Recenzje:
Duże nazwisko, a tak mała książka. Tak niewiele stron, a tak ważna treść! Książka Pawła Tkaczyka to konkretna pozycja, bez zbędnego teoretyzowania. Autor skupia się głównie na ukazaniu praktycznych rozwiązań w marketingu. Wielu ludzi uważa, że marka składa się jedynie z nazwy i loga. W prowadzeniu swojej działalności często zapominamy jednak o ważnym elemencie – wizerunku naszej organizacji, czyli de facto – odzwierciedleniu jej osobowości. To ona jest naszym największym sprzymierzeńcem, pośrednikiem w kontaktach z odbiorcą, wizytówką! Bardzo ważny jest więc sposób, w jaki marketingowiec komunikuje się ze społecznością. Każde słowo, obraz czy dźwięk wskazują na to, czym zajmuje się dana organizacja. Tkaczyk wskazuje również na prostotę marketingu, który powinien jedynie uwydatniać pozytywne cechy, zalety i cele danej instytucji. Książka uczy, że warto zrozumieć do czego dąży się w swoich działaniach i jakimi środkami chce się to osiągnąć. Można być profesjonalistą w danej dziedzinie, ale bez umiejętności nawiązywania relacji z ludźmi nie osiągnie się sukcesu. Warto więc najpierw samemu odkryć wszelkie “zakamarki naszej marki”, by potem być już tylko przewodnikiem w kontaktach z odbiorcą 😉 Osobiście bardzo polecam tę książkę!

PROJEKTOR - wolontariat studencki Dawid Reja


Pawła Tkaczyka znam z jego internetowych wpisów, przede wszystkim na stronie paweltkaczyk.com.pl. To polski specjalista, praktyk, który doskonale zna realia marketingu. Kiedyś wydawało mi się, że dziedzina ta to przysłowiowy „pikuś”, a praca marketingowca jest lekka i przyjemna. Och, jak bardzo się myliłam! Obecnie, kiedy sama jestem za to odpowiedzialna we własnej firmie, często czuję się bezradna, nie wiem od której strony mam podejść do tematu, muszę szukać informacji i jeszcze orientować się w jakiś strategiach, brandingu, case study i mnóstwa innych, z którymi nie miała w życiu do czynienia... Bez podstawowej wiedzy to jest horror. Działania po omacku nie mają przecież żadnego sensu, bo nie przynoszą widocznych efektów. 

„Zakamarki marki” to podręcznik dla takich amatorów jak ja- to znaczy takich, którzy wiedzą, że nic nie wiedzą o marketingu lub dla takich, co im się wydaje, że wiedzą dużo, ale w rzeczywistości nie wiedzą za wiele ;) 

Czym jest marka, jak ją budować, co to jest co-branding i po co się go stosuje, jakie są strategie komunikacji marki, czyli informowania o produktach/usługach, jak ważny jest odbiór wizualny marki i na co zwrócić uwagę, jak przyciągnąć uwagę konsumentów, jak marka powinna „żyć” w internecie, no i co to jest ten case-study oraz wiele innych przydatnych informacji znalazłam w tej skromnej, niepozornej książce. Prosto i konkretnie. 

odkrywczamama.blogspot.com


Zajmij się konkretną branżą, wywołuj jednoznaczne skojarzenie

„Marka dla konsumenta oznacza konkretną rzecz. Marka to bardzo często skrót myślowy, który pozwala szybko ogarnąć określoną kategorię produktów czy cechę. Dlatego marka powinna być bardzo dokładnie zdefiniowana.”

 „Najlepsze marki możemy opisać jednym zdaniem.”
Paweł Tkaczyk

Dla mnie jest to jedno słowo – copywriting, w którym mieści się blogowanie, działania w social mediach, tworzenie tekstów dla klientów. Czasem ktoś sugeruje się moją znajomością optymalizacji tekstu w wyszukiwarkach i chce mi zlecić pozycjonowanie. Tym się nie zajmuję i uczciwe o tym informuję. Choć może się wydawać absurdalne odsyłanie klienta do kogoś innego, dzięki temu budujesz zaufanie i umacniasz swoją markę.

„Niektórym może się wydawać, że odrzucając prośbę klienta, tylko marnują szansę zarobku. To nieprawda! (…) Odsyłając zainteresowanego do polecanej przez Ciebie firmy, utwierdzasz go w przekonaniu, że znasz się na swojej pracy i może Ci zaufać.”
Paweł Tkaczyk

Ilość czy jakość – co chcesz oferować?
Czy chcesz konkurować ceną, a może wnikliwością, zaangażowaniem, szybką komunikacją i tekstem (lub innym produktem) na najwyższym poziomie? Będziesz przez miesiąc prowadzić komuś fanpage za symboliczną stówkę, a może zaoferujesz wiedzę, doświadczenie i umiejętności w programach graficznych za stosowną stawkę? Są klienci, którzy nie chcą taniego produktu, bo on jednoznacznie kojarzy się z niską jakością i pobieżnym podejściem do tematu. Jest jeszcze jedna pułapka konkurowania cenami:

„Jeśli przywiązujesz klientów jedynie ceną, stracisz ich w momencie pojawienia się tańszej oferty.”
Paweł Tkaczyk

Jakość oznacza także cierpliwość w zdobywaniu czytelników. Bazujesz na niskich emocjach, budujesz napięcie rodem z Super Expressu, a może przedstawiasz wartościowe, optymistyczne treści na poziomie, które nie od razu zaskoczą, ale pozwolą zbudować zaangażowanie i wyróżnić się poziomem na tle tych, których jedynym celem są odsłony, nieważne jakim kosztem? Sprzedajemy emocjami, upewnijmy się, że są to odpowiednie emocje.

CO – BRANDING. Czy warto połączyć siły z innym freelancerem?
Może się zdarzyć, że zechcesz z kimś połączyć siły. Na przykład projektant witryn internetowych chce podjąć współpracę z zaufanym copywriterem. Reklamują swoje produkty i polecają siebie nawzajem. Jednocześnie każde jest tak zaangażowane w swoją branżę, że nie zamierza rozszerzać usług o działkę tego drugiego (to nie jego bajka).

„Połączenie marek umożliwia każdej z nich dotarcie do szerszej grupy odbiorców.”
„Wartości obu marek mają sporą wspólną przestrzeń.”
Paweł Tkaczyk

Przykładowo coach, która aktywizuje matki na rynku pracy łączy siły z projektantką stron www i copywirterką. Wszystkie są skoncentrowane wokół kobiecych pasjobiznesów.

Kiedy rozszerzyć markę?

„Konsumenci używają Twoich produktów w połączeniu z innymi? Dlaczego nie spróbować produkować „tych innych”?”
Paweł Tkaczyk

Możesz też odważnie rozszerzyć swoją markę. Zaczęłaś od bloga, który inspiruje i motywuje kobiety do osiągania celów i podejmowania zmian w życiu zawodowym i osobistym? Masz zaufane czytelniczki, chcesz wyjść do ludzi i pracować z nimi jako coach? Wtedy zdobywasz odpowiednie wykształcenie i odnajdujesz się w nowej roli. Lub od jakiegoś czasu blogujesz i oferujesz teksty copywriterskie? Po drodze angażuje cię tworzenie motywujących infografik, poznajesz edytory graficzne, efekty są na tyle zadowalające, że wkrótce możesz również prowadzić fanpage dla klienta.

Jakich zasad przestrzegać, gdy chcemy rozszerzyć swoją markę?

„Na jakąkolwiek drogę rozwoju się zdecydujesz, bardzo ważne jest, aby klienci odczuwali, że rozszerzenie marki pasuje do jej dotychczasowego wizerunku. Jeżeli tak nie będzie, rozszerzenie nie tylko nie odniesie sukcesu, ale może także zaszkodzić twojej rodzimej marce.”
Paweł Tkaczyk

Mój pierwszy blog, dzięki któremu nauczyłam się modyfikować WordPressa, przecierałam szlaki w mediach społecznościowych, zdobywałam uwagę i zaangażowanie czytelników, dziś jest jednym z wielu w branży parentingowej. Kobieta w e-biznesie rozwija się bardzo dynamicznie, pojawiają się nowi fani, czytelnicy, choć nie poświęcam jej połowy tego czasu, co najstarszemu blogowi. To przykład na rozszerzenie działalności. Miej odwagę próbować różnych rozwiązań, o ile nie stoją w sprzeczności z tym, kim naprawdę jesteś. Pierwszy start up z dochodowego biznesu może okazać się angażującym hobby, a angażujące hobby niespodziewanym źródłem dochodu.

http://kobietawe-biznesie.pl/ Marta Szyszko


Za co lubię… „Zakamarki marki” P. Tkaczyk
 
Paweł Tkaczyk. Ikona polskiego marketingu i mediów społecznościowych. Wie jak budować atrakcyjne marki, by było o nich głośno i zainteresowały klientów. "Zakamarki marki" nie jest świeżynką wydawniczą (2011), ale wciąż to przydatna pozycja wprowadzająca w świat brandingu. Dlaczego warto ją przeczytać? Poniżej cztery główne powody oraz kilka zdań od autora specjalnie dla Z życia książek:
 
1) napisana prostym języki pomoc w budowie marki,
 
2) pozwala zbudować narzędzia do tworzenia i kontroli marki (od przygotowań, po wypuszczenie jej na rynek i kontrolę jakości),
 
3) użyteczna wiedza o tym, jak marka ma komunikować się z klientem, a nie tylko świecić ładnym i zgrabnym logo (chociaż ono jest również bardzo ważne),
 
4) "teleexpressowe" rozdziały o tym, jak pisać dobre teksty reklamowe do ciekawej i rzeczowej komunikacji z klientem,
 
plus rekomendacja od autora, Pawła Tkaczyka:
 
„Zakamarki marki” są tak bardzo atrakcyjne dla ludzi prowadzących biznes, bo… nie są marketingowe. Kiedy skończyłem pisać książkę, oddałem ją w ręce Ilony, redaktorki, która pozbawiła ją „marketingowego zadęcia”. Mówiła mi „ludzie tego nie zrozumieją, przepisz to” przy wielu rozdziałach, w których się zagalopowałem z ilością wiedzy teoretycznej. Dlatego człowiek, który chce się skupić na prowadzeniu firmy a nie na samym marketingu znajdzie tam mnóstwo przydatnych informacji i żadnego lania wody.

Z życia książek Przemek Opłocki


Klasyk gatunku. Idealna dla osób, które dopiero zaczynają budowanie marki, jak i dla tych, którzy już ‚jakąś’ markę posiadają.
Ja w sumie często do niej wracam i ciągle coś nowego w niej wynajduję w myśl podtytułu: „Rzeczy, o których mogłeś nie wiedzieć, zapomnieć lub pominąć podczas budowania swojej marki.”

http://blogfreelancerki.pl/ Gosia Zimniak


Budowanie marki stało się fundamentem sukcesu. Z tego fundamentu korzystają firmy a także osoby, które chcą odnieść sukces w biznesie. Budowanie marki powinno być podstawowym przedmiotem w szkole obok sprzedaży oraz budowania relacji z innymi ludźmi. Od naszej marki zależy czy jesteśmy odbierani jako profesjonaliści czy amatorzy. To marka pozwala nam komunikować się z ludźmi i sprzedawać im nasze usługi bądź wyroby. Książka Pawła Tkaczyka jest wprowadzeniem do tajników budowania marki.Jest swego rodzaju Wikipedią, która dotyczy wyłącznie marketingu oraz sprzedaży. Nie jest to poradnik, który od A do Z wyjaśnia kwestie związane z marketingiem. Jest to poradnik w stylu abc polskiego marketingu.

DLA KOGO PORADNIK?

Dla osób zaczynających przygodę z marketingiem, dla firm, które myślą, że bez marketingu można śmiało funkcjonować jeśli posiada się najlepszy produkt na rynku i najniższa cenę. Dla ludzi, którzy są otwarci na rozwijanie swoich umiejętności. Studenci studiujący marketing będą także zadowoleni.

CZEGO DOWIESZ SIĘ Z KSIĄŻKI ?

Czemu marka to wizerunek a nie logo, czym jest strategia marki, czym jest wartość produktu, czy marka musi być prawdziwa, czym są punkty styczności marki, na czym polega strategia księżycowa, jak zaprojektować dobre logo.

MOJA OPINIA NA TEMAT KSIĄŻKI

Książka przeznaczona jest wyłącznie dla ludzi, którzy zaczynają swoją przygodę z marketingiem. Mimo, że rady są powierzchowne to wiele można z nich wywnioskować. Ogromnym plusem książki jest duża ilość barwnych przykładów, które serwuje nam autor. W związku z tym, jeśli zaczynasz swoją przygodę w sprzedaży i marketingu, to warto nabyć tę pozycje, jeśli jesteś starym wyjadaczem i szukasz piekielnie mocnych strategi. Książka może zawieść Twoje oczekiwania. W skali od 1 do 90 daje 78. Jeśli zaczynasz swoją działalność i potrzebujesz kompendium wiedzy na temat marketingu. Ocena w takim wypadku wyniesie 84.

