Recenzje:
Rzadko odnoszę się do recenzji moich książek, ale z szacunku dla recenzenta Cezarego Rudzińskiego postanowiłem odnieść się do kilku uwag. 1. Wydaje mi się, że nie każdy zna nazwiska i biografie stalinowskich katów, a publikacje książkowe mają najczęściej na celu pokazanie, że nie tylko Stalin odpowiadał za zbrodnie, ale również ludzie tacy jak wspomniany w książce Kaganowicz. Rolą autora i dziennikarza nie jest popisywanie się swoją wiedzą, bowiem wtedy nie byłoby sensu rozmawianie z ludźmi, a jedynie przekazywanie im wiedzy „wszystkowiedzącego” autora. Rolą autora w mojej ocenie jest nieustanne "dziwienie się" rzeczywistością i zadawanie pytań, aby znaleźć odpowiedzi nie tylko dla siebie, ale również a może przede wszystkim dla czytelników, którzy nie zawsze są uzbrojeni w taką wiedzę. I tak jak wielcy reportażyści, którzy są dla mnie niedościgłym wzorem tacy jak : Camus, Hemingway, Kapuściński przypominam, że nie stawia się znaku równości między autorem, a narratorem, co oznacza, że narrator, inaczej książkowy przewodnik jest również tylko bohaterem z kart danej publikacji. Przy tym również należy oddzielać zdania wypowiadane przez innych bohaterów od wypowiedzi narratora, co wyraźnie w mojej książce czynię. 2. Jakub Bruce nie interesował autora z punktu widzenia jego osiągnięć wojskowych i politycznych, ale ze względu na jego "tajemniczość" w odbiorze przeciętnych mieszkańców Moskwy i powstających wokół jego postaci legend. Jednak w kilkuzdaniowej notce biograficznej tegoż bohatera znalazły się wszystkie ważne funkcje i role jakie przypisane są do postaci Bruce’a. Z dostępnych, także w języku polskim źródeł możemy dowiedzieć się również, że -"Jego staraniom zawdzięczała ówczesna Rosja wprowadzenie i rozwój nowożytnego drukarstwa (w 1706 założył w Moskwie i prowadził pierwszą drukarnię państwową). Był również autorem pierwszego słownika rosyjsko-holenderskiego i pierwszej w historii Rosji wydanej na koszt państwa książki – podręcznika geometrii (Gieometrija sławienski ziemliemierie, Moskwa 1708)." Tak, więc wypowiedzi zawarte w książce, a odnoszące się do stwierdzenia mojej książkowej rozmówczyni, iż Jakubowi B. Rosja zawdzięcza pierwsze drukowane książki, pierwsze wyprawy archeologiczne na Syberię, pierwszy kalendarz astrologiczny itp.. mają jak wynika z kontekstu charakter ogólny i wskazują na znaczącą rolę Bruce w rozwoju wielu dziedzin we współczesnej mu Rosji, a nie na to, iż wydrukował on pierwszą książkę, ponieważ tak naprawdę nie wiadomo kto tego dokonał. Na pewno nie Iwan zwany Drukarzem, bowiem jego dziełem jest owszem pierwsza księga, ale taka jak wskazują źródła historyczne, o której wiemy kiedy i kto ją wydrukował. W odróżnieniu od Iwana Drukarza - Bruce nie dokonał pierwszych pojedynczych druków, ale był jednym z prekursorów druku dostępnego szerszemu gronu odbiorców. Odnosząc się do śmierci Piotra I i błędnej daty zawartej w książce, to pragnę zauważyć iż w książce nie ma daty śmierci cara. Recenzent jak mniemam zauważył także, że podany tam rok 1714 jest błędem w druku, zawinionym przez autora, za co autor przeprasza. Jeśli uważnie przeczytać kilka zdań dotyczących tej kwestii, to z treści wynika, iż Piotr zmarł dziesięć lat wcześniej niż Bruce, czyli skoro podana w książce data śmierci Jakuba, to 1735 rok, to nijak 1735 minus 1714 nie daje różnicy dziesięciu lat. W wielkim skrócie wyjaśniam, że – Piotr I rozchorował się jesienią 1724 roku i zmarł kilka tygodni później czyli na początku 1725 roku. Gdyby nie chochlik drukarski, który zamienił „2” na „1” nie byłoby tematu. 