Opinie:

6
(0%)
5
(33%)
4
(33%)
3
(33%)
2
(0%)
1
(0%)
Opinie czytelników (liczba ocen: 3)
Średnia ocen: .

Sztuka Wojny. Wydanie II:

Ocena : 5 Ocena książki 2008-10-02

Tomasz Plata

Książkę szybko się czyta, lecz pod koniec zacząłem się powoli nudzić. Niemniej książka, którą mogę z czystym sumieniem polecić. Przy odrobinie interpretacji do własnego środowiska; pracy, domu, życia towarzyskiego książka ta nabiera zupełnie innej barwy. Gorąco polecam.

Ocena : 4 Ocena książki 2009-12-29

Jakub Głowacki

Witam. No cóż, książka jest bardzo dobra (w końcu oryginał pisał chińskim mistrz), więc nie neguję jej wartości merytorycznej, ale postaram się udowodnić dlaczego jest "tylko" dobra i to w kontekście polskiego czytelnika. Zdaję sobie także sprawę, że była ona najpierw wydana w USA (w Polsce prawie żadna książka nie jest tłumaczona z oryginału chińskiego tylko najpierw przechodzi przez filtr naszego zachodniego "brata", gdyż u nas mało kto potrafiłby tłumaczyć z chińskiego, ale z angielskiego i owszem, niestety... nie ma u nas autorów, którzy potrafiliby podjąć inicjatywę tłumaczenia - najpierw trzeba spojrzeć co już się pojawiło na amerykańskim rynku wydawniczym, co nie?), nie dziwi zatem fakt, że w USA jest stosowana transkrypcja j. chińskiego Wade-Gilesa, która została stworzona, aby ludziom posługującym się angielskim jako ojczystym było ją łatwiej stosować. Obecnie w międzynarodowym użyciu jest jednak system pinyin wprowadzony w latach 50 i opracowany przez samych Chińczyków, który nie dość, że obecnie jest standardem to jeszcze jest znaczne prostszy w zrozumieniu i wymowie dla Polaka (a wydanie to jest chyba przeznaczone na rynek polski, czyż nie?). Zatem dziwię się bardzo, że autor tego przekładu nie postarał się o zaznajomienie z pinyinem i wprowadzenie go do tego drugiego już wydania. Trochę własnej inicjatywy proszę, a nie ślepe tłumaczenie co jak popadnie. Na przykład taka sytuacja: "państwo Chin"... hm, zaraz zaraz, przecież wtedy (ok 200 r. p.n.e.) nazwa Chiny jako tako jeszcze nie była w użytku. Więc co jest? Aha! Tu chodzi o QIN ... (wym. ćśin), ah więc tu chodzi o dobrze znane państwo, które wyszło zwycięsko z epoki Wlaczących Królestw i założyło pierwszą dynastię cesarską Qin. Jak taki detal potrafi zmienić perspektywę. Takich pomyłek rodzących się w umyśle czytelnika jest więcej (vide: Yüeh... że co? Aha - Yue (wym. jłue) - ewidentnie lepiej dla Amerykanów, nie dla Polaków). Sun Tzu... Sun Zi! To samo do Sun Bina (a nie Sun Pina... przesada). Tak jak mówiłem pinyin to standard, który jest nauczany obecnie wszędzie, gdzie wykłada się chiński dla Polaków (np. w Poznaniu) czy dla szeroko pojętych obcokrajowców (np. na kursie w Pekinie). Zatem, moja ocena to 4. PS. Wierzę, że w następnym wydaniu 3 (poprawionym bądź zmienionym) zostanie zaimplementowany system transkrypcji pinyin ;). PSS. Jestem ciekaw jak według Amerykanów brzmi "Sztuka Wojny" ;), naprawdę... Pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt

Ocena : 3 Ocena książki 2009-11-03

Przemek

Polecam sprzedawcom, i życie traktującym jak niekończącą się wojnę. Mnie ta "Sztuka Wojny" znudziła, choć kilka maksym i metod "walki" jest naprawdę ciekawych i trafiających w dzisiejsze realia prozy życia. Miłego czytania.

Zamknij