Jak daleko legalnej spółce do mafii
Gdyby ktoś pytał, kto zachęcał do lektury niżej prezentowanych książek "z szuflady biurka", proszę o dyskretne milczenie i dostosowanie się do obowiązującej w pewnych kręgach zasady, iż -mniej mówisz, krócej siedzisz!
Być może niektórzy nie zdawali sobie sprawy z analogii zachodzących w działalności mafijnej i legalnej firmy. Teraz, poprzez dwie publikacje, szeroko oczy na te podobieństwa otwiera czytelnikom - mam nadzieję zupełnie legalne... -Wydawnictwo Onepress.
"Propozycja nie do odrzucenia" to podane w bardzo atrakcyjnej formie tajemnice i rady byłego szefa mafii, zdradzone przez nawróconego (choć chyba nie do końca...) Michaela Franzese.
To on uświadamia nam, jak cienka jest czerwona (jak krew...) linia między bossem w mafijnej rodzinie lub syndykacie a prezesem zarządu, między consigliere a głównym prawnikiem, między wiceprezesami a kapo.
Autor, sypiąc rozlicznymi przykładami z własnej i cudzych karier, uświadamia nam, jak zbliżone są cele i metody obu "podmiotów gospodarczych" - czyli zysk oraz ryzyko prowadzenia interesu. Szczerość i bezkompromisowość byłego mafiosa czasami wręcz szokuje, ale przecież obejrzeliśmy masę filmów i wiemy, że pieniądze potrafią uderzyć człowiekowi do głowy, a wtedy stać go na różne dziwactwa, w tym na publiczną spowiedź. Podobny charakter ma druga z propozycji Onepressu - "Firma jak kamora". I choć ciemny typ z okładki puszcza
do nas oko, musimy mieć świadomość, że opisane jedenaście strategicznych zasad mafii w legalnym biznesie to nie żarty! Rafał Szczepaniak i Adam Pasternak (pseudo brak...) najpierw w formie gangsterskiej opowieści, a w drugiej części -w akademickiej formie uświadamiają nam reguły prowadzenia "interesów" i biznesu w realiach Europy Środkowej XXI wieku. Podkreślają, iż tylko stałe dostosowywanie się do wciąż zmieniających się zasad-tak w organizacjach przestępczych, jaki wlegalnych firmach - może zakończyć się efektem, czyli rynkowym sukcesem, owocującym zyskiem.
Autorzy szczegółowo rozpisują te działania na poszczególne etapy - od stworzenia skutecznego modelu biznesowego po minimalizowanie kosztów stałych na rzecz zmiennych.
A więc do dzieła! Czytaj -analizuj - ucz się - podejmuj ryzyko - działaj! Byle byś tylko nie uległ(a) urokowi ciemnej strony obu książek...
POLSKA - DZIENNIK ŁÓDZKI; . N, 2010-09-27
A może ci wszyscy komuniści, socjaliści, lewacy i al-terglobaliści mają rację Może ten tak nielubiany przez nich kapitalizm to rzeczywiście zło wcielone W końcu między działalnością kapitalistów i jawnych gangsterów nie ma żadnej różnicy. Tak w każdym razie twierdzi Michael Franzese, autor książki "Propozycja nie do odrzucenia". Tajemnice i rady byłego szefa mafii", opublikowanej właśnie nakładem specjalizującego się w książkach biznesowych wydawnictwa Helion. Franzese był jednym z najlepiej zarabiających mafiosów od czasów Ala Capone oraz najmłodszym gangsterem na liście 50 największych bossów mafii magazynu "Fortunę". Schwytany, postanowił przyznać się do winy, przyjąć 10-letni wyrok i odejść z mafii. Teraz stara się pomóc innym, tak w zerwaniu z przestępczą działalnością, jak w prowadzeniu legalnego biznesu. Legalnego, ale - opartego na zasadach obwiązujących w Cosa Nostra...
Bo tak legalna jak nielegalna działalność biznesowa rządzi się - jego zdaniem - identycznymi zasadami. "Tak jak u mafiosów celem Twojej działalności jest wydobycie z kieszeni klientów jak największej ilości pieniędzy i włożenie ich do własnej. A Ty myślałeś, że nie masz nic wspólnego z mafią. Ten sam cel, inny plan gry" - pisze Franzese.