4. Autor wspominając historię Czeka - NKWD - KGB - FSB wymienił podstawowe instytucje, a nie ich "wydziały", "oddziały" i zmieniające się „zarządy” i "odnogi". Wskazane przez recenzenta GPU nigdy nie był samodzielną instytucją, ale funkcjonował w ramach NKWD. Dopiero wraz z utworzeniem KGB policję polityczną wraz ze strukturami wywiadowczymi i kontrwywiadowczymi wydzielono z resortu spraw wewnętrznych jako instytucję odrębną, ale dopiero w 1954 r. 5. Odnośnie kwestii dotyczącej kompleksu wystawienniczego WDNCH. Recenzent zwrócił uwagę, że kompleks ten zmienił nazwę na WWC - rzeczywiście tak było i zdarzyło się w 1992 roku, ale najwidoczniej recenzent przestał bywać w Rosji przed 2014 rokiem, kiedy to ponownie wrócono do nazwy WDNCH i do dziś taka właśnie nazwa obowiązuje. 6. Odnosząc się do tłumaczenia słowa poganyj, to ma ono wiele znaczeń jak zauważył recenzent i ukłon w jego stronę, że aż tyle ich wymienił. Pominął jednak kontekst znaczeniowy nazywany „rligijno – historycznym”, który wskazuje, iż kontekście legend o "nieczystych siłach" słowo poganyj może również oznaczać "przeklęty" i o takie znaczenie chodziło autorowi, a jest ono zgodne ze wskazaniami rosyjskiego słownika, w którym znaczenie religijno - historyczne słowa poganyj odnosi się do: siły nieczystej, praktyk pogańskich i generalnie zjawisk oraz osób, które uznawane były za „przeklęte”, nawiedzone lub nieczyste. Mam nadzieję, że recenzent wybaczy mi, że nie odniosę się zbyt szczegółowo do uwag, dotyczących odległości, a także czasu przejścia podziemnymi korytarzami i piwnicami jakiegoś odcinka w porównaniu do poruszania się po wyasfaltowanych ulicach, ponieważ to kwestia sprawności poruszania się i umiejętności zachowania się w ekstremalnych sytuacjach. W wielkim uproszczeniu od fontann w Ogrodach Aleksandrowskich do Nikitskiego Pereułka trzeba pokonać minimum 400 metrów, jeśli nie 500, a nie jak napisał recenzent kilkadziesiąt. I przy okazji zwracam uwagę, że nie ma w tej części miasta ulicy Grigoriewski Piereułok, bowiem nie ma w tym miejscu ulicy Grzegorza, a jest Gieorgijewski Piereułok, czyli ulica Jerzego. Mnie i moim przewodnikom przejście piwnicami, studzienkami kanalizacyjnymi i walącymi się tunelami zajęło wiele godzin. Być może osoba o niezwykłych umiejętnościach zrobiłaby to w kilka minut. Przy tym wszystko zależy od celu takiego "podróżowania" można Plac Czerwony przejść w 3 minuty, ale można również przemierzać go godzinami, podobnie jak to dzieje się na wystawach, czy w muzeach. Jedni tylko przechodzą, a inni zatrzymują się, aby popatrzeć i porozmawiać. Podobnie jak nie odniosę się do opowieści moskiewskich przewodników o tym, że zamachowiec, który strzelał do Lenina został rozstrzelany w podziemiach maneża, bowiem są to opowieści mające podkreślić klimat strachu wokół tego miejsca. Natomiast, gdzie NKWD rozstrzeliwało jeńców i więźniów politycznych jak zapewne recenzent wie, nie da się ustalić, ponieważ w NKWD funkcjonował zwyczaj, iż takiej informacji nie pozostawia się w formie pisanej, aby zawsze można było odciąć się od każdej zbrodni. Przykładem jest tu trudność ze zlokalizowaniem miejsca zgładzenia ofiar Obławy Augustowskiej. Nie odniosłem się tu do wszystkich uwag recenzenta, ponieważ skoncentrowałem się na tych, które w ocenie pana Rudzińskiego są istotne z punktu widzenia faktografii i topografii. Mam nadzieję, że chociaż w tak krótkiej formie, ale usatysfakcjonowałem recenzenta rozszerzeniem wiedzy na kwestie, co do których ma on zastrzeżenia. Dziękuję recenzentowi za uwagi i zgadzam się, że drobiazgowość, ale także zrozumienie kontekstu i klimatu, w którym dzieje się historia jest niezwykle ważne.

