Recenzje:
Muszę przyznać, że już kilkakrotnie natrafiłam w literaturze na motyw miłości między przybranym rodzeństwem. Takiej niby zakazanej, ale jednak nie niemożliwej. Byłam bardzo ciekawa, jak do tematu podeszła Penelope Ward w książce „Przyrodni brat”? Czy powieść nie jest kolejnym tanim romansidłem, które nic nie wnosi? Zaczęło się dość schematycznie. Greta mieszka z mamą i ojczymem i tworzą razem całkiem zgraną rodzinę. Syn Randy'ego z poprzedniego małżeństwa ma z nimi zamieszkać przez rok, bo jego matka musiała wyjechać w zagraniczną delegację. Szybko okazuje się, że Greta i Elec są jak woda i ogień. Ona ułożona, miła, sympatyczna i chętna do pomocy, on wściekły na cały świat, zamknięty w sobie i zbuntowany. Ich pierwsze spotkanie nie wypada najlepiej. Greta za wszelką cenę chce być miła, a Elec odpłaca jej tylko impertynenckimi odzywkami, czym ściąga na siebie gniew ojca. Między Randym a jego synem nie układa się najlepiej, ojciec jest rozczarowany postawą syna, jego wyglądem, zachowaniem i podejściem do życia. Elec nie robi nic, by to zmienić, a wręcz przeciwnie – każdym słowem i gestem utwierdza ojca w przekonaniu, że właściwie go ocenił. Już pierwszego dnia Grata wpada w łazience na nagiego Eleca. Jest zupełnie zahipnotyzowana jego widokiem, tym, że pierwszy raz ma okazję widzieć nagiego mężczyznę. Zamiast przeprosić i wyjść, taksuje go wzrokiem. Elec wcale nie jest tym zażenowany, wykorzystuje sytuację, by po raz kolejny zakpić z siostry. Chłopak robi wszystko, by Greta go znienawidziła, rani ją słowami, wpędza w zakłopotanie, sprowadza do domu co rusz to nowe dziewczyny, zabawki na jedną noc, jednak jego przybrana siostra łatwo się nie poddaje. Chce poznać Eleca, takim jak jest naprawdę, a nie tylko takiego, na jakiego pozuje... Chociaż opis fabuły trąci trochę zwykłym romansem, to książka wcale nie jest banalna. Oprócz skomplikowanej miłości mamy tu wiele innych uczuć, tajemnic i dramatów. Czytamy o rozwodach, niełatwych relacjach w nowych rodzinach, o radzeniu sobie z rozstaniami, o nałogach i buncie. Pozory często mylą, a zbuntowany nastolatek wcale nie jest złym dzieciakiem, a tylko próbuje na siebie zwrócić uwagę. Może zbyt wiele się od niego oczekuje, a może sam zbyt wiele od siebie wymaga, próbuje sprostać trudnej sytuacji, która go przerasta. Nie zabrakło tu pikantnych scen, które zdecydowanie podgrzewają atmosferę. Było też sporo zabawnych momentów, ale też i takich bardzo wzruszających. Rozkleiłam się zupełnie w trakcie tej lektury, przygniótł mnie ciężar emocji, od których do teraz trudno jest mi się uwolnić. Lektura dała do myślenia, skłoniła do rozważań nad życiowymi wyborami, nam tym, jak dzieci ciężko znoszą rozwody, jak niekiedy muszą się stać podporą dla zranionych rodziców, chociaż mogłoby się wydawać, że powinno być odwrotnie. Gretę i Eleca poznajemy, gdy mają po osiemnaście lat, a potem wracamy do nich po kolejnych siedmiu latach. Całą historię opowiada Greta i to ona najbardziej się przed nami odsłania, jednak później mamy też okazję poznać wersję Eleca. Czytamy fragmenty jego autobiograficznej powieści, w której wyjawia najgłębiej skrywane tajemnice. Książkę czytało mi się rewelacyjnie, wciągnęła mnie od pierwszej strony i do ostatniej zupełnie pochłonęła moją uwagę. Napisana jest lekkim, przystępnym językiem, dzięki czemu lektura jest prawdziwą przyjemnością i relaksem. Bohaterowie książki budzą sympatię, z przyjemnością śledziłam ich perypetie i byłam niezmiernie ciekawa finału tej historii. Mam natomiast drobną uwagę do tytuły, który jest mylący. Elec nie jest przyrodnim a przybranym bratem, niby drobiazg, ale znacząco zmienia sytuację. Bez wahania polecam Wam tę lekturę, jednak ostrzegam, że trudno jest się od niej oderwać, więc lepiej wygospodarować więcej wolnego czasu, by nie musieć jej odkładać. „Przyrodni brat” zapewnia dużo emocji, wzruszeń i skłania do refleksji, a do tego to świetna rozrywka i relaks. Czegóż chcieć więcej?