Paweł Tkaczyk - właściciel agencji reklamowej MIDEA. Z zamiłowania typograf, z zawodu projektant graficzny, specjalizuje się w projektowaniu identyfikacji wizualnej i budowaniu strategii marketingowej firmy i marki. Prowadzi też szkolenia z zakresu wyżej wymienionych zagadnień. Pracuje dla największych - Gazeta.pl, marki z grupy Allegro- i dla całkiem niewielkich, pomagając im rosnąć. Mąż Patrycji, ojciec Pawełka i Wiktorii, wraz z Rodziną mieszka we Wrocławiu.

Wojownik Pokoju Łukasz Chrzanowski


Temat szeroko rozumianego marketingu był jedynym, w którym nie czułam się pewnie podczas pisania postów z serii DIY Business. Z resztą, przyznałam się do tego we wspomnianym poście i zrezygnowałam z formy „poradnikowej” na rzecz zwrócenia Wam uwagi na kilka istotnych tematów i kilka osób, od których wiele możecie się nauczyć. Wśród nich był Paweł Tkaczyk, którego najpierw poznałam i doceniłam jako blogera piszącego między innymi o budowaniu marki, a dopiero później dowiedziałam się, że ma na koncie kilka książek. Nie trzeba było mnie dwa razy namawiać, przy okazji promocji na stronie wydawnictwa kupiłam sobie „Zakamarki marki” i zaczęłam lekturę… :)

Czemu akurat „Zakamarki marki”? Cóż, od dawna wiem, że marka to podstawa. Wy też pewnie wiecie, ale może nie zdajecie sobie z tego sprawy :) Pamiętacie jak w czasach szkolnych dzieciaki, które miały same piątki w jednym roku, w następnym miały łatwiej, bo „leciały na opinii”? Tak, to właśnie przykład wyrobienia sobie marki! Dziś robimy to samo – codziennie dokonujemy ocen ludzi i rzeczy na podstawie ograniczonej liczby informacji, które o nich posiadamy, a co ważniejsze – inni w międzyczasie oceniają również nas i nasze dzieła. Stąd, uważam, że głupotą byłoby zignorowanie tego faktu i niezapoznanie się z podstawową wiedzą na temat budowania marki, nie tylko osobistej :)

Kupując tego typu książki nie spodziewam się zbyt wiele, bardziej inspiracji i drogowskazów, niż kompletnej wiedzy – w końcu nawet na 200 stronach autor nie może zawrzeć całej wiedzy jaką ma na dany temat (a ja bym tyle chciała :)). Co dostałam tym razem?



Forma

Zdecydowałam się na kupno w formie ebooka (pdf) z kilku powodów. Po pierwsze był tańszy i to sporo. Po drugie chciałam sprawdzić jak spisuje się iPad w roli czytnika. Po trzecie chciałam zacząć czytać książkę od razu. Czy jestem zadowolona z decyzji? Bardzo. Nie jestem wielką fanką książek w wydaniu elektronicznym, ale powoli się do nich przekonuję. To, że zanim papierowy egzemplarz zdążyłby dojść ja już mogę mieć je przeczytane ma decydujące znaczenie :)



Zawartość

Gdy doszłam do końca książki nasunął mi się jeden główny wniosek: tytuł „Zakamarki marki” trochę zawęża oczekiwania co do faktycznej zawartości. Siadasz do niej, spodziewasz się trochę sztywnego teoretycznego wywodu o markach, informacji jak ją budować krok po kroku, a tu się okazuje, że autor pisze do Ciebie takim językiem jakbyście rozmawiali przy kawie i spokojnie oświeca Cię w zakresie podstawowych aspektów, o których powinieneś pamiętać przy uprawianiu szeroko pojętego marketingu (czy to dbając o markę osobistą czy Twojej firmy). Książka ta zdecydowanie daje więcej niż obiecane informacje o budowaniu marki!

Wydaje mi się, że nie jest to podręcznik do nauki budowania marki. Osoba, która zajmuje się taką działalnością profesjonalnie mogłaby wręcz powiedzieć, że ta książka jest niekompletna i napisana „po łebkach” (podejrzewam, że to właśnie od takich czytelników pochodzą te nieliczne(!) negatywne komentarze na stronie wydawnictwa…).

Dla Was jednak, moi Drodzy Czytelnicy, czyli dla osób, które są zajęte ważniejszymi rzeczami niż rozmyślanie o budowaniu marki (tak, są takie np. nic Ci po marce jeśli w Twoim sklepie nie ma towaru albo brakuje pracownika, który ma świadczyć usługę :)) ta książka jest do-sko-na-ła! Uważam, że jest ona fantastycznym dopełnieniem serii DIY Business: jest utrzymana w podobnym języku (prostym, bez zbędnego żonglowania profesjonalnymi pojęciami), porusza tylko sprawy najważniejsze oraz sygnalizuje rzeczy, na które bezwzględnie należy zwrócić uwagę! Jest to książka absolutnie dla każdego komu kwestie marketingu, wizerunku i budowania marki nie są obojętne!

Na koniec powiem Ci tak – mając tę książkę masz szczęście. Nie musisz myśleć o wielu rzeczach, bo autor pomyślał o nich za Ciebie i podaje Ci je w zrozumiałej formie pisanej, do której możesz wrócić gdy tylko zechcesz je wprowadzić w życie (albo ulepszyć te, które istnieją). Czy polecam? Tak, jak najbardziej! To mała inwestycja, która może Ci się zwrócić wielokrotnie!

THEOWNER&.Co KASIA


Temat szeroko rozumianego marketingu był jedynym, w którym nie czułam się pewnie podczas pisania postów z serii DIY Business. Z resztą, przyznałam się do tego we wspomnianym poście i zrezygnowałam z formy „poradnikowej” na rzecz zwrócenia Wam uwagi na kilka istotnych tematów i kilka osób, od których wiele możecie się nauczyć. Wśród nich był Paweł Tkaczyk, którego najpierw poznałam i doceniłam jako blogera piszącego między innymi o budowaniu marki, a dopiero później dowiedziałam się, że ma na koncie kilka książek. Nie trzeba było mnie dwa razy namawiać, przy okazji promocji na stronie wydawnictwa kupiłam sobie „Zakamarki marki” i zaczęłam lekturę… :)

Czemu akurat „Zakamarki marki”? Cóż, od dawna wiem, że marka to podstawa. Wy też pewnie wiecie, ale może nie zdajecie sobie z tego sprawy :) Pamiętacie jak w czasach szkolnych dzieciaki, które miały same piątki w jednym roku, w następnym miały łatwiej, bo „leciały na opinii”? Tak, to właśnie przykład wyrobienia sobie marki! Dziś robimy to samo – codziennie dokonujemy ocen ludzi i rzeczy na podstawie ograniczonej liczby informacji, które o nich posiadamy, a co ważniejsze – inni w międzyczasie oceniają również nas i nasze dzieła. Stąd, uważam, że głupotą byłoby zignorowanie tego faktu i niezapoznanie się z podstawową wiedzą na temat budowania marki, nie tylko osobistej :)

Kupując tego typu książki nie spodziewam się zbyt wiele, bardziej inspiracji i drogowskazów, niż kompletnej wiedzy – w końcu nawet na 200 stronach autor nie może zawrzeć całej wiedzy jaką ma na dany temat (a ja bym tyle chciała :)). Co dostałam tym razem?

Co mówi wydawca?

„Na medycynie, polityce i marketingu znają się, jak wiadomo, wszyscy. I pewnie właśnie dlatego większość potencjalnie świetnych biznesów upada w ciągu pierwszych kilku lat działalności… Po prostu ich właściciele nie wiedzieli, zapomnieli albo pominęli rzeczy, na które obowiązkowo powinni zwrócić uwagę, budując swoją firmę. Na szczęście jest Paweł Tkaczyk. Napisał tę książkę, opierając się na swoich doświadczeniach wieloletniego praktyka marketingu. Przyprawił ją dużą dawką najaktualniejszej wiedzy na światowym poziomie.

Autor spisał po kolei wszystkie ważne kwestie, jakie Ty, Czytelniku — właścicielu firmy, pracowniku marketingu, specjalisto do spraw PR — powinieneś znać. Książkę możesz przeczytać od deski do deski, otrzymując solidną dawkę informacji podanych w przystępny, typowy dla praktyka sposób — bez tabel, wzorów i skomplikowanych klasyfikacji. Jeśli jednak wolisz, możesz też czytać książkę na wyrywki, wybierając zagadnienia, które najbardziej Cię interesują”

Forma

Zdecydowałam się na kupno w formie ebooka (pdf) z kilku powodów. Po pierwsze był tańszy i to sporo. Po drugie chciałam sprawdzić jak spisuje się iPad w roli czytnika. Po trzecie chciałam zacząć czytać książkę od razu. Czy jestem zadowolona z decyzji? Bardzo. Nie jestem wielką fanką książek w wydaniu elektronicznym, ale powoli się do nich przekonuję. To, że zanim papierowy egzemplarz zdążyłby dojść ja już mogę mieć je przeczytane ma decydujące znaczenie :)

Zawartość

Gdy doszłam do końca książki nasunął mi się jeden główny wniosek: tytuł „Zakamarki marki” trochę zawęża oczekiwania co do faktycznej zawartości. Siadasz do niej, spodziewasz się trochę sztywnego teoretycznego wywodu o markach, informacji jak ją budować krok po kroku, a tu się okazuje, że autor pisze do Ciebie takim językiem jakbyście rozmawiali przy kawie i spokojnie oświeca Cię w zakresie podstawowych aspektów, o których powinieneś pamiętać przy uprawianiu szeroko pojętego marketingu (czy to dbając o markę osobistą czy Twojej firmy). Książka ta zdecydowanie daje więcej niż obiecane informacje o budowaniu marki!

Wydaje mi się, że nie jest to podręcznik do nauki budowania marki. Osoba, która zajmuje się taką działalnością profesjonalnie mogłaby wręcz powiedzieć, że ta książka jest niekompletna i napisana „po łebkach” (podejrzewam, że to właśnie od takich czytelników pochodzą te nieliczne(!) negatywne komentarze na stronie wydawnictwa…).

Dla Was jednak, moi Drodzy Czytelnicy, czyli dla osób, które są zajęte ważniejszymi rzeczami niż rozmyślanie o budowaniu marki (tak, są takie np. nic Ci po marce jeśli w Twoim sklepie nie ma towaru albo brakuje pracownika, który ma świadczyć usługę :)) ta książka jest do-sko-na-ła! Uważam, że jest ona fantastycznym dopełnieniem serii DIY Business: jest utrzymana w podobnym języku (prostym, bez zbędnego żonglowania profesjonalnymi pojęciami), porusza tylko sprawy najważniejsze oraz sygnalizuje rzeczy, na które bezwzględnie należy zwrócić uwagę! Jest to książka absolutnie dla każdego komu kwestie marketingu, wizerunku i budowania marki nie są obojętne!

Na koniec powiem Ci tak – mając tę książkę masz szczęście. Nie musisz myśleć o wielu rzeczach, bo autor pomyślał o nich za Ciebie i podaje Ci je w zrozumiałej formie pisanej, do której możesz wrócić gdy tylko zechcesz je wprowadzić w życie (albo ulepszyć te, które istnieją). Czy polecam? Tak, jak najbardziej! To mała inwestycja, która może Ci się zwrócić wielokrotnie!

catherinetheowner.pl Kasia Pszonicka


To właściwie opowieść Pawła Tkaczyka o różnych aspektach związanych z kreowaniem marki, jej pozycjonowaniem, identyfikacji wizualnej czy też obecnością marki w mediach społecznościowych. W sam raz dla początkujących, ci, którzy mają już w tej dziedzinie jakieś doświadczenie mogą czuć się zawiedzeni, ponieważ autor dotyka sporej ilości tematów, niektóre tylko akcentując. Ale książka ma niewątpliwie jedną zaletę – uczula aby stale myśleć o marce swojej firmy, produktu lub usługi, i patrzeć na nią z różnych punktów widzenia (np. klienta). Poza tym napisana jest w łatwo przyswajalny sposób (Paweł jest mistrzem opowieści) – w sam raz na początek przygody w własnym biznesem. Przejrzyjcie zresztą recenzje na stronie wydawnictwa i sami zdecydujcie – nie wszystkie są hurraoptymistyczne.

blog.mediafun.pl Maciej Budzich, 2012-12-18


Długo przymierzałam się do lektury pierwszej książki Pawła Tkaczyka “Zakamarki marki”. Jako czytelniczka jego bloga wiedziałam mniej więcej, czego mogę się spodziewać, więc nie kierował mną pośpiech. W końcu jednak udało się. Zabrałam Tkaczyka, by umilał mi podróż pociągiem i było to wyborowe towarzystwo.

