Recenzje: Freakonomia. Świat od podszewki

Czym do licha jest freakonomia (ang. freakonomics) Osobom przywykłym do wolnorynkowych dogmatów, modeli matematycznych i ortodoksyjnego naukowego podejścia termin ten jawi się jak jakiś żart. A jeśli nawet można tak lekko traktować naukę (w końcu wśród naukowców jest wiele osobowości postrzeganych jako kontrowersyjnie nieschematyczne), to przecież taka zabawa jest w ogóle nieprzydatna dla poważnego biznesu. I niczego nie zmienia fakt, że książka to głośny bestseller, co zazwyczaj wystarcza, by stać się kol.


Czym do licha jest freakonomia (ang. freakonomics) Osobom przywykłym do wolnorynkowych dogmatów, modeli matematycznych i ortodoksyjnego naukowego podejścia termin ten jawi się jak jakiś żart. A jeśli nawet można tak lekko traktować naukę (w końcu wśród naukowców jest wiele osobowości postrzeganych jako kontrowersyjnie nieschematyczne), to przecież taka zabawa jest w ogóle nieprzydatna dla poważnego biznesu. I niczego nie zmienia fakt, że książka to głośny bestseller, co zazwyczaj wystarcza, by stać się kolejną biblią ekonomii, zarządzania i marketingu.


A właśnie że nie.


Teorie Levitta są o tyle wariackie, co logicznie skonstruowane i skutecznie udowodnione z matematyczną wręcz precyzją. Ich sednem jest dostrzeżenie prawdziwych motywów ludzkich działań, odrzucenie "naukowych stereotypów" i odkrycie, jak naprawdę funkcjonują mechanizmy ekonomii. A te z kolei tworzą naszą cywilizację, politykę, prawo i obyczaje.


Kłopotliwy dla ekonomicznego establishmentu Steven Levitt wziął na warsztat kilka ciekawych zjawisk społeczno-politycznych i przeprowadzając rzetelne badania odkrył w nich drugie dno. Posługując się dedukcją godną detektywa i solidnymi obliczeniami wykazał potężną skalę oszustw wśród amerykańskich nauczycieli i japońskich zapaśników. Pokazał, że Ku-Klux-Klan był niczym innym jak tylko piramidą finansową domorosłych sprzedawców ubezpieczeń i pośredników w handlu nieruchomościami. Udowodnił, że dla przeciętnego gangstera przestępczość to żaden biznes, a jedyną skuteczną metodą zapobiegania przestępczości jest aborcja.


Takie tezy mogą szokować i nie trzeba się z nimi zgadzać. Jednakże zdroworozsądkowe podejście, kreatywność i solidny warsztat Levitta są godne pozazdroszczenia. Po przeczytaniu Freakonomii zacząłem dostrzegać i wyjaśniać pewne fenomeny w otaczającej mnie rzeczywistości. Zrozumiałem na przykład, dlaczego statystyki bezrobocia w Polsce ciągle są relatywnie wysokie i co powoduje, iż administracja nie działa efektywnie. Wcześniej sięgałem do skomplikowanych teorii naukowych, które niczego nie wyjaśniały. Teraz potrafię znaleźć proste rozwiązania i rzetelne dowody.