korcimnieczytanie.blogspot.com Kornelia Pikulik-Czyż; 2017-06-18


„Byłeś najlepszą rzeczą, jaka mi się kiedykolwiek przytrafiła. Mam nadzieję, że któregoś dnia będę mogła powiedzieć, że byłeś jedną z najlepszych rzeczy w moim życiu, ale jak do tej pory mam tylko ciebie.” Penelope Wrad- Autorka jedenastu powieści zajmujących wysokie miejsce na listach bestsellerów czasopism „New York Times” i „Wall Street Journal”. Jej czwarta powieść „Przyrodni brat” zajęła pierwsze miejsce na liście serwisu Amazon za rok 2014 w kategorii niezależnie publikowanych książek w wersji elektronicznej. Bez dwóch zdań mam zamiar przeczytać wszystkie książki tej autorki. Zakładam, że każda powieść jest równie mocna i emocjonalna jak ta. "Dziewczyna nie powinna pragnąć tego, kto ją dręczy…" Greta była cichą nastolatką, a jej życie miało swój spokojny rytm — szkoła, nauka, dorywcza praca i dom... Kiedy pewnego dnia w domu pojawił się jej przyrodni brat Elec, nie była na to przygotowana. Nienawidziła tego, jak wyżywał się na niej, dając upust swojej niechęci wobec nowej rodziny. Nienawidziła tego, że sprowadzał do swojego pokoju różne dziewczyny z ich szkoły. Nienawidziła tego, że coraz bardziej ją fascynował. Zbuntowany, irytujący i odpychający, coraz bardziej pociągał Gretę. Jego aroganckie zachowanie, muskularne ciało, pięknie wyrzeźbiona twarz sprawiły, że jej ciało wbrew umysłowi reagowało tak, jak jeszcze nigdy przedtem. Łączące ich uczucia zaczęły się zmieniać, aż pewnej nocy przekroczyli granicę, spoza której nie było już odwrotu... Następnego dnia Elec wrócił do Kalifornii, zniknął z jej życia równie nagle, jak się w nim pojawił. Minęły lata, od kiedy widziała go po raz ostatni. Gdyby nie rodzinna tragedia, która pewnego dnia zaskoczyła wszystkich, pewnie już nigdy nie stanęliby ze sobą twarzą w twarz. Oszołomiona Greta stwierdza, że nastolatek, dla którego straciła głowę, wyrósł na mężczyznę, który dziś potrafi doprowadzić ją do szaleństwa. Ze śmierci zrodziło się życie. Z nienawiści zrodziła się miłość. KOCHAM, UWIELBIAM i UBÓSTWIAM tego typu książki! Penelope Ward jest bez dwóch zdań autorką, którą chcę bliżej poznać. Z chęcią zobaczyłabym się z nią na targach książki i przeczytała jej wszystkie książki. Powieść „Przyrodni brat” między innymi przypadła mi do gustu dzięki poznaniu perspektywy Eleca. Nie znalazłam tu typowego podziału na rozdziały Ona/On. Za to autorka bardzo sprytnie i pomysłowo wprowadziła tą perspektywę w formie pisanej przez Eleca książki opisującej jego życie. Podczas poznawania jego dzieciństwa było mi go bardzo szkoda, ale z drugiej strony zrozumiałam jego początkową postawę. Mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że polubiłam jego postać i jestem nim zachwycona. Autorka moim zdaniem bardzo fajnie go wykreowała. Pokazuje ona, bowiem jego wady, rany i wszelkie niedoskonałości, a zarazem widzimy w nim to, czego byśmy się na pierwszy rzut oka nie spodziewali. Po bliższym zapoznaniu widzimy jak bardzo został on skrzywdzony przez okrutny los. Dostrzegamy w nim chęć bycia kochanym, widzimy wielkie okłady dobroci, miłości i wrażliwości. Pomimo ciężkiego początku się nie poddał i książka kończy się wielkim dla niego szokiem, przeżyciem i postanowieniem. Greta z kolei mnie za bardzo nie powaliła z nóg. Jednak jest bardzo ważną postacią w tej powieści. Jest ona początkiem dobrych zmian, które zachodzą w życiu jej przyrodniego brata. Sprawiła, że Elec zaczął się otwierać na świat. Dzięki niej poznajemy go bliżej i o wiele lepiej. Też miała nieciekawe dzieciństwo jednak nie, aż tak bardzo jak on. Nawet ją lubię i szczerze mówiąc liczyłam na to, że uda się jej na nowo wrócić do swojej pierwszej miłości. Jak się tylko na to pozwoli to książka wciąga jak nie wiem. Przeczytałam ją w dwa wieczory i mam jej niedosyt. I właśnie jej jedynym minusem jak dla mnie jest to, że tak szybko się kończy. Powieść jest naprawdę bardzo dobra, wciągająca i w oryginalna. Wiem, że jest wiele podobnych książek typy „zakazana miłość siostry do przyrodniego brata” i za każdym razem to właśnie brat ma przekichaną przeszłość. Jednak ta historia jest inna, jest pomysłowa i przede wszystkim poznajemy uczucia i wewnętrzne dylematy głównych bohaterów. Do tego książkę czyta się bardzo szubko i styl pisania jak dla mnie jest wręcz idealny do tematu i zdarzeń, które mają miejsce w książce. Jak jesteście zwolennikami powieści New adult i lubicie czytać powieści obyczajowe, powieści z wątkiem miłosnym to polecam sięgnięcie po Przyrodniego brata. Jest to powieść stworzona właśnie dla was. Nie zawiedziecie się, a spędzicie w bardzo miłym towarzystwie jeden lub kilka wieczorów. Zresztą jak macie wolne i chcecie czytać dworze to też polecam. Dawka emocji, łez i śmiechu gwarantowana.