Struktura wielkiej korporacji i mafii jest identyczna. "Na jej szczycie znajduje się boss lub prezes zarządu. Poniżej znajdują się zastępca bossa (dyrektor operacyjny) i consig-liere (główny prawnik). Następnie mamy kapo (wiceprezesów) i żołnierzy (pracowników niższego szczebla, którzy wykonują polecenia bossa). Podobnie jak korporacje grupy przestępcze często korzystają z usług zewnętrznych konsultantów" - zauważa Franzese, przywołując analizy zamieszczone swego czasu w magazynie "Fortunę". Zdawać by się jednak mogło, że mimo wszystko korporacje i gangi posługują się nieco innymi metodami - tzn. korporacje są mniej okrutne, rzadziej wykorzystują przemoc i nie wydają wyroków śmierci. To prawda, ale tylko do pewnego stopnia... "Moim zdaniem wielu bossów mafijnych, którzy poradzili sobie z interesami w zorganizowanej grupie przestępczej, odniosłoby podobne sukcesy na salach konferencyjnych i zebraniach zarządu korporacyjnej Ameryki. (...) Uczą się w życiu, w którym niemal każdego dnia wyzwaniem jest po prostu przeżyć, w którym każdy przyjaciel jest twoim potencjalnym wrogiem, a zebranie szefów może okazać się Twoim ostatnim doświadczeniem w życiu. Ci szefowie, których wyniki finansowe ujęte są na czerwono, nie zostają zwolnieni, tylko kończą w czymś czerwonym - we krwi. Własnej. Przejęcie przez konkurencję oznacza albo oskarżenie o oszustwo i zajęcie biznesu przez kogoś z zewnątrz, albo krwawą wojnę wywołaną przez zdrajców z wewnątrz. To doprowadza do wyrobienia swoistego talentu do przetrwania" - zauważa autor.
W obu biznesach, legalnym i nielegalnym, obowiązują te same zasady - maksymalizacja zysków, minimalizacja kosztów, elastyczne reagowanie na potrzeby rynku, dbałość o zadowolenie jak największej liczby klientów. Doskonale obrazuje to przykład jednego z biznesów prowadzonych przez Franzesego. "Pomysł był dość złożony i wymagał nieco kreatywności, lecz przez całe lata działał bez zarzutu. Każdy galon paliwa sprzedany przez kontrolowany przeze mnie kartel kosztował rząd 35 centów niezapłaconego podatku. A sprzedawaliśmy olbrzymie ilości - w szczytowym okresie pół miliarda galonów nielegalnego paliwa miesięcznie. W niezależnych stacjach paliw w stanach na południowo-wschodnim i zachodnim wybrzeżu USDA mieliśmy praktycznie monopol. Ironia polegała na tym, że rząd tracił miliardy, a cena paliwa na stacji spadała. Mając 35-centową przewagę nad głównymi dystrybutorami, mogliśmy oferować stacjom niższą cenę, a te z kolei obniżały cenę dla końcowego klienta. Kradłem bogatemu i przekazywałem oszczędności klientowi. Istny współczesny Robin Hood!" - pisze Franzese. Pokazując przy okazji, jak nadmierny fiskalizm państwa generuje działalność przestępczą, zmniejszając przy okazji dochody budżetu.
Co ważne, autor książki nie zachęca czytelnika do podejmowania zorganizowanej działalności przestępczej. Wskazując na te zasady działania, które można i należy przenosić do legalnego biznesu, ostrzega przed konsekwencjami, przywołując własny przykład i swój długoletni wyrok. A mnie przypomina się ostatnia scena z drugiej części "Ojca chrzestnego" Francisa Forda Coppoli. Mikę Corleone, po odniesieniu ostatecznego zwycięstwa, siedzi w pokoju, samotny, opuszczony przez najbliższych...
Swoistym uzupełnieniem traktatu Franzesego jest książka "Firma jak kamorra" Rafała Szczepanika i Adama Pasternaka. To w połowie powieść opowiadająca o tym, jak zbudować organizację, która staje się zyskownym liderem rynku (na przykładzie mafii; uzupełniona radami pozwalającymi przenieść jej zasady do legalnego biznesu); w połowie zaś poradnik skutecznego działania, oparty o prawdziwe przykłady (legalnych!) firm, osiągających rynkowe sukcesy.
Dziennik Polski; WŁODZIMIERZ JURASZ, 2010-09-03