Recenzje:
Zostawiłam sobie dwa dni na napisanie recenzji tej książki, chciałam ją bardziej przemyśleć. Jeden z użytkowników Twittera uświadomił mi, że Pan Eryk Mistewicz nie posiada już konta na tym portalu. Użytkownik, który do mnie napisał, zasugerował, że to stawia książkę Eryka Mistewicza w gorszym świetle. 

Po przemyśleniu tej sprawy, doszłam do wniosku, że fakt posiadania, czy też nie posiadania przez Pana Mistewicza konta na Twitterze, nie ma żadnego znaczenia. Pisząc tę książkę, autor nie podpisał żadnej przysięgi dożywotniego posiadania konta na portalu Twitter.

Książka jest nie tylko interesująca, ale porady w niej zamieszczone są naprawdę przydatne. Dopiero od niedawna jestem użytkowniczką Twittera, a już w kilka minut po wprowadzeniu niektórych rad autora, moja sytuacja na portalu nieco się zmieniła, oczywiście w pozytywną stronę.

Publikację czyta się bardzo szybko, przede wszystkim jest typowym poradnikiem, a jej największą zaletą jest to, że jest pozbawiona zbędnych słów. Odnaleźć w niej można wszystko, co potrzebne i naprawdę nic więcej. Użytkownik Twittera, albo ktoś, kto dopiero zamierza tym użytkownikiem zostać, odnajdzie w książce wszystkie przydatne informacje.

Oceniłam książkę 9/10, ponieważ zabrakło mi dłuższego opisu tworzenia list na Twitterze,  bardziej wyczerpującego wszystkie możliwości. Niemniej jednak, książkę polecam i uważam ją za interesującą.

Znajdź książkę dla siebie... Monika M. Zielińska


Trudno jest mi pisać o książce Twitter. Sukces komunikacji w 140 znakach Eryka Mistewicza. Z jednej strony jestem zachwycony publikacją. To perfekcyjnie napisany poradnik, z którego na pewno skorzystają początkujący twittujący oraz osoby posiadające już podstawową wiedzę na temat social media. Z drugiej strony, kilkukrotnie natknąłem się w treści na reklamę Instytutu Nowych Mediów – firmy Mistewicza, co nie bardzo przypadło mi do gustu i zaowocowało odjęciem dwóch punktów w ocenie końcowej. No cóż, nie każdy pisze idealne książki, nawet Eryk Mistewicz, osoba, którą podziwiam i bardzo cenię za wartość, jakość i sposób przekazywanej wiedzy.

Poza wspominaną goryczką promocji, nie mam nic więcej do zarzucenia publikacji. Uważam, że jest warta każdych pieniędzy. Dlaczego

Po pierwsze, udowadnia wyższość Twittera nad Facebookiem i Google+. Mistewicz pokazuje, że dzięki serwisowi z ptaszkiem w logotypie możemy zwiększyć sprzedaż, zdobyć nowych klientów, a także odnieść wymarzony sukces. Moc leży w „ćwierkaniu”. To nie tylko najszybsza forma komunikacji, droga do nawiązania znajomości, ale też ucieczka od nienawiści hejterów na rzecz dialogu i wymiany priorytetowych informacji. Całkowicie zgadzam się z autorem.

Po drugie to książka o storytellingu – czyli o tym, co pozwoliło Mistewiczowi wybić się na polskim rynku. Mistrz opowieści przedstawia w swojej książce metody interesującego opowiadania. Robi to na wiele sposobów. A to pisząc samodzielnie, a to posługując się wypowiedziami innych osób – twitterowiczów. Uzyskuje dzięki temu piorunujący efekt, odbiorca czyta Twittera jak dobrą powieść. Należy też zaznaczyć, że jest to poradnik o tym, jak komunikować się z innymi. Autor piętnuje metody wykorzystywane na co dzień przez marketingowców, na rzecz opowieści o produkcie, jego użyteczności oraz zyskach płynących do Klienta.

Po trzecie, Twitter. Sukces komunikacji w 140 znakach to działo skierowane przeciwko wszystkim osobom, które deklarują publicznie (znam kilka takich), że Twitter to narzędzie przeznaczone tylko dla dziennikarzy. Nic bardziej mylnego. Mistewicz prezentuje nam cały przekrój społeczności tego serwisu społecznościowego. Są tam wspomniani dziennikarze, ale obok nich są też politycy, naukowcy, fotografowie, duchowni i wiele innych osób. A opowieść snuta przez każdą z nich jest zupełnie inna, indywidualna, nastawiona na określonych followersów.

Moim zdaniem, publikacja jest lekturą obowiązkową, dedykowaną każdemu kto zajmuje się reklamą, sprzedażą i polityką. Skorzystają z niej również copywriterzy oraz osoby piszące. Znajdą oni w Twitterze wskazówki jak zmieścić komunikat w 140 znakach i oprzeć swoje opowieści o elementy wizualne.

Publikację uważam za jedną z najważniejszych wydanych w 2015 roku. Na pewno wrócę do niej wielokrotnie

http://napisztekst.pl Kuba Sosnowski


Książka napisana o Internecie jest jak muzyka skomponowana do literatury albo malowidło inspirowane poezją. Tworzenie takich powiązań do prostych nie należy. Jest jak budowanie mostów na jakichś granicach – generalnie musi się podobać i zasadniczo jest potrzebne ale poza branżową wiedzą wymaga jeszcze pogłębionego wyczucia relacji między łączonymi obszarami. Dopiero taka szczególna intuicja gwarantuje sukces, a jej brak skazuje takie czy inne usiłowania na porażkę, a najwyżej na przeciętność. A propos. Zdarzyło mi się kiedyś przeczytać książkę jednego poczytnego ponoć i wcale już nie aż tak wulgarnego krajowego blogera – o blogowaniu. Trudne doświadczenie. Fabularyzowany pamiętnik faceta zakochanego w sobie z wzajemnością – ale przeczytałem uczciwie i rozumiem, że taka literatura może się komuś podobać. Jako pośrednie potwierdzenie statusu blogera („beze mnie blogosfera nie istnieje”) może być ona inspiracją dla naśladowców albo motywem uwielbienia dla wielbicieli jego twórczości. Książka była przeciętna. Chybotliwa kładka – trzymając się porównania do mostu na granicy dwóch światów.

Zupełnie co innego Eryk Mistewicz i jego „Twitter. Sukces komunikacji w 140 znakach. Tajemnice narracji dla firm, instytucji i liderów opinii”. To inna liga i zupełnie inne standardy. Pierwsza w Polsce książka o Twitterze i od razu taka, którą warto przeczytać, a zwłaszcza warto mieć i używać. Dobra wiadomość dla każdego, kto chciałby wejść w Twittera lub uporządkować swoje intuicyjne umiejętności: od niedawna jest to jeszcze bardziej możliwe. Po książce Mistewicza Twitter definitywnie przestaje być mityczną Atlantydą, a staje się stałym, dobrze rozpoznanym lądem. Znany mi wcześniej z okazjonalnych przekazów medialnych Eryk Mistewicz – ekspert od kreowania wizerunku, nie budził żadnych konkretnych skojarzeń – ot, jedna z telewizyjnych gadających głów. #KsiazkaOTwitterze pozwoliła mi poznać i docenić jego umiejętność dzielenia się wiedzą.