ksiazkowe-wyznania.blogspot.com Dominika Starzyk; 2017-06-06


Musicie przyznać, że sam tytuł szokuje i bulwersuje... mnie zaskoczył - że co? - teraz miłość kazirodcza?? Oj to grząski teren. Tytuł sprawia, że chcesz wziąć książkę, a jednocześnie jej nie brać, ale tytuł wprowadza nas w duży błąd.... Nasi bohaterowie nie mają wspólnej matki, ani wspólnego ojca. Nie mają wspólnej nawet jednej kropelki krwi. Po prostu kobieta miała córkę, a mężczyzna syna. Pobrali się i stworzyli rodzinę, a raczej syn dołączył później, niechciany i bardzo, bardzo zbuntowany. Tak naprawdę nie dziwiłam mu się. Bardzo wiele wycierpiał i teraz musi zamieszkać z ojcem, który bawi się w dom z inna kobietą i jej córką. To nie łatwe dla nastolatka, który cierpi gdy za każdym razem patrzy na nieszczęśliwą matkę. Jest nieokrzesany, buntowniczy i bardzo niepasujący. Greta staje się tarczą do której strzela. Meczy, docina, obraża. Jest chamem i prostakiem, ale robi też coś co sprawia, że zarówno Greta jak i czytelniczki są... zdezorientowane. Zaczynamy dostrzegać, że to tylko maska, pozory, które mają utrzymać go bezpiecznego w swoim świecie. Tak oto zaczyna się jego walka ze sobą i z uczuciem, które kiełkuje, a to dopiero początek ich życia. Książka bardzo dobrze napisana, pełna emocji i rozterek. Na szczęście autorka nie tworzy fikcyjnego poczucia winy u bohaterów - typu - och ja z bratem, to złe!! Nie ma nic takiego. Całe to ich "rodzeństwo" kończy się na tytule i kilku zaczepką ze strony Eleca. Pełno jest za to emocji typu - oprawca - ofiara. Bo tym dla siebie na początku są. Elec robi absolutnie wszystko by uznać go dupkiem wszech czasów! Znajdziecie tu emocje, które łamią czytelnikowi serce. Razem z z Gretą przeżywałam jej uczucie, łamałam się, zastanawiałam i nie mogłam się podnieść z fali bólu i odrętwienia. Uwielbiam tak namacalne uczucia w książkach. Kocham, gdy relacje nie są jednoznaczne, a od bohaterów wymagam więcej niż tylko.... miłości. Chcę rozterek, łamania się, bólu, rozpaczy, nadziei, walki. Chcę tonąć w emocjach! Jeżeli chcecie tego samego - "Przyrodni brat"jest dla Was. Jedynym mankamentem tej historii jest jej objętość. Jest zdecydowanie za krótka. Temat był świetny, jednak nie do końca wykorzystany. Autorka mogła wyciągnąć z niego znacznie, znacznie więcej i nas czytelników potraktować niczym asfalt po którym jeździ walec. Mogła roznieść nas emocjonalnie bardziej i mocniej - mogła, ale nie dopracowała historii. Książkę czyta się szybko i przyjemnie. Język jest bardzo przystępny- całość przeczytałam w jeden dzień - to idealna pozycja na umilenie nam wieczoru. Książkę polecam wszystkim romantyczkom, dla których nie wszystko jest oczywiste, jednowymiarowe. To powieść dla tych, którzy chcą wyjść poza ramy romansu New Adult i zaczerpnąć prawdziwego życia, jakie jest w niej zawarte. Mnie porwała ich historia, szkoda tylko, że podróż z nimi tak szybko minęła.

http://kasikrecenzuje.blogspot.com Katarzyna Sikora; 2017-05-04


Nikt nie jest zachwycony perspektywą zamieszkania z Eleciem. Jednak Gretta postanawia dać mu szansę i się z nim jakoś dogadać. Do czasu, aż chłopak nie przekroczył progu jej domu. Wtedy zrozumiała, że jest to arogancki, wzburzony dupek, który ma w nosie ją, jak i resztę rodziny. Jednak z dnia na dzień Gretta i Elec zaczęli zbliżać się ze sobą. Chociaż dokuczali sobie nawzajem, zawiązał się również między nimi sojusz. Jednak gdy dziewczyna zrozumiała, że kocha chłopaka,on wyjechał. Zakochani mieli się już nigdy nie spotkać. Każde z nich starało się ułożyć sobie życie na nowo. Jednak gdy umarł ojciec Eleca, a zarazem ojczym Gretty. Para zakochanych znowu się spotyka. Czy ich miłość wytrzyma próbę czasu ? Czy 7 lat to za dużo, aby miłość wytrwała ? Postacie są naprawdę dobrze dopracowani. Elec jest chłopakiem, który mia trudne dzieciństwo. Jego ojciec nie wierzy w syna, na każdym kroku stara się go poniżyć. Jednak jego rodzina skrywa naprawdę wielki sekret. Chłopak staje się również odpowiedzialny za swoją mamę. I chociaż ze wszystkich sił nie chce zakochać się, w Grettcie to niestety nie udaje mu się przezwyciężyć uczucia. Gretta natomiast to miła, poukładana dziewczyna, która wie czego, chce w życiu. Nie chce na razie wiązać się z żadnym chłopakiem i chociaż umawia, się na randki to nadal jest sama. Swoim uporem i wytrwałością dobiła się do serca chłopaka i została w nim na zawsze. „Przyrodni brat „ to książka warta uwagi. Jest to powieść z gatunku New Adulat, ale uważam, że starsze osoby również mogą śmiało sięgać po tę książkę, gdyż naprawdę jest dobrze napisana w bardzo przyjemny sposób. Autorka, chociaż porusza trudne tematy, robi to z lekkością, przez co płyniemy przez książkę i pochłaniamy ją jednego dnia. Jeśli tak jak ja lubicie powieści dla młodzieży z nutką romansu i seksu, to jest to książka idealna dla was. Czytajcie, bo naprawdę warto !