Polskie Radio Maciej Jastrzębski


Tytuł tej książki jest świetny. Każdy z jego obu członów przyciąga uwagę, zachęca do lektury. A kto ją już rozpocznie, ten na pewno dotrwa do końca i odłoży z zadowoleniem, że nie stracił czasu. Obchodząca w br. 870-lecie istnienia Moskwa – za początek założenia grodu przyjęto rok 1147 – ma bowiem, podobnie jak wiele innych starych miast, mnóstwo tajemnic. Nie tylko podziemnych. A nazwa jej najstarszej części, Kreml, jednego ze światowych centrów polityki, należy do powszechnie znanych na wszystkich kontynentach. Pracujący w rosyjskiej stolicy polski dziennikarz radiowy wydał właśnie czwartą już książkę poświęconą, przynajmniej częściowo, Rosji. Przybliżającą polskim czytelnikom jej współczesność, przeszłość, problemy, a także legendy, opowieści i ciekawostki. Przy czym w atrakcyjnej postaci szeroko rozumianego reportażu. Jak wiadomo, stosunki polityczne polsko – rosyjskie są obecnie w fatalnym stanie. W niewiele lepszym gospodarcze. Co przekłada się, niestety, także na sferę kultury, nauki i stosunków międzyludzkich. Ruch turystyczny Polaków do Rosji jest znikomy, zwłaszcza w porównaniu z innymi kierunkami wyjazdów. A jest to przecież kraj nie tylko największy pod względem powierzchni na świecie, liczący ponad 17 milionów km². Ale również przebogaty w zabytki, muzea, fantastyczną przyrodę i krajobrazy oraz niezliczone inne atrakcje turystyczne. Mało jednak chyba zainteresowany turystami z Polski, skoro poza od czasu jakimiś hotelami, czy, chyba raz reprezentacją Pskowa, nie prezentuje się od lat na targach turystycznych w Warszawie.Tymczasem kultura rosyjska, przynajmniej tzw. wysoka: literatura, muzyka, sztuka, należy do światowego dziedzictwa ludzkości. Każde więc przybliżanie nam tego kraju, jego atrakcji, ale również problemów i ciekawostek, zwłaszcza w sposób obiektywny i atrakcyjny, zasługuje na uznanie oraz zainteresowanie. W recenzowanej książce autor skoncentrował się przede wszystkim, ale nie tylko, na owianych legendami i tajemnicami podziemiach rosyjskiej stolicy. Sieci tuneli rytych od średniowiecza, linii ogólnodostępnego metra, skrytych po ziemią rzeczek i znanych głównie z opowieści tajnych tras kołowych, szynowych i pieszych umożliwiających szybkie oraz bezpieczne przemieszczanie elit władzy i uprawnionych do tego służb. Przy pomocy znawcy miasta, znacznie starszego, moskiewskiego przyjaciela nazywanego Borysem Anatolijewiczem lub Wujkiem Borią, postaci rzeczywistej lub wymyślonej na potrzeby książki poznaje tajemnice i ciekawostki rosyjskiej stolicy. Pomagają mu w tym znajomi przyjaciela, zwłaszcza tzw. diggerzy, ludzie różnych zawodów, którzy penetrują moskiewskie podziemia traktując to jako przygodę i poszerzanie wiedzy o przeszłości miasta. Uczestnicząc wraz z nimi w podziemnych wyprawach, autor też stara się jak najwięcej dowiedzieć na ten temat. Wspomagając wiedzę lekturami. Punkt wyjścia książkowych opowieści o tytułowych tajemnicach podziemnej Moskwy stanowi nie tyle próba odnalezienia, co zdobycia jak najwięcej faktów i informacji na temat sławnej biblioteki starożytnych i średniowiecznych ksiąg. Przywiezionych podobno w posagu przez Zofię Zoe) Paleolog (1455-1503), bratanicę ostatniego bizantyjskiego cesarza Konstantyna XI (1405-1453), gdy wychodziła za mąż za księcia moskiewskiego Iwana III Srogiego (1440-1505), dziada Iwana IV Groźnego (1533-1584). Rzekomo gdzieś ukrytej przez tego ostatniego. W księgozbiorze tym znajdowały się podobno nie tylko nie zachowane