Wśród przymiotników, jakimi można by tę książkę opisać, jest przede wszystkim „wiarygodność”. Czytając Mistewicza ma się wrażenie rozmawiania z Mistewiczem lub przynajmniej słuchania go. Nie jest to jednak wykład ale raczej spotkanie w kawiarni. Zwięzłe rozdziały poświęcone rozmaitym aspektom Twittera wyraźnie potwierdzają biegłość autora w posługiwaniu się opisywanym narzędziem. Duża część rozdziałów nie polega jednak na odsłanianiu wiedzy tajemnej – wręcz przeciwnie, stanowi dla Twitterowiczów zaledwie swoisty savoir vivre. Sam Twitter wydaje się na tyle intuicyjny, że nie wymaga specjalistycznego szkolenia wstępnego. Tym niemniej garść pożytecznych informacji technicznych, zręcznie w tej książce podanych, jest zdecydowanie bardzo użyteczna.

To co @ErykMistewicz odsłania przed czytelnikami, to przede wszystkim możliwości Twittera, ze szczególnym akcentem na „możliwości” rozumiane profesjonalnie. Podtytuł wskazuje wiodące grupy docelowe odbiorców książki, co jednak w żadnym razie nie czyni z niej literatury eksperckiej dla marketingowców. Twitter może pomóc w procesie rekrutacji pracowników, może wspierać promocję marki, może być narzędziem pracy dziennikarzy, polityków, narzędziem budowania wirtualnych ale pełnych zaangażowania relacji. Cennym wzbogaceniem tematycznych rozdziałów są opracowane przez autora zestawienia: 10 mitów na temat Twittera, zestawienie wypowiedzi liderów biznesu na temat sposobów osiągnięcia sukcesów na Twitterze, 100 najciekawszych kont polskiego Twittera, 10 najpopularniejszych Twitterowiczów świata, a na zakończenie 7 pysznych rekomendacji Twittera autorstwa znanych krajowych Twitterowiczów eksplorujących różnorodne obszary rzeczywistości.

„Twitter” Mistewicza to książka dla każdego. Każdy ma jakieś okno, przez które ogląda i poznaje świat. Wybór jest dziś bardzo szeroki ale media (mają decydujący wpływ na nasze postrzeganie świata) serwują materiały gotowe, ideowo spójne, w jakimś sensie przewidywalne. Eryk Mistewicz zręcznie odkrywa przed czytelnikami innowacyjny potencjał Twittera – medium samokształtującego się. Jeśli ktokolwiek może mieć wpływ na formę, treść i częstotliwość prezentowanych tam informacji – jest nim wyłącznie każdy z osobna użytkownik. Książkę o Twitterze warto przeczytać, a jeszcze bardziej warto przekonać się o powiązaniach jej treści z internetową rzeczywistością. Ten most jest solidny i wiarygodny. Śmiało naprzód!

Forum Kreatywnych Inspiracji Piotr Kunce


Prowadził cię Eryk Mistewicz

W rodzimym światku internetowym dziennikarz i doradca marketingowy Eryk Mistewicz wypracował sobie pozycję głównego speca od nowych mediów. I jak dotąd doskonale się z tej roli wywiązuje. Jego „Twitter" jest na to dowodem.

Ta króciutka książeczka jest rozbudowaną instrukcją obsługi. Uczy posługiwania się Twitterem, czyli tym portalem społecznościowym, w którym wiadomości przekazywane są za pomocą 140-znakowych „ćwierknięć". Dlaczego Twitter, a nie Facebook Bo według Mistewicza to Twitter spośród wszystkich nowych mediów w najlepszej kondycji przetrwa próbę czasu. Ze swojej natury (te 140 znaków) eliminuje rozwlekłość będącą - co tu kryć - ogromnym kłopotem sieciowych mediów. Umożliwia w miarę bezpośredni kontakt, ale bez tej całej fa-cebookowej otoczki „przyjaźnienia się" z interlokutorem. I jest - jak na razie - ciągle dość przejrzystym oraz prostym narzędziem komunikacji.

Mistewicz, twitterowy wyjadacz, pokazuje, jak sobie w tej rzeczywistości radzić. Są tutaj sugestie bardzo błahe - dla użytkowników, którzy chcieliby umiejętnie „zaczepić" lubianego przez siebie (albo nie-lubianego) polityka lub dziennikarza. Jest też zestaw rad dla tychże polityków i dziennikarzy, którzy chcieliby zaistnieć na Twitterze, ale nie wiedzą, jak i po co. Jest również porcja informacji dla tych, którzy nie muszą, ale mogliby potwittować: naukowców, nauczycieli, tłumaczy czy przedsiębiorców. Albo dla takich jak marketingowcy, PR-owcy, urzędnicy z tych co bardziej „społecznościowych" komórek albo pracownicy trzeciego sektora - którzy (taka natura ich obowiązków) powinni wiedzieć, kto i co „ćwierka". Podsumowując, Mistewicz zebrał w tej książeczce wszystko, co powinniście wiedzieć o Twitterze, ale baliście się (albo nie mieliście czasu lub ochoty) zapytać.

Oczywiście formuła instrukcji obsługi ma swoje ograniczenia. Jednym z nich jest trudna do ukrycia trywialność tej książeczki. Jeśli ktoś już trochę Twittera zna i spodziewa się przewrotnego albo krytycznego rozrachunku z panującymi tu obyczajami, to się rozczaruje. Mistewicz prawie nie ocenia. Podśmiewuje się tylko z najbardziej oczywistych wpadek. Ale z nikim nie zadziera i z nikim nie polemizuje. Jest trochę jak dobrze skonstruowany program nawigacyjny w twoim nowym samochodzie. Bezbłędnie dowiedzie cię na miejsce, które mu na wstępie wpisałeś. „Jesteś u celu. Prowadził cię Eryk Mistewicz". Ale w co się bawić, gdy już się u tego celu znalazłeś, będziesz musiał - drogi czytelniku - wymyślić sam.

DZIENNIK GAZETA PRAWNA Rafał Woś


Mały ptaszek mi powiedział...



Twitter jest jednym z ciekawszych przedstawicieli nowych mediów. Trzeba jednak przyznać, że rządzi się specyficznymi zasadami. Jak poruszać się po ekosystemie Twittera, radzi @ErykMistewicz w swojej książce „Twitter, sukces komunikacji w 140 znakach”.

Mało kto rozpoczyna swoją przygodę z nowym medium społecznościowym od uważnego przestudiowania zasad. Większość użytkowników po prostu idzie na żywioł. Nic dziwnego, popularne serwisy społecznościowe są dość intuicyjnie skonstruowane, a oprócz tego początkujący z reguły są prowadzeni za rączkę po podstawowych funkcjach. Resztę odkrywają w praniu.

Są jednak takie rzeczy, o których zwykle nie pisze w informacjach dla nowych użytkowników czy regulaminie. Mam na myśli etykietę i strategię.

Idę na przyjęcie

Czy etykieta ma znaczenie? Zastanówmy się. Idziemy na przyjęcie, na którym nie znamy gospodarza, zaproszonych, stylistyki miejsca, konwencji imprezy. Jeśli chcemy pokazać się z dobrej strony, zawrzeć znajomości i spędzić miło czas, dobrze byłoby zasięgnąć informacji. Oczywiście, nie każdemu musi na tym zależeć (--> patrz: Idę do karczmy)

Po co nam strategia? Strategia służy temu, aby nasze działania przekuć na rezultaty. Jeśli rejestrujemy się w serwisie społecznościowym by zbudować reputację czy rozpromować naszą ofertę, bez strategii będziemy strzelać na oślep.

