Recenzje:
Chwile to trwało, zanim przeczytałem pozycję „Biblia e-biznesu 2. Nowy Testament”, ale w końcu się udało. Nie piszę tego, żeby powiedzieć, że książka jest nudna, bo tak nie jest. Po prostu ilość informacji jaka tam jest i to, że czytam po jakieś 15 minut dziennie przed spaniem sprawiło, że proces czytania trwał dość długo. Ale przejdźmy do sedna.
Książkę czyta się przyjemnie, choć muszę przyznać, że po przeczytaniu pierwszej Biblii mam trochę mieszane uczucia co do niektórych rozdziałów. Nie sprawdzałem tego kropka w kropkę, ale niestety w niektórych miejscach przeżyłem istne dejavu, gdyż treść wyglądała jakby była przekopiowana z poprzedniej książki.
Rozdział, który napisali chłopaki z Brand24 wg mnie był za krótki, przez co po przeczytaniu czułem lekki niedosyt i miałem odczucie lekkiego braku informacji.
Oczywiście nie wszystko należy krytykować, jak chociażby rozdział dotyczący płatności i bitcoinów. Bardzo ciekawie napisany, choć rozległy, czytało się szybko i przyjemnie, a informacje tam zawarte wyjaśniły mi wiele rzeczy, o których do tej pory nie wiedziałem.
W tej edycji książki muszę przyznać, że rozdział dotyczący aukcji (co prawda nadal pozostawia wiele do życzenia) był napisany lepiej niż w poprzedniej książce. W końcu nie wyglądał jak reklama pracownika Allegro tylko tekst w miarę niezależnej osoby.
Pomimo, iż książka posiada kilka minusów, oceniając całokształt publikacji trzeba ją pochwalić. Zawiera sporo przydatnych informacji i na pewno stanowi dobry punkt wyjścia dla osób, które zaczynają swoją przygodę z e-biznesem lub „wchodzą” w jakiś nowy obszar, o którym wcześniej nie wiedzieli lub nie byli nim zainteresowani.

motocyklowylifestyle.pl Dawid Baruch


Książka „Biblia ebiznesu Nowy Testament ” to poszerzone wznowienie książki „Biblia ebiznesu”. Obydwa wydania zredagował Maciej Dutko.
Poprzedniczka towarzyszy mi od 3 lat. W przygotowywaniu zajęć na uczelniach i szkoleń, pisaniu sylabusów kolejnych zajęć, w opracowywaniu tekstów. Tym bardziej ucieszyłam się, gdy doczekała się kolejnego wydania pod tytułem “Biblia ebiznesu Nowy Testament”. Zawiera ono te same treści, co wydanie pierwsze, jednak znacznie bardziej rozbudowane i rozszerzone. Materiały opracowała też znacznie większa liczba autorów, niż w przypadku pierwszego wydania. 

Książka “Biblia ebiznesu Nowy Testament” zaczyna się od wprowadzenia w tematykę e-commerce. Poznajemy różne aspekty związane z budowaniem strategii biznesowej: poszukiwanie nisz rynkowych i budowanie unikalności oferty, wstępną analizę rynku, strategie rynkowe, tematykę związaną z pozyskiwaniem dofinansowania, zarządzaniem zasobami ludzkimi czy zarządzanie kryzysowe. Dalej poruszono tematy dotyczące zakładanie sklepu internetowego i działalności na platformach aukcyjnych, usług online, e-marketingu w jego wszystkich przejawach oraz komunikacji z e-klientem. Książka omawia też aspekty logistyczne, narzędzia i strategie zwiększania skuteczności sprzedaży, a na koniec – kwestie prawne.

“Biblia ebiznesu Nowy Testament” to raczej nie jest publikacja do przeczytania jednym ciągiem. Sama traktuję ją jako podręcznik czy poradnik – gdy potrzebuję zgłębić określony obszar wiedzy związanej z e-commerce lub e-marketingiem, sięgam po odpowiedni rozdział (rozdziały). Jakość wiedzy zapewnia dobór autorów, posiadających praktyczne doświadczenie zawodowe w opisywanym temacie. W tej sytuacji trudniej jest zadbać o spójność książki, więc tym bardziej doceniam pracę redaktora całości, który umiał zdyscyplinować tak dużą grupę osób.