gdzie indziej księgi z różnych dziedzin wiedzy, ale także magii. Którą, to jeden z późniejszych wątków, interesował się zarówno ten krwawy car, jak i Józef Stalin. Do moskiewskich legend o skarbach należy nie tylko ta biblioteka, ale również podobno gdzieś ukryta „Czarna Księga” Jakuba Bruce’a (1670-1735). Feldmarszałka w służbie Piotra I Wielkiego (1672-1725), a zarazem astronoma i astrologa. Autor pisze również o tajnych podziemnych przejściach korytarzami i przez piwnice, które zdołał poznać oraz o wielu liczniejszych – i wielu związanych z nimi opowieściami i legendami, także fantastycznymi, „z bajdurzeniem o silach nieczystych” oraz również absurdalnych od których odcina się, ale o nich słyszał lub czytał. Legendy, m.in. o klątwie rzuconej na Moskwę przez najwyższego kapłana pogańskiego boga słońca i życia Jariły po wprowadzeniu chrześcijaństwa, mieszają się w książce i relacjach jej autora z faktami. Np. odkryciem w 1930 r. przez geologa Iwana Gubkina (1871-1939) pod miastem wielkiego podziemnego zbiornika słonej wody, nad którym znajduje się tylko krucha pokrywa o grubości od 500 do 1000 m. Co stanowi dla stolicy ogromne zagrożenie. Zacytuję z książki: „Nadmiernie obciążona (tunele, podziemne korytarze, domy i wysokie budynki wznoszone jeden na drugim) cienka skorupa już trzeszczy, Aż któregoś dnia pęknie i wtedy niemal całe centrum Moskwy zwali się pod ziemię.” Jak już wspomniałem, wiele uwagi autor poświęca tunelom i stacjom metra z jego ciekawostkami oraz tajemnicami. Jak również podobno istniejącemu„metru nr 2”, głębszemu, ściśle strzeżonemu i niedostępnemu zwykłym śmiertelnikom. I chociaż autor stara się oddzielać bezsporne fakty od opowieści i legend, niekiedy przenikają się one, ale czyta się to doskonale. Zwłaszcza, że w opisy te wtrącane są informacje o aktualnych wydarzeniach, jakie miały miejsce w mieście w latach 2013-2016, a także historyczne. Podobnie jak uwagi na temat współczesnej Rosji i jej mieszkańców. Oraz odbioru przez nich kremlowskiej propagandy. „Jeżeli ktoś – pisze np. autor – wierzy w nadprzyrodzone moce magów, skłonny jest też uwierzyć, że Rosję otaczają wrogowie, którzy nieustannie przeciwko niej spiskują.” A jest to, dodam, stały element tej propagandy, znany mi dobrze z, w miarę możliwości, codziennego oglądania serwisów informacyjnych i dyskusji politycznych moskiewskiej TV. Ale przeczytać można również, zaczerpnięte przez mieszkańców z tego źródła, ich opinie np. o „tragedii gospodarczej, jaką przeżywa Polska, gdy Rosja przestała kupować od niej jabłka.” Nie brak jednak także wtrętów historycznych m.in. na temat zbrodni stalinowskich. Chociaż bardzo zaskoczyło mnie stwierdzenie autora relacjonującego rozmowę z jednym z penetratorów stołecznych podziemi, że nie miał pojęcia, iż za zbrodnię katyńską odpowiadał także Łazar Kaganowicz (1893-1991), m.in. inicjator i nadzorca budowy moskiewskiego metra oraz wysoki funkcjonariusz partyjny i państwowy ZSRR. Przecież nazwiska tych zbrodniarzy: Stalina, Berii, Mołotowa, Woroszyłowa, Mikojana, Kalinina i Kaganowicza, którzy podpisali się na decyzji o zamordowaniu polskich oficerów oraz funkcjonariuszy policji i KOP w 1940 roku, powinien znać każdy, przynajmniej wykształcony Polak. Nie mówiąc już o dziennikarzu pracującym w Moskwie. Nieścisłości, pominięć i błędów, na jakie natrafiłem w trakcie lektury tej książki, jest sporo. Co, niestety, pozostawia pod znakiem zapytania ścisłość i rzetelność innych zawartych w niej informacji. A chodzi zarówno