Od razu ostrzegam osoby wyczulone na „brzydkie słowa”: w tej recenzji padną wulgaryzmy. Bowiem recenzowana pozycja posiada specjalną dedykację: Dla rosnącej na całym świecie armii tych, co to pieprzą
Szybki przegląd małej, czarnej książeczki z szelmowsko uśmiechniętym ludzikiem na okładce naprawdę mnie zaciekawia (a to zjawisko dość rzadko spotykane) – czuję, że to będzie niezłe! Z początku myślałam, że F**k it to raczej forma żartu. Podtytuł głosi bowiem: Pieprz swój plan na dziś. Niech wydarzy się coś niesamowitego. Czyżby jakaś satyra na wszelkiej maści poradniki o poszukiwaniu dobrego samopoczucia? Troszkę tak – autorzy igrają sobie z czytelnikami i puszczają do nich oko. Przecież każdy z nas pragnie, by szarą codzienność wypełniło jakieś niezwykłe wydarzenie, wielka miłość, no, ostatecznie interes życia. Wszyscy o tym marzymy, do tego dążymy, ale… dlaczego tak nie jest?
Zacznijmy od tego, że filozofia „Pieprz to” naprawdę istnieje! Trzeba wiedzieć, że owo urocze wyrażenie nie jest oznaką ostentacyjnie lekceważącego stosunku do rzeczywistości – to cały światopogląd, który stworzyli autorzy książki, John C. Parkin i Gaia Pollini. Opisany w książce
nietypowy punkt widzenia to wynik długoletniego zagłębiania się w mądrości Wschodu, uprawiania jogi, łączenia się ze swoją Wewnętrzną Naturą i… nie odnalezieniu w nich ukojenia. Pewnego dnia po prostu powiedzieli:
Dosyć! Pieprzyć to! Tak dalej nie będzie, czas na zmiany!
Filozofia „Pieprz to” ma swój początek razem z założeniem przez autorów w sercu Włoch ośrodka wypoczynkowego The Hill That Breaths. Powołali do życia nie tylko przepiękne miejsce ucieczki od dnia codziennego, lecz także całą ideologię oparli o te dwa kluczowe słowa. Lecz co tak naprawdę znaczy „Fuck it”? Olej coś, zlekceważ, nie przywiązuj do tego tak wielkiej wagi, „Poluzuj tam, gdzie cię ciśnie”, jak podpowiada napis na tylnej stronie okładki. Sami autorzy wielokrotnie podkreślają, że kluczem jest upraszczanie, prowadzące do wyzwolenia.
Jakie są najważniejsze elementy koncepcji „Pieprz to”? I co właściwie mamy pieprzyć? Parkin i
Pollini podkreślają, że najważniejsze to uświadomić sobie, że otaczającego świata nie należy
odbierać aż tak bardzo poważnie. Słowa „Fuck it” kryją w sobie również, akceptację naszych
słabości i tolerancję wobec innych ludzi. Masz się przejmować krzywym spojrzeniem sąsiadki i zepsuć sobie cały dzień? Pieprz to! Nie możesz już słuchać, jak w telewizji wciąż mówią o wojnach, polityce, seksie, pieniądzach (lub ich braku), przemocy i biedzie? Pieprz to – nie oglądaj wiadomości przez tydzień. Męczą cię sztywne konwenanse życia społecznego? Pieprz to: połóż się na
podłodze w centrum handlowym i zrób na niej orzełka!
Kolejna niespodzianka: prawdę powiedziawszy, jest to raczej książka nie do czytania, a…
oglądania. Tekstu jest niewiele (upraszczanie!), a za ozdobę służą proste, wesołe rysunki synów autorów. W moim przypadku się udało: przeglądając kolejne strony, czytając założenia filozofii „Pieprz to” i oglądając przezabawne ilustracje – śmiałam się do rozpuku. Bo koniecznie trzeba zwrócić uwagę na to, że także poprawa nastroju jest celem tej książki! Odczuwanie radości,
szczęścia i spełnienia, świadomość bycia we właściwym miejscu i czynienia tego, co naprawdę lubimy – czyż nie jest to sens życia dla większości z nas? Jednak bardzo często dusimy się w
znienawidzonej pracy, pośród kolegów, których tak naprawdę szczerze nie znosimy; mamy kłopoty w życiu rodzinnym i narzekamy na wszystko i wszystkich. Wtedy też szukamy czegoś, co
pomogłoby nam przezwyciężyć te trudne chwile. A gdyby po prostu to wszystko… pieprzyć? Nie brać do siebie wszystkich złośliwości, nie ulegać presji otoczenia, pozwolić sobie na szarą
przeciętność i nie uczestniczyć w wyścigu szczurów? Kiedy zastosujesz tumiwisizm praktyczny i powiesz całemu światu, że cię on nie obchodzi, poczujesz się wolny. I o to chodzi!
Pod tym ironiczno-zabawnym tytułem, „F**k it” dotyka naprawdę ważnych aspektów naszej codzienności. Znajdziemy tam tematy zahaczające o psychologię i socjologię, głównie kwestie
dotyczące człowieka jako odrębnej istoty oraz egzystencji jednostki pośród innych. Nie jesteśmy bowiem samotnymi wyspami, jesteśmy z ludźmi, bo jest to fundament człowieczeństwa. Jak ma się do tego filozofia „Pieprz to”? Autorzy zwracają uwagę na to, że zadowolenie z samego siebie to podstawa poprawnych relacji z otoczeniem – bez tego będziemy czuli, że coś jest nie tak, że nie znajdujemy się w połączeniu z naszą prawdziwą istotą. W ów pedantyczny, ściśle uporządkowany świat powinniśmy wnieść trochę luzu, zapomnieć o niespełnionych marzeniach i skoncentrować się na radości z tego, co drobne, lecz piękne. Warto czasami pieprzyć to, pozwolić sobie na małe
przyjemności i zaszaleć – przecież wszystko jest dla ludzi.