Zaczytanamarzycielka8.blogspot.com Anna Rachuta; 2017-06-03


Nie ukrywajmy... sam tytuł zdradza nam połowę fabuły i pierwsze co mi przyszło do głowy to to, że będzie to kolejny schematyczny romans z wątkiem tabu w tle. Myślałam tak aż do jakiejś pięćdziesiątej strony. Wtedy zrozumiałam, że nazwa książki odnosi się tylko do sposobu, w jaki bohaterowie się poznali i oczywiście ta sytuacja rzutuje na ich życie, ale nie na relacje pomiędzy nimi. Mówi się, że nie powinno się oceniać książki po okładce i coś chyba w tym jest... Po tak minimalistycznej grafice nie spodziewałam się jakiegoś szału, a jednak totalne zaskoczenie! Jak dla mnie w książkach najważniejsze są emocje, cała ta reszta to tylko dodatek. Totalnie nie spodziewałam się tego, co znalazłam w tej historii. To jedna z tych, którą pochłania bez reszty caluśki dzień, bo ma w sobie tyle emocji, że praktycznie żyjesz życiem bohaterów. Zaczynasz czytać i nagle... bam i koniec. Nawet nie wiesz, kiedy skończyłeś. Greta jest typową nastolatką. Szkoła, koleżanka, praca, dom i rodzina. Rodzina, która nagle ma się powiększyć o nowego członka. W jej życiu niespodziewanie pojawia się przyrodni brat i już po pierwszy spotkaniu jest pewna, że nie połączy ich żadna magiczna braterska więź. Elec przyjął sobie za punkt honorowy, zmienianie życia nastolatki w jej osobiste małe piekło i myślał, że jedyną jej reakcją na to będzie nienawiść. Pomylił się. Grata już w chwili przekroczenia przez niego progu domu straciła dla niego serce i zdrowy rozsądek. W pewnym momencie jego aroganckie zachowanie przekroczyło dopuszczalne dla niej granice i miarka się przebrała. Uczucia skruszonego chłopaka w stosunku do niej pewnej nocy wyszły na jaw. Ten dzień pozostawił piętno na całe ich późniejsze życie. Następnego poranka zniknął z jej życia, tak samo jak się w nim pojawił. Nagle. Kilka lat później zdarza się tragedia w ich rodzinie. Elec jest zobowiązany wrócić. Z buntowniczego nastolatka wyrasta na prawdziwego - i co najważniejsze - zajętego mężczyznę Lecz to wszystko nie jest tak proste, jak się wydaje. Nie łatwo jest zapomnieć o swojej pierwszej miłości... o ile to w ogóle możliwe. "Przyrodniego brata" pokocha każda prawdziwa fanka New Adult, jak i koneserka dobrego, wciągającego romansu. Z nazwiskiem Penelope Ward spotkałam się przelotnie gdzieś wcześniej, ale nie czytałam jej żadnych dzieł. To było pierwsze moje spotkanie z twórczością tej autorki i z czystym sercem mogę powiedzieć, że się nie zawiodłam. Wprost przeciwnie. Jestem pod ogromnym wrażeniem i z pewnością zainteresuję się jej pozostałymi książkami. Historia jest napisana tak lekkim piórem, że czytanie jej jest tylko samą przyjemnością. Już sama narracja główniej bohaterki jest wspaniała, a pomysł z wplecioną autobiografią Eleca jest... fenomenalny, szczególnie tutaj. (Jeśli czytaliście November 9, to wiecie o co mi chodzi.) Podsumowując, jestem jak najbardziej na tak. Ciekawa fabuła. wyrazisty główny bohater, emocjonalna i co najważniejsze wciąga. Co więcej mogę powiedzieć? Polecam!

Dziewczynaopapierowymsercu.blogspot.com Justyna Kosmal; 2017-05-23


W tym miesiącu miałam okazję przeczytać wiele książek, ale Przyrodni Brat autorstwa Penelope Ward na długo zostanie w mojej pamięci. Zapraszam na recenzję książki. Nie ukrywam, że czekałam na tą książkę i miałam w stosunku do niej spore oczekiwania, mimo tego, że wcześniej nie czytałam nic Penelope Ward. Przyrodni brat to historia dwójki nastolatków – Grety i Elec’a. Greta to spokojna, poukładana, dobrze ucząca się dziewczyna, natomiast Elec to buntownik, młody gniewny chłopak, który jest przyrodnim bratem Grety i pewnego dnia musi zamieszkać w jej domu. Od początku Elec bierze sobie za punkt honoru, że uprzykrzy życie Grety najbardziej jak to jest możliwe. A Great mimo tego, że Elec sprawia jej coraz więcej przykrości i coraz podlej ją traktuje, jest nim coraz bardziej zafascynowana i coraz bardziej ją do niego ciągnie. Z upływem czasu jednak ich uczucia wobec siebie zaczynają się zmieniać i pewnej nocy przekraczają wszelkie granice. Jednak następnego dnia Elec musi wyjechać. I tak jak równie nagle zniknął, nagle pojawia się po latach… Przyrodni brat autorstwa Penelope Ward to opowieść o dwóch bratnich duszach, o miłości, tajemnicach, wytrwałości i przeznaczeniu. Dzięki lekkiemu pióru autorki czyta się ją bardzo przyjemnie, a czas wydaje się nie mieć znaczenia 🙂 Książka ta dostarczyła mi tylu niezwykłych emocji jakich dawno nie dostarczyła mi żadna książka. Książka posiada wyraźnie zarysowaną fabułę, bohaterów z krwi i kości, z którymi jest się w stanie zidentyfikować, a narracja to mistrzostwo świata 🙂 Bardzo dobrym posunięciem było wprowadzenie w pewnym momencie narracji Eleca, dzięki czemu możemy poznać całą sytuację z jego perspektywy oraz poznać jego uczucia. Przyrodni brat to jedna z tych książek, które jak już raz weźmie się do ręki to nie będzie się chciało jej odłożyć. Gwarantuję nieprzespaną noc 🙂 Ta książka okazała się dla mnie ogromnym zaskoczeniem na plus. I na pewno jeszcze do niej kiedyś wrócę – ze względu na emocje oraz ze względu na Gretę i Eleca. Przyrodniego brata polecam każdemu i kobietom i mężczyznom, każdy powinien ją przeczytać!