“Nazywam się Paweł Tkaczyk i zarabiam na życie opowiadaniem historii” – slogan Pawła, bo tak sobie pozwolę to nazwać, doskonale wpasowuje się w strategię marki osobowościowej autora. Człowiek, który jeździ po całej Polsce, by opowiadać historie o markach i budowaniu marki, jest niesamowicie wiarygodny w książce pod tytułem “Zakamarki marki“. Ot, taka naturalna kontynuacja bloga. Tak sobie myślałam jeszcze przed lekturą książki. Dostałam znacznie więcej.

Marka sama w sobie

Sam Paweł jest chodzącym przykładem solidnie zbudowanej marki. Spójny wizerunkowo, wie jak budować ekspercki wizerunek. Dba o swój social graph, zawsze jest świetnie przygotowany, a prywatnie pomocny i życzliwy. To Tkaczyk pokazał mi pierwsze zabijacze czasu na iphone’a (choć nie wiem czy to życzliwość z jego strony :D ) i namówił mnie na macbooka mówiąc, że to droga w jedną stronę. Oczywiście miał rację!

Kiedy czytam książkę “Zakamarki marki” właśnie tak się czuję, jakbym nadal siedziała i gawędziła z autorem. Za sprawą wzorowego zastosowania webwritingu (nieocenione w wydaniu elektronicznym książki), czyta się ją bardzo szybko i lekko. Świetna struktura, krótkie i konkretne akapity podzielone śródtytułami, a przy tym konwersacyjność, która sprawia wrażenie niezobowiązującej rozmowy o ważnych dla każdej firmy tematach.
Marketing to udana inwestycja

Książka jest nieocenionym kompendium wiedzy marketingowej dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z budowaniem marki, jednak bez “marketingowego bla bla…”.

Równie użyteczna jeśli chodzi o budowanie marki w internecie. Z tego też względu bardzo podobała się Content Kingowi, który wciela te rozwiązania w życie. Świetnie pokazane na polskich, jak i światowych markach, jak zbudować top of mind awarness swojej marki, jak wyróżnić się na sklepowej półce, czy też jak myśleć o identyfikacji wizualnej.

W odróżnieniu od bloga, który prowadzony jest “na żywo”, książka ma przemyślaną strukturę i jest dużym kawałkiem uporządkowanej wiedzy. Od wstępu, w którym autor daje nam przyzwolenie na czytanie książki w sposób blogowy, przez pierwsze akapity, gdzie dostajemy podstawy wiedzy o budowaniu marki, aż po case study.
Opowiadanie historii

Mam jednak mały niedosyt. Paweł cytuje wiele ciekawych badań (np. większe zaufanie do białych fartuchów lekarskich niż do niebieskich – tutaj King zaniepokoił się jak to jest z kobaltowym lwem…), ale niestety nie podaje źródeł, a czasami kończy myśl “oczywiście są na to badania”. Szukam zatem bibliografii, a tej też nie ma, za wyjątkiem kilku przypisów. Rozumiem jednak, że nie jest to pozycja naukowa – “zero teorii, sama praktyka” – więc rządzi się swoimi prawami.

PS. No i jaki jest w końcu cel ściągania Crazy Frog na komórkę? :)

contentking.pl Barbara Stawarz, 2012-11-06


Rozdziały

"I Silna marka. Marka zaczyna się w głowie Konsumenta, a do jej zbudowania potrzebna Ci przemyślana strategia..."

Brand salience - wybijanie się marki, kluczowy obszar w kontekście sprzedaży produktów. Brzmi intrygująco! To procesy myślowe, które prowadzą do zapamiętania danej marki i "wolenia" jej od pozostałych. Warto dostrzec subtelną różnicę pomiędzy tym pojęciem, a top of mind awareness. Jak to działa? Dane wartości marki konsument przechowuje w swoich strukturach pamięciowych - im więcej takich struktur, tym konsument będzie częściej myślał o danej marce. Jak budować "wykop" marki? Poprzez pokazanie problemu i sposobu jego rozwiązania przez produkt.

"II Strategia komunikacji marki. Tworzenie marki zaczyna się od nadania jej znaczenia - takiego, które Konsument bez problemu zrozumie. Następnie markę trzeba "ubrać w słowa", nadać jej odpowiednią nazwę i "nauczyć mówić"."

Copywriting jest marginalizowany w stosunku do grafiki, a tymczasem grafika tylko przyciąga, a tekst sprzedaje. Warto skorzystać z doświadczenia innych, ale w momencie gdy teksty piszemy sami koniecznie trzeba przestrzegać pewnych reguł:
1. Nie nadużywaj specjalistycznych pojęć
2. Złap dystans - świeże spojrzenie!
3. Znajdź jedną, charakterystyczną cechę Twojej marki i staraj się ugruntować jej pozycję w głowie konsumenta. Powtarzaj, odmieniaj przez przypadki, ale konsekwentnie się jej trzymaj
4. "Waż słowa" ;) - bardzo mały odsetek czyta od deski do deski
5. Pisz piramidą
6. Nie pisz o sobie - myśl w kategoriach klienta
7. Dopasuj argumenty (emocjonalne/racjonalne) do kategorii Twojego produktu
8. Testuj i bądź otwarty - nie zawsze to co napiszesz będzie odpowiednie dla konsumenta

"III Identyfikacja wizualna. Dopieść swoją markę wizualnie. Począwszy od logo, które jest sercem komunikacji wizualnej, przez materiały reklamowe - w dzisiejszej kulturze obrazkowej Twoja marka musi dobrze wyglądać."

Magia uwodzenia wizytówką - wiele elementów jest stałych, ale sam wygląd wizytówki i stanowisko ("przekazuje esencję marki, a nie poprawia somopoczucie pracowników") pozwalają działać na struktury pamięciowe klienta. Paweł przekonuje, że warto z tego korzystać szczególnie, że wizytówka jest jednym z podstawowych punktów styczności z marką.

"IV Relacja Klient - marka. (...) prosument potrafi wpłynąć na markę, zmienić kierunek w jakim idzie firma, spowodować kryzys..."

"Kot w worku". W przypadku produktów podkreślamy te cechy, które konsument może sam zweryfikować. Można nawet podpowiadać owe sposoby weryfikacji. Z usługami jest inaczej. Klienci chcą mieć pewność, że kupują od eksperta. Reklamując usługi stawiamy na doświadczenie i staramy się redukować obawy konsumentów.

"V Nowy marketing. Internet, blogi, media społecznościowe, gry online - to narzędzia i trendy, których nie sposób ignorować. (...)"

Dobre praktyki w e-commerce - jak czerpać z realnego merchandisingu?

"VI Case study. Tiry na tory - marka akcji społecznej"

Ciekawostka - jeden TIR na drodze = 163 000 aut osobowych. Ustawiając auta osobowe koło siebie to korek z Zakopanego do Gdańska!

Moja ocena

Jestem loserem - w "Zakamarkach marki" nie znalazłem nic do czego można by się przyczepić. Fajnie się czyta, książka napisana jest na luzie, a co najważniejsze jest pełna przykładów i anegdot z życia wziętych. Socjomania poleca :)) Najgorsze jest to, że teraz chce mi się przeczytać całą książkę... Już wiem dlaczego autor tak chętnie udostępnia fragmenty...

Socjomania.pl Bartłomiej Rak, 2011-08-01


Zakamarki marki to książką, która powinna znaleźć się bez wątpienia w bibliotece każdego młodego przedsiębiorcy. Jednakże czy tylko? Porady w niej zawarte przydałyby się w mojej opinii wielu „specjalistom” zajmującym się zawodowo marketingiem, social mediami, PR i wszystkimi pokrewnymi dziedzinami związanymi z zarządzaniem marką czy wizerunkiem. Paweł Tkaczyk opowiada wiele ciekawych historii o tym jak do pewnych rzeczy należy podchodzić, o czym należy bezwzględnie pamiętać i czego wystrzegać się. Solidna porcja marketingowej wiedzy.

Zakamarki marki składają się z sześciu rozdziałów:

1. Silna marka
2. Strategia komunikacji marki
3. Identyfikacja wizualna
4. Relacje klient – marka
5. Nowy marketing
6. Case study

Cała książka utrzymana jest na podobnym, bardzo wysokim poziomie. Jednakże dla mnie mistrzostwem był jeden z case study, który zaczyna się słowami „Czy zainwestowałbyś 5 tys. zł po to, aby każda Twoja doba trwała godzinę dłużej?” Myślę, że nikt, kto nie przeczytał tej książki, nie ma zielonego pojęcia o czym mowa. Ja wiem jedno, mimo, że celem tego rozdziału nie była sprzedaż niczego, zapragnęłam mieć dobę dłuższą o godzinę ;) Świetnie opisany cały proces budowania oferty i zachęcania klienta do zakupu. Dla mnie rewelacja!

Pierwszy rozdział: Silna marka to solidna porcja wiedzy na temat budowania marki, przewagi konkurencyjnej i rodzajów marek. Czyli wszystko to od czego powinno się zacząć swoją przygodę przy tworzeniu własnego brandu.

Kolejny rozdział: Strategia komunikacji marki opowiada o pozycjonowaniu marki, pisaniu tekstów reklamowych czy wizerunku.

Trzeci rozdział: Identyfikacja wizualna dla wielu początkujących przedsiębiorców może wydać się bardzo ważna. W końcu trzeba mieć logo, wizytówki, ulotki. Jednakże należy to robić z głową. Bez strategii marki nie przygotujemy odpowiedniej identyfikacji wizualnej. To jeden z ważniejszych wniosków, które wyciągnęłam z książki. Może trochę po fakcie, ale mam nadzieje, że nie za późno.

Następny rozdział: Klient – marka traktuje o jednym z najważniejszych zagadnień podczas prowadzenia własnej firmy, a mianowicie o kliencie. Czym jest usługa czy towar bez klienta, który jest gotowy za to zapłacić? No niestety nie jest czymś wielkim. Bez odpowiedniego zaangażowania klienta w markę trudno mówić o jej długofazowym sukcesie.

Przedostatni rozdział: Nowy marketing opowiada o tym jak ważne są nowe kanały kontaktu z klientami i budowania strategii marketingowej. Własna strona www, newsletter, blog firmowy, działalność w social mediach czy grywalizacja to obecnie najważniejsze trendy w marketingu. Sam rozdział o grywalizacji (jak pewnie i kolejna książka Pawła Tkaczyka Grywalizacja, która czeka na półce) był bardzo ciekawy i pouczający. Umiejętność przeniesienia zasad z gier do życia i odpowiednie ich wpasowanie we własną strategię marketingową może przynieść ciekawe rezultaty. Jednak jak wszystko, to i te działania należy robić z głową i z przemyślaną długofalową strategią.

Ostatnio rozdział: Case study to praktyka w czystej formie. Przypadki z pracy Pawła Tkaczyka są bardzo ciekawe. Dodatkowo pokazuje on przykłady dobrych i złych praktyk, co może pomóc przy budowaniu własnej marki i strategii. Wszystkie sześć case’ów jest bardzo ciekawe. Jednakże jak już powiedziałam na wstępnie dla mnie mistrzostwem pozostanie jeden. Choć historia w której morałem jest „podobno plagiat jest najwyższą formą uznania…” również warto zaliczyć do tych mocno pouczających.

Z resztą cała książka obfituje w dużo przykładów, zarówno z naszego rodzinnego rynku, jak i z zagranicy. Dużym plusem tej publikacji jest to, że nie posiada zbędnej teorii, nadętych marketingowych sloganów i pojęć. Jest tyle, ile potrzeba, aby z jednej strony książka była dostępna niemalże dla każdego, a z drugiej nie traciła profesjonalnego charakteru.

