieszkania zażenowaną i z pytaniem w głowie: d l a c z e g o. Ogromny kopania w tyłek. Ja na jej miejscu dokładnie w tym momencie zapomniałabym, że istnieje ktoś taki jak on, jednak życie nie zawsze gra z nami fair. Już następnego ranka oboje dowiadują się, kim są naprawdę. Jak przejść do normalnych, a przynajmniej poprawnych stosunków z kimś, kto jednego dnia namiętnie cię całował, a następnego okazuję się być profesorem...a co gorsza; ty jesteś jego studentką. Już kiedyś pisałam na swoim blogu, że nienawidzę wątku miłości nauczyciela z uczniem. Tak naprawdę takie historie możne opisać w trzech prostych punktach. 1. Poznanie się i ukrywanie związku, 2. ktoś się o tym dowiaduję i 3. punkt kulminacyjny: czyli rozstanie. Tu, w "Zranionych" jest lekkie wyjście poza schemat, bo bohaterowie zamiast ukrywać swoje uczucia, zamieniają je w przyjaźń, a co za tym idzie, nie mogą się od siebie odejść. Drugim mankamentem tej książki jest na samym końcu pojawiają się dwaj nowi bohaterowie są STRASZNIE przerysowani. Nie wiem, może jestem dziwna, ale jak dla mnie żaden normalny człowiek by się tak nie zachował i nie zachowywał w dalszym ciągu. I pewnie właśnie w tym momencie stwierdziliście, że nie chcecie czytać tej książki. To błąd z waszej strony, bo pomimo powyższych mankamentów książka jest naprawdę wciągająca, ale też nie oczekujcie jakiś fajerwerków. Kiedy zaczynałam czytać "Zranionych" pomyślałam: ta książka ma naprawdę potencjał, mimo znienawidzonego przeze mnie wątku, ale czym więcej czytałam... tym bardziej się wydawała się nijaka. Nie wiem dlaczego, ale ta historia kojarzy mi się z operą mydlana, ale jak każdy tego typu tasiemiec serialowy nie posiada jakiś walorów, które by nas czegoś nauczyły, ale... wciąga i na pewno zapoznam się z dalszym ciągiem tej historii. Ale wracając do pytania zadanego na samym początku: moim zdaniem się nie da i może dlatego zabrakło tu czegoś, co sklejałoby tę historię w całość. A sami tytułowi "Zranieni" są przewidywalni i... płascy. Nie wiem, może wam się bardziej spodobają.

Dziewczynaopapierowymsercu.blogspot.com Justyna Kosmal; 2017-05-08


W sumie nie wiedziałam czego mam się spodziewać po tej pozycji. Jest to naprawdę cieniutka książeczka, która nie przebija się niczym w tłumie. Można powiedzieć , że pomyślałam , że trafiłam na kolejną książkę , która mnie rozczaruje. Jakie było moje zdziwienie , gdy ta pozycja naprawdę okazała się dobra. Sidney skrzywdzona dziewczyna , która stara się postawić swoje życie na nogi. Peter facet po przejściach , który chce znowu zacząć żyć. Tych dwoje spotyka się przez przypadek , dziewczyna wyciągnięta na randkę w ciemno , myli stoliki i wdaje się w rozmowę z Peterem. Gdy para zostaje wyprowadzona z błędu , chłopak znowu pojawia się na drodze dziewczyny. Jednak okazuje się , że jest jej nauczycielem. Przez co nie mogą dopuścić się romansu , gdyż grozi to po prostu wyrzuceniem ze studiów. Czy tych dwoje znajdzie sposób, aby jednak być ze sobą ? A może przeciwności losu rozdzielą ich ze sobą na dobre ? Książka jest krótka po ma tylko 208 stron. Mimo tego jednak jest to naładowana bomba ludzkich przeżyć , ich krzywd, z którymi spotykamy się na co dzień. Autorka naprawdę dobrze wykreowała bohaterów , z którymi mocno się zżyłam. Chociaż bardziej do gustu przypadł mi Peter , który zrobił na mnie ogromne wrażenie. Nie uważam jednak , że Sidney , chociaż czasami bardzo irytowała i zachowywała się nierozsądnie , była jednak dziewczyną , od której odwróciła się rodzina. Powiem tak , cieszę się, że sięgnęłam po tę historię. Autorka naprawdę mocno mnie zaciekawiła i muszę powiedzieć , że już nie mogę ,doczekać się co będzie dalej. Oby nic się nie zepsuła i książka była na tak dobrym, a nawet i lepszym poziomie. Polecam ,każdemu, kto lubi czytać literaturę kobiecą , lekką na rozładowanie napięcia.