butfirstcoffee.pl Katarzyna Dudek; 2017-06-02


Elec i Greta to dwójka nastolatków, czujących do siebie pożądanie, ale jest jeden problem - są swoim przyrodnim rodzeństwem. Dlatego też miłość zostaje tępiona przez nienawiść. Ale czy na pewno? Czy będą potrafili to zniszczyć? Czy po latach pozwolą sobie na skosztowanie "zakazanego owocu"? Moim zdaniem książka "Przyrodni brat" jest fascynująca i poruszająca. Zawarta w niej historia pokazuje czytelnikowi jak wiele trzeba poświęcić by zdusić w sobie kiełkujące uczucie, gdyż jest ono zakazane. Zakazana relacja prowadzi nas przez dobre, ale również złe momenty. Prowadzi ona nas w wir emocji, które odczuwamy na własnej skórze, gdyż książka bardzo pobudza czytelniczą wyobraźnię oraz porusza uczuciową nić. Jak dla mnie historie tą powinien przeczytać się każdy, kto nie boi się poczuć jak zakazany owoc oraz każdy, kto zniesie lawinę uczuć, która dopada już od pierwszego rozdziału. Sama nie potrafiłam się zabrać za napisanie natychmiastowej recenzji, gdyż ciągle odczuwam to, co przeżyli bohaterowie. Swoimi wyczynami poruszyli mnie dogłębnie i bardzo żałuję, że ich historia tak szybko się skończyła. Podsumowując Elec i Greta zrobili krok do zniszczenia, ale również krok do oczyszczenia, a także pokazali, że "zakazanego owocu" można spróbować.

rudablondynkarecenzuje.blogspot.com Andżelika Arendarska; 2017-05-19


Lubię czytać niepozorne książki, bo zazwyczaj zaskakują swoją treścią. "Przyrodni brat" Penelope Ward właśnie taki jest. Gdy otrzymałam tę pozycję moja mina była raczej smutna, albo zaskoczona, że książka jest taka cieńka. Wiedziałam też, że szybko ją przeczytam. Ale nie sądziłam, że TAK szybko! Greta prowadziła spokojne życie, mieszkając z matką i ojczymem w Bostonie. Uczyła się, pracowała dorywczo i spędzała czas ze znajomymi, chociaż była raczej samotniczką. Pewnego razu Randy, jej ojczym oświadczył, że przyjedzie do nich jego syn z innego małżeństwa – Elec. Dziewczyna była przygotowana na wszystko, ale gdy zobaczyła swojego przyrodniego brata to stwierdziła, że jednak jej przygotowania nie pomogły. Cały plan się posypał, kiedy Elec wszedł do ich domu. I dziwnym trafem, jej serce też na niego zareagowało. Przyrodni brat był typowym gnojkiem. Robił na złość dziewczynie, ranił ją w swoisty sposób, ale tak naprawdę robił to specjalnie. Sam dokładnie nie wiedział co czuje. Chciał odwrócić swoją uwagę od niej przyprowadzając do domu dziewczyny ze szkoły, z którymi Greta się kolegowała. Wszystkie jego metody odrzucenia młodej przybranej siostry jednak działały całkiem odwrotnie, bo ona zamiast dać sobie spokój i odejść, chciała nawiązać z nim bliższą więź. Elec w końcu ustąpił i pozwolił jej się do siebie zbliżyć, mimo że krył okrutną tajemnicę, którą każdego dnia dusił w sobie. Bohaterowie nie wyrywają się z szeregu. Są tacy jak w każdej takiej książce, ale nie jest to rzeczą ujmującą. Mimo, że te wszystkie pozycje pisane są na jedno kopyto, co wie każdy, który je czyta to i tak warto ciągle na nowo poznawać kolejnych bohaterów i ich wspólne historie. Historie dwojga zakochanych ludzi, szczególnie kiedy możemy zobaczyć jak uczucie dorasta razem z nimi. Przyznam szczerze, nie wiedziałam za bardzo czego się spodziewać, więc zostałam mile zaskoczona tą pozycją. Jest przyjemna dla oka i idealna do poczytania w wolne wieczory, aby się odprężyć. Historia jest lekka i ciekawa, a Penelope Ward napisała to naprawdę delikatnym stylem. Tak szczerze, jak już zaczniecie czytać to potem po prostu stwierdzicie, że jednak nie chce Wam się robić nic w domu, bo wolicie skończyć tę książkę. Przynajmniej ja tak miałam, a to że jest cieńka tym bardziej napędzało mnie do skończenia i poznania historii Grety i Eleca.