od fakty historyczne, jak i błędy topograficzne. W przypadku wspomnianego już Jakuba Bruce’a autor nie tylko pominął istotny fakt, jakim była jego rola jako rosyjskiego feldmarszałka, a nie tylko astrologa i astronoma. Ale również palnął bzdurę, że „jemu Rosja zawdzięcza pierwsze drukowane książki”. Przecież człowiek nawet tylko jako tako znający dzieje Rosji i jej kultury powinien wiedzieć, że pierwszym drukarzem cyrylicą, a zarazem, wraz z Piotrem Mścisławcem, autorem pierwszej wydrukowanej tym alfabetem rosyjskiej książki „Apostoł”, był Iwan Fedorowicz (1510-1583). Nazywany też Fedorem Drukarzem, lub po rosyjsku Fiodorom Pierwopieczatnikom. Dodam, że był on absolwentem Akademii Krakowskiej, drukował we Lwowie. A książka ta ukazała się w roku 1564, a więc 6 lat przed urodzeniem Jakuba Bruce’a. Car Piotr I Wielki, którego dokładną datę i okoliczności śmierci miał, jak pisze autor książki, przewidzieć tenże feldmarszałek, astronom i astrolog, zmarł nie w 1714, lecz w 1725 roku. Pisząc o przeszłości sowieckiego aparatu represji KGB, wśród jego poprzedników wymienił Cz.K. (Czeka – Czerezwyczajnaja Komisja stworzona przez Feliksa Dzierżyńskiego. Oraz NKWD (Ludowy Komisariat Spraw Wewnętrznych) którego funkcjonariusze wykonywali zbrodniczy rozkaz zamordowania polskich oficerów w Katyniu i innych miejscowościach w Rosji i na Ukrainie. Pominął natomiast, także krwawe, istniejące w latach 1922-1934 GPU (Gławnoje Polituczeskoje Uprawienie – Główny Zarząd Polityczny, od 1923 r. OGPU). Nie wiem, bo nie udało mi się znaleźć na ten temat żadnych wiarygodnych informacji, na czym autor oparł swoje stwierdzenie, że terrorystka – anarchistka Fanna Kapłan, która 30.8.1918 r. strzelała do Lenina poważnie raniąc go, rozstrzelana została w gmachu Maneżu. Który już chyba wówczas służył celom wystawienniczym. Zaś „czekiści” egzekucje wykonywali w swoich piwnicach. Z innych nieścisłości jakie zauważyłem wspomnę, że sławna w czasach radzieckich WDNCH (Wystawa Osiągnięć Gospodarki Narodowej), odżywająca w ostatnich latach, zmieniła już dosyć dawno nazwę na WWC – Wszechrosyjskie Centrum Wystawiennicze. Z placu Maneżowego nawet w cichą noc, a takich w Moskwie raczej nie ma, nie sposób usłyszeć „stukotu końskich kopyt na Wasilewskom Spuskie”, bo te dwa miejsca oddziela nie tylko spora odległość, ale i mury Kremla. Poganyj Prud, jak niegdyś nazywano Czistyje Prudy, nie znaczy „przeklęty”, ale nieczysty, paskudny, wstrętny, ewentualnie obrzydliwy. Jeżeli chodzi o nieścisłości topograficzne, to chyba najbardziej zaskoczyło mnie stwierdzenie autora mieszkającego od dawna w Moskwie, że idąc na jedną z podziemnych wypraw z placu Maneżowego ulicą Twerską (przez wiele lat Gorkiego), do najbliższej przecznicy musiał przejść „kilkaset metrów’. W rzeczywistości do pierwszej po prawej stronie: Grigoriewskowo pierieułka jest zaledwie kilkadziesiąt metrów, a po lewej do Nikitskiego piereułka o kilkanaście więcej. To jeden z najbardziej znanych i uczęszczanych fragmentów Moskwy. Mieszkałem tam kiedyś przez pewien czas w pobliżu i odcinek ten pokonywałem co najmniej dwa razy dziennie w 2 – 3 minuty. Nie mogę też zrozumieć, jaką podziemną trasą szedł autor z tego miejsca przy Twerskiej w okolicę „Bolszowo Teatra”: (opery) „przez kilka godzin”. Skoro oba te miejsca dzieli tylko jedna przecznica, a po powierzchni ziemi droga zajmuje najwyżej 4-5 minut. Może czepiam się drobiazgów, ale rzetelność w opisywaniu konkretnych miejsc i faktów historycznych decyduje o zaufaniu