“Biblia ebiznesu Nowy Testament” zawiera solidną dawkę wiedzy – łącznie liczy sobie ona 800 stron (dla porównania, wcześniejsze wydanie miało ich 648). Przyda się każdemu, kto rozważa rozpoczęcie działalności e-commerce lub jest już przedsiębiorcą w tym obszarze. Posłuży specjalistom marketingu, który potrzebują uzupełnić swoją wiedzę o zagadnienia marketingowe i sprzedażowe związane z Internetem. Będzie użyteczna dla trenerów biznesu, wykładowców akademickich i studentów. Dla mnie, wraz z wydaniem z 2013, będzie podstawowym źródłem wiedzy.

annamiotk.pl Anna Miotk; 2016-11-30


W dzisiejszych czasach większość zakupów robimy przez Internet. Dzieje się tak za sprawą kilku czynników, często zmusza nas do tego brak czasu na chodzenie po sklepach, bo przecież wybór produktu w sklepie internetowym to kwestia kilkudziesięciu minut. A jeszcze częściej jest to zapewne za sprawą naszej własnej osobistej wygody. Bo przecież zamówiony towar kurier może dostarczyć nam do samych drzwi.

Dzieje się tak coraz częściej nie tylko jeżeli chodzi o elektronikę, ubrania czy książki. Coraz częściej robimy już zakupy spożywcze przez Internet. Powiecie pewnie teraz, że przecież ile to ma zalet, bo np. siatek z zakupami nie musimy nosić, tylko odbieramy wszystko w domu. Jak jeden z autorów książki tutaj słusznie zauważył, zakupy przez Internet w przyszłości będą jeszcze bardziej popularne, dlatego, że już zaobserwować możemy dużą ilość asortymentu w sklepie internetowym, a będzie jeszcze większy wybór – często większy niż w sklepie stacjonarnym. Właśnie do tego wszystkiego to prowadzi. Czy to dobrze? Zapewne czas i nasze doświadczenia pokażą.

Wielką furorę robią także wszelkiego rodzaju porównywarki cenowe typu ceneo.pl; czy Buy.Box. To udogodnienia, które powstały właśnie z myślą o nas, o klientach i o tym, aby żyło się nam lepiej i wygodniej. Taki biznes działa jednak w dwie strony, przecież porównywarki nie działają w celach charytatywnych, ktoś po prostu zobaczył i wykalkulował sobie gdzie jest odpowiednia nisza rynkowa, zapewne złożyło się na to wiele czynników (o których także przeczytacie w tej książce) i powstał biznes.

Teraz może trochę już o książce. Otóż znajdziecie tutaj zarówno wiedzę fachową jak i wiedzę praktyczną, która na pewno zapadnie Wam w pamięć i wiele się tutaj dowiecie. Niektóre zjawiska wspomagane są ilustracjami, wykresami czy diagramami – a wszystko po to aby pomóc nam zrozumieć jak działa e-commerce. To tak naprawdę wiedza ponad dwudziestu specjalistów w swojej branży, która zgromadzona i zamknięta została w tej oto Biblii e-biznesu.  Wszystko napisae językiem, który z łatwością zrozumie nawet początkujący w tej dziedzinie Internetu. Zatem, wszyscy ci, którzy macie z tyłu głowy pomysł na biznes związany z e-commerce, ale i wszyscy ci, którzy ten pomysł już realizujecie – spokojnie możecie sięgnąć do tej skarbnicy wiedzy i poszerzać horyzonty.

DobreRecenzje.pl Edyta; 2016-11-29


Książka „Biblia ebiznesu Nowy Testament ” to poszerzone wznowienie książki „Biblia ebiznesu”. Obydwa wydania zredagował Maciej Dutko.

Poprzedniczka towarzyszy mi od 3 lat. W przygotowywaniu zajęć na uczelniach i szkoleń, pisaniu sylabusów kolejnych zajęć, w opracowywaniu tekstów. Tym bardziej ucieszyłam się, gdy doczekała się kolejnego wydania pod tytułem “Biblia ebiznesu Nowy Testament”. Zawiera ono te same treści, co wydanie pierwsze, jednak znacznie bardziej rozbudowane i rozszerzone. Materiały opracowała też znacznie większa liczba autorów, niż w przypadku pierwszego wydania. 