podrugiejstronieokladki6.blogspot.com Amelia Laure; 2017-05-21


Już nie jeden raz czytałam książki o miłości do przyrodniego brata, choć myślałam, że i ta historia będzie podobna do wszystkich. Miliłam się choć tytuł nie ma nic wspólnego z ich więzami spokrewnienia a cała ta powieść jest tak niesamowita, ale jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej to zapraszam do przeczytania recenzji. Greta bardzo cicha i spokojna nastolatka z poukładanym życiem do kilku lat. Rytm dni codziennych opierał się na – szkole, nauka, dorywcza praca i dom. Pewnego dnia w domu pojawia się jej przyrodni brat Elec a wraz z nim pojawia się coś, co dziewczyna nie potrafi zrozumieć do końca, co to jest. Bez powodu chłopak zaczął dręczyć przyrodnią siostrę nienawidziła tego, ale coraz bardziej ją fascynował. Elec chcąc odstraszyć od siebie Greta postanawia umawiać się z dziewczynami z ich szkoły przyprowadzając je do swojego pokoju. Dziewczyna zazdrościła im, bo to ona chciała znaleźć się na ich miejscu. Wszystko, co było piękne w wyglądzie zewnętrznym nastolatka sprawiło, że jej ciało i umysł reagował tak jak nigdy wcześniej. W nocy przed wyjazdem Eleca do Kalifornii wydarzyło się coś, co nie powinno, ale Greta nie żałowała tego, co się stało tylko to, co stało się później. Wyjeżdżając nastolatek zniknął jej życia równie szybko jak w nim się pojawił. Minęło siedem lat, od kiedy widzieli się ostatni raz, ale gdyby nie rodzinna tragedia pewnie już by się nie zobaczyli. Greta widząc Elec nie dowierza to, co widzi a uczucia, które obdarzyła siedem lat temu przybrały na sile i wie, że dziś zrobiłaby dla niego wszystko. Lecz co zrobi Greta, kiedy dowie się, że Elec zaczął układać na nowo sobie życie? Czy ich miłość nie przetrwała próby czasu? Nie ma słów, jakimi chciałabym opisać tą książkę gdyż wywołała u mnie burzę uczuć, (choć nawet nie wiem czy nie huragan). Książka może wydaje się taka sama jak ich wiele na rynku wydawniczym, ale treść sama mówi wiele za siebie. Dzięki takim autorom chce się codziennie żyć dla takich książek. „Przyrodni brat” jest to książka z kategorii romans, którą czyta się lekko szybko i przyjemnie. Historia wciąga nas od samego początku a razem z głównymi bohaterami przeżywamy to, co oni. Najbardziej podobało mi się jak autorka ukazała nam to, co czuł i z czym zmagał się Elec od samego początku. Tajemnica, którą ukrywał w końcu wyszła na jaw a jej treść przysporzyła u mnie szybsze bicie serca. Choć dowiedziałam się to, co oczekiwałam to niezmiernie liczę na to, że wydawnictwa pokuszą się o wydanie więcej książek autorki. Akcja książki toczy się najpierw w Bostonie, lecz później przenosimy się do Nowego Jorku i tam dochodzi do finału książki. Elec młody zbuntowany nastolatek, który przeszedł w życiu bardzo wiele. W bardzo wczesnym wieku zaczął się buntować i wkraczać na ścieżkę dorosłości. Wychowywany przez matkę, lecz w pewnym momencie to on musiał się nią opiekować a ojciec nawet zbytnio się nim nie interesował. Greta młodziutka i niedoświadczona nastolatka swoje pierwsze zauroczenie zapałała do przyrodniego brata. Choć z początku nie rozumiałam jej postępowania, czemu pozwalała mu na takie traktowanie siebie. Lecz nawet te najtwardsze serca można złamać to właśnie Grecie udaje się dotrzeć do wnętrza tajemnic chłopaka.