Takie są właśnie założenia autora książki.

Eryk Mistewicz, ekspert w dziedzinie nowych mediów, tworzy strategie marketingowe i komunikacjyjne dla firm, instytucji i organizacji. W swojej książce „Twitter, Sukces komunikacji w 140 znakach. Tajemnice narracji dla firm, instytucji i liderów opinii” ujmuje właściwie wszystkie kluczowe zagadnienia dotyczące tego nowego medium.

Począwszy od historii Twittera, mitów na jego temat, autor po kolei omawia takie tematy jak narzędzia Twittera, kim są wartościowi followersi, jak grać #hashtagami, jaki rodzaj historii tworzyć, by przyciągnąć ludzi, jak zwiększać zasięg, jak zarządzać konfliktem, czym jest #FollowFriday, jak budować reputację itd.

Co do tajników stworzenia udanej komunikacji – cóż, posłużę się przenośnią: autor podaje przepis na ciastka, ale nie pokazuje palcem, które wypieki są dobre. Niemniej, podaje adresy kilkudziesięciu świetnych piekarni. Podpowiada też, jakie ciastka, dla jakiej klienteli.

Rozdziały są bardzo krótkie, autor w prosty i niezawoalowany sposób opisuje kolejne kwestie. Cóż, Twitter uczy lakoniczności… Całość liczy niespełna 200 stron.

Idę do karczmy

Twitter jest serwisem ogólnodostępnym i w pełni demokratycznym – każdy może na nim utworzyć konto i każdy może nadać mu ton jaki chce. Nie trzeba wkładać smokingu czy czółenek, jeśli traktujemy pobyt w tym serwisie w kategoriach beztroskiej zabawy. Karczmiana etykieta pozwala na całkiem sporo…

Eryk Mistewicz stoi po stronie dobrych obyczajów, przez które wręcz prześwituje nawet nutka elitaryzmu i prezentuje Twittera bardziej jako salon dyskusyjny dla inteligencji, tak przynajmniej wywnioskowałam ze sposobu, w jaki się o nim wypowiada. Facebook (będący już zresztą passé) miałby być dla mas, Twitter dla wybranych – tych, których stać na grzeczność, kreatywność i w tym wszystkim zwięzłość… Ale też książka jest kierowana do szczególnych odbiorców: do tych, którzy troszczą się o swój wizerunek – na Twitterze i w realu.

Twitter jest bardzo spopularyzowany w kręgach polityków, jest tubą informacyjną wielu mediów i zatacza coraz szersze kręgi w sektorze B2B. Autor widzi w nim narzędzie przyszłości.

Czy dopiero zaczynacie swoją przygodę z Twitterem, czy też już z niego korzystacie, niezależnie od branży i zainteresowań prawdopodobnie jest coś, czego jeszcze o Twitterze nie wiecie.

Ja sama w swojej pracy zawodowej zajmuję się komunikowaniem w mediach społecznościowych i zarządzam biznesowymi kontami na Twitterze. Książka Eryka Mistewicza pozwoliła mi zrewidować moją wiedzę na temat Twittera i jego narzędzi oraz strategie, które stosuję. Dla moich własnych potrzeb, życzyłabym sobie być może trochę więcej miejsca poświęconego komunikacji biznesowej, jednak, książka ta ma za zadanie ująć złote zasady „ćwierkania” i współżycia z innymi „ćwierkającymi” bez faworyzowania żadnej grupy społeczno-zawodowej. Zasady, które przyniosą naszemu kontu sukces na Twitterze.

Jakie więc są te zasady?

  • Świeżość

  • Optymizm

  • Użyteczność

  • Dialog, interaktywność

  • Klasa i mądrość


Jak również, wielokrotnie podkreślone: na to przyjęcie nigdy nie wchodzimy po spożyciu alkoholu!

Twitter to teren, który poznajemy intuicyjnie, idziemy tam, gdzie „ćwierkają” w naszym guście. Jeśli jednak chcecie świadomie tweetować, sięgnijcie po tę lekturę.

Interia.pl S.A. Frenchie


Ukazała się nowa książka Eryka Mistewicza*. Co opowiada o Twitterze? Czy wyjaśnia, czym jest ten fenomen komunikacyjny? Czy wnosi coś nowego do dotychczasowej wiedzy? Czy warto ją przeczytać?

Spodziewałem się zrazu czegoś innego: medioznawczej i socjologicznej analizy Twittera; rozważań o nowych formach komunikacji czy też przeglądu gatunków dziennikarskich występujących w mikroblogach. Nic z tego, nie o tym jest ta książka. Jest to raczej przewodnik, mówiący „follow me”, a pokażę ci jak wygląda Twitter i nauczę jego obsługi.

Mistewicz zafascynowany jest Twitterem od dawna, dlatego powołał do życia kwartalnik „Nowe Media” i stworzył Instytut Nowe Media – ciało doradcze, konsultacyjne i analityczne, wspomagające firmy w poznawaniu Twittera. Wielokrotnie też publikował na łamach „Uważam Rze” i w  „Do Rzeczy”. W omawianej książce nawiązuje do swoich głównych idei.

We Wstępie stwierdza, że „pomysłów na zastosowanie Twittera jest tyle, ilu jest użytkowników”, i każdy używa Twittera „jak sobie tego życzy”. To ważna myśl, pokazująca, że nie istnieje jeden Twittter, lecz, że każdy użytkownik tworzy swój własny za pomocą doboru osób obserwowanych. Autor opisuje nowe medium jako narzędzie służące m.in. do promocji własnego wizerunku, przekazywania informacji i jej zdobywania, wchodzenia w interakcje z innymi, znajdowania źródeł finansowania dla swoich projektów, zwiększania widoczności własnej firmy, itp. Daje rady, kogo śledzić, jak ciekawie pisać, jak tworzyć własną opowieść (narrację), do której przekonamy innych (i dzięki której wywrzemy odpowiednie wrażenie na nich), oraz instruuje, jak zdobyć zaufanie osób obserwujących nasze konto. Według Mistewicza Twitter jest najciekawszym narzędziem wśród nowych mediów: jest prosty w obsłudze, przejrzysty, ma duży zasięg i przed sobą przyszłość.  Ponadto, co istotne, na Twitterze są już wszyscy, którzy tam być powinni.

Mistewicz w poszczególnych rozdziałach jasnym i zwięzłym stylem opisuje historię Twittera, rozprawia się z mitami na jego temat, daje wskazówki, jak rozpocząć działalność, a następnie zwiększyć zasięg swojego konta, i – co bardzo ważne - jak budować dobre narracje. Te ostatnie mają być poruszające, krótkie, wyraziste, angażujące, ze zdjęciami i z linkami odsyłającymi do rozszerzeń. Autor opowiada czytelnikowi, czym są hashtagi, retweety, wiadomości prywatne, listy tematyczne, bany i followersi. Słowem, zapoznaje czytelnika z kuchnią Twittera – podaje przepis, jak przyprawić twitterową potrawę, z jakich składników i w jaki sposób ją przygotować. „Twitter – pisze Mistewicz – to intuicyjna maszynka”. Zgadzam się z Autorem, albowiem, mimo że z Twittera korzystam już jakiś czas, nadal pozostaje on dla mnie zagadką. Nadal nie wiem, co sprawia, że nudne (moim zdaniem) konta obserwowane są przez setki, jeśli nie tysiące followersów, a konta osób dla mnie  ciekawych pozostają na marginesie zainteresowań użytkowników Twittera. To tajemnica, lub - jak kto woli - mistyka Twittera, którą, przynajmniej częściowo, stara się wyjaśnić Eryk Mistewicz.