Zaczytanamarzycielka8.blogspot.com Anna Tymińska; 2017-04-21


Sidney i Peter poznają się przez przypadek. To była randka w ciemno. Miał być happy end, jednak do niego nie doszło. Mało tego, szybko okazuje się, że idealny Peter jest wykładowcą akademickim, a Sidney ma być jego asystentką i studentką. Byłoby łatwiej, gdyby Sidney nie ścigały demony przeszłości, a także, gdyby Peter nie nosił w sobie bolesnych wspomnień o śmierci i rozstaniu. Oboje czują, że nie są sobie obojętni — łączy ich więź silniejsza od bólu i strachu. Miłość, którą przyjmują z niedowierzaniem, będzie jednak wymagać odwagi, woli i mocy. Najpierw trzeba stawić czoła przeszłości, aby móc rozpocząć budowę wspólnego szczęścia. Jak dalej potoczą się ich losy? Przekonajcie się sami. Takich książek jak ta jest wiele. Romans nauczyciela i uczennicy na nikim nie robi specjalnego wrażenia. Takie historie piszą nie tylko autorzy powieści, ale również samo życie. Nie powiem jednak, żeby nudziło mi się w trakcie lektury. Zdecydowanie bardziej do gustu przypadł mi sposób, w jaki wykreowano Petera. Sidney nieziemsko grała mi na nerwach i kilka razy miałam ochotę trzepnąć ją w potylicę na opamiętanie. Przydałby się jej mocniejszy kopniak od tego, który zaserwowało jej życie. Fakt, sporo przeżyła, ale mogłaby sobie dać czasem na wstrzymanie. Książka jest krótka, lecz przepełniona ludzką krzywdą. Jej objętość działa zarówno na korzyść, jak i na niekorzyść. Nie pozwala nam się nudzić, lecz mam wrażenie, że niektóre wątki zostały potraktowane nieco po macoszemu. To pierwszy tom cyklu. Mam nadzieję, że autorka rozwinie je w dalszych częściach. Nieco obawiałam się tego, że znajdę tu sceny seksu, które mnie zniesmaczą. Nic z tych rzeczy. Jest pikantnie, ale autorka stopniowo dawkuje napięcie. Jestem ciekawa, co zaserwuje mi dalej. Powieść może i jest momentami przewidywalna, ale mimo to będę czekać na kontynuację. Jestem ciekawa tego, jakie demony skrywają przede mną bohaterowie. Liczę też na to, że Sidney trochę się ogarnie.

http://czytelnia-mola-ksiazkowego.pl Maria Derejczyk-Zwierzyńska; 2017-04-13


Sidney i Peter to dwójka zranionych ludzi. Jedno przypadkowe spotkanie pobudza ich do życia, ale również budzi ich przeszłość. Czy zdołają z tym wygrać? Czy grozi im coś jeszcze? Według mnie "Zranieni" to historia pełna poplątanych emocji. Czytając tą historię czujemy się jak na karuzeli uczuć, gdyż odczuwamy wszystko co bohaterowie - zaczynając od szczęścia a kończąc na strachu. Dzięki tej książce można zrozumieć, że świat nie jest idealny i że niewyjaśniona przeszłość nigdy nas nie zostawi w spokoju. Ukazuje się tutaj obraz miłości, która przy dwóch zranionych duszach nie potrafi iść na przód. Jak dla mnie jest to historia inna niż poznane do tej pory i bardzo dobrze obrazuje jak wiele może znaczyć jedno uczucie.