czytelnika także do innych zawartych w książce informacji. A jest ich, jak już wspomniałem, mnóstwo i przedstawione zostały ciekawie. Z wieloma świetnymi spostrzeżeniami i danymi. Oto parę cytatów dotyczących metra. „Za ścianami tuneli, którymi codziennie pędzą pociągi, są ukryte pomieszczenia. Bunkry, centra dowodzenia, laboratoria, magazyny i wreszcie tajne szlaki komunikacyjne służące elitom kraju.” „…miejsc, w których słychać przejeżdżające (pod ziemią) pociągi, choć w pobliżu nie ma żadnej linii, jest w Moskwie wiele.” Przeczytać też można o historii tajnych linii stołecznego metra. Jak również o raporcie amerykańskiego departamentu obrony z 1991 r. w którym znajdują się, opublikowane w Wikipedii, informacje o tajnej linii rządowego metra w Moskwie. A w innym miejscu książki również o prawdopodobnych trzech jego trasach. Podobnie o tunelach wykopanych jeszcze w czasach Iwana Groźnego, którymi mogły poruszać się wozy konne, aby w razie niebezpieczeństwa można było wywozić z Kremla skarby. Sporo wrzuconych w narracje na inne tematy informacji dotyczączy także współczesnego życia w tym mieście oraz w Rosji. Z faktami dotyczącymi również Polski. Np. o znanym, przynajmniej mnie, z innych źródeł wyroku na mieszkańca Permu, skazanego kilka lat temu za opublikowaniu w Internecie tekstu o wspólnej napaści Niemiec i ZSRR na Polskę we wrześniu 1939 r. „Gdyż było to negowanie ustaleń Trybunału Norymberskiego”. A, zdaniem sądu, „tego typu treści będą kształtować przekonanie o negatywnej działalności Związku Radzieckiego, a przecież ze szkolnych lekcji powinien (podsądny) wiedzieć, że takiej działalności nie było.” Nie brak też przypomnień zbrodni stalinizmu. A jeżeli chodzi o „podziemną Moskwę”, również informacji o eksperymentach przeprowadzanych w latach 60-70 XX w. jak reagują ludzie na dłuższe przebywanie w podziemiach. Z wynikiem: człowiek traci wówczas zdolności do skoordynowanego działania w grupie. Jest w książce również mało prawdopodobna, ale opowiadana wielokrotnie w innych źródłach historia czerwonoarmisty, który rzekomo zasypany został w 1941 r. podczas bombardowania w piwnicy domu. I błąkając się w podziemiach miasta przeżył 14 lat żywiąc się konserwami i suchym chlebem ze znajdowanych magazynów wojskowych, aż znaleźli go budowniczowie metra. Ale również informacje o ludziach, którzy z różnych powodów żyją pod ziemią latami. Mieli nawet swojego kapłana, popa Mikołaja, który udzielał im pomocy. Ciekawe w tej książce są obszerniejsze teksty o przestępczości kryminalnej w Moskwie w ciągu ostatnich ponad 30 lat. M.in. zabójstwie w 2009 r. szefa gangsterskiego podziemia „Japończyka” – Wiaczesława Iwankowa i w 2013 r. jego następcy „Dziada Hasana” – Asłana Usajana. O powiązaniach po rozpadzie ZSRR oligarchów, polityków i urzędników z kryminalistami oraz informacja, że dopiero pod rządami Putina udało się zlikwidować przewagę bandytów nad milicją i służbami specjalnymi, a następnie ograniczyć ich rolę. W końcowych rozdziałach książki – łącznie jest ich 15 w 5 częściach plus Wstęp i Zakończenie, znalazły się także inne tematy. We Wstępie opowiastka o uczcie nad rzeką Moskwa, na której 4.4.1147 r. wielki książę kijowski Jurij Dołgoruki (ok. 1090-1157) poinformował innych książąt, że w tym miejscu zbuduje nowy gród. Czytając ją przypomniała mi się „Stara Baśń” Józefa Ignacego Kraszewskiego. Ciekawe okazały się opowieści o roli oraz wykorzystywaniu w Moskwie urody dziewcząt i kobiet w zdobywaniu bogatych mężów i kursami dla