recenzje-beaty.blogspot.com Beata Matuszewska; 2017-05-20


Greta to cicha i spokojna nastolatka, z którą nigdy nie było żadnego problemu. Jakiś czas temu jej matka wyszła ponownie za mąż i cała rodzina wiodła wspólnie szczęśliwe życie. Dziewczyna nie wiedziała jednak, że jej ojczym ma syna z poprzedniego małżeństwa, który teraz niespodziewanie miał z nimi mieszkać przez rok. Szybko okazało się, że Elec to całkowite przeciwieństwo Grety - jest brawurowy, pewny siebie, zaborczy i niesamowicie wściekły na swojego ojca i jego nową rodzinę (a przynajmniej takiego udaje). Początkowe próby nawiązania kontaktu z przyrodnim bratem szybko spełzają na niczym, jednakże choć Elec traktuje Gretę jak śmiecia, dziewczynę ciągle coś do niego ciągnie. Szybko zaczyna rozkwitać pomiędzy nimi uczucie, które w ogóle nie miało mieć miejsca. Powiem tak, choć zanim zabrałam się za czytanie tej książki, byłam do niej raczej neutralnie nastawiona - opis przedstawiony na okładce wydawał się być na prawdę interesujący, a sama okładka dość intrygująca, to już po pierwszych stronach chciałam się poddać i całkowicie się jej pozbyć. Gdy już po kilku stronach zaczęłam czytać, jak to główna bohaterka niesamowicie zachwyca się swoim przyrodnim bratem (oczywiście z podtekstem seksualnym), całkowicie odechciało się się poznawania tej historii. Przez to wszystko obawiałam się, że cała książka będzie taką typową nic nie wartą książką, a na poznawanie takiej pozycji zdecydowanie nie miałam ochoty. Ale postanowiłam zacisnąć zęby i brnąć w to wszystko dalej. Na szczęście z czasem wszystko zaczęło się w miarę uspokajać i koniec końców bardzo się cieszę, że już na początku się nie poddałam. Przede wszystkim, o czym koniecznie muszę tutaj wspomnieć, uważam, że opis przedstawiony na okładce książki na prawdę mocno odbiega od tego, co możemy znaleźć w jej wnętrzu. Sama spodziewałam się jakiegoś na prawdę wielkiego znęcania się psychicznego w wykonaniu Eleca nad Gretą, a otrzymałam tak na prawdę zwyczajne słowne utarczki ze strony chłopaka, który zwyczajnie nie mógł znieść tego, że jego ojciec ma nową rodzinę. Ja przynajmniej tak to odebrałam, Już od pierwszych stron było bowiem widać, dlaczego Elec zachowuje się tak a nie inaczej i łatwo można było dostrzec, że zależy mu na Grecie. Myślę więc, że Wydawnictwo trochę poniosła fantazja, gdy pisali opis dla tej pozycji. Rozmawiałam o tym z jedną dziewczyną, gdy zaczęłam czytać Przyrodniego brata, że jest to chyba kolejna pozycja, gdzie przyrodnie rodzeństwo się w sobie zakochuje (dla niej niestety, dla mnie jak najbardziej stety) - jak chociażby Czy wspominałam, że Cię kocham (recenzja klik). Jednak co mi sie w tej książce podobało to to, że jest to tak jakby połączenie właśnie książki Estelle Maskame oraz Love, Rosie Cecelii Ahern (recenzja klik). Chodzi mi o to, że owszem mamy motyw, gdzie główni bohaterowie (przyrodnie rodzeństwo) się w sobie zakochują, jednakże z jakiegoś powodu obydwoje duszą w sobie te uczucia i dzieje się wszystko tak jak we właśnie Love, Rosie, że gdy w końcu któreś z nich ma odwagę, aby odzyskać tego drugiego, już jest za późno, bo ten ktoś zaczyna układać sobie życie. Bardzo lubię czytać takie historie mimo, że są dla mnie one na prawdę przygnębiające, gdy bohaterowie w końcu uświadamiają sobie, ile tak na prawdę czasu zmarnowali na te wszystkie gierki. Pod tym względem Przyrodni brat na prawdę mi się spodobał. Samych bohaterów na prawdę polubiłam (oczywiście mój number one to nie kto inny, jak Elec) i z całych sił kibicowałam im z całego serca. Przyjemnie obserwowało mi się, jak ich uczucie zaczyna rozkwitać i z jakim wielkim bólem muszą zmagać się podczas rozłąki (chociaż obydwoje mocno starają się to ukryć). W przypadku bohaterów jedyne co mi się nie podobało to to, że po pierwszej rozłące autorka przenosi historię kilka lat naprzód i tak na prawdę nie mamy zielonego pojęcia, co w tym czasie się z nimi działo. Owszem sami troszkę wspominają swoją przeszłość, jednak jest tego tak mało, że nie wiele można dowiedzieć się o ich życiu. Mi osobiście się to nie spodobało, czułam przez to zwyczajnie na prawdę spory niedosyt. Myślę, że skoro już autorka chciała zastosować taki zabieg, powinna go lepiej przemyśleć i bardziej popracować nad szczegółami. W całej książce jednak najbardziej denerwowało mnie to, że wszystko działo się tam w bardzo zawrotnym tempie. W szczególności można było to dostrzec na samym początku książki. Autorka potrafiła opisywać jedno zdarzenie, by nagle przenieść do następnego, nie dając tym samym czytelnikowi możliwości oswojenia się z daną sytuacją. Ja czułam się jakbym jechała jakąś szaloną kolejką górską, gdzie obrazy zmieniają się dosłownie co chwila i zanim zawieszę na jakimś konkretnym wzrok, wszystko się już zmienia, a mi pozostaje jedynie oszołomienie tym, co się stało. Strasznie mi się to nie podobało i czasem miałam wrażenie, jakbym czytała książkę jakiegoś kompletnie zielonego w tych tematach pisarza, a wydaje mi się, że Penelope Ward raczej do takich osób nie należy. Podsumowując więc, gdy przebrnie się już przez początkowe rozdziały książki, reszta jest na prawdę przyjemna. Nie jest to oczywiście jakaś wybitna lektura, jednakże idealnie nadaje się ona moim zdaniem do odprężenia się. Historia jest dość wciągająca, przez co czyta się ją raczej szybko. Zdecydowanie największym plusem są tutaj główni bohaterowie oraz relacja ich łącząca - szkoda więc, że autorka nie wykorzystała do końca ich potencjału. Mimo wszystko książkę polecam, jednak radzę nie nastawiać się na coś bardzo spektakularnego.