Powtarzam, jeśli ktoś spodziewa się, że w tej książce znajdzie rozbudowaną historię Twittera, analizy filozoficzne, socjologiczne, czy genologiczne (medioznawcze), to będzie czuł zawód, bo ich tu nie ma. Książka Mistewicza jest bowiem bardziej poradnikiem pouczającym, jak korzystać z Twittera, by uczynić z niego narzędzie komunikacji, a w przyszłości może i osiągnąć dzięki niemu sukces marketingowy, wizerunkowy, czy polityczny, niż systematyczną rozprawą na temat tego medium. Są w tej książce powtórzenia artykułów publikowanych przez Autora wcześniej na łamach „Nowych Mediów” czy w tygodnikach opinii, ale nie dezawuuje to samej koncepcji jej wydania. Myśli Mistewicza zebranie w jednym miejscu systematyzują jego wiedzę na temat Twittera i inspirują do dalszych prac analitycznych nad fenomenem komunikacyjnym, jakim w świecie nowych mediów jest właśnie Twitter.

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich Marek Palczewski


Książka Eryka Mistewicza to książka, która wzbudziła duże oczekiwania. Między innymi dlatego, że jest to pierwsza polska książka poświęcona dogłębnie tematyce Twittera, serwisu który zdaniem części osób jest najciekawszym serwisem społecznościowym. Czy autor sprostał tym oczekiwaniom? Sami wiecie jak to jest – czym większe oczekiwania i nadzieje tym większe ryzyko niezadowolenia. Jak było tym razem?

„Twitter. Sukces komunikacji w 140 znakach. Tajemnice narracji dla firm, instytucji i liderów opinii” to książka dość krótka bo liczy niecałe 200 stron. Na tych 200 stronach Eryk Mistewicz skupia się przede wszystkim na:

  • chwaleniu Twittera jako ciekawego serwisu

  • chwaleniu Twittera jako serwisu społecznościowego innego niż wszystkie

  • chwaleniu Twittera, który zastępuje tradycyjne media

  • chwaleniu Twittera…. STOP


Tak to wygląda. Ja odniosłem wrażenie, że książka jest głównie dobrą reklamą „ćwierkania” ;) Eryk Mistewicz ponadto opisuje historię tego serwisu oraz przyczyny jego rosnącej popularności w Polsce. Jego rady odnośnie „tajemnic narracji” są dość ogólnikowe – jak sam przyznaje, w celu poznania tajników narracji należy sięgnąć po inną z jego książek. To, co mi się spodobało to rozdział zawierający listę 100 polskich najciekawszych kont na Twitterze – ja dzięki niej znacznie zwiększyłem liczbę osób, które obserwuję.

Przy okazji jako socjolog, który specjalizował się na studiach w socjologii pracy, chciałbym zwrócić na pewną nieścisłość w książce. Opisywany jest w niej eksperyment przeprowadzony w fabryce w Hawthorne. Eryk Mistewicz przytacza ten case, żeby stwierdzić iż wniosek płynącym z badania jest to, że ludzie lubią zmianę (mózg lubi zmianę). Podczas gdy wynik eksperymentu był zupełnie inny! O rezultatach tego eksperymentu można przeczytać m.in. na Wikipedii. Niby drobne przeinaczenie… a jednak zaczęło budzić moje obawy odnośnie wartości innych rozdziałów.

Nie wiem jaki był cel tej książki – jeśli zachęcenie osób, które do tej pory nie miały konta na Twitterze/miały ale korzystały z niego w niewielkim zakresie to ten cel został osiągnięty. Po lekturze „Twitter. Sukces komunikacji…” aż trudno się nie zalogować na tym serwisie :) Jeśli to miał być poradnik odnośnie Twittera… oj to wtedy moja ocena książki już jest bardziej krytyczna. Dlatego trzymam się tej pierwszej koncepcji :)

Czy warto przeczytać tę książkę? Tak… ale jeśli do tej pory nie miałeś większych doświadczeń z Twitterem :)

Lektury Badacza LEKTURY.BADACZA


W sieci wyczytałem – nie czytaj książki Eryka Mistewicza. Jak książkę dostałem to usłyszałem od bliskich: nie recenzuj jej. Przeczytałem, zrecenzowałem czego dowodem jest wpis, który właśnie czytasz i dzięki uprzejmości OnePress mam okazję zostać Świętym Mikołajem i rozdać kilka egzemplarzy książki.

twitter

Założyłem konto na Twitterze w maju 2009 r. Nigdy nie miałem specjalnie czasu aby stać się bardziej aktywnym użytkownikiem portalu z opatrzonego niebieskim ptakiem. Barierą nie było przekonanie, że tam się nic nie dzieje, bo dzieje się bardzo dużo. Obawiałem się, że nie będę potrafił w 140 znakach przekazać komunikatu. Okazało się, że moje obawy są bezpodstawne. Twitter okazał się narzędziem bardzo prostym, skutecznym i dającym znacznie więcej frajdy aniżeli Facebook. Książka miała niemały wpływ na zmianę moich motywacji.

Rozdziały jak tweety

Jeśli spodziewasz się, że nowa książka Mistewicza będzie encyklopedią/almanachem wiedzy na temat drugiego najpopularniejszego serwisu społecznościowego – muszę cię rozczarować. „Sukces komunikacji w 140 znakach” nie pretenduje do miana poradnika od A do Z. To raczej końska porcja witamin, których zażycie ma sprawić, że na nowo poczujesz głód. Porady, które tam znajdziesz możesz łatwo zacząć wdrażać. Nie staniesz się może od razu użytkownikiem, którego tweety będą cytowały największe stacje TV, chociaż … kto wie. :)

Czytać tylko przy odgłosach ptaków!

Ile razy sięgałem po książkę Mistewicza tyle razy chciałem zaraz ją zamknąć. Lektura powoduje taki głód Twittera, że czytając mam wrażenie że umyka mi potok informacji, które pojawiają się na mojej twitterowej ścianie. Dla kogoś kto już raz zasmakował tego serwisu społecznościowego będzie to lektura niesamowicie motywująca do powrotu i regularnego korzystania ze swojego konta.

Obserwowanie 100 najciekawszych kont na Twitterze

W książce znajdziesz listę najciekawszych i najbardziej charakterystycznych kont rekomendowanych przez autora książki. Postanowiłem obserwować wszystkich, którzy się na tej liście znaleźli. Jest to z mojej strony pewnego rodzaju eksperyment. Mam już na tej liście swoich faworytów i coś mi się wydaję, że jest to początek nowej przygody, pełnej skrajnych opinii i nietuzinkowych osób, których tweety przez nowoobserwowanych będą docierać także do mnie. Niektórych z listy już od pewnego czasu obserwuję, innych dopiero poznaję ale już udało nam się złapać pierwszy kontakt, jeszcze innych po kilku wiadomościach przestałem obserwować (chociażby ze względu na poruszaną tematykę wpisów). To właśnie najlepsze w tym serwisie. Nacisk położony jest nie na listę znajomych ale na osoby, które mają coś ciekawego do powiedzenia. Ponadto na Twitterze nie ma takich barier jak na Facebooku. Co prawda nie napiszesz wiadomości prywatnej do osoby, która Ciebie nie obserwuje i której sam nie obserwujesz ale w każdym momencie możesz wejść z nią w interakcje. Nie ma tu folderu „Inne”, Twoje wiadomości nie są blokowane i za krótkiego tweeta do osoby bardziej znanej nic nie musisz płacić.