tych, które chcą „upolować” milionerów. A także zjawisku „sponsoringu”. Z uwagą: „Rosjanki umiejętność wyciągania pieniędzy i upominków opanowały do perfekcji”. O moskiewskiej „złotej młodzieży” i – do niedawna – jej bezkarności, zwłaszcza w rozbijaniu się drogimi samochodami. W tym także o klubach, w których zarezerwowanie stolika, z konsumpcją, ale już bez drogich alkoholi, kosztuje 10-15 tys. dolarów. Jak również, snuta niemal przez całą książkę, historia kopalni diamentów nad rzeką Popigaj w kraju krasnodarskim. W której pracowali więźniowie oraz polscy jeńcy wojenni. Którzy w memencie jej likwidacji po wybuchu wojny w 1941 r. mieli zostać zamordowani przez NKWD-zistów, z zaskakującym finałem. Opowiadana sukcesywnie, lub czytana w jego notatkach, przez wspomnianego na początku książki, a później wielokrotnie, moskiewskiego przyjaciela autora. Ale ze zdjęciem nie jego, lecz polskiego dziennikarza na tle baraku łagru w tajdze z lat 1940-1943, bez słowa, kiedy odwiedził tamto miejsce i co sam tam zobaczył. W książce jest bowiem również trochę zdjęć, chociaż raczej marnej jakości. A także spora bibliografia w językach polskim i rosyjskim, książkowa oraz internetowa. W sumie stanowi to sporo ciekawej, dobrze napisanej lektury, z mnóstwem faktów, ciekawostek, hipotez, legend oraz wątkami sensacyjnymi. Z przyjemnością ją polecam Czytelnikom.

Globtroter Cezary Rudziński; 2017-04-19


Księgi króla Salomona? Tajne linie metra i podziemne osiedla? Gwiezdne wrota? Te i inne legendy miejskie poruszają wyobraźnię moskwian. Autor, niestrudzony badacz rosyjskiej duszy, prowadzi nas szlakami podziemnej Moskwy, próbując wyjaśnić niektóre z zagadek. Odkrywa przed nami ukryte oblicze miasta, cząstkę jego tajemnej historii. Jednocześnie otrzymujemy literacką przypowieść o współczesnych lękach i fobiach Rosjan. Obowiązkowa lektura dla tych, którzy uważają, że już wszystko o Moskwie napisano.

KONTYNENTY


Opis książkiRubinowe oczy Kremla Każde miasto ma swoje legendy, a w każdej legendzie kryje się ziarno prawdy. Im starsze i większe miasto, tym więcej legend. A Moskwa jest ogromna i tajemnicza. Ludzie powiadają, że jest przeklęta od XII w., gdy zamordowano ostatniego kapłana pogańskiego boga Jariły. Gdy konał, rzucił klątwę na tych, którzy w świętym miejscu chcieliby czcić innych bogów. Odtąd na Moskwę spadają różne nieszczęścia: zarazy, pożary i obce armie, a na kremlowskim tronie zasiadają okrutni władcy. Może właśnie dlatego Rosjanie są tacy przesądni? Co roku wydają miliardy dolarów na usługi wróżek, jasnowidzów, okultystów i znachorów. Wierzą w międzynarodowe spiski, snują opowieści 0 duchach, skarbach i innych wymiarach. Od wieków moskiewscy magowie w podziemnych laboratoriach poszukują kamienia filozoficznego, a diggerzy eksplorują labirynt korytarzy z nadzieją na odnalezienie ksiąg króla Salomona, tajnej linii metra, podziemnych osiedli 1 gwiezdnych wrót. W swojej najnowszej książce ?Rubinowe oczy Kremla. Tajemnice podziemnej Moskwy" Maciej Jastrzębski, korespondent Polskiego Radia, niezrównany gawędziarz i niestrudzony badacz rosyjskiej duszy, zabierze czytelników na wyprawę do podziemnej Moskwy, aby odnaleźć sekretną bibliotekę bizantyjskich cesarzy, a przy okazji dotknąć wielu tajemnic rosyjskiej stolicy - zarówno dawnych, jak i tych, które dotyczą jej najnowszej historii. Jest to opowieść o tym, co niejednoznaczne, nieoczywiste, nieprawdopodobne, a jednak ma ogromny wpływ na życie moskwian. Premiera 11 kwietnia, wydawnictwo Editio.