Dla mnie konkretnie moja książka posiada jeszcze jedną cenną rzecz. A mianowicie dedykację Pawła Tkaczyka: „Dominiko, powodzenia w rozwoju firmy. Nie daj sobie wmówić, że to się nie uda!” Są to bardzo motywujące słowa, co więcej nie od byle kogo ;)

Podsumowując Zakamarki marki polecam każdemu, kto zajmuje się szeroko rozumianym marketingiem. Myślę, że znajdzie tam coś dla siebie zarówno początkujący przedsiębiorca chcący zadbać o wizerunek swojej jednoosobowej działalności, jak również osoba zajmująca się zawodowo promocją marek. Na pewno przeczytanie tej książki nie czyni z nas eksperta, jednakże powiększa naszą wiedzę na temat co, jak i dlaczego należy robić, aby marka miała się dobrze. Może dzięki tej lekturze uda się ominąć niektórym kilka kryzysów i powinięć nogi, a przy okazji zbudować markę, która zacznie procentować? Powodzenia!

konsulti.pl Dominika Łobodzińska, 2012-08-16


Do przeczytania tej książki zabierałem się od stycznia 2012. Szczęśliwy finał przyszedł dziś i na gorąco opisuję swoje wrażenia.

Jako pierwszy parametr do oceny biorę pod uwagę to czy książka pozwala się od niej oderwać przy pierwszym kontakcie. W sumie potrzebowałem 3 podejść więc mamy falstart, ale…

O czym jest ta książka?

Książka jest subiektywnym spojrzeniem praktyka marketingu na to czym “marka” jest i czym nie jest. W sumie składa się z 6 rozdziałów (201 str. format zbliżony do A5), które w bliższy lub dalszy sposób o markę zahaczają.

Do kogo jest skierowana?

Autor na wstępie wymienił 3 grupy:

1) właściciele firm

2) marketingowcy

3) osoby zajmujące się PR-em

Po krótkiej chwili zastanowienia zgodziłbym się z tezą, że każda z powyższych grup znajdzie w książce coś co jej się przyda lub ją zainteresuje a od siebie jako czwartą grupę dodałbym:

4) osoby myślące o założeniu własnego biznesu - abstrahując od tego czy właśnie ta pozycja najlepiej opisuje zagadnienia związane z Marką - każda osoba myśląca o pracy na własny rachunek powinna poznać podstawy marketingu, do których zalicza się “kreowanie marki”. Celowo napisałem kreowanie, bo marka sama z siebie się nie tworzy i wymaga konsekwentnej i nieprzerwanej pracy.

Jak jest napisana?

Jest napisana w sposób zrozumiały dla grupy 2) którą reprezentuję :). Inni z powyższych grup też nie powinni mieć problemu ze zrozumieniem myśli autora. Użyteczność rozumiana jako wygoda podczas czytania raczej na minus. Mimo tego, że w rozdziałach jest wiele podrozdziałów a w podrozdziałach wiele podtytułów to mi trudno było się w tym wszystkim odnaleźć.

Kiedy na końcu spojrzałem na spis treści to niby wszystko jest logicznie poukładane. Kiedy jednak dotykasz tej materii z bliska to “oczywista oczywistość” nie jest już tak “oczywista”. Myśl autora potrafi skakać z jednego zakamarka w drugi tak szybko, że nie ogarniesz…

Styl jest lekki, nie napompowany i z pasującym mi humorem. Autor nie stara się puszczać oka “na siłę” a jak żartuje to robi to ze smakiem. Łatwiej by mi się czytało gdyby akcentów humorystycznych było nawet nieco więcej. No właśnie “łatwiej by mi się czytało”. Zastanawiałem się kilka razy co sprawiło, że nie miałem silnej motywacji do “połknięcia” książki na raz i doszedłem do dwóch wniosków:

1) brak ilustracji, wykresów i tabel - to co jest przedstawiane przez wydawcę i autora jako jej atut w mojej ocenie jest słabością. Suchy tekst jest nurzący i nie pozwala przesunąć myśli do innej formy przekazu, która mogłaby uatrakcyjnić obraz jako całości.

2) pierwsze 40 stron nie spełniło moich oczekiwań - czytaj: doświadczony marketingowiec dał się uwieźć sprytniejszym marketingowcom. Z drugiej strony nie najlepiej świadczy to o autorze, bo jak mantrę powtarza w swoich tekstach, że w procesie kreowania i zarządzania marką nie należy obiecywać gruszek na wierzbie…a zgodzicie się chyba, że książka to również pewna marka, która albo umie się obronić albo nie. U mnie po około 40 stronach umarła na kilka miesięcy.

Po co do niej wróciłem?

Jako marketingowiec mierzę się na co dzień z różnymi siłami ciemności. Jedną z nich okazał się kolega, któremu potrzebowałem udowodnić, że się myli w kwestii realizacji strategii komunikacji. On w zasadzie ją ignoruje i działa w opozycji do niej więc sprawa jest dość oczywista, ale chciałem się podeprzeć “wiarygodnym źródłem”. Tu z pomocą przyszedł Paweł Tkaczyk i jego Zakamarki Marki, rozdział II.

Warto od deski do deski czy tylko fragmenty?

Jak już wróciłem i naładowałem akumulator z wiedzą na temat strategii komunikacji, poskakałem po kilku ciekawych z mojego punktu widzenia miejscach aż w końcu zwyciężył zakorzeniony w dzieciństwie i wczesnej młodości bakcyl zdobywania planszy na 100% :) Książka została więc przeczytana w całości więc daję sobie moralne prawo do jej oceny.

Moja ocena końcowa:

Książka nie odkrywa Ameryki i dla początkujących marketerów może być zbyt chaotyczna w swoim przekazie. Dla nich polecam podstawę w postaci Ph. Kotlera i jego: “Marketingu”. Dla osób z podłożem marketingowym może być ciekawa jeżeli nie zrażą się pewną dozą chaosu i będą umieli cieszyć się z ciekawych “kąsków”, którymi nie da się ukryć jest wypełniona. Moje ulubione hasła i opisane sytuacje zawarte w tekście to: sprzedawanie wody w trakcie deszczu, przykład ze sprzedażą materaca i wydłużaniem doby do 25h zagonienie słonia do pracy, marka to klub - musi wykluczać, phallic logo awards, wyjątki do teorii Maslova, :) Tylko mam dziwne wrażenie, że to wszystko już gdzieś czytałem, słyszałem bądź widziałem.

Fajnie byłoby przeczytać więcej myśli autora i jego doświadczeń. Case studies jako osobny rozdział mniej do mnie przemawia niż osobiste doświadczenia wplecione w każdy rozdział, podrozdział i podtytuł. Tak więc Paweł: więcej odwagi i pójścia pod prąd, bo masz “coś” do powiedzenia i fajnie się tego słucha.

Jestem wymagającym czytelnikiem więc moja ocena może wydawać się neutralna do negatywnej. Jeżeli tak ktoś pomyślał to prostuję: daję 3+/5 i polecam każdemu kto od pewnego czasu zajmuje się marketingiem: produktowym, internetowym, komunikacyjnym, etc., planuje albo już prowadzi własną firmę.

Jeżeli po przeczytaniu macie swoje przemyślenia albo chcecie wiedzieć coś więcej na jej temat piszcie pod postem.

PS. Kolejna książką Pawła Tkaczyka to: “Grywalizacja” i zamierzam się w nią również wgryźć. Tym razem z dwóch powodów:

1) marketing - zawodowa przyjemność/obowiązek jak w powyższym przypadku

2) ciekawość - kiedyś byłem fanem gier i chcę zobaczyć jak można to zmiksować z marketingiem

blog.jakubskowronski.pl 2012-07-16


Książki „Zakamarki Marki” Pawła Tkaczyka nie trzeba chyba właściwie przedstawiać - od dłuższego czasu znajduje się na liście bestsellerów wydawnictwa one press, pochlebnie wypowiadają się o niej recenzenci.

Największą zaletą tej książki jest bez wątpienia fakt, że została ona napisana przez osobę, która ma duże doświadczenie praktyczne. Dzięki temu niemal każde zdanie jest poparte przykładem ze świata marketingu, a całość ma formę raczej praktycznych wskazówek, niż teoretycznego wykładu. Warto również dodać, że książka jest napisana prostym językiem, przez co bardzo przyjemnie się ją czyta - nie znajdziemy w niej tabel, czy skomplikowanych wykresów.

Poszczególne rozdziały są bardzo zwięzłe (liczą zazwyczaj po kilka stron) przez co przypominają w pewnym sensie wpisy z bloga. Mi osobiście taka forma przypadła do gustu. Zdaję sobie jednak sprawę, że czytelnicy oczekujący szczegółowej analizy omawianych zagadnień mogą nie być w pełni usatysfakcjonowani. Należy jednak pamiętać, że tematyka kreowania marki jest na tyle obszerna, że na 200 stronach nie da się dogłębnie omówić każdego jej aspektu.

"Zakamarki marki" poleciłbym przede wszystkim (ale nie tylko!) osobom, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z marketingiem - książka Pawła Tkaczyka będzie stanowić dla nich świetne wprowadzenie do tej tematyki.

startupschool.pl Tomek Sawicki, 2012-03-27


Napisanie recenzji Zakamarki marki. Rzeczy, o których mogłeś nie wiedzieć, zapomnieć lub pominąć podczas budowania swojej marki Pawła Tkaczyka nie jest łatwe. Trudno obiektywnie ocenić książkę, która została ciepło przyjęta przez branżę, blogerzy napisali o niej wiele pochlebnych słów, a sam autor jest uznanym specjalistą do spraw marketingu i poczytnym blogerem. Co więcej, w dzisiejszych czasach krytyka może być całkiem niebezpiecznym zajęciem o czym przekonał się ostatnio Tomasz Raczek oraz Michał Walkiewicz :) Więc jak to jest z tymi „Zakamarkami marki”? Czytać czy nie? Odpowiedź jest przewrotna – ale o tym za chwilę.

Na tylnej okładce książki można znaleźć następujący opis:

Na medycynie, polityce i marketingu znają się, jak wiadomo, wszyscy. I pewnie właśnie dlatego większość potencjalnie świetnych biznesów upada w ciągu pierwszych kilku lat działalności… Po prostu ich właściciele nie wiedzieli, zapomnieli albo pominęli rzeczy, na które obowiązkowo powinni zwrócić uwagę, budując swoją firmę.

Myślę, że ten krótki opis oddaje znakomicie istotę tej książki. Zakamarki marki to książka, która na dwustu stronach opisuje w bardzo przekrojowy sposób, w jaki sposób budować swoją markę. Muszę przyznać, że ten przekrój robi wrażenie (w książce poruszone zostały praktycznie wszystkie tematy związane z promocją firmy począwszy od takich spraw jak zaprojektowanie logo, na zarządzaniu mediami społecznościowymi i grywalizacji kończąc). Jak nietrudno się domyślić, objętość książki nie pozwala jednak na pogłębienie wiedzy, w którymkolwiek z tych tematów. W efekcie otrzymujemy dość ogólne kompendium wiedzy o budowaniu marki, co jest zresztą zgodne z intencją autora, który sam we wstępie twierdzi, że książkę należy traktować jedynie jako wstęp do rozmowy.

Książka podzielona jest na rozdziały i bardzo krótkie podrozdziały dedykowane jednemu zagadnieniu (np. skutecznej ulotce reklamowej lub newsletterom), dzięki temu całość czyta się bardzo szybko. Sprzyja też temu lekki styl bez tabel, wzorów i skomplikowanych klasyfikacji oraz sporo przykładów. Wiele jest w tej książce gawędzenia, jak chociażby w tym fragmencie:

Kiedy założyłem firmę w 2000 roku, była to – z różnych względów – od razu spółka z ograniczoną odpowiedzialnością. Miała osobowość prawną oraz obowiązkową – też prawną – strukturę stanowisk. Był w niej zarząd (czyli ja) i prezes zarządu (też ja). Na początku w ogóle byłem tylko ja. Zrobiłem wizytówkę z napisem „Paweł Tkaczyk, prezes zarządu” i – choć wcale się prezesem nie czułem – zacząłem rozdawać ją klientom. Pewnego dnia, na samym początku mojej „kariery”, jechałem pociągiem do Jeleniej Góry, by spotkać się z potencjalnymi klientami z tamtejszej Polfy. W przedziale ze mną jechał chłopak, prawdopodobnie w moim wieku. Kiedy zobaczył moją wizytówkę (leżała na wierzchu teczki z portfolio), powiedział „Taki młody, a już prezes zarządu?”. Pomyśałem sobie wtedy: „Rety, przecież to tak naprawdę nic nie oznacza! Jestem małą, jednoosobową firma, a wyobrażenie związane z tym stanowiskiem jest kłamliwe, przynajmniej w moim przypadku. Nie tym powinienem być dla moich klientów.”

Muszę przyznać, że kiedy zagłębiałem się w lekturę Zakamarków marki czułem się trochę jakbym czytał uporządkowany tematycznie blog, którego krótkie notki poświęcone są poszczególnym zagadnieniom. Jako, że autor jest blogerem, nie jest to zapewne wrażenie pozbawione uzasadnienia. Kiedy pogrzebiemy zresztą głębiej w sieci okaże się, że część z tekstów opublikowana została już wcześniej. Jak chociażby tekst, który cytowałem powyżej, albo ten poświęcony namingowi, autentyczności marki lub też co-brandingowi. Pewne podrozdziały zostały też opublikowane na blogu a później usunięte.