Wkrótce napiszę więcej o podjętym eksperymencie, tak więc jeśli jesteś ciekaw rezultatów zapraszam Cię na do obserwowania mojego konta @kamlipinski na TT lub polubienia fanpage’a na FB, chociaż w tym drugim przypadku nie obiecuję, że EdgeRank nie ukryje przed Wami mojego wpisu.

Lipinski Kamil Kamil Lipinski


Książka Mistewicza wyszła w najlepszym momencie, w którym wyjść mogła. Mamy czas, w którym Twitter w Polsce wciąż nie jest powszechnie znany, ale jest na etapie „wdrażania”. To jest ten czas, kiedy Twittera otacza aura elitarności. Aura czegoś wciąż nowego i innowacyjnego. Jest to alternatywa dla zmęczonych Facebookiem.

Jeszcze chwilę temu był moment, kiedy Twitterem mało kto się interesował. Za chwilę nadejdzie czas, kiedy Twittera będzie znał każdy. Pomiędzy tymi dwoma momentami jest najlepsze miejsce na publikację książki o Twitterze.

Nowa materia

Zupełnie uczciwie powiem o tym, że ciężko mi być obiektywnym recenzując „pierwszą polską książkę o Twitterze”. Sam podchodzę do tematu nieco specyficznie, gdyż niedawno zacząłem regularnie korzystać z Twittera i poczułem dużą sympatię do tego narzędzia. Chwilę potem zacząłem obserwować pana Eryka Mistewicza i jego tweety szybko przypadły mi do gustu. Po tym, że zaszczycił mnie retweetem przypuszczam, że moje jemu również. Zaraz potem dowiedziałem się – a jakże z Twittera – iż Eryk Mistewicz wydaje książkę o Twitterze. Nie czekałem długo z decyzją o umieszczeniu tejże na szczycie mojej listy lektur obowiązkowych.

Po przeczytaniu wstępu dowiedziałem się, iż książka nie jest kierowana do zaawansowanych użytkowników serwisu Twitter. Trochę mnie to zasmuciło, ale zaraz potem pomyślałem „Przecież nie jestem zaawansowany! Z taką ilością obserwujących daleko mi do tego, żeby móc się nazywać zaawansowanym”. Rychło zatem przeszedłem do dalszej lektury.

Materia dla noobów?

Eryk Mistewicz podzielił swoją niedużą książkę na ponad 80 malutkich rozdziałów, w których porusza poszczególne aspekty Twittera.

Zaczyna się od historii Twittera, by zaraz potem przejść w podstawy dotyczące funkcjonowania portalu. Są to fragmenty dedykowany początkującym użytkownikom oraz tym, którzy z Twitterem nigdy nie mieli styczności(opisane zostało m. in. zakładanie konta).

Warto zwrócić uwagę na to, że autor opisując każdy element dodaje do tego swój komentarz, co sprawia, że owe teksty nie mają charakteru stricte podręcznikowy, a połączenie edukacji z publicystyką.

Podczas swoich edukacyjnych rozważań wzbogacanych historiami z życia, z życia Twittera oraz osobistymi komentarzami, autor płynnie przechodzi z opisów funkcjonalności do porad wynikających nie z mechaniki, co z zasad swoistego savoir-vivre’u, które wykształciły się w twitterowej społeczności.

Książkę wieńczą takie treści, jak lista 100 najciekawszych zdaniem autora profili na polskim Twitterze, perspektywy przyszłości oraz wypowiedzi znanych i uznanych (jak Radosław Sikorskich) osób polecających Twittera.

Czy tylko dla noobów?

Przede wszystkim biorąc się za „Twitter. Sukces komunikacji w 140 znakach”, należy zdać sobie sprawę z tego, że wiele z zawartych w książce rozdziałów stanowi przedruk z innych mediów, więc osoby zainteresowane tym portalem społecznościowym mogą już je znać.

Jednakże autor zaznacza to już we wstępie, że książka nie jest dla twitterowców znających ów portal społecznościowy na wylot. Znakomicie sprawdzi się ona dla ludzi, którzy z Twitterem jeszcze nie zaczęli, lub dopiero co stawiają swoje pierwsze kroki.

Dla nich książka Mistewicza będzie stanowić dobre vademecum tego, jak zacząć karierę na „Twitterze”. Dostaną oni podstawy zebrane w jedną zgrabną i zręcznie napisaną pigułkę.

Także dla nich będzie przydatna lista najciekawszych – zdaniem autora – profili. Warto – jak radzi sam Mistewicz – wybrać kilka z nich i obserwować poznając mechanizmy rządzące zarówno mechaniką portalu, jak obyczajami społeczności.

Dobry content

Osobiście spotkałem w opisywanej przeze mnie książce wiele prawd, do których sam już doszedłem, ale otrzymałem je w uporządkowanej formie. Ponadto dostałem nieco nowej i przydatnej wiedzy, a także listę polecanych kont, z których mogę coś wybrać.

Pragnę tutaj zaznaczyć, że niekoniecznie zgadzam się z Erykiem Mistewiczem co do doboru. Na przykład poleca on konto krytyka filmowego Tomasza Raczka (@TomaszRaczek), które ja z całym szacunkiem dla osoby pana Raczka i jego autorytetu w dziedzinie kinematografii odradzam. A to z tego prostego powodu, że jego konto jest sprzężone z Facebookiem, a wszystkie wpisy są wysyłane automatem. Przy tym bardzo często są ucięte – wszak na Facebooku nie występuje ograniczenie 140 znaków. Konta tego typu odrzucam z marszu i dziwi mnie, że pan Mistewicz – deklarujący podobne podejście – poleca profil pana Raczka.

Przyjemna lektura

„Twitter. Sukces komunikacji…” z całą pewnością nie jest książką idealną. Jednakże warto ją poznać. Stanowi ona ciekawe zjawisko i – na dzień dzisiejszy – bezkonkurencyjny materiał dla kogoś, kto chce się dowiedzieć czegoś o polskim Twitterze(bo trzeba wiedzieć, że społeczność internetowa w naszym kraju jest nader specyficzna – jak zresztą przypuszczam w każdym kraju). Poza tym Eryk Mistewicz ma naprawdę świetny styl i lektura jego tekstów stanowi nieudawaną przyjemność.

Przyjemność sprawiało mi także czytanie tweetów Pana Mistewicza, jednakże wczoraj zastanowiło mnie to, iż dawno nie widziałem ich na swoim TL(Time Line). Okazało się, że zostałem zablokowany. Potocznie mówiąc: zbanowany przez autora opisywanej przeze mnie książki. Dlaczego? Za co? Nie wiem. Być może po przeczytaniu tej recenzji Pan Eryk Mistewicz zechce odpowiedzieć na to pytanie…¹

Ktoś mógłby zapytać, dlaczego tekst o takiej książce znajduje się w serwisie ze słowem „Popkultura” w nazwie. Otóż medium, jakim jest Twitter jest w chwili obecnej bardzo ważnym kanałem dla dystrybucji kultury popularnej. Jeżeli ktoś z czytelników Popkultury jeszcze go nie ma to polecam założyć, gdyż często to właśnie w mediach (także społecznościowych) kształtowana jest popkultura.