Książka “Biblia ebiznesu Nowy Testament” zaczyna się od wprowadzenia w tematykę e-commerce. Poznajemy różne aspekty związane z budowaniem strategii biznesowej: poszukiwanie nisz rynkowych i budowanie unikalności oferty, wstępną analizę rynku, strategie rynkowe, tematykę związaną z pozyskiwaniem dofinansowania, zarządzaniem zasobami ludzkimi czy zarządzanie kryzysowe. Dalej poruszono tematy dotyczące zakładanie sklepu internetowego i działalności na platformach aukcyjnych, usług online, e-marketingu w jego wszystkich przejawach oraz komunikacji z e-klientem. Książka omawia też aspekty logistyczne, narzędzia i strategie zwiększania skuteczności sprzedaży, a na koniec – kwestie prawne.

“Biblia ebiznesu Nowy Testament” to raczej nie jest publikacja do przeczytania jednym ciągiem. Sama traktuję ją jako podręcznik czy poradnik – gdy potrzebuję zgłębić określony obszar wiedzy związanej z e-commerce lub e-marketingiem, sięgam po odpowiedni rozdział (rozdziały). Jakość wiedzy zapewnia dobór autorów, posiadających praktyczne doświadczenie zawodowe w opisywanym temacie. W tej sytuacji trudniej jest zadbać o spójność książki, więc tym bardziej doceniam pracę redaktora całości, który umiał zdyscyplinować tak dużą grupę osób.

“Biblia ebiznesu Nowy Testament” zawiera solidną dawkę wiedzy – łącznie liczy sobie ona 800 stron (dla porównania, wcześniejsze wydanie miało ich 648). Przyda się każdemu, kto rozważa rozpoczęcie działalności e-commerce lub jest już przedsiębiorcą w tym obszarze. Posłuży specjalistom marketingu, który potrzebują uzupełnić swoją wiedzę o zagadnienia marketingowe i sprzedażowe związane z Internetem. Będzie użyteczna dla trenerów biznesu, wykładowców akademickich i studentów. Dla mnie, wraz z wydaniem z 2013, będzie podstawowym źródłem wiedzy.

annamiotk.pl


Listonosz wchodzi zziajany po schodach. Dzwoni do mieszkania. Otwieram.
„Mam dla pana przesyłkę” – wygląda na zmęczonego i zastanawiam sie co tak dużego zamawiałem. Kiedy otwieram paczke sprawa staje się jasna – to drugie wydanie „Biblii e-biznesu”. Cegła w twardej okładce licząca sobie prawie 800 stron. Natychmiast pojawia się skojarzenie – kiedy ja napisze tę recenzję?

Z tyłu książki napisano, że zakup tej pozycji to nie koszt, ale inwestycja – w pełni się zgadzam. Książka opisuje KAŻDY aspekt i robi to BARDZO, ale to bardzo szczegółowo. Kupując ją prawdopodobnie nie będziesz potrzebować innych. Na chwilę obecną jest to więc najtańszy wstep do e-biznesu jaki można nabyć na rynku w chwili. Jest przy tym szalenie aktualna – obejmuje obecne trendy, przepisy prawne, programy i rozwiązania. Swoją drogą książka jest sama w sobie ciekawym studium przypadku, bo nie ma tu jej jednego autora. Pomysłodawca i cały koordynator projektu napisał na oko kilka procent całej treści. Tym samym zaangażował ich w marketing (a każdy jeden ma ogromny zasieg). Naprawdę nie mam do napisania nic więcej i szanując twój czas unikam zbędnego lania wody. To po prostu absolutny must have jeśli myślisz o własnym sklepie internetowym lub takowy posiadasz. Nie ma chyba żadnego uzasadnienia, by po te książkę w takim wypadku nie sięgnąć.