Poznaj Świat


„… Może niektórzy się oburzą na to porównanie,
ale Moskwa ze swoimi tajemnicami przypomina Egipt …”
Dzisiejsza Moskwa jest bardzo rozwinięta, ale autor książki udowadnia, że prawie każde miasto, ma swoje drugie dno, dosłownie i w przenośni. Rosyjska stolica, skrywa pewne zagadki, tajemnice, legendy, a nawet magię. Począwszy od zaginionej bizantyjskiej biblioteki Iwana Groźnego, po tunele łączące Kreml, z lotniskiem Wnukowo…
Autorem publikacji jest Maciej Jastrzębski, który swoją dziennikarską przygodę, rozpoczął z radiową Trójką. Od wielu lat, jest korespondentem zagranicznym Informacyjnej Agencji Radiowej Polskiego Radia. Obecnie mieszka w Moskwie i przekazuje wszystkie informacje, dotyczące wydarzeń z Rosji. Na swoim koncie ma kilka książek m.in. „Matrioszka Rosja i Jastrząb”, oraz „Krym: miłość i nienawiść”.
Polak postrzega Rosjanina w specyficzny sposób, ale nasi wschodni sąsiedzi, to według mnie kontrasty i charakter. Najlepiej czuć to na Podlasiu, gdzie znajdują się moje rodzinne korzenie. Nie istnieją jawne podziały, a polityka i wydarzenia kulturalne ze sobą współgrają. Ponadto, dzieci mogą uczyć się w szkole dwóch języków- polskiego i rosyjskiego, co zaprocentuje tylko w przyszłości dodatkowymi umiejętnościami.
Współcześnie i my również w coś wierzymy. Przeznaczenie, Bóg i legendy znajdują swoje miejsce i w naszej kulturze. Według statystyk, Rosjanie wydają sporo pieniędzy na usługi jasnowidzów, wróżek i znachorów.
Legend o samej Moskwie jest także wiele. Jedne opowiadają o mistrzach czarnej magii, inne o skarbach ukrytych pod samym Kremlem, a także o mężnych bohaterach. Publikacja, jest odpowiednia dla osób, które interesują się Rosją.
Polityka zajmuje również szczególne miejsce. Sympatie, antypatie i zmagania z komentarzami rosyjskich dziennikarzy, wpływają na wizerunek Polski.
Rosjanie zaś, wypracowali sobie systematyczność. Moskwa, jest miastem kontrastów. Bogate dzielnice zadziwiają i kuszą przepychem, natomiast biedna codzienność - przytłacza. Słynna Rublowka, o której już kiedyś pisałam na blogu jest prestiżową dzielnicą, gdzie mieszkają nie tylko milionerzy i dygnitarze. Jej mieszkańcy, szukają rozgłosu, nowości i np. zegarków za pięćdziesiąt tysięcy euro. To już zupełnie inny świat …
Ponadto, dowiecie się co nieco o Liberii, czyli zaginionej przed wiekami bibliotece cara Iwana IV Groźnego, gdzie podobno, znajdowały się dzieła starożytnych autorów. Na jej temat istnieje wiele spekulacji. A co stało się, z metalowymi zapinkami i drogocennymi ozdobami?
Autorowi do napisania książki, posłużyły rozmowy przeprowadzone w latach 2010 – 2016, a także ciekawa bibliografia w języku polskim i rosyjskim, z którą możecie się zapoznać.
Publikacja, uzupełniona jest zdjęciami. Gorąco polecam i życzę miłej lektury.

http://redaktor21.bloog.pl/ Katarzyna Żarska