---

¹ Czuję się zobowiązany poinformować, że zaraz po opublikowaniu tego tekstu dostałem amnestię od Pana Eryka Mistewicza i zostałem odblokowany zaś wspomniany autor książki podał tę recenzję jako swoistą instrukcję tego, „jak zdjąć blocka”.

Popkultura.info WOJCIECH BECLA


Można już bez żadnego naciągania powiedzieć, że Twitter zrewolucjonizował sposób komunikacji w globalnym Internecie. Krótkie, zwięzłe i natychmiastowe wiadomości sprawdziły się w sytuacjach codziennych, gdzie nie musimy dysponować dostępem do komputera – wystarczy telefon komórkowy, aby być na bieżąco właściwie z całym światem. Niestety filozofia wykorzystania jedynie 140 znaków wciąż przyjmowana jest z pewną dozą nieufności i niedowierzania, zwłaszcza na naszym rodzimym podwórku. Bo niby jak można zaprezentować ofertę w czymś do złudzenia podobnego do SMS-a? Na to pytanie stara się odpowiedzieć Eryk Mistewicz w swojej książce.

Autor to doświadczony, wieloletni konsultant strategii marketingowych. Współtworzy w branży PR marki nie tylko firm, ale także miast i osób (w tym polityków), nie tylko w Polsce. W 1995 roku zdobył nagrodę Polskiego Pulitzera. Z twórczością Eryka Mistewicza można było wcześniej spotkać się w książce „Marketing narracyjny. Jak budować historie, które sprzedają”,która jest świetnym dopełnieniem jego najnowszego dzieła. Pana Eryka możecie obserwować na Twitterze na kanale @ErykMistewicz.

Sama książka pisana jest w duchu Twittera – minimum treści, maksimum przekazu. W przystępny i zwięzły sposób autor podzielił książkę na 61 małych rozdziałów średnio po 2-3 strony (czasem krócej). Forma ta przypadła mi od razu do gustu, a osobom zabieganym i czytającym „z odskoku” spodoba się tym bardziej. Nie ma większego problemu z przeskakiwaniem treści czy też zaczynaniem „od środka”. Co prawda pojawiają się czasem odwołania do innej części książki, ale nie powinno stanowić to większego problemu. Każdy mini rozdział jest zwykle kompletny sam w sobie. Jednak oprócz informacji na temat tego, czym jest Twitter, jak go używać i z czego korzystać, autor odpowiada na trudniejsze pytanie – jak mają go używać odpowiednie grupy użytkowników takich jak politycy, instytucje publiczne, branża usługowa, sportowcy, dziennikarze czy w końcu – zwykli wyborcy.

Czego dowiemy się z książki? Na samym początku autor obala najczęściej spotykane mity związane z Twitterem – od tego czy jest za trudy do nauki, po wymuszanie zbytniego upraszczania (prymitywizacja w 140 znakach), a kończąc na kwestii (braku) przyszłości tego medium. Następnie autor spokojnie wprowadza nas w świat Twittera, a przede wszystkim sztuki pisania i komunikacji za pośrednictwem tego portalu. Poznamy metody i narzędzia umożliwiające zwiększenie zasięgu oraz odpowiedź na pytanie jak dać się zauważyć innym. Oprócz porad co robić, Mistewicz doradzi również czego nie robić. Jest to o tyle istotne, bo jak sam autor wielokrotnie zauważa, Twitter szybko weryfikuje sztuczność. Ale to nie wszystko, oprócz nierzadko cennych porad dotyczących prowadzenia profilu, poruszone są także kwestie marketingowe, wizerunku marki, kryzysów oraz bezpieczeństwa. Dla początkujących i szukających czegoś dla siebie na Twitterze ucieszy fakt, że w książce dostaniemy również listę 100 najciekawszych kanałów Polsce z krótkim opisem, czego możemy się na nich spodziewać. Na zakończenie przeczytamy krótkie relacje doświadczonych Twitterowiczów (m.in. Radosław Sikorski –@SikorskiRadek, Przemysław Przybylski – @ChopinAirport, Krzysztof Romański – @MiastoGdynia), o tym jak widzą Twittera, w jaki sposób go wykorzystują i „oswajają”. Każda osoba robiła to na swój sposób, nie rzadko metodą prób i błędów. Jednak finalnie o żadnej metodzie nie można powiedzieć, że jest zła skoro jest skuteczna, a można łatwo to sprawdzić obserwując ich kanały. Tak jak zauważa to sam autor – nie ma jednego Twittera, każdy dokłada swój kawałek świata, z którym dzieli się własną historią.

Moim zdaniem książka dobrze wprowadza nie tylko informacyjnie w Twittera, ale przedstawia także „klimat” tego miejsca. Sam się niejednokrotnie zaskoczyłem jak bardzo moja wiedza na ten temat była błędna czy nie kompletna. Wskazówki zawarte w tekście są proste do wdrożenia i każdy sam może je zweryfikować, czy konsekwentne ich stosowanie przynosi z czasem skutki. Mnie pozostaje tylko potwierdzić. Do zobaczenia na @MoznaPrzeczytac

moznaprzeczytac.pl sh


Twitter to najciekawsze narzędzie nowych mediów. Jeśli chcemy być najlepiej poinformowani, najszybciej, z maksymalnie zróżnicowanych źródeł i od bezpośrednich aktorów zdarzeń – powinniśmy wybrać to właśnie narzędzie.

Bez Twittera nie potrafią już obejść się politycy; wszedł do firm, marketingu, do działów PR. Kto chce odnieść w tym medium sukces, musi je zrozumieć. Odnosi się to zwłaszcza do firm, które chcą wykorzystać Twittera jak tablicę reklamową, na której można powiesić informację o produkcie, o nowym rynku czy nominacji do zarządu. Jeśli tak potraktujemy Twitter, szybko się okaże, że nie będzie chętnych do śledzenia tych wpisów – mówi autor. Twitter to narzędzie do tworzenia własnej społeczności zainteresowanej tym, co robimy. Dlatego pierwszy stopień do mistrzostwa użytkowania Twittera to ciekawość. Jak tworzyć ciekawe wpisy i sprawiać, aby były przekazywane dalej, a liczba naszych „obserwujących" ciągle rosła? Kogo i kiedy „banować", czyli nie dopuszczać do obserwowania i komentowania naszych wpisów? Czy należy też zamieszczać zdjęcia, jeśli tak, to jakie? Kto powinien mieć dostęp do konta naszej firmy czy instytucji? W jaki sposób uplasować Twittera w naszej strategii budowania mediów własnych dla nas. Nawet jeśli korzystamy już z tego medium, warto podpatrywać mistrzów – radzi autor i zachęca do czytania zwłaszcza tych, którzy chcieliby poznać świat nowych mediów i Twittera i zrozumieć panujące tam zasady. Bez tego nie da się wejść do „elity tego pokolenia", jak nazywa autor użytkowników Twittera. Przytacza w książce 100 najciekawszych według niego kont na Twitterze w Polsce oraz  wypowiedzi wielu znanych osób, które polecają Twittera.

