Ocena : 5
2012-03-20
Robert Klimek, Projeckt Manager
po przeczytaniu jakbym więcej widział, a przede wszystkim widzę własne niedoskonałości - teraz zupełnie inaczej podchodzę do zarządzania zespołem - choć nie ukrywam iż wciąż przede mną dużo pracy
Ocena : 4
2009-10-29
bez podpisu
Witam, książka fajnie napisana i bardzo dobrze się czyta. Jeden błąd (jeden jaki odkryłam, być może jest ich więcej): akcja najpierw dzieje się na Antarktydzie (biegun południowy), gdzie zdaniem autora jest dzień polarny. Potem przenosi się na Arktykę (biegun północny), gdzie ma być
noc polarna, ale w tym samym czasie, agentka służb specjalnych paraduje w stroju kąpielowym po zalewie zegrzyńskim (półkula północna). Więc albo wszyscy na zalewie zegrzyńskim to morsy i lubią marznąć w samej bieliznie, albo na biegunie północnym w tym czasie nie mogło być nocy
polarnej i zimy. W sumie zakładam jednak, że autor pomylił niechcący bieguny :)
pozdrawiam Iza Kielichowska
odpowiedź autora Rafała Szczepanika:
Pierwszy z "polarnych" epizodów dzieje się na Antarktydzie (południe). Natomiast ten w końcówce książki - w Arktyce (warto zwrócić uwagę że komandosi lecą tam ze Spitsbergenu a nie z Chile czy Argentyny). Końcowa akcja odbicia Nowickiego tez dzieje się w czasie burzy śnieżnej, podczas nocy polarnej. Na pewno wszystko jest dobrze.
Natomiast noc polarna trwa od 21 października do 21 marca, czyli także wiosną i jesienią. Tymczasem Monika Lesiak paraduje w stroju kąpielowym nie dlatego ze chce tylko dlatego że jej kazano, a jej rozmówca stwierdza:
- Woda nie jest zbyt ciepła, ale na brzegu mam przygotowany ręcznik i gruby szlafrok. To będzie długa rozmowa, a ja nie chciałbym, by pani przemarzła.
odpowiedź Pani Izy Kielichowskiej:
Witam i dziękuję za wiadomość. Całkowicie się zgadzam z pierwszymi dwoma zdaniami Państwa odpowiedzi - zwróciłam uwagę na różnice głównie dlatego, ze komandosi wylatywali z Longyarbyen, do tego regionu mam bowiem sentyment. natomiast nawet jeśli przyjąć, że agentka paradowała w kostiumie kąpielowym po zalewie w listopadzie (widziałam w Holandii dzieci kapiące się w morzu północnym w listopadzie, wiec w zasadzie można) to i tak jest to dość grubymi nićmi szyte - przemarznąć w Polsce nad wodą można i w lipcu. ale to zdanie mieszczucha :)
Tym niemniej, bardzo dziękuję za szybką wiadomość i wyjaśnienie! :)
serdecznie pozdrawiam
IK