Wśród zamieszczonych w książce podrozdziałów sporo jest naprawdę wartych uwagi. Szczególnie ciekawe wydały mi się te, które dotyczą wykorzystania nowych mediów (m.in. o ecommerce). We wszystkich z nich można znaleźć informacje, przykłady i ciekawostki, nie zmienia to jednak faktu, że czytając odnosiłem wrażenie ich poradnikowej powierzchowności.

A zatem – czytać czy nie czytać? Dla osoby, która z marketingiem ma niewiele wspólnego, lektura takiej książki będzie świetnym pomysłem, inspirującą przygodą i wielką bazą wiedzy. Na pewno wiele mogą z niej skorzystać osoby, które stawiają pierwsze kroki w biznesie (startupowcy wszelkiej maści). Najlepszą rekomendacją dla takich osób powinno być to, że Tkaczyk zrobił dokładnie to, o czym pisał w swojej książce – zbudował markę Zakamarkom marki (podobno świetny case biznesowy).

A co z tymi, którym zagadnienia marketingu nie są obce? Moim zdaniem większość z nich się wynudzi. Ale zapewne nie będzie miała oporów przed sięgnięciem po Grywalizację, inną pozycję autora, która poświęcona jest tylko jednemu, szczegółowemu zagadnieniu. Połączenie bardziej zawężonej i przez to specyficznej tematyki z gawędziarstwem i lekkością stylu Tkaczyka może być strzałem w dziesiątkę. Czy tak jest? Nie wiem. Ale obiecuję, że jak tylko zdobędę egzemplarz książki zrecenzuję ją i postaram się w recenzji odnieść to tego, co napisałem.

abaranski.pl Adam Barański


Paweł Tkaczyk jest osobą, którą większość z Was z pewnością doskonale kojarzy. Prowadzi firmę MIDEA, która buduje marki klientów, jest jednym z najbardziej lubianych mentorów, jurorów w czasie konkursów startupowych, a także autorem dwóch książkowych bestsellerów - “Zakamarki marki” oraz “Grywalizacja”.

W nasze ręce, dzięki uprzejmości wydawnictwa Helion, wpadły obie pozycje. Idąc chronologicznie zajęliśmy się wpierw “Zakamarkami marki”, których podtytuł brzmi: “Rzeczy, o których mogłeś nie wiedzieć, zapomnieć lub pominąć podczas budowania swojej marki”. Książka ta została wydana w zeszłym roku.

Co w niej znajdziemy? Właściwie wszystko to, co obiecuje już podtytuł. Paweł Tkaczyk stworzył coś na kształt vademecum na temat budowania marki, co ważne, opartego na na własnej praktyce. Nie mamy tutaj zbyt wiele suchej teorii. “Zakamarki marki” nie przypominają w niczym akademickiego podręcznika - są napisane żywym, przystępnym językiem, odnoszą się do konkretnych przykładów, zawierają subiektywne opinie autora i po prostu bardzo fajnie je się czyta.

Książkę możemy przeczytać od deski do deski lub też na wyrywki. Pozwala na to sprytne podzielenie jej na działy przez autora:

- Silna marka
- Strategia komunikacji marki
- Identyfikacja wizualna
- Relacja klient-marka
- Nowy marketing
- Case study

Każdy z powyższych rozdziałów tworzy właściwie pewną zamkniętą całość, a czytane w zaproponowanej przez autora kolejności składają się na całościowy przegląd zagadnień związanych z budowanie marki.

“Zakamarki marki” są z inspirującą lekturą. Paweł Tkaczyk potrafi zainteresować swojego czytelnika, podsunąć mu jakieś zagadnienie, wskazać problem i podrzucić pomysł na jego rozwiązanie albo też zachęcić do spróbowania czegoś nowego. Myślę, że jest to lektura cenna zwłaszcza dla tych wszystkich, którzy zajmują się swoimi startupami. Paweł Tkaczyk przekonuje, że markę może zbudować nawet najmniejsza firma, i że to się opłaca. W przypadku internetowych startupów opłaca się to chyba najbardziej. Tutaj silna marka (często budowana od podstaw, co jest fajną, ale i wymagającą, przygodą) pozwala na skuteczne ścieranie się z konkurencją.

Chyba jednak najlepszą rekomendacją tej książki jest marka jaką zbudował sobie sam Paweł Tkaczyk, bo czy jest tu ktoś, komu to nazwisko chociaż raz nie obiło się o uszy? ;)

Książkę “Zakamarki marki. Rzeczy o których mogłeś nie wiedzieć, zapomnieć lub pominąć podczas budowania swojej marki” Pawła Tkaczyka otrzymaliśmy dzięki uprzejmości wydawnictwa Helion.

mamstartup.pl Marcin Małecki, 2012-02-24


Każdy szanujący się marketer, PR-owiec czy przedsiębiorca jest świadomy, że prowadzenie firmy/marki wymaga strategii, że brand musi się wyróżniać na tle konkurencji i że niesamowicie ważna jest aktualna witryna internetowa, a zadowolony klient to referencyjna wędka, która przyciągnie następnych. Niestety, domeną ludzką jest zapominanie o najbardziej oczywistych oczywistościach. „Zakamarki marki" napisane przez Pawła Tkaczyka to świetne remedium na marketingową sklerozę i rutynę, która prędzej czy później dopada każdego. Autor, niczym kapłan brandingu, prowokuje nas do rachunku sumienia. W książce pochyla się nad kwestiami związanymi z kreowaniem silnej marki oraz z opracowywaniem strategii komunikacji. Rozdział po rozdziale możemy czytać książkę, jednocześnie patrząc na opisywane w niej kwestie przez pryzmat własnej działalności. Autor sam o sobie mówi, że „zarabia na życie opowiadaniem historii" i tę swadę retora doskonale czuć w słowie pisanym. Dynamiczne i niedługie rozdziały ułatwiają odbiór marketingowych porad. Autor nie napusza się, nie szpikuje tekstu niezrozumiałą terminologią. Nie owija case'ów w bawełnę, pisze tekstem otwartym. Książka nie jest wielkim, zamkniętym dziełem: czyta się ją jednym tchem, ale nie trzeba jej czytać jednym ciągiem. Można podejść do materiału wybiórczo i skupić się tylko na wybranych zagadnieniach. Paweł Tkaczyk, autor „Zakamarków marki", to przede wszystkim praktyk. Specjalista od zarządzania marką i kreowania wizerunku, który od ponad dziesięciu lat pomaga budować silne brandy i tworzyć kampanie reklamowe. Jest również właścicielem agencji reklamowej MIDEA, z którą tworzył projekty dla takich firm jak Agora i Allegro. Największą popularność zdobył w Internecie jako autor błoga, do którego odsyła w „Zakamarkach". Ja również bardzo gorąco polecam jego teksty obecne w Sieci, W mojej ocenie znajdziemy tam o wiele więcej praktyki. Niestety, nie zgodzę się z hasłem krzyczącym z okładki „Zero teorii. Sama praktyka". Tak naprawdę, poważnie potraktowane case study pojawia się dopiero w ostatnim rozdziale i to budzi pewien niedosyt u czytelnika. Dlatego też, aby w pełni skorzystać z wiedzy zamieszczonej w tej książce, warto odrobić zadanie domowe i przeanalizować poruszane w książce zagadnienia na przykładzie własnego biznesu. Wielkim walorem jest fakt, że autor jest Polakiem i obraca się w polskiej rzeczywistości biznesowej. Wcześniej zajmował się konsultacjami marketingowymi strategii również dla małych i średnich firm, co też ma korzystne odzwierciedlenie w tekście książki (polecam podcast: „Mała wielka firma"). Książka „Zakamarki marki" zwraca uwagę na ważną kwestię, którą jest pozycjonowanie marki. Marka zaczyna swoje życie w umyśle konsumenta - i to od strategii marketingowej zależy, jakie skojarzenia przyjdą mu do głowy, kiedy zobaczy logo danej firmy. Tkaczyk zadaje pytanie: „Jak brzmisz w uchu odbiorcy ". Na początku lat 80. A. Ries i J. Trout mianem pozycjonowania określili działania firmy zwrócone w kierunku potencjalnego klienta w celu odpowiedniego ukształtowania jego spojrzenia na dany produkt. Pozycjonowanie to działanie stricte komunikacyjne. Wielkim sukcesem największych brandów było właśnie zdominowanie konkretnych segmentów rynku i wbicie się w świadomość potencjalnych nabywców. Myśląc o pizzy, od razu asocjuję nazwę „Pizza Hut". Myśląc o butach sportowych, od razu kojarzę takie marki, jak Addidas czy Nike. Ktoś, kto chce zająć naczelną pozycję w świadomości odbiorców, nie może podejmować się porównywania z inną, podobną marką. Musi zostać bezdyskusyjnym liderem, wyróżniając się i będąc najlepszym w konkretnej, wybranej kategorii. Podczas swojej wizyty w Warszawie guru marketingu, A1 i Laura Reis, starali się wytłumaczyć, że lepiej być pierwszym niż lepszym. Ludzie kojarzą bowiem produkty, które się wyróżniają, a nie te, które faktycznie mają najlepszy skład chemiczny. W szybkiej komunikacji obrazkowej nie ma czasu na długie komunikaty i racjonalne analizy. Współcześnie musimy wskazać jedną charakterystyczną cechę naszego produktu i konsekwentnie ją eksponować przez cały czas trwania naszej komunikacji marketingowej (polecam pozycję „22 niezmienne prawa marketingu" A1 Ries, Jack Trout). Pamiętajmy, że wybór konsumenta często ma podłoże emocjonalne. Kolejną ważną kwestią jest odnalezienie USP (Unique Selling Proposition) swojej usługi lub produktu, czyli unikatowej propozycji sprzedaży. Wyobraźmy sobie, że klient stoi przed wielką ścianą długopisów żelowych, ogląda całą masę opakowań - i co zadecyduje o jego wyborze (zakładając, że żadna z marek nie ma tak ugruntowanej pozycji jak np. Parker) Co odróżnia jeden komplet pisaków od drugiego Unikalna cecha jest kluczem do zwycięskiej komunikacji marketingowej. Dobry USP sprzeda każdy produkt. Swojego czasu miasto Kraków szukało unikalnej właściwości, która by przyciągnęła turystów zagranicznych. Dlaczego europejski turysta miałby przyjechać do Krakowa, a nie do Berlina czy Paryża Specjaliści od promocji miast i regionów wyeksponowali coś, czym nie może się pochwalić żadne inne wielkie miasto Europy: „Lverything is reachable in the walking distance", od jednego do drugiego atrakcyjnego punktu można przejść pieszo, wszystko jest w zasięgu nogi. To obroniło Kraków i wyróżniło jego ofertę na tle mocnej konkurencji. Pytanie o USP produktu to kolejne pytanie, z którym trzeba się zmierzyć na drodze dochodzenia do perfekcji kreowania strategii swojej marki. Paweł Tkaczyk przekonuje, że aby dokonać personalizacji swojej marki, potraktować ją należy jak żywą osobę. Nasz produkt codziennie chodzi na randki z klientami i tak jak przy okazji pierwszego rendez-vous musi zrobić piorunujące ważenie na konsumencie. Musi udowodnić, że wart jest drugiego spotkania. Te proste projekcje mogą być niezwykle konstruktywne i z pewnością przełożą się na realny zysk. Książka „Zakamarki marki" nie odkrywa Ameryki. Weterana marketingu może lekko znudzić „zawartością merytoryczną" (bo na pewno nie stylem). Natomiast dla początkujących może być zbyt powierzchowna i skrótowa. Od autora jednak możemy się uczyć samych dobrych praktyk działania, a na szczególną uwagę zasługuje jego zaangażowanie w promocję książki. Sposób wprowadzenia jej na rynek jest potwierdzeniem, że autor jest specjalistą w swojej dziedzinie. Strona WWW dedykowana książce jeszcze przed premierą zawierała fragmenty „Zakamarków marki" czytanych przez samego autora. Na jeszcze większe uznanie zasługuje komunikacja na profilu na Facebooku. Paweł Tkaczyk od samego początku prowadził aktywną komunikację, dopytywał, czy dotarły wysyłane egzemplarze książki, i odsyłał użytkowników do opublikowanych na jej temat recenzji. Może i nam uda się trafić na facebookowy profil „Zakamarków marki". Na koniec dodam tylko, że rozliczenie się z grzeszków i zaniedbań marketingowych jest miarodajne tylko wtedy, gdy dokonamy go w uczciwy sposób.