rudablondynkarecenzuje.blogspot.com Andżelika Arendarska; 2017-04-19


Wyobraźcie sobie sytuację, że właśnie zdenerwowani i nie do końca pewni siebie trafiacie na randkę w ciemno. Wszystko, zaskakująco, zmierza jednak w dobrym kierunku. Przystojny partner, udana rozmowa, pragnienie brnięcia w to dalej. Nagle okazuje się, że się pomyliliście i to nie co do oceny osoby, a co do wyboru stolika. To nie jest Wasza randka! I już wtedy cała magia chwili pęka jak mydlana bańka. Zabawne? W ten sposób zaczyna się historia szukającej szczęścia bohaterki powieści „Zranieni”. Zainteresowało Was co będzie dalej? Zapraszam na recenzję. ZARYS FABUŁY Nieudana randka z finalną kompromitacją sprawia, że Sidney przestaje wierzyć we własne siły. Walcząc z mrokami przeszłości chciała stawić im czoła. Niestety cały ambitny plan kończy się fiaskiem. Życie jednak doprawdy potrafi ludziom dopiec, w szczególności, kiedy obierze sobie za cel poranione jednostki. Peter, czyli mężczyzna, z którym przez pomyłkę spotkała się w restauracji, okazuje się nowym wykładowcą na jej uczelni. A ona, mało tego, że będzie zmuszona pełnić rolę jego asystentki, zostaje także jego studentką. Czy mogło być gorzej? Miłość, do której niełatwo będzie się przyznać. Relacja, która nie powinna przekraczać służbowych granic. Przypadek, który zaczyna rozwijać swoje skrzydła. Czy w świecie, w którym głośnym echem odbija się przeszłość, można znaleźć szczęście? ZRANIENI – CZYLI ONA I ON W książce pojawia się schematyczna budowa związku oparta na zakazanym uczuciu, które nie powinno się wydarzyć, a jednak… Czy tylko ja mam wrażenie, że to już było? Niemniej dobrze wykorzystana koncepcja, nawet jeśli mało świeża, może zdobyć uznanie. Jak było tym razem? Sidney to dziewczyna, która ucieka przed przeszłością. Osamotniona, zamknięta na relacje z mężczyznami, blokowana traumą, która nieraz przysparza jej kłopotów i wstydu. Przestraszona, choć próbująca stawiać czoła problemom, nie irytuje, choć przyznam, że niektóre z jej zachowań sprawiają wrażenie przesadzonych, że aż nienaturalnych. Z drugiej strony, kobieta sporo przeżyła. Ale co jej się przydarzyło? To musicie odkryć sami. Znacznie bardziej przypadła mi do gustu kreacja Petera. Człowiek obyty, z posadą godną szacunku. Trzymający emocje na wodzy potrafi rozczulić, bo w jego wnętrzu tkwi smutna historia, która pozostawiła po sobie ślad na sercu i ciele. Para stawiająca czoła wielu wyzwaniom – polubiłam ją, chociaż nie pokochałam. TANIEC W TLE Uczucie jak z Kochając pana Danielsa, upokorzona bohaterka jak z Przypadków Callie i Kaydena oraz tło wyjęte rodem z Dirty Dancing. „Zranieni” to mieszanka różnych pomysłów tworzących w efekcie interesującą historię, którą czyta się całkiem szybko. Fabuła nie skupia się wyłącznie na miłości. Pojawia się tutaj także powracająca przeszłość – dosłownie i w przenośni. Niektóre z koszmarów stają się rzeczywistością, a demony zamierzchłych lat wychodzą z ukrycia, by narobić więcej szkód. Z BAGAŻEM TRAUM Książka porusza istotne tematy, ponieważ bazą całej akcji okazuje się ludzka krzywda. Nie ukrywam jednak, że na swoim koncie mam wiele wzruszających powieści i ta nie wywołała w mnie współczucia. Pokornie przyjmowałam wszystko to, co aplikowała mi autorka, chociaż bez większych wrażeń. Może zbyt banalnie i zbyt płasko potraktowała traumy przeszłości, może postawiła na zbyt przesadną liczbę zbiegów okoliczności, które nie zaangażowały mnie, a jedynie pozwoliły mi przyglądać się całości z pewnej odległości? Nie wiem. Z drugiej strony książka liczy zaledwie 204 strony. Liczę na to, że H.M. Ward rozwinie skrzydła w kolejnych częściach, a ja pomimo wad, planuję je przeczytać. Bo wyczuwam w niej potencjał i lubię ten gatunek. BLOKOWANA NAMIĘTNOŚĆ To, co odróżnia książkę od innych powieści z fabułą opartą na romansie, to specyficzny rodzaj namiętności. Takowa wisi w powietrzu, ale nie eksploduje. Autorka nie zasypuje czytelnika wyuzdanymi scenami czerwieniącymi policzki. A takie przeczekiwanie zaostrza apetyty i to mi się podoba. PODSUMOWANIE Historia o miłości, ale nie tylko. Nieco przewidywalna, schematyczna, choć potrafiąca przykuć uwagę. Z trochę zdziwaczałą główną bohaterką i bohaterem, którego naprawdę polubiłam. Powieść nie wywołała we mnie lawiny emocji, pomimo tego, że trochę na to liczyłam. Z tymi swoimi demonami przeszłości wciąż pozostaje lekką lekturą, którą pochłania się w ciągu dwóch-trzech godzin. Dla pragnących relaksu, nieprzepadających za obszernymi tomiszczami kobiet – traf w dziesiątkę. Dla koneserów gatunku – odgrzewany kotlet. Jaka okaże się kolejna część? Planuję to sprawdzić. Bo wierzę w to, że autorka czymś mnie jeszcze zaskoczy.