humanistyka20.blogspot.com KOT MATEUSZ 25/02/2010

Czy można wykazać związek między zwiększoną liczbą zabiegów przerywania ciąży, a spadkiem przestępczości w latach 90. Można próbować. Tego i lulku innych karkołomnych wyzwań podejmują się na kartach Freakonomii" dwaj znakomici autorzy - ekonomista i dziennikarz. Ambicją twórców książki było wskazanie i dowcipne wyjaśnienie zależności ekonomiczno-społecznych, które pozostają albo niezauważone, albo zupełnie niezrozumiałe. W brawurowy sposób para autorów neguje wiele obiegowych opinii budując swoje własne teorie na ich temat. Na stronach książki znajdziemy więc np. wyjaśnienie, dlaczego dealerzy narkotyków muszą mieszkać z rodzicami. Nieco dalej omawiany jest mechanizm, który sprawia, że - pomimo pozornych zachęt finansowych - agentom nieruchomości wcale nie musi zależeć na uzyskaniu najwyższej ceny za oferowane domy czy mieszkania. "Freakonomia" jest napisana i przetłumaczona bardzo sprawnie. Czy wszystkie tezy stawiane przez autorów są uzasadnione Można mieć wątpliwości. Na przykład łatwo uwierzyć, że liberalizacja prawa dotyczącego aborcji w USA wpłynęła na zmniejszenie liczby niechcianych dzieci i, niecałe 20 lat później, spowodowała spadek przestępczości wśród wkraczającej w życie młodzieży. Przestępczość spadła jednak w latach 90. nie tylko w USA, czego autorzy zdają się wcale nie zauważać. Nawet jeśli postawimy znak zapytania przy niektórych tezach Levitta i Dubnera, nie zmniejsza to jednak przyjemności z lektury. Niepotrzebnym dodatkiem do książki wydaje się tylko ostatnia część - zebrane trochę na siłę wpisy z błoga autorów i pojedyncze artykuły powtarzające treść "Freakonomii". Całość prezentuje się bardzo apetycznie, a "zwariowana ekonomia" to obowiązkowa lektura nawet dla tych, którzy nie są pasjonatami finansów.

GAZETA FINANSOWA Norbert Kilen, 03/2009

Ekonomia to zasadniczo nauka o bodźcach: w jaki sposób ludzie dostają to, czego chcą albo potrzebują, zwłaszcza kiedy inni chcą lub potrzebują tej samej rzeczy. Typowy ekonomista uważa, że świat nie wymyśli! jeszcze takiego problemu, z jakim on nie mógłby sobie poradzić, jeśli tylko dano by mu wolną rękę przy opracowywaniu odpowiedniego programu motywacyjnego. Bodziec jest pociskiem, dźwignią, kluczem: drobną rzeczą o zdumiewającej mocy zmieniania sytuacji.

Rynek Kapitałowy Tomasz Gruszczyński, 01/11/2008

Wbrew powszechnemu przekonaniu ekonomia nie jest nauką skupiającą się wyłącznie na zagadnieniach gospodarczych i finansowych. Posługując się wiedzą ekonomiczną, można wyjaśnić wiele zjawisk społecznych, na przykład co łączy agentów nieruchomości i członków Ku-Klux-Klanu, nauczycieli i zapaśników sumo, co charakteryzuje dobrych rodziców oraz jaki związek mają imiona ludzi z ich zarobkami. Zależności te tłumaczą ekonomista Steven Levitt i dziennikarz Stephen Dubner w książce "Freakonomia". Czynią to w sposób na tyle ciekawy, że ich dziełko czyta się jak powieść przygodową. Nie bez powodu amerykański dziennik "The Wall Street Journal" nazwał Levitta ekonomicznym Indianą Jonesem.

Wprost SW; 22-10-06

Recenzje książek ekonomicznych, które mają zachęcić zarówno kadrę akademicką, jak i studentów do sięgnięcia po dany tytuł, zazwyczaj mają ustaloną strukturę i mniej więcej wiadomo, co recenzujący napisze. Prawdopodobnie książka będzie miała klarowną myśl przewodnią, odpowiadała na nurtujące współczesnych ekonomistów pytania oraz przedstawiała omawiane zjawisko w odniesieniu do globalizacji i postępującego rozwoju technologicznego. Autor recenzowanej książki spędził zapewne wiele czasu na zawiłych analizach, budując skomplikowane modele, które wiele wnoszą do dorobku ekonomii lub zarządzania oraz pozwalają autorowi formułować pewne wnioski dla praktyki i polityki gospodarczej, jakie należy zasugerować rządzącym polityką.