http://www.jakzarabiacpieniadze.com.pl/ Mateusz Kiszło; 2016-11-25


Są czasami takie okładki, które kompletnie mi do niczego nie pasują i nie wiem jak je sfotografować i ta właśnie należy do tej grupy 😊 No ale jakoś sobie muszę radzić 🙈 Ok, "Biblia e-biznesu 2. Nowy testament".. cóż trochę mi zajęło przestudiowanie tej obszernej książki. Jest to uaktualniona i pogłębiona w wiedzę nowsza wersja "Biblii e-biznesu". A, że moim ukrytym hobby jest właśnie e-marketing to książka ta jest nie lada gratką. Jest to idealna pozycja dla każdego, kto robi coś w internecie i na tym zarabia, lub ma taki zamiar. W tej cegiełce znajdziecie wszystko. Napisana przez kilkudziesięciu autorów, cała wiedza o tym jak prowadzić biznes internetowy. Zaczynając od sklepów internetowych, poprzez e-marketing, reklamy, social media, komunikację z e-klientem, aż do zwiększenia efektywności sprzedaży. Jest to 800-stronicowa książka, która słusznie została nazwana "Biblią". Jest to pozycja bardzo wyczerpująca. Autorzy starają się udzielić jak najwięcej informacji potrzebnych elektronicznemu przedsiębiorcy. Dodam iż każdy z tych autorów jest praktykiem, co widać, ponieważ masa przykładów jest odniesiona do osobistego doświadczenia i popełnionych błędów. Czytając tę cegiełkę uświadomiłam sobie jak dużym przedsięwzięciem jest zbudowanie poprawnie funkcjonującego sklepu internetowego. Pozycja obowiązkowa dla wszystkich zainteresowanych tematem

instagram.com paulina.czyta


Nikt nie rodzi się specjalistą od e-biznesu, niektórzy długo się przygotowują do otworzenia działalności, inni rzucają się na głęboką wodę i sprawdzają, co z tego wyniknie. W każdym z tych przypadków warto uczyć się na cudzych błędach, by na przykład zboczyć z kursu, który zmierza do katastrofy lub wprowadzić usprawnienia, które podniosą nasze zarobki bez uszczerbku na długofalowych celach firmy. Od kogo się uczyć? Od praktyków, którzy nie wstydzą się opisać, co im nie wyszło na początku, i o co są dziś mądrzejsi, a skarbnicą takich opowieści jest „Biblia e-biznesu 2” pod redakcją Macieja Dutko.

Dziś objaśniam trzy pojęcia, które gdzieś przemykały mi przed oczami, ale moja wiedza o nich była wybiórcza, przez co nie umiałam zrobić z niej pożytku w praktycznych działaniach. Czym jest benchmarking, po co ci tagline i dlaczego warto na początku poprzestać na minimum viable product (MVP)?

1. Benchmarking

Odkąd zaczęłam zarabiać na reklamach blogowych, w sieci pojawiła się liczna konkurencja. Mimo że rozwijam swój warsztat i profile w mediach społecznościowych, stawki wciąż obniżam. Takie są prawa rynku. Ceny nie ustalamy dla dobrego samopoczucia, ani dla osiągnięcia celów z biznesplanu, ustalamy ją dla klienta i jeśli stawka będzie zaporowa, nie starczy nam na koszty prowadzenia firmy, nie mówiąc o wypłaceniu sobie pensji.

„Benchmarking. Najpopularniejszy sposób ustalania cen w e-commerce. Znając ceny konkurentów i oczekiwania klientów, ustalasz stawki zbliżone do realiów branży. Jako lider rynku masz zwykle nieco szersze pole manewru, gdyż ewentualne podwyżki rekompensuje klientowi rozpoznawalna i gwarantująca bezpieczeństwo marka sprzedawcy. W sytuacji, gdy jesteś podmiotem wchodzącym na rynek, strategia penetracji rynku (przemyślane, określone w czasie obniżenie cen) pozwoli pozyskać pierwszych klientów i wygenerować sprzedaże. Nierzadko rozsądnie ustalona strategia niskich cen może być jedynym sposobem wejścia na rynek.” Krzysztof Rdzeń

Jeśli współpracowałaś z agencją White Press w czasie, gdy zdobywali pierwszych klientów, pewnie zauważyłaś, że prowizje za pozyskanie płatnej publikacji były bardzo niskie, ale ten początkowy okres szybko się skończył. To przykład benchmarkingu.
Pułapką zaniżania stawek jest to, że klienci po czasie mogą nie zechcieć płacić więcej i pójdą do konkurencji, która da im podobne korzyści w niższej cenie (bo właśnie wchodzi na rynek). Zakopujemy się też pracą, a to negatywnie wpływa na jej jakość. Niskie stawki są źródłem frustracji, mogą też poddawać w wątpliwość jakość naszych usług.