Marketer +, Nowa Sprzedaż Dorota Korczyk, 2011-12-01


Książka „Zakamarki marki” która jest obecnie najlepiej sprzedającą się książką w Helion to kolejna recenzja na moim blogu. Trzeba przyznać, że Paweł Tkaczyk bardzo dobrze opracował strategię promocji książki i wprowadził ją w życie (jeszcze trochę i książka będzie nam wyskakiwała nawet w lodówce;)). Paweł stworzył Stronę na Facebooku, gdzie skupia wszystkie aktywności – zarówno swoje (dodawanie fragmentów książki, informacji o promocji) jak i innych, np. serwisów w których są recenzje książki i konkursy w których do wygrania jest jego książka; mówił o książce na konferencjach czy w TV. A o czym dokładnie jest książka? Spójrzmy. Rozdział I Siła marki W tym rozdziale autor pisze na temat tworzenia wizerunku marki. Aby był on pozytywny ważne jest np. stworzenie strategii komunikacji marki, trzeba ustalić jak nasza marka będzie „rozmawiała” ze swoim potencjalnym nabywcą. Marka ma być wartościowa – użyteczna, dawać konsumentowi korzyści w prawdziwym świecie i korzyści w głowie (argumenty wg. Których wytłumaczy sobie dlaczego wybiera nas a nie innych). Nasza marka musi stworzyć przewagę konkurencyjną nad innymi. Musi sprawić coś, dzięki czemu zapamiętamy markę lub będziemy chcieli ją wybrać spośród innych ( ywal salice) Rozdział II Strategia komunikacji marki W tym rozdziale autor pokazuje, że trzeba zastanowić się w jaki sposób markę wyróżnić w świadomości konsumenta, w jaki sposób musimy swoją markę wypozycjonować. Jak dobrze wiemy, dobry tekst sprzedaje nasz produkt lub usługę. Autor pokazuje kilka wskazówek jak pisać test, który sprzedaje (np. określ, o czym piszesz i powtórz to kilka razy; zawsze używaj argumentów; przedstaw problem i sam go rozwiąż; rozwiewaj wątpliwości, zanim się pojawiają). Także wybierając nazwę naszej marki musimy pamiętać, że musi się ona dobrze nazwać: ma informować, komunikować emocje, dzięki czemu szybciej przebijemy się z nią na rynku. Aby nasz przekaz był skuteczny musi być on wiarygodny (cytowanie badań i statystyk, można posłużyć się autorytetem, można pozwolić konsumentowi ocenić produkt lub usługę samodzielnie). Dodatkowo aby zróżnicować produkty i rozbroić system obronny konsumentów ważne jest by w komunikacji były emocje. Rozdział III Identyfikacja wizualna W tym rozdziale autor pokazuje, że bardzo ważne rzeczy naszej marki to logo firmy, marki, produktu i jego symbolika (np. znaczenie kolorów, percepcja symboli). Wyjaśnia jak zaprojektować dobre logo (słowo klucz, krój pisma i dobór kolorów), pokazuje, że warto stworzyć książkę CI (corporate identity) – elektroniczne wersje każdego z projektów np. do druku, do Internetu, i dokładnie opisać kiedy i jak należy ich używać. Nie zapomina o reklamie – reklamować się możemy za pomocą ulotki. Jak stworzyć skuteczną? – podaj unikalny numer telefonu komórkowego lub e-mail, podaj unikalną stronę WWW, dołącz kupon lub coś wartościowego, dołącz element akcji najlepiej z dodatkowym ograniczeniem czasowym, mów o konkretach, niech wszystko będzie czytelne, wiedz czego chce Twój klient, wyróżnij się. W dzisiejszych czasach w promocji naszej marki jest profesjonalna witryna internetowa. Co zrobić, by przyciągała jak najwięcej ludzi? Autor wymienia: unikaj strony wprowadzającej, żadnej muzyki, filmy, ewentualnie ale bez automatycznego odtwarzania. Wykorzystuj efektywnie przestrzeń, stosuj krótkie i przyjazne adresy, nie stosuj Flasha. Warto jest też zrobić sobie niestandardową wizytówkę (nie „prezes zarządu” tylko np. +10 do świadomości marki) Rozdział IV Relacja klient – marka W przypadku większości przedmiotów przed zakupem można ich dotknąć, sprawdzić, wypróbować. W dziedzinie usług panuje inna zasada. Trzeba podkreślać zalety, których klient może doświadczać osobiście. Reklamując usługi warto postawić na swoje doświadczenie, redukować obawy swoich konsumentów. Należy pozwolić klientom zaangażować się w naszą markę. Zaangażowany klient to osoba, która naprawdę w nią wierzy, dzięki temu poleca naszą markę innym, broni jej w dyskusjach, prowadzi z nią dialog. Dajmy konsumentom sposobność bezpośredniej interakcji naszą firmą (skomentowanie artykułu, odpowiedź na newsletter). Działajmy tak, by zadowolenie naszych klientów było duże – wybierzmy to, co ma wyróżniać spośród konkurencji, zdefiniujmy swoich odbiorców, konsekwentnie trzymajmy się tych ustaleń. I pamiętaj jedno – nie da zadowolić się wszystkich klientów. Rozdział V Nowy marketing Wielu klientów kupuje nie dzięki temu, że robisz kampanie pozycjonująca w Internecie ale z powodu impulsu z realnego świata. Warto ściągać do siebie ludzi za pomocą kanałów offline (marketing bezpośredni, reklama prasowa, kampania radiowa, telemarketing, outdoor, TV). Niech twój newsletter będzie dobry – krótko i na temat, testuj, analizuj, daj możliwość wypisania się za pomocą jednego kliknięcia. Zastanów się nad prowadzeniem bloga firmowego, dzięki któremu pokażesz firmę z innej, luźniejszej strony a dodatkowo przyciągniesz ruchu, zbudujesz świadomość marki. Zaczynając swoją przygodę z serwisami społecznościowymi warto stworzyć strategię social media, żeby móc na jej podstawie konsekwentnie budować swój wizerunek. Warto zastanowić się także w promocji naszej marki nad wykorzystaniem grywalizacji – mechanizmów znanych z gier, które przenoszone są do świata rzeczywistego – zbieranie punktów po nagrody, mil za przeloty, rywalizowanie z innymi, Rozdział VI Case study W tym rozdziale autor pokazuje kilka przykładów jak jego firma poradziła sobie z problemami klientów. Podsumowanie Książka ta pokazuje dokładnie rzeczy o których mogliśmy nie wiedzieć, zapomnieć lub pominąć w budowaniu swojej marki. Dokładne przestudiowanie wszystkich VI rozdziałów pomoże nam na pewno na ulepszeniu wizerunku naszej marki i stworzeniu jeszcze większej przewagi konkurencyjnej nad innymi.

infosocialmedia.blogspot.com Łukasz Dębski


Marka rozkodowana Podstawowym celem budowania marki jest zakodowanie w świadomości pożądanego wizerunku firmy czy też jej produktu lub usługi. Najpopularniejsze marki mają zwykle proste przesłanie, które dzięki przemyślanej i starannie zaplanowanej strategii, pozostaje w pamięci konsumentów na lata. Najlepsze z nich swój sukces opierają na charakterystycznych cechach, wyjątkowych właściwościach odpowiednio przez specjalistów wyeksponowanych. Jak jednak uniknąć błędów popełnionych przy budowaniu marki, jak podkreślić unikatowe korzyści płynące z nabycia naszego produktu czy usługi? Sekrety marki (a właściwie jej zakamarki) odsłoni przed nami Paweł Tkaczyk, specjalista od nowoczesnego marketingu i brandingu, współpracujący z wieloma czasopismami branżowymi jak na przykład Brief. Autor wprowadzi nas w arkan sztuki budowania przemyślanej strategii marki, która przełoży się nie tylko na wzrost rozpoznawalności, ale i na wysokość sprzedaży. Tkaczyk operuje językiem korzyści- wskazuje co osiągniemy stosując się do prostych zasad, których część tkwiła gdzieś w naszej świadomości, choć ich nie wdrażaliśmy w życie, a także tych o których nie wiedzieliśmy. Głównym atutem książki jest to, że unika ona oględnego pisania o temacie, czy nudnej teorii nie mającej niekiedy odzwierciedlenia w rzeczywistości. „Zakamarki marki” są bowiem praktyczną książką napisaną przez praktyka marketingu, adresowaną do praktyków marketingu oraz wszystkich zainteresowanych tematem. Do lektury można podejść na różne sposoby - albo czytając „od deski do deski” (polecałabym choć raz takie spotkanie z książką) bądź korzystając z poszczególnych rozdziałów z których każdy opisuje w zwarty sposób konkretny przypadek czy też zagadnienie. Poznamy na przykład różnice pomiędzy wizerunkiem a logo i przekonamy się, że zdobycie lojalności klienta będzie wymagało znacznie większego wysiłku, niż tylko zaprojektowania znaczka graficznego. Odpowiemy na pytanie czym tak naprawdę jest marka oraz poznamy działanie efektu halo. Jednym z elementów budowania marki jest stworzenie odpowiedniej strategii komunikacyjnej, czyli dopasowanie komunikatu reklamowego do odbiorcy i cyklu życia produktu. Tkaczyk krok po kroku przeprowadzi nas przez ten proces, rozpoczynając od szczegółowego określenia, czym dla konsumenta ma być nasza marka, a także czym nie jest (i nie będzie). Musimy jednak pamiętać, że sukces tworzenia i dodawania wartości do marki nie będzie możliwy do osiągnięcia, jeśli nie będziemy mieli dobrego produktu. Wszelkie działania zmierzające do umocnienia istniejącej marki powinny być poprzedzone obiektywną oceną naszej oferty pod kątem spełnienia oczekiwań klientów i użyteczności. Dowiemy się również, co oznacza pojęcia kreacji marki oraz poznamy różnice pomiędzy wartością i ceną odkrywając największą wartość marki - obietnicę marki. Podejmiemy rozważania na temat źródeł przewagi konkurencyjnej oraz podstawowych kryteriów marki. Niejako w prezencie dostaniemy krótki kurs „dopieszczania” wizualnego marki, począwszy od symboliki logotypu, przez znaczenie kolorów i rady, jak zaprojektować dobre logo, po kreatywne wizytówki. Jeden z rozdziałów książki prezentuje narzędzia i trendy będące symbolem XXI wieku, a których nie sposób ignorować kreując wizerunek marki. O czym mowa? Internet, blogi, media społecznościowe, gry online - wszystko to stało się częścią naszej rzeczywistości, czemu zatem nie wykorzystać tego do budowania relacji z klientem? Tkaczyk podpowiada jak zrobić to najlepiej, z jakich kanałów korzystać i na co zwracać uwagę, by nie zaliczyć bolesnej (także finansowo) wpadki. Wszystkie te rady, zasady i reguły podane przez autora oparte są na jego doświadczeniach jako wieloletniego praktyka marketingu i zobrazowane przykładami, które pomagają lepiej zrozumieć ich sedno. To wszystko sprawia, że „Zakamarki marki” nie są książką jedną z wielu na rynku, których lektura nie wnosi nic nowego do naszego życia i firmy. Wręcz przeciwnie- ten kieszonkowy zestaw rad może, a nawet powinien towarzyszyć nam w codziennej pracy, niezależnie od zajmowanego stanowiska czy też branży. Warto od razu zapisywać na dołączonych stronach przeznaczonych na notatki wszelkie wątpliwości pojawiające się podczas lektury i wspaniałe pomysły, które z pewnością przyjdą nam do głowy. Jeśli tylko będą spójne z naszą strategią to stworzą nową jakość działania, które będzie motorem napędowym do zmian i kreowania naszej marki. Zamiast pięciu książek na temat marketingu z regułkami i przytoczonymi statystykami proponuję jedną, która nie tylko pozwoli nam zaoszczędzić czas i pieniądze, ale przyciągnie do nas klientów. Wzrost sprzedaży będzie wówczas wartością dodaną.