Rzeczpospolita Antoni Kowalik


Co powinien wiedzieć każdy żółtodziób, który chce rozpocząć prowadzenie bloga? Powinien wiedzieć co chce osiągnąć, jak chce to zrobić i do jakiego odbiorcy przede wszystkim chce „uderzyć”. Nie rozpocząłem swojego bloga z dnia na dzień. Jest to owoc moich długich przemyśleń o tym, jak powinien “idealny” w moim mniemaniu blog wyglądać. A jak swoje „wirtualne dziecko” wypromować? Facebook, Twitter, Facebook i Twitter? Niestety moja niewiedza i kiepskie poradniki dotyczące korzystania z Twittera, które napotkałem w sieci zraziły mnie do niego i odłożyłem go do przysłowiowego lamusa. Do czasu, kiedy do moich rąk trafił ebook “Twitter – sukces komunikacji w 140 znakach. Tajemnice narracji dla firm, instytucji i liderów opinii” autorstwa @ErykaMistewicza, znanego konsultanta strategii marketingowych. Muszę przyznać, że przez wcześniejsze doświadczenia nie oczekiwałem od niego objawienia, które zainspirowałoby mnie do bliższego poznania Twittera. Postanowiłem jednak zaryzykować i wczytując się w ten tytuł nawet nie zauważyłem, kiedy po godzinie, którą planowałem na czytanie minęła już druga, a ja jestem już prawie na końcu “twitterowej biblii”.

Cały Twitter został rozłożony na części pierwsze, a łatwość pisania autora zachęca czytelnika do nieprzerwanej lektury. Odniosłem wrażenie, że książka jest skierowana przede wszystkim do nowych i niedoświadczonych użytkowników Twittera, których autor uświadamia o wcześniej niedostrzeganych na Twitterze szczegółach. Są to jednak również informacje, które mogą przydać się i Twitterowym weteranom. Wytyka wszystkie błędy, które można popełnić prowadząc swoje Twitterowe konto i radzi jak ich unikać. Krok po kroku przedstawia rozwiązania, których stosowanie może zapobiec popełnianiu ich w przyszłości. Eryk Mistewicz udostępnia w swojej książce listę stu najciekawszych jego zdaniem kont na Twitterze, których obserwowanie może być przydatne dla każdego, kto chce poznać Twittera jak i zobaczyć w praktyce jak prawidłowo z niego korzystać. Autor uświadamia nas, że Twitter jest skutecznym i możliwe, że obecnie najszybszym źródłem informacji. Przy pomocy zaledwie 140 znaków użytkownicy przekazują je sobie w sposób zwięzły i przejrzysty, a łatwość i szybkość w docieraniu do interesantów jest niebywała. Obalając Twitterowe mity Eryk Mistewicz również przekonuje czytelnika, że Twitter nie został stworzony tylko dla polityków i dziennikarzy. Jest on dostępny dla każdego i każdy z głową na karku może osiągnąć wyznaczone sobie cele za sprawą Twittera. Jego obsługa bowiem wcale nie jest tak skomplikowana jakby się mogło na początku wydawać.

Po przeczytaniu całości mogę stwierdzić, że Eryk Mistewicz zaserwował danie, które każdy czytelnik może zjeść ze smakiem. To właśnie książka Eryka Mistewicza pomogła mi w największym stopniu w poznaniu Twittera i jego obsługi. Książkę mogę gorąco polecić zarówno tym, którzy swoją przygodę z Twitterem dopiero zaczynają, jak i tym, którzy tę przygodę już zaczęli, ale nie wiedzą jak z Twittera korzystać.

@eCzytelnik

eCzytelnik Krzysztof Zemczak


Nauka ćwierkania dla każdego
Bez względu na to czy jesteś już użytkownikiem Twittera, czy debiutujesz w tej roli, powinieneś zajrzeć do lektury zdradzającej tajemnice sukcesu komunikacji w 140 znakach. Poza Facebookiem nie korzystasz z mediów społecznościowych? Tym bardziej sięgnij po książkę E. Mistewicza!
Książka jest apoteozą Twittera. Autor przedstawia serwis jako miejsce wymiany opinii ludzi tworzących elitę naszego kraju. Dowodzi przewadze tego, wciąż niedocenianego przez współobywateli, medium nad Facebookiem. Podczas gdy na serwisie Zuckerberga musimy dobrze wyglądać - bo tam prezentujemy zdjęcia, na Twitterze powinniśmy szybko i mądrze myśleć - bo tu eksponujemy naszą inteligencję. I mamy na to tylko 140 znaków. 

Twitter zmienił w naszej rzeczywistości wirtualnej i realnej wiele. Zmienił dziennikarstwo, świat nowych mediów, ale i tych tradycyjnych. Zmienił poziom relacji dziennikarzy z politykami, ale i wpłynął na kształt polityki w ogóle. To gorące medium zmiejszyło dystans między informatorami i odbiorcami. Ba! Pozwoliło nawet na elminację pośredników. Dziś każdy z nas może newsy otrzymywać na bieżąco, prosto z ręki trzymającego Blackberry Marszałka Sikorskiego...

Na Twitterze być wypada. Autor przekonuje, że nie tylko o obecności marek, urzędów i osób publicznych mowa. Z aplikacji zainstalowanej na telefonie powinien korzystać każdy!  Eryk Mistewicz w sposób niezwykle ciekawy i inspirujacy daje wskazówki jak zaistnieć w świecie ćwierkających newsów.  Swoje rady opatruje barwnymi przykładami i antywzorami. Przystępując do lektury obawiałam się, że trzymam w ręce kolejny plik nieprzystępnie wyłożonej teorii. Pomyliłam się. Znacząco.

Książka zupełnie nie przypomina starszych wersji lektur o nowych mediach. Jest krótko, zwieźle i bardzo interesująco! Autor burzy mity o Twitterze, przestawia subiektywne zestawienie najlepiej prowadzonych kont i udostępnia ranking, w którym Barack Obama ulokowany jest pomiędzy Lady Gagą i Justinem Bieberem. Brzmi ciekawie?
Do kogo adresowany jest poradnik? Krąg odbiorców jest bardzo szeroki. Wskazówki odnajdą tu osoby prowadzące oficjalne konta osób publicznych, urzędów, marek, ale i znani tego świata, którzy tweetują osobiście. Pomocne rady autor kieruje także w stronę tych mniej znanych, którzy chcą zadebiutować w świecie elity  i nawiązać bezpośredni kontakt z Premierem...
Twitter stopniowo zyskuje w Polsce na popularności. W tym momencie ma już prawie trzy miliony użytkowników. I jestem przekonana, że liczba jego wyznawców wzrośnie o te osoby, które w jednej ręce wertując lekturę Eryka Mistewicza, drugą będą zakładać konto, które do tej pory odrzucali z powodu jego enigmatyczności. Strach przed nieznanym jednak można opanować...

Interia.pl S.A. megera


Największy polski popularyzator Twittera i guru komunikacji marketingowej @ErykMistewicz wydał właśnie książkę zatytułowaną „Twitter – sukces komunikacji w 140 znakach. Tajemnice narracji dla firm, instytucji i liderów opinii”. Świeżo po premierze recenzja na blogu ŻYCIE JAK POEZJA.

Wcześniejsze książki Eryka Mistewicza przekonały mnie do założenia konta na Twitterze. Założyłem – @mmanasterski, zobaczyłem i odłożyłem. Przede wszystkim odłożyłem ze względu na Facebooka, gdzie zgromadziłem na swoim profilu wielu znajomych bliższych i dalszych, a wśród tych bliższych dwie bardzo ważne dla mnie grupy: literatów z całej Europy i ludzi wszelkich zawodów mieszkających w moich Łomiankach. Wśród nich jedynie nasz nowy radny miejski Piotr Bartoszewski (@pbartoszewski) korzysta aktywnie z Twittera.