Często to od nich zaczynamy i niekiedy nie mamy wyboru, niż dostosować się do zmiennej sytuacji na rynku. Jeśli inni proponują więcej wyświetleń w tej samej cenie, lekkie pióro nie wystarczy, bo nie jest najważniejszy twój talent, ale  to, kto jest gotów czytać twoje teksty.
Możesz sezonowo planować promocje (gdy brakuje zleceń) i podnosić stawki, gdy jest gorący okres na twoje usługi. Kiedy jest dobry moment na podniesienie stawek? Gdy robi się ciasno – publikujesz sporo artykułów sponsorowanych, grafik pęka w szwach od zleceń – to sygnał, że oferujesz korzyści, za które powinnaś na tym etapie oczekiwać większego wynagrodzenia.

2. Tagline

Tagline to krótki opis, który pojawia się tuż pod logo, uzupełniając nazwę firmy lub bloga, np. Kobieta w e-biznesie.pl – portal dla przedsiębiorczych kobiet lub Takeitizi.pl – kobiece slow life, czy „Słowo daję, zyski rosną” (tagline copywritera Dariusza Puzyrkiewicza, właściciela marki Dynanet). Sama nazwa może już wiele powiedzieć o firmie i klientach, ale jeśli tego nie robi, tym bardziej dodaj tagline.

Tagline:
  • wskazuje bezpośrednio na grupę docelową: kto czyta tego bloga, komu zaprezentuję swoją usługę w artykule sponsorowanym, jeśli wykupię reklamę?
  • może informować o korzyściach wynikających ze współpracy z daną marką.
„Tagline powinien wskazywać, czego dotyczy serwis internetowy, jaka jest jego tematyka, co użytkownik w nim znajdzie. (…) jest niezbędnym elementem zwiększającym rozpoznawalność, unikalność marki oraz poprawiającym użyteczność (ang. usability);” Paweł Krzyworączka

3. MVP (minimum viable product)

MVP to najprostsza możliwa wersja serwisu internetowego, która działa i jest funkcjonalna dla klientów. Wielu przedsiębiorców opóźnia moment pokazania światu swojego pomysłu, bo zawsze można coś poprawić. W tym czasie konkurencja wychodzi z brzydszym serwisem i zgarnia klientów sprzed nosa. Dopieszczanie pomysłu na biznes w nieskończoność, przed jego wypuszczeniem, nie uchroni cię przed koniecznością dostosowywania się do zmian, gdy pojawisz się na rynku. To dopiero nieśmiałe początki, a właśnie wtedy dostaniesz feedback i będziesz mieć konkretne punkty odniesienia:

„Ogromną zaletą serwisów internetowych jest to, że zawsze można w nich coś zmienić. Czasem jednak staje się to przekleństwem. (…) Gdy w końcu udostępniasz witrynę użytkownikom, okazuje się, że wiele funkcjonalności było niepotrzebnych, serwis jest nieczytelny i wymaga kolejnych poprawek. (…) Jesteś perfekcjonistą? Wyznacz sobie termin, stwórz jak najprostszą działającą wersję serwisu (MVP – minimum viable product) i pokaż ją światu.

Zmiana jest nieunikniona i nawet, gdy wszystko gra i buczy, to nie znaczy, że teraz zostało spijanie śmietanki:

Gdy osiągasz wysokie zyski, nie czujesz potrzeby inwestowania w rozwój firmy. Po co zmieniać coś, co działa? Ale gdy osiadasz na laurach, Twoja firma zaczyna podupadać. Spada sprzedaż, tracisz udziały na rynku, klienci odchodzą do konkurencji, która jest bardziej aktywna. W biznesie zmiany są nieuchronne. W e-biznesie zachodzą w szalonym tempie. Ci, którzy za nimi nie nadążają, zostają z tyłu.” Marek Jankowski

http://kobietawe-biznesie.pl/ Marta Szyszko; 2016-10-27