Taką strukturę przyjęłyby zapewne recenzje wielu książek z zakresu ekonomii, finansów czy zarządzania, jednakże nie recenzja wydanej w 2006 roku książki zatytułowanej "Freakonomia. Świat od podszewki", która już stała się bestsellerem w Stanach Zjednoczonych, która nie ma myśli przewodniej i której autorzy nie formułują wniosków dla polityki gospodarczej. Książka ta jest efektem współpracy wybitnego amerykańskiego ekonomisty młodego pokolenia Stevena Levitta (zupełnie nie wyobrażał on sobie jej napisania) oraz Stephena J. Dubnera dziennikarza "New York Times'a", którego zadaniem było przybliżenie łamiących ogólnie przyjęte kanony prac badawczych Levitta szerszej publiczności. Jak sugeruje tytuł, freakonomia (freak z ang. świr) to specyficzny nurt badań ekonomicznych zajmujących się wybranymi zjawiskami, przez niektórych naukowców w ogóle nieuznawany za część ekonomii. Krytycy zarzucają Freakonomii, że jest mało poważna, graniczy z banałem, a samemu Levittowi, iż nie jest intelektualistą. Levitt zgadza się ze wszystkimi tymi zarzutami. Tymczasem autorzy uzbrojeni w dwa wyjściowe przekonania, iż:



(...) moralność przedstawia świat takim, jakim chcieliby go widzieć ludzie, natomiast ekonomia pokazuje, jak ten świat działa naprawdę (s. 34) oraz bodźce są kamieniem węgielnym współczesnego świata (s. 35) prezentują zbiór różnych badań tłumaczących wybrane zagadnienia, których omówienia daremnie szukać podręcznikach z ekonomii. Autorzy, głosząc przekonanie, iż jeśli wiesz, co zmierzyć i jak zmierzyć, świat staje się o wiele mniej skomplikowany (s. 36), wykorzystują wiele danych oraz narzędzi statystycznych i matematycznych, by odpowiedzieć między innymi na następujące pytania:
  • Dlaczego agenci nieruchomości wolą sprzedać dom klienta szybciej i za niższą cenę niż poczekać i zarobić wyższą prowizję?
  • Dlaczego w latach 90. ubiegłego wieku w Stanach Zjednoczonych obserwowało się stały spadek przestępczości?
  • Czy w sumo mamy do czynienia z korupcją?
  • Kto częściej oszukuje na testach - uczniowie ściągając, czy nauczyciele po kryjomu poprawiając wyniki swoich uczniów?
  • Co jest bardziej niebezpieczne dla dziecka: zabawa w domu kolegi, którego rodzice mają broń czy w domu koleżanki, której rodzice zbudowali basen na swoim terenie?
  • Czy znając imię dziecka można przewidzieć, jaka czeka je przyszłość?



Ponieważ, jak zauważa Levitt, powszechne przekonanie jest błędne, odpowiedzi na postawione wyżej pytania wcale nie są łatwe czy oczywiste. Posługując się wieloma danymi, autorzy z detektywistyczną ciekawością dowodzą, iż agenci wolą sprzedać dom klienta szybciej i za niższą cenę, niż czekać na lepszą ofertę, bo niewiele wyższa prowizja nie rekompensuje im wysiłku za dłuższe szukanie lepszej oferty. Zdaniem autorów, przestępczość w USA spada od początku lat 90. XX wieku nie ze względu na większą liczbę policjantów czy lepsze techniki wykrywania przestępczości, ale w wyniku zliberalizowania prawa do aborcji w latach 70. Korzystając z dostępnych informacji autorzy wykazują, iż w sumo panuje korupcja w ostatniej rundzie spotkań, gdy toczą się losy dalszej przyszłości jednego z zawodników. Stosując algorytm matematyczny, Levitt udowodnił, iż część nauczycieli w Chicago poprawiała testy swoich uczniów, by wypaść lepiej w ocenie jakości swojego nauczania. Na podstawie innych danych Levitt stwierdza, że jeśli macie w domu broń, a za domem basen, to jest około 100 razy bardziej prawdopodobne, że dziecko utonie w basenie, niż zginie od strzału z pistoletu. Znając natomiast imię dziecka, można określić status materialny jego rodziców i przewidzieć, jaka czeka je przyszłość. W efekcie, freakonomia burzy wiele "oczywistych" poglądów oraz pokazuje, że boimy się nie tego, co rzeczywiście nam zagraża. Dodatkowo, wiele podejmowanych działań nie przekłada się na zamierzone efekty (czytanie dzieciom nie wpływa na ich lepsze wyniki w szkole).



