Klienci są uodpornieni na reklamy telewizyjne i akcje przeprowadzane w hipermarketach. W dodatku co roku na sklepowych półkach debiutuje kilka tysięcy nowych marek, które tracą swoją moc przyciągania, ponieważ są do siebie łudząco podobne. Większość z nich funkcjonuje na płaszczyźnie 2D, odwołując się jedynie do dwóch zmysłów - wzroku i słuchu. Tymczasem wyniki badań dowodzą, że aż 75 proc. naszych emocji stymulowanych jest przez dobiegające do nas zapachy. Wykorzystanie wszystkich pięciu zmysłów okazało się niezwykle skutecznym sposobem przekonywania ludzi do rytuałów związanych z wiarą: migotanie świec, zapach kadzidła, płynące z chóru hymny pochwalne, uroczyste stroje i specjalne potrawy. Religie to najlepiej zarządzane marki.
portfel.pl 2010-08-25
Na razie jeszcze siedzimy przed telewizorem, ale już w coraz mniejszym stopniu podatni jesteśmy na płynące z ekranu strumienie i potoki reklam. Nie biorą nas. Ale jak mają "brać", skoro wciąż apelują tylko do dwóch naszych zmysłów: wzroku i (zwykle werbalnie) słuchu - stwierdza Martin Lindstrom, autor wydanej przez Onepress książki "BRAND sense - marka pięciu zmysłów". Tymczasem - przypomina autor - dysponujemy jeszcze trzema innymi zmysłami: zapachem, dotykiem, smakiem. Kto potrafi w przyszłości je wykorzystać, może zostać okrzyknięty twórcą nowej generacji marketingu - wieszczy Lindstrom.
Podążając za wizjonerem nowej reklamowej ery, jego tokiem myślenia, wizja wykorzystania w tej dziedzinie wszystkich pięciu zmysłowych bodźców wydaje się całkiem realna. Co więcej, przykłady przytaczane w książce świadczą o tym, iż kilka firm jest już na właściwej drodze. Co prawda na jej początku, ale -jako rzekł Budda - nawet najdalszą podróż zaczyna się od pierwszego kroku. W tym przypadku kroku w stronę modelu reklamy wielozmysłowej.
Może więc już wkrótce bardziej zachwyci nas zapach wnętrza samochodu, niż jego opływowy kształt. Piwo zapamiętamy przez smak, a nie przez gawędy przy nim dwóch smętnych panów. Z kolei cytryna nęcić nas będzie gładkością (czy chropowatością...) skórki, a nie "nadzwyczajną" ceną.
Zastąpienie brandingu 2D brandingiem 5D wydaje się nie tylko bliskie, ale i konieczne -jeśli reklama znów ma nas przyciągać...
POLSKA - DZIENNIK ŁÓDZKI MAREK NIEDŹWIECKI, 27/07/2009