granice.pl Justyna Gul


Kreowanie wizerunku własnej marki to wciąż w Polsce temat nowy. Mało kto zdaje sobie sprawę, jak ważne i skuteczne może być to przedsięwzięcie. Wie o tym doskonale Paweł Tkaczyk, nasz polski guru brandingu. Wie i dlatego już niedługo będziemy mieli okazję przeczytać jego książkę „Zakamarki marki”. Mi udało się to zrobić trochę wcześnie. Dzięki uprzejmości Pawła miałem okazję zapoznać się z obszernymi fragmentami jego pierwszej książki „Zakamarki marki”, jeszcze przed premierą. Przyznam szczerze, że już od dłuższego czasu czekałem na tę książkę i zastanawiałem się jak ten debiut wyjdzie Pawłowi. Kto czyta jego bloga (http://paweltkaczyk.midea.pl/) wie, że ma coś z talentu pisarskiego. Kto bywał na konferencjach i widział Pawła w akcji (http://www.youtube.com/watch?v=cTINvhYYei0) nie zaprzeczy, że zaciekawić słuchacza to On potrafi. Jednak książka to coś poważniejszego. Napisać dobrą, interesującą, wciągającą książkę jest cholernie trudno. Zresztą – sami czytacie książki, wiecie jak to jest, gdy trafi się na nudny tekst, nawet o najbardziej ciekawym zjawisku na świecie. Ziew. Jak na tym tle wypadają „Zakamarki marki”? Powiem tyle – jest dobrze, jest naprawdę dobrze :) . Książkę czyta się znakomicie. Z jednej strony dostajemy lekki styl, luźną formę, przyjemność i łatwość czytania. Z drugiej, w tym wszystkim zaszyte jest mnóstwo rzeczowych informacji. Bez akademickich teorii, bez pompatycznych wykładów. Paweł na prostych, życiowych, wreszcie – często swoich własnych case’ach opisuje od podstaw po co i jak kreować wizerunek marki. To krótki fragment (o tym jak warto tworzyć wizytówki), najlepiej chyba pokazujący jak to wszystko wygląda w książce: Na początku w ogóle byłem tylko ja. Zrobiłem wizytówkę z napisem „Paweł Tkaczyk, prezes zarządu”. [...] Od tej pory w firmie Midea nie ma już nikogo z oficjalnym stanowiskiem na wizytówce. Obecnie nadal pełnię funkcję prezesa, ale mój opis (zmieniający się wraz z kolejnymi dodrukami wizytówek) to „+10 do świadomości marki”. Kto gra w gry RPG, ten nie będzie miał problemu z rozszyfrowaniem znaczenia tej karty. Dla innych jest to ciekawy wstęp do dyskusji czy przełamania lodów. [...] Potraficie sobie wyobrazić lepszą reklamę? A na przestrzeni 10 lat w firmie pracował m.in. „flamaster” (specjalista od Flasha) czy copywriter ze stanowiskiem „słów cięcie i gięcie”. Prawda, że przyjemnie? I takie właśnie, doskonale obrazujące wszystko, przykłady przewijają się przez całą książkę. A co w niej dokładnie znajdziemy? Oto najważniejsze tematy: Silna marka – po co ci ona? Strategia komunikacji marki – nadaj znaczenie swojej marce i „ubierz ją w słowa” Identyfikacja wizualna – dopieszczanie wizualne marki Relacja Klient – marka – klienci jako równorzędni partnerzy w dialogu Nowy marketing – internet, blogi, socialmedia, gry online Case studies – czyli to, co tygrysy lubią najbardziej ;) Książka przyda się zarówno laikom, jak i ludziom już trochę siedzącym w temacie. Ja ze swojej strony polecam ją szczególnie wszystkim startupom. Kreowanie własnej marki to coś, co powinno wam już od początku budowania projektu siedzieć z tyłu głowy. Nie zrobicie tego doskonale, ba… popełnicie mnóstwo błędów, ale unikniecie pułapki nijakości. Mówię to Wam ja – ktoś, kto jeszcze nie tak dawno temu uważał, że w końcu przecież dobry produkt sam się obroni… Nieprawda! Kreowanie marki, nawiązywanie żywej, ciekawej, szczerej relacji z Waszymi klientami – to powinna być podstawa. I do tego książka Pawła nadaje się znakomicie.

blog.tkwadrat.pl Tomasz Tomaszewski, 2011-07-26


W biznesie silna marka jest jak piękna i inteligentna kobieta. Wszyscy o niej marzą, ale na koniec tylko nielicznym udaje się ją zdobyć i utrzymać przy sobie. Książka „Zakamarki marki" może być w tym względzie dużą pomocą. Marka jest wszystkim. To ona sprawia, że klient spośród kilkudziesięciu podobnych produktów wybiera właśnie ten konkretny. Jednocześnie marki nie da się tak po prostu kupić. Do jej zbudowania nie wystarczy tylko dobra jakość produktu, ale marki nie stworzy też wyłącznie zmasowana kampania reklamowa. A nawet gdy mamy już i dobry produkt, i dobrą reklamę, to musi jeszcze upłynąć trochę czasu, by marka wbiła się w świadomość klienta. To oczywiście wiemy wszyscy. Pytanie tylko, dlaczego jednym się to udaje, a innym nie. Odpowiedzi próbuje udzielić na nie Paweł Tkaczyk, młody gniewny polskiego marketingu od dziesięciu lat prowadzący firmę MLDEA, która w swoim portfolio ma takich klientów jak Agora czy Citibank. Robi to zazwyczaj z bardzo dobrym skutkiem. Jego rady są podane w sposób przejrzysty, dowcipny, kolorowy i co najważniejsze bez nagminnych w innych tego typu publikacjach powtórzeń tej samej myśli po kilka lub kilkanaście razy. Najlepsze u Tkaczyka jest to, że nie próbuje on tworzyć z marketingu czy pisania tekstów reklamowych czarnej magii. Mówi: to wiedza prosta i zazwyczaj intuicyjna. A pomysły można czerpać z bardzo różnych źródeł. Autor cytuje na przykład guru amerykańskiego marketingu Roberta Cialdiniego z Arizona State University, który napisał kiedyś artykuł pt: „Jaki jest najlepszy sposób na utrzymanie uwagi studentów Odpowiedź zawarta jest w... poprzednim zdaniu". Cialdiniemu po prostu wyszło w badaniach, że najlepiej uwagę przykuwają zagadki do rozwiązania. Tkaczyk więc proponuje: zamiast pisać „zmywarki pozwalają oszczędzić 10 proc. wydatków na wodę" pisz „Czy wiesz, jak zaoszczędzić na domowych rachunkach ". Albo garść wiedzy z zupełnie innej beczki: konstruując logo firmy, musisz pomyśleć również o tym, by nie kojarzyło się ono z... penisem. „W internecie istnieje strona Phallic Logo Awards, na którą konsumenci przysyłają logotypy kojarzące im się z fallusem". Niby niewinna igraszka, ale może dotknąć każdego. A wtedy cały wysiłek włożony w budowanie marki może runąć. Warto więc pamiętać i o tym. W innym miejscu z kolei radzi, jak konstruować firmowy newsletter, stronę WWW oraz kiedy warto zmienić markę, zamiast trzymać się starej. W sumie szeroki pakiet pomysłów i inspiracji do poczytania dla wszystkich budujących własny biznes lub parających się szeroko rozumianym marketingiem.

DZIENNIK GAZETA PRAWNA Rafał Woś, 2011-09-02


Książka, którą tu prezentuję, powinna stać się biblią każdego marketingowca i każdego właściciela firmy. A także jego żony i teściowej. Bo, jak pisze Paweł Tkaczyk, autor książki: na marketingu znają się wszyscy i dlatego większość biznesów upada w ciągu pierwszych kilku lat działalności Książka ukazała się zaledwie miesiąc temu, a jest już na pierwszym miejscu listy bestsellerów wydawnictwa Helion. Wszystkie powyższe argumenty powinny być wystarczające, abyś wiedział, że jest to absolutnie książka obowiązkowa i powinna być przekazywana z pokolenia na pokolenie każdemu, kto marzy o własnej firmie. Książka nazywa się „Zakamarki marki – Rzeczy o których mogłeś nie wiedzieć, zapomnieć lub pominąć podczas budowania swojej marki” A czego dowiesz czytając ją ? Np. jak można przyciągnąć uwagę (m.in. na przykładzie ciastka w markecie, ale również dużych marek), dlaczego ludzie kupują i dlaczego dzisiaj - w dobie silnej konkurencji i kryzysu gospodarczego - nie wystarczy już krzyczenie do klienta z wielkiego billboardu „jesteśmy najlepsi i najtańsi!”. Książka zawiera garść bardzo cennych wskazówek, które sprawią, że Twój biznes nabierze swojego własnego, unikalnego charakteru – czyli stanie się marką. Marką znaną i rozpoznawalną. Dowiesz się też, że marka to nie tylko logo oraz jak efektywnie wykorzystać media społecznościowe do promocji firmy. Niestety, ale jeszcze wciąż brak świadomości marketingowej wielu firmom - inwestują pieniądze nie tam, gdzie trzeba. Bo nie wystarczy zrobić „jakąś tam” reklamę – ta reklama musi przemówić do klienta i sprawić, by kupił. Reklama musi mieć strategię, musi wywoływać emocje, musi wzbudzać zaufanie i musi mówić o korzyściach. Książka zawiera przede wszystkim rady praktyczne i sprawdzone. Jest to wiedza nabyta przez doświadczenie Pawła przy pracy z różnymi markami. Do tego napisana w sposób lekki i ciekawy – książkę czyta się szybko i łatwo, dosłownie się ją „łyka”. Jest podzielona na krótkie rozdziały w formie artykułów - można ją więc czytać od początku do końca, a można sobie wybierać dowolne, niezależne od siebie tematy. Wiedza, która tu jest, zostanie w głowie i zmieni Twoje spojrzenie na budowanie marki raz na zawsze. Aha, polecam oficjalną stronę Zakamarek oraz fan page – jedne z wielu narzędzi, które w umiejętny sposób wykorzystane pomogły Pawłowi wywindować książkę na 1. miejsce I nie mów, że nie masz czasu na czytanie książek! A ile razy czekasz w kolejce do lekarza, jeździsz autobusami i pociągami, albo stoisz w korku? Ja w ten sposób przeczytałam w tym roku ok. 30 książek :)

pixelpr.net Monika Loryńska, 2011-09-02


Paweł Tkaczyk umie opowiadać ciekawe historyjki, co udowadnia w każdym z 63 krótkich rozdziałów na 211 stronach książki “Zakamarki marki”. Moim ulubionych jest liczący aż 11 stron (najdłuższy) rozdział pt. Archetypy marki. Niestety tego rozdziału o kulturze opowieści i brand storytellingu w książce nie znajdziesz. Paweł dosyła go w wersji cyfrowej tym, którzy książkę zamówią w przedsprzedaży do 19 sierpnia. Szkoda, ze nie otrzymają go czytelnicy, którzy kupią książkę później w inny sposób; chyba, że autor i na to ma jakiś pomysł. Używam słowa “pomysł” z pełną premedytacją, bo Paweł nie tylko napisał książkę, czyli w zgrabny sposób zebrał (jak się okazuje bardzo rozległą) wiedzę o tym czym jest marka, jak ją budować, pielęgnować i rozwijać, ale podjął grę (ale nie w rozumieniu stosowanym przez Jarosława Kaczyńskiego) z czytelnikami i wciągnął ich w promocję, a właściwie w rodzaj rywalizacji. Grywalizacji. Rzadki to przykład na polskim rynku, a może jedyny (nie znam innych, chętnie poznam), gdy autor włącza się w promocje książki i osobiście podgrzewa wokół niej atmosferę. Witryna Zakamarkimarki.pl zgodnie z regułami sztuki (do których przyzwyczaili nas autorzy amerykanscy) zawiera fragment książki (mógłby być dłuższy), autor sam czyta kawałek, można dodać opinie, zamówić tytuł w przedsprzedaży i nie tylko zapłacić mniej, ale otrzymać dodatkowy rozdział w nagrodę. Jednak to co najważniejsze, dzieje się na Facebooku. Autor odpytuje czytelników: do koga doszła już paczka, kto ją rozpakował, kto przekartkował, kto przeczytał, ludzie wrzucają zdjęcia itd. Jeden z rozdziałów książki poświęcony jest tzw. grywalizacji. Grywalizacja (ang. gamification; grywalizacja to polskie brzmienie proponowane przez Tkaczyka, w odróżnieniu od stosowanej słabej kalki gamifikacja) to przenoszenie mechanizmów znanych z gier komputerowych do świata realnego. Nasza motywacja (w tej sytuacji do przeczytania książki) ma zupełnie inne podłoże jeśli możemy ścigać się publicznie, informować i porównywać swój status z innymi (już zamówiłem, już dostałem, przeczytałem, napisałem tę notkę zamiast zajmować się innymi pilniejszymi sprawami ;-D), a co najważniejsze całości towarzyszy fajna zabawa. Być może się mylę w tej diagnozie, ale w ten oto sposób drodzy czytelnicy “Zakamarków marki”, staliśmy się mniej lub bardziej świadomie wciągnięci promocję książki zgodnie z zasadami tej strategii. A swój eksperyment Paweł Tkaczyk opisze w kolejnej książce pt. Grywalizacja która ukaże się w październiku ;-D. Jeszcze słowo o samej książce. Podtytuł ksiażki “Zakamarki marki” brzmi “Rzeczy, o których mogłeś nie wiedzieć, zapomnieć lub pominąć podczas budowania swojej marki” i trafnie oddaje funkcję książki. Czytałem ją patrząc na opisywane kwestie przez pryzmat własnej działalności i budowania jeszcze młodej marki związanej z brawurowymi prezentacjami, więc pewne rozdziały interesowały mnie bardziej, inne mniej. Lekturę potraktowałem jako swoisty rachunek sumienia, zdając sobie sprawę co wiem, czego nie wiem, o czym zapomniałem, co zaniedbałem, a co powinienem w miarę szybko naprawić. Pozycja autora, który jest praktykiem, a zatem pisze w oparciu o swoje doświadczenie zupełnie inaczej ustawia lekturę. Krótkie rozdziały pisane z werwą, angażującym wprowadzeniem i śródtytułami szalenie ułatwiają lekturę wywołując wrażenie, że autor do mnie mówi, a ma mi do przekazania to co w markowym survivalu niezbędne. Poza tym skoro autor jest szefem firmy Midea (+10 do świadomości marki), musi wiedzieć co pisze, bo stawia na szali całą swoją reputację (o niej też w książce). To siła książki, że pisze praktyk, na poradnictwo teoretyków szkoda czasu. Z podobnych rzeczy czytałem dotąd tylko 3 i też pisane przez praktyków: The Art of the Start (Guy Kawasaki), Crunch it (Gary Vaynerchuk), Rework (Fried&Hannson). Polskich innych tytułów nie znam, a po Zakamarki sięgnąłem chociażby dlatego, że śledzę blog Pawła Tkaczyka. Osobiście brakowało mi czasami przykładów, które opisywane historie ilustrowały by lepiej lub też o przytoczonych przykładach przeczytałbym więcej. Wiem jednak, że są one w głowie Pawła Tkaczyka i dzieli się nimi regularnie na swoim blogu, a w tym wypadku działoby się to kosztem znacznie powiększonej objętości. Moją uwagę zwrócił zupełny brak zdjęć w książce, a w rozdziałach o identyfikacjii wizualnej, logotypach, wizytówkach itd. nawet najbardziej przekonujący tekst to za mało. Na koniec drobna uwaga z mojego ogródka. Paweł przeprowadził rzetelną wiwisekcję marki, tnąc kwestie na drobne kawałki i wielokrotnie przypominając, że marką jest tak naprawdę to co tkwi w głowie odbiorcy. Szkoda tylko, że nie napisał o roli prezentacji, które publicznie przedstawiane też mają wpływ na odbiór marki. Jak wiemy, firmy mają z prezentacjami poważny kłopot i chociaż pamiętają skrupulatnie o całej reszcie komunikacji, to gdy pojawiają się pierwsze slajdy cały czar pryska. Zresztą autora nie trzeba do tego konceptu przekonywać, bo sam tworzy świetne prezentacje.