Drugi raz przypomniał mi się Twitter kiedy zaprzyjaźniłem się z Instagramem. Program zaproponował mi automatyczną publikację „twittów” kiedy wrzucę nowe zdjęcie. W ten sposób w ciągu kilku miesięcy zgromadziłem prawie 200 ćwierknięć na swoim koncie. Tyle, że nikogo one nie interesowały. Od razu dodam, że Eryk Mistewicz w swojej książce pisze, że automatyczna publikacja „ćwierknięć” jako powiadomień o naszych wpisach na Facebooku, Instagramie czy w innych mediach społecznościowych to częsty grzech początkujących Twitterowiczów.

Pozostały dwie możliwości: albo Twitter jest kompletnie nieprzydatny dla kogoś, kto nie zajmuje się dziennikarstwem ani wielką polityką, albo ja nie wiem, jak się do niego zabrać. Kiedy na stronie wydawnictwa OnePress pojawiła się zapowiedź „Książki o Twitterze”, pomyślałem, że ją przeczytam i albo skasuje konto, albo zacznę korzystać z niego bardziej sensownie.

Eryk Mistewicz w swojej książce wykłada krok po kroku jak używać Twittera i jak go nie używać. Wytyka błędy początkujących, podpowiada jak zainteresować swoich odbiorców, wprowadza do świata Twitterowiczów. Prócz bardzo praktycznych instrukcji w książce znajdziecie także autorską listę 100 najciekawszych kont polskiego Twittera. Konta te, znakomicie nadają się na początek przygody z tym serwisem społecznościowym.

zmtwitMistewicz napisał bardzo jasny, sugestywny i skuteczny (przynajmniej jak dla mnie) PODRĘCZNIK do Twittera. Podręcznik niezwykle potrzebny, bo pozwalający się odnaleźć w świecie 140 znaków, świecie nieco hermetycznym i odmiennym od innych mediów społecznościowych. Świecie wymagającym dobrego wprowadzenia, rekomendacji. Podręcznik treściwy, ale bogaty w anegdoty, przyjemny w lekturze, jak przystało na rzecz napisaną przez zafascynowanego możliwościami Twittera znanego praktyka marketingu. Autor przekonuje, że Twitter nie jest tylko dla czołowych polityków i rozpoznawalnych dziennikarzy. Że Twitter jest także dla pisarza, poety, artysty, biznesmena, obowiązkowo marketingowca, samorządowca (każdego szczebla), rzemieślnika, społecznika… W zasadzie, dla każdego, który ma poczucie robienia rzeczy ważnych.

Polecam lekturę „Książki o Twitterze” każdemu, kto nie ma jeszcze ćwierkającego konta, albo konto już ma, ale nie wie jak z niego korzystać. Po kilku dniach od lektury, nie mogę powiedzieć, że czuję się na Twitterze, jak ryba w wodzie, ale…

  1. Usunąłem automaty publikujące Tweetty z innych mediów społecznościowych (Facebook, Instagram,Tumblr).

  2. Obserwuję kilka ciekawych kont rekomendowanych w książce i mam wielką przyjemność obcowania z ludźmi, których niełatwo byłoby mi poznać „w realu” a już na pewno nie mógłbym komunikować się z nimi tak regularnie (nawet jeśli póki co, to jestem w tej komunikacji głównie odbiorcą).

  3. Powoli i ostrożnie włączam się w dyskusję…

  4. Jako pierwszy na Twitterze podałem wyniki II tury wyborów samorządowych w Łomiankach oraz relacjonowałem pierwszą sesję Rady Miejskiej.

  5. Niemal całkiem zrezygnowałem z odwiedzania serwisów informacyjnych, wystarcza mi Twitter, gdzie mam przefiltrowane informacje bez nadmiaru szumu i głupot rodem z tabloidów.

  6. Przeczytałem kilkanaście doskonałych artykułów w sieci rekomendowanych przez obserwowanych przeze mnie użytkowników, artykułów o których w ogóle bym nie wiedział, gdyby nie Twitter.

  7. Moje konto obserwuje sam Eryk Mistewicz, co jednocześnie uskrzydla i onieśmiela.

  8. Mam poczucie posiadania wiedzy, z którą na Twitterze mogę zbudować grono odbiorców i tworzyć ciekawe komunikaty w 140 znakach.

  9. Jestem przekonany, że to ważne by uczestniczyć w twitterowym życiu.

  10. Coraz lepiej się bawię klikając w ikonkę Twittera.

  11. Planuję uruchomienie twitterowego konta Domu Kultury.


Nie mam wątpliwości, że bez podręcznika Eryka Mistewicza nie zaprzyjaźniłbym się do tej pory z Twitterem. Mając do wyboru możliwości działania na innych serwisach społecznościowych, nie poświęciłbym się zgłębianiu zasad rządzących tym medium. Wiem o tym, ponieważ jak już pisałem wcześniej, próbowałem „podejść” bez odpowiedniego przygotowania i nie były one zachęcające.

Bardzo dziękuję autorowi za wprowadzenie do Twittera i stworzenie wszystkim „niećwierkającym” mocnej podstawy do fascynujących przygód intelektualnych na Tweetterze.

Życie jak poezja @mmanasterski


OD REDAKCJI: Twitterowe konto @MiastoGdynia to najlepsze dziś konto miasta w tym serwisie. W książce o Twitterze kilka żelaznych zasad funkcjonowania miejskiego profilu twitterowego:

  1. Bądź autentyczny.W mediach społecznościowych jak nigdzie indziej wszelki przejaw braku autentyzmu szybko wychodzi na jaw. Dlatego trzeba być fair wobec odbiorców i nie traktować Twittera jako wizerunkowej zabawki, służącej tylko do pisania o tematach lekkich i łatwych. Nie można uciekać od trudnych kwestii i skupiać się tylko na pozytywach.

  2. Bądź konsekwentny i regularny. Raz rozpoczętą komunikację trzeba prowadzić regularnie i konsekwentnie. Nie ma nic gorszego niż aktywność falowa, prowadzona z doskoku, pomiędzy innymi zobowiązaniami, gdy akurat jest więcej czasu.

  3. Miej charakter. Twitterowy profil musi odzwierciedlać charakter miasta, by zachować spójność z szerzej pojętą komunikacją miasta.

  4. Bądź jak Nowy Jork. Miejski twitterowy profil powinien być niczym Nowy Jork, który nigdy nie zasypia. Pamiętajmy, że zmuszanie użytkownika do oczekiwania na odpowiedź dłużej niż 30 minut jest nieeleganckie. 30 minut to na Twitterze wręcz epoka.

  5. Bądź otwarty. Interakcja to jeden z filarów dobrej komunikacji na Twitterze. Dlaczego nie przywitać indywidualnie kogoś, kto właśnie napisał, że wybiera się do miasta, albo nie zapytać o wrażenia kogoś, kto właśnie jest na koncercie w jednym z klubów?

  6. Bądź stanowczy. Interakcja interakcją, ale nawet na Twitterze zdarzają się użytkownicy, których ktoś kiedyś słusznie określił mianem trolli. Lepiej ich nie karmić i uprzejmie, ale stanowczo wyrazić swoje stanowisko. Nikomu nie służą ciągnące się w nieskończoność jałowe dyskusje mające na celu przekonanie już przekonanych.


Wszystko Co Najważniejsze Krzysztof Romański