http://ktoczytaksiazki-zyjepodwojnie.blogspot.com/ werka777; 2017-04-12


Niedawno była premiera książki „Zranieni” H.M. Ward. Miałam możliwość przeczytania przed premierą tej książki i jestem z niej zadowolona. Powieść nie jest bardzo gruba i obszerna jednak naprawdę wciąga czytelnika w swój świat. Sidney i Peter. Piękna dziewczyna i wyjątkowy mężczyzna. Oboje pełni temperamentu i wdzięku. Spotykają się przypadkowo, na randce w ciemno, która początkowo układa się jak zabawna komedia pomyłek z happy endem... który niestety nie następuje. Zamiast namiętnego finału Sidney otrzymuje kolejnego kopa w tyłek. Niestety, na tym rozczarowaniu sprawa się nie kończy. Już wkrótce okazuje się, że ten piękny facet, bosko zbudowany i silny, a przy tym inteligentny i wrażliwy, jest wykładowcą akademickim, a ona jego asystentką, a także — co gorsza — studentką. Byłoby łatwiej, gdyby Sidney nie ścigały demony przeszłości, a także, gdyby Peter nie nosił w sobie bolesnych wspomnień o śmierci i rozstaniu. Oboje czują, że nie są sobie obojętni — łączy ich więź silniejsza od bólu i strachu. Miłość, którą przyjmują z niedowierzaniem, będzie jednak wymagać odwagi, woli i mocy. Najpierw trzeba stawić czoła przeszłości, aby móc rozpocząć budowę wspólnego szczęścia. H.M. Ward porusza bardzo istotne rzeczy w tej książce. Takimi rzeczami są: znieczulica ludzi na wyrządzane komuś krzywdy, brak zrozumienia, strach oraz przemoc. Podejrzewam, że wielu z nas miała w swoim życiu jakąś styczność z wyżej wymienionymi tematami. „Przez większość czasu przeszłość prześladuje mnie niczym wielki, złowrogi cień bestii, kładący się na wszystkim, co robię.” Autorka pokazuje nam jak znieczulica ze strony rodziny i przemoc zmieniły i zrujnowały życie Sydney. Kiedy ją poznajemy jest kłębkiem nerwów i sprzecznych emocji. Jednak z biegiem czasu dostrzegamy w niej wiele pozytywnych cech oraz widzimy jaką wielką zmianę przeszła w ciągu ostatnich czterech lat. Co do postaci Sidney nie mam żadnych wielkich zastrzeżeń, ani nie widzę wielkich zalet. Jest ona typową dziewczyna która boryka się z problemami i strachem, że przeszłość do niej wróci. Peter z kolei jest bardzo opanowany i skryty. Jednak ta jego skrytość mija i on sam zaczyna otwierać się na świat. To dzięki przypadkowemu spotkaniu się z Sydnay jego życie nabiera sensu. To przed nią zaczyna otwierać swoje serce i wylewać z niego ból który towarzyszył mu do tej pory. Tak jak sam tytuł wskazuje „Zranieni” to powieść o dwojgu ludzi skrzywdzonych przez los. Dwojgu ludzi którzy w sobie widzą nadzieję i wiedzą, że nadchodzą lepsze dni. Bez dwóch zdań książkę przeczyta się w jeden dzień. To jest zaledwie 208 stron wciągającej opowieści z życia wziętej przy której można się i popłakać i uśmiać. Myślę, że ta książka zasługuje na uznanie wśród czytelników. Jednak największym minusem jest jej bardzo krótka treść i zakończenie w bardzo interesującym punkcie.

ksiazkowe-wyznania.blogspot.com Dominika Starzyk; 2017-04-15