http://about-katherine.blogspot.com/ Katherine Parker; 2017-05-17


Książka "Przyrodni brat" była dla mnie niewątpliwie zaskoczeniem. Nie wiem, jak inaczej mogę to określić. O ile podczas czytania targało mną mnóstwo sprzecznych emocji, werdykt jest jeden i niezmienny: ten twór jest naprawdę dobry. Autorka wciąga nas w wir wydarzeń już od pierwszej strony - ciężko było się oderwać aż do ostatniej. Penelope Ward wydała tę książkę już jakiś czas temu, ale jej polska premiera będzie miała miejsce 24 maja tego roku. Osoby, które miały okazję przeczytać "Przyrodniego brata" w pierwowzorze bardzo go sobie chwaliły, więc sama byłam ciekawa swoich odczuć po lekturze książki już przetłumaczonej na nasz ojczysty język:) Jestem bardzo zadowolona, choć pojawiło się kilka zgrzytów, o których wspomnę wam za chwilkę. Na uznanie zasługuje ta cudowna, hipnotyzująca okładka. Książka jest naprawdę fajnie wydana, tłumaczenie jest solidne i wszystko jest bardzo czytelne. W tej kwestii nie ma się nawet do czego przyczepić. Zarys fabuły już znacie. Ale jak to wszystko wyglądało z mojego punktu widzenia? Cóż, relacja między bohaterami nie jest dla nikogo żadną nowością. Oczywiście Greta i Elec z początku nie pałają do siebie entuzjazmem - choć można by powiedzieć, że jest to raczej jednostronne. Dalej już znacie ten schemat. Nie przepadają za sobą, nagle coś zaczyna iskrzyć i przechodzimy do szczęśliwego happy endu... blablabla, nuda. Muszę wam jednak powiedzieć, że mylicie się, wrzucając tę powieść do jednego wora razem z innymi tworami z tego gatunku. Owszem, są tu widoczne podobieństwa, jednak nie było to dla mnie uderzające podczas lektury. O ile trochę się martwiłam, że zastanę tu tylko odgrzewane kotlety, nic takiego się nie wydarzyło. Jak już wspominałam, autorka ma niesamowity talent do intrygowania czytelnika. Praktycznie od samego początku jesteśmy ciekawi tego, jak się to wszystko dalej potoczy. Ciekawe i zabawne potyczki słowne między bohaterami nieraz doprowadzały mnie do śmiechu, a ich chwile szczerości i dzielenia się uczuciami do łez. W "Przyrodnim bracie" mamy również ukazany bardzo interesujący wątek konfliktu między synem a ojcem. Nie do końca wiemy o co chodzi, bo tajemnica zostaje rozwikłana dopiero pod koniec, ale to właśnie potęguje naszą ciekawość. Mimo oczywistego faktu, że "Przyrodni brat" jest romansem, znajdziemy tu również kilka ważnych lekcji, które utkwią nam w pamięci. Powieść ta bowiem nie jest pozbawiona walorów psychologicznych i nieraz zmusza nas do zastanowienia się, gdzie zmierzamy w naszym życiu i czy aby na pewno nie omija nas jakaś szansa, której wykorzystanie skutkowałoby polepszeniem się jakości naszej egzystencji. Coś, co bardzo mi się spodobało w tej książce, to ukazanie rodzinnej tragedii, o której jest wzmianka w opisie. Uczucia Eleca po tym wszystkim, co się wydarzyło, są bardzo plastycznie ukazane i jesteśmy w stanie niemal doświadczyć tego, co chłopak przeżywał na przestrzeni lat. Powieść rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych - najpierw mamy przedstawione wydarzenia z przeszłości, gdzie postaci są jeszcze niedojrzałe i niepewne swoich uczuć, natomiast później jesteśmy świadkami przeskoku o 7 lat, gdzie Greta i Elec spotykają się po raz pierwszy od swojego rozstania. Oboje podczas tego czasu wydorośleli i zdobyli jakiś bagaż doświadczeń, co było widać po ich zachowaniu. Mimo tej nabytej dojrzałości, Greta wciąż czasem irytowała mnie swoją lekkomyślnością. Czas przejść do tematu, który niestety lekko zniszczył mi radość z czytania. Mianowicie główna bohaterka, Greta. Od początku postrzegałam ją jako dziecinną, ale sądziłam, że po tych 7 latach coś się zmieni. Myliłam się. Nadal była taka głupiutka, przewrażliwiona i po prostu upierdliwa, bo nie wiem, jak to inaczej nazwać. Jej chora fascynacja Elekiem, której w żaden sposób nie próbowała ukryć, po pewnym czasie była po prostu żenująca. Nieraz odkładałam książkę na bok na kilka minut, bo po prostu ciężko było uwierzyć w to, co ta dziewczyna odwalała. O ile trudny charakter Eleca byłam w stanie pojąć, bo przecież miał on ciężkie dzieciństwo, to Grety raczej nic nie usprawiedliwia. Właściwie to nie wiem, co ten chłopak w niej widział XD Jak to mówią, miłość bywa ślepa. Podsumowując: "Przyrodniego brata" polecam wszystkim osobom lubiącym romanse, które nie są zbyt bardzo przeczulone na głupiutkie główne bohaterki, a przynajmniej są w stanie przymknąć na to oko. Książka jest naprawdę przyjemna, w sam raz na wiosenne wieczory. Naprawdę się cieszę, że miałam okazję ją przeczytać, choć nie była to zbyt wymagająca lektura. Mimo to wciągnęła mnie i ciężko się było od niej oderwać. Warto czekać na premierę :)

Książkowy zakątek Paulina Buchalik; 2017-04-24