marekscibior.pl Marek Ścibior, 2011-08-14


Są takie książki na które czeka się z niecierpliwością. Pomimo faktu, że ich premiera dopiero nadejdzie wiemy już, że będzie to obowiązkowa pozycja na naszej marketingowej półce. Dzięki uprzejmości Pawła Tkaczyka, autora książki „Zakamarki marki”, miałem okazję zapoznać się właśnie z tego typu publikacją. Z pojęciem kreacji marki większość osób zakładających własną firmę ma styczność praktycznie od samego początku działalności. Dotarcie do świadomości konsumentów czy potencjalnych klientów najczęściej okazuje się żmudnym procesem, który staje się trudniejszy niż przypuszczano na początku. Aby sprawić, by klient identyfikował się z naszą marką, spełnić musimy szereg wymagań oraz podjąć odpowiednie działania, mające na celu zaistnienie w świadomości naszej grupy docelowej. W tym momencie problemem staje się wiedza, której najczęściej nam po prostu brak. Powstałą w ten sposób lukę książka Pawła Tkaczyka wypełnia z nawiązką. Już po kilku przeczytanych stronach wiedziałem, że wiedza w niej zawarta zdecydowanie wykracza poza to, co do tej pory dane mi było poznać. Co najważniejsze, jest to wiedza zrozumiała nawet dla totalnego laika, który przygodę z marketingiem planuje dopiero zacząć. Co więc znajdziemy w środku? Niesamowitą ilość przydatnych informacji, z których część nie tylko opisuje skuteczne metody promocji własnej marki, lecz przedstawia również obraz psychologiczny naszego klienta, co pozwala lepiej zrozumieć podejmowane przez niego wybory. Dzięki zawartym w książce poradom zdecydowanie skuteczniej dotrzemy do świadomości odbiorcy, przedstawiając mu produkt który on faktycznie potrzebuje, nawet jeśli nie do końca jest to prawdą. Dużą uwagę autor przywiązał do identyfikacji wizualnej, czyli elementu bez którego skuteczna promocja naszej marki jest praktycznie niemożliwa. Powiedzenie „jak nas widzą, tak nas piszą” sprawdza się w tym momencie znakomicie. Praktyczne doświadczenie Pawła widać na każdym kroku, co pozwala lepiej zrozumieć mechanizmy rządzące relacjami z klientem. Na koniec zostawiłem sobie dział związany z tzw. nowym marketingiem, który oznacza skuteczne korzystanie np. z mediów społecznościowych, w kreacji marki odgrywające coraz większą rolę. Są to bowiem serwisy w których promocja może być bardzo skuteczna, przynosząc oczekiwane rezultaty, niosą one jednak ze sobą wiele zagrożeń, z którym choćby te najważniejsze warto znać. Podsumowując, książka Pawła Tkaczyka jest pozycją obowiązkową dla każdego kto choć trochę interesuje się skutecznym marketingiem. Opisywane w niej porady oraz fakty prowadzą do wielu interesujących wniosków, które na pewno pomogą nam wyznaczyć własne strategie działania w procesie kreacji marki.

newcreative.pl 2011-07-26


Z najnowszą książką Pawła Tkaczyka „Zakamarki marki” jest trochę tak jak z Google Plus lub z kolejnym wydaniem Harry′ego Pottera. Coraz głośniej jest o niej w sieci, a faktycznie niedostępna w realu. Nie ma jej jeszcze na półkach księgarskich, a już pojawiają się pierwsze recenzje osób, którym udało się dotrzeć do pełnego tekstu w wersji papierowej. W jakimś sensie sam sposób promowania tej książki, uwiarygadnia jej treść i profesjonalizm autora. Dzięki jego uprzejmości mogłem zapoznać się z wybranymi fragmentami. Czyta się wyśmienicie. Bez akademickiego zadęcia, lekko i swobodnie. Każdy akapit na wagę złota dla każdego, kto zastanawia się nad promowaniem swojej marki, biznesu, produktu, usługi. Jest dokładnie tak, jak autor zapewnia we wstępie: dostajemy sporą dawkę praktycznej wiedzy podanej w luźnej formie. Lekkie pióro i wysoki profesjonalizm autora znany jest z jego publikacji internetowych. Rewelacyjny blog o nowoczesnym marketingu i prowadzony tam wraz z Markiem Jankowskim podcast „Mała Wielka Firma” (już 55 odcinków) http://paweltkaczyk.midea.pl/ to kopalnia wiedzy dla osób spędzających bezsenne noce na planowaniu strategii marketingowych dla swoich firm. „Zakamarki marki” to kolejny etap dzielenia się Pawła Tkaczyka swoją wiedzą i doświadczeniem. W książce znajdziemy odpowiedzi zarówno na pytania jak budować wybitność marki, czy też w jaki sposób pisać teksty reklamowe, ale także jak zredagować w sposób atrakcyjny treść wizytówki. Osobny rozdział poświęcony jest nowym narzędziom marketingu: Internetowi, blogom, mediom społecznościowym. Jestem przekonany, że kiedy książka będzie dostępna w całości, tych odpowiedzi znajdziemy znacznie, znacznie więcej.

chochlik-drukarski.blogspot.com Andrzej Gołąb, 2011-07-26


Jak Ci typograf swoją książkę wyśle, to pewne jest, że (na złość mu napiszę) czcionka będzie ciężka do czytania na ekranie, ale Paweł Tkaczyk chyba zrobił to całkiem świadomie. Wysłał mi w PDF-ie fragment swojej nowej książki "Zakamarki Marki", w której opisuje wszystko to, co powinien z marką zrobić początkujący, który myśli o swojej firmie troszkę przyjaźniej, niż o krowie, którą zaszlachtuje jak tylko rzeczona się do tego nada. Dane było mi przeczytać całkiem spory fragment, który pozwala mi powiedzieć, że te 39,00 zł może być całkiem dobrze wydane. Po czym wnoszę? Po pierwsze książka jest napisana prostym, bezpośrednim językiem, więc jeśli nasza umiejętność czytania wychodzi troszkę ponad elementarz Falskiego - damy radę, jeśli pozwoliła nam czytać "W Pustyni i w puszczy" - zostaniemy wzieci żywcem do nieba, chociaż może lekko przesadziłem. W każdym razie czyta się przyjemnie i dość szybko. Po drugie, udostępnione fragmenty nie dały się "przelecieć", musiałem się skupić nad sensem poszczególnych (hmmm) porad, sugestii, zaleceń... czy jak je tam zwać. Myślę, że będzie to raczej książka do posiadania na półce i do odwoływania się do poszczególnych fragmentów, niż do uczenia się na pamięć i recytowania na mądrych spotkaniach, chociaż kto wie... Z mojego bardzo subiektywnego punktu widzenia, to sobie myślę, że dzięki tej książce ze wspomnianego młodego cielęcia (malutkiej firemki), które jest w moim posiadaniu, stada krów w stylu milki to raczej nie mam szansy zrobić, ale nie zaszkodzi też, jeśli za kilka lat będę miał jedną, ładną niekoniecznie fioletową, ale za to dobrze rozpoznawalną krowę, która chętnie będzie dzieliła się swoim mlekiem, czy tam co będzie miała.

blog.2edu.pl Piotr Peszko, 2011-07-26


Premiera książki Pawła Tkaczyka już niedługo i napięcie oczekujących na jej wydanie rośnie, pobudzane rytmicznie budowanym wokół niej szumem. I ja poddałam się tym pełnym napięcia oczekiwaniom. Dzięki uprzejmości wydawnictwa Helion i księgarni Onepress miałam przyjemność przeczytać całą książkę jeszcze przed jej ukazaniem się. Przyznam szczerze, że jak tylko dowiedziałam się, że książka do mnie idzie, myślałam o niej cały weekend, i 3 razy zbiegałam do skrzynki by sprawdzić czy już ją listonosz dostarczył (co jak co ale buzz jest skuteczny:)). I? I nie zawiodłam się! Książka jest napisana charakterystycznym dla Pawła Tkaczyka językiem, znanym stałym czytelnikom bloga i słuchaczom podcastu. Czyta się ją przyjemnie, niemalże jednym tchem. To, co mi się podoba to wyłożenie wszystkich omawianych zagadnień, mówiąc kolokwialnie „jak krowie na rowie” ale bez śladów wymądrzania się. Wszystko poparte z życia wziętymi przykładami na dobrze znanych markach. Książka składa się z 6 rozdziałów. Każdy z nich stanowi uzupełnienie i rozwinięcie wiedzy zawartej w poprzednich częściach książki. Rozdziały dzielą się na mniejsze artykuły - i co wygodne i poprawiające komfort czytania - nie ciągną się one przez kilkanaście stron. Są krótkie, konkretne i skłaniające czytelnika do szukania analogicznych przykładów w swoim otoczeniu. Czego możemy się z niej dowiedzieć? Między innymi czym różni się marka korporacyjna od marki produktowej i kiedy najlepiej stosować takie nazewnictwo produktów a nie inne. Czym jest endorser i kiedy się go stosuje i w jakim celu. Ponad to przeczytasz czym się różni logo od zwykłych klocków, jak budować relacje z klientem oraz jak skutecznie łamać schematy. Na koniec garść case study. A wszystko to okryte intrygującymi tytułami. Do tego kilka stałych w tego rodzaju książkach pozycji np. jak tworzyć teksty do sprzedaży. Wszystko jednak napisane tak, że nie mamy wrażenia czytania kolejny raz tego samego. Jednym słowem - polecam. Zarówno starym wyjadaczom jak i początkującym żuczkom. Bo, jak możemy przeczytać na okładce książki Na medycynie, polityce i marketingu znają się, jak wiadomo, wszyscy. I pewnie właśnie dlatego większość potencjalnie świetnych biznesów upada w ciągu pierwszych kilku lat działalności… Dlatego czytajcie.

marketingdokobiet.pl 2011-07-26