Niewątpliwą zaletą projektów z nurtu freakonomii jest całkowicie akademickie podejście do prowadzonych badań - autorzy nie wartościują otrzymanych wyników, ani nie podejmują żadnej próby formułowania rad, sugestii czy rekomendacji dla polityków. Jak zauważa w swoim artykule Jacek Żakowski, rolą ekonomisty działającego zgodnie z zasadami freakonomii jest jedynie zdobywanie wiedzy i przedstawianie jej opinii publicznej. W tym rozumieniu freakonomia ma być przede wszystkim perfekcyjną metodologicznie nauką społeczną uzupełniającą wynikające ze spekulatywnej, wartościującej tradycji braki psychologii, socjologii czy nawet filozofii, a nie narzędziem skutecznej polityki.



W swojej pasjonującej książce autorzy stawiają także pytanie zawarte w tytule niniejszej recenzji, czyli dlaczego dealerzy cracku mieszkają z matkami. Ale na to pytanie nie padnie tu odpowiedź. Skoro, jak twierdzi Levitt, bodźce rządzą światem, to może więcej osób sięgnie po tę książkę, by znaleźć rozwiązanie tej zagadki.

E-mentor Maria Aluchna; 10/2006

Tematy poruszane w tej książce z pozoru niewiele mają wspólnego z gospodarką. Bo czy "ekonomiczne" jest pytanie o to, dlaczego dilerzy narkotyków zwykle mieszkają z matkami, albo analiza imion nadawanych w różnych okresach czarnym i białym mieszkańcom USA? Jaki może być związek między spadkiem przestępczości a legalizacją aborcji i gdzie tu jest aspekt ekonomiczny? Czy rodzicielska troska o dzieci rzeczywiście powoduje zwiększenie ich szans w dorosłym życiu? Ilu jest wśród nas ludzi uczciwych? Te prowokujące pytania prowadzą autorów do zaskakujących, a jednocześnie dobrze udokumentowanych odpowiedzi.

Rzeczpospolita 16-08-2006

(...) Prawdziwym ojcem freakonomii jest Steven D. Levitt, niespełna 40-letni profesor uniwersytetu w Chicago, autor bestsellerowej, wydanej rok temu w Ameryce, a niedawno też w Polsce "Freakonomii" opisującej świat od podszewki.

Inaczej niż tradycyjna szkołą chicagowska, freakonomia nie zajmuje się wzrostem gospodarczym, pomocą rozwojową, innowacyjnością czy handlem międzynarodowym, ani nawet najmodniejszą ostatnio racjonalnością ekonomiczną w warunkach niepewności. Bada motywy ludzkich zachowań i pokazuje, dlaczego ludzie robią to, co robią. Przede wszystkim jednak używając nietypowych źródeł informacji i typowych ekonomicznych metod analitycznych, bez żadnych ideologicznych intencji, obala kolejne stereotypy. (...)

Polityka Jacek Żakowski; nr 34-2006

Ekonomia to wcale nie rzędy cyfr i tomy teorii. To nieustanne zadawanie pytań mających dać odpowiedź na jedno z najważniejszych kwestii -- jak to się dzieje, że niektórzy ludzie dostają to, czego chcą.

Plagą współczesnego myślenia są truizmy. Choćby taki, że kampanie prezydenckie są za drogie. Szczególnie oburzają się Amerykanie, bo ostatnie wybory kosztowały miliard dolarów. "Czymże jest miliard, jeśli chodzi o tak istotną sprawę -- pyta młody ekonomista Steven D. Levitt, autor bestsellera "Freakonomia". Tyle rocznie wydają na gumę do żucia!". Czy te dwie sprawy można porównywać?

Współczesna ekonomia jest nauką dysponującą narzędziami do zdobywania wiedzy, ale nie zadaje ciekawych pytań - twierdzi Levitt. Jego badania, poruszające na pozór banalne tematy -- co jest bardziej niebezpieczne: pistolet czy basen; dlaczego Czarni rodzice nadają dzieciom imiona, które mogą im zaszkodzić w karierze -- zapoczątkowują serię pytań mających pokazać, że świat jest bardziej intrygujący, iż sądzimy.

Autor odstępuje od uogólnień, z premedytacją podsuwając nam jedynie banalne sytuacje i odsłaniając ich drugie dno. Na swoje usprawiedliwienie wspomina własną rozmowę kwalifikacyjną do prestiżowego klubu na Harvardzie. Gdy okazało się, że praca Levitta nie ma myśli przewodniej, jeden z członków klubu zauważył: "Po co mu myśl przewodnia. Postawi pytanie, odpowie i będzie dobrze". Może to początek nowego myślenia o ekonomii. Adam Smith, twórca ekonomii klasycznej, był filozofem. Usiłował być moralistą, został ekonomistą. Czas na kolejnych śmiałków.

Forbes MJ; 04/2006

Premierę książki na rynku polskim poprzedziły entuzjastyczne opinie recenzentów angielskich i amerykańskich oraz zaskakująco wysokie pozycje na tamtejszych listach bestsellerów książkowych. Zazwyczaj do tego typu informacji podchodzę z nieufnością. Im więcej milionów egzemplarzy sprzedanych w USA, im więcej cytatów z "New York Timesa" na okładce, tym bardziej bolesne z reguły rozczarowanie. Tak mogło być i tym razem. Specjalistyczna, niszowa książka, kompletnie niezrozumiały tytuł i chór "dyżurnych" zdawałoby się entuzjastów. Mogło być - ale na szczęście nie było.

Steven D. Levitt I Stephen J. Dubner, autorzy "Freakonomii", znaleźli i zrealizowali znakomity pomysł na książkę. Pozornie opisali wycinek rzeczywistości, korzystając z ogólnie znanych i wykorzystywanych narzędzi ekonomicznych, potocznej wiedzy oraz utrwalonych często opinii. Ale wynik tego opisu jest zaskakujący. Ich konkluzje różnią się w znaczący sposób od dotychczasowych przekonań i pozornie jednoznacznych wyników badań. Korzystając z tych samych danych, Levitt i Dubner obalają wiele z niekwestionowanych dotychczas poglądów. W tym najbardziej - zwłaszcza dla Amerykanów - bulwersujący, kompletnie odmienny od powszechnie przyjętego i ogłoszonego powód spadku przestępczości w Stanach Zjednoczonych w ostatnich latach.

Prócz odpowiedzi napytanie "Gdzie się podziali przestępcy?", dowiadujemy się z kart książki o pożytkach płynących ze sprzedaży bajgli, o ciemnych kulisach sportowej rywalizacji w sumo oraz mechanizmy kierujące dealerów narkotyków. Rozważania na temat rodziców i wpływu wyboru imienia na życie ich dzieci sąsiadują z niecodziennym porównaniem agentów nieruchomości oraz członków Ku-Klux-Klanu. Nie ma w tym przypadku. Kluczem do książki są nietypowe, ciekawie postawione pytania. Autorzy "Freakonomii" we wszystkim szukają drugiego dna, traktują ekonomię inaczej niż akademiccy naukowcy, nieortodoksyjnie, i stąd ów zaskakujący wynik. Wszystko wskazuje na to, że powstała pierwsza książka z ekonomią w tytule, która i u nas w Polsce trafi na listy bestsellerów, i to niekoniecznie ekonomicznych.

Manager Magazin 05/2006

Zamknij