Lektura Filozofii sukcesu powoduje, że czytelnik uśmiecha się od pierwszej do ostatniej strony. Z książki płynie ogromna ilość pozytywnej energii, która naprawdę się udziela (nabrałam nieopisanej wręcz ochoty, by pieprzyć to i usnąć na łóżku w Ikei, a podczas podróży tramwajem popisowo wykonać Bohemian Rhapsody). Powiedz sobie: „Pieprz to” i zaproś świadków Jehowy na herbatę! Pieprz strach przed porażką – zdobądź się na odwagę i wyznaj miłość osobie, która skrycie ci się podoba. Pieprz swój harmonogram i wyrzuć całą listę rzeczy do zrobienia. A kiedy sprawy idą źle, pieprz to i idź dalej. W końcu nikt nie umarł.
Trudno mi jednoznacznie wskazać, co w tej książce podobało mi się najbardziej. Jej prosty,
nieskomplikowany język? Żartobliwa forma w myśl zasady „bawiąc-uczyć”? Czy może fakt, że
filozofia „Pieprz to!” jest… skuteczna? Treść skłania do tego, by zastanowić się nad swoim życiem i odpowiedzieć sobie na pytania: Czy jesteś zadowolony z tego, gdzie się znajdujesz i co robisz? Jak podchodzisz do świata, czy wsłuchujesz się czasami w to, co mówi ci twoje serce? Czy jesteś szczęśliwy?
Jeśli na któreś z powyższych pytań odpowiedziałeś przecząco, to… już wiesz, co masz zrobić.
bookznami.pl; Agata Omelańska, 2012-01-02
Z góry napiszę, że moja ocena tego poradnika jest całkowicie subiektywna i prawdopodobnie będzie wiele osób, które do filozofii „pieprzę to” będą miały zupełnie odmienny stosunek niż ja.
John C. Parkin przez 20 lat studiował i praktykował systemy filozoficzne oraz mądrość wschodu. Jest Anglikiem, ale od dawna mieszka we Włoszech i tam też założył swoje centrum odnowy duchowej, gdzie prowadzi zajęcia w ramach tygodni „pieprz to”.
„Filozofia pieprz to jest idealnym zachodnim środkiem wyrazu, obrazującym wschodnie podejście polegające na odpuszczeniu obie, rezygnacji i osłabieniu naszego przywiązania do rzeczy materialnych”.
„Mówiąc pieprzę to przechodzisz ze stanu spięcia i przywiązania do rozluźnienia i wolności, a wolność obiecują wszystkie filozofie, religie i kategorie duchowe”.
Przyznam szczerze, że nie przemówiła do mnie filozofia, owszem poszczególne punkty, autor uzasadniał sensownie, ale gdyby zebrać całość i dostosować się do tego, okazałoby się, że człowiek jest ZA odprężony i ZA wyluzowany.
Autor w rozdziale „pieprzę to” odnosi się po kolei do poszczególnych dziedzin naszego życia - jedzenia, związków, choroby, samokontroli i dyscypliny, planów i celów, naprawiania świata itd. Oczywiście wszystkie w.w. mamy pieprzyć.
O ile konkretne podrozdziały są przez autora uzasadnione i w zasadzie mogłam odnaleźć sensowne wyjaśnienia, o tyle tak jak pisałam wyżej, gdybyśmy się zastosowali do wszystkiego, okazałoby się, że jesteśmy bezrobotni, cały dzień spędzamy w łóżku jedząc hamburgery (bo lubimy) i tak naprawdę nic nas nie interesuje.
Żyjemy w szybkim świecie i jesteśmy członkami wielkiej społeczności. Moim zdaniem, nie da się powiedzieć „pieprzę to” i oderwać od wszystkiego. Nie można rezygnować z planów, zaangażowania w oczekiwaniu na to co ewentualnie się wydarzy. Jeżeli dobrze zrozumiałam autora, należy pozostać biernym i czekać na to co przyniesie nam los, ponieważ wszelkie zaangażowanie i parcie na cel powoduje stres. Owszem w pewnym stopniu jestem w stanie się zgodzić, że są rzeczy na które nie mamy najmniejszego wpływu, więc nie ma potrzeby się przez nie spinać. Jest jednak wiele dziedzin życia, które powinny pozostać pod naszą kontrolą.
„Tak więc najskuteczniejszą metodą relaksacyjną, jaką kiedykolwiek wymyślono, jest niezamartwianie się i rezygnacja z pragnień - po prostu mówienie pieprze to”.
O ile niezamartwianie się akceptuję, o tyle rezygnacja z pragnień jest w moim odczuciu nie do przyjęcia.
Reasumując… Czy filozofia „pieprzę to” jest dobra, zostawiam Waszej ocenie. Ja raczej nie wykorzystam dobrych rad zamieszczonych w książce. Przynajmniej nie wszystkich.
